sherlock_holmes
30.10.04, 12:51
W samochodach Chevrolet Aveo, na których od niedawna szkolą się przyszli kierowcy i zdają egzaminy na prawo jazdy, występują usterki. - To jeżdżąca trumna - stwierdza egzaminator z Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie.
- Jechałem z kursantką. W którymś momencie trzeba było nacisnąć na hamulec. A tu nic! Auto potoczyło się i stanęło kawałek dalej. Włosy na d... stanęły mi dęba - opowiada instruktor z Nowej Huty. Jego szkoła, podobnie jak i inne w Krakowie, właśnie przestawia się na chevrolety. Wcześniej samochody te na swoje wyposażenie wprowadził MORD.
Mechanizm jest prosty: jeżeli w ośrodku pojawiają się nowe auta, w jego ślady idą szkoły, bo kursanci chcą się przygotowywać do egzaminu na takich samych wozach. W MORD chevrolety są od sierpnia - obecnie jest ich 14.
Zdaniem nowohuckiego instruktora w chevroletach nawala dodatkowy hamulec, z którego korzysta uczący. - Nie ma też siły, żeby nawet przy wciśniętym do oporu sprzęgle wrzucić bieg od strony instruktora - twierdzi. Jego szkoła zamierza wysłać chevrolety do serwisu. - Na razie jeździ się dużo ostrożniej - mówi.
8 października w trakcie zdawania egzaminu w ośrodku w jednym z samochodów zacięło się sprzęgło. Ponieważ awaria była powodem oblania egzaminu, zdająca kobieta wystąpiła o jego unieważnienie. Jej wniosek poparł dyrektor krakowskiego MORD Artur Then i przesłał do wojewody. Jeżeli anuluje on egzamin, za następną próbę kobieta nie będzie płacić. Jak nam powiedziano w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim, od 1998 r. - czyli odkąd istnieją ośrodki ruchu drogowego - nie było przypadku anulowania egzaminu ze względu na awarię auta.
- Wystąpiliśmy o usunięcie usterki do dealera, u którego zakupiliśmy samochody. Oczekujemy, że do końca tygodnia auto będzie sprawne - informuje dyrektor Then. Jak zapewnia, w związku z awarią na przegląd wysłane zostaną wszystkie chevrolety z ośrodka.
MORD kupił auta po przetargu w firmie Euromarket. Samochody produkowane są w Korei, dodatkowe pedały dla instruktorów i egzaminatorów montuje dealer. - Każde auto ma atest dopuszczający do użytkowania w ośrodku i jest na gwarancji - zapewnia szef MORD. Certyfikat wystawiła stacja diagnostyczna Euromarketu.
Dyrektor handlowy firmy Krzysztof Fabisz potwierdza, że otrzymał sygnał o kłopotach. - Sprawdzimy, na czym ten problem polega, jak tylko auto trafi do naszej stacji diagnostycznej - informuje. Podkreśla, że zastrzeżenia dotyczą tylko jednego samochodu, użytkowanego przez MORD. - Pedały do samochodów, które są dodatkowym wyposażeniem związanym z nauką i egzaminami na prawo jazdy, kupujemy u lokalnego dostawcy. Jeżeli okaże się, że mają wadę, to je wymienimy. Nie było zastrzeżeń do samych samochodów - zapewnia.
Dyrektor Artur Then przypuszcza, że problem mógł powstać, gdy pedały dla instruktorów, używane dotąd przez ośrodek w fiatach punto, przełożono do chevroletów. Zezwalał na to zapis w specyfikacji zamówienia. - Może rozstawy w jednym i drugim aucie nieco się różnią i to spowodowało blokadę sprzęgła - snuje przypuszczenia.
Szef MORD w rozmowie z nami powiedział, że poza opisanym zgłoszeniem nie miał sygnałów od pracowników o usterkach w chevroletach. Z zebranych przez "Gazetę" informacji wynika jednak, że przypadków szwankowania aut było w ostatnich dwóch, trzech tygodniach kilkanaście.
- Naciśnięcie hamulca oznacza koniec egzaminu. Dlatego maksymalnie długo czeka się z taką decyzją i zatrzymujemy auto dopiero w ostateczności - tłumaczy jeden z egzaminatorów. Jego kolega niemal wjechał pod tramwaj, gdy po naciśnięciu hamulca auto nie zatrzymało się na czerwonym świetle. Egzaminatorzy opowiadają też o blokowaniu się sprzęgła. - Żaden samochód w takim stanie nie powinien wyjechać w miasto - mówi egzaminator.
serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2338765.html
Jak ja sie ciesze,ze zdawalem na normalnym Fiacie 125p ME :) Nawet mial juz nowe zegary (okragle)