Dodaj do ulubionych

18-letni pasierb

19.08.09, 16:04
Witam wszystkich. Już dawno zostałam wpuszczona aby czynnie pisać na
f"m", ale międzyczasie trochę się sprawy pogmatwały , na kilka m-cy
mieliśmy przerwę z moim L. Teraz znowu jesteśmy razem, więc znowu
zaczęłam trochę tu podczytywać. Ale od początku.
Jestem rozwódką, mam dwoje dzieci (5 i 7 lat), mój L. rozwodnik
mieszka razem z 18-letnim synem, córka (8 lat) mieszka z byłą żoną,
ma utrudnione kontakty z nią, więc widzi ją kilka razy w roku.
Niedługo minąłby rok jak się spotykamy (gdyby nie wspomniana wyżej
przerwa). Ostatnio L. coś zaczął wspominać o wspólnym zamieszkaniu.
Prawdopodobnie u niego, bo ja mam małe mieszkanie , on mieszka w
domku. Zawsze spotykamy się u mnie, on do mnie przyjeżdża, ja tylko
raz byłam u niego. W sumie to po tym pierwszym spotkaniu jego syna
nawet nie pamiętałam jak wygląda, dopiero niedawno miałam okazję
znowu go zobaczyć. Nie należę do osób rozgadanych, przyjacielskich-
nie wiem o czym z nim gadać. Da się to wszystko posklejać? Jak
pytałam mojego L. co młody na to abyśmy zamieszkali to odpowiedział
że on już jest prawie dorosły (za 2 tyg ma 18-stkę)-no ale przecież
z nami by mieszkał. Jakoś nie umiem to sobie wyobrazić.

Ja chce aby L. z moimi dziećmi miał poprawne stosunki, nie oczekuję
aby im ojcował i je kochał jak swoje. Próbuje z nimi nawiązać dobre
stosunki-np. na zasadzie budowania wspólnego frontu przeciwko mnie.
Pamięta o nich, troszczy się.
Jestem osobą bardzo nie ufną, nie ufam mu jeszcze że jestem tą
jedyną dla niego, mam ku temu pewne powody, podobnie jak on mi nie
ufa. obydwoje zostaliśmy kiedyś zranieni i trudno o tym zapomnieć.
Więc do wspólnego mieszkania nie dojdzie za szybko, ale może w końcu
wszystko się ułoży i chciałabym się przygotować na ten moment
wcześniej.

Dzięki za wysłuchaniesmile
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: 18-letni pasierb 19.08.09, 16:38
      Hej,

      A moze twoj L ma racje - moze po prostu chlopak przyjmuje za
      naturalne, ze ojciec sie z kims spotyka i moze nie ma co za bardzo
      na ten temat dywagowac, tylko zdac sie na zywiol, pozwolic, by
      sprawy biegly swoim torem, bez nadmiernego glowkowania?
    • promyk.pl Re: 18-letni pasierb 20.08.09, 12:30
      jak nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała smile i chyba się nie przygotujesz
      wcześniej na wspólne zamieszkanie, zamieszkaj i zobaczysz, jak będzie. PLUS
      wielki, że to domek, a nie ciasne M2smile
      • kajda28 Re: 18-letni pasierb 20.08.09, 18:45
        Wiecie, ja się chyba boję że jak zamieszkamy razem to mimowolnie,
        głównie ze względu na wiek, moje dzieci będą bardziej w "środku", o
        nie się będzie bardziej dbało niż o jego syna. A jak będzie mnie
        traktował jak intruza? A dodatkowo obok w domu mieszka jego mama, z
        którą nie ma najlepszych kontaktów, ma do niego ciągłe pretensję-
        nie chce mi powiedzieć jakie, podejrzewam że może chodzić o mnie, że
        przyjeżdża do mnie, i zostawia syna samego w domu.
        Chyba dużo czasu jeszcze musi minąć abym się zdecydowała na wspólne
        mieszkanie.
        • aldonakatarzyna Re: 18-letni pasierb 21.08.09, 14:22
          martwisz sie zupelnie na zapas.
          taki nastolatek rzadko bywa w domu!
          po prostu badz zyczliwa, na sile nie probuj nawiazac rozmowy, promieniuj
          zyczliwoscia i pozytywna energia i bedzie ok ( taki nastolatek moze byc
          gburowaty ale to zupelnie naturalne wiec sie absolutnie nie przejmuj )
          • mahadeva Re: 18-letni pasierb 25.08.09, 20:57
            jesli jest gburowaty to tak samo w stosunku do ojca, wiec mysle, ze łatwo to
            bedzie wychwycic
            mam podobna sytuacje, dlatego sie wtracam smile
    • nangaparbat3 Re: 18-letni pasierb 26.08.09, 08:36
      1. znacie sie niecaly rok, z kilkumiesieczną przerwą.
      2. Ty nie ufasz jemu, a on Tobie.
      3. Nie wyobrazasz sobie wspolnego mieszkania z jego osiemnastoletnim synem,
      ktorego nie znasz.
      4. Jego matka ma do Ciebie niechetny stosunek.

      Co sklania Cię do zamieszkania z tym mezczyzną?
      • kajda28 Re: 18-letni pasierb 26.08.09, 21:15
        > 1. znacie sie niecaly rok, z kilkumiesieczną przerwą.

        za tydzień minie rok, przerwa niecałe 2 miesiące


        > 2. Ty nie ufasz jemu, a on Tobie.

        jesteśmy zazdrośni o siebie. Widzimy się raz na tydzień, przez
        resztę tyg mamy kontakt jedynie tel. i to też jedynie smsy (głównie
        z mojego powodu), i musimy na słowo honoru sobie wierzyć. Dodatkowo
        obydwoje zostaliśmy już kiedyś zdradzeni, a to jednak zostawia
        piętno.


        > 3. Nie wyobrazasz sobie wspolnego mieszkania z jego
        osiemnastoletnim synem,
        > ktorego nie znasz.

        nie wyobrażam sobie , bo nigdy nie mieszkałam z 18-latkiem, więc
        jest to niemożliwe abym sobie mogła wyobrażić.


        > 4. Jego matka ma do Ciebie niechetny stosunek.

        Nie wiem jaki ma stosunek do mnie, nigdy mnie nie widziała, ani ja
        jej.

        > Co sklania Cię do zamieszkania z tym mezczyzną?

        Bo wydaje mi się że go kocham, bo chce być z nim, bo tęsknię jak go
        nie ma, bo chciałabym mieć znowu "pełną" rodzinę, mieć w kimś
        oparcie, pogadać, przytulić. Ale nie zamieszkam z nim, jeszcze
        długo - dopóki całkowicie nie będę do tego przekonana.
        • chalsia Re: 18-letni pasierb 27.08.09, 14:39
          > Bo wydaje mi się że go kocham, bo chce być z nim, bo tęsknię jak
          go
          > nie ma,

          własnie - tu jest pies pogrzebany.
          Tobie się WYDAJE, ze go kochasz, czyli że jednak go nie kochasz, bo
          jak się kogoś kocha, to się o tym wie (czuję się to).

          >bo chciałabym mieć znowu "pełną" rodzinę, mieć w kimś
          > oparcie, pogadać, przytulić.

          to nie jest wystarczająco dobry powód na to by się wiązać z kimś.
          • kajda28 Re: 18-letni pasierb 27.08.09, 17:38
            > > Bo wydaje mi się że go kocham, bo chce być z nim, bo tęsknię jak
            > go
            > > nie ma,
            >
            > własnie - tu jest pies pogrzebany.
            > Tobie się WYDAJE, ze go kochasz, czyli że jednak go nie kochasz,
            bo
            > jak się kogoś kocha, to się o tym wie (czuję się to).
            >
            > >bo chciałabym mieć znowu "pełną" rodzinę, mieć w kimś
            > > oparcie, pogadać, przytulić.
            >
            > to nie jest wystarczająco dobry powód na to by się wiązać z kimś.
            >

            WIEM, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego jeszcze z nim nie
            zamieszkam, i pewnie długo nie. Myślę nad tym bo on to zaproponował.
            Co do tego że go nie kocham, to niestety ale chyba zawsze będę miała
            wątpliwość - moje odczuwanie uczuć jest trochę zaburzone -
            kontroluje wszystkie uczucia które ze mnie wypływają, nigdy nie daję
            sobie na luz. Boję się że jak się zakocham to mogę nie kontrolować
            wszystkiego, więc pewnie nigdy nie będę pewna na 100 % że kogoś
            kocham. Ale to już całkiem inna bajka .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka