Dodaj do ulubionych

relacje pasierbicy z ojczymem

22.01.09, 12:46
Miałam napisać jak to M znowu histeryzuje w sprawie Młodej i jak mi
przykro kiedy widze jego duzo bardziej zdystansowane podejscie do
naszego maluszka (moj kiedys napisany watek pozytywny niepokojaco
stracil na aktualnoscisad
Ale mam pilniejszy problem. Bo te tytułowe relacje sa szalenie
napiete. I mysle ze wiele problemow własnie stad. Młoda jest
bezgranicznie zazdrosna o mame, to sie przekłada na niechec do jej
drugiego meza, za tym idzie wrodzona chyba niewspołmiernosc reakcji
(nagłe smsy do taty "zabierz mnie stad, nie chce z nimi mieszkac,
kocham tylko ciebie etc...., co za 10 minut, dosłownie, nalezy uznac
za niebyłe, bo młoda pogodziła sie z mama i wszystko wrociło do
normy). Tak mysle ze wszystko sie dodatkowo pokomplikowalo kiedy M
Exi (zaczyna brzmiec jak rebus...) zmienił prace. Teraz sleczy nad
arkuszami w domu i chcac nie chcac maja z Mloda wiecej czasu "dla
siebie". Ona w trudnym powoli wieku (12 lat)potrafi byc zadziorna i
niegrzeczna, on bez tej bezgranicznej cierpliwosci jaka maja rodzeni
ojcowie. No i konflikt gotowy. Nie znam szczegolow, młoda opowiada
polzdaniami (ze sie pokłociła z M mamy i tyle), ale nie trzeba byc
psychologiem zeby wyczuc ze siedzimy na wulkanie. Moj M sie
zadrecza, niewiele moze zrobic oprocz rozmow z Eksia zeby np wiecej
czasu poswiecala Mlodej. Nie wiem na ile to skutkuje, ale efekt na
razie mizerny. Ostatnio Mloda wybiegla (srodek zimy)w samym swetrze
z domu dzwoniac do M zeby ja natychmiast zabral. M oczywiscie
zabral po czym nastapilo kilka telefow do mamy i Mloda chciala zeby
ja odwiezc. Podobnie barwnych przykładow mam jeszcze kilka. Za to
niewiele pomyslow co dalej. Maja isc z Ex do psychologa. Oby
pomoglo. A na co dzien co radzicie? Bo ja nie twierdze ze Młoda nie
ma problemu, a jej histeryczne rekacje to pewnie jedna z radosci
dojrzewania, ale kiedy ona wraca szczesliwa do domu, ja zostaje z
przybitym całkowicie M i moja bezradnoscia.
Obserwuj wątek
    • cleopa Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 13:21
      matie smile

      tak po prostu- poczytaj moje wątki nt pasierba,ktorego wychowujemy
      i mamy na codzien żeby zobaczyc ta sprawę z drugiej strony..

      • 333a13 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 14:12
        Wydaje mi się, że jeśli Twój M ma w miarę normalne kontakty z EX, to
        powinien po prostu pójść do "jaskini lwa" i porozmawiać sobie z Ex i
        jej pięknym (oczywiście bez obecności dziecka). Nie chodzi tu o
        jakieś pretensje itd, tylko rzeczową rozmowę o problemach i
        sposobach ich załatwienia... To oczywiście teoria... i najgorzej
        jest z praktyką sad
        • cleopa Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 14:27
          Ja chcialam tylko zaznaczyc ,ze dziecko moze mieć cud ,miód i
          maliny a i tak bedzie krytykowalo rodzica z ktorym mieszka na
          codzien..
          jeżeli Mloda jest dobrze chowana,nie jest zaniedbana to bym
          zastanowila sie nad rozmowami z eksia i ocenianiu jej . Mloda na
          codzien ma mame , a jak na co dzien to i pewne wymagania,obowiazki
          i ucieka do ojca..
          • koni42 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 15:33
            Zgadzam się. Po pierwsze wchodzi w wiek dojrzewania,a po drugie
            zawsze łatwiej ocenić rodzica "od święta". U was pewnie nie ma za
            dużo obowiązków? Pozdrawiam.
    • matie.skowron Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 16:53
      Dziewczyny, ja sie z wami całkowicie zgadzam. I uwazam ze to w duzym
      stopniu nastoletnia histeria. Ze matka nie ma w zwyczaju specjalnie
      sie przejmowac dzieckiem to sama zauwazylam (ostatnio np. przez
      tydzien nie zdazyla isc do apteki po jakies krople i musielismy
      walesac sie w niedziele po całodobowych, bo Młoda jechała na obóz),
      ale ze Młoda przesadza to tez jest czasami ewidentne. Ja sie tylko
      zastanawiam co z tym zrobic, bo M naprawde przybity no i boje sie ze
      w tej nastolatkowej histerii i w chęci zwrócenia na siebie uwagi
      przyjdzie jej do głowy jakies monstrualne i niebezpieczne głupstwo.
      A niestety ma ku temu tendencje... No i co jej mówic (bo mnie mam
      wrazenie moze bardziej posłucha niz taty, bo jestem do bólu
      neutralna, nigdy nie zabiegałam o jej względy no i baba w koncu)? Ze
      jakos męza mamy na pewno da sie polubic? No brzmi idiotycznie...Czy
      któras z mam z nowymi M miała taki problem u siebie?
      PS I owszem obowiazków u nas zadnych (jesli nie liczyc odniesienia
      talerza po śniadaniu). Ale wg M skoro ma Młoda dosyc rzadko
      (przychodzi zwykłe na 1-2 dni w weekendy) to przeciez nie bedzie na
      nia krzyczał. Wiec jest cały dla niej, obsypuje ja prezentami i łazi
      za nia jak cien mowiac ze bardzo kocha...
      • cleopa Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 17:06
        Nie rób nic .Skoro narzeka na matkę do was to macie jak w banku ze
        matce narzeka na was. Mloda lwiruje miedzy rodzicami i
        wykorzystuje.Ja bym wziela mloda na 2 tyg np ferii niech twoj mąż
        zobaczy co to za slodycz big_grin
        Delikatnie otworz mu oczy ze mlodej krzywda żadna sie nie dzieje ..
      • kicia031 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 18:52
        Czy
        > któras z mam z nowymi M miała taki problem u siebie?

        No coz, u nas tez byly takie jazdy - teraz rzadziej, ale w wieku
        wlasnie ok 12 lat to byl pogrom - do tego stopnie, ze chlop wybral
        sie na rozmowe z mezem Exi, bo on tu chyba tez nie byl bez winy...
        ale do tej pory zdarzaja sie takie numery, ze mala dzwoni w weekend,
        ze mamam rozciela jej reke wazonem i ryk, wrzask, tata przyjedz.
        Chlop rozpoczyna ze mna rozmowe, czy ma jechac do gdanska (my
        mieszkamy w War), oczywiscie nie robie problemu, chlop dzwoni, zeby
        dograc szczegoly (od pierszej rozmowy minelo jakies 15 minut) i
        slyszy, zeby sie nie fatygowal, bo malas wlasnie jeedzie z mama na
        zakupy.
        W tym momencie zamykam oczy i mowie sobie w duchu " to nie moje
        dziecko, to nie moje dziecko to nie moje dziecko, dziub na klodke i
        ani slowa!"
    • chalsia Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 18:44
      > razie mizerny. Ostatnio Mloda wybiegla (srodek zimy)w samym
      swetrze
      > z domu dzwoniac do M zeby ja natychmiast zabral. M oczywiscie
      > zabral po czym nastapilo kilka telefow do mamy i Mloda chciala
      zeby
      > ja odwiezc.

      proste - nigdy więcej tego nie robić.
      Twój M sam umożliwia córce takie zachowania mając 100% świadomość,
      że krzywda jej się w domu (także ze strony ojczyma) nie dzieje.
      • chalsia Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 18:58
        > proste - nigdy więcej tego nie robić.

        czyli nie brać jej do siebie jak w złości wypada z domu.
    • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 19:18
      Matie,
      zła wiadomość jest taka, że TY nie możesz w tej sprawie zrobić NIC.

      Albo Twój M. dorośnie do wychowywania dziecka, albo nadal będzie
      zaspokajał SWOJE potrzeby czucia się niezbędnym i kochanym kosztem
      samodzielności emocjonalnej i odporności psychicznej własnej córki.
      Nie wątpię, że atmosfera w domu, w którym partner mamy nie odnajduje
      się w roli ojczyma, albo dziecko go nie akceptuje jest fatalna -
      sami to przerabialiśmy kilka lat temu, ale służenie dziecku za
      kierowcę i przechowalnię, wspieranie szantażu, któremu poddaje matkę
      to nie jest rozwiązanie problemu. "Jesteś dla mnie niedobra, to
      zadzwonię do taty (nieważne, czy chodzi o odrobienie lekcji,
      potrzebę prywatności mamy i partnera, czy założenie ciepłych
      gaci)". Albo Twój M. dorośnie do bycia ojcem i rozwiązywania
      problemów, albo Jego rola kierowcy i przechowalni dla córki
      ugruntuje się. Gdyby zależało Mu na córce, a nie na pielęgnowaniu
      własnych żali i nieprzerobionych problemów, to podjąłby działanie
      zmierzające do wyjaśnienia sytuacji i jej unormowania.
      W naszym wypadku było to uświadomienie Młodej, że jeżeli u mamy jest
      aż tak źle, to może zamieszkać z nami, oraz że taka decyzja będzie
      Ją kosztowała potwierdzenie takiej woli przed sądem (miała już 13
      lat). Pasierbica wiedziała, że jeżeli decyzję podejmie, to będzie
      ona nieodwołalna i jedyną alternatywą jest dogadanie się z mamą w
      sprawie zasad obowiązujących Ją i partnera mamy we wzajemnych
      kontaktach. To było radykalne postawienie sprawy i wcale nie
      wpłynęło na poprawę stosunków między córką M-a i partnerem mamy
      (zupełnie nieradzącym sobie z rolą społeczną partnera dzieciatej
      kobiety), ale nie stawanie murem za Młodą, tylko wymuszanie na Niej
      próby rozwiązywania konfliktów (przy wydatnym udziale ojca jako
      wsparcia) unormowało sytuację. Teraz Pan Domu i pasierbica starają
      się przynajmniej nie wchodzić sobie w drogę i od kilku lat mniej lub
      bardziej im to wychodzi.
      Czy rodzice dzieci z rozbitych domów nie powinni chronić ich przed
      konsekwencjami rozwodu? Owszem, ale nie za wszelką cenę. W naszym
      wypadku ceną byłaby nieumiejętność rozwiązywania konfliktów przez
      Młodą (chowanie głowy w piasek, lub za plecy tatusia) i załatwianie
      problemów w związku byłej żony poprzez wyekspediowanie Młodej do
      taty na czas obłaskawiania zazdrosnego o dziecko Pana Domu.
      Wysyłanie i odbieranie paczki z dziecka (nawet jeżeli na Jego własne
      życzenie) nie sprzyja budowaniu poczucia bezpieczeństwa. Masz
      problem - pomożemy Ci go rozwiązać, ale nic nie załatwimy ZA Ciebie.

      I w zasadzie tyle celem uzasadnienia tezy, że TY NIC NIE MOŻESZ Z
      TYM ZROBIĆ, poza potwierdzeniem zgody na przyjęcie pasierbicy pod
      swój dach, na wypadek dojrzenia M-a do wychowywania córki.
      • chalsia Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 19:29
        > I w zasadzie tyle celem uzasadnienia tezy, że TY NIC NIE MOŻESZ Z
        > TYM ZROBIĆ, poza potwierdzeniem zgody na przyjęcie pasierbicy pod
        > swój dach, na wypadek dojrzenia M-a do wychowywania córki.


        eee, nie bądźmy takimi pesymistkami - Matie może jeszcze jedną
        rzecz zrobić - mianowicie starać się swojemu M wbić do głowy to co
        tak tu ładnie ubrałas w słowa.
      • adela38 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 22.01.09, 19:47
        Ja dodam swoje trzy grosze...
        Wydaje mi sie, ze powinnas sie zastanowic czy w waszej sytuacji znioslabys
        obecnosc tej dziewczyny pod waszym wspolnym dachem na stale.
        Jesli nie to w zadnym przypadku nie dawaj zielonego swiatla dla takiej
        sytuacji.Co mozesz zrobic, to uswiadomic szanownemu malzonkowi, ze corka wlasnie
        weszla w wiek gdy staje sie dorosla.Klotnie z matka sa norma, a on nie powinien
        w nich w zaden sposob uczestniczyc, a jesli cos to stac murem za matka i
        delikwentke odsylac do matki.Warto panu malzonkowi przypomniec, ze nie jest
        kobieta i kobiet i tak nigdy do konca nie zrozumie wiec lepiej by trzymal sie na
        dystans w sytuacji konfliktow, bo i tak nigdy do konca nie bedzie wiedzial o co
        chodzi a tak uniknie manipulacji.Warto tez przypomniec malzonkowi, ze jest
        drugie dziecko- chlopiec, ktore juz z racji swojej plci jeszcze wiecej jego
        potrzebuje...No i w tym wszystkim niezmiernie wazne jest tez dbanie o malzonke,
        ktora tez ma swoje prawa i potrzeby...
        • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 23.01.09, 10:45
          Wypiłam melisę, policzyłam do dziesięciu i jednak nie umiem się
          powstrzymać od komentarza do Twoich trzech groszy.
          "czy w waszej sytuacji znioslabys obecnosc tej dziewczyny pod
          waszym wspolnym dachem na stale"

          To nie jest TA dziewczyna, to córka męża, która istniała w chwili
          ślubu i decyzji o drugim dziecku. Jego zobowiązanie do końca życia.
          Kredyt, którego bank NIGDY nie umorzy. Jeżeli obecność pasierbicy
          jest dla kogoś "nie do zniesienia", to najpierw powinien sobie
          uświadomić, że to konsekwencja Jego własnego wyboru - Miś, który nie
          umie wychować własnego dziecka, albo efekt nieprzemyślanych działań -
          związek z dzieciatym Misiem przy braku hierarchi wartości
          wspierającej taki wybór. Jeżeli nie radzisz sobie z obecnością
          pasierbicy w Jej własnym domu (bo dom Jej ojca zawsze będzie Jej
          domem), to rozważ wyprowadzkę, bo w przeciwieństwie do dziecka Ty
          masz już dowód osobisty (celowo nie używam tu pojęcia dorosłości).

          "Co mozesz zrobic, to uswiadomic szanownemu malzonkowi, ze corka
          wlasnie weszla w wiek gdy staje sie dorosla.Klotnie z matka sa
          norma, a on nie powinien w nich w zaden sposob uczestniczyc, a jesli
          cos to stac murem za matka i delikwentke odsylac do matki."

          Ale to nieprawda! Wiemy, że to nie są ZWYKŁE kłótnie dorastającej
          dziewczyny z matką. To kłótnie spotęgowane sytuacją życiową, w którą
          szanowni rodzice dziecko wpakowali. Teraz obowiązkiem każdego z nich
          jest co najmniej wsparcie dziecka w rozwiązaniu problemu. Jeżeli
          matka sobie nie radzi, to obowiązek w całości spoczywa na ojcu -
          taki los Rodzica (nie mylić z Płodzimierzem Fiutosławem).

          "Warto panu malzonkowi przypomniec, ze nie jest kobieta i kobiet i
          tak nigdy do konca nie zrozumie wiec lepiej by trzymal sie na
          dystans w sytuacji konfliktow, bo i tak nigdy do konca nie bedzie
          wiedzial o co chodzi a tak uniknie manipulacji."

          Chyba wiesz coś więcej o prywatnym życiu Matie niż my. Związała się
          transwestytą, który w ciuszkach żony zapomina, że jest facetem? A
          może z idiotą, który nie rozumie co drugi człowiek, bez względu na
          płeć do Niego mówi. Jak do tej pory Matie pisała jedynie, że Jej mąż
          ma kłopot z właściwym wykonywaniem obowiązków ojca, ale o poziomie
          intelektualnym, ani o zaburzeniach poczucia przynależności płciowej
          ani słowa. To co proponujesz to właśnie jest obrzydliwa, NIEGODNA
          ŻYCIOWEGO PARTNERA - PRZYJACIELA manipulacja! Czy chciałabyś spędzić
          życie z człowiekim, który tak Cię potraktował?

          "Warto tez przypomniec malzonkowi, ze jest drugie dziecko- chlopiec,
          ktore juz z racji swojej plci jeszcze wiecej jego potrzebuje..."

          A może to Ty masz jakąś obsesję dotyczącą płci? Dlaczego chłopiec
          miałby bardziej potrzebować ojca niż dziewczynka? Wyczytałaś to w
          Fakcie, czy w Poradniku Domowym?
          Zapewniam Cię, że jest wiele bardzij opiniotwórczych źródeł, z
          których jasno wynika, że dzieci potrzebują ojca BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ.

          "No i w tym wszystkim niezmiernie wazne jest tez dbanie o malzonke,
          ktora tez ma swoje prawa i potrzeby"

          To na wypadek, gdyby zapomniał, że Jego małżonka jest osobą dorosłą,
          która o swoje prawa może zatroszczyć się sama, a artykułowanie
          potrzeb wychodzi Jej na pewno lepiej niż niemowlęciu i nastolatce.

          Podsumowując, radzisz Matie, żeby swoje małżeństwo budowała na
          manipulacji, kłamstwie i wyrabianiu w sobie przekonania, że żyje z
          idiotą. Jak to się ma do miłości ("kocham Cię Ty palancie"). Jak to
          się ma do szacunku (tak, krążą plotki, że mężczyzna to też
          człowiek). Jak to się wreszcie ma do przyzwoitości (przeliterować?)

          • adela38 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 23.01.09, 21:00
            Tak sie skada ze mam dlugoletnie doswiadczenie w sprawie...
            Wyszlam za maz kiedys za rozwodnika ktory mial nastoletniego syna.Zwiazek nasz
            byl mozliwy tylko bo chlopiec tez nie uczestniczyl w zaden sposob w zyciu naszej
            rodziny.Z czasem jak dorosl nawiazal sie kontakt miedzy nami- juz na stopie
            doroslej.Jestesmy obecnie w przyjacielskiej komitywie- na tyle dobrej, ze np
            przyjechal niedawno do nas ze swoja rodzina (z zona i dwojka malych
            dzieci).Pomimo, ze nie jestem juz w malzenstwie z jego ojcem.Mamy bardzo fajne
            kontakty i nikt nie ucierpial.Napewno by ich nie bylo gdyby zostala wymuszona
            jego obecnosc w naszej rodzinie.
            Jak widzisz mozna tez inaczej niz ty uwazasz.
            I jeszcze cos- z dzieckiem jest sie zwiazanym w jakis sposob zawsze, ale
            zobowiazanym wobec niego tylko do jego doroslosci, a to nie jest wiecznosc ale
            min-max 18-25 lat...
            • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 08:14
              "Tak sie skada ze mam dlugoletnie doswiadczenie w sprawie..."
              "
              Zwiazek nasz byl mozliwy tylko bo chlopiec tez nie uczestniczyl w
              zaden sposob w zyciu naszej rodziny".
              "Pomimo, ze nie jestem juz w malzenstwie z jego ojcem"

              Twoje własne doświadczenie pokazuję więc wyraźnie, że nie da się
              zbudować trwałego związku na manipulacji, braku akceptacji dla
              zobowiązań partnera i braku szacunku.

              "I jeszcze cos- z dzieckiem jest sie zwiazanym w jakis sposob
              zawsze, ale zobowiazanym wobec niego tylko do jego doroslosci, a to
              nie jest wiecznosc ale min-max 18-25 lat..."

              Mówisz o zobowiązaniach prawnych - tu akurat nie masz racji. Jeżeli
              dorosłe dziecko nie założyło jeszcze własnej rodziny, a z różnych
              względów nie jest w stanie utrzymać się, pierwszymi zobowiązanymi są
              RODZICE.
              A może masz na myśli zobowiązania wynikające z norm społecznych, z
              zasad współżycia. Większość rodziców, czuje się zobowiązana do
              wspierania swoich dzieci przez całe ich życie. Wystarczy spojrzeć na
              tych wszystkich dziadków opiekujących się wnukami i w opcji de lux
              rezygnujących z podróży dookoła świata, coby nie uszczuplić spadku.
              Jeżeli zaś i w tej sprawie odwołujesz się do własnego doświadczenia,
              to pozostaje mi tylko współczuć Twoim dzieciom, a przede wszystkim
              Tobie, bo takie stanowisko sugeruje pewną ubogość emocjonalną.
              • adela38 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 09:41
                braktalentu napisała:
                >
                > Twoje własne doświadczenie pokazuję więc wyraźnie, że nie da się
                > zbudować trwałego związku na manipulacji, braku akceptacji dla
                > zobowiązań partnera i braku szacunku.
                >
                > "I jeszcze cos- z dzieckiem jest sie zwiazanym w jakis sposob
                > zawsze, ale zobowiazanym wobec niego tylko do jego doroslosci, a to
                > nie jest wiecznosc ale min-max 18-25 lat..."
                >
                > Mówisz o zobowiązaniach prawnych - tu akurat nie masz racji. Jeżeli
                > dorosłe dziecko nie założyło jeszcze własnej rodziny, a z różnych
                > względów nie jest w stanie utrzymać się, pierwszymi zobowiązanymi są
                > RODZICE.

                Nie rozumiem gdzie ty widzisz u mnie manipulacje czy brak szacunku?
                W tym, ze najwazniejszy jest dla mnie szacunek w mojej rodzinie?

                Mylisz sie- rodzice nie sa zobowiazani - jesli chca moga pomagac nawet doroslym
                dzieciom, ale NIE MUSZA.Dorosly czlowiek zawsze jest sam za siebie i swoje zycie
                zobowiazany.Na tym polega doroslosc.
                Jak ktos chce cos komus dawac- to jest jego dobra wola, a nie obowiazek.Co do
                spadku- przed smiercia mozna oddac wszystko komu sie zywnie podoba i o ile nie
                ma zaburzen swiadomosci- nikomu nic do tego.Kazdy czlowiek jest wolny i ma prawo
                swobodnie dysponowac soba, swoim zyciem i swoim majatkiem.Mlodzi ludzie powinni
                zakasac rekawy i sami pracowac na swoje zycie, a nie ogladac sie na rodzicow.
                Tak- w tej sprawie tez mam wlasne doswiadczenie.Jestem osoba dosc majetna i to
                co mam zawdzieczam swojej pracy, a nie rodzicom.Rodzicom zawdzieczam to, ze dali
                mi przyklad jak pracowac i jak byc niezaleznym.
                Mojemu dziecku mozesz jedynie zazdroscic bo nic mu nie brakuje, ale to czego go
                ucze to odpowiedzialnosc za swoje zycie i swoja rodzine bez ogladania sie na datki.
                Opieka nad wnukami- jak bede miala ochote i przyjemnosc z tego- jak
                najbardziej.Ale nie zamierzam byc darmowa niania.Bardzo duzo widzialam w Polsce
                przypadkow, gdy dziadkowie sa darmowa sila robocza i trzesa sie, ze bez tego nie
                mieliby miejsca w zyciu swoich wnukow...Skrajne poswiecenie w sytuacji, gdy nie
                jest konieczne- typu rezygnacja z wlasnych marzen o podrozy by "nie uszczuplic
                spadku" jest chore.Jaki nedzny musi byc ten spadek, gdy podroz dookola swiata
                mialaby go znacznie uszczuplic...Ja sama planuje zabrac swoja mame w podroz do
                Ziemi Swietej i do Wloch i jakos mi do glowy nawet nie przyszlo by myslec o
                kosztach tego wyjazdu jako uszczuplenia spadku...



                • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 11:48
                  tym, którzy się dziwią wyjaśniam: to rodzaj misji społecznej:

                  "Nie rozumiem gdzie ty widzisz u mnie manipulacje czy brak szacunku"
                  W propozycjach rozwiązania problemów Matie. Nie sądzę, żebyś
                  proponowała rozwiązania, które sama uważasz za nieskuteczne, to
                  pozwala mi przypuszczać, że swoje małżeństwo budowałaś na podobnych
                  zasadach i wnioskując z zakończenia historii okazały się mało
                  efektywne.

                  "najwazniejszy jest dla mnie szacunek w mojej rodzinie?"
                  Może masz jakąś nietypową definicję rodziny? Kto się do niej
                  zalicza? Co świadczy o przynależności do rodziny - więzy krwi? To by
                  znaczyło, że Ty i mąż to obcy ludzie. Za to Twój były mąż i Jego syn
                  to rodzina jak najbardziej. A może rodzina to tylko dwoje dorosłych,
                  którzy się podjęli wobec siebie jakieś zobowiązania? Hm, to kiepska
                  wiadomość dla wspólnych dzieci, prawda?


                  "Mylisz sie- rodzice nie sa zobowiazani - jesli chca moga pomagac
                  nawet doroslym dzieciom, ale NIE MUSZA".

                  Nie niuniu, to Ty się mylisz:
                  Zgodnie z art. 128 KRO, „obowiązek dostarczania środków utrzymania,
                  a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek
                  alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo”.
                  Konkretyzację tego przepisu stanowi art. 133 § 1 KRO: „rodzice
                  obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które
                  nie jest jeszcze w sanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody
                  z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i
                  wychowania”. Wynika z niego jasno, że rodzice zobowiązani są do
                  płacenia na dziecko alimentów, przy czym nie ma przepisowo
                  określonej górnej granicy wieku dziecka, po przekroczeniu której
                  obowiązek ten wygasa (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 listopada
                  1997 r., sygn. akt III CKN 217/97, Prokuratura i Prawo z 1998 r., nr
                  9, poz. 28).


                  Życzę udanej wycieczki. Tak szczególne miejsca, stanowiące kolebkę
                  nurtu filozoficznego, na którym zbudowano cywilizację naszej części
                  świata, mogą stać się dla Ciebie niewyczerpaną inspiracją, do
                  rozmyślań o własnej hierarchi wartości, o tym co przyzwoite, a co
                  wygodne i zgodne z prawem, i o tym dlaczego pewne elementy są
                  uniwersalne dla większości wielkich systemów filozoficznych świata.
                  • adela38 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 13:59
                    Zauwaz, ze piszesz o obowiazkach alimentacyjnych wobec dziecka...po skonczeniu
                    wieku pelnoletnosci jedynym warunkiem alimentacji jest nauka zawodu/studia
                    bedaca w trakcie...
                    Co do moich rozwiazan zyciowych okazaly sie bardzo dobrymi.Zyczylabym bys ty
                    choc w czesci doswiadczyla tyle radosci, sukcesow i szczescia w zyciu co ja.
                    • chalsia Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 14:14
                      > Co do moich rozwiazan zyciowych okazaly sie bardzo
                      dobrymi.Zyczylabym bys ty
                      > choc w czesci doswiadczyla tyle radosci, sukcesow i szczescia w
                      zyciu co ja.

                      Rzyg.
                      myślę, że wiele osób woli spokojnie patrzeć w swoją twarz w lustrze
                      niż miec takie "radosci, sukcesow i szczescia w zyciu" co Ty.
                      • adela38 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 15:32
                        Ja spokojnie i z zadowoleniem przegladam sie w lustrze...
                        Z radoscia tez "przegladam sie" w twarzach moich szczesliwych czlonkow rodziny...
                        Syn mojego exa z poprzedniego malzenstwa rowniez z radoscia utrzymuje ze mna
                        kontakt..
                        Jak dotad to moja osobe kwestionuje tylko kilka "swietych teres od siedmiu
                        bolesci" na tym forum, ktore najwyrazniej szuka poparcia dla swojego poswiecenia...
                        A w zyciu nie trzeba sie poswiecac- trzeba byc szczesliwym i dopiero wtedy
                        dzielic sie swoim szczesciem...ze wszystkimi, z ktorymi mamy ochote- chocby z
                        pasierbami...
                        • chalsia Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 17:29
                          > Jak dotad to moja osobe kwestionuje tylko kilka "swietych teres
                          od siedmiu
                          > bolesci" na tym forum

                          ROTFL jak czytam takie niedorzeczności.
                        • nangaparbat3 Adelciu 24.01.09, 20:45
                          ja po prostu marzę, żeby Cie poznac w realu, serio.
                          I a propos: ogladalam niedawno "Lejdis", jakos mi sie przypomniałaśsmile
                          • adela38 Re: Adelciu 24.01.09, 21:48
                            To nic trudnego...np w ostatni weekend goscilam w Warszawie...
                            • nangaparbat3 Re: Adelciu 25.01.09, 00:13
                              Alez ja nie mieszkam w stolnicy!
    • nangaparbat3 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 23.01.09, 00:31
      Prawda jest niestety taka, ze mala stala sie piatym kolem u wozu u ojca, ktory
      ma nowa zone i nowe dziecko, i u matki, ktora ma nowego meza.
      Skoro dorośli nie umieli rozwiazac sensownie konfliktów, rzeczywiscie najlepiej
      odpowiedzialnoscia obarczyc dwunastolatke.
      Ojczym niedojrzaly?
      No coż, mloda powinna nauczyc sie z nim dogadywac.
      Matka, o ktorej jeszcze niedawno czytalam, jaka to nieodpowiedzialna, nagle
      okazuje sie niesłusznie oskarżana przez mlodą.

      Nie tylko w tym wątku i nie tylko na tym forum piszące mają dla nastoletnich
      dziewczyn wyjatkowo mało zrozumienia. Czasem przychodzi mi do głowy, ze w
      kazdej z nas jest gdzieś skrzywdzona, stłamszona nastolatka, i to ona każe nam
      widziec swoje rówiesnice w krzywym zwierciadle.
      • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 23.01.09, 09:59
        Nie mam cienia wątpliwości, że Młoda piątym kołem u wozu jest i, że
        nie jest to Jej wina. Ale nie mam też cienia wątpliwości, że na
        niedojrzałego ojczyma (tak jak i na macochę typu coco) nie działają
        żadne, nawet racjonalne argumenty, że o tych dotyczących
        przyzwoitości nie wspomnę. To samo dotyczy niedojrzałego ojca.
        Jeżeli dziecku u mamy jest dobrze, a problemy są przejściowe i
        wynikają z trudnego wieku, to wspieramy mamę i dziecko w dogadaniu
        się. Jeżeli dziecku u mamy jest źle to je z tamtąd zabieramy, bośmy
        ojciec, a nasza małżonka w chwili ślubu o tym wiedziała.
        Takie rowiązanie wymaga też podjęcia decyzji przez samą nastolatkę i
        nie przeczę, że jest to decyzja trudna, przed którą rodzice dzicka z
        rodziny nuklearnej nigdy by swojej latorośli nie postawili. Tyle, że
        to nie jest dziecko z rodziny nuklearnej i to niesie za sobą
        konieczność uczenia dziecka radzenia sobie z poważniejszymi
        problemami niż wybór bluzki na dyskotekę-sad.
        Na dojrzałość ojczyma ani macochy, ani ojciec ani jego małżonka nie
        mają wpływu i dlatego wyjściem jest izolowanie dziecka, czyli za
        jego zgodą zabranie do własnego domu, lub pomoc w ustaleniu zasad
        dotyczących obecności dziecka w domu matki.
        Tu nie chodzi o szukanie winnych i zrozumienie dla stłamszonej
        nastolatki (którą każda dziewczynka w podobnej sytuacji niewątpliwie
        jest), ale o rozwiązanie problemu, którego nie załatwia przywożenie
        i odwożenie na życzenie.
        • matie.skowron Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 14:13
          No nieeeee....Możecie mi zarzucic brak obiektywizmu, ale z tym
          piatym kołem to nijak nie moge sie zgodzic. Nie wypowiadam sie za
          relacje Mlodej z Exia, bo mnie tam nie ma. Ale z ojcem:
          Telefony kilka razy dziennie (i to nie zeby zapytac jak w szkole
          tylko powiedziec ze sie kocha, teskni i zachecac zeby do nas
          przyszla), zapraszanie najchetniej codziennie (no nigdy nie było tak
          ze młoda chciała do nas przyjsc a nie mogla bo praca, umowione
          wyjscie do znajomych czy cokolwiek innego), wizyty dokładnie na tak
          długo i kiedy tylko sobie zazyczy (jesli przychodzi zwykle na jeden
          dwa dni w tygodniu to jej decyzja bo, co normalne pewnie u
          nastolatki, potem nawet najlepszy tata sie znudzi), dbanie o
          kontrole lekarskie, dentystyczne (aparat), planowanie wyjazdow i
          wakacji, wymyslanie zajec pozalekcyjnych (Młoda raczej mało
          inicjatywna w tym względzie), zapisywanie na kursy jezykowe,
          spełnianie praktycznie wszystkich zakupowych kaprysow, od ciuchów po
          gry komputerowe (ja nie twierdze ze to dobre, ale chodzi o kolejny
          kontrargument w sprawie koła)i długie etc z praktycznie
          nieograniczonym dostepem do kasy - alimentow zasadzonych 1500,
          wydawanych co miesiac co najmniej 3000 (znowu nie chodzi o
          wypominanie, ale argumentacje). A wszystko powyzej w stopniu
          znacznie nasilonym od urodzenia mojego malucha. Zeby nie odczuła
          róznicy.
          I czy to jest piąte koło?????!!!!!!!!!!!




          • braktalentu Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 19:46
            Matie, tak z ręką na sercu i niekoniecznie na forum, ale przed
            lustrem:
            - czy dziwisz się, że ojczym i pasierbica są skonfliktowani?
            - czy jesteś gotowa przyjąć Ją pod swój dach (szczególnie wiedząc
            jak niewiele ojciec robi w sprawie wychowania, a ile czasu poświęca
            na chodowanie)?

            To nie o kasę i odwiedziny chodzi, ale o głębokie poczucie
            przynależności do stada. Do stada mamy i ojczyma nie przynależy, bo
            z ojczymem nie czuje się związana. Do Waszego stada chyba raczej też
            nie, bo jednak w którymś momencie wyraża chęć powrotu do domu.
            • nangaparbat3 Re: relacje pasierbicy z ojczymem 24.01.09, 20:44
              braktalentu napisała:


              > To nie o kasę i odwiedziny chodzi, ale o głębokie poczucie
              > przynależności do stada.

              Dokładnie tak.
              Wszystko co wymieniasz, Matie, to namiastki, i dziecko to wyczuwa.
              • to.ja.kas Re: relacje pasierbicy z ojczymem 27.02.09, 13:20
                Brak.talentu nie wiem skąd u Ciebie taki nick ale czytam Cię z
                zapartym tchem.
                Jesteś wyjatkowo madrą osobą.

                Do autorki wątku...czy w tej pasierbicy jest coś co niejest u Ciebie
                na "nie"? Czy w kontaktach ojca z córką jest coś o czym napiszesz
                bez ukrytego żalu?

                Mi się wydaje, że jest tak jak naisała Bez.talentu w innym watku.
                Rywalizujesz z Młodą. A to szkodzi Wam wszystkim.
                Obydwoje zaczęliście grę "lepsze i gorsze dziecko" Mąż w niej bierze
                udział i Ty też. Jeśłi Ci to przeszkadza twoja rola by ja przerwać.

                Powodzenia zyczę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka