Dodaj do ulubionych

co wolno wojewodzie...

31.10.08, 07:57
No właśnie! M ma dwie córy dorosłe już pannice! Z jedną, tą młodszą
mam do czynienia na codzień.
Ostatnio się z nimi spotkał i potem opowiada, że starsza zwróciła
uwagę tej młodszej, że nie powinna być zawistna i czerpać radość z
czyjeś klęski! Dodał jeszcze, że to bardzo dobrze, że w końcu ktoś
to wytknął młodej, bo to bardzo nieładnie. Młoda opowiadała o swojej
szkole.

Ja znam jej opowieści na pamięć, już parę lat temu rzuciło mi się na
oczy, że ona taka jest, że wyraźnie sprawia jej dziką radość jeżeli
ktoś poniesie porażkę. Oczywiście, ona zawsze wszystko robi
najlepiej!
Nawet podzieliłam się swoimi refleksjami na ten temat z M ... o
rany! Jak on się wtedy najeżył! Myślałam, że mnie wzrokiem zabije!
Oczywiście to niemożliwe, żeby jego córeczka była zdolna do takich
niskich odczuć, bo to dobre dziecko jest. CZasem wracaliśmy do tego
tematu, ale coraz rzadziej... bo i po co?

A teraz jeśli ktoś " z tamtej strony" tak mówi to ok, tak jest!
Mówię wam, z pasierbicami jak ... z teściowymi smile
Ja akurat tej drugiej nie posiadam, za to mam to pierwsze.
Obserwuj wątek
    • magdmaz Re: co wolno wojewodzie... 31.10.08, 08:34
      I słusznie! Jestem ZA. Też nie życzę sobie uwag odnośnie charakteru moich dzieci
      od ojczyma - on jest od tego, aby mnie HAMOWAĆ, jak chcę własnym wrednym
      gówniarzom nogi z dupy powyrywać. On jest od tego, żeby mi nie dał ich
      pomordować w chwili rozpaczy.
      A ja jestem od tego, żeby jego dzieciom sprawdzać wypracowania, jak mnie o to
      poproszą, poczęstować kolacją, o ile mają ochotę, wspierać ich ojca w trudnych
      chwilach po wywiadówce i opierniczyć go po cichu, czemu znów nawrzeszczał na
      dziecko. Ewentualnie palnąć młodemu mały referacik w tonie żartobliwym, ze jak
      ktoś chce być głąbem i powtarzać klasę - to proszę bardzo, droga wolna.
      Rodzice bardzo dobrze wiedzą, co siedzi w ich dzieciach. Nie zawsze lubią się do
      tego przyznawać. Albo nie zawsze widzą WYŁĄCZNIE wady, do cze3go osoba z
      zewnątrz może mieć tendencję - i macocha też. I o ile nie przychodzą po pomoc w
      ustawianiu dzieci do pionu, to nie należy się wtrącać.
      • aldonakatarzyna Re: co wolno wojewodzie... 31.10.08, 08:48
        a ja uwazam ze takie uwagi sa cenne, poniewaz rodzic czesto jest zaslepiony i
        idealizuje wlasne dziecko, nie chce widziec wad

        konstruktywna krytyke trzeba przyjac z wdziecznoscia, ja tak bynajmniej robie,
        to jedna z cech dojrzalosci emocjonalnej

        niestety moj maz reaguje podobnie jak maz autorki watku, olaboga jak trzeba
        uwazacwink)
        a tak przeciez nie powinno byc, tymbardziej ze jestem z natury zyczliwa i
        niezlosliwasmile
        obecnie nic juz nie komentuje, ich stratasmile), obserwuje z lekka satysfakcja jak
        rodzicom nie wychodzi ich wychowaniewink)
        • magdmaz Re: co wolno wojewodzie... 31.10.08, 08:56
          "obserwuje z lekka satysfakcja jak
          rodzicom nie wychodzi ich wychowaniewink) "

          No, to masz rozrywkę kosztem własnego męża.
          uncertain
          • ywwy Re: co wolno wojewodzie... 31.10.08, 12:08
            bo tylko to nam pozostaje smile

            Na mnie taka postawa , w której muszę ważyć słowa, źle
            oddziałowywuje. Lubię reagować na bieżąco, wyjaśniać, tłumaczyć - a
            tu nie twoje dziecko, więć masz siedzieć cicho. I tak w duchu,po
            cichutku mam niewątpliwą satysfakcję jak M młoda wchodzi na głowę z
            butami !
            • magdmaz Re: co wolno wojewodzie... 31.10.08, 12:16
              O Ty zołzo, wredna macocho smile))))))))))))))))))))
              Ja się w sumie wypowiadać nie powinnam, bo moje pasierby (a tak, będę
              konsekwentna, "pasierby" mi się podoba) są idealne i mogę jedynie zazdrościć
              chłopu dobrze wychowanych dzieci. A czy on się cieszy w duchu jak widzi popisy
              moich? Nie sądzę, skoro wciąż powtarza: "daj spokój, wszystkie dzieci są takie".
            • kicia031 Re: co wolno wojewodzie... 03.11.08, 21:41
              Tak sie zastanawiam, skad sie bierze przekonanie, ze wobec najblizszych mozna
              sobie pozwalac na nieuprzejmosci, ktorych w zyciu bysmy sie nie dopuscili wobec
              obcych ludzi - no bo wlasnie to byloby nieuprzejme.

              Krytyka dziecka i jego osobowosci - w przeciwienstwie do krytyki metod
              wychowawczych rodzica - nie prowadzi donikad. Kreuje tylko napiecie i wrogosc
              miedzy macocha a ojcem dziecka i niechec do uwzgledniania jakichkolwiek sugestii
              macochy, chocby byly one jak najsluszniejsze, czego przykladow jest w tym watku
              mnostwo.
        • braktalentu Re: co wolno wojewodzie... 01.11.08, 08:47
          Krytykę trzeba umieć wyrazić. W związku dwojga ludzi trzeba ją umieć
          wyrazić nie tylko konstruktywnie, ale możliwie subtelnie. W chwilach
          wzburzenia czasem trudno się powstrzymać i nie palnąć czegoś
          bolesnego dla drugiej strony.
          Jestem zwolenniczką niewyręczania rodziców w wychowywaniu ich
          dzieci, zwłaszcza, że w przypadku dzieci z rodzin rozbitych,
          wychowanie to z reguły kwestia dwóch różnych chierarchi wartości,
          przekonań i metod (inaczej pewnie dalej byliby razem-smile) i ładowanie
          się w to osób trzecich - nawet poproszonych o pomoc przez jedną ze
          stron - więcej może zaszkodzić niż pomóc. Zakreślam wyraźne granice,
          których przekroczenie grozi konsekwencjami KAŻDEMU dziecku; i
          mojemu i sąsiadów i pasierbicy. Reszta wymagań dotyczy tylko moich
          dzieci, bo tylko za nie czuję się odpowiedzialna w 100% i tylko do
          ich wychowywania upoważniona.

          "jestem z natury zyczliwa i niezlosliwasmile"
          "obserwuje z lekka satysfakcja jak rodzicom nie wychodzi ich
          wychowanie"

          Mam nadzieję, że z wdzięcznością i dojrzale przyjmiesz moją krytykę
          swojego postu-smile)). Trudno jednocześnie być życzliwym i patrzeć z
          satysfakcją na cudzą porażkę. Jeżeli ta satysfakcja dodatkowo wynika
          z przekonania o własnej racji ("a nie mówiłam") to mówimy tu raczej
          nie o życzliwości, ale o pysze, braku pokory i wrażliwości.
          Zwłaszcza, że sytuacja dotyczy dzieci-sad.
    • braktalentu Re: co wolno wojewodzie... 01.11.08, 08:57
      I to jest bardzo celne porównanie-smile. Teściowie to tak jak pasierby
      (forma jak najbardziej poprawna) powinowaci. Zgodnie z prawem to
      osoby bliskie, ale niespokrewnione. I teściową/a i pasierbicę/ba
      można kochać, bardzo lubić, mieć w nosie, albo nieznosić (tak, można
      nieznosić, ale warto nad tym pracować, bo obojętność o wiele mniej
      obciąża układ nerwowy, a życzliwa obojętność pozwala nawet na dobre
      samopoczucie-smile. Ale, ponieważ to krewni naszych wybranków to należy
      się im (teściom i pasierbom) szacunek, nawet w chwilach spięć. Wolę
      kiedy mój mąż o swojej świekrze mawia, że świekrunia jest jedyna w
      swoim rodzaju, lubi mieć poczucie kontroli i docenia porządek w
      szafkach. A przecież mógłby nazwać rzeczy po imieniu: wścibska baba,
      która zagląda nam w każdy kąt i urządza życie-smile))
      • aldonakatarzyna Re: co wolno wojewodzie... 01.11.08, 14:32
        hm ta moja "lekka satysfakcja" to cos w rodzaju " a nie mowilam?"

        tak, wychowanie nalezy zostawic rodzicom itd...

        ale

        sa generalne zasady wychowywania dzieci, podam moze 2 przyklady:

        1. wiadomo ze jak dziecko siedzi przy kompie od 10 rano do 22 i porusza sie
        tylko do wc, przy czym je slodycze kilogramami a potem nie ma apetytu na obiad,
        zawala szkole itd.. i jeszcze dostaje w tych okolicznosciach nowego laptopa- to
        jest bardzo zle dla tego dziecka i nie trzeba byc wielkim psychologiem zeby to
        dostrzec nie?

        2. wiadomo ze pozwolenie 14 letniej pannie na spanie z chlopakiem zle wplynie na
        jej rozwoj emocjonalny, czyz nie?

        dlatego obserwuje te egzotyczne dla mnie metody wychowawcze i sobie mysle " a
        nie mowilam?" wink))
        • braktalentu Re: co wolno wojewodzie... 01.11.08, 18:37
          "sa generalne zasady wychowywania dzieci"
          Cóż, ja uważam, że nie ma. Gdyby istniały jakieś generalne zasady,
          to wychowanie nie nastręczałoby takich trudności. Dodajmy, że każdy
          rodzic inaczej widzi przyszłość swojego dziecka. Jedni chcą żeby
          realizowało ich niespełnione marzenia, innym zależy głównie na tym,
          żeby było szczęśliwe, a są i tacy dla których głównym celem jest
          wychowanie człowieka przyzwoitego. Rodziny mają też różne rytmy
          dnia. Jednym nie przeszkadza maluch biegający do późna w nocy, za to
          nie mogą sobie wyobrazić pobudki o świcie. Dla innych bezcenne są
          chwile po dobranocce, kiedy dziecko już śpi.
          Ja naprzykład uważam, że spanie z chłopakiem w wieku czternastu lat
          nie wpływa jakoś dramatycznie na rozwój emocjonalny dziewczynek. O
          wiele gorszy wpływ może mieć uprawianie w tym samym wieku seksu bez
          zabezpieczenia w parkowych krzakach. "Zabraniam Ci uprawiać seksu"
          to trudno kontrolowalny zakaz. Osobiście wolałabym wiedzieć, że
          córka zdecydowała się na rozpoczęcie współżycia świadoma
          konsekwencji, w bezpiecznym miejscu i z partnerem którego znam
          (chłopak) i choć namawiałabym ją do odłożenia tej decyzji w czasie,
          to z dwojga złego za demolujące emocjonalnie uważam numerki w
          cudzych toaletach niż "legalne" spanie z chłopakiem w zaciszu
          własnego domu.
          • natasza39 Sa zasady podstawowe. 01.11.08, 23:37

            braktalentu napisała:

            > "sa generalne zasady wychowywania dzieci"
            > Cóż, ja uważam, że nie ma.


            Są zasady!!!
            Tymi zasadami są:
            1. Nie beka i nie pierdzi sie przy stole (dotyczy własnych dzieci,
            przysposobionych, obcych zupełnie i pasierbów też!)
            2. Nie traktuje sie ojca jak szmatę! Obojętnie co ów ojciec zrobił (wg. jej
            przekonania) mamusi!
            3. Bez względu na fakt czy dziewczyna jest z rozbitej/nierozbitej
            katolickiej/niekatolickiej rodziny sex przed 18 rokiem życia jest szkodliwy
            obojętnie czy uprawia się go w kiblu, na łóżku czy na łonie natury!
            4. Dzieci generalnie mniej niż dorośli wiedzą o życiu! W związku z powyższym
            jeśli dziecko twierdzi że ogień nie parzy należy mu uzmysłowić że się myli.
            Inaczej nie jest to wychowanie, a narażenie dziecka na niebezpieczeństwo!
            5. Ojciec/matka stawiajaca się w roli przyzwalającego na sex 14 latki w swoim
            domu muszą mieć świadomość sutenerstwa.

            Reasumując:
            Trzeba mieć nie w porządku pod kopułą, aby zgadzać się na zachowania pod własnym
            dachem dzieci swoich/partnera/ znajomych/przyjaciół, które odbiegają od ogólnych
            zasad zachowania sie.
            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
            • chalsia Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 00:09
              > Są zasady!!!
              > Tymi zasadami są:
              > 1. Nie beka i nie pierdzi sie przy stole (dotyczy własnych dzieci,
              > przysposobionych, obcych zupełnie i pasierbów też!)

              eee tam, każdemu może się przytrafić

              > 2. Nie traktuje sie ojca jak szmatę! Obojętnie co ów ojciec
              zrobił (wg. jej
              > przekonania) mamusi!

              no nie jestem pewna. A co jesli pił i bił mamusię na oczach
              dziecka. Amoże jeszcze dziecko też?

              > 3. Bez względu na fakt czy dziewczyna jest z rozbitej/nierozbitej
              > katolickiej/niekatolickiej rodziny sex przed 18 rokiem życia jest
              szkodliwy

              a to niby jak? Znam całkiem sporo kobiet, które zaczęły przed 18-
              tymi urodzinami i jakoś im nie zaszkodziło.

              Zgadzam sie z Braktalentu, że generalnych zasad wychowywania nie
              ma.
              Sa zasady moralne, są zasady dobrego zachowania i dużo innych
              zasad. I z tych się czerpie wychowując dzieci, ale każda para
              rodzicielska (a czasem każdy rodzic z osobna) wybiera inne rzeczy,
              które uznaje za zasady.
              • thesmith Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 10:47
                nie, no nie moge.nagle wszyscy tacy tolerancyjni!tylko nie wiem kto by chcial
                mieszkac z panna/kawalerem (swoim lub partnera) czkajacym, pierdzacym,nic nie
                robiacym,pyskujacym+sprowadzajacym chlopaka/dziewczyne ok.14-letnich, zeby sobie
                razem pospac(pomijam juz czy uprawiaja seks czy nie).acha, pewnie w tych
                rodzinach stawia sie inne cele wychowawcze-chyba najogolniej mowiac
                "przysposobienie do zycia"...
                • braktalentu Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 13:05
                  Ja bym nie chciała. Dlatego ustalam wyraźne granice dotyczące MNIE.
                  Nie interesuje się jak spożywa pasierbica posiłki w domu, z ojcem,
                  czy kolegami. Kiedy siedzi przy stole w moim domu i ze mną
                  obowiązują Ją MOJE zasady.
              • natasza39 Coś dawniej lepiej kojarzyłaś, chalsiu? 03.11.08, 10:01
                chalsia napisała:


                > > 2. Nie traktuje sie ojca jak szmatę! Obojętnie co ów ojciec
                > zrobił (wg. jej
                > > przekonania) mamusi!
                >
                > no nie jestem pewna. A co jesli pił i bił mamusię na oczach
                > dziecka. Amoże jeszcze dziecko też?


                Dlatego napisałam wg. "jej przekonania" i słowo "obojętnie"
                napisałam po wykrzykniku, nie po przecinku.



                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
            • braktalentu Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 13:12
              "Bez względu na fakt czy dziewczyna jest z rozbitej/nierozbitej
              > katolickiej/niekatolickiej rodziny sex przed 18 rokiem życia jest
              szkodliwy"
              A na co konkretnie szkodzi? Na wzrok? Na rozwój pożądanej flory
              bakteryjnej? A może ryzyko zajścia w niechcianą ciążę w dniu
              osiemnastych urodzin radykalnie spada?

              "Ojciec/matka stawiajaca się w roli przyzwalającego na sex 14 latki
              w swoim domu muszą mieć świadomość sutenerstwa"
              Jak się używa jakiegoś słowa warto mieć świadomość jego znaczenia.
              Proponuję sprawdzić definicję słowa "sutenerstwo".
              • liz-beauty Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 15:20
                Wspolzycie z osoba ponizej 15 roku zycia to przestepstwo (w Polsce, nie wiem jak
                w Holandii). W przypadku dwojga tak mlodych osob trzeba by powiedziec, ze
                obydwoje to przestepstwo popelniaja. Jesli rzecz dzieje sie za przyzwoleniem
                rodzicow, to oni moze nie sa winni sutenerstwa, ale czego? Wspoludzialu w
                przestepstwie?
                • aldonakatarzyna Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 15:42
                  <A na co konkretnie szkodzi? Na wzrok? Na rozwój pożądanej flory
                  bakteryjnej? A może ryzyko zajścia w niechcianą ciążę w dniu
                  osiemnastych urodzin radykalnie spada?>

                  to jak seks dzieci, szkodzi najbardziej rozwojowi emocjonalnemu a potem choroby
                  weneryczne, ciaza , aborcja itd
                  kazdy wie ze seks w wieku 14 lat to patologia
                  seks jest dla doroslych, nie dla dzieci, to zbyt duza odpowiedzialnosc
                  panna nie przejawia zadnych cech dojrzalosci a zabiera sie za seks?
                  kazdy kochajacy rodzic wytlumaczy to dziecinie. A i zadna zaspokojona
                  emocjonalnie dziecina nie bedzie chciala sypiac z chlopakiem, tylko chodzic z
                  nim do kina albo za raczke..
                  • nsc23 Re: Sa zasady podstawowe. 02.11.08, 16:03
                    W Polsce.
                    Na Zachodzie (stety lub niestety) jest zupelnie inaczej. Ale tez moim zdaniem
                    dzieciaki szybciej dojrzewaja. Porownujesz dwie zupelnie inne kultury.
                    Rozmawialismy kiedys z W na ten temat - moze warto porozmawiac z partnerem,
                    skoro sie jest z dwoch roznych krajow? Podejscie do seksu w dwoch krajach, ktore
                    wydawaloby sie leza w jednym kregu kulturowym moze byc diametralnie rozne.
              • natasza39 Co do sexu nastolatek. 03.11.08, 09:55
                braktalentu napisała:

                > "Bez względu na fakt czy dziewczyna jest z rozbitej/nierozbitej
                > > katolickiej/niekatolickiej rodziny sex przed 18 rokiem życia
                jest
                > szkodliwy"
                > A na co konkretnie szkodzi? Na wzrok? Na rozwój pożądanej flory
                > bakteryjnej?

                Wzrok i flora bakteryjna sa i owszem ważne. Z tym, że ja miałam na
                myśli raczej delikatniejsze sfery. Coś takiego jak nieukształtowana
                do końca jescze w tym wieku psychika. Niedojrzałośc emocjonalna i
                społeczna. No ale generalnie zdaję sobię sprawę, że to teraz
                staroświeckie i głupie, prawdasmile
                Potem na SM czyta się posty panienem, które w wieku lat 17-stu
                zafundowały sobie "dziedzię", bo "były gotowe do macierzyństwa".
                No ale nie ma się co dziwić, jeśli niektórzy dorosli uważają, że
                stukanie sie 14-letnich dzieci jest spox, bo przecież na "florę
                bakteryjną" i "wzrok" nie szkodzi!


                A może ryzyko zajścia w niechcianą ciążę w dniu
                > osiemnastych urodzin radykalnie spada?

                Pod tym względem powinna spaść.
                Inna jest świadomość pod względem antykoncepcji 14 latki, a inna 19-
                latki.
                5 lat w tym wieku to wieczność.
                Przyznaję, że sa osobniczki, które w wieku lat 40 nie posiadaja
                żadnej wiedzy na ten temat i bardzo uświadomione 15-latki, ale
                zasada, że jednak im człowiek starszy, tym madrzejszy pozostaje
                niezmienną.

                > "Ojciec/matka stawiajaca się w roli przyzwalającego na sex 14
                latki
                > w swoim domu muszą mieć świadomość sutenerstwa"
                > Jak się używa jakiegoś słowa warto mieć świadomość jego znaczenia.
                > Proponuję sprawdzić definicję słowa "sutenerstwo".

                Dziękuję, że mnie uświadomiłaśwink
                Nie wiedziałam, co to "sutenerstwo", az do tej pory!
                Wyjaśniam zatem, że chodziło mi o wydźwięk moralny zachowania
                rodzica, który w sposób świadomy zgadza się na na to, aby jego
                DZIECKO uprawiało seks pod jego dachem.
                Sutener nie jest spokrewniony z dziewczynkami, którymi
                się "opiekuje".
                Rodzic opiekę nad dzieckiem ma zapisana prawnie i moralnie.
                Ma za zadanie przestrzegać dziecko i chronić przed złymi i
                niemoralnymi zachowaniami.
                A zatem wydzwięk moralny rodzica - kuplera jest nawet gorszy niż
                sutenera.

                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • natasza39 A konkretnie to miałam na mysli... 03.11.08, 10:19
                  Aby mniej było takich historii:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=82651480&s=0

                  Tej dziewczynie, tez pozwalano na uprawianie seksu w wieku lat 17-
                  stu, a może i wcześniej.
                  ---------------------------------------------------------------------
                  Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                  jest z głupcami.
                  • nsc23 Natasza, 03.11.08, 11:34
                    ale tam nic nie ma napisane o tym, jakoby rodzice jej pozwalali seks uprawiac
                    (albo zabraniali for that matter). Skad ta pewnosc? Moze wlasnie laska jest z
                    domu, w ktorym seks jest tematem tabu do pelnoletnosci, w zwiazku z czym nawet
                    nie wiedziala jak sie zabezpieczyc?
                    Podobnie jak ktos powyzej wolalabym, zeby moja corka uprawiala seks swiadomie i
                    bezpiecznie przed 18. niz z byle kim i byle jak po. A tak naprawde, to nie masz
                    szans 'zabronic' dziecku uprawiac seks - jak bedzie chcialo, to i w wieku lat
                    13. bedzie sypiac z kimkolwiek i gdziekolwiek - jedyne co mozesz probowac zrobic
                    to wytlumaczyc jak wazny jest seks w zyciu doroslego czlowieka, nauczyc szacunku
                    do samej/go siebie, wytlumaczyc czym jest antykoncepcja i modlic sie, zeby
                    'dotarlo'.
                    • natasza39 Re: Natasza, 03.11.08, 11:46
                      nsc23 napisała:

                      > ale tam nic nie ma napisane o tym, jakoby rodzice jej pozwalali
                      seks uprawiac
                      > (albo zabraniali for that matter).


                      Nie chodzi o to czy jej zabraniali, czy zachęcali, choć z tego co
                      pamietam z tamtego watku, to właśnie nie zabraniali.
                      Chodzi o to, że jednak seks w wieku lat nastu nie jest rzecza dobrą.
                      I rzecz również nie jest o tym, żeby "zakazywać".
                      Jak świat światem wiadomo, że owoc zakazany smakuje najlepiej.
                      Zdaje mi się, że chodzi o to czy zezwalanie na spanie córce z
                      chłopakiem w domu rodziców - 14-stoletniej córce - jest właściwe czy
                      nie?

                      ---------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                      jest z głupcami.
                      • nsc23 Re: Natasza, 03.11.08, 17:05
                        Ale w zasadzie jako rodzic jakie masz wyjscie? Nie zezwolic? No to zrobia to
                        (zakladajac caly czas, ze chodzi jednak o seks a nie samo spanie w jednym lozku)
                        jak Ciebie nie bedzie w domu. I w zasadzie roznica jest tylko taka, ze sie nie
                        zgodzilas. Czyli (nie) pozwalanie nie ma tu i tak wiele do rzeczy.
                        • natasza39 Re: Natasza, 03.11.08, 22:17
                          nsc23 napisała:
                          >cryingnie) pozwalanie nie ma tu i tak wiele do rzeczy<

                          Owszem ma!
                          Rodzic powinien jasno i prosto, nie jednorazowo, ale cały czas tłumaczyć dziecku
                          co jest właściwe, a co nie. Co mieści się, a co się nie mieści w zasadach, które
                          chce przekazac.

                          Idąc tym tropem...
                          Po co zakazywać brania narkotyków, picia wódki przed osiagnieciem pełnoletności?
                          No po co?
                          Może lepiej samemu się z dzieciakiem napić, żeby jakiegoś świństwa nie chlał pod
                          śmietnikiem z kumplami w sekrecie, albo kupić mu jałowe strzykawki, jak sobie
                          zapragnie dać w żyłę. Przecież lepiej niż ma się HIV zarazić, no nie?
                          ---------------------------------------------------------------------
                          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                          głupcami.
                          • nsc23 Re: Natasza, 03.11.08, 23:12
                            ale dla mnie jest roznica miedzy mowieniem dziecku, ze cos jest dobre/zle, jakie
                            ma konsekwencje, i tak dalej, a mowieniem to Ci wolno, tego Ci nie wolno i kropka.
                            Powiem moze na moim przykladzie, bo najlatwiej chyba tak - moja mama rozmawiala
                            ze mna o seksie bardzo wczesnie. W ogole o dojrzewaniu (sztandarowym przykladem
                            jest zdarzenie jak w przedszkolu spadlam z drzewa i rozcielam sobie tylek, a do
                            pani przedszkolanki poszlam po podpaske, bo bylam przekonana, ze to okres
                            nadszedl wink - swoja droga pani przedszkolanka byla w szoku, ze szescioletnie
                            dziecko wie co to jest okres).
                            W kazdym razie - od bardzo dawna (na tyle dawna, ze nie pamietam od kiedy wink)
                            wiem, czym sa prezerwatywy, pigulki, kremy i takie tam i do czego sluza. Od
                            bardzo dawna wiem czym jest seks. Ale wiem tez, ze zeby podjac decyzje o
                            przespaniu sie z kims trzeba do niej dojrzec. Wiem tez, ze uprawiajac seks
                            niejako musimy sie liczyc z tym, ze moze z niego byc dziecko niezaleznie od
                            ilosci zabezpieczen.
                            Nigdy natomiast nie uslyszalam od mamy, ze nie wolno mi z kims spac. Tyle, ze
                            nigdy nie przyszlo mi tez do glowy zapytac, bo po prostu do ktoregos tam roku
                            zycia nie czulam sie gotowa.
                            Nie sztuka jest zakazac i powiedziec 'nie wolno' sztuka jest tak dziecko
                            wychowac, zeby samo wiedzialo, ze tak jest wink
                            • natasza39 Re: Natasza, 03.11.08, 23:28
                              nsc23 napisała:
                              > Nie sztuka jest zakazac i powiedziec 'nie wolno' sztuka jest tak dziecko
                              > wychowac, zeby samo wiedzialo, ze tak jest wink

                              Owszem sztuka!
                              Nie chwaląc się, mi sie ta sztuka udała.
                              Gdyby mój 14 letni syn przyprowadził dziewczynę i oświadczył mi, że idzie z nią
                              spać do swojego pokoju, to odniosłabym porażkę jako rodzic, ale napewno nie
                              zgodziłabym sie na to.
                              To mój dom i panują w nim moje zasady.
                              ---------------------------------------------------------------------
                              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                              głupcami.
                              • nsc23 Re: Natasza, 03.11.08, 23:56
                                No coz - widocznie mamy kompletnie rozne poglady na wychowanie, albo sie nie
                                mozemy dogadac. Bo dla mnie powiedzenie 'nie mozesz, bo ja tak mowie, bo sobie
                                takie zasady wymyslilam' jest pojsciem na latwizne. Jezeli dziecko nie rozumie o
                                co chodzi i skad sie zasady biora i dlaczego takie a nie inne to potem wszystkie
                                je zlamie jak tylko sie wymknie spod rodzicielskiej kontroli - duzo widzialam na
                                pierwszym roku studiow, jak dzieciaki sie wyrwaly z domow, w ktorych rzadzily
                                zakazy i nakazy, a nikt dzieciom nie wpoil dlaczego i skad i czemu picie litra
                                wodki nie jest najlepszym pomyslem - alkoholu nie wolno bylo i juz. Tak samo z
                                seksem - dziewczynki z dobrych domow nagle zaliczaly facetow hurtem.
                                • natasza39 Re: Natasza, 04.11.08, 00:17
                                  nsc23 napisała:

                                  > No coz - widocznie mamy kompletnie rozne poglady na wychowanie, albo sie nie
                                  > mozemy dogadac.

                                  Raczej to drugie.
                                  Nie rozumiem skąd i Ciebie przekonanie, ze jestem zamordystką, stawiajaca zakazy
                                  na zasadzie "nie, bo nie".
                                  Jednakże generalnie opinia innych na mój temat, szczególnie w necie jest mi
                                  obojętna, a zatem dobranocsmile

                                  ---------------------------------------------------------------------
                                  Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                                  głupcami.
                                  • nsc23 Re: Natasza, 04.11.08, 00:50
                                    Moze stad, ze caly ten watek piszesz, ze dziecku nalezy czegos zakazac.
                                    Wzajemnie.
    • natasza39 Ogólnie do "tolerancyjnych" 03.11.08, 10:08
      To własnie z pseudo "tolerancji" obecnie modnej bierze się chamstwo,
      lepactwo wśród młodzieży.
      Wszyscy maja w dupie, albo wręcz się boją powalonych mamusiek czy
      tatusiów, którzy mogą przegryść tętnicę szyjną, a w najlepszym
      przypadku zwyzywać kazdego dorosłego który zwraca uwage ich
      wspaniałej latorosli.
      Jeszcze pokolenie wcześniej, jak dorosły zwrócił uwagę młodemu
      człowiekowi (obojetnie jaki dorosły, mógł to być nawet obcy na
      ulicy), to młody człowiek sie mało nie zapadł ze wstydu pod ziemię.
      Teraz taki dorosły boi się pysk otworzyć.


      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
      jest z głupcami.
      • e_r_i_n Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 03.11.08, 17:48
        Każda skrajność jest zła. Zarówno totalne zaślepienie w temacie swojego dziecka,
        jak i uznanie 'dorosły ma zawsze rację'.
        I jestem przekonana, ze większość rodziców to ci umiejący zachować umiar -
        słuchający i dziecka, i otoczenia (typu nauczyciele).
        Nie trafia do mnie argument 'dorosły ma racje i uwagę może zwracać każdemu'.
        A w temacie 'rodzic musi mówić dziecku, że ogień parzy' - właśnie sobie wczoraj
        z moją mamą pogadałam o jej metodach wychowawczych i usłyszałam, że czasami jej
        było trudno, ale pozwalała nam (i pozwala nadal mojemu rodzeństwu) na własnej
        skórze przekonać się skutkach takich a nie innych decyzji. Czasami błędnych, ale
        własnych. I znowu - umiar to podstawa. Zamordyzm metodą wychowawczą nie jest.
        • natasza39 Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 03.11.08, 22:26
          e_r_i_n napisała:

          > Każda skrajność jest zła. Zarówno totalne zaślepienie w temacie swojego dziecka
          > ,
          > jak i uznanie 'dorosły ma zawsze rację'.
          > I jestem przekonana, ze większość rodziców to ci umiejący zachować umiar -
          > słuchający i dziecka, i otoczenia (typu nauczyciele).
          > Nie trafia do mnie argument 'dorosły ma racje i uwagę może zwracać każdemu'.

          JA właśnie mówię o skrajnościach.
          O tym, że w żadnym wypadku nie należy zwracać uwagi na zachowanie.
          Daleka jestem od stwierdzenia, że to "dorosły ma zawsze rację", a w punktach
          spornych patrz punkt pierwszy.
          Ale jak widzę czterolatka, który katuje trzylatka w piaskownicy i próbuje mu
          wyłupać oko, to zwracam uwagę.
          Biorę malca za rękę i idę do jego matki.
          Na co "mamusia" reaguje rykiem i straszy mnie policja, ze tykam jej dzieciątko i
          zwraca mi uwagę, że to nie moja sprawa (faktyczne zdarzenie)


          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • e_r_i_n Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 04.11.08, 09:28
            Ok, po prostu Twoj post o tym, 'jak to było kiedyś' w moim odczuciu
            prezentował własnie postawę 'dorosły ma zawsze rację'.
            Ja już sie pare reazy przekonałam, jak wazne jest wysluchanie obu
            stron - a mam TYLKO siedmiolatka. I jak nauczycielka na przykład (w
            sensie pani w swietlicy) w sytuacji konfrontacji miotała sie w
            zeznaniach. I bardzo dobrze, ze moje dziecko nie kuli sie jak tylko
            ktos cos zlego na niego powie. A raczej inaczej - jak faktycznie
            naboil, to ja po nim od razu to widze. A jak nie widze, to znaczy,
            ze ten zwracajacy uwage dorosly niekoniecznie ma racje.
            I owszem, zgadzam sie, ze sa sytuacje, gdy osoba trzecia MUSI
            zareagowac. Tylko znowu - wszystko rozbija sie o to, kto jak takie
            sytuacji widzi oraz jak reaguje. Czasami te reakcje sa nieadekwatne
            do 'przestepstwa'.
      • kicia031 Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 03.11.08, 21:35

        • natasza39 Też cie, kicia, nie lubię:) 03.11.08, 22:00
          Nie będę tylko dorabiać do tego stwierdzenia pseudointeligentnych postów.


          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • kicia031 Re: Też cie, kicia, nie lubię:) 03.11.08, 22:11
            A ja nie mam do ciebie stosunku emocjonalnego. jestem tylko ciekawa, skad ten
            wkurw, ktory cie wrecz rozsadza.
            • natasza39 Re: Też cie, kicia, nie lubię:) 03.11.08, 22:20
              kicia031 napisała:

              > A ja nie mam do ciebie stosunku emocjonalnego. jestem tylko ciekawa, skad ten
              > wkurw, ktory cie wrecz rozsadza.

              Ale mnie ubawiłaś;DDDDDDD
              Chcesz mi fundnąć psychoanalizę po necie?


              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
      • cleopa Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 04.11.08, 14:52
        A ja uważam ,ze w tym momencie natasza ma racje. Teraz dzieci i
        mlodziez jest totalnie bezkarna.Nie boi sie ani rodziców,ani
        nauczycieli ani policji i kazdy moze im doslownie naskoczyć
        bo "maja swoje prawa". Ja musialam doroslych szanować i wkurza mnie
        to ze sama teraz musze sie chylkiem przemykać do bloku po 20 przed
        rozwydrzona ,cmokajaca ledwo nastoletnia mlodzieżą. Serce mi staje
        jak widze babcie unikajaca ciosów w twarz od rozsierdzonej 4
        letniej wnuczki bo nie pozwolila jej cyrkować po poczcie...
        Wiem jak rodzice reagują w szkole na zwrocenie uwagi ze synaczek
        czy coreczka zachowuje sie nie tak..
        • konstancja16 o wyzszosci szkoly grojeckiej nad otwocka 04.11.08, 15:32
          obie strony maja racji po trochu tylko wola sobie dogadywac i
          komenstowac wyrywajac z kontekstu zamiast sie porozumiec. jedna
          pisze dyscyplina i jasne reguly a druga czyta zamordyzm i zimny
          wychow. druga pisze szacunek dla mlodego a pierwsza czyta
          bezstresowe wychowanie. no to mozna sobie w nieskonczonosc klikac i
          przerzucac sie komunalami na temat teorii wychowania.
        • kicia031 Re: Ogólnie do "tolerancyjnych" 04.11.08, 21:05
          Teraz dzieci i
          > mlodziez jest totalnie bezkarna.Nie boi sie ani rodziców,ani
          > nauczycieli ani policji i kazdy moze im doslownie naskoczyć
          > bo "maja swoje prawa".

          Hmm, jestem matka nastolatka i mam zupelnie inne doswiadczenia - serce mi rosnie
          jak patrze na mojego syna i jego kolegow - kulturalnych, uprzejmych mlodych
          ludzi, ktorzy nie przeklinaja ( w przeciwienstwie do mnie), nie pija ( w
          przeciwienstwie do mnie w wieku nastoletnim) nie pala ( ditto). Nie zeby to byly
          jakies idealy, wrecz przeciwnie., Ale porownujac mnie z czasow nastolenich, nie
          mowiac juz o co poniektorych moich znajomych, to sa oni wzorem do nasladowania.

          I co ciekawsze, np jeden z tych chlopcow jest naprawde powaznie zaniedbany przez
          rodzicow, ja z kolei jestem bardzo liberalna matka i bardzo sporadycznie stosuje
          jakiekolwiek zamordyzmy, malo tego, czasami moje dziecko zwraca mi uwage, zebym
          nie bluzgala, lub wykazala odrobine komformizmu.

          Oczywiscie, na pewno jest mnostwo zdemoralizowanych mlodych ludzi, ale nie
          sadze, by bylo ich wiecej niz kiedy indziej. Pamietam ponad 20 lat temu w jednym
          z najlepszych liceow w warce mialam kolezanke, ktora na wyjezdzie grupy
          znajomych przespala sie ze wszystkimi kolegami z wyjatkiem jednego, a potem sie
          w tym jednym zakochala (no faktycznie byl wyjatkowy wink)) i nie mogla pojac,
          dlaczego koles nie reflektuje.

          I tak sobie mysle, ze narzekania na mlodziez sa nieodlaczna czescia
          intelektualnego i duchowego starzenia sie i mam nadzieje, ze nie przytrafi mi
          sie to jeszcze przez wiele lat. nawet w swojej pracy nam okazje obserwowac
          20-latkow z imponujacych dorobkiem dzialanosci jako wolontariusze wspomagajacy
          najbardziej trudne i niewdzieczne sprawy: chorych, niepelnosprawnych, uchodzcow,
          mniejszosc religijne i seksualne. Mysle, ze moge smialo powiedziec, ze wsrod
          mlodziezy jest mnostwo naprawde wspanialych ludzi!


          ----------
          Being the change you want to see
    • ywwy Re: co wolno wojewodzie... 04.11.08, 22:35
      a wśród dorosłych wiele padalców!
      • to.ja.kas Autorka watku napisała :) 06.11.08, 16:41
        Dwa cytaty:
        "Ostatnio się z nimi spotkał i potem opowiada, że starsza zwróciła
        uwagę tej młodszej, że nie powinna być zawistna i czerpać radość z
        czyjeś klęski!..." - no i autorka watku zadowolona,że ktoś na tą
        naganną cechę pasierbicy zwrócił uwagę. Jednak czuje rozczarowanie,
        że mąz nie przyjął tej ZBAWCZEJ uwagi o swojej córki u niej. W końcu
        złe nawyki trzeba tępić w zarodku smile

        A potem kilka postów niżej pisze tak:
        "I tak w duchu,po cichutku mam niewątpliwą satysfakcję jak M młoda
        wchodzi na głowę z butami !"

        Brawo !!!!!! Przyganiał kocioł garnkowi smile))

        Witam wszystkich znajomych smile i nieznajomych równiez. Czytam Was od
        dawna ale dopiero teraz normalnie "zmusiło" mnie do napisania smile
        • iza38bp Re: Autorka watku napisała :) 06.11.08, 21:10
          A czy Ty jestes macochą ?
          • to.ja.kas Re: Autorka watku napisała :) 06.11.08, 21:59
            Tak jakby...smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka