Dodaj do ulubionych

https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& w=9066

14.11.03, 10:45
zapraszam do dyskusji
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9066133&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • jayin Ja jestem dziś nerwowa..proszę wziąć poprawkę :) 14.11.03, 11:54
      ech... nie będę dyskutować, bo normalnie mi ręce opadają..uncertain
      pomijam rządzących.
      chodzi mi o nastawienie takie roszczeniowe ludzi, że IM SIĘ NALEŻY i koniec...
      nie chodzi mi o samotne mamy, które faktycznie starają się utrzymać swoje
      dziecko ze swej strony (nie traktując alimentów od ojca czy FA jako jedyne
      źródło dochodu na utrzymanie i życie) - bo one się starają, pracują, szukają
      rozwiązań, nie oczekują wyłącznie tego, że ktoś im coś da. ROBIĄ COŚ.
      ale denerwują mnie takie osoby, o których ktoś tam napisał: rodzice samotnie
      wychowujący dzieci i nie starający się zapewnić im ze SWOJEJ strony utrzymania -
      tylko wychowanie, a za utrzymanie powinien płacić były mąż (czasem była żona,
      ale to rzadkie), albo FA; ponadto - studenci/studentki - dla których alimenty
      to jedyne źródło środków na studia (a drugi rodzic? a własna praca?? a
      stypendia??...) - w "pełnych" rodzinach czasem jest mniej pieniedzy na
      utrzymanie domu i dzieci, z których żadne nie może liczyć na taki dopływ
      funduszy co miesiąc na swoją naukę, czy utrzymanie, jak w przypadku alimentów.
      i co wtedy? Brak środków na studia. Co robią? Idą na zaoczne do pracy, albo
      rezygnują ze studiów w ogóle.

      tym bardziej mnie to mierzi, że sama musiałam wziąć półtora roku urlopu
      dziekańskiego i pracować to tu, to tam, gdzie się dało, żeby mieć na opłacenie
      życia na co dzień w domu, i jeszcze próbować odkładać na dalsze lata studiów,
      bo moich rodziców nie stać było na utrzymanie trójki dzieci na takim
      poziomie "naukowym" jak by sobie życzyli i jaki my chciałyśmy bardzo mieć (z
      czego dwoje na studiach, a mama nie pracowała). I jakoś mi to na psychikę się
      nie rzuciło, a raczej odwrotnie - wręcz przyniosło sporo pożytku smile

      Więc jakoś nie czuję solidarności z taką postawą "dzieci-studentów", że nagle
      się urywają "dopływy gotówki" i nie mają na studia i co teraz będzie, uo
      Jezuuu... Takie jest życie. Jeśli kogoś nie stać to musi sobie radzić.
      i to się tyczy i tych studentów, i samotnych mam, i byłych mężów-ojców,
      płacących alimenty.

      I jeszcze jeden szczegół, który tam poruszono - irytujące jest dla mnie to, że
      jak samotnie wychowujacy rodzic zarabia mało, albo w ogóle - to się ulgowo
      traktuje go i nie wymaga, by łożył na dziecko tyle, ile płacący alimenty
      rodzic. bo ten pierwszy MOŻE tyle dać ile może, a drugi MUSI, tyle ile wymaga
      mama/sąd. i nikt się takiego ojca nie pyta, czy ma gdzie dorobić, zarobić
      więcej, tylko stwierdza się z góry, że MA. a przecież jak TRZEBA utrzymać
      dziecko, to o pracę lepszą powinni się starać oboje rodzice - tak jak jest w
      domu "pełnym". rozumiem sytuację, kiedy dziecko jest chore i mama musi
      osobiście się nim zajmować - to OK. ale w innych przypadkach - co to za
      ulgowość w traktowaniu, bo po rozwodzie. w pełnej rodzinie nikt nie pyta się
      nawzajem, czy jest z kim zostawić dziecko, oddaje się do dziadków/do
      złobka/przedszkola/półinternatu szkolnego - i oboje idą do pracy, nierzadko na
      półtora etatu, albo dwa, lub dorabiają gdzie się da.

      a tak to bardzo łatwo powiedzieć - "mam prawo dostać tyle i tyle" i oczekiwać,
      że FA albo alimentator zapłacą. nie wnikając z CZEGO oni to wezmą...

      no i sorry, że się pounosiłam, ale ja dziś bojowa...smile( i jeszcze ci "studenci"
      ze swoimi alimentami i roszczeniami mnie podkurzyli...wrr...

      pozdr...

      Joanna
    • naturella Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 12:10
      Problem jest zawiły i trudny... bo z jednej strony 170 zł to śmiesznie mało, a
      z drugiej strony... dlaczego my, podatnicy, mamy płacić za facetów, którzy sie
      migają od płacenia alimentów? Moja koleżanka nawet nie czyniła starań, żeby
      wyegzekwować alimenty od ojca dziecka, wręcz przeciwnie, obraziła się na niego
      i stwierdziła, że "gadać z nim nie będzie, niech jej płaci fundusz..." i nawet
      gdy proponował, że będzie płacił, ale ma mu umożliwić kontakt z dzieckiem, to
      stwierdziła, że ona nie chce, żeby sie widywał z dzieckiem... i łaski nie
      potrzebuje.
      Może to obniżenie zasiłku spowoduje, że jednak się "odbrazi"?

      A co do studenta... żałosne, że dorosły facet oskarża rząd i wszystkich
      naokoło "bo on nie ma za co studiować"... Ludzie zarabiają sobie sami na
      studia, pracuję po nocach, żeby się utrzymać, bo rodziców nie stać na studia...
      Studiują zaocznie jednocześnie pracując - powinni też siedzieć i psioczyć, że
      się odbiera im możliwość studiowania.
      • jayin Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 12:16
        naturella napisała:

        > Problem jest zawiły i trudny... bo z jednej strony 170 zł to śmiesznie mało,
        a

        no, właśnie. też myślę, że to mało. Ale z drugiej strony - są rodziny, któe nie
        dostają nic od państwa, a potrzebują dla dzieci, bo nie są po rozwodzie itd
        itp... tutaj się kłania reforma całego tego ustrojstwa pomocy społecznej itego
        typu funduszy jak FA. GRUNTOWNA...... i mądra.

        > z drugiej strony... dlaczego my, podatnicy, mamy płacić za facetów, którzy
        sie
        > migają od płacenia alimentów?

        ...tym bardziej, że taki facet później odda FA to co jest winien, ale już FA
        nam nie odda tego, co my w podatkach wpłaciliśmy na to konto za tego faceta smile

        Ale ogólnie ja nie mam nic przeciwko temu, żeby nasze podatki szły na pomoc dla
        samotnych rodziców, rodzin w ciężkiej sytuacji materialnej, sierot itp. - JEŚLI
        te podatki byłyby przeznaczane i dzielone MĄDRZE i sprawiedliwie - a system ich
        przyznawania, weryfikowania wniosków, wypłacania i wogóle całej tej otoczki
        urzędowej był NORMALNY. bo teraz to jest po chińsku. i większość z podatków
        idzie na utrzymanie systemu a nie na wymierną pomoc materialną dla tych ludzi.


        J
      • rybkavielorybka Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 12:25
        ^^^Moja koleżanka nawet nie czyniła starań, żeby
        wyegzekwować alimenty od ojca dziecka, wręcz przeciwnie, obraziła się na niego
        i stwierdziła, że "gadać z nim nie będzie, niech jej płaci fundusz..." i nawet
        gdy proponował, że będzie płacił, ale ma mu umożliwić kontakt z dzieckiem, to
        stwierdziła, że ona nie chce, żeby sie widywał z dzieckiem... i łaski nie
        potrzebuje.

        To może Twoją koleżanką jest matak dziecka mojego męża??? Właśnie tak było.
        Stwierdziła że kasę woli z FA a dziecka nie dostanie bo NIE

        Cóz musiałam pomóc biedakowi i uciąć jej chore zapędy...Udało się ale łatwo nie
        było.Sądy , sądy, pozwy, donosy etc. Teraz alimenty grzecznie bierze do rączki,
        dziecko jest z nami w każdy weekend niemalże no i wszyscy są szczęśliwi . No
        może nie zupełnie jest kolorowo bo od czasu do czasu mały przynosi teksty jak
        to mama mnie nie lubi...i czy aby na pewno chce do Nas jechać. Pranie mózgu
        jest na porządku dziennym ale malec jest mądry i bardzo kocha tatę.
        • la.felina Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 15:36
          rybkavielorybka napisała:

          > Cóz musiałam pomóc biedakowi i uciąć jej chore zapędy...Udało się ale łatwo
          nie
          >
          > było.Sądy , sądy, pozwy, donosy etc. Teraz alimenty grzecznie bierze do
          rączki,
          >
          > dziecko jest z nami w każdy weekend niemalże no i wszyscy są szczęśliwi .

          Rybko kochana,
          napisz ciut więcej jak to zrobiłaś/liście ??
          Mojemu M. prawnicy mówią, że praktycznie nic ex nie może zrobić, a ona często
          gra mu na nosie, odwołuje spotkania pod byle pretekstem, czasem po prostu w
          czasie wyznaczonych wizyt nie ma jej w domu i jak dotąd pozostaje BEZKARNA !
          Czy ma jakieś znaczenie to, że sprawa rozwodowa jest w toku (od dawna !) skoro
          sąd ustalił częstotliwość wizyt M. u dzieci ?
          Napisz proszę do kogo kierować te donosy, w jakiej formmie, jakie dowody mogą
          byc brane pod uwagę ??? Bo przecież w sądzie ona zaleje się znów łzami, że
          biedna, samotna, a dzieci chore i niedożywione itd, itp.

          Prawie uwierzyłam, że nic nie można jej zrobić, ale dałaś mi iskierkę nadziei.

          Pozdrawiam ,
          F.
          • rybkavielorybka Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 16:05
            Żeby napisać od A do Z potrzebuję więcej czasu a stukam ukradkiem z
            pracy.Zacznę więc a skończę jutro.

            Na początek. Zadna pinda krzywdząca swoje własne dziecko poprzez zabieranie mu
            ojca , którego kocha nie jest bezkarna (i to sobie zapamiętaj). Karalność
            takiej osoby zależy w DUŻYM stopniu od uporu (konkubinka też może dorzucić parę
            zdań bo ma wprawę...).Jak podejmiesz walkę - nie rezygnuj, choć będzie się
            wydawało że to walka z wiatrakami.

            W naszym wypadku alimenty i kontakty jakoś dziwnie się zbiegły w czasie choć to
            odrębne sprawy.
            Jeśli chodzi o alimenty, to tam były donosy do FA bo lala brała pieniądze do
            rączki i od FA tłumacząc że zalegał...grzecznie o tym donieśliśmy i musiała
            zwrócić co do grosza z odsetkami.Bardzo nie chciała więc FA za naszą prośbą
            wytoczył jej proces , który przegrała ;-( doszły więc jej jeszcze koszta sądowe.

            Sprawa kontaktów ma się tak. Najpierw dawała dziecko bez problemów ale na
            krótko, potem stwierdzila NIE bo NIE , potem zmieniła na nie bo nie lubie
            Twojej Pani (czyli mnie) podczas gdy sama mieszka z konkubentem , którego synek
            męża nie trawi i nawet głupia wygadała się o tym w sądzie...
            Prawnie sprawa jest prosta. Składasz wniosek "w przedmiocie egzekucji sądowej"
            o ukaranie grzywną za utrudnianie kontaktów z dzieckiem na podst. paragrafu
            1050 kpc.
            (egzekwowanie prawa niematerialnego).Warunek jest 1 . Musisz mieć "klauzulę
            wykonalności " do orzeczenia sądowego dot. kontaktów z dzieckiem. Jeśli tego
            nie masz, musisz o to wnioskować.
            W praktyce jest gorzej bo dość trudno to przestępstwo udowodnić - ale można. I
            tutaj trzeba pisac listy, nagrywać, notowac daty w których spotkania byc
            powinny a nie było etc. Nam to zajęło rok ale pomogło.W razie nieskuteczności
            grzywny można się starac o grzywnę za każdorazowe utrudnianie.Nie zapłaci, to
            poczuje co to zanczy mieć komornika na pensji i przy okazji odechce się takiej
            raz na zawsze biegać do komornika zamiast grzecznie poczekac na alimenty np.

            Tyle tytułem wstępu pozdrawiam
            • mikawi Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 14.11.03, 16:32
              oj rybka, jak ja się cieszę że tu zawitałaś smile
              • ashan rybcia... 14.11.03, 17:31
                ... jestem pod wrażeniem Waszej konsekwencji i stanowczości! Szczęka mi
                opadła :-0. Powtórzę za mikawi: dobrze, ze tu zawitałaś, bo chwilami
                bezsilnością i rezygnacją wiało tu strasznie smile))

                pozdrawiam
            • la.felina Re: walka z wiatrakiami 17.11.03, 13:12
              Rybko,
              bardzo dziękuję za odpowiedź, tym goręcej, że musiałaś ukradkiem.
              Kochana jesteś.
              Te słowa o pindzie krzywdzącej swoje dziecko powinnam chyba wypisać w domu na
              ścianie i czytać je tak długo aż całkiem w nie uwierzę.
              Tymczasem posiedzę jescze cicho, aż się zakończy sprawa rozowdowa, bo myślę, że
              tak będzie lepiej, ale później dopilnuję żeby ex nie wydawało się, że wszystko
              może.
              Wasza chyba nie jest zbyt błyskotliwa skoro pewne rzeczy podawała Wam prawie na
              tacy. Pozostało "tylko"zrobić z nich użytek. Nasza ex niestety jest cwańsza sad
              ale myślę, że nie uniknie wpadek, które będzie można przeciw niej wykorzystać.
              Muszę kończyć, bo ja też z pracy w dodatku Gazeta coś dziwnie dziś "chodzi".

              Ściskam Cię mocno dzielna kobieto. Oby coraz więcej takich było.
              Sama też mam nadzieję dołączyć do frakcji (skutecznie) walczącej wink
              F
    • kasjusz3 Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 09:40
      Najbardziej podoba mi się student, który, biedaczyna, będzie zmuszony przerwać
      teraz swoją edukację. Państwo straci kolejnego intelektualistę, ba, być może
      niedoszłego noblistę, który wysławiłby kraj nad Wisłą pod niebiosa.
      Ożeniłby się, lodówkę kupil na raty, książek trochę.
      A tak guzik, bo alimenty ucięli te wstrętne chamy z SLD.

      Oby tylko w przypływie rozpaczy nie poszukał ukojenia w szeregach Ligii
      Polskich Rodzin, bo to przecież jedyna ostoja prawdy i sprawiedliwości w
      w obliczu zatrważającego bezprawia, jakie śmią wyczyniać łotry - komuniści.

      Piękna młodzież panie.
      I spore zasługi dla mamy, bo to pewnie ona nauczyła samodzielności...

      pozdrawiam
      • chalsia Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 10:24
        I dla tatusia również. Nie zapominaj o tatusiu!!
        Wiesz, jak swojemu eksowi mówiłam o tym, jak będzie ważne to byśmy potrafili
        się dogadać, szczególnie po kątem przyszłych potencjalnych problemów związanych
        z kwestiami samodzielność/praca/pieniądze, to się okazało, że eks nie ma
        pojęcia, że będzie musiał płacić alimenty (wysokie!) do ręki dorosłemu facetowi
        (bo zakładam, że będzie studiował) i jakie to ma potencjalnie znaczenie co do
        sposobu rozmawiania i postępowania z dzieckiem.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • rybkavielorybka Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 11:53
          Chalsia. Są ludzie i ludziska....Jak mój mąż zaproponował laluni żeby już teraz
          zaczęli odkładać choć symboliczną kwotę na przyszłość dla ich synka (np.
          100zł/m-c), bo przecież niczego mu kupować nie musi(robi to moja teściowa
          przesyłając paczki z USA, to go wyśmiała w niebogłosy , zwyzywała i powiedziała
          że za 20 lat to ona zamierza być bogata...a teraz to Ona ma własne wydatki.no
          coments. W konsekwencji działań podłej mamuśki dziecko dostanie tyle co sąd
          zasądzi + 0 i będzie mogło tylko do mamusi mieć pretensje ,samodzielności
          będzie się sam musiał nauczyć sad.
          To było tak na marginesie apropos wychowania
          • ka.ga Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 13:07
            Witaj, Rybko. Masz wiadomosc na priv (he, he, ja tez juz wiem, kim jestes smile)
            A swoja droga to szlag czlowieka trafia, jak slyszy o "gospodarnoci" i
            dalekowzrocznosci ex. I o wyciaganiu przez doroslych pasozytow reki do ojca
            czy panstwa po kase. W wiekzosci pelnych rodzin tak sie nie dzieje, jakos ten
            mlody czlowiek musi sobie radzic. Dajac korepetycje, pracujac w McDonaldzie
            itp. A dziecku rozwiedzionych rodzicow "sie nalezy". Nawet pisac mi sie nie
            chce, bo cisnienie mi podskakuje.
            Niestety, nasza ex wychowuje corke w podobny sposob, wpajajac jej , ze postawa
            roszczeniowa jest najwlasciwsza.
          • delecta Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 13:42
            Rybko, nie znam sytuacji materialnej mamy dziecka - ale może odkładanie 100 zl
            miesięcznie jest - w jej przypadku - niemożliwością?
            Nie wierzę, że matka niczego dziecku kupować nie musi. Paczki od Babci, nawet
            najbardziej hojnej, to nie wszystko. Wiem, bo sama kiedyś takie paczki
            otrzymywałam. Mój mąż nigdy nie kwestionował wydatków na dzieci, może
            dlatego,że sam lubi dobrze zjeść i jeszcze lepiej się ubrać, zwłaszcza od
            czasu, gdy na kilka miesięcy sam został z całym gospodarstwem.
            Dziecko, to także szereg innych wydatków, których niezbędność widzi się chyba
            tylko wtedy, gdy mieszka się razem.

            A propos wychowania - być może ta mamusia jest rzeczywiście wiedźmą, okazem
            głupoty itp. Niech więc mąż zawalczy, żeby potomek wychowywał się razem z Wami.
            • konkubinka Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 15.11.03, 19:18
              Droga Delecto
              Jakie to wszystko oczywiste.A jakie proste , niech zawalczy....To forum nie
              powstaloby gdyby to wygladalo tak jak piszesz Nie czuj sie urazona bo nie
              chcialam Cie urazic tylko jak czytam takie upraszczanie i tlumaczenie spraw
              tego typu to musze zawyc.
            • rybkavielorybka Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 16.11.03, 19:20
              delecta napisała:

              > Rybko, nie znam sytuacji materialnej mamy dziecka - ale może odkładanie 100
              zl
              > miesięcznie jest - w jej przypadku - niemożliwością?

              Chyba żartujesz smile
              zaraz po tym jak ze łazami w oczach łgała w sądzie jaka to jest biedna samotna,
              tuz przed 2 rozprawą okazało się że: wakacje spędziła w hiszpanii, na koncie ma
              kilkanaście tysięcy a tuz po rozprawie (1 miesiąć) zaczęła jeżdzić nowym
              samochodem.Jeśli zaś chodzi o wydatki na dziecko, to na nic ją nie stać (nawet
              na rytmikę w przedszkolu , która akurat tam kosztuje 6zł za miesiąc...Zresztą
              wyraźnie powiedziała że odkładać nie będzie BO MA WŁASNE WYDATKI!!! Własne to
              nie są wydatki na dziecko i nawet się z tym nie kryje, bo uważa że alimenty to
              i tak mało za popsucie jej kariery zawodowej...Jej ulubiont tekst to : nie po
              to kończyłam studia żeby dzicko wychowywać ale dziecka nie da ( bo jej się to
              nie opłaca)
              pozdrawiam
              • delecta Re: https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28& & #35 17.11.03, 08:09
                Acha, w takim razie bardzo współczuję dziecku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka