niezapominajka281
12.09.06, 13:37
Do tej pory, pomimo niektórych wyczynów ex mojego męża i jego córki próbowałam
polubić (kiedyś nawet pokochać) corkę męża. Ale ostatnio stwierdzilam że to mi
się nie uda. Dziewczyna chodzi do Gimnazjum, nadal "wisi" mojemu mężowi na
plecach i szyji(pisałam o tym wylewnym okazywaniu uczuć zwłaszcza gdy jest
publiczność), tylko że ja teraz przestałam na to zwracać uwagę, bo wiem że
jest to pokaz " kogo Tata bardziej kocha". Starałam się zaakceptować jego
córkę, byliśmy razem 2 tygodnie na wakacjach, a teraz dowiaduję się że
ulubionym tematem plotek ex i jej koleżanek jest temat naszych wakacji. Już
dawno wkurzało mnie to że córka męża opowiada wszystko o nas, naszym domu i o
naszych znajomych swojej matce, podczas gdy wiadomości o swojej mamie, jej
partnerze i ich domu corka męża strzeże jak tajemnicy państwowej. Wczoraj
przypadkowo spotkałam koleżankę ex, popatrzyła na mnie z takim ironicznym
uśmiechem, jakby chciała powiedzieć "głupia kobieto, ty zabierasz pasierbicę
na wakacje, wpuszczasz ją do swojego domu a potem ona opowiada wszystko matce
i mamy niezły ubaw" , poczułam się taka bezsilna i zła sama na siebie że nic z
tym nie robię, tylko wciąz mam wyrzuty sumienia że nie jestem wystarczająco
dobra dla córki męża.
Wiem że zaraz polecą na mnie kamienie ale nie będę hipokrytką: nie kocham
córki męża i nigdy jej nie pokocham, zawsze myśląc o niej będę myślała o jej
matce. Kocham swojego męża, nie będę mu ograniczała kontaktów z córką, nadal
będę ją wpuszczała do naszego domu, ale będę ją traktowała jak szpiega i
przebiegłą osobę, która tu ze mną miło rozmawia(bo Tatuś by się pogniewał)ale
tak naprawdę to potem jedzie do mamy i razem obmyślają jak by nam tu umilić
życie i wycisnąć z nas więcej pieniędzy i prezentów.