Dodaj do ulubionych

Do macoch weekendowych

20.07.07, 09:03
Dwojka mioch parierbow przyjezdza do nas nocowac srednio 2 razy w miesiacu.
Teraz maja wakacje, wiec sa na caly tydzien. Uswiadomilam sobie, ze chyba nie
moglabym byc z moim NM, gdyby mial dzieciaki na stale. Tzn nie moglabym byc
macocha calodobowa 365 dni w roku. Nie mam wlasnych dzieci, dla wygody, zeby
nie musiec poswiecac tyle czasu dzieciom. Tymbardziej nie usmiecha mi sie
uslugiwac dzieciom innej baby, nadskakiwac im, przygotowywac jedzonko, myc po
nich gary, sprzatac co chwile, bo bardzo lubie porzadek i denerwuje mnie
nawet, gdy buty czy zabawki leza gdziekolwiek. Moj cudowny krysztalowy stolik
w salonie ciagle jest upackany tlustymi lapami i takie tam.
Ale te kilka dni w roku jestem jeszcze jakos w stanie przezyc. Traktuje ich po
prostu jak gosci w domu.

Ale raczej nie zgodzilabym sie zostac macocha full time. A jak to jest z Wam
macoszki weekendowe i rzadsze? Gdyby zycie postawilo Was w sytuacji, gdzie
dzieci Waszego M musialyby przyjsc pod jego skrzydla na stale? Zostalybyscie
macocha calodobowa?
Obserwuj wątek
    • elfi Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 09:39
      nigdy w zyciu !!!! dziecko ma matke i po jaka cholere mam przejmowac jej
      obowiazki, skoro dziecko i cala rodzina i tak mni nienawidzi.
      • shimmia Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 09:50
        Chyba nie...
        raz na jakiś czas jest ok, ale mieszkanie z Młodym pod jednym dachem, ze
        świadomością, że to tak na prawdę obca dla mnie osoba, to raczej kiepska
        sprawa... To tak jak związek z młodszym partnerem, którego się nie kocha, a
        trezba z nim mieszkać...( sorry za porównanie, ale faceci to dzieci, i
        zachowują się faktycznie czasami jak 14-latkowiewink
    • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 10:17
      Podczas tych weekendów kiedy to pasierbowie są z wami Ty NIC nie musisz robić.
      Obiadki, zmywanko, sprzątanko niech robi ich tatuś.

      Jest tylko jedna sprawa: każda macocha weekendowa musi wziąć pod uwagę to, że
      kiedyś w najmniej spodziewanych dla niej okolicznościach może stać się macochą
      całodobową: bo np. matka dzieci umrze lub będzie ciężko chora. To taki drobny
      minus posiadania faceta z garbem.
      • e_lizabeth Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 10:22
        > Jest tylko jedna sprawa: każda macocha weekendowa musi wziąć pod uwagę to, że
        > kiedyś w najmniej spodziewanych dla niej okolicznościach może stać się
        macochą
        > całodobową: bo np. matka dzieci umrze lub będzie ciężko chora. To taki drobny
        > minus posiadania faceta z garbem.


        tfu tfu tfu
        gdyby coś takiego sie stało, chybabym się rozstała z NM. Poza tym nie mamy
        warunków w domu, niby wiem ze dla chcącego nic trudnego, ale akurat chcąca to
        ja nie jestem.
        • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 10:40
          Wbrew pozorom takie przypadki bywają. Na tym forum było swego czasu kilka
          takich przykładów, kiedy to weekendowa stawała sie z dnia na dzień całodobową.
          • elfi Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 11:09
            u mnie na pewno by do tego nie doszlo, matka eksi jest mloda kobieta po 40 i
            praktycznie to ona zajmuje sie mala. Eksia u niej mieszka i ma wiele swoich
            spraw. Wiele swoich obowiazkow wzgledem dziecka zwalila na swoja matke.
            • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 11:12
              Widzisz, w wypadku śmierci matki babcia aby pełnić rolę "rodzica" musiałaby
              wystąpić do sądu o ustanwienie jej rodziną zastępczą i to nie wiem, jak sąd by
              się do tego odniósł biorąc pod uwagę, że ojciec dziecka żyje i ma się dobrze.
    • nsc23 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 10:27
      Bardzo czesto rozmawiam z W o przyszlosci i mala jest jej nieodlacznym
      elementem. Chcialabym, zeby mieszkala z nami na stale, jedyny problem jest
      taki, ze nie mam pojecia, gdzie to 'na stale' bedzie smile
    • nie-bo-nie Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 11:09
      oj...mam ten sam problem. Kilka razy w roku to już za duzo, a gdyby miało to
      być non-stop? to byłby bardzo ciężki test dla naszego związku. Ja nie czuję się
      dojrzała do takiej decyzji i chyba strach (i niechęć) by mnie zdominował.
      Ale słusznie tu zaznaczono, że taką opcję powinno brać się pod uwagę juz na
      poczatku związku.
      Właściwie to wyjścia są tylko dwa:
      1. Zycie z M i jego tzw. ogonem - jakikolwiek by nie był
      2. zycie bez M

      No i sprawa jest jasna.
      • barbara001 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 12:12
        Życie pokazuje jak to różnie bywa z tymi dziećmi od obcej baby, to że ktos ma
        40 lat to nie znaczy że pożyje jeszcze 40. I się laduje z tymi"obcymi" dziećmi
        pod jednym dachem. Taki wariant przyjęłam zanim tak naprawdę zdecydowałam się
        wchodzić w poskładaną rodzinę. I jest mi lepiej. Nie dziecko baby tylko córka
        M.
        • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 12:19
          Można i tak sobie tłumaczyć, Barbaro. Od tego jednak cierpliwości i tolerancji
          na dłuższą metę nie przybędzie. Po prostu do nie swoich dzieci ma się tej
          tolarncji zdecydowane mniej.
          • barbara001 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 12:46
            Ależ ja się w pełni z tym zgadzam, tylko w toku mojej własnej ewolucji kiedy w
            dorosłym zyciu podejmowałam wybór bycia lub nie z moim mężem, to biorąc pod
            uwage fakt istnienia jego małej córki jestem przygotowana na taką ewentualność,
            że być może kiedys przyjdzie mi to dziecko mieć w domu na stałe. Jak będę miała
            własne dziecko to wtedy zobacze jak kieruję swoje uczucia, bo teraz tego nie
            wiem, może bedę sprawiedliwa a może będę musiala walczyć z rosnacą niechęcią i
            zazdrością do psierbicy, ale nie zarzekam się dzisiaj, ze :nigdy, na pewno itd.
            Zdecydowałam się na taki związek z pełną swiadomością, pewnie wielu rzeczy nie
            przewidziałam, i niektóre sytuacje sa dla mnie trudne i ciągle nowe, ale staram
            się być elastyczna choć stanowczasmileI jakoś to działa, po co wymyslac sobie na
            wyrost straszne scenariusze- dzieci obcej baby rujnujące mój dom, jak dojdzie
            do tego, że córka M zamieszka z nami(hipotetycznie na razie)i bedzie go
            rujnowała to wtedy będę stosowała przeciwśrodki, ale tak na wyrost? A jak się
            weszło w taki mozaikowy układ, no to nie ma wyjścia, nie można udawać że tych
            dzieci nie ma, albo zyją tylko dwa razy w miesiącu i raz na przelewie.
    • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:02
      coccolona napisała:

      > Tymbardziej nie usmiecha mi sie
      > uslugiwac dzieciom innej baby..
      >


      a nie przypadkiem tez Misia ?????
      • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:05
        To co z tego, że to dzieci tez Misia? Z tego tytułu dzieciom Misia i obcej baby
        nie należą się żadne szczególne względy. Niech misio i obca baba swoim dzieciom
        usługują jak chcą.
        • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:07
          czasami sie wstyde że ze tez jestem macochą sad
          • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:09
            A ja się dziwię, że można od innych wymagać tego, co ewidentnie się nie należy
            i jeśli tego się nie robi to się jest wredną, wstrętną macochą, za którą trzeba
            się wstydzić.
            • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:12
              dokladnie należy sie wstydzić..bo skoro wzielo sie chlopa z przeszłościa ktory
              ma dzieci z poprzedniego związku to należy zachowywac sie tak aby nikogo nie
              ranic bez potrzeby i tylko dlatego ze dana osoba byla kiedyś kobietą mojego
              obecnego Misia lub ze to sa dzieciaki które mu urodziła inna kobieta i które to
              Misio kocha i łozy na nie..
              Ja jestem zwolennikiem rozmowy a nie nagonki..
              • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:17
                Ale na czym to ranienie polega? Że macocha nie zamierza obsługiwać jego dzieci
                i nie czuje się jak ich matka, a o ich matce mówi obca baba? A jaka baba jak
                nie obca? Koleżanka, przyjaciółka, siostra, krewna? Nie. To jet obca baba. To,
                ze urodziła misiowi dzieci to jej problem i misia i z tego tytułu żaden
                szacunek jej się od macochuy nie należy, bo na szacunek trzeba sobie zasłużyć i
                to niekoniecznie rodząc byłemu partnerowi dzieci.
                • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:24
                  Mi znacznie lepiej i wygodniej sie zyje bez darcia kotów z
                  eksia ,rozpamietywania i okreslania kim to ona jest i jej partnerzy,bez
                  nielubienia pasierbów i czychania na to aby udowoadnic jacy to oni sa
                  beznadziejni.
                  Znacznie fajniej i latwiej mi sie zyje lubiac pasierbów i z tym ze oni mnie
                  bardzo lubia i przez to sznująsmile
                  Owszem to dzieci mojego NM ,ja stoję jakby z boku ale wiem ze beda w moim zyciu
                  dopóki bede z NM czyli mam nadzieje do końca zycia smile
                  • e_lizabeth Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:27
                    no to super.
                    ale to forum chyba jest po to, zeby sobie pogadac na wiadome tematy i skoro
                    ktos mówi szczerze co go boli to po co go za to krytykowac?
                    • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:31
                      krytykuję za to jak nazywa swojego faceta i faceta eksi smile bo moim zdaniem to
                      po prostu wredne albo takzwana podwójna moralność..
                      • coccolona Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 14:09
                        A co tobie cleopa do tego, jak ja nazywam MOJA poprzedniczke i jego fagasa? Nie
                        bylo to ogolne okreslenie dla wszystkich, tylko konkretnych osob. Ciebie to nie
                        dotyczylo, wiec co sie tak jezysz?
                        • zonka77 Bo to co piszesz jest chamskie i wali po oczach? 20.07.07, 18:43
                          I co zaraz jeszcze napiszesz żeby pokazac jaka tutaj wolnośc słowa?
                          • m-m-m Re: Bo to co piszesz jest chamskie i wali po ocza 20.07.07, 18:53
                            Zonka,
                            może te emocje nie są przyjemne, ale uważam, że dopóki nie ma tu złośliwości,
                            epitetów wobec uczestniczek forum to jest to jakieś ujście negatywnych odczuć.
                            Ty jesteś osoba wrażliwa, macocha wieloletnia, masz inny punkt siedzenia.
                  • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:27
                    A ile lat już jesteś w takim układzie? Myślę, ze kilka, a ja 9. I ja miałam
                    mnóstwo czasu na wypracowanie swojej strategii w tej patchworkowej rodzinie i
                    Ty też.
                    Dziewczyny, które tu piszą mają niewielkie doświdczenie i zmagają się z różnymi
                    emocjami.
                    • cleopa Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:36
                      m m m wiesz ja poprostu wiem ze gdyby mój facet powiedzial o mojej Mlodej że to
                      dzieciak jakiegoś tam faceta (lovelasa,fagasaitp) bylo by mi najzyklej
                      przykro...Mysle ze to idzie w obie strony.Ja sie ciesze ze moj NM zaakceptowal
                      Mloda i ona jego i dobrze zyją bylo by mi przykro gdyby on wyrazal sie on niej
                      własnie w taki wredny,lekceważący sposób....i tylko o to chodzi smile
                      • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:42
                        Byłoby Ci przykro i owszem, ale to nie zmienia sytuacji, ze faktycznie dla
                        Twojego NM ojciec Twojej córki to moze być lovelas, fagas itd. Ewentualnie
                        mógłby wziąć pod uwagę, że właśnie będzie Ci przykro i akurat Tobie tego nie
                        powiedzieć, ale już na forum moim zdaniem mógłby spokojnie sobie na lovelasa-
                        fagasa nagadać jeśli faktycznie go ten lovelas-fagas gryzie.
                    • zonka77 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 18:49
                      m-m-m zgadzam się z Tobą, tyle że jednak mnie się wydaje że jakiś poziom można
                      trzymac. Tym bardziej że jedyną winą tego barwnie opisanego pana chyba jest to
                      że istnieje...
                      Jak słyszę takie określenia to mam przed oczami starą złośliwą babę ubliżającą
                      komuś bez powodu dla czystej "satysfakcji"

                      Rozumiem że jak ktoś kogos wkurzy to czasem nerwy puszczą ale byc chamskim ot
                      tak - no nie wiem, mnie też to razi. Może za wrażliwa jestem smile
                      • zonka77 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 18:50
                        powyższe źle mi się wkleiło sad miało byc pod poprzednim postem m-m-m
                      • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 18:56
                        Ja liczę na to, że w realu autorka słów o lovelasie jednak trzyma pion.
                        Póki co to żadnej z nas tutaj nie obraziła.
              • coccolona Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 14:17
                cleopa napisała:

                > dokladnie należy sie wstydzić..bo skoro wzielo sie chlopa z przeszłościa ktory
                > ma dzieci z poprzedniego związku to należy zachowywac sie tak aby nikogo nie
                > ranic bez potrzeby

                Moze ty traktujesz dzieci twojego M jako jego przedluzenie. Dla mnie kazde z
                moich pasiebow, to indywiduum. Ojciec to jedno, a jego dzieci to drugie. A to co
                sobie o nich mysle, to moja sprawa. Jeszcze nigdy nie doszlo do sytuacji, w
                ktorej bym te dzieciaki urazila. Na codzien w kontaktach z nimi jestem normalna,
                zyczliwa osoba. I nie jest to wcale wymuszone. Ale nie neguje faktu, ze czasem
                negatywne emocje we mnie sie budza i nic na to nie poradze.
    • joanna-walencja Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:31
      Czy dobrze rozumiem, ze gdyby wydarzylo sie jakies nieszczescie (tfu tfu) z
      eksia opuscilas bys swojego M? Bo on raczej nie mialby wyboru co do bycia lub
      nie calodobowym ojcem no, chyba, ze kazala bys mu wyslac dzieci do Domu
      Dziecka. Wiesz, ja tez nie lubie dzieci i sama nie mam wlasnych (jest to moj
      swiadomy wybor) ale bycie calodobowa machocha raczej mi nie grozi bo moj
      pasierb jest pelnoletni. Mysle jednak, ze raczej nie zdecydowalabym sie na
      zwiazek z dzieciatym facetem, gdyby wiadomo bylo, ze dzieci mieszkaja lub moga
      zamieszkac z nami. Nie jestem dobrym materialem na matke zastepcza.
      • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:35
        >>>Nie jestem dobrym materialem na matke zastepcza.


        Ja jestem macochą całodobową tyle lat i nigdy nie byłam matką zastępczą, ale
        oczywiscie rozumiem, że i taki układ może być ciężkostrawny i sama tego nikomu
        nie polecam jeśli nie jest do tego do końca przekonany lub kieruje się zbytnim
        idealizmem.
      • e_lizabeth Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:44
        w momencie wiązania się z dzieciatym, kiedy to jego dziecko mieszkało z matką,
        brałam pod uwagę scenariusz że mała może zamieszkać znami. Ale wtedy była
        uroczym dzieciatkiem, uśmiechnietym od ucha do ucha i nie sprawiającym
        kłopotów. Teraz, po kilku latach, kiedy dzieciątko nie jest tak urocze, a tatuś
        ma tendencje do zwalania swoich obowiązków na cudze barki, nie chciałabym małej
        pod swoim dachem. Prędzej rozstałabym sie z NM, bo raz że mi sie nie chce
        szarpać, a dwa że mam swoje dzieci, które są dla mnie ważniejsze i nie
        wyobrażam sobie wpakowania im do pokoju obcego dzieciaka. I nie mówcie że można
        zmienic mieszkanie, bo nie można.
    • dyderko Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 13:59
      Ja też sobie nie wyobrażam bycia całodzienną macochą (na razie to nawet
      weekendową nie jestem bo spotykamy się głownie poza domem ale tak to ich mama
      sobie zażyczyła) ale jakby trzeba było to by trzeba było... no cóż, też kiedyś
      sobie nie wyobrażałam że zmienię pracę ale jak były cięcia to
      mnie „zlikwidowali” i musiałam jakoś się z tym pogodzić. Wybrałam NM dlatego że
      go kocham i tak jak godzę się z tym że ma wielu kolegów z którymi się lubi
      spotykać i nie zamierza z tych spotkań rezygnować, tak też godzę się z tym ze
      ma dzieci i mieć je będzie zawsze!
      No ale ja nie usługuję i nie będę usługiwać dzieciom mojego NM, przy pierwszej
      wizycie potraktowałam ich jak gości, jak zaczną bywać częściej będą na prawach
      prawie domownika (to prawie różne w zależności od „zadomowienia”wink. Jakby z nami
      zamieszkały to musiałyby przejąć na swoje barki obowiązki związane z życiem w
      tym domu. Więc i Ty dogadaj się ze swoim partnerem że jeśli dzieci są dłużej
      niż jeden dzień powinny przejąć pewne obowiązki domowe, a jeśli nie one to on
      (bo przecież jego dzieci i głownie jego obowiązek) A może wyasygnujcie jakąś
      kwotę na panią która pomoże przy domowych porządkach, od razu zniknie problem
      (a przynajmniej przestanie tak kłóć w oczy).
    • joanna9969 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 15:16
      Nie bede tu czarowac ze kocham moja pasierbice .
      Mozna powiedziec ze toleruje ja i mi jej obecnosc
      specjalnie nie przeszkadza.
      Jestem natomiast pewna ze w razie naglego przypadku
      absolutnie nie wahalabym sie przyjac ja do nas i
      zostac macocha calodobowa i choc nie bylabym z tego powodu
      specjalnie szczesliwa to zrobilabym wszystko zeby ten uklad
      jakos pracowal .
      Zrobilabym to przedewszystkim dla naszej rodzina
      bo ja pod tym wzgledem troche staromodna jestem ze skoro
      przysiegalam mojemu przed urzednikiem ( a nie dlugo przed Bogiem)
      na dobre i na zle to nie uciekne jak szczur z tonacego okretu jak
      tylko to zle pojawi sie na horyzoncie.
      Mnie ostatnio strasznie inspiruje historia tego faceta przebudzonego
      po 19 latach i jego zony , ktora pomimimo tragicznej sytuacji przed te 19 lat
      nie odeszla od jego lozka.
    • lilith76 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 16:31
      Nigdy nie pisz nigdy.

      Raczej nie chciałabym być macochą całodobową.
      Bo po duzszym czasie przebywania z dziećmi mam reakcje klaustrofobiczne, a na wielką willę nas nie stać.
      Bo czasem uszy mi pękają od tych okrzyków.
      Bo z Małym mamy inną chemię i czasem mam go dość. Bo Mała ma ADHD i choć ją lubię, to czasem wydaje mi się że trafiłam do namiotu cyrkowego.

      Czy ja się nadaję na matkę własnego dziecka???
      M zapewne by powiedział, że w zyciu - jego dzieci mnie męczą, to własne pewnie też. Może biologia działa cuda?



      Ale, gdyby się trafiło nieszczęście to co - zostawić faceta, którego się kocha, opuścić jak szczur tonący okręt? To ma być to "na dobre i na złe, w biedzie i chorobie"?
      A jak go choroba sparaliżuje to też mam zwinąć zabawki, bo już nie jest taki seksi jak był?
      • e_lizabeth Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 16:47
        > A jak go choroba sparaliżuje to też mam zwinąć zabawki, bo już nie jest taki
        se
        > ksi jak był?


        co innego choroba a co innego dzieciak.
        Natomiast ja znam siebie i wiem, że nie jestem zdolna do poświęceń (myślcie
        sobie o mnie co chcecie). I w takiej sytuacji, gdybym miała wybierac, czy być
        razem, ale z awanturami, czy rozstać sie w pokoju, wybrałabym to drugie. Ale to
        ja tak mówie teraz, a nie wiem jakbym naprawdę zareagowała będąc postawiona
        przed taką sytuacja.
        • joanna9969 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 16:52
          co innego choroba a co innego dzieciak.
          tfu tfu ja juz wole dzieciaka
          • e_lizabeth Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 16:57
            joanna9969 napisała:

            > co innego choroba a co innego dzieciak.
            > tfu tfu ja juz wole dzieciaka

            czasami dzieciak gorzej niż choroba
        • lilith76 Re: Do macoch weekendowych 21.07.07, 10:54
          > co innego choroba a co innego dzieciak.

          Niby tak.
          Ale gdy ludzie postanawiają być ze sobą nie robią sobie listy nieszczęść życiowych, które dopuszczają, a które nie. Ja nie chciałabym wiedzieć, że M jest ze mną, ale jak wydarzy się A, B, czy C to odejdzie, bo nie uniesie uncertain
    • coccolona Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 16:35
      m-m-m napisała:
      > Jest tylko jedna sprawa: każda macocha weekendowa musi wziąć pod uwagę to, że
      > kiedyś w najmniej spodziewanych dla niej okolicznościach może stać się macochą
      > całodobową: bo np. matka dzieci umrze lub będzie ciężko chora.

      Dlatego tez zawsze powtarzam, ze nigdy nie nalezy zle zyczyc exowej smile)
      • zonka77 Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 18:59
        wcale nie marzę o zostaniu macochą całodobową, życzę exi długiego i zdrowego
        życia smile

        Jednak w razie tragedii jakiejś wogóle nie biorę pod uwagę rozwiązania innego
        niż takie że córka m z nami by zamieszkała
    • damiri Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 19:30
      Gdy wiazalam sie z moim M mialam byc macocha wakacyjna, tzn chlopcy mieli
      spedzac u nas wakacje a po osiagnieciu pelnoletnosci wybrac czy wola mieszkac w
      Polsce czy w Stanach. Nie wydawalo sie to takie straszne. Ale oczywiscie zycie
      lubi sobie ze mnie kpic (jak sie wielokrotnie przekonalam) i okazalo sie, ze
      mlodszy pasierb za nic nie chce wracac do Polski "bo tam nudno" no i od 2
      miesiecy jestem macocha calodobowa. Chlopcy sa mili i nawet ich lubie ale
      DOSTAJE SWIRA z powodu ciaglej obecnosci "obcych" w moim domu. Wiem, ze to sa
      dzieci M ale dla mnie to obce osoby a jestem maksymalnym domatorem i moj dom to
      moj zamek. Czuje sie jak pod okupacja smile... jakbym w upalny dzien miala na
      sobie welniany sweterek o 2 rozmiary za maly...dusze sie....
      Smutno mi tez z tego powodu, ze wiem, ze w odwrotnej sytuacji moj M przyjalby
      moje dzieci z otwartymi ramionami. No ale coz, on jest zdecydowanie lepszym
      czlowiekiem ode mnie. Dlatego z nim jestem. Pytanie, co on ze mna jeszcze robi?

      Gdym od poczatku miala swiadomosc, ze zostane full time macocha, zastanowilabym
      sie 1000 razy. Nie nadaje sie do mieszkania na kupie. W sumie to mieszkanie z
      nimi mi przeszkadza a nie ich samych istnienie. Gdyby tak mogli mieszkac w
      domku obok..... hehe ale mi sie zamarzylo!
      • coccolona Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 19:54
        damiri napisała:

        > DOSTAJE SWIRA z powodu ciaglej obecnosci "obcych" w moim domu. Wiem, ze to sa
        > dzieci M ale dla mnie to obce osoby a jestem maksymalnym domatorem i moj dom
        to moj zamek. Czuje sie jak pod okupacja smile... jakbym w upalny dzien miala na
        > sobie welniany sweterek o 2 rozmiary za maly...dusze sie....

        Ja mam dokladnie to samo. I to jest glowny powod mojej frustracji, nie tyle
        osobista niechec do samych dzieciakow. To ja nie mam wlasnych dzieci, zeby mi
        nikt po domu nie hasal, zebym mogla sobie nawet tanczyc nago po domu, jak mnie
        najdzie ochota smile A tu niestety jestem tak ograniczana smile
        • m-m-m Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 20:13
          Jest coś w tym, że niektóre osoby potrzebują miejsca tylko dla siebie. Też
          takie miejsce mam, a jest nim moje panieńskie mieszkanie, gdyby nie to, to
          dawno bym wykorkowała na codzień z moimi panami. Rozumiem potrzebę całkowitej
          izolacji, bo też ją odczuwam, czasem stadnego życia mam dosyć.
          • damiri Re: Do macoch weekendowych 20.07.07, 20:24
            Ja wlasnie strasznie sie ciesze, ze gdy moj tata wyjezdzal do Polski 2 lata
            temu zdecydowal sie zatrzymac swoje mieszkanie w miescie. Okazalo sie dla mnie
            zbawieniem. Tydzien temu wyprowadzilam sie tam tymczasowo, bo myslalam, ze
            zwariuje. Czulam sie jak osaczony pies i balam sie, ze zaczne gryzc na oslep.
            Moj M wie o co chodzi i choc do konca nie rozumie, to akceptuje to. Pasierbom
            wytlumaczylismy, ze mam bardzo duzo pracy i musze zostawac po godzinach, wiec
            jest mi wygodniej mieszkac w tygodniu w miescie a przyjezdzac do nich na
            weekend. I tak na razie bedzie. Od razu mi lepiej.
      • lilith76 Re: Do macoch weekendowych 21.07.07, 10:52
        Czuje sie jak pod okupacja smile... jakbym w upalny dzien miala na
        > sobie welniany sweterek o 2 rozmiary za maly...dusze sie....

        Też się czasami tak czuję.
        Kiedy mieszkaliśmy w kawalerce było bardziej klaustrofobicznie, teraz jak mamy dwa pokoje jest luźniej.
        Ja na weekendy gdy są dzieci umawiam sobie różne spotkania - z rodzicami, koleżankami, wyjazdy, albo wyciągam nas na wycieczki w plener. Dzięki temu jak z nimi jestem, to nie wieje ode mnie grozą.
        No, ale ja nie jestem kobietą domową.
        • damiri Re: Do macoch weekendowych 21.07.07, 18:39
          Ja jestem wielkim domatorem i dlatego tak mi to wszystko przeszkadaza.
          Dodatkowo wkurza mnie, ze oni maja tyle czasu dla siebie sam na sam a ja z M
          mam zero. Bo nawet przyjazd po mnie do miasta w piatek i odwozenie w niedziele
          musza sie odbywac w asyscie mlodszego pasierba, bo chce jechac bo sie w domu
          nudzi a M nie ma mu serca odmowic. I wychodzi na to, ze zeby pobyc troche z
          mezem sama i porozmawiac o wlasnych sprawach bede musiala poczekac z 5 lat az
          sie mlodszy usamodzielni. Mimo sympatii dla chlopakow zaczynam miec wszystkiego
          serdecznie dosc i boje sie ze sie to dobrze nie skonczy.
    • e_r_i_n Re: Do macoch weekendowych 21.07.07, 10:07
      Jesli teraz z jakichs powodow moj maz musialby zajac sie swoim synem w pelnym
      wymiarze czasu, oczywiscie nie protestowalabym. Nie potrafie odpowiedziec na
      pytanie, czy zwiazalabym sie z facetem majacym dzieci pod calodobowa opieka.
      • bei Re: Do macoch weekendowych 21.07.07, 19:09
        Zapewne łatwiej podjąć taką decyzję dziewczynom dzieciatymsmile
        Jeszcze jedna koszulka do prania, jedno nakrycie do wstawienia do zmywarki,
        kilka kanapek więcej do zrobienia- to nie przerażasmile
        Trening czyni mistrza, a z mniejszymi dziećmi nie ma wielkich problemów.
        Nasza Eksia robi karierę w pracy, stała się bardziej mamą weekendową ( tzn nie
        w każdy weekend), a ja nawet nie zauważyłam, ze moj niebiologiczny jest więcej
        czasu z nami- zauważam natomiast, gdy go nie ma- tęsknię...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka