Dodaj do ulubionych

Berlin - Moskwa

29.08.04, 16:33
Z zainteresowaniem przeczytałem historię podróży Rosjanina z Berlina do Moskwy.
Szczególnie ciekawy był opis podróży przez Polskę i wrażenia z naszych dróg i
spotkań naszymi policjantami i kierowcami.

Zainteresowanych odsyłam na stronę:
www.story.auto.ru/story.phtml?id=207
Ponieważ jednak ostatnio coraz mniej w Polsce ludzi władających biegle
językiem Dostojewskiego, postanowiłem fragmenty przetłumaczyć i przytoczyć je
w kilku odcinkach.
Będę umieszczał je w kolejnych gałęziach drzewka w tym wątku.

Ciekaw jestem waszych opinii, sam mam też parę refleksji na temat.

Zapraszam,

Mejson
Obserwuj wątek
    • mejson.e5 Polskie drogi 29.08.04, 16:40
      Trochę o osobliwościach dróg.
      W Niemczech wszystko jasne. Gładkie 2-3 pasmowe autostrady. Trasa przez Polskę
      prowadzi z reguły po jednej jezdni z jednym pasem w każdą stronę. Często drogi
      te mają szeroki pas pobocza dla wyprzedzania szerokości połowy pasa. Kiedy
      wyprzedzasz, wyprzedzany zjeżdża na te dodatkowe pół pasa dając ci miejsce do
      wyprzedzania. Oczywiście, że to wygodne, ale trzeba często patrzeć do tyłu, czy
      ktoś akurat ciebie nie wyprzedza. Bo w takim przypadku, gdy wyprzedzają
      jednocześnie dwa samochody, ty i samochód za tobą, robi się niebezpiecznie.
      Dlatego, choć to wygodne, to jednak wymaga stałego skupienia.

      Drogi same w sobie całkiem niezłe. Dziur nie ma. Nawierzchnia wielokrotnie
      łatana, ale cała. Jedynie poważne niebezpieczeństwo sprawiają koleiny i różnej
      głębokości. Podczas wyprzedzania zmian pasa powoduje poważne rzucanie pojazdu. A
      w połączeniu z małą szerokością dróg, nie brakuje okazji do błędu. No i jeszcze
      ważna rzecz – obciążony pojazd może brzuchem zaczepić o wybrzuszenie pomiędzy
      koleinami.

      Wszystkie drogi w Polsce są zatłoczone. Polska to kraj tranzytowy, więc
      ciężarówek i samochodów jest tam bez liku. Dlatego cenna rada – nie szaleć.
      Najlepiej jechać w tempie kolumn ciężarówek – ok. 70-80 km/godz. Dlatego
      wyprzedzanie na takich zatłoczonych trasach kosztuje mnóstwo nerwów, skupienia,
      wysiłku i paliwa. Trójka, pedał dno i próbujesz rozpędzić mocno obciążony
      samochód, który jakoś dziwnie wolno nabiera prędkości. Kilka takich manewrów, i
      jeśli nie jesteś samobójcą, to zaczynasz myśleć. A na cholerę mi to wszystko
      potrzebne! Do domu jeszcze półtora tysiąca km, a te wyścigi kosztują sporo
      wysiłku... Celem jest dojechanie do granicy białoruskiej. Czy przyjedziesz
      wcześniej i tak odstoisz swoje. A nie spiesząc się i tak dojedziesz pod szlaban.
      I po co tak gnać..?

      Od Warszawy jedzie się po jednej jezdni ale można pociągnąć 120-130/godz. Co
      dziwne – trasa zawsze jest pusta. Gdzie się podziały te wszystkie samochody, nie
      mam pojęcia. Przecież ta droga prowadzi do granicy.

      cdn.
      • mejson.e5 Re: Polskie drogi 29.08.04, 16:55
        mejson.e5 napisał:

        "Trasa przez Polskę prowadzi z reguły po jednej jezdni z jednym pasem w każdą
        stronę. Często drogi te mają szeroki pas pobocza dla wyprzedzania szerokości
        połowy pasa."

        Pobocze, na które polscy kierowcy zwyczajowo zjeżdżają tylko z grzeczności,
        przez cudzoziemców uważane jest wiec czasami za dodatkowy pas do jazdy!
        I zjeżdżanie przy wyprzedzaniu uważają za obowiązujący przepis!
        Na pewno jest to niebezpieczne dla pieszych i innych użytkowników pobocza.
        Ale czy niektóre "polskie orły" też nie uważają, że zjeżdżanie na pobocze to psi
        obowiązek wyprzedzanych?

        "Kiedy wyprzedzasz, wyprzedzany zjeżdża na te dodatkowe pół pasa dając ci
        miejsce do wyprzedzania. Oczywiście, że to wygodne, ale trzeba często patrzeć do
        tyłu, czy ktoś akurat ciebie nie wyprzedza. Bo w takim przypadku, gdy
        wyprzedzają jednocześnie dwa samochody, ty i samochód za tobą, robi się
        niebezpiecznie. Dlatego, choć to wygodne, to jednak wymaga stałego skupienia."

        Patrzeć do tyłu, a co z patrzeniem do przodu?
        Wypatrując pieszych, rowerzystów, czy handlarzy owocami?

        "Drogi same w sobie całkiem niezłe. Dziur nie ma. Nawierzchnia wielokrotnie
        łatana, ale równa."

        No - a nam się nie podobają ;-)

        "obciążony pojazd może brzuchem zaczepić o wybrzuszenie pomiędzy koleinami."

        No - ciekawe, czy to rosyjskie obciążenie takie niezwykłe, czy amortyzatory do
        dupy..?

        "Dlatego cenna rada – nie szaleć. Najlepiej jechać w tempie kolumn ciężarówek –
        ok. 70-80 km/godz. Dlatego wyprzedzanie na takich zatłoczonych trasach kosztuje
        mnóstwo nerwów, skupienia, wysiłku i paliwa.
        (...)
        te wyścigi kosztują sporo wysiłku... Celem jest dojechanie do granicy
        białoruskiej. Czy przyjedziesz wcześniej i tak odstoisz swoje. A nie spiesząc
        się i tak dojedziesz pod szlaban .I po co tak gnać..?"

        No właśnie - Sherlock to wie, ja to wiem, ale okazało się, że wie już Schtirlitz
        i centrala w Moskwie.
        A dlaczego nie wie o tym całkiem spora grupa polskich ścigantów?

        "Od Warszawy jedzie się po jednej jezdni ale można pociągnąć 120-130/godz."

        Skoro tak jeżdżą Polacy, to znaczy że można...

        Mejson
        • wo_bi Re: Polskie drogi 29.08.04, 22:17
          mejson.e5 napisał:
          >
          > Pobocze, na które polscy kierowcy zwyczajowo zjeżdżają tylko z grzeczności,
          > przez cudzoziemców uważane jest wiec czasami za dodatkowy pas do jazdy!
          > I zjeżdżanie przy wyprzedzaniu uważają za obowiązujący przepis!
          > Na pewno jest to niebezpieczne dla pieszych i innych użytkowników pobocza.
          > Ale czy niektóre "polskie orły" też nie uważają, że zjeżdżanie na pobocze to
          ps
          > i
          > obowiązek wyprzedzanych?

          Nie poszedles za daleko?? Nie sadze, zeby uwazal zjezdzanie na pobocze jako
          przepis i obowiazek. Na pewno spotkal sie tez z tym, ze nie wszyscy zjezdzaja.
          Podejrzewam, ze przyjal to raczej jako, hmm regionalne (?? jesli mozna ujac w
          znaczeniu dla kawalka Europy - Polski) zachowanie, nawyk, ulatwienie sobie
          zycia. Niepokojace dla mnie jest jedynie to, ze uwaza to za dodatkowy pas
          ruchu. Nie jako pobocze!! I to moze byc bardzo grozne!! Czy ja sam sobie nie
          przecze??

          >
          > No - a nam się <drogi> nie podobają ;-)

          Ciekawe co powiedzialby Niemiec, Francuz... ;)) Podejrzewam, ze czym dalej na
          wschod tym gorzej...


          >
          > "Dlatego cenna rada – nie szaleć. Najlepiej jechać w tempie kolumn ciężar
          > ówek –
          > ok. 70-80 km/godz. Dlatego wyprzedzanie na takich zatłoczonych trasach
          kosztuje
          > mnóstwo nerwów, skupienia, wysiłku i paliwa.
          > (...)
          > te wyścigi kosztują sporo wysiłku... Celem jest dojechanie do granicy
          > białoruskiej. Czy przyjedziesz wcześniej i tak odstoisz swoje. A nie spiesząc
          > się i tak dojedziesz pod szlaban .I po co tak gnać..?"
          >
          > No właśnie - Sherlock to wie, ja to wiem, ale okazało się, że wie już
          Schtirlit

          No juz takiego elitarnego grona to z siebie nie robcie. ;))

          >
          > "Od Warszawy jedzie się po jednej jezdni ale można pociągnąć 120-130/godz."
          > Skoro tak jeżdżą Polacy, to znaczy że można...

          Albo i on tak jezdzi?? A ze obladowany, szural po asfalcie podwoziem, to i
          przyspieszenia nie mial... Kilka sytuacji kryzysowych z wyprzedzaniem i
          samochodami nadjezdzajacymi z przodu i poddal sie, przestal wyprzedzac i szalec
          na drodze. Tak teoretyzuje, moglo byc zupelnie inaczej. :))

          Pozdrawiam
        • klemens1 Re: Polskie drogi 30.08.04, 14:53
          > A dlaczego nie wie o tym całkiem spora grupa polskich ścigantów?

          Oni też wiedzą - tylko im nie tyle zależy na czasie co na:
          - pokazaniu jacy z nich dobrzy kierowcy
          - pokazaniu innym jacy z nich słabi kierowcy
          - odreagowaniu stresów
          - podreperowaniu swojej męskości której reputacja została niedawno poddana w
          wątpliwość
          - poczuciu że są lepsi od innych (w ich mniemaniu) przynajmniej na drodze
          - bo taka jazda to dla nich dobra zabawa
          itd.

          Powodów jest więcej, ale 99% oscyluje wokół ww.
          • mejson.e5 Re: Polskie drogi 30.08.04, 17:24
            klemens1 napisał:

            "bo taka jazda to dla nich dobra zabawa"

            To chyba najczęstszy powód, że nas świerzbi noga na pedale gazu...

            Gdy szaleją emocje, rozum przysypia.

            Mejson
      • wo_bi Podoba mi sie ten pomysl :) 29.08.04, 22:02
        Jezeli bedziesz mial checi i czas, to z przyjemnoscia bede czytal. Zaczyna sie
        ciekawie. :) Zawsze to dobrze spojrzec, na nasze drogi i nasze poczynania
        drogowe z punktu widzenia cudzoziemca.

        Pozdrawiam
        Wobi
    • mejson.e5 Polscy policjanci to równe chłopaki... 04.09.04, 00:51
      Praca polskiej policji.

      W Polsce nie ma stałych punktów kontrolnych, jak w Rosji – oni dyżurują na drogach.
      Prawie zawsze stoją w terenach zabudowanych – tylko w odległości ok. 50 km od
      granicy można spotkać policję w ruchu na trasie.
      W Polsce ograniczenia prędkości 90 i 60 na godz. [tekst z kwietnia – przyp.
      Mejson].
      Pomiędzy miejscowościami, na niezabudowanym, śmiało można lecieć 100-120, a
      nawet więcej. Co z tego , skoro zabudowane są jedne po drugich, rzadko w
      odległości większej niż 15 km . Tylko, co się rozpędzisz i już musisz hamować –
      wybija z rytmu.
      Na zabudowanych jednak policjanci stoją i tną za szybką jazdę.
      Dawniej – ponad 10 lat temu, policja strasznie odnosiła się do niemieckich i
      rosyjskich kierowców. Zatrzymywali gdzie chcieli i znajdowali co chcieli. Trudno
      jeździło się wtedy po Polsce.
      Teraz to już opowieści staruszków. Władze wprowadziły porządek - policja nie
      zatrzymuje dla zabawy i pieniędzy, nie szarpie niepotrzebnie nerwów.
      Ale jeśli cię zatrzymają nawet za głupie przewinienie, potrafią cię przycisnąć.
      Za to, żeś Niemiec albo Rusek.

      Oni zawsze pracują w parach – jak w hollywoodskim scenariuszu – grają dobrego i
      złego glinę.

      Zaczyna zawsze starszy stopniem, ten zły – pokazuje, kto tu rządzi.
      I dowiadujesz się, że za to co zrobiłeś, należy ci się co najmniej śmierć przez
      powieszenie. Że konfiskują samochód, ciebie ześlą na Syberię, a mandat taki
      wysoki, ze sfinansowałbyś paliwo na Marsa i z powrotem.
      Pierwszym razem to naprawdę może wstrząsnąć człowiekiem.

      Potem zaczyna się najciekawsze – zły glina odchodzi a zaczyna działać dobry.
      Zaczyna rozmawiać przyjaźnie, tłumaczy, że starszy ma kiepski humor, boli go
      ząb, żona wkurzyła czy coś tam jeszcze. A tak w ogóle, to on jest równiacha. I
      że zawsze można się dogadać.
      Od tej chwili zaczyna się twoja rola. Trzeba ostrożnie spytać, nie wspominając o
      pieniądzach, jak można się dogadać. Podaną kwotę można śmiało dzielić przez dwa
      i zacząć się targować. Maksymalna kwota „porozumienia” to ok. 30-40 Euro w
      okolicach niemieckiej granicy, przy białoruskiej już taniej. A i policjanci w
      pobliżu Białorusi są bardziej miękcy i się tak nie czepiają.

      A tak w ogóle polscy policjanci to równe chłopaki. I pomogą i nie czepiają się
      zanadto. Jak zatrzymają tylko do kontroli, to nie wymyślają problemów. Chociaż
      kontrolują często samochody na niemieckich numerach, nawet daleko od granicy.
      Wtedy musisz się przygotować na ciągłe zatrzymywanie.

      cdn...

      (Колпаков Олег Леонидови)
      • typson Re: Polscy policjanci to równe chłopaki... 04.09.04, 00:57
        hmm, ciekawe z tymi policjantami.

        Choc musze przyznac, ze ciepialskie psy juz dawno mi sie nie trafily. Kiedys
        jak jezdzilem maluchem, to czepiali sie co chwila. Nauczylem sie omijac rozne
        miejsca i nie skrecac w lewo na rondach w centrum.

        To ze kontrloluja "niemcow i ruskow" - tez dobrze. Przy takiej przestepczosci
        samochodowej i tranzytu kradzionych aut lepiej niech beda nadgorliwi niz
        przeciwnie

        pzdr
      • mejson.e5 Re: Polscy policjanci to równe chłopaki... 04.09.04, 01:01
        "tylko w odległości ok. 50 km od granicy można spotkać policję w ruchu na trasie."

        Żeby się nie zdziwił...

        "Pomiędzy miejscowościami, na niezabudowanym, śmiało można lecieć 100-120, a
        nawet więcej. Co z tego , skoro zabudowane są jedne po drugich, rzadko w
        odległości większej niż 15 km . Tylko, co się rozpędzisz i już musisz hamować -
        wybija z rytmu."

        Widać, że naród przywyczajony do dużych przestrzeni!
        15 km pomiędzy miejscowościami u nas to pustynia a u nich ciasnota!

        "Władze wprowadziły porządek - policja nie zatrzymuje dla zabawy i pieniędzy,
        nie szarpie niepotrzebnie nerwów."

        No i co Wy na to, narzekacze codzienni?
        Według Was, policja łapie niepotrzebnie, za drobiazgi i się czepia.

        "Potem zaczyna się najciekawsze – zły glina odchodzi a zaczyna działać dobry."
        (...)
        "I że zawsze można się dogadać."
        (...)
        "Maksymalna kwota „porozumienia” to ok. 30-40 Euro w okolicach niemieckiej
        granicy, przy białoruskiej już taniej."

        Trochę mi wstyd!
        Tanio sprzedają polski mundur, co nie?

        "A tak w ogóle polscy policjanci to równe chłopaki. I pomogą i nie czepiają się
        zanadto. Jak zatrzymają tylko do kontroli, to nie wymyślają problemów."

        No!
        Teraz już jestem dumny z naszych "równych chłopaków"!

        Pozdrawiam,

        Mejson
    • mejson.e Osobliwości białoruskich dróg - 1 25.09.04, 00:15
      A teraz o osobliwościach białoruskich dróg.

      Mińska trasa nie zachwyca. Nawierzchnia nierówna, dziury się zdarzają. Ale brak
      samochodów i obfitość dwujezdniowych dróg czyni ją atrakcyjną.
      Do diabla z nawierzchnią i nawet z dziurami, skoro zawsze je można ominąć – jest
      czas i miejsce na manewr. Można utrzymywać prędkość 160-180/godz.
      Ale nie polecam!
      Po pierwsze tamtejsza milicja DAI (pełna zgodność między nazewnictwem a metodami
      pracy) kontroluje trasę nie tylko w stałych punktach kontrolnych ale także
      ruchomych.
      I zawsze można wpaść a przy takiej prędkości obedrą cię ze skóry.
      Dlatego utrzymuję 140-150/godz. W razie czego mętów spostrzegę na czas i zużycie
      paliwa mniejsze.
      Poza tym – trasa miejscami ma starą nawierzchnię z płyt betonowych -
      wyszczerbioną na złączach. Dlatego przy już przy prędkościach ok. setki w
      kabinie panuje huk jak w startującym odrzutowcu. A co tu dopiero mówić o
      160-180/godz. Na mur beton ogłuchniesz.
      Nawet dźwiękoszczelne Audi nie pomoże.
      Na całej długości Mińskiej trwa remont, no – z wyjątkiem odcinka koło Mińska –
      tam prawie wszystko nowe. Nawet limit prędkości podniesiono do 120 km/godz. Na
      pozostałej trasie to 100 km/godz.
      A na odcinkach remontowanych to dopiero jaja! Jak remontują jedną jezdnię to
      ruch kierują na drugą i wtedy odbywa się w dwu kierunkach po jednej jezdni.
      Tylko, że znaki pojawiają się tuż przed końcem pasa albo wcale!
      Jak gonisz prostą droga 140-150 to możesz nagle spotkać betonowe bloki albo
      zerwaną nawierzchnię na swoim pasie – wpadniesz po dach.
      Śladów po moim hamowaniu zostało na Mińskiej zatrzęsienie – jak ryczałem oponami
      to zwierzyna po lasach i polach się zrywała.

      cdn...

      (Олег Леонидович)
      • mejson.e Re: Osobliwości białoruskich dróg - 1 25.09.04, 00:22
        "Do diabla z nawierzchnią i nawet z dziurami, skoro zawsze je można ominąć ̵ jest
        czas i miejsce na manewr. Można utrzymywać prędkość 160-180/godz."

        Dziurawa nawierzchnia i 180/godz!
        Czy kamikadze na pewno nie byli Słowianami...?

        "tamtejsza milicja DAI (pełna zgodność między nazewnictwem a metodami pracy)"

        wygląda na to, dwieściepompka, że DAI-ą nie tylko na Ukrainie...

        "Dlatego utrzymuję 140-150/godz. W razie czego mętów spostrzegę na czas i
        zużycie paliwa mniejsze."

        No tak - 140 to już spacerek...

        "Jak remontują jedną jezdnię to ruch kierują na drugą i wtedy odbywa się w dwu
        kierunkach po jednej jezdni.
        Tylko, że znaki pojawiają się tuż przed końcem pasa albo wcale!
        Jak gonisz prostą droga 140-150 to możesz nagle spotkać betonowe bloki albo
        zerwaną nawierzchnię na swoim pasie – wpadniesz po dach."

        Przy dozwolonej setce pewnie nie byłoby tragedii ale 140-150 daje popalić
        refleksowi!

        "Śladów po moim hamowaniu zostało na Mińskiej zatrzęsienie – jak ryczałem
        oponami to zwierzyna po lasach i polach się zrywała."

        Jedna trasa - jeden komplet opon.
        Ale duch kozacki nie ginie w narodzie...!

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • dwiesciepompka Re: Osobliwości białoruskich dróg - 1 25.09.04, 12:32
          wygląda na to, dwieściepompka, że DAI-ą nie tylko na Ukrainie...


          Opowieść usłyszana,prawdziwa:
          Pod dworcem, w którymś z białoruskich miast jest absolutny zakaz parkowania i
          postoju. Jednak stoi tam sznur taksówek.Rodzi sie pytanie,dlaczego policja ich
          nie przepędza...Co rano podjeżdża radiowóz..jeden z taksówkarzy przechodzi
          wzdłuż rzędu taksówek i zbiera ustaloną kwotę..przekazuje ja DAIcom i Ci
          spokojnie odjeżdzają..otrzymanymi pieniędzmi dzielą się z szefem.Ta opowieść to
          nie wyjątek,a jedynie ilustracja.
    • mejson.e Osobliwości białoruskich dróg - 2 25.09.04, 23:25
      Białoruska szosa Mińska jest płatna. Najpierw szlaban koło Brześcia – 3 Euro.
      Można objechać bokiem i wjechać na trasę za szlabanem, ale w rejonie Mińska jest
      kolejny punkt, gdzie płacić nie trzeba ale trzeba okazać kwit poprzedniej zapłaty.
      A na wyjeździe z Białorusi znowu szlaban i trzeba zapłacić kolejne 3 Euro, tym
      razem za wyjazd. Od swoich nie biorą ale od przyjaciół Rosjan i innych
      cudzoziemców to jak najbardziej!

      Trochę o GAI-DAI (Dorożnaja AwtoInspekcja).
      Na całej trasie, co 30-40 km są stałe punkty kontrolne. Nieźle – droga pod
      kontrolą, jak coś się stanie, to chociaż ... jest nadzieja.
      No a co te dranie wyprawiają?
      Ograniczenie na trasie to setka. Kilometr przed punktem kontrolnym stoi znak –
      „punkt kontrolny 1 km, ograniczenie prędkości 80 km/godz.”
      Za 600-800 m stoi kolejne ograniczenie – do 60, za 200-400 do 40 km/godz.
      Z reguły olewa się dwa pierwsze ograniczenia, szczególnie jeśli kontrola jest za
      zakrętem albo wzniesieniem i wpada na ograniczenie 40/godz. swoją prędkością. I
      choćbyś nie wiem jak hamował, to przekroczysz te 30-40 km. A tam inspektor z
      suszarką z radością cię przywita.
      A żadnego porządnego GAIowego nie udało mi się spotkać. Podobnie, jak celników i
      pograniczników – ale o tamtych później.
      Mówi się, że nawet ukraińskie psy są lepsze od białoruskich. Te jeśli nie
      zatrzymają wozu na obcych numerach i nie wyszarpią czegoś do kieszeni, to
      uważają dzień za zmarnowany.
      Na niemieckich blachach zatrzymują w dwóch na trzy punkty kontrolne. I jeśli coś
      masz nie tak w papierach, to będą sobie ciebie przekazywać przez radio od punktu
      do punktu jak na sztafecie! To już sprawdzone.
      A w ogóle, to już się do nich przyzwyczaiłem, choć z początku kipiałem ze złości.
      W końcu jak można pozostać normalnym w kraju, gdzie pensja jest rzędu 3 dolarów,
      a wokół drażnią kuszące obrazki kapitalizmu?
      I jak w tak dzikich warunkach można ocalić w sobie resztkę człowieczeństwa?
      Nie zapomnę chyba nigdy, gdy przy pierwszym moim wjeździe „zapomnieli” na
      granicy oddać mi wszystkich dokumentów.
      Jechałem nocą, gdy wszystkie psy śpią, więc dojechałem aż do Mińska. Rano psy
      powyłaziły i wpadłem na jednego, który zaczął rutynową kontrolę dokumentów.
      Okazało się, że brakuje ubezpieczenia, bez którego nie wypuszczają z granicy –
      więc jak u diabła ja tu dotarłem!
      Straszyli mnie odebraniem paszportu i samochodu. Aż musiałem postraszyć ich
      konsulatem - rosyjskim i niemieckim.
      Zatrzymali jeszcze paru takich jak ja i ustawili w kolejce do płacenia.
      Udało się wykupić za 20 marek ale przekazywali mnie sobie od punktu do punktu na
      swojej sztafecie i nigdzie nie mogłem zapłacić mniej niż na poprzedniej.

      Cdn...

      Олег Леонидович
      • mejson.e Re: Osobliwości białoruskich dróg - 2 25.09.04, 23:33
        "Białoruska szosa Mińska jest płatna. Najpierw szlaban koło Brześcia – 3 Euro.
        (...)
        A na wyjeździe z Białorusi znowu szlaban i trzeba zapłacić kolejne 3 Euro, tym
        razem za wyjazd. Od swoich nie biorą ale od przyjaciół Rosjan i innych
        cudzoziemców to jak najbardziej!"

        6 EUR to ok. 30 PLN - u nas za taka sumę przejedzie się bez dziur i płyt
        betonowych 100 km płatnej autostrady a całą resztę dwójki za darmo.
        Polowi się z winietami nie udało, ale Białorusinom widać, że jak najbardziej.

        "Mówi się, że nawet ukraińskie psy są lepsze od białoruskich. Te jeśli nie
        zatrzymają wozu na obcych numerach i nie wyszarpią czegoś do kieszeni, to
        uważają dzień za zmarnowany.
        Na niemieckich blachach zatrzymują w dwóch na trzy punkty kontrolne. I jeśli coś
        masz nie tak w papierach, to będą sobie ciebie przekazywać przez radio od punktu
        do punktu jak na sztafecie!"

        I dziwić się, że uważa polskich policjantów za "równych chłopaków"!
        Chcielibyście mieć takich gównozjadów u nas?

        Pozdrawiam,

        Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka