bassooner
20.01.12, 00:54
o kurwa pisze o tym na forum samochodowym!
a więc od początku. dużo robiłem chlebów wg różnych przepisów dopóki, dopóty nie zdałem sobie sprawy, że chleb w sensie "chleb" to dawna potrawa biednych, co to nie mieli za dużo mięsa, a ino mąkę i musieli skądsiś te pierwiastki mieć. i to nie mąkę taką jak tortowa, czy krupczatka, a mieloną z całego ziarna, bo teraz jest tak, że to co dobre idzie do świń (śruta) a my jemy to co w środku, czyli to co białe, czyli ogólnie rzecz ujmując bezwartościowe gówno i w dodatku jeszcze te resztki mikroelementów, co tam zostały nie przyswajamy, bo chleb jest na drożdżach, albo na drożdżach i tylko trochę na zakwasie... ale o tym za chwilę.
a więc mąka obecna to mąka typu np. 450, a czym niższy numer tym gorszy, a ja piekę na mące Typ 2000, a jest jeszcze mąka Typ 3000 (ale nie widziałem) i upraszczając czym wyższy nr tym więcej potasu, magnezu, potasu, żelaza itd ale! my tego (jeśli upieczemy chleb na drożdżach) nie przyswoimy, bo te mikroelementy tworzą z kwasem fitynowym tzw. fityniany i dlatego robimy zakwas. dlaczego? bo zakwas to bakterie mlekowe, które nam to ładnie rozbiją, czyli wpierdolą, czyli strawią (bo żywią się np. mąką z wodą) i wtedy już je przyswoimy.
przepis na zakwas:
pół szklanki mąki żytniej razowej typ 2000 wsypać do np. litrowego słoika, dodać pół szklanki ciepłej wody, wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce przykrywając ściereczką.
codziennie dodać łyżkę maki i łyżkę wody i wymieszać. powinno to mieć konsystencję półpłynną. może się czasami oddzielić woda od mąki i nie należy się tym przejmować. może to pachnieć rozkrojonym jabłkiem, może też i octowo - alkoholowo... spoko. to ma ogólnie skisnąć i wyglądać jak paw kota.
po 4 - 5 dniach powinniśmy mieś szklankę zakwasu. robimy zaczyn.
zaczyn: bierzemy szklankę zakwasu, wlewamy do misy, dodajemy dwie szklanki wody i dwie szklanki wody (żytnia razowa typ 2000) i merdamy całość i odstawiamy do następnego dnia.
robimy ciasto na chleb:
do zaczynu dodajemy tyle mąki, ile damy ukręcić drewnianą, mocną łychą. ja dodaję szklankę orkiszowej typ 2000 i resztę żytniej razowej typ 2000 ale ostatnio zrobiłem inaczej i chleb wyszedł naj naj najlepszy!
a więc do tego zaczynu dodaję pół szklanki mąki orkiszowej typ 2000 i resztę uzupełniam mąką pszenną razową typ 2000. kiedy ciasto jest bardzo, bardzo gęste, wysypuję stół mąką (zwykłą) nacieram też mąką ręce i wygarniam ciasto na stół. wyrabiam ręcznie, kulam i ugniatam dosypując zwykłej mąki, aż do momentu, gdy jest jak ciepła plastelina. odstawiam na godzinkę. później przekładam do formy od babki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam na godzinkę i 15 min do piekarnika, rozgrzanego do 210 - 220 stopni. przed wstawieniem wkładam naczynie z wodą do środka i spryskuję ciasto i wnętrze piekarnika wodą (takim atomizerem)... po tym czasie sprawdzam jeszcze drewnianym patyczkiem, czy wszystko jest ok i wyciągam. chleb musi odstać kilka godzin, najlepiej na jakiejś kratce, a później go owijam w lniany ręcznik i tak już go trzymam, aż sie nie skończy.
piekarnik ustawiam na normalne grzanie. po chlebie się zaje robi klocka i najlepiej smakuje ze smalcem czy samym masłem.
--
www.berbela.com/