Dodaj do ulubionych

Zapalanie "na pych"

09.05.05, 13:02
Witam!

W serwisie powiedziano mi ze nie moge mojego D4D zapalac na pych jakby np
kiedys nie chcial odpalic (zawsze zadaje miliard pytan), bo peknie pasek
rozrzadu. Dlaczego jedne autka mozna odpalac na pych a inne nie? Czym to jest
spowodowane tak lopatologicznie?

Dzieki!
Pap Pelen Pytan :)
Obserwuj wątek
    • mariusz_d1 Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 13:14
      Może nie tyle pęknie co może przeskoczyć na kołach.
      • mariusz_d1 Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 13:23
        Za szybko nacisnęło mi sie wyślij.
        Długi pasek może przy zapalaniu "na pych" przeskoczyć gdy zbyt gwałtownie
        puścisz sprzęgło. Osobiscie nie zapalałbym na "popych" samochodu z w miare
        nowoczesnym silnikiem (pasek, wtrysk paliwa). Jeśli już to raczej zapalałbym go
        na lince za innym samochodem - możesz wtedy delikatnie puszczać sprzęgło.
        Chociaż prawde mówiąc wchodziłoby to w grę tylko w razie awarii rozrusznika - w
        każdym innym przypadku albo poradzisz sobie inaczej (pożyczka prądu) albo i tak
        nie zapali bo coś szwankuje.
        Przyznam się, że przez te 20 lat jak jeżdże samochodami to zapalałem na
        "popych", "linkę" najwyzej kilkanaście razy.
        Na dobrą sprawę gdy holowany przez inny samochód, delikatnie puszczasz sprzęgło
        (oczywiście co najmniej na 2 biegu) to nie piwinno się nic stac. W końcu
        rozrusznik też kręci wałem korbowym silnika.
        • pap10 Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 13:25
          Cienx :)
    • sherlock_holmes Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 13:43
      Teoretycznie wolno "na pych" zapalać tylko samochody z rozrządem napędzanym łańcuchem lub kołami zębatymi (np. Warszawa lub nowy silnik TDI VW Transportera).
      Przy zapalaniu na pych lub przez holowanie, powstają duże naprżęnia w napędzie rozrządu (w monecie puszczenia sprzęgła) i pasek może się zerwać, może przeskoczyć, ew. może ściąć zęby paska. Każda z tych awarii zazwyczaj kończy się zderzeniem zaworów z denkami tłoków, co (szczególnie w dieslu!) może spowodowac bardzo poważne uszkodzenie silnika (włącznie z pęknięciem głowicy, a nawet skrzywieniem wału korbowego).
      Nie zawsze zależy to od długości paska - np. Polonez miał bardzo krótki pasek, a i tak bardzo lubił się zrywać - co kończyło się wymianą tłoków, zaworów, lasek popychaczy, a przy okazji remontem silnika i głowicy...
      • mariusz_d1 Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 13:57
        Akurat koledze przeskoczył łańcuch w Oplu Mancie 2.0. To a'propos łańcucha, w
        tym silniku był dosyć długi.
        Co do naprężeń w ukłądzie rozrzadu - przy łagodnym puszczaniu sprzęgła (samochód
        holowany na lince) chyba naprężenia nie będa większe niz przy rozruchu
        rozrusznikiem. Oczywiście trzeba dobrać rozsądnie bieg na którym zapalasz do
        prędkości holowania. Na pewno nie należałoby tego robić na jedynce - dwójka lub
        trójka. Lepiej chyba najpierw spróbować nawet na wyższym (3).
        Ale jak pisałem - dla mnie zapalanie w ten sposób to ostateczność. Zwykle da się
        tego uniknąć.
        • sherlock_holmes Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 20:48
          Ja nawet raz widzialem zerwany łańcuch rozrządu - w CC700, które ma na szczęscie "bezkolizyjny" silnik. Natomiast klasyczny łańcuch dwurzedowy nie ma prawa ani przeskoczyć ani pęknąć. Przeskoczyc mógł tylko jeśli był bardzo wyciągnięty albo z uszkodzonym napinaczem.
          Co do holowania - masz rację - im wyższy bieg, tym mniejsze obciążenia napedu rozrządu. Ideałem byłoby ciągnięcie samochodu z już wrzuconym biegiem i bez wciskania sprzęgła - ale to przy nadwoziach samonosncyh racej nie wchodzi w grę :)
          • mariusz_d1 Re: Zapalanie "na pych" 10.05.05, 07:28
            Muszę się przyznac, że łańcuch był dwurzędowy ale mocno "spracowany". Na
            szczęście obeszło się bez żadnych uszkodzeń - tylko silnik nierówno praował.
            Żeby było śmieszniej łańcuch przeskoczył nie przy rozruchu a w czasie wjeżdżania
            do garażu. Przejazd przez wysoki próg, kolega wjeżdżał powoli, na niedużych
            obrotach, silnik szarpnął i zaczał pracować jak stara sieczkarnia. Po
            przestawieniu łańcucha było OK.
            Tak jak pisałem - zapalanie na holu, czy na "popych" to ostateczność. Ale
            czasami trzeba to zrobic wiec lepiej wiedziec jak to zrobić by silnikowi nie
            zaszkodzić.
    • typson Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 16:13
      no a w benzynach mozna przy okazji zalatwic katalizator niespaloną mieszanka
      • karburatorek Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 18:49
        A jak blondynka rozpędza samochód i zamiast czwórki po trójce to wrzuci jej się
        (ooops!) dwójka? Wtedy siła napędzająca od kół jest więcej jak spora, a raczej
        zazwyczaj nic się nie dzieje. Z uszkodzeniem katalizatora-zgadza się!
        (zwłaszcza wtedy gdy uszkodzeniu ulegnie układ zapłonowy i nie ma spalania
        paliwa w cylindrach) Łańcuch mógł przeskoczyć bo może miał hydrauliczny
        napinacz, który przy zerowym ciśnieniu oleju siły napinającej nie wytwarza
        niestety...
        Pzdr.
        • typson Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 18:52
          > Łańcuch mógł przeskoczyć bo może miał hydrauliczny
          > napinacz, który przy zerowym ciśnieniu oleju siły napinającej nie wytwarza
          > niestety...

          Dobre. Faktycznie
        • sherlock_holmes Re: Zapalanie "na pych" 09.05.05, 20:45
          Jednak takie szarpnięcie jest zazwyczaj na ciepłym silniku, dobtrze smarowanym - i z mniejszymi oporami wewnętrznymi niż zmrożony po zimowej nocy silnik zapalany na pych. Zapewne stąd taka różnica...
        • mariusz_d1 Re: Zapalanie "na pych" 10.05.05, 07:38
          Nie jestem pewien kiedy będą wieksze obciążenia w ukłądzie rozrzadu:
          1. przy prędkości 10 km/h i wyłączonym silniku puszczasz gwałtownie sprzęgło,
          2. rozpędzaniu (jak pisałeś) na trójce wrzucisz dwójkę i puścisz normalnie
          sprzęgło - silnik ma pewnie wtedy co najmniej 2000 rpm i chyba ociążenia
          beda mniejsze niż w przypadku 1. A jeżeli zmienia biegi powoli to samochód zdąży
          wytracic trochę prędkości. Poza tym przy zmianie biegów nie puszczasz tak
          gwałtownie sprzęgła jak przy zapalaniu na "popych". Przy zapalaniu na "popych"
          (pcha cię ktoś) puszczasz zwykle sprzęgło bardzo gwałtownie. Chyba, że pcha cie
          ze trzy osoby ztedy mozna delikatniej. Oczywiscie mam na mysli samochody większe
          od malucha, CC czy SC.
          A z tym łańcuchem o któym pisałem to klasyczny przykłąd wyciagniętego łańcucha,
          hydraulicznego napinacza - rzecz działa się na małych obrotach silnika.
    • kierowiec1 Walka z wiatrakami 10.05.05, 08:17
      Po raz sto czterdziesty czwarty:
      nie samo zapalanie na pych, lecz nieumiejetne zapalanie na pych moze (w
      ekstremalnych przypadkach) byc przyczyna problemow z rozrzadem.

      Tak samo jak nieumiejetna pomoc startowa, nieumiejetna zmiana biegow,
      nieumiejetne parkowanie, czy nieumiejetna jazda na zakrecie moze byc przyczyna
      powaznego uszkodzenia samochodu. A jakos nikt nie zabrania pomocy startowej,
      zmiany biegow, parkowania, czy jazdy na zakrecie.

      Obciazenia przy forsownym hamowaniu silnikiem sa tego samego rzedu wielkosci
      (albo wyzsze), niz przy zapalaniu na pych, a jakos nikt nie ostrzega przed
      ostrym hamowaniem silnikiem. Gorzej, niektorzy "sportowcy" je nawet zalecaja.

      To tyle do rozrzadu. Zapalanie na pych nowoczesnych samochodow jest niezalecane
      z innych przyczyn (paliwo w katalizatorze, brak pradu do zasilania ukladu
      wtryskowego ect.), ale to inny temat.

      POzdr.

      K.
      • mariusz_d1 Re: Walka z wiatrakami 10.05.05, 08:23
        Amen :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka