Dodaj do ulubionych

Przyszłość

02.06.08, 13:35
Chcę poruszyć temat przyszłości.Może któraś z Was ma takie
doświadczenia.
Wychowuję dwoje dzieci męża i trzecie wspólne...Siedzę w domu
(najmłodsze to niemowlę), nie robię kariery, zajmuję się domem,
słucham, przytulam, rozmawiam, kocham, karmię i czasem wydaje mi się
że po co to wszystko???Czy przez to zapewnię sobie miłość dzieci,
czy za parę lat nie usłyszę...wiesz nie jesteś moją matką, więc...
Jestem wrażliwa, więc zabolą takie słowa.
Mój mąż pracuje od świtu do nocy(kocha to), robi karierę, jeżdzi na
delegacje i wyjazdy integracyjne w różne piękne miejsca,a ja sam z
dzieciakami...i tak dzień po dniu i tak jakoś smutno...
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Przyszłość 02.06.08, 14:06
      Mój mąż pracuje od świtu do nocy(kocha to), robi karierę, jeżdzi na
      > delegacje i wyjazdy integracyjne w różne piękne miejsca,a ja sam z
      > dzieciakami...i tak dzień po dniu i tak jakoś smutno...


      Moim skromnym zdaniem krecisz sznur na wlasna szyje. I to nie z
      powodu dzieci, tylko relacji z mezem...
    • 13monique_n Re: Przyszłość 02.06.08, 14:07
      Kopi
      to trudne, znaleźć równowagę pomiędzy dziecmi i domem, a światem.
      Nie wiem, jaką podjęliście decyzję, co do tego, kto i ile
      pracuje, "karieruje" (często tez zarabia). Jeśli planujesz wrócić do
      pracy po odchowaniu niemowlęcia, to zdarzą Ci się smutki z powodu
      tych etapów rozwoju dziecka, które umykają wszystkim pracującm
      mamom/macochom. Pomyśl dobrze, czego chcesz i potrzebujesz. I nie
      rozżalaj się nad "utraconymi możliwościami". Życie nieustannie
      zmusza nas do wyborów, które wykluczają inne możliwości.

      Co do miłości dzieci - hmmm, nie wiem wiele o dzieciach Twojego
      męża. Z doświadczenia z dziećmi w ogóle wiem, że tekst w tym
      stylu "ja się o to nie prosiłem/am"/"ja się na świat nie prosiłam"
      pojawia się jako etap rozwoju. I być może, zdarzy się Twoim
      przyszywanym dzieciom. Mam jednak przekonanie, że KAŻDY dzieciak,
      jak cos palnie, a jest to niesprawiedliwe, to jakoś tam spróbuje
      zadośćuczynić. No, przepraszam, że taki idealistyczny obraz Ci
      maluję, ale z dziećmi, jak z dorosłymi, miłość i szacunek
      procentują. Tego Ci zresztą z całego serca życzę. smile
      • kopina77 Re: Przyszłość 02.06.08, 14:22
        Mąz twierdzi,że trzeba myśleć o sobie(mimo,że bardzo dzieci kocha),
        bo dzieci za parę lat wyfruną z gniazda i będę przyjeżdżały
        ewentualnie po kasę.Ja jestem innego zdania.Pragnę stworzyć dom( w
        znaczeniu duchowym) do którego wraca się aby załadować akumulatory...
        Wiem,że dzieci czasem coś palną(sama nie byłam lepsza), ale czy jak
        to powie nie biologiczne dziecko to jakoś chyba bardziej boli...A
        może się mylę???
        • ava62 Re: Przyszłość 02.06.08, 14:47
          kopina77 napisała:

          > Mąz twierdzi,że trzeba myśleć o sobie(mimo,że bardzo dzieci kocha),
          > bo dzieci za parę lat wyfruną z gniazda i będę przyjeżdżały
          > ewentualnie po kasę.Ja jestem innego zdania.Pragnę stworzyć dom( w

          Mąż twierdzi ze trzeba myśleć o sobie kto w tym układzie myśli tylko o sobie? To
          twój maż się realizuje ,robi to co lubi,zwiedza piękne miejsca a ty? Ja mam
          ograniczone zaufanie do ludzi.Może być tak że ty się poświęcisz a ktoś cię
          później wyroluję. Tak jest zazwyczaj z dobrami kobietami .Ktoś jest biorca ktoś
          dawca. Z twoich słów wynika że ty jesteś dawcą maż zazwyczaj myśli o sobie.
          Uważaj dziewczyno.
          Co do dzieci to myślę ze do 25 roku życia pracuję się na relację z dzieckiem
          najpierw samemu a potem już wspólnie. Jeżeli w wieku 25 lat nadal nie masz
          dobrych relacji z ze swoim lub przybranym dzieckiem nie będziesz mieć tych
          relacji nigdy.
          Dla mnie 18 lat to wiek umowny dorosłości teraz młodzi ludzie psychicznie
          dojrzewają później.
          A czy bardziej bolą słowa pasierbów niż własnych dzieci. Podobno bardziej bolą
          więcej dzieciom się wybacza własnym tu chyba chodzi o biologie nie wiem
          Mogę dać ci radę tylko abyś zaczęła żyć swoim własnym życiem,bo jeżeli tego nie
          zrobisz możesz potem stwierdzić że z marnowałaś najpiękniejsze lata życia a
          twój maż raczej nie straci tych lat on już teraz się realizuję.Dobre kobiety
          zawsze zostają wykorzystane tak samo jak dobrzy mężczyźni .A z twoich postów
          wynika że jesteś dobrą kobietą.

          Podoba mi się ta twoja idea stworzenia miejsca dla ładowania akumulatorów.
          • konstancja16 zapomnij o przyszlosci na chwile 02.06.08, 15:25
            i przypatrz sie terazniejszosci. jestes szczesliwa, tu i teraz?

            jasne, niektore decyzje zyciowe podejmuje sie niejako na przyszlosc,
            poswiecajac dzis cos, zeby jutro bylo fajniej. albo pojutrze. ale
            trzeba dobrze wywazyc proporcje i cieszyc sie zyciem po prostu, w
            kazdej chwili. bo jutra mozemy nie dozyc. cos mowi, ze jesli sobie
            zadajesz pytania o przyszlosc to nie do konca cieszysz sie chwila
            obecna? piszesz ze jest Ci smutno...

            jakiegolwiek 'poswiecanie' (sie albo czegos w zyciu) powinno byc
            (moim zdaniem) dobrze zdefiniowane w czasie. rezygnuje z pracy czy
            realizowania swoich marzen na 3 miesiace, na 6. moze na rok. w
            przeciwnym razie, ryzykujemy ze zamienimy pol swojego zycia na
            poswiecanie sie (dla dzieci, dla rodziny, z nadzieja na LEPSZA
            przyszlosc), a kiedy ta przyszlosc nadejdzie to juz bedziemy zbyt
            zmeczone zeby sie nia cieszyc. i ona w ogole okaze sie nie taka
            rozowa jak w naszym planie.

            nie odkladaj swoich pragnien i cieszenia sie terazniejszoscia na
            jutro. cale zycie moze byc fajne. i powinno. no, poza tymi
            chwilowymi przejsciowymi klopotami, kiedy choruja nasi bliscy albo
            wpakujemy sie w jakies bagno.
    • nangaparbat3 Re: Przyszłość 02.06.08, 15:48
      Niech Cie Pan Bóg broni oczekiwac wdziecznosci od kogokolwiek za cokolwiek.
      Robisz co robisz, a bedzie co bedzie.

      Ja siedzialam na wychowawczym z jednym dzieckiem jak najbardziej własnym,
      wymarzonym, najukochanszym. Po roku zapisalam się na nowe studia. Po poltora
      roku, mimo studiów, zaczęłam swirowac.
      Wtedy interweniowala moja babcia, kazała zatrudnic nianie i wracac do pracy.
      Babcia mnie uratowała.
      Juz mi ktos wytknal na innym forum, ze z uporem maniaczki radzę korzystanie z
      pomocy - niani, gosposi, pani do sprzątania. Ale bedę radzic dalej. Nigdy i
      nigdzie kobieta nie siedziala SAMOTNIE w domu z dzieckiem. Zawze były siostry,
      babcie, ciotki, słuzba wreszcie. Samotna kobieta od rana do wieczora z
      dzieckiem/dziecmi, odpowiedzialna za cale gospodarstwo i słysząca, że przeciez
      siedzi w domu, to nie pracuje, musi oszalec, bo znajduje sie w sytuacji
      absolutnie przekraczajacej jej możliwosci.
      • chalsia Re: Przyszłość 02.06.08, 22:39
        > Juz mi ktos wytknal na innym forum, ze z uporem maniaczki radzę korzystanie z
        > pomocy - niani, gosposi, pani do sprzątania. Ale bedę radzic dalej. Nigdy i
        > nigdzie kobieta nie siedziala SAMOTNIE w domu z dzieckiem. Zawze były siostry,
        > babcie, ciotki, słuzba wreszcie. Samotna kobieta od rana do wieczora z
        > dzieckiem/dziecmi, odpowiedzialna za cale gospodarstwo i słysząca, że przeciez
        > siedzi w domu, to nie pracuje, musi oszalec, bo znajduje sie w sytuacji
        > absolutnie przekraczajacej jej możliwosci.

        zgadzam się w 100% i popieram.
    • konstancja16 Re: Przyszłość 02.06.08, 16:35
      bingo!

      i nie zapominaj o Twoich akumulatorach, Ty przeciez tez nie jestes
      perpetuum mobile smile
    • e_r_i_n Re: Przyszłość 02.06.08, 18:19
      Dom do ktorego wraca sie naladowac akumulatory to niekoniecznie dom
      z kobieta 24h/doba.
      Nie poswiecilabym swojej niezaleznosci dla wlasnego dziecka. Dla
      pasierba tym bardziej.
      • kopina77 Re: Przyszłość 02.06.08, 19:26
        Zgadzam się z nangaparbat3.Świruje w domu, mimo,że rozumiem że
        kobieta w domu to nie tylko siedzi i pachnie(jak uważa mój teść),ale
        nie nadaje się na kobietę udomowioną.Faktycznie kiedyś zawsze był
        pełen dom rąk do pomocy, a u mnie teściowa i mama daleko, mąż w
        pracy, a ja sama z dzieciakami 24 na dobę...Do tego boję sięczy to
        że jestem z nimi ma jakiś sens, bo czy nieszczęśliwa mama potrafi
        uszczęśliwić dzieci...????????????????
        Jeżeli chodzi o syndrom opuszczonego gniazda to moje dzieci mają 10
        i 14 lat więc jeszcze mnie to nie dotyczy.Ale będę broniła tych
        akumulatorów.Rodzina to nie tylko mąż i dzieci.Ważne w moim życiu są
        moje siostry, mama.Przegryzłam pępowinę 10 lat temu, ale potrzebuję
        zakorzenienia i zawsze po pobycie w domu rodzinnym czuję nowe siły
        (darmowa terapia).
        • 333a13 Re: Przyszłość 03.06.08, 08:45
          Czasem zastanawiam się, dlaczego kobiety w imię "wyższej
          konieczności" wyrzekają się instynktu samozachowawczego...
          Wychowywanie dzieci i tworzenie szczęśliwego i ciepłego domu to
          szczytna misja... ale co się stanie gdy nie daj Boże coś się zepsuje
          między Tobą a mężem??? co się stanie jeśli z kolejnej delegacji
          przywiezie sobie jakąś nową panią???
          Nie chcę tutaj siać niepotrzebnego czarnowidztwa, ale większość
          kobiet z tego forum ma za sobą rozstanie z męszczyzną z różnych
          przyczyn...
          Co byś zrobiła gdybyś nagle została sama??? byłabyś w stanie stanąć
          o własnych nogach??? byłabyś w stanie znajeźć i podjąć pracę??? czy
          masz swoje konto i pieniążki "na czarną" godzinę na których ręki nie
          może położyć mąż??? czy na starość będzie Ci przysługiwała renta
          bądz emerytura????
          Jeśli na któreś z tych pytań odpowiesz przecząco to moim skromnym
          zdaniem należałoby się troszkę zastanowić nad przyszłością... Znam
          wiele przykładów kobiet, które całe swoje życie oddały dzieciom i
          mężom... Dzieci "wyfruną" a z mężami różnie bywa... Kobiety
          uzależnione od męszczyzn po jakimś czasie czy tego chcą czy nie
          stają się niewolnicami...
          Jeśli mąż dobrze zarabia i np. masz opłacane wszystkie składki ZUS-
          owskie to może dobrym rozwiązaniem byłaby praca tylko na część
          etatu??? Nie tyle dla pieniędzy co dla satysfakcji albo po to by
          zdobywać doświadczenie zawodowe i by Pan domu nie czuł się zbyt
          pewnie...
          Co do dzieciaków Twojego męża... to nie wydaje mi się byś w
          jakikolwiek sposób mogła konkurować z ich matką jaka by ona nie
          była. Poza tym nie narzucaj sobie roli, która i tak do Ciebie nie
          należy... Nie jesteś ich matką, tylko żoną ich ojca i nic tego nie
          zmieni, co oczywiście nie wyklucza ciepłych uczuć i wdzięczności...
          Poza tym nie masz obowiązku poświęcania się dla nie swoich dzieci
          (chyba że sama tego chcesz), bo one rodziców już mają... Obowiązki
          wobec tych dzieciaków ma Twój mąż tylko i wyłącznie... Facetowi
          najłatwiej jest iść do pracy na kilkanaście godzin dziennie, przyjść
          na gotową kolację do domu "i się realizować" bez wyczerpujących
          zakupów, sprzątania czy opieki nad dzieciakami... Ale to moja
          prywatna opinia i obserwacja, dlatego skrzętnie walczę z
          pracocholizmem mojego NM, bo żadne pieniądze nie zastąpią dobrej
          relacji ojca z dzieckiem i czasem mojego świętego spokojusmile ale to
          oczywiście kwestia Waszego układu i preferencji.
          Pozdrawiam

    • zonka77 Re: Przyszłość 02.06.08, 19:46
      Zgadzam sie z burzą w 100%
      Oczywiście że dziecko swoje kocham i chcę jej stworzyć ciepły i fajny dom - ale
      to nie wyklucza myślenia o sobie i o mężu. Doskonale wiem że minie jeszcze kilka
      lat a moja córka będzie miała swoje sprawy - wiesz co naprawdę potem jeszcze
      kilka i wyfrunie z domu smile
      Wiesz co, naprawdę da się mieć fajny dom w znaczeniu emocjonalnym a jednocześnie
      nie poświęcać całego życia tylko i wyłącznie dzieciom. Bo fajny dom to
      niekoniecznie siedzenie w nim 24/h, obiadki pod nosek i zamienienie siebie w
      kucharko/sprzątaczkę.
      Każdy ma swój sposób na życie i każdy musi własne decyzję podjąć. Ja akurat
      zgadzam się z Twoim mężem - mam nadzieję że moje dziecko/dzieci zawsze chętnie
      do domu wpadną kiedy będą dorosłe - w odwiedziny. Ale będą miay SWOJE domy i
      Swoje sprawy. A ja będę miała Swoje sprawy, swojego męża, swoją pracę i Swoje
      życie.
    • promyk.pl Re: Przyszłość 04.06.08, 14:45
      a ja Ci zazdroszczę, że masz taką mozliwość. Ja musiałam iść do pracy, żebysmy
      mogli utrzymać nasze dziecko, bo alimenty, kredyt mieszkaniowy. Byłam tylko na
      macierzyńskim i powrót do pracy. każdego dnia wychodząc z domu, boli mnie serce,
      że nie mogę być z dzieckiem. A z dziećmi mojego męża też rzadko się widujemy, bo
      dojazdy kosztują. Macierzyństwo to poświęcenie i nie ma co oczekiwać
      wdzięczności. To raczej jest nasza realizacja i nasze spełnienie. I z tego
      trzeba czerpać radośc i siłe. Jęsli możesz być z dziećmi, rób to jak najdłużej.
      Potem już takich mozliwosci nie bedzię, a karierę tez zdążysz zrobic smile
    • twojafantazja Re: Przyszłość 09.06.08, 19:41
      Przerąbane.Współczuje sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka