edek40
31.01.11, 14:25
A mowilem babie, ze van to nie terenowka
Wiadomo, ze auto jest po kraksie. Wiadomo, ze elektryka moze byc pocieta i naprawiona byle jak. Wiadomo, ze jest za zimno, abym mial sie przy tym grzebac. Wiadomo, ze z uwagi na powyzsze nie nalezy skracac sobie drogi do szkoly przez las, droga z kaluzami o glebokosci przekraczajacej 15 cm. Wyszlo jednak na to, ze to co mi wiadomo nie bylo dosc mocno wiadomo mojej polowicy. Mechanik za diagnoze (lekko nie bylo - wiem bo sam probowalem testowac) + wygrzebywanie slonego blota z wtyczek oraz porzadne polutowane i zabezpiecznie zawinszowal sobie kwote, o ktorej na trzezwo nic nie powiem. A mozna bylo przeczekac do wiosny, gdy to samo zrobilbym tylko za dobry obiad.
Smutno mi. Nie moge nawet baby porzadnie wylajac, bo jej tez smutno. Bede sie chyba musial poznecac nad kotem.