sven_b
14.02.11, 09:38
Mam tu taką drobna sprawę, którą do tej pory traktowałem marginalnie. Niestety zaczyna mi ona śmierdzieć. Zamówiłem 1000 kartonów z nadrukiem. Po ustaleniach technicznych z producentem puściłem zamówienie. Krótko przed terminem dostawy dostałem telefon, że będzie obsuwa, bo padła maszyna. Rozejrzałem się komu to szybko przesunąć, ale nikt nie był w stanie już mi tego zrobić. Siłą rzeczy zakceptowałem opóźnienie. Kartony dostałem w ostatniej chwili, ale ich rozmiar nie zgadzał się. Stojąc pod ścianą z terminem na gardle, wysłałem je. Wyszło więcej, bo były mniejsze. Oczywiście więcej kartonów to większa kubatura i wyższy koszt transportu.
Zareklamowałem te kartony. Zaznaczyłem jednocześnie że nie mając już wyjścia przez opóźnienie wykorzystałem je. Nie dostałem odpowiedzi więc próbowałem skontaktować się z producentem. Człowiek regularnie nie odbiera. Pomyślałem, ok poczekamy na reakcję i odłożyłem fakturę na bok. Tymczasem producent odsprzedał moją płatność jako dług i teraz firma windykacyjna zgłosiła sie po kasę. Pomyślałem 'ach, więc tak to działa' i zagotowałem się. Odbiłem fax, że sprawa jest przedmiotem nierozpatrzonej reklamacji, ale nie pomogło. I teraz jestem w kropce, bo mam tu przykład handlowej arogancji i nie wiem jak to ruszyć. Puszczę płatność to nauczę cwaniactwa. Nie puszczę to będzie mi sie to plątać nie wiem ile.