marusia1
20.02.08, 14:26
Młody jest u matki na feriach (moc atrakcji - komp, komp, komp i włóczenie się
po mieście - jak w wakacje). Przy jego odbiorze ex nie określiła się kiedy go
przywiezie do domu (błąd mojego M!). Miał wrócić w tę niedzielę, potem w
piątek wieczorem. Kiedy exiara dowiedziała się, że z moim M. wyjeżdżamy na ten
weekend, stwierdziła, że przywiezie go w sobotę. Mój M. rozmawiał z nią,
mówiąc, że wie o naszych planach i żeby Młodego przywiozła do piątku wieczorem
(wyjeżdżamy w sobotę raniutko), albo dopiero w niedzielę. Ewentualnie może
Młodego przywieźć do rodziny, gdzie będziemy (droga skróci jej się wtedy o 100
km x2). Ona stwierdziła, że nie ma innej możliwości, tylko przywiezie mojego
pasierba w sobotę, a jeśli nas nie będzie w domu to pójdzie na Policję. No i
odbierze nam Młodego (wątpię, żeby Młody chciał wrócić do matki. Tylko przez
jej kombinowanie może zawalić szkołę, a kończy podstawówkę i przed nim
egzaminy). Zastanawiamy się co robić. Jesteśmy zaproszeni już od dawna, poza
tym nie zamierzam zmieniać planów. Jestem pewna, że gdybyśmy jej powiedzieli,
że będziemy w dom w sobotę, ona przyjechałaby w niedzielę. To taka głupia
baba! W końcu mój M. nie dał jej sztywnego terminu...