Miałam napisać jak to M znowu histeryzuje w sprawie Młodej i jak mi
przykro kiedy widze jego duzo bardziej zdystansowane podejscie do
naszego maluszka (moj kiedys napisany watek pozytywny niepokojaco
stracil na aktualnosci

Ale mam pilniejszy problem. Bo te tytułowe relacje sa szalenie
napiete. I mysle ze wiele problemow własnie stad. Młoda jest
bezgranicznie zazdrosna o mame, to sie przekłada na niechec do jej
drugiego meza, za tym idzie wrodzona chyba niewspołmiernosc reakcji
(nagłe smsy do taty "zabierz mnie stad, nie chce z nimi mieszkac,
kocham tylko ciebie etc...., co za 10 minut, dosłownie, nalezy uznac
za niebyłe, bo młoda pogodziła sie z mama i wszystko wrociło do
normy). Tak mysle ze wszystko sie dodatkowo pokomplikowalo kiedy M
Exi (zaczyna brzmiec jak rebus...) zmienił prace. Teraz sleczy nad
arkuszami w domu i chcac nie chcac maja z Mloda wiecej czasu "dla
siebie". Ona w trudnym powoli wieku (12 lat)potrafi byc zadziorna i
niegrzeczna, on bez tej bezgranicznej cierpliwosci jaka maja rodzeni
ojcowie. No i konflikt gotowy. Nie znam szczegolow, młoda opowiada
polzdaniami (ze sie pokłociła z M mamy i tyle), ale nie trzeba byc
psychologiem zeby wyczuc ze siedzimy na wulkanie. Moj M sie
zadrecza, niewiele moze zrobic oprocz rozmow z Eksia zeby np wiecej
czasu poswiecala Mlodej. Nie wiem na ile to skutkuje, ale efekt na
razie mizerny. Ostatnio Mloda wybiegla (srodek zimy)w samym swetrze
z domu dzwoniac do M zeby ja natychmiast zabral. M oczywiscie
zabral po czym nastapilo kilka telefow do mamy i Mloda chciala zeby
ja odwiezc. Podobnie barwnych przykładow mam jeszcze kilka. Za to
niewiele pomyslow co dalej. Maja isc z Ex do psychologa. Oby
pomoglo. A na co dzien co radzicie? Bo ja nie twierdze ze Młoda nie
ma problemu, a jej histeryczne rekacje to pewnie jedna z radosci
dojrzewania, ale kiedy ona wraca szczesliwa do domu, ja zostaje z
przybitym całkowicie M i moja bezradnoscia.