nangaparbat3 14.02.08, 17:45 Ex umiera. A zaraz potem Wasz Misio. Nie ma żadntych dziadków, cioć, nic z tych rzeczy. Co z dziećmi Misia (i Ex)? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
konstancja16 Re: a taki wątek 14.02.08, 18:08 o rany, alez scenariusz..... chyba nie ma na to odpowiedzi, zalezy od kazdej macochy indywidualnie. i jej zwiazku emocjonalnego z tymi dziecmi. ile czasu razem, jakie relacje, czy mieszkali wspolnie.... slyszalam o przypadku, gdzie ojciec zaadaoptowal corke swojej zony. po przedwczesnej smierci tej zony. ale nie potepialabym tez macochy, ktora nie czujac sie zwiazana z tymi dziecmi, wycofuje sie z ukladu. a sad orzeka co uzna za stosowne, dom dziecka, rodzine zastepcza. macocha moze podtrzymac kontakt jako byla macocha, zabierac dzieci na swieta, ale zeby przejac je na stale to spore wyzwanie. nie ma takiego obowiazku, suwerenna decyzja, pewnie nielatwa. a w ogole to skad ten dziwny pomysl, czy to prawdziwa historia czy tylko taka koszmarna, niewalentynkowa, wizja? Odpowiedz Link
ira2121 Re: a taki wątek 14.02.08, 20:24 Ja bym chyba nie wzieła pasierbicy do siebie. Może bym pomogła finansowo, czy w jakiś inny sposób ale nie brałabym takiej odpowiedzialności. Odpowiedz Link
reksia Re: a taki wątek 14.02.08, 20:24 ja może naiwna jestem, ale ja starałabym się wspomóc te dzieci po przeżyciu tak wielkiej tragedii, jednocześnie jako osoba dorosła postarałabym się o przyznanie statusu rodziny zastępczej i po prostu wychowywała je obok moich dzieci, Odpowiedz Link
cleopa Re: a taki wątek 15.02.08, 07:50 Mój Miso ma przyznane prawo opieki nad synem (mamusia nie chciala ) wiec zadne mi mecyje...zyję Odpowiedz Link
lilith76 Re: a taki wątek 15.02.08, 09:36 Wydaje mi się, że ustanowiłabym się rodziną zastępczą. A potem - to włosy mi stają na głowie, co by się mogło wydarzyć. Dzieci niby ok, ale ze mnie taki autorytet jak z koziej... Jeden disneyowski film to za mało, na wyprostowanie tego. Odpowiedz Link
m-jak-magi Re: a taki wątek 15.02.08, 09:49 ja nie mialabym watpliwosci. mala zostalaby ze mna - gdyby oczywiscie tego chciala. obawiam sie jednak ze rodzina malej walczylaby o nia jak o niepodleglosc. nie z milosci do malej ale z nienawisci do mnie. Odpowiedz Link
zonka77 Re: a taki wątek 15.02.08, 10:20 gdyby tylko chciała i byłaby taka możliwość - wzięłabym do siebie. Odpowiedz Link
zielnaa Re: a taki wątek 15.02.08, 10:58 hmmm, ja nie mam misia, mój mąż jest mężczyzną, więc może nie powinnam odpowiadać? ale co mi tam. O dziecko zawalczy rodzina matki, nie z nienawiści do mnie, tylko z miłości do małego. Ja mogę mieć tylko nadzieję, że zgodzą się na podtrzymywanie więzi pomiędzy rodzeństwem. a. Odpowiedz Link
zielnaa Re: a taki wątek 15.02.08, 11:03 a, teraz doczytałam, że nie ma rodziny, czyli to wprawka pseudologiczna "co by było gdyby". Zawiodłam się, nanga. a. Odpowiedz Link
ataner30 Re: a taki wątek 15.02.08, 11:36 na glupie pytanie glupa odpowiedz: Wystaralabym sie o bycie rodzina zastepcza dla pasierba, a potem jak prawdziwa macocha bym wykorzysywala do najbrudniejszych i najciezszych prac domowych,np. oddzielanie maku od piasku, i tym podobne )) Odpowiedz Link
natasza39 Re: a taki wątek 15.02.08, 12:04 nangaparbat3 napisała: > Ex umiera. A zaraz potem Wasz Misio. Nie ma żadntych dziadków, cioć, > nic z tych rzeczy. > Co z dziećmi Misia (i Ex)? A co ma być. JEsli ogólny pogląd jest taki, że wychowanie i łożenie na dzieci misia, to nie sprawa machochy. JEśli nie powinna się wtrącą w wychowanie pasierbów, nawet jak widzi, że ojciec i matka wychowują przyszłego bandytę, jeślinie powinna się wtrącać ile tatuś wydaje na dziecko pieniędzy, to zgodnie z tą logiką nic jej do tego również w takiej sytuacji. Niech sobie sąd decyzduje o losie takiego dziecka. To tak ogólnie. A z ludzkiego punktu widzenia zależy od cechz osobowych zarówno macochy jak pasierba i ich przedśmiertnych relacji. Ja napewno takiego dziecka do siebie nie wzięłabym, bo za dziećmi generalnie nie przepadam w ogóle, a za swoimi pasierbicami w szczególe. Ponadto dzieci mają stada ciotek bliskich, więc mnie ten problem nie dotyczy. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
natasza39 Re: a taki wątek 15.02.08, 12:04 nangaparbat3 napisała: > Ex umiera. A zaraz potem Wasz Misio. Nie ma żadntych dziadków, cioć, > nic z tych rzeczy. > Co z dziećmi Misia (i Ex)? A co ma być. JEsli ogólny pogląd jest taki, że wychowanie i łożenie na dzieci misia, to nie sprawa machochy. JEśli nie powinna się wtrącą w wychowanie pasierbów, nawet jak widzi, że ojciec i matka wychowują przyszłego bandytę, jeślinie powinna się wtrącać ile tatuś wydaje na dziecko pieniędzy, to zgodnie z tą logiką nic jej do tego również w takiej sytuacji. Niech sobie sąd decyzduje o losie takiego dziecka. To tak ogólnie. A z ludzkiego punktu widzenia zależy od cech osobowych zarówno macochy jak pasierba i ich przedśmiertnych relacji. Ja napewno takiego dziecka do siebie nie wzięłabym, bo za dziećmi generalnie nie przepadam w ogóle, a za swoimi pasierbicami w szczególe. Ponadto dzieci mają stada ciotek bliskich, więc mnie ten problem nie dotyczy. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
dyderko Re: a taki wątek 15.02.08, 12:26 Ja mam to szczęście, że są prawie pełnoletnie (decydując się na związek z NM brałam ich wiek pod uwagę). Tak więc zaproponowałabym daleko idącą pomoc w życiowych perturbacjach, dałabym telefon i adres i zajęła się swoimi sprawami. Jakby które po pomoc przyszło to pomogłabym jak każdemu człowiekowi który jest w potrzebie a nie jest moim wrogiem. Odpowiedz Link
jowita771 Re: a taki wątek 15.02.08, 12:33 myślałam kiedys o tym. ja bym wzięła, ale u mnie sytuacja nie wygląda źle - tylko jedna dziewczynka i w dodatku wyjątkowo fajna. I bardzo bym się starała, żeby było jej jak najlepiej ze mną. Odpowiedz Link
kicia031 Re: a taki wątek 15.02.08, 13:26 No ja mam te szczesliwa sytuacje, ze lubie mala i mamy dobre stosu ki w zasadzie, wiec nie byloby dla mnie problememzajecie sie nia. Ale to sytuacja hipotetyczna, bo jest liczna rodzina, ktora by sie palila do opieki. No i nie wiem, czy Mala bylaby szczesliwa - musialaby sie wyprowadzic do innego miasta, stracic przyjaciol... Odpowiedz Link
coccolona Re: a taki wątek 15.02.08, 17:59 > Wystaralabym sie o bycie rodzina zastepcza dla pasierba, a potem jak prawdziwa > macocha bym wykorzysywala do najbrudniejszych i najciezszych prac domowych,np. > oddzielanie maku od piasku, i tym podobne )) To tez jakis pomysl, ale...nieee. Mysle, ze to bylby oststni dzien w moim zyciu, gdy widzialabym pasierby. Odpowiedz Link
13monique_n Re: a taki wątek 15.02.08, 22:23 Co prawda określenie "MIsio" pasuje do mojego partnera jak pięść do nosa, ale ad rem: dzieci bym przysposobiła i dbała o nie. One są i są ważne. I już. Odpowiedz Link