udawany alarm

08.12.04, 23:33
czesc,

ze znajomymi zastanawialismy sie ostatnio jak zainstalowac sobie w aucie
pseudo alarm, jakas bateryjke z mrugajacym swiatelkiem, zbey potencjalny
zlodziej moze zostal odtstraszony potencjalnym wyciem. Tak, wiem, zlodzieja
nic nie odstraszy, wiem, wiem... ale chodzi o jakis trick, o psychologie. Co
byscie zrobili np. gdybyscie mieli stare auto bez autocasco, zdezelowane ale
ukochane? i zero garazu? jakas bateryjka? prosze o seriozne odpowiedzi, nie w
stylu wez se zainstaluj rotweilera w samochodzie na noc :-)

serdeczne pozdrowienia

lip
    • dwiesciepompka Re: udawany alarm 08.12.04, 23:48
      Chyba nie ma to sensu.
      Jak zdejmę panel z radia to mruga czerwone światełko. Nikogo to nie
      przestraszyło. A przynajmnie nie na tyle by mi zamków nie poukręcać.
      Mam wręcz teorię, że to światełko wabi złodziei, sugerując, że w mym aucie jest
      coś czego warto strzec alarmem.
      Radio na noc zabieram do domu i jedyne strzegące mego samochodu światełko, to
      światło latarni.
      Pozdrawiam jako posiadacz starego auta bez autocasco i bez garażu.
    • sherlock_holmes Re: udawany alarm 08.12.04, 23:55
      Najprościej zamontować diodę LED (taka mrugająca czerwona, ew. zielona, żółta, niebieska lub nawet biała) - kosztuje koło 1zł + oprawka też coś koło tego. Tylko trzeba pamiętać, żeby to była dioda do samochodu :) Ona jest na 12V, inaczej trzeba by było wlutować opornik. Podłącza się jedną "nóżkę" do masy, drugą do "plusa" - i to tyle. Jweśli ma nie migać w czasie jazdy, to jeszcze przekażnik przełączający typu NC (normalnie zwarte styki) i tyle. Mogę przesłać Ci na maila opis jak coś atkiego zrobić.
      Z bateryjki właściwie też można - będzie mniej roboty, dioda żre mało prądu - ale tak mało profesjonalnie :)
      Natomiast kosztem ok. 20zł można zrobic bardzo proste zabezpeiczenie (np. odcięcie zapłonu) bez montażu dodatkowych włączników. Wystarczy odrobina wiedzy z elektryki lub znajomości instalacji w samochodzie (tzn. który kabel do czego idzie)
      • tomek854 Re: udawany alarm 09.12.04, 00:47
        E tam, ja mam lepszy pomysł - mi to kilkakrotnie uratowało mojego fiata, choć zamki straciłem, a raz obrażony złodziej poskakał mi po dachu :)

        Idziemy do sklepu, kupujemy trochę kabla i przełącznik. Ja dokładnie nie powiem co i jak, bo mi to wujek zrobił, ale idea jest taka, żeby ten kabel wpiąć w przewody "stacyjkowe" i pociągnąć go gdzieś do ukrytego przełącznika - pod siedzeniem, pod deską, w schowku itp - i z powrotem. Ktoś, kto nie wie, gdzie jest ten przełącznik nie odpali auta nawet "na krótko"

        Sprawdzone - polecam
    • undercover_brother Re: udawany alarm 09.12.04, 14:52
      Diode (kable do niej prowadzace) mozesz wlutowac w odpowiednie przewody przy stacyjce. Musisz sprawdzic ktory jest masowy i na ktorym jest prad przy wyjetym kluczyku. Tylko zrob to dobrze - musisz uzbroic sie w troche cierpliwosci, bo cyna, ktora sa lutowane te przewody ma zwykle dosc wysoka temp. topnienia i lutuje sie ja nieco trudniej przy pomocy zwyklej transformatorowki.

      Druga kwestia - zrob sobie taki myk, o jakim Tomek pisal. Nie jest trudne, chwila roboty, a efekt bardzo dobry.

      Na koniec - mozesz sobie sama zalozyc alarm (albo ktos moze Ci go zalozyc). Centralke i syrene mozesz kupic za jakies 150zl. W zestawie jest instrukcja, wiec podlaczenie nie powinno zajac duzo czasu. Nawet bez wiekszej znajomosci elektryki samochodowej mozna sobie poradzic.
      • karburatorek Re: udawany alarm 09.12.04, 19:58
        Od kiedy to w stacyjce jest przewód MASOWY??? Mącicie, kolego pytającego
        laika ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja