derwisz911
24.04.11, 15:39
Na wstępie zdementuję... Nie odbierajcie tego jak anty-patriotyzmu.
Wczoraj zastanowiła mnie jedna rzecz. Z okazji świąt przyjechałem do rodzinnego Krakowa.
Co sie nakląłem po drodze to moje (spory ruch przedświąteczny), ale nie o tym.
Po zjechaniu z S1 w Bielsku zauważyłem, że tylne koła nie trzymają jak wcześniej. Dojechawszy dokonałem pobieżnych oględzin stanu bieżnika - i wygląda tak samo jak 500km wcześniej. Jednakże na małych rondkach, ostrych zakrętach z powodu sporej nadsterowności już parokrotnie dsc uratował mi dupsko (i zniżki). Po każdej jezdzie patrze na ogumienie tylnej osi - wygląda ok.
W nocy spadł obfity deszcz. A dziś od rana sporo jezdziłem. I nagle... cud. Po całej nocy 'zmywania' nagle odzyskałem przyczepność! Oczywiście na mokrym nie jest to bajka, ale i tak jest lepiej niż wczoraj na suchutkim asfalcie.
Podsumowując:
Sucho - słabo.
Zaczyna lać - jak zawsze, tragedia.
Polało, umyło - jest ok.
Teraz moje pytanie: Czy ja jakiś przewrażliwiony, czy może do wczoraj warstwa piasku i kurzu na naszych drogach była na tyle spora, że guma się tego nie trzymała?
Tak mnie to zastanawia, bo może obok nierówności, dziur oraz braku zabezpieczeń, jest to jedna z kolejnych przyczyn, dla ktorych u nas tyle wiary na drogach ginie...