Co teraz?

12.09.06, 13:37
Do tej pory, pomimo niektórych wyczynów ex mojego męża i jego córki próbowałam
polubić (kiedyś nawet pokochać) corkę męża. Ale ostatnio stwierdzilam że to mi
się nie uda. Dziewczyna chodzi do Gimnazjum, nadal "wisi" mojemu mężowi na
plecach i szyji(pisałam o tym wylewnym okazywaniu uczuć zwłaszcza gdy jest
publiczność), tylko że ja teraz przestałam na to zwracać uwagę, bo wiem że
jest to pokaz " kogo Tata bardziej kocha". Starałam się zaakceptować jego
córkę, byliśmy razem 2 tygodnie na wakacjach, a teraz dowiaduję się że
ulubionym tematem plotek ex i jej koleżanek jest temat naszych wakacji. Już
dawno wkurzało mnie to że córka męża opowiada wszystko o nas, naszym domu i o
naszych znajomych swojej matce, podczas gdy wiadomości o swojej mamie, jej
partnerze i ich domu corka męża strzeże jak tajemnicy państwowej. Wczoraj
przypadkowo spotkałam koleżankę ex, popatrzyła na mnie z takim ironicznym
uśmiechem, jakby chciała powiedzieć "głupia kobieto, ty zabierasz pasierbicę
na wakacje, wpuszczasz ją do swojego domu a potem ona opowiada wszystko matce
i mamy niezły ubaw" , poczułam się taka bezsilna i zła sama na siebie że nic z
tym nie robię, tylko wciąz mam wyrzuty sumienia że nie jestem wystarczająco
dobra dla córki męża.
Wiem że zaraz polecą na mnie kamienie ale nie będę hipokrytką: nie kocham
córki męża i nigdy jej nie pokocham, zawsze myśląc o niej będę myślała o jej
matce. Kocham swojego męża, nie będę mu ograniczała kontaktów z córką, nadal
będę ją wpuszczała do naszego domu, ale będę ją traktowała jak szpiega i
przebiegłą osobę, która tu ze mną miło rozmawia(bo Tatuś by się pogniewał)ale
tak naprawdę to potem jedzie do mamy i razem obmyślają jak by nam tu umilić
życie i wycisnąć z nas więcej pieniędzy i prezentów.
    • lilith76 Re: Co teraz? 12.09.06, 13:59
      Jeszcze raz napiszę - dwoje ludzi się spotyka i działa chemia: jedni się polubią, inni znoszą, jeszcze inni nie cierpią serdecznie. Ty i pasierbica jesteście innymi pierwiastkami chemicznymi. I już.

      Tylko dla mnie za bardzo rozdrapujesz tę kwestię wynoszenia informacji i nie przekazywania w zamian plotek z domu pasierbicy. Z domem matki dziewczyna jest bardziej związana i strzeże jego intymności, u was czuje się gościem i jak gość potem referuje tę wizytę. Nie gada pewnie bardziej niż kuzynka z Grójca, czy koleżanka co wpadła na kawę.

      Wczoraj
      > przypadkowo spotkałam koleżankę ex, popatrzyła na mnie z takim ironicznym
      > uśmiechem, jakby chciała powiedzieć "głupia kobieto, ty zabierasz pasierbicę
      > na wakacje, wpuszczasz ją do swojego domu a potem ona opowiada wszystko matce
      > i mamy niezły ubaw"

      Spojrzenie koleżanki eks ma dla ciebie taki wyraz jaki ty mu przypiszesz. Uśmiech także będzie albo ironiczny, albo konwenjconalny. Masz początki paranoi wink
      • jayin Re: Co teraz? 12.09.06, 14:15
        lilith76 napisała:

        Dokładnie tak jak napisała Lilith.

        Przestań myśleć "Co ludzie powiedzą?" smile
        To ich problem, co o myślą. Olej to wink
        Nawet jeśli koleżanka Exi faktycznie złośliwie się uśmiecha - to co tak naprawdę z tego powodu złego ci się dzieje? Zależy ci na jej dobrej i chwalebnej opinii aż tak mocno, żeby się stresować?

        Zdrowie można stracić, jeśli będziesz się zastanawiać kto komu co powiedział o was i o waszym domu. A niech mówią smile

        Dopóki nie jest to chamskie oczernianie czy fałszywe jakieś wredne kłamstwa na wasz temat - to można sobie odpuścić.

        Są ludzie, którzy uwielbiają słuchać "Co u innych słychać??" i czasem sami dążą do poznania "najnowszych ploteczek". Hobby takie smile I nic się na to nie poradzi. Ignoruj i żyj swoim życiem - a jak czujesz się mało komfortowo i mimo wszystko gryzie cię ta opcja, że historie o waszej prywatności są przekazywane poza dom - to znajdź taki dystans do pasierbicy, jaki ci pomoże znieść to w miare bezboleśnie. Nie musisz przecież zabierać jej z sobą do łazienki, jak się kąpiesz, ani na zakupy, które robisz dla siebie, czy dla domu smile))

        Najlepiej uśmiechnij się, zgryzienie schowaj głęboko - niech Exia niech słyszy od córki wyłącznie o tym, że w waszym domu jest ładnie, czysto, ciekawi goście przychodzą, a ty sobie szczęśliwie żyjesz, nie kłócąc się (przy pasierbicysmile) z M., leżąc na nowej kanapie i zjadając kaczkę w pomarrrańczach wink I tak dzień w dzień... Nudno i powtarzalnie to samo...smile

        A Exia albo pokiwa głową, przyjmując do wiadomości ploteczki i przejdzie nad tym do porządku dziennego - jesli jest wyłącznie CIEKAWA, albo corka koniecznie chce jej opowiadac co u was... Albo przestanie się dopytywać, jeśli ją to zirytuje - bo jest CIEKAWSKA negatywnie. Szczęście innych nigdy nie bywa ciekawe smile Ciekawe dopiero są afery i potkniecia.

        A tak swoją drogą - to wydaje mi się raczej, że córka M. twojego to raczej sama z siebie taka gadułka i "opowiadaczka" - a nie na przeszpiegach z ramienia Dywizjonu Exi smile Więc: NOŁ STRES smile Olej nerwa i nie zwracaj uwagi. Niech sobie ludzie gadają i myślą do woli na wasz temat. Dopóki jest to gadanie "stwierdzanie faktow", a nie wlażą ci po chamsku z butami na twoje wlasne podworko.
        • natasza39 A propos ludzkiego gadania.... 12.09.06, 14:27
          JA się juz na to uodporniłam i to zlewam sikiem prostym.
          Ani mi obcy ludzie jeśc nie dadzą jak mi braknie, ani nie pomoga w potrzebie,
          ani przez ich gadanie mi nie ubędzie ani nie przybędzie.
          Wszyscy lubic mnie nie muszą (ich strata, chechechce) i trza się z tym pogodzic.
          A niech sobie gadają. Miej to w dupie!
          Koleżanki exi sa jej koleżankami i powinno ci wisieć jak na ciebie patrzą. No
          chyba, ze macie wspólne kolezanki, to inna inszośćsmile
          Ponadto nie wiesz co mówili, kiedy mówili i o kim mówili, wiec po cholerę
          tworzysz sobie problemy, których nie ma.

          A wininie dziecka z a to , że mówi, kilkunstolatki, jest bez sensu, bo nie
          weisz co mówi, w jakim kontekście. A ludzie przeciez przekręcają i dopowiadaja,
          więc co się przejmujesz?
    • mamaika Re: Co teraz? 12.09.06, 14:35
      Odpuść sobie, niech tam mówi co chce . Nasze też babci ze strony mamy
      opowiadały cuda i co z tego. Nic , bo mnie to ani ziębi ani grzeje , choć nie
      przeczę drażni jak tu cacy a tam be. No ale u nas teraz jednak zmiana z
      weekendówki na całodobówkę smile. I tez nie kocham swoich pasierbic , i
      bezczelnie nie mam z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia. Normalnie
      straszna jestem smile .
    • agnese_1 Re: Co teraz? 12.09.06, 14:42
      Wiesz, ja tu jestem specjalistka od problemow ale takiego jeszcze mi
      sie 'wymozdzyc' nie udalo.

      Corka niemeza tez jest gadula z tym, ze u nas jest wersja na obie strony. Czyli
      ciagle 'mama to, u mamy tamto', podejrzewam wiec ze u mamy jest 'u nich to czy
      tamto'.

      Tylko widzisz, mnie nie obchodzi co u mamy wiec delikatnie przymykam na to
      ucho. A co mama robi z informacjami o nas to nie moj problem.

      Jesli tobie to jednak przeszkadza i uwazasz, ze matka wypytuje dziecko czy
      wrecz wysyla na przeszpiegi to zagraj przed nia mala komedyjke.
      Jesli matka szuka sensacji, tematow do plotkowania czy obgadania za twoimi
      plecami to po prostu jej tych sensacji nie dostarczaj. Tak jak radzi Jayin,
      niech wszystko toczy sie w domu milo i pieknie. Z czasem przestanie to
      kogokolwiek ciekawic.
    • babe007 Re: Co teraz? 12.09.06, 16:21
      Dziewczyny były miłe i grzeczne , a ja Ci powiem wprost (bom w złośliwym
      nastroju). Czytam to, czytam i zastanawiam się czy wy przypadkiem (z
      pasierbicą) nie jesteście w jednym wieku ;-P?

      To był oczywiście złośliwy żart, ale zastanów się, czy (wczesna)nastolatka jest
      dla Ciebie partnerką do rywalizacji - to po pierwsze, a po drugie, czy to
      co "mówią inni" jest tak istotne dla Twojego szczęścia i dobrego samopoczucia?

      Życzyłabym sobie mieć tylko takie problemy...
      • teaspoon1 Re: Co teraz? 12.09.06, 19:14
        ja uważam, że masz prawo jej nie lubić jak i masz prawo ją lubić. To Twoja
        decyzja i nie widzę powodu żeby Cię potępiać. W pewnym sensie nie podzielam
        opinii babe007, bo partnerką pasierbica nie jest ale wprost albo nie wprost
        rywalizuje o uczucia męża. Wiem, że w innej kategorii ale chyba większość
        słyszała o tym jak wygladają relacje córki z tatą i że on jest dla niej często
        pierwszym wzorcem mężczyzny i że ona przegląda się w jego oczach. Staje się
        małą kobietą i może chcieć mu się na przykład podobać. Nie wiem czy tak jest
        akurat w tym wypadku i wiem, że też nie o to w wypowiedzi niezapominajki
        chodzi. Jednak myślę, że wiele rzeczy może się składać na sympatie i antypatie
        i nawet taki niby drobiazg jak przekazywanie informacji, może przelać czarę
        goryczy.

        może tylko warto zastanowić się na ile faktycznie wiesz o tym czy i co
        przekazuje a na ile tak Ci się tylko wydaje.
        • babe007 Re: Co teraz? 13.09.06, 09:02
          Można się nie lubić,zgadzam się - trudno. Ale nikt mnie nie przekona, że
          dojrzała emocjonalnie i z niezachwianym poczuciem własnej wartości dorosła
          kobieta będzie rywalizować z dzieckiem.
          • niezapominajka281 Re: Co teraz? 13.09.06, 10:42
            Bebe007 to nie ja rywalizuje z pasierbicą tylko ona ze mną. Byliśmy na wakacjach
            2 tygodnie razem na okrągło, więc miałam bardzo jasny obraz sytuacji. Nie było
            to aż tak widoczne gdy corka męża przyjeżdzała do nas na weekendy i na
            niedziele. Ale wakacje to był jakiś koszmar, ciąglę słyszałam pretensje
            pasierbicy do męża - typu że ja coś mogę a ona nie, nawet jak prosił ją aby
            przełączyła telewizję na wiadomości to usłyszał " że mi to nie kazał
            przełańczać" - Wię nie mów mi że to ja traktuję ją jak rywalkę. Były w domku dwa
            pokoje i w każdym pokoju łóżko - więc "gimnazjalistka" stwierdziła że albo
            przeniesiemy jej łóżko do naszego pokoju, albo ona śpi z nami w naszym łóżku bo
            ona nie będzie sama spała w swoim pokoju. Gdy mąż się nie zgodził powiedziała że
            będzie spała u nas na podłodzesmile dla mnie to był po prostu śmiech, ale ja się
            nie odzywałam. Oczywiście "wielka obraza" na męża że ona musi spać w innym
            pokoju, "bo przecież to ona moglaby spać z Tatą a ja w innym pokoju". Ale wtedy
            pewnie ja potulna macocha powinnam powiedzieć "proszę bardzo" śpij z Tatą - nie
            moę traktować Cię jak rywalkismile
            Jeśli chodzi o to wynoszenie informacji to rzeczywiście te plotki o naszych
            wakacjach przelały czarę goryczy. Przed wakacjami było już tyle rzeczy które
            wyszły od pasierbicy na nasz temat, a póżniej zostały przekształcone przez jej
            matkę że już wtedy miałam dość i teraz jeszcze te wakacje (koleżanki ex wiedzą
            nawet w jakiej koszulce nocnej śpię - podobno "jak dziwka" - koszulka jest co
            prawda czerwona, ma trochę koronek ,ale nic przez nią nie widać i jak
            wychodziłam z łóżka to zakładałam szlafrok idąc do łazienki. Po prostu mnie to
            wszystko wkurza, jestem żle nastawiona do córki męża, w naszym domu będę ją
            traktował jak zło konieczne które przyjechało na przeszpiegi, nie mogę jej
            traktować jak "koleżanki która wpadła na kawkę" tak jak napisała to jedna z
            dziewczyn, bo koleżanka nie wyjdzie ode mnie i nie będzie mnie obgadywać po
            całym mieście, nie mam takich koleżanek, a jeśli kiedyś taka się pojawi to jej
            więcej nie zaproszę do swojego domu. Pasierbica natomiast wie od mojego męża co
            opowiada jej matka na nasz temat, ale nawet świadomość tego że to co ona mówi
            mamie to mama przekazuje to w swojej wersji dalej, nie przeszkadza pasierbicy
            mówić o nas dalej. Ja po prostu już nie potrafię na nią inaczej spojrzeć niż ja
            po jednej stronie barykady a ona nieodłącznie ze swoją mamusią po drugiej. Gdyby
            ona była małą dziewczynką i "paplała" u nas mama to mama tamto - to pewnie
            łatwiej byłoby mi zrozumieć że tak samo mówi o nas swojej mamie, ale u nas jest
            inaczej - ona nie jest małą dziewczynką i przekazuje tylko informacje w jedną
            stronę: jej mama wie o której wstawaliśmy na wakacjach i co nowego kupiliśmy
            sobie do domu (żelazko) a my o tym że kupili sobie nowy samochód dowiedzieliśmy
            się po 2 tygodniach od mojej koleżanki, która mieszka w tym samym mieście.
            • lilith76 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:10
              Zaczynam się powoli zgadzać z babe007.
              Sytuację z pasierbicą przeżywasz jak nastolatka wink
              Uwierz, ploty jakie mogą chodzić o was po mieście potrafiłyby ci odebrać sen do końca dekady.
              Przychylam się do zdania nataszy39 - naucz się ignorować takie gadki i żyć po swojemu. Gdybym ja miała się przejmować, że eks uważa moją koszulkę nocną za dziwkarską i podobnie w ten deseń, to wylądowałabym na obserwacji psychiatrycznej w końcu.
            • lilith76 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:12
              > Bebe007 to nie ja rywalizuje z pasierbicą tylko ona ze mną.

              Wasza kolejność pojawienia się w życiu tego mężczyzny mówi co innego. To ty weszłaś w ten układ później i ciężko znajdujesz w nim swoje miejsce.
              • babe007 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:27
                A poza tym to co (mimo, że uciązliwe i do "skorygowania') przystoi
                gimnazjalistce, w wykonaniu dorosłej kobiety jest poprostu, hmm, śmieszne.
                Gdybyś z nią nie rywalizowała, to rozumiałabyś, że jej denerwujące zachowanie
                jest wynikiem bardzo młodego wieku i właściwej mu przekory jak również
                (zapewne) szczególnej sytuacji (rodzice nie są razem). Nie twierdzę, że
                dziewczynka Cię nie próbuje sprowokować (prawie na pewno próbuje), tylko Ty
                (znowu z racji wieku) powinnaś to dostrzec i (moim zdaniem) zignorować.
                Zobaczy, że jej teatr nie przynosi oczekiwanego rezultatu i jej przejdzie. A Ty
                na moje oko dałaś się w ten teatr wciągnąć.

                Co do opowiadania matce tego co się u Was dzieje. Trudno, tak widocznie musi
                być. A że Twoja koszulka nocna komuś sie nie spodobała - naprawdę przejmujesz
                się przy doborze garderoby tym co na jej temat sądzi była żona Twojego
                mężczyzny?
                • niezapominajka281 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:36
                  Tylko ten teatr trwa już prawie 2 lata...
            • m-jak-magi Re: Co teraz? 13.09.06, 11:37
              mysle ze naparwde robisz problem z niczego. dla mnie problemem byloby gdyby
              malzonek ustepowal corce.
              z tego co piszesz wnioskuje ze maz zachowuje spokoj i rozsadek i nie ulega
              kaprysom corki.
              problemu zatem nie widze. radzilabym ignorowac kaprysy panienki i wspierac meza
              w konsekwentnym dzialaniu ale bezposrednio nie angazowac sie w to.
              • jayin Re: Co teraz? 13.09.06, 11:40
                Wiecie - problem, jak problem.
                Najlepiej ignorować i nie przejmować się.
                Ale...

                ...Jestem w stanie sobie wyobrazić, że CIĄGLE POWTARZANE takie sytuacje i zachowanie "kapryśne" pasierbicy, mogą wyprowadzać z równowagi i irytować smile
                I czasem się tego NIE DA olać. Jeśli jest się mniej odpornym na takie emocje.

                pozdr.
                • babe007 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:51
                  Tylko, że oni nie mieszkaja razem we trójkę. Raz na jakiś czas można się
                  przemęczyć wink. A irytować pewnie, że może (ja pewnie też bym krzesała iskry
                  zębami), ale trzeba olać mając w perspektywie miłe chwile spędzone tylko w
                  towarzystwie ukochanego.
                • lilith76 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:51
                  Pozostaje nadzieja, że pannica wyrośnie, znajdzie sobie chłopa, co jej wybije klejenie się do taty i kontakty się rozluźnią big_grin
                • chalsia Re: Co teraz? 13.09.06, 11:56
                  jasne, że mogą zdenerwować.
                  ALe to jeszcze nie powód by z pasierbicy we własnych oczach robić wroga. No ale
                  do tego to trzeba być dorosłą (=emocjonalnie dojrzałą) macochą.
                  Chalsia
                • niezapominajka281 Re: Co teraz? 13.09.06, 11:59
                  Kiedyś próbowałam sobie to jej zachowanie tłumaczyć, usprawiedliwiać ją: bo jest
                  dzieckiem, bo Tata nie mieszka z nimi, bo jest lojalna wobec matki i takie tam...
                  Ale po tych wakacjach i jej zachowaniu nie będę już dalej się okłamywać - to nie
                  jest małe dziecko, miesiąc po rozwodzie rodziców. Jej zachowanie jest w pełni
                  świadome, te wszystkie demonstracje uczuć do Taty, fochy o 7 rano, bo Tata leży
                  jeszcze w łóżku z macochą a nie leci robić jej śniadanie - więc ona już o 7.30
                  nie będzie jadła itd. Ja kiedyś myslałam że jak nie będę zwracała uwagi na jej
                  zachowanie(wieszanie na ojcu i inne kwiatki) to jej to samo przejdzie, ale
                  niestety myliłam się. Teraz dalej nie będę zwracała uwagi na jej zachowanie, ale
                  też nie będę się łudziła że ona jest cudownym, dobrym dzieckiem które mnie lubi.
                  • luna67 Re: niezapominajka281 13.09.06, 16:51
                    0ch niezapominajka281,

                    corka mojego M tez wieszala sie na nim, siedziala mu na kolanach, mnie to
                    zupelnie nie przeszkadzalo, nie zwracalam na to szczegolnej uwagi, myslalam
                    niech sie nim nacieszy, grund zeby mi go oddala na wieczorsmile dopiero matka
                    mojego M (babcia) zwrocila jej uwage w restauracji jak sie gniezdzila przez
                    godzine na kolanach taty (cora dosc wysoka). Naturalnie powstala mala "wymiana
                    zdan", wnuczka sie obrazila na babcie, no i tatus nie widzial w tym nic sprosnego.
                    Pare dni pozniej babcia robila male przyjecie w gronie rodzinnym (wojki, ciocie
                    itd). Wszyscy usiedli juz do posilku, nawet jej rozbrykany brat, corka mojego M
                    troche sie spoznila bo jej sie cos nie podobalo (jak zwykle), nagle stanela jak
                    wryta przy stole z glupia mina, ja widzac, ze brakuje jednego krzesla (dla niej)
                    chcialam wstac i przyniesc, ale matka mojego zlapala mnie za reke.

                    Corcia (wiek 11 lat) zaczela glosno z krzekliwym glosem (tupiacsmile, to bylo
                    zabawne) domagac sie o przyniesienie jej krzesla, na to jej babcia: "myslamam,
                    ze usiadziesz na swoim ulubionym miejscu, czyli na kolanach taty wiec nie
                    widzialam potrzeby sie fatygowac".
                    Mnie zatkalo, rodzina zaczela sie smiac, mala uciekla z placzem, a moj sie
                    zachlysnol.
                    Wiesz co? pomoglo, juz nie siada na kolanach taty. A tak w nawiasie matka mojego
                    M jest stara arystokratka z dobrymi manierami i wymaga ich tez od innych, to
                    byla "zemsta" za ignoracje dobrych manier w restauracj.
            • natasza39 Strasznie mi sie ta dziwkarska koszulka podoba! 15.09.06, 11:50
              Mnie by to ubawiłosmile
              Gdybym cos takiego usłyszała o swojej koszuli kupowałabym jeszcze bardziej
              dziwkarskie!
              I dodałabym do "informatora", ze maz skarżył się że ex spała w barchanach i
              dlatego przestała go ruszać!
              Ale głupawka!
    • reksia Re: Co teraz? 13.09.06, 17:58
      przyszedł na ziemię Chrystus,mówił ludziom o wielkości miłości...no i go
      ukrzyżowali....tak więc Niezapomninajko, znajoma Exi w tym wypadku to "mały
      pryszcz" ;P)))...

      a swoją drogą to po prostu wrażliwa kobitka jesteśsmile
      skup się na ochronie własnego ,świata,własnej skorupkismile,
      ja podpisuję się pod tym co mówiły dziewczyny wyżej "nie wyważa się już
      otwartych drzwi "jeśli Tobie będzie zależeć na dobrej relacji z pasierbicą ,a
      jej wogóle" ,a dodatkowo będzie dopingowana do działań "antyniezapominajkowych"
      przez Eksię .....to ,najmądrzej jest się chyba w takiej sytuacji wycofać ...
      jakiekolwiek starania o jej uczucia na tą chwilę nie mają chyba sensu...
      a Twoje uczucia niechęci w takiej sytuacji w stosunku do pasierbicy są jak
      najbardziej zrozumiałe i wytłumaczalne

      a swoją drogą mi się wydaje,że masz prawo,a wręcz obowiązek chronienia własnego
      związku.
      Zwrócić się do M,pokokietować go kapkę i sprowokować by to on się zaczął
      bardziej starać o Ciebie,szczególnie w sytuacji gdy potrzebujesz więcej ciepła
      • anastazjapotocka Do Luny 14.09.06, 11:13
        Świetna opowięść, świetna babcia. Jestem pod wrażeniem.
        • tarzynka Re: Do Luny 14.09.06, 12:50
          Mi też się opowieść i babcia bardzo podobała, tylko rzecz niestety nie do
          naśladowania - chyba, że za jakiś czas, jak babcią zostanę wink. Bo ważne w tym
          wszystkim było, że to rodzona, kochająca babcia tak zrobiła. Macocha nie miałaby
          prawa, a jeśli nawet by tak zadziałała, to obróciłoby się prawdopodobnie
          przeciwko niej.
    • jayin Re: Co teraz? 16.09.06, 16:22
      Niezapominajko,

      To tak serio too czym napisałaś na SM?

      Bo to "pół biedy", jak młoda wisi na ojcu - no, bo córka smile
      Ale..
      Zagladanie w każdy kąt - TWÓJ PRYWATNY? Czytanie TWOICH SMSów?...:=) Matkobosko... Mnie by szlag trafił. Nieważne, czy to byłaby córka chuopa, czy moja własne, czy moja matka osobista. To jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie pozwalam na to nikomu.

      Może po prostu nie postawiłaś jej ze swojej strony żadnej granicy? I dlategoteraz to się odbija na tobie? Skoro akceptowałaś, że ona leci po ten (przykładowo) telefon i ci przynosi, a po drodze czyta SMSy, albo zdjęcia ogląda - to po prostu musisz nauczyć się mówic: "Nie ruszaj, to moje" wink I już.
      Zresztą - ma swój telefon, więc po co jej "gierki" z twojego? smile

      Postaw się trochę i zaznacz granice SWOJEJ prywatności.
      To, jakie granice wyznacza twój M swojej córce względem niego - to już inna bajka. Ale ty masz prawo do swoich, takich jakie TOBIE odpowiadają. I o ile problem z "zazdrością" o młodą to problem twój, o tyle nie daj sobie wmówić, ze nad zachowaniem pasierbicy należy przejśc do porządku dziennego i bagatelizować, bo to "trudny okres dojrzewania i trzeba przymknąć na to oko" smile)) Hueh...

      Mam wrażenie tez, ze twoj M PRÓBUJE "wychować" dziecię, ale nie za bardzo mu to idzie, bo mówi i tłumaczy, ale nie wyciąga konsekwencji z tego, że młoda nie robi sobie nic z jego upomnień - co wywnioskowałam z twojego postu na SM. Może więcej stanowczosci z jego strony co do zachowania corki w waszym domu (wzgledem "prywatnosci" domownikow) i wiecej dbalosci z twojej strony o TWOJĄ PRYWATNOŚĆ?

      A motyw z robieniem zdjeć przypomina mi już jakis jeden wątek tutaj, kiedyś..
      Tam też mama wysyłała dziecko do domu ojca, żeby robiło fotki, ktore pozniej z namietnoscia ogladała, żądna nowych wiesci na temat tego, jak się mu żyje zn ową rodziną..wink Dziwne. Ale niekotorzy potrzebują najwyrazniej tego typu wrażeń.

      Pozdrawiam i więcej asertywnosci życzę wink

      J.
Pełna wersja