Star Wars

24.05.05, 12:46
bylem wczoraj na zemscie Sithow (zwanej zemstą szitów lub zemstą szyitów).
Film calkiem spoko ale jakos nie powala na kolana. Grafika troche jakby
przestarzala choc to pewnie bylo zamierzone jako uklon w strone fanow i w
ramach "kompatybilnosci" z poprzednimi filmami. Zasadniczo polecam fanom
gatunku, do ktorych sie nie zaliczam raczej
    • krakus.mp Czas na małą burzę na forum 24.05.05, 23:13
      Wiem że się narażę fanom SF, ale po co marnować czas na oglądanie takiej bajki?
      Nie szkoda kasy?
      Pzdr.
      PS.
      Nie lubię wszystkiego,co ma cokolwiek wspólnego z SF.
      • lexus400 Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 01:06
        > PS.
        > Nie lubię wszystkiego,co ma cokolwiek wspólnego z SF.


        ....ja też.:)))
        Pzdr.
        • typson Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 13:24
          ech Ci przyziemni towarzysze w swych dopiesczonych samochodach... ;)
          • przemo_c Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 18:19
            Też byłem i też nie polecam, żrednia ocen za film, według mnie to jakieś 3,5 w 10-stopniowej skali.
      • tomek854 Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 18:22
        A po co w ogóle ksążki czytać albo filmyu oglądąc? :) Tam w większości są opisane sytuacje które nigdy tak na prawdę się nie zdarzyły.

        A tak poważnie, to ja lubię bardzo Sience Fiction. Ale z naciskiem na SIENCE. A GW to są zdecydowanie FICTION. Co nie znaczy, że nie można sobie czasem obejrzeć. Ale do kina bym nie poszedł - szkoda mi kasy :)
        • typson Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 18:55
          mialem pokaz zamkniety za free wiec kosztowalo mnie to troche czasu tylko
          • tomek854 Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 19:11
            Hihi :) Mysmy sobie kiedys pokaz zamkniety urzadzili na uczelni :) Na miesiac przed premiera - z rzutnika multimedialnego na sale wykladowa :)

            To jest dopiero kino - piwko w dlon, uklad okresowy piwerwiastkow na scianie i jechane :D
      • cracovian Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 18:27
        Ludzie marnuja tyle czasu w swoim zyciu, ze ogladniecie filmu w kinie (z
        ktrorych 99% to bajki) to male piwo. Ja z checia bym III czesc ogladnal
        (uwielbiam SCI-FI choc Star Wars chyba najmniej), ale z malutkim dzieckiem
        tylko DVD ewentualnie nam pozostaje. Lord of the Rings to tez wedlug Ciebie
        beznadzieja? To tez w sumie bajeczka...

        Osobiscie telewizje uwazam za najwieksza strate czasu i w ogole nie ogladam od
        przeszlo roku - placac za kablowke 1/4 mojego czasu byla spedzana na ogladaniu
        reklam. Niektorzy pija wodke zeby z rzeczywistosci sie na chwile wyrwac; 2-
        godzinny seans jest lepszy dla zdrowia, szczegolnie jak sie ma pod bokiem jakas
        fajna panienke ;-)
        • typson Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 18:58
          > (uwielbiam SCI-FI choc Star Wars chyba najmniej),

          a co najbardziej z filmow i z seriali - jesli moszna wiedziec?
          • cracovian Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 20:03
            Zdecydowanie najbardziej lubie Star Treki (tzn. Voyager, a w drugiej kolejnosci
            ostatni juz z serii Enterprise...). W zeszlym roku strasznie podobalo mi sie
            nowe podjescie do Battlestar Galactica - az ciarki na sama mysl przechodza...
            Kiedys duzo czytalem Arthur C. Clarke, a ostatnio nawet troche Lema po
            angielsku :-)

            Jako ze z telewizji juz nici, wiec ulubione serie bede kupowal na DVD i zaczne
            znowu wiecej czytac.
            • typson Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 22:01
              Co do star trekow to tez je lubie. W PL nic nie leci, wiec droga kupna wszedlem
              w posiadanie prawie calej serii Next Gen. - fajowo.

              Zona ma wszystkie sezony SG1 i SG atlantis. Fajne tez sa Farscape'y ale
              niestety seria 5 zakonczyla wszystkie watki. Szkoda.

              Mam czlowieka, ktory ma mase ripow z waszych telewizji (typu Sky Sci-Fi) i
              dzieki temu moge sobie sporo ogladac.

              Ktorego startreka mi polecasz wiedzac, ze podoba mi sie seria next gen?
              • cracovian Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 22:29
                SG jakos nigdy na mnie nie dzialal... Farscape za to calkiem calkiem.

                Ze Star Trekow 'podobno' Voyager jest najlepszy (ten po Next Gen) z kapitanem
                kobieta Janeway i niesamowita laska Borgiem:
                www.startrek.com/startrek/view/series/VOY/

                Po tym wyszedl Star Trek Enterprise, ktory chronologicznie siegnal przed
                oryginalnym kapitanem Kirkiem. Ciekawy, bo sprzet maja dosyc prymitywny i
                wiecej watkow erotycznych probowali w to wrzucic zeby przyciagnac widzow. W tym
                roku niestety sie konczy (bodajze 3 rok) i to juz koniec ze Star Trekiem :-(
                Zaczal sie kijowo, ale pozniej sie rozkrecil. Scott Bakula nie za bardzo
                pasowal na kapitana, ale da sie do niego przyzwyczaic:
                www.startrek.com/startrek/view/series/ENT/

                Jak juz wspomnialem bardzo polecam BG - zrobiony na poziomie:
                www.scifi.com/battlestar/

                Z dodatkowych miniserii to "Taken" Spielberga bardzo nas swego czasu wciagnelo -
                Twoj kolega na pewno to ma:
                www.scifi.com/taken/index_flash.html
                Pare epizodow z "The Outer Limits" po wielu latach chodzi mi po glowie - to tez
                warto zobaczyc na kanale Sci-Fi:
                www.scifi.com/outerlimits/
        • tomek854 Re: Czas na małą burzę na forum 25.05.05, 19:13
          Hehe - ja już nie mam telewizora od 5 lat i bardzo sobie chwalę...
        • kierowiec1 Rozwiazania techniczne 25.05.05, 20:01
          cracovian napisał:

          > Ludzie marnuja tyle czasu w swoim zyciu, ze ogladniecie filmu w kinie (z
          > ktrorych 99% to bajki) to male piwo. Ja z checia bym III czesc ogladnal
          > (uwielbiam SCI-FI choc Star Wars chyba najmniej), ale z malutkim dzieckiem
          > tylko DVD ewentualnie nam pozostaje.

          Dla rodzicow malych i malutkich dzieci sprawdzily sie dwa rozwiazania techniczne:
          1. Zamiast kina porzadny projektor + DVD + procesor sluchawkowy + dwie pary
          pozadnych sluchawek. Dzwiek praktycznie lepszy, niz w kinie, a obraz niewiee
          gorszy (2 m przekatnej obrazu przy 3 m odstepu do widowni). Subwoofer nie budzi
          dzieci, seans w pizamie (albo i bez :) i porze, kiedy sie chce, a nie wtedy,
          kiedy leci w kinie. Brak uzerania sie z babysitterem. Oryginalna wersja jezykowa
          i dzwiekowa. Cena 1,5..3 Euro za wideoteke zamiast 15+ Euro za dwa bilety plus
          dodatkowo koszt babysittera. Bonusy & extrasy na dysku. Praktycznie same plusy.
          Jedyny minus - pol roku opoznienia po premierze kinowej.

          2. Nie zamiast, lecz obok - odbiornik telewizyjny z dyskiem twardym i
          mozliwoscia time shift i time slip. Definitywne uwolnienie od czasow nadawania
          audycji plus decydujaca dla rodzicow mozliwosc zapauzowania aktualnie lecacego
          programu w dowolnym momencie. I jego dalsze ogladanie mimo, ze nadawanie jeszcze
          sie nie skonczylo. Albo zaczynamy ogladac film z reklamami powiedzmy 40 minut po
          jego rozpoczeciu, przeskakujemy reklamy i konczymy ogladanie w czasie realnym :-)

          Aczkolwiek dla rodzicow funkcja pauzy jest king.
          Efekt uboczny - poniewaz moznaby nagrac wszystko, wiec oglada sie znacznie
          mniej, niz majac normalny telewizor :-)

          > Lord of the Rings to tez wedlug Ciebie
          > beznadzieja? To tez w sumie bajeczka...

          Choc bajka, to znacznie prawdziwsza, niz ach jak realistyczne filmy z Rambo czy
          powiesci Clanycyego lub Ludluma. O bijacych szczyty socrealizmu telenovelach i
          daily soap & daily tolk nie wspominajac.

          > Osobiscie telewizje uwazam za najwieksza strate czasu i w ogole nie ogladam od
          > przeszlo roku - placac za kablowke 1/4 mojego czasu byla spedzana na ogladaniu
          > reklam.

          A to chamstwo. Pay tv i jeszcze reklamy. Tylko w kraju nieskonczonych mozliwosci
          cos takiego jest mozliwe ;-)

          Pozdr.

          K.
          • cracovian Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 20:19
            Nie wiem czy z tym projektorem cos wyjdzie, bo musialbym na kominkowa sciane
            obraz rzucac, ale z jakims bydlastym telewizorem (tylko nie plazmowym, bo ma za
            krotkie zycie) to moze cos pokombinuje. Ceny ida w dol co miesiac. U nas taka
            impreza kosztuje najwyzej polowe tego co w Europie. Wlasnie bylem i widzialem
            na wlasne oczy. Kapitalizm i bezgraniczna konsumpcja jednak gora :-)
            • kierowiec1 Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 21:07
              cracovian napisał:

              > Nie wiem czy z tym projektorem cos wyjdzie, bo musialbym na kominkowa sciane
              > obraz rzucac,

              Przed kominkiem na suficie zamontuj odwijany (elektrycznie?) ekran.

              > ale z jakims bydlastym telewizorem (tylko nie plazmowym, bo ma za
              > krotkie zycie)

              Dawniej tak. Teraz juz nie. O ile nie bedziesz go uzywal jako stalego
              oswietlenia pokoju, to wytrzyma wystarczajaco dlugo.
              W rozmiarach ponadmetrowych telewizorow co do jakosci obrazu (glownie kontrast i
              czern) do plazmy nie ma na razie alternatywy.

              > to moze cos pokombinuje. Ceny ida w dol co miesiac. U nas taka
              > impreza kosztuje najwyzej polowe tego co w Europie. Wlasnie bylem i widzialem
              > na wlasne oczy. Kapitalizm i bezgraniczna konsumpcja jednak gora :-)

              Rok temu Panasonic PT-AE 500 - 1600 Euro, sluchawki Sennheiser HD 600 - 170 Euro
              - macie sporo taniej?

              Pozdr.

              K.
          • jaki71 Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 20:27
            kierowiec1 napisał:

            > cracovian napisał:

            > 1. Zamiast kina porzadny projektor + DVD + procesor sluchawkowy + dwie pary
            > pozadnych sluchawek. Dzwiek praktycznie lepszy, niz w kinie, a obraz niewiee
            > gorszy (2 m przekatnej obrazu przy 3 m odstepu do widowni). Subwoofer nie budzi
            > dzieci, seans w pizamie (albo i bez :) i porze, kiedy sie chce, a nie wtedy,
            > kiedy leci w kinie. Brak uzerania sie z babysitterem. Oryginalna wersja jezykow
            > a
            > i dzwiekowa. Cena 1,5..3 Euro za wideoteke zamiast 15+ Euro za dwa bilety plus
            > dodatkowo koszt babysittera. Bonusy & extrasy na dysku. Praktycznie same plusy.

            Nie przekonal mnie pan.
            Nic nie zastapi projektora kinowego z jego wspanialym 24 klatkowym systemem
            projekcji z tasmy celuloidowej. A dwiek w dobrym kinie na pewno bedzie lepszy
            niz w dwuch glosnikach zalozonych na glowe napaedzanych niewiadomo jaki procesorem.

            > Jedyny minus - pol roku opoznienia po premierze kinowej.

            Niektorzy jak tomek bez najmniejszych skrupulow okradaj dystrybutora ogladajac
            na pokazie prywatnym miesiac przed premiera gownianej jakosci divixy popijajac
            piwkiem i jeszcze sie tym chwala na forum.

            > 2. Nie zamiast, lecz obok - odbiornik telewizyjny z dyskiem twardym i
            > mozliwoscia time shift i time slip. Definitywne uwolnienie od czasow nadawania
            > audycji plus decydujaca dla rodzicow mozliwosc zapauzowania aktualnie lecacego
            > programu w dowolnym momencie. I jego dalsze ogladanie mimo, ze nadawanie jeszcz
            > e
            > sie nie skonczylo. Albo zaczynamy ogladac film z reklamami powiedzmy 40 minut p
            > o
            > jego rozpoczeciu, przeskakujemy reklamy i konczymy ogladanie w czasie realnym
            > Aczkolwiek dla rodzicow funkcja pauzy jest king.
            > Efekt uboczny - poniewaz moznaby nagrac wszystko, wiec oglada sie znacznie
            > mniej, niz majac normalny telewizor :-)

            To tylko gadzety majace przywiazac cie do telewizji i to tak zeby sie tobie
            wydawlo ze to ty o tym decydujesz.

            > > Lord of the Rings to tez wedlug Ciebie
            > > beznadzieja? To tez w sumie bajeczka...
            >
            > Choc bajka, to znacznie prawdziwsza, niz ach jak realistyczne filmy z Rambo czy
            > powiesci Clanycyego lub Ludluma. O bijacych szczyty socrealizmu telenovelach i
            > daily soap & daily tolk nie wspominajac.
            >
            > > Osobiscie telewizje uwazam za najwieksza strate czasu i w ogole nie oglad
            > am od
            > > przeszlo roku - placac za kablowke 1/4 mojego czasu byla spedzana na ogla
            > daniu
            > > reklam.
            >
            > A to chamstwo. Pay tv i jeszcze reklamy. Tylko w kraju nieskonczonych mozliwosc
            > i
            > cos takiego jest mozliwe ;-)

            Tu akurat nie zrozumiales zagadnienia. Z powietrza i z satelity (analogowo i
            cyfrowo) masz mnostwo kanalow. Tyle ze z ziemi wiekszosc ma do dostepu 2 do 4
            stacji. I ci ktorzy nie chca satelity a chca miec 60 kanalow kupuja kablowke. I
            maja kanaly dostepne z ziemi + kilkadziesiat stelitarnych. Czyli normalne kanaly
            z reklamami ogolniedostepne. W pakiecie kazdej kablowki mozna dokupic dodatkowo
            kanaly platne. Tam juz reklamami fprogramow nie przerywaja. Inna sprawa to ze
            TVP pasiona dotacjami rzadowymi i zbierajaca z ludzi haracz w postaci abonamentu
            serwoje w swojej misji kulturalnej ludziom reklamy. A ostatnio walczyli zeby tak
            jak nadawcy komercyjni upychac reklamy w trakcie audycji TV.

            JAki
            • cracovian Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 20:34
              W kraju gdzie mieszkam to lokalny monopol (1 kablowka) albo satelita (2 do
              wyboru) sprzedaje w zasadzie to samo za ok. $40-$50 na miesiac. Praktycznie
              kazdy kanal (poza wspanialym Turner Classic Movies i moze dwoma innymi) reklam
              w czasie filmow nie ma. Reszta wali ile wlezie co 10-15 minut. HBO, Cinemax,
              itd. mozna za dodatkowe $12 od kazdego kanalu kupic i tu reklam nie bedzie.
              Pieprzyc taki biznes, wiec olewam. Mamy za to super radio NPR, no i jest
              Internet. Mozna wreszcie odetchnac i czas i pieniadze zaoszczedzic...
              • cracovian korekta... 25.05.05, 20:40
                ... tzn. KAZDY kanal poza paroma starociami przerywa swoje programy co 10-15
                minut na 5 minut reklam - to chcialem powiedziec i za to mam bulic $50. Wole
                czas spedzac z dzieckiem albo na forum :-)
            • kierowiec1 Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 20:56
              jaki71 napisał:

              > Nie przekonal mnie pan.
              > Nic nie zastapi projektora kinowego z jego wspanialym 24 klatkowym systemem
              > projekcji z tasmy celuloidowej.

              Zupelnie nie zastapi (do czasow, az w kinie nie wprowadza masowo projektorow
              elektronicznych). Ale dobry projektor klasy 2000..4000 Euro daje wrazenie
              zupelnie zadowalajace. A poza tym wlasny projektor jest lepszy, bo daje 25 Hz ;-)

              > A dwiek w dobrym kinie na pewno bedzie lepszy
              > niz w dwuch glosnikach zalozonych na glowe napaedzanych niewiadomo jaki
              > procesorem.

              Wybacz, ale hi-fi jest moja pasja od lat kilkunastu, a o stopniu pasji niech
              swiadczy fakt, ze bywaly okresy, kiedy suma wartosci mojeg zestawu audio
              przekraczala wartosc wtedy posiadanego samochodu:-)
              I mam wrazenie, ze potrafie miarodajnie okreslic jakosc odtwarzania dzwieku.

              Niestety dzwiek w kinie (nawet dobrym) charakteryzuja nastepujace cechy: ma byc
              porzadnie glosno, dolna czestotliwosc graniczna ma byc porzadnie nisko i efekt
              tonalny i przestrzenny ma byc na prawie wszystkich miejscach taki sam (czyli tak
              samo zly). Tyle wynika glownie z wymagan na logo THX.

              (kontrast THX - dobre wlasne kino domowe najlepiej oddaje nastepujaca analogia:
              zeby luksusowo podrozowalo 50 osob, trzeba kupic autokar za 400 000 Euro. Ale we
              dwoje znacznie lepiej bedzie sie jechalo limuzyna za 10 % tej ceny :-)

              Moje sluchawki to Sennheiser HD 600, a procesor tez mam Sennheisera. I juz w
              stereo dzwiek jest lepszy niz w jakimkolwiek kinie, w jakim bylem. Jedynie
              przepony nie masuje.

              BTW w kinach dzwiek moglby byc lepszy, gdyby wlasciciele nie uznawali metody
              citus, alitus, foritus.

              > > Jedyny minus - pol roku opoznienia po premierze kinowej.
              >
              > Niektorzy jak tomek bez najmniejszych skrupulow okradaj dystrybutora ogladajac
              > na pokazie prywatnym miesiac przed premiera gownianej jakosci divixy popijajac
              > piwkiem i jeszcze sie tym chwala na forum.

              Jak dotychczas nie mam ani jednego pirackiego filmu. I nie zamierzam tego stanu
              zmieniac. Od kolego pozyczylem kiedys dwa filmy i efekt byl taki, ze raz na
              zawsze wykurowalem sie z piratow.

              > To tylko gadzety majace przywiazac cie do telewizji i to tak zeby sie tobie
              > wydawlo ze to ty o tym decydujesz.

              Przezylem ponad dwa lata zupelnie bez odbioru TV, a teraz wszystkiego wychodzi
              jakies 10 godzin tygodniowo. Czesto mniej. W internecie siedze znacznie dluzej :-/

              Pozdr.

              K. (Ing.elec.)
              • jaki71 Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 21:54
                kierowiec1 napisał:

                > jaki71 napisał:
                >
                > > Nie przekonal mnie pan.
                > > Nic nie zastapi projektora kinowego z jego wspanialym 24 klatkowym system
                > em
                > > projekcji z tasmy celuloidowej.
                >
                > Zupelnie nie zastapi (do czasow, az w kinie nie wprowadza masowo projektorow
                > elektronicznych). Ale dobry projektor klasy 2000..4000 Euro daje wrazenie
                > zupelnie zadowalajace. A poza tym wlasny projektor jest lepszy, bo daje 25 Hz ;
                > -)

                Tyle ze wlasnie to trzepotanie obrazu czasami zwane cinema efekt jest
                niedoscignionym pieknem dla produkcji TV i produkcji elektronicznych.

                > > A dwiek w dobrym kinie na pewno bedzie lepszy
                > > niz w dwuch glosnikach zalozonych na glowe napaedzanych niewiadomo jaki
                > > procesorem.
                >
                > Wybacz, ale hi-fi jest moja pasja od lat kilkunastu, a o stopniu pasji niech
                > swiadczy fakt, ze bywaly okresy, kiedy suma wartosci mojeg zestawu audio
                > przekraczala wartosc wtedy posiadanego samochodu:-)

                Podziwiam i gratuluje. Czasami zastanawiam jaki zestaw by mnie zadowolil i boje
                sie pdliczac.

                > I mam wrazenie, ze potrafie miarodajnie okreslic jakosc odtwarzania dzwieku.
                >
                > Niestety dzwiek w kinie (nawet dobrym) charakteryzuja nastepujace cechy: ma byc
                > porzadnie glosno, dolna czestotliwosc graniczna ma byc porzadnie nisko i efekt
                > tonalny i przestrzenny ma byc na prawie wszystkich miejscach taki sam (czyli ta
                > k
                > samo zly). Tyle wynika glownie z wymagan na logo THX.
                >
                > (kontrast THX - dobre wlasne kino domowe najlepiej oddaje nastepujaca analogia:
                > zeby luksusowo podrozowalo 50 osob, trzeba kupic autokar za 400 000 Euro. Ale w
                > e
                > dwoje znacznie lepiej bedzie sie jechalo limuzyna za 10 % tej ceny :-)

                Mnie bardziej chodzi o ten klimaci do ktorego idelnie wpasowuje sie ten jak
                piszesz zly dzwiek.

                > Moje sluchawki to Sennheiser HD 600, a procesor tez mam Sennheisera. I juz w
                > stereo dzwiek jest lepszy niz w jakimkolwiek kinie, w jakim bylem. Jedynie
                > przepony nie masuje.

                Nie za bardzo lubie sterylnosc sluchawek. Ale przy dziecku ciezko o sluchanie
                tak jak sie lubi to akurat moge rozumiec.

                > BTW w kinach dzwiek moglby byc lepszy, gdyby wlasciciele nie uznawali metody
                > citus, alitus, foritus.

                Tu sie zgadzam w pelnej rozciaglosci a i tak najbardziej lubie ogladac filmy w
                kinie - taki dimozaur ze mnie.

                > > > Jedyny minus - pol roku opoznienia po premierze kinowej.
                > >
                > > Niektorzy jak tomek bez najmniejszych skrupulow okradaj dystrybutora ogla
                > dajac
                > > na pokazie prywatnym miesiac przed premiera gownianej jakosci divixy popi
                > jajac
                > > piwkiem i jeszcze sie tym chwala na forum.
                >
                > Jak dotychczas nie mam ani jednego pirackiego filmu. I nie zamierzam tego stanu
                > zmieniac. Od kolego pozyczylem kiedys dwa filmy i efekt byl taki, ze raz na
                > zawsze wykurowalem sie z piratow.

                A nie wyczules dezaprobaty w mojej wypowiedzi????

                > > To tylko gadzety majace przywiazac cie do telewizji i to tak zeby sie tob
                > ie
                > > wydawlo ze to ty o tym decydujesz.
                >
                > Przezylem ponad dwa lata zupelnie bez odbioru TV, a teraz wszystkiego wychodzi
                > jakies 10 godzin tygodniowo. Czesto mniej. W internecie siedze znacznie dluzej
                > :-/

                W internecie tez przesiaduje znacznie dluzej niz przed telewizorem. Jak sie
                pojawilo male dzicko to prawie zapomnialem co to TV i komputer w domu. ;-)
                • kierowiec1 Re: Rozwiazania techniczne 25.05.05, 22:11
                  jaki71 napisał:

                  > Podziwiam i gratuluje.

                  Nie gratuluj. Samochod teraz lepszy, a hi-fi na prawie tym samym poziomie
                  zostalo :-/

                  > Czasami zastanawiam jaki zestaw by mnie zadowolil i
                  > boje sie pdliczac.

                  Ja juz przestale sie bac. Najlepsze glosniki, jakich wogole slyszalem, to byly
                  B&W Nautilus (_ten_prawdziwy_ Nautilus :). A za pare Dynaudio C4 (czy chocby C2)
                  bylbym gotowy do oddania sie czynom nierzadnym ze sprzedawca.

                  > Mnie bardziej chodzi o ten klimaci do ktorego idelnie wpasowuje sie ten jak
                  > piszesz zly dzwiek.

                  Masz na mysli kolejki do kasy, kaszlacych i gderajacych, a czasem nieco
                  woniacych wspologladaczy? Ktorzy czasem przepychaja sie w czasie filmu do
                  toalety, albo smieja sie w nieodpowiednich miejscach?
                  ;-)

                  > A nie wyczules dezaprobaty w mojej wypowiedzi????

                  Ja tylko chcilem wyrazic poparcie dla wlasciwej postawy obywatelskiej ;-)

                  > W internecie tez przesiaduje znacznie dluzej niz przed telewizorem. Jak sie
                  > pojawilo male dzicko to prawie zapomnialem co to TV i komputer w domu. ;-)

                  Ja mam teraz juz drugie male. Jak to Twoje male bedzie juz nie tak zupelnie
                  male, tez odkryjesz zalety time shift :-)

                  Pozdr.

                  K.
            • tomek854 Skorom wywołany do tablicy... 28.05.05, 16:37
              > Niektorzy jak tomek bez najmniejszych skrupulow okradaj dystrybutora ogladajac
              > na pokazie prywatnym miesiac przed premiera gownianej jakosci divixy popijajac
              > piwkiem i jeszcze sie tym chwala na forum.

              To dlaczego u nas w dzisiejszych czasach jest wszystko pare miesiecy po USA? Co, kopie filmowe jest trudno zrobic, czy co?

              Jak nas przestaną owi dystrybutorzy mieć w dupie i traktować jako państwo drugiej kategorii to i więcej zarobią. I nie będą okradani - po za tym w normalnym czasie i tak bym nie poszedł, bo premiera wypadała akurat w trakcie sesji, więc dystrybutor nic nie stracił.

              Po za tym jak zwykle "pirat - zły niedobry głupi bo woli w kiepskiej jakości oglądać“ - zapewniam Cię, że może o ile superprodukcje są w super multipleksach to już filmy niszowe, jakie głównie oglądam grają w małych, na w pół bankrutujących kinach. I o ile czasem chodzę, bo trzeba ich wspierać, to stanowczo wolę jak ktoś ze znajomych przyniesie rzutnik i obejrzymy sobei w dobrej jakości i w dobrym udźwiękowieniu, niż zrytą kopię siędząc na skrzypiącym, niewygodnym krześle na wyblakłym ekranie z kiepskim głośnikiem w kinie "atom".

              o sdamym piractwie możemy sobie dyskutować i dyskutować. Nie jest to może czynienie dobrze, ale na pewno nie jest to okradanie dystrybutora w takim rozumieniu jak np. ukradnięcie komuś autka. Różnica jest zasadnicza - większości z tego, co słucham/oglądam z pirackich plyt w życiu bym nie kupił. A jak sobie przegram płytę, to artyście czy dystrybutorowi nie ubędzie z magazynu ani jedna sztuka.

              A do tego artysta (a nawet dystrybutor, czy wydawca) może na tym jeszcze paradoksalnei zyskać - gdyby kolezanka nei przegrała mi kiedyś kasety Voo Voo to bym nie pożyczył sobie kolejnej do przegrania i nie stałbym się fanem chodzącym dość często na koncerty i kupującym oryginalne płyty zaraz po tym jak zostaną wydane. Bo mając ileś tam kasy wolałbym wydać na to, co już znam a nie na coś, co może okazać się niefajne. Więc pytam: czy w ogólnym rozrachunku Waglewski stracił na tym, ze Aśka mi przegrała kasetę na urodziny czy zyskał?
              • marekatlanta71 Re: Skorom wywołany do tablicy... 28.05.05, 16:47
                tomek854 napisał:
                > jak np. ukradnięcie komuś autka. Różnica jest zasadnicza - większości z tego,
                > co słucham/oglądam z pirackich plyt w życiu bym nie kupił.

                Zlodzieje aut tez kradna pojazdy ktore w zyciu by nie kupili :) Zlodzieje
                batonikow w sklepach podobnie motywuja swoje postepowanie (mala strata dla
                sklepu, ja bym i tak nie kupil, nic sie nie stanie jak ten batonik ukradne).

                Moim zdaniem kradziez to kradziez i niezaleznie od tego czy kradniemy samochod,
                film, piosenke, batonik ze sklepu itp., jest to moralnie naganne i zadne
                tlumaczenie mnie nie przekonuje. Czlowiek musi miec jakas integralnosc. Albo
                jest zlodziejem i wtedy kradnie wszystko (muzyke, filmy, samochody itp.), albo
                jest uczciwy i nie kradnie nic. Swoja droga to zdumiewa mnie postawa kosciola
                ktory jakos malo stanowczo rozprawia sie z nowymi formami 7 grzechow glownych,
                moze nowy Papiez sie za to wreszcie wezmie...

                W PL to jeszcze niestety nie wystepuje, ale w USA sie wzieli za zlodziei filmow
                i muzyki - ostatnio moj znajomy z pracy musial $12 tys. zaplacic bo jego corka
                sciagnela sporo piosenek z internetu za pomoca Kazaa.
                • tomek854 Re: Skorom wywołany do tablicy... 28.05.05, 17:02
                  Chodziło mi o co innego - o finansowy wymiar strat. Jeżeli mam załóżmy 20 pirackich filmów nagrać na płyty albo kupić sobie 1 oryginalny, to twórcy filmów nie są stratni 20 filmów, a najwyżej jeden - jeżeli trzymać się tego.

                  Ale pozostaje wciąż drugi argument - jak Ci ukradnę auto, to będziesz stratny jedno auto. Jak ściągnę piosenke z netu to na półce z singlami w sklepie nie ubędzie.

                  Po za tym może w takim razie książek też sobie nie pożyczajmy, tylko niech każdy kupuje własną, jak będzie chciał przeczytać?

                  Jak do mnie przyjdziesz z wizytą na imprezę, to niech każdy weźmie sobie discmana i śłucha własnej muzyki na słuchawki - żeby nie było że słucha takiej, za którą nie zapłacił :)

                  Oczywiście przejaskrawiam i przesadzam. Ale mówienie, że ściągnięcie piosenki z netu to jest TAKA SAMA KRADZIEŻ jak ukradnięcie samochodu czy płyty ze sklepu też jest przesadą, choć w przeciwną stronę - na przykładzie z Voo Voo pokazałem, że tolerowanie do pewnego stopnia czegoś takiego może być nawet korzystne dla twórcy. (I wiem co mówię, moje nagranie zdarza się w radiu internetowym i grosza za to nie dostaję, ale za to od czasu do czasu ktoś się zgłasza z propozycją zagrania koncertu, choć zespół już dawno nie istnieje).

                  No i jest jeszcze trzeci aspekt sprawy - widziałeś może film (w polsce) na DVD względnie w VCD, który by się dał uruchomić pod systemem innym niż Microsoft Windows? Ja trafiłem na jeden taki, który miał ISOLinux oprócz exe i jeszcze można było sobie normalnie z pliku oglądać. Ale ten akurat to "Metropolis" Fritza Langa, ma już ponad 70 lat i prawa autorskie do niego nie obowiązują .
                  • marekatlanta71 Re: Skorom wywołany do tablicy... 29.05.05, 07:33
                    > Ale pozostaje wciąż drugi argument - jak Ci ukradnę auto, to będziesz stratny j
                    > edno auto. Jak ściągnę piosenke z netu to na półce z singlami w sklepie nie ubę
                    > dzie.

                    Wlasnie ze ubedzie. Bo nie kupisz tej plyty/piosenki... W podobny sposob
                    moglbys twierdzic ze kradziez pieniedzy komus z konta tez jest OK bo przeciez
                    nic fizycznego nie zniknelo a to byly tylko bity i bajty w komputerze banku.

                    > Po za tym może w takim razie książek też sobie nie pożyczajmy, tylko niech każd
                    > y kupuje własną, jak będzie chciał przeczytać?

                    Pozyczanie plyt, ksiazek i filmow jest absolutnie legalne - nie nastepuje ich
                    powielanie. Gorzej jak odbijasz ksiazke na ksero, czy robisz kopie plyty lub
                    filmu - to juz jest kradziez.

                    > Oczywiście przejaskrawiam i przesadzam. Ale mówienie, że ściągnięcie piosenki z
                    > netu to jest TAKA SAMA KRADZIEŻ jak ukradnięcie samochodu czy płyty ze sklepu
                    > też jest przesadą,

                    Nie zgadzam sie z Toba. Uwazam ze moralnosc wyklucza kradziez w kazdej postaci -
                    niezaleznie od tego czy kradniemy cos co jest warte zlotowke czy 100 tys. zl.

                    Moim zdaniem Tomku wykazujesz mentalnosc Kalego pomieszanego z Rumcajsem,
                    Janosikiem, chlopem panszczyznianym i Robin Hoodem:
                    - jestem biedny wiec moge krasc bo mnie na to i tak by nie bylo stac
                    - bogatemu nie ubedzie jak mu ukradne cos niedrogiego/malego
                    - wlasciwie to mu robie przysluge okradajac go
                    - w sumie to nie kradne bo nic fizycznego nie znika
                    - wszystko to wina zmowy wielkich koncernow

                    Moja jedyna nadzieja jest ze kiedys bedziesz w roli okradzionego i wtedy Ci sie
                    oczy otworza :)

                    P.S. Nie bierz tego personalnie - ja tez na 100% czysy nie jestem, ale:
                    a) zdaje sobie z tego sprawe
                    b) wstydze sie
                    c) robie kroki ku poprawie (od kilku lat nie skopiowalem nielegalnie niczego)
                    • tomek854 Re: Skorom wywołany do tablicy... 29.05.05, 17:43
                      > Wlasnie ze ubedzie. Bo nie kupisz tej plyty/piosenki... W podobny sposob
                      > moglbys twierdzic ze kradziez pieniedzy komus z konta tez jest OK bo przeciez
                      > nic fizycznego nie zniknelo a to byly tylko bity i bajty w komputerze banku.

                      Właśnie nie!

                      Bo załóżmy że mam 20 złotych. Mogę sobie kupić za to jedną płytę, albo przegrać 20. Więc jak przegram 20 to nie kupię tylko jednej :) Można powiedzieć,że ukradłem tylko 1/20 każdej płyty. To wciąż kradzież, ale nie to samo :)

                      > Pozyczanie plyt, ksiazek i filmow jest absolutnie legalne - nie nastepuje ich
                      > powielanie. Gorzej jak odbijasz ksiazke na ksero, czy robisz kopie plyty lub
                      > filmu - to juz jest kradziez.

                      No, ale jak ja przeczytam taką książkę, to wiem co w niej było - a przecież prawo autrskie mówi o dziele, nie o nośniku.

                      > Moim zdaniem Tomku wykazujesz mentalnosc Kalego pomieszanego z Rumcajsem,
                      > Janosikiem, chlopem panszczyznianym i Robin Hoodem:

                      Pamiętaj jeszcze o Wojaku Szwejku :)

                      > - jestem biedny wiec moge krasc bo mnie na to i tak by nie bylo stac

                      E nie. Gdybym tak uwazal kradlbym np. samochody, albo rowery.

                      > - bogatemu nie ubedzie jak mu ukradne cos niedrogiego/malego

                      Owszem, ubedzie mu, ale ja tak nie robie.

                      > - wlasciwie to mu robie przysluge okradajac go

                      To troche nadinterpretacja, ale wyjasnilem juz o co chodzi na przykladzie z Voo Voo.

                      > - w sumie to nie kradne bo nic fizycznego nie znika

                      Nie tylko nic fizycznego nie znika, ale nie znika nawet potencjalna mozliwosc kupna.

                      > - wszystko to wina zmowy wielkich koncernow

                      Nie zgadzam sie, ale z drugiej strony nie sa one takie krystaliczn czyste :)

                      > Moja jedyna nadzieja jest ze kiedys bedziesz w roli okradzionego i wtedy Ci sie
                      > oczy otworza :)

                      Już jestem - w myśl Twoich określeń - bo puszczają moją muzykę w radioampa.com, czy jak się tam ta stacja nazywa. Ale mi to nie przeszkadza - ludzie słuchają mojej muzyki, a i tak by nikt płyty nie kupił (bo nie wydałem, ale to inna kwestia) :)

                      > P.S. Nie bierz tego personalnie - ja tez na 100% czysy nie jestem, ale:
                      > a) zdaje sobie z tego sprawe

                      Ja też
                      > b) wstydze sie

                      Ja nie, bo
                      > c) robie kroki ku poprawie (od kilku lat nie skopiowalem nielegalnie niczego)

                      w myśl prawa Polskiego (jestem na bieżąco, bo kumpela ma sprawę o pirackie oprogramowanie) kopiowanie na własne potrzeby nawet jeśli (według niektórych interpretacji) jest nielegalne, to na pewno jest niekarane. Dopiero udostępnianie innym a w szczególności czerpanie z tego korzyści jest karalne.

                      Nigdy nie kupiłem niczego od pirata - jeżeli na mnie nei zarobi twórca, czy wytwórnia to jedna kwestia - bo mają tak, jakbym nie kupił, ale dlaczego ma zlodziej zarabiać?

                      Mam w 100% legalne oprogramowanie na kompie - i wcale nie dlatego, że się boję.

                      Mam jakieś 150 otryginalnych płyt - to chyba duzo, jak na biednego studenta? :)
            • typson o divixach 28.05.05, 20:03
              > Niektorzy jak tomek bez najmniejszych skrupulow okradaj dystrybutora ogladajac
              > na pokazie prywatnym miesiac przed premiera gownianej jakosci divixy popijajac
              > piwkiem i jeszcze sie tym chwala na forum.

              owe gowniane divixy to rip z kopii DVD rozsylanej do dystrybutorow na pokazy
              prasowe, etc. I gownianosc objawia sie tym, ze raz na 30 minut wyskakuje napis
              informujacy, ze to pilnie chroniona kopia, etc, etc. Chyba ktos tym zlym piratom
              udostepnia owe DVD do "wgladu" ?

              Inna sprawa, ze divxy pozyczam czasem, gdy mam ochote na gniota, na ktorego i
              tak bym do kina nie poszedl.

              Jeszcze inna sprawa to moje seriale na divxach. Sa to seriale, ktore leca na
              kanale SciFi (jakis podkanal Sky). Niestety nasze sieci kablowe stawiaja na
              pornosy z tele5, zakupy mango, zestawy tvn i polszitu. Nikt w polsce nie oferuje
              mi mozliwosci ogladania tego co chcialbym obejrzec. Za to placac najwyzszy
              abonament za kablowke, by miec hbo 1 i 2, wszelkie discovery i inne badziewie i
              tak nie mam co ogladac. Musze wiec sam zadbac o swoja filmografie.

              Co do piractwa jeszcze - przepracowalem kilka ladnych lat w duuuzej firmie
              fonograficznej i mam jako takie pojecie o prawach autorskich, publishingowych,
              copyrajtach, etc. Wierz mi, wina nie lezy po jednej stronie. Tak jak i we
              wszystkich innych dziedzinach zycia, w ktorych nagminnie pojawiaja sie wykroczenia
              • tomek854 Re: o divixach 28.05.05, 20:47
                > owe gowniane divixy to rip z kopii DVD rozsylanej do dystrybutorow na pokazy
                > prasowe, etc. I gownianosc objawia sie tym, ze raz na 30 minut wyskakuje napis
                > informujacy, ze to pilnie chroniona kopia, etc, etc. Chyba ktos tym zlym pirato
                > m
                > udostepnia owe DVD do "wgladu" ?

                Hihi :) Własnie tak. Często też jest bez napisu w ogóle, jakość niewiele gorsza od DVD.

                Dla mnei jest ciekawą kwestią jak oni to robią w kinach (może to wrocławska specjalność) że nawet nowości już są na porysowanych kopiach? :-)

                > Co do piractwa jeszcze - przepracowalem kilka ladnych lat w duuuzej firmie
                > fonograficznej i mam jako takie pojecie o prawach autorskich, publishingowych,
                > copyrajtach, etc. Wierz mi, wina nie lezy po jednej stronie. Tak jak i we
                > wszystkich innych dziedzinach zycia, w ktorych nagminnie pojawiaja sie wykrocze
                > nia

                Własnie. Jak się nie bedzie opłacac, to sie nie bedzie piratowac. Jeszcze pare lat temu ktos sie wypowiadal (jakis szef pomatonu czy innej duzej kompanii) ze cena ponizej 50 zl za plyte jest nieosiagalna. A teraz jakos nie tylko mniej niz 50 ale i 34, 29, albo mniej...

                Zreszta jeszcze kwestia kto ma zarabiac - moze sie Typsonowi naraze, ale jakos ta muzyka ktora slucham radzi sobie bez duzych wytworni - i jest to nie tylko niszowa kraina łagodnosci np. ale też kazik czy inne takie...

                Ja mysle, ze to sie zmieni, i ze czas wielkich wytworni mija. Teraz pora na internet. Zaloze sie, ze gdyby np. taki Perfect bral 5 groszy za sciagniecie piosenki, to by wiecej zarobil niz sprzedajac plyty w empikach.
                • typson Re: o divixach 28.05.05, 23:16
                  Zreszta jeszcze kwestia kto ma zarabiac - moze sie Typsonowi naraze, ale jakos
                  > ta muzyka ktora slucham radzi sobie bez duzych wytworni - i jest to nie tylko n
                  > iszowa kraina łagodnosci np. ale też kazik czy inne takie...

                  kazik jest cwanszy niz madrzejszy i to co on uprawia to czysty "byznes" a nie
                  zywot wesolego punka.
                  > Ja mysle, ze to sie zmieni, i ze czas wielkich wytworni mija. Teraz pora na int
                  > ernet. Zaloze sie, ze gdyby np. taki Perfect bral 5 groszy za sciagniecie piose
                  > nki, to by wiecej zarobil niz sprzedajac plyty w empikach.

                  piosenki i tak bylyby sciagane na lewo. A muzycy zarabiaja na koncertach,
                  zaiks-ie, swoim wizerunku a nie na plytach. Plyty to tylko narzedzie
                  autopromocji. W Polsce oczywiscie
                  • tomek854 Re: o divixach 28.05.05, 23:30
                    > kazik jest cwanszy niz madrzejszy i to co on uprawia to czysty "byznes" a nie
                    > zywot wesolego punka.

                    Na pewno tak, ale ja wolę, żeby taki Kazik zarabiał niz wytwornia...

                    > piosenki i tak bylyby sciagane na lewo.
                    Smutna prawda o Polakach... Ale ja na przykład ściągał bym legalnie gdyby to były tego rzędu kwoty, i wiellu takich jak ja by było...

                    A muzycy zarabiaja na koncertach,
                    > zaiks-ie, swoim wizerunku a nie na plytach. Plyty to tylko narzedzie
                    > autopromocji. W Polsce oczywiscie

                    A skoro zarabiają na koncertach powinno im zależeć na jak najszerszym dostępie do ich muzyki....
                    • typson Re: o divixach 28.05.05, 23:40
                      > Na pewno tak, ale ja wolę, żeby taki Kazik zarabiał niz wytwornia...

                      jestes niepoprawnym idealista a to jest po prostu biznes i nic wiecej. Rozumujac
                      Twoim tokiem myslenia dzis mielibysmy dwa programy TVP, i trzy radiowe,
                      puszczajace od czasu do czasu teledyski "artystow" kolesi.
                      • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 00:04
                        > jestes niepoprawnym idealista a to jest po prostu biznes i nic wiecej. Rozumuja
                        > c
                        > Twoim tokiem myslenia dzis mielibysmy dwa programy TVP, i trzy radiowe,
                        > puszczajace od czasu do czasu teledyski "artystow" kolesi.

                        Wlasnie nie :-)

                        Zobacz co sie dzieje w internecie - zadna wielka wytwornia ani krajowa rada tym nie rzadzi i kazdy potrafi sobie znalezc muzyke taka, jaka mu odpowiada...

                        A ze to jest byznes, to ja wiem :)
                        I wole, zeby na tym byznesie zarabial tworca, niz urzednik, menedzer czy kto tam :)
                        • typson Re: o divixach 29.05.05, 00:17
                          > Zobacz co sie dzieje w internecie - zadna wielka wytwornia ani krajowa rada tym
                          > nie rzadzi i kazdy potrafi sobie znalezc muzyke taka, jaka mu odpowiada...

                          co sie dzieje? Jakiez to wartosciowe melodie mozna tu znalezc? Mam wejsc na
                          google i wpisac "to ja, typson, mam 180 cm i 25 lat, gdzie sa kawalki, ktore lubie"

                          > I wole, zeby na tym byznesie zarabial tworca, niz urzednik, menedzer czy kto ta
                          > m :)

                          zarabiaja wszyscy, bo tak sie sklada, ze tworca jest dobry w tworzeniu, menedzer
                          w zarzadzaniu, promowaniu i sprzedawaniu a urzednik w ochronie praw. I nikt tu
                          nie jest poszkodowany. A jak komus nie pasuje to droga wolna.

                          A co do wolnych strzelcow, alternatywy i innych to jakims dziwnym trafem ich
                          demowki regularnie jakims cudem trafiaja do f.f. A po co? Bo moze maja juz dosyc
                          robienia wszystkiego wlasnym kosztem i chcieliby, by jakas firma
                          przysponsorowala nagrnia, wypromowala, sprzedala. A ze firma taka nie dziala
                          charytatywnie - coz, tak juz swiat jest urzadzony, ze po chleb chodzi sie z
                          gotowka do sklepu.
                          • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 03:26
                            > co sie dzieje? Jakiez to wartosciowe melodie mozna tu znalezc? Mam wejsc na
                            > google i wpisac "to ja, typson, mam 180 cm i 25 lat, gdzie sa kawalki, ktore lu
                            > bie"

                            To by było fajnie :) Ale niestety metody są nieco trudniejsze, ale też nieco bardziej klasyczne.

                            Ja na przykład dużo siedzę na IRCu i pocztą pantoflową dociera do mnie mnóstwo fajnej muzyki...

                            Jakoś nikt nie mówi np "Spójrz, to najbardziej zajebista kapela jaką ostatnio wypromowało Sony" tylko " O, to jest fajna kapela, mieli koncert w moim mieście ostatnio".

                            W ten sposób dotarłem ostatnio tylko do P.I.S.Z., Jak Wolność To Wolność, Bardica, Omara Faruka, Blackmore Night, Trans Siberian Orchestra, Azra, Kuśka Brothers, Tokyo Ska Paradise Orchestra... (że tak parę z brzegu wezmę). Jakoś nie słychać tej muzyki w radio... Za to Comę słychać. Posłuchałem raz i dziękuję... No ale Coma jest promowana... Doda Elektroda ze swoim Virgin też co włącze jakąś badziewną stację leci - nie ważne, że słuchać się tego nie da...

                            Taki np. Victor Wooten żeby było śmiesznie nie wydał nigdy żadnej płyty w Europie z tego co mi wiadomo i raz, wg jego informacji na stronie, grał koncert w Wielkiej Brytanii. Pomimo tego całkiem dużo moich znajomych (fakt, że większość jazzowców lub basistów, no ale to taka niszowa muzyka) zna go. Czyli jednak jakos da się bez promocji.


                            > A co do wolnych strzelcow, alternatywy i innych to jakims dziwnym trafem ich
                            > demowki regularnie jakims cudem trafiaja do f.f. A po co? Bo moze maja juz dosy
                            > c
                            > robienia wszystkiego wlasnym kosztem i chcieliby, by jakas firma
                            > przysponsorowala nagrnia, wypromowala, sprzedala. A ze firma taka nie dziala
                            > charytatywnie - coz, tak juz swiat jest urzadzony, ze po chleb chodzi sie z
                            > gotowka do sklepu.

                            A firma z tych demówek wybiera to co najłatwiej da się przyciąć do trendu. Myslovitz się ugrzecznił, promują go w całej europie podobno, a jakoś nie słyszałem żeby ktoś ostatnio się zachwycał jego płytą - ani na zachodzie, ani u nas...

                            Ostatnio jeden Słowak mnie pytał, co się stało z tą fajną kapelą, którą nagrywał kiedyś z polskiego radia... Czemu teraz tak badziewnie gra...
                            Własnie o Myslovitz mu chodziło.

                            Wytwórnia charytatywnie nie działa. Więc musi zrobić tak, żeby jak najwięcej sprzedać, czyli musi się jak największej rzeszy ludzi spodobać. A "co jest do wszystkiego, to jest do niczego". I tyle.

                            Być może wszystkie kapele kończą w wytwórniach. I być może to jest przyczyna dlaczego lwia część z nich jak zrobi karierę podpisuje kontrakt i kolejne plyty sa kiepskie jak barszcz...

                            Jak dla mnie to trochę tak jak z zawodową piłką nożną. Jest promocja, są pieniądze, tłumy ludzi to oglądają, ale jednak mecz trampkarzy na podwórku ma dużo więcej w sobie prawdziwego sportu...
                            • typson Re: o divixach 29.05.05, 04:07
                              > Ja na przykład dużo siedzę na IRCu i pocztą pantoflową dociera do mnie mnóstwo
                              > fajnej muzyki...

                              proponujesz irca dla kazdego zamiast sklepow plytowych? A jak zamierzasz
                              przesluchac 10 plyt?
                              Okladka, ksiazeczka, w srodku, kredyty, fotki, etc - to chyba lepsze niz plik
                              txt tudziez idtag?

                              > Jakoś nikt nie mówi np "Spójrz, to najbardziej zajebista kapela jaką ostatnio w
                              > ypromowało Sony" tylko " O, to jest fajna kapela, mieli koncert w moim mieście
                              > ostatnio".

                              moze nikt z Twoich znajomych. Tak czy inaczej kilka milionow oryginalnych plyt
                              sprzedawanych co roku w sklepach znalazlo swoich odbiorcow. Myslisz, ze ktos ich
                              zmuszal do zakupu?

                              > W ten sposób dotarłem ostatnio tylko do P.I.S.Z., Jak Wolność To Wolność, Bardi
                              > ca, Omara Faruka, Blackmore Night, Trans Siberian Orchestra, Azra, Kuśka Brothe
                              > rs, Tokyo Ska Paradise Orchestra... (że tak parę z brzegu wezmę). Jakoś nie sły
                              > chać tej muzyki w radio... Za to Comę słychać. Posłuchałem raz i dziękuję... No
                              > ale Coma jest promowana... Doda Elektroda ze swoim Virgin też co włącze jakąś
                              > badziewną stację leci - nie ważne, że słuchać się tego nie da...

                              bo tego chce wiekszosc. A radia licza sie z wiekszoscia spoleczenstwa a nie
                              tylko z Toba. Sorry, taka jest smutna prawda. jesli chcesz posluchac swoich
                              ulubionych plyt to musisz wejsc w ich posiadanie.

                              > A firma z tych demówek wybiera to co najłatwiej da się przyciąć do trendu. Mysl
                              > ovitz się ugrzecznił, promują go w całej europie podobno, a jakoś nie słyszałem
                              > żeby ktoś ostatnio się zachwycał jego płytą - ani na zachodzie, ani u nas...

                              trzeba jeszcze wiele kasy wpompowac (min kilkadziesiat tys) by demo nowego
                              zespolu zaistnialo jako produkt. Zwracam uwage na slowo produkt. To jest
                              produkt. Jeden z wielu. Firmy produkuja ich wiele dajac Ci wybor.
                              A co do myslovic - myslisz, ze staliby sie popularni gdyby postawili na promocje
                              na ktorymstam kanale ircowym? ;)

                              > Taki np. Victor Wooten żeby było śmiesznie nie wydał nigdy żadnej płyty w Europ
                              > ie z tego co mi wiadomo i raz, wg jego informacji na stronie, grał koncert w Wi
                              > elkiej Brytanii. Pomimo tego całkiem dużo moich znajomych (fakt, że większość j
                              > azzowców lub basistów, no ale to taka niszowa muzyka) zna go. Czyli jednak jako
                              > s da się bez promocji.

                              Bomba. "jakos" Sprobuj tak z R. Wiliamsem :D Ty mowisz o prawach rzadzacych
                              muzyka niszowa a ja o przemysle fonograficznym czy nawet rozrywkowym. A co do
                              muzyki niszowej to przeciez samo wydawanie plyt (czyli chec zarobienia na swej
                              tworczosci) stoi w sprzecznosci z samym tworzeniem czegos ambitniejszego.

                              > Ostatnio jeden Słowak mnie pytał, co się stało z tą fajną kapelą, którą nagrywa
                              > ł kiedyś z polskiego radia... Czemu teraz tak badziewnie gra...
                              > Własnie o Myslovitz mu chodziło.

                              To tez ludzie. Oni tworza muzyke a nie firmy. Jesli oni sie Twoim zdaniem
                              ugrzecznili to widocznie nie chcialo im sie wysilic, bo maja w ch.j kasy, etc.
                              Bo moze maja taka fantazje lub chca dotrzec do nowych ludzi a nie nagrywac wciaz
                              to samo, by Slowak sie cieszyl.

                              > Wytwórnia charytatywnie nie działa. Więc musi zrobić tak, żeby jak najwięcej sp
                              > rzedać, czyli musi się jak największej rzeszy ludzi spodobać. A "co jest do wsz
                              > ystkiego, to jest do niczego". I tyle.

                              Uprawiasz demagogie a do tego obraziles sie na wytwornie o ktorych nie masz
                              pojecia. Oczekujesz, ze wytwornia bedzie z calego serca promowac i zalewac
                              wszystkie sklepy muzyka, ktora Ci pasuje i ktora tylko Ty kupisz? A co do
                              repertuaru - rozne kategorie maja wieksze lub mniejsze powodzenie. I te bardziej
                              beznadziejne Twoim zdaniem musza zarobic po to, bys Ty mogl sobie kupic te super
                              plyte, ktora jest dostepna w PL w ilosci 100 sztuk. To tak jak z autostopem -
                              wieszosc podaza do celu samochodami a czasem zabieraja i Ciebie ;P

                              Kazda muzyka o jakiej tylko mozesz pomyslec byla gdzies kiedys nagrana i wydana.
                              I wiekszosc z tych tytulow mozesz kupic w PL. Wystarczy tylko chciec.

                              > Być może wszystkie kapele kończą w wytwórniach. I być może to jest przyczyna dl
                              > aczego lwia część z nich jak zrobi karierę podpisuje kontrakt i kolejne plyty s
                              > a kiepskie jak barszcz...

                              Wszystkie nie. Trzeba miec jednak cos do zaoferowania. To ze ktos swietnie gra
                              bluesa i do tego jest niezlym gitarzysta to nei powod, by wydawac mu plyte. bo
                              takich plyt powstalo juz tysiace a niejaki Tadeusz Napleta nawet zerznal
                              wszyskie zagraniczne kawalki i jako ewidentny bialas stal sie polskim ojcem
                              czarnego bluesa.

                              Co do kiepskosci kolejnych plyt - prosze o przyklady?

                              > Jak dla mnie to trochę tak jak z zawodową piłką nożną. Jest promocja, są pienią
                              > dze, tłumy ludzi to oglądają, ale jednak mecz trampkarzy na podwórku ma dużo wi
                              > ęcej w sobie prawdziwego sportu...

                              no coz, dochodzimy do sprzecznosci, bo zestawiajac M.Swiata i trampki na
                              podworku - jesli pierwsze to sport to czy drugie to underground?
                              Aby zdobyc uprawnienia do oceniania pilki podworkowej i zawodowej masz dwa wyjscia:
                              - pojsc na dobry mecz
                              - obejrzec wersje podworkowa w telewizorze (mozna puscic podklad ze szpaka)
                              • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 14:51
                                > proponujesz irca dla kazdego zamiast sklepow plytowych? A jak zamierzasz
                                > przesluchac 10 plyt?
                                > Okladka, ksiazeczka, w srodku, kredyty, fotki, etc - to chyba lepsze niz plik
                                > txt tudziez idtag?

                                Nie, to przykład, jeden z wielu, na drogę rozchodzenia się wiadomości. A na okładkach mi nei zalezy. Jak kupuję płytę to po to,żeby posłuchac muzyki. Jak bym chciał oglądać, kupiłbym sobie album z obrazkami.

                                > moze nikt z Twoich znajomych. Tak czy inaczej kilka milionow oryginalnych plyt
                                > sprzedawanych co roku w sklepach znalazlo swoich odbiorcow. Myslisz, ze ktos ich
                                > zmuszal do zakupu?

                                Oczywiście że nie... Jednak to są jedyne dane, ktorymi dysponujemy. Ile milionów osób przegrało sobie/ściągnęło z USA/kupiło w internecie/zassało z Kaazy inną muzykę nie wiemy.

                                > bo tego chce wiekszosc. A radia licza sie z wiekszoscia spoleczenstwa a nie
                                > tylko z Toba. Sorry, taka jest smutna prawda. jesli chcesz posluchac swoich
                                > ulubionych plyt to musisz wejsc w ich posiadanie.

                                Od kiedy Radio Kolor Wrocław zaczęło puszczać muzykę "dla wszystkich" jego słuchalność spada regularnie... A to tylko jeden przykład.

                                > A co do myslovic - myslisz, ze staliby sie popularni gdyby postawili na promocj
                                > e
                                > na ktorymstam kanale ircowym? ;)

                                Myslovitz, podobnie jak np. Ocean byli dość popularni ZANIM jakaś wytwórnia się nimi zainteresowała.

                                > Bomba. "jakos" Sprobuj tak z R. Wiliamsem :D Ty mowisz o prawach rzadzacych
                                > muzyka niszowa a ja o przemysle fonograficznym czy nawet rozrywkowym.

                                No może przykład nie był najszczęsliwszy.

                                A co do
                                > muzyki niszowej to przeciez samo wydawanie plyt (czyli chec zarobienia na swej
                                > tworczosci) stoi w sprzecznosci z samym tworzeniem czegos ambitniejszego.

                                Hmmm... A co powiesz na Voo Voo?

                                > To tez ludzie. Oni tworza muzyke a nie firmy. Jesli oni sie Twoim zdaniem
                                > ugrzecznili to widocznie nie chcialo im sie wysilic, bo maja w ch.j kasy, etc.

                                To by się zgadzało z moją teorią... Oczywiście nie wiem, jak jest naprawdę :)

                                > Uprawiasz demagogie a do tego obraziles sie na wytwornie o ktorych nie masz
                                > pojecia. Oczekujesz, ze wytwornia bedzie z calego serca promowac i zalewac
                                > wszystkie sklepy muzyka, ktora Ci pasuje i ktora tylko Ty kupisz?

                                Hmmm. Tak się składa, że gdybym faktycznie tylko ja słuchał mojej muzyki, to te wszystkie zespoły występowały by u mnie w kuchni, bo nikt inny nie chciał by ich sluchać :) Jednak parę osób ich słucha...

                                > To tak jak z autostopem -
                                > wieszosc podaza do celu samochodami a czasem zabieraja i Ciebie ;P

                                Owszem. I moje doświadczenia z autostopu mówią mi, że w większości przypadków jestem w dowolnym miejscu w Polsce w czasie porównywalnym ( a często i lepszym) niż korzystając z PKP i PKS. Cel osiągnięty, koszty mniejsze, rzesze kierowców, nadzorców ruchu, układaczy rozkładów i sprzedawców biletu nie są potrzebne :) przy okazji przejdę się może w sumie z 3 km (szukając odpowiednich miejsc) a po za tym jadę sobie wygodnie, sympatycznie, czysto i często z klimą... I za darmo :) NMoże niszowa metoda podrózowania, ale działa :)

                                > Co do kiepskosci kolejnych plyt - prosze o przyklady?
                                Hmmm. Weźmyu przeobje mojej podstawówki (bo akurat takie kasety mam przed nosem (przydałoby się troszkę odkurzyć, ale dawno tam nie zaglądałem)
                                Elektryczne gitary skończyły się na Huśtawkach, Varius Manx na odejściu Lipnjickiej, IRA na 1993, Wilki na Przedmieściach...

                                Natomiast kapele idące pod prąd jak Janerka czy Voo Voo są coraz lepsze...

                                > no coz, dochodzimy do sprzecznosci, bo zestawiajac M.Swiata i trampki na
                                > podworku - jesli pierwsze to sport to czy drugie to underground?
                                > Aby zdobyc uprawnienia do oceniania pilki podworkowej i zawodowej masz dwa wyjs
                                > cia:
                                > - pojsc na dobry mecz
                                > - obejrzec wersje podworkowa w telewizorze (mozna puscic podklad ze szpaka)

                                niezupełnie o to mi chodziło. Może lepiej weźmy przykład z boksem z dzisiejszej głównej strony gazety - ustawiane walki poukładane tak, żeby zarobić jak najwięcej kasy... i tak dalej i tak dalej - gdzie tam miejsce na sportową prawdziwą rywalizację?
                                • typson Re: o divixach 29.05.05, 17:11
                                  > Od kiedy Radio Kolor Wrocław zaczęło puszczać muzykę "dla wszystkich" jego słuc
                                  > halność spada regularnie... A to tylko jeden przykład.

                                  prosze o konkretne dane a nie Twoje odczucia. To ze Ty z kolega oraz 50 innymi
                                  osobami z wydzialu juz go nie sluchacie to nie znaczy ze w tym czasie 1000
                                  kasjerek sie w nim nie zakochalo. Radio to firma, ktora ma przynoscic zyski.
                                  Zyski sa z reklam. Reklamodawcy placa tym wiecej im wieksza jest sluchalnosc.
                                  Nie sądze, by radiu spadala sluchalnosc za przyswoleniem i z blogoslawienstwem
                                  kierownictwa.

                                  > Myslovitz, podobnie jak np. Ocean byli dość popularni ZANIM jakaś wytwórnia się
                                  > nimi zainteresowała.

                                  no tak, a teraz sa niepopularni i nikt juz ich nie lubi. A wszystko przez firme
                                  fonograficzna. Wiesz dlaczego nie sa popularni na zachodzie. Bo to wlasnie tam
                                  powstal britpop i nikt polaczkow tam sluchac nie bedzie. Wymien mi choc jedna
                                  polska kapele, ktora jest w pelni polska i stanowi gatunek sama sobą.

                                  > Hmmm. Tak się składa, że gdybym faktycznie tylko ja słuchał mojej muzyki, to te
                                  > wszystkie zespoły występowały by u mnie w kuchni, bo nikt inny nie chciał by i
                                  > ch sluchać :) Jednak parę osób ich słucha...

                                  pare osob a pareset milionow to drobna roznica. Znow oczekujesz, ze fonografia
                                  ma sie zajmowac tylko muzyka niszowa zostawiajac 90% rynku.

                                  > Owszem. I moje doświadczenia z autostopu mówią mi, że w większości przypadków j
                                  > estem w dowolnym miejscu w Polsce w czasie porównywalnym ( a często i lepszym)
                                  > niż korzystając z PKP i PKS. Cel osiągnięty, koszty mniejsze, rzesze kierowców,
                                  > nadzorców ruchu, układaczy rozkładów i sprzedawców biletu nie są potrzebne :)

                                  chyba wiesz, ze to bzdura. Przeciez ktos musi pracowac i zarabiac na to przy ci
                                  przewiez cztery litery! Gadasz jak Zieloni - protestuja przeciw wszystkiemu ale
                                  w domu myja dupe w cieplej wodzie, gotuja na gazie lub prądzie nie zastanawiajac
                                  sie nad kosztami wytworzenia i dostarczenia tych mediow.

                                  > Elektryczne gitary skończyły się na Huśtawkach
                                  bo nic nowego nie wymyslili. Czy firma ma za nich wymyslac

                                  > Varius Manx na odejściu Lipnjickiej
                                  To zasluga tylko i wylacznie Roberta Jansona (Chamsona) - to idiota, ktory do
                                  zespolu dobieral sobie kolejne laski tylko w jednym celu. A Lipnicja chciala
                                  robic kariere solowa. Ludziom odbija, wiesz...

                                  > IRA na 1993 - ira byla u mnie i co? Przynosza demo, to sie je wydaje. Jaki
                                  plyw maja ludzie z firmy na muzyke zespolu IRA - wytlumacz!

                                  > Wilki na Przedmieściach...
                                  Tak, tak. Wilki juz sa bee. Juz sa malo popularne - wiesz ze to bzdura, wiec po
                                  co tak piszesz. Jakbys nie wiedzial to wytlumacze - kazdemu muzykowi chodzi
                                  tylko o popularnosc (czyli i o kase) - nie ma tu drugiego dna. Oni nei sluchaja
                                  muzyki, ktora tworza, pamietaj o tym. Oni ta muzyka tylko zarabiaja na zycie. W
                                  zwiazku z tym nie widze logicznego uzasadnienia dla tworzenia muzyki dla nisz.

                                  > Natomiast kapele idące pod prąd jak Janerka czy Voo Voo są coraz lepsze...
                                  pierwsza plyta "nowego" janerki (sprzed dwoch, trzech lat) sprzedala sie w kilku
                                  tysiacach. Czym mierzysz swietnosc tej muzyki - wlasnymi prywatnymi ocenami? Na
                                  to wyglada ale to nie sa ktryteria brane pod uwage przez firme, bo firma daje
                                  janerce 50tys na te plyte. A wierz mi, janerka bez tej kasy nic by nie nagral,
                                  bo i po co ma sie splukiwac.

                                  > niezupełnie o to mi chodziło. Może lepiej weźmy przykład z boksem z dzisiejszej
                                  > głównej strony gazety - ustawiane walki poukładane tak, żeby zarobić jak najwi
                                  > ęcej kasy... i tak dalej i tak dalej - gdzie tam miejsce na sportową prawdziwą
                                  > rywalizację?
                                  nie znam tematu ale powiem, ze to rownierz bokserzy te kase zarabiaja. Znow
                                  sugerujesz, ze sa biednymi ofiarami wiekich korporacji.

                                  Zdaj sobie sprawe, ze nawet festiwal woodstock to nie tylko zjazd upalonych
                                  nierobow taplajacych sie w blocie. To tez olbrzymia kasa, promocja, inwestycja w
                                  przemysl muzyczny na nastepne 10 lat. Niestety, moze Ci sie to nie podoba ale w
                                  zwiazku z tym, ze nie jestesmy juz koczowniczymi plemionami tylko w miare
                                  rozwinieta cywilizacja to kasa jest tu nieodlacznym elementem calosci. Nikt
                                  nigdy nie robil niczego za darmo. Nawet ktos musi zaplacic za Twoje studia, ktos
                                  musi zaplacic za misje zakonow w afryce i za obiad dla ksiedza, ktos musi
                                  zaplacic za Twoje ulice, chodniki i sciezki rowerowe. Ktos musi zaplacic za
                                  muzyke. To sa zwykle transakcje - cos za cos. I obie strony za do przewnych
                                  rzeczy zobowiazane zawierajac transakcje.

                                  Myslales kiedys o wstapieniu do pratii socjalistycznej? (Byly takie partie i
                                  nawet ustroje ale poki co, wyglada na to, ze sie nie sprawdzily)
                                  • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 17:33
                                    .> prosze o konkretne dane a nie Twoje odczucia

                                    Badania sluchalnosci -jakis czas temu widzialem w necie. pogooglaj jak ci sie chce.

                                    > powstal britpop i nikt polaczkow tam sluchac nie bedzie. Wymien mi choc jedna
                                    > polska kapele, ktora jest w pelni polska i stanowi gatunek sama sobą

                                    Hmm... Znowu Voo Voo? :-)

                                    > pare osob a pareset milionow to drobna roznica. Znow oczekujesz, ze fonografia
                                    > ma sie zajmowac tylko muzyka niszowa zostawiajac 90% rynku.

                                    Wcale nie oczekuję. Ale twierdzę, że czas megagwiazd, których słuchają wszyscy przy obecnym dostępie do tak wielu mediów i wytwórni większych lub mniejszych się kończy. Już nie te czasy, że wszyscy słuchają Radia Luksemburg - teraz każda pipidówka ma ileś stacji radiowych, więc przynajmniej w muzyce środka masz wybór. Ale to też już się kończy - powstają radia "niszowe" - jazz, muzyka alternatywna, muzyka klasyczna, że nie wspomnę o mrowiu stacji w necie i tak będzie - będziesz miał coraz większy wybór. A więc gusta odbiorców się rozdrobnią.

                                    > chyba wiesz, ze to bzdura.

                                    Alez nie. Ostatnio dojechalem do Gorzowa 2 h szybciej niż pośpieszny PKS.

                                    Przeciez ktos musi pracowac i zarabiac na to przy ci
                                    > przewiez cztery litery! Gadasz jak Zieloni - protestuja przeciw wszystkiemu ale
                                    > w domu myja dupe w cieplej wodzie, gotuja na gazie lub prądzie nie zastanawiaja
                                    > sie nad kosztami wytworzenia i dostarczenia tych mediow.

                                    Ale·ż oczywiście. Nie nadinterpretuj. Ktoś jedzie, płaci za paliwo i tak dalej. Ale nie potrzeba budować przystanków dla autostopowiczów, układać rozkładów i tak dalej. Więc nie trzeba tworzyć nowej infrastruktury i tak dalej. Przykład z autostopem był twój. Chodzi mi o to, że nie ma żadnych NOWYCH kosztów - ten ktoś I TAK jedzie - przecież nie jedzie przez pół kraju tylko po to, żeby mnie zabrać, prawda? Ale myślę, że odbiegamy tu nieco od tematu...

                                    Popularność kapel a ich poziom - Fakt na przykład jest bardzo popularną gazetą, a zdaje mi się, ze ty jakoś nie fakt akurat czytujesz ani życie na gorąco tylko np. (strzelam) wyborczą i przekrój. Więc nie oczekuj, że będę słuchał czegoś tylko dlatego, że jest to popularne.

                                    Owszem, Janerka sprzedał iles tam płyt, a ktoś tam iles razy więcej. Ale mi chodzi o to, że już się kończy (już się chyba nawet skonczył) czas sprzedawania w Polsce kilkuset tysięcy płyt przez jednego wykonawcę - teraz będzie takei rozdrobnienie - wytwórnia fonograficzna zamiast pompować miliony w promowanie jakiejś gwiazdy na ktorej zarobiłaby krocie będzie dawała tu parę tysięcy, tam parę tysięcy i tu zarobi troszeczkę i tam zarobi troszeczkę i będzie to szło w wielu kierunkach.

                                    > nie znam tematu ale powiem, ze to rownierz bokserzy te kase zarabiaja. Znow
                                    > sugerujesz, ze sa biednymi ofiarami wiekich korporacji.

                                    Gdzie napisałem, że muzyk jest ofiarą wielkiej korporacji? To ty sobie nadinterpretowujesz :)

                                    Chodzi mi o to, że walki są teraz robione tak, żeby jak najlepiej się sprzedały a nie są to naprawdę sportowe walki... Tak samo jest z muzyką - może to być świetny PRODUKT ale muzyka do dupy - że taką Britney podam jako przykład.

                                    > Zdaj sobie sprawe, ze nawet festiwal woodstock to nie tylko zjazd upalonych
                                    > nierobow taplajacych sie w blocie. To tez olbrzymia kasa, promocja, inwestycja
                                    > w
                                    > przemysl muzyczny na nastepne 10 lat. Niestety, moze Ci sie to nie podoba ale w
                                    > zwiazku z tym, ze nie jestesmy juz koczowniczymi plemionami tylko w miare
                                    > rozwinieta cywilizacja to kasa jest tu nieodlacznym elementem calosci. Nikt
                                    > nigdy nie robil niczego za darmo. Nawet ktos musi zaplacic za Twoje studia, kto
                                    > s
                                    > musi zaplacic za misje zakonow w afryce i za obiad dla ksiedza, ktos musi
                                    > zaplacic za Twoje ulice, chodniki i sciezki rowerowe. Ktos musi zaplacic za
                                    > muzyke. To sa zwykle transakcje - cos za cos. I obie strony za do przewnych
                                    > rzeczy zobowiazane zawierajac transakcje.
                                    >
                                    > Myslales kiedys o wstapieniu do pratii socjalistycznej? (Byly takie partie i
                                    > nawet ustroje ale poki co, wyglada na to, ze sie nie sprawdzily)

                                    Dziękuję za wyjaśnienie mi ex cathedra oczywistych rzeczy... Szkoda że nie odpowiadasz na to co ja mowię, tylko na to, co Ci pewnie często mowili, jak pracowałeś w korporacji fonograficznej...

                                    Mam wrażenie że się tłumaczysz - a nei musisz. Ja tylko mowię, że teraz będzie większe rozdzielenie i zamiast jednej gwiazdy sprzedającej miliony plyt będzie mnóstwo pomniejszych gwiazd sprzedających tysiące...

                                    Ale rozumiem dlaczego się tlumaczysz - często się mówi, ze korporacje zarabiają krocie artystom pozostawiając niewiele - ja tam nie wiem jak to jest i nawet tematu takiego nie poruszałem... Ale "uderz w stół"...
                                    • typson Re: o divixach 29.05.05, 18:33
                                      > Badania sluchalnosci -jakis czas temu widzialem w necie. pogooglaj jak ci sie c
                                      > hce.

                                      widac jakos im sie to oplaca. Moze pogadajmy o szczycie kiczu i badziewia - zet
                                      i rmf - jak im sie to oplaca?

                                      > Hmm... Znowu Voo Voo? :-)
                                      bardzo popularna grupa geriatrykow, zwlaszcza na zachodzie ;)

                                      > Wcale nie oczekuję. Ale twierdzę, że czas megagwiazd, których słuchają wszyscy
                                      > przy obecnym dostępie do tak wielu mediów i wytwórni większych lub mniejszych s
                                      > ię kończy.
                                      nigdy sie nie skonczy. Motloch potrzebuje idoli. Kiedys wierzyli w Boga, teraz
                                      maja swoje gwiazdy.

                                      > Ale to też już się kończy - powstają radia "niszowe" - jazz, muzyka alterna
                                      > tywna, muzyka klasyczna, że nie wspomnę o mrowiu stacji w necie i tak będzie -
                                      > będziesz miał coraz większy wybór. A więc gusta odbiorców się rozdrobnią.

                                      radia internetowego nie poslucham w samochodzie ani w domu w dobrej jakosci. To
                                      jest uzupelnienie a nie zastepstwo.

                                      Jazz - slucham mase jazzu i jakos to co jazz radio oferuje jest ponizej
                                      oczekiwan. Slucham - z braku laku i tylko w samochodzie

                                      Classic - chyba nie uwazasz, ze prawdziwi melomani sluchaja tego typu radia. Tam
                                      puszczaja pop klasyki - cos jak "z batuta i z humorem"

                                      mrowie stacji w necie - kto bedzie siadal przed kompem by posluchac radia -
                                      napewno mniejszosc.

                                      > Ale·ż oczywiście. Nie nadinterpretuj. Ktoś jedzie, płaci za paliwo i tak d
                                      > alej. Ale nie potrzeba budować przystanków dla autostopowiczów, układać rozkład
                                      > ów i tak dalej. Więc nie trzeba tworzyć nowej infrastruktury i tak dalej. Przyk
                                      > ład z autostopem był twój. Chodzi mi o to, że nie ma żadnych NOWYCH kosztów - t
                                      > en ktoś I TAK jedzie - przecież nie jedzie przez pół kraju tylko po to, żeby mn
                                      > ie zabrać, prawda? Ale myślę, że odbiegamy tu nieco od tematu...

                                      przyklad jest idealny. Bu ty oczekujesz, ze wszystko moze byc na zasadach open
                                      source - a to jest juz socjalizm i to nie ma racji bytu. A podrozowac autostopem
                                      moga tylko nieliczni - bo jak zaczna wszyscy to...

                                      > Owszem, Janerka sprzedał iles tam płyt, a ktoś tam iles razy więcej. Ale mi cho
                                      > dzi o to, że już się kończy (już się chyba nawet skonczył) czas sprzedawania w
                                      > Polsce kilkuset tysięcy płyt przez jednego wykonawcę - teraz będzie takei rozdr
                                      > obnienie - wytwórnia fonograficzna zamiast pompować miliony w promowanie jakiej
                                      > ś gwiazdy na ktorej zarobiłaby krocie będzie dawała tu parę tysięcy, tam parę
                                      > tysięcy i tu zarobi troszeczkę i tam zarobi troszeczkę i będzie to szło w wielu
                                      > kierunkach.

                                      no wlasnie. Czyli mowisz, ze z jednej strony to zle ze muzycy leca do firm a
                                      zdrugiej piszesz, ze beda dawac kase po trochu tu i tam.
                                      Wielkie gwiazdy sa tylko nie ma ich w poslsce bo muzycznie jestesmy narodem
                                      nieplodnym. Umiemy tylko dobrze kopiowac.

                                      > Popularność kapel a ich poziom - Fakt na przykład jest bardzo popularną gazetą,
                                      > a zdaje mi się, ze ty jakoś nie fakt akurat czytujesz ani życie na gorąco tylk
                                      > o np. (strzelam) wyborczą i przekrój. Więc nie oczekuj, że będę słuchał czegoś
                                      > tylko dlatego, że jest to popularne.
                                      a Ty nie oczekuj, ze artysci beda tworzyc dla nisz, bo oni zwyczajnie zarabija
                                      pieniadze. Tak jak fakt, wyborcza (na dyskusyjnym poziomie) i przekroj.

                                      > Gdzie napisałem, że muzyk jest ofiarą wielkiej korporacji? To ty sobie nadinter
                                      > pretowujesz :)
                                      caly czas to piszesz. Ze bedni ida do firm, zostaja obskubvani z kasy i do tego
                                      musza pisac badziewna muzyke, choc wczesniej jako wolni strzelcy byli super ze hoho

                                      > Chodzi mi o to, że walki są teraz robione tak, żeby jak najlepiej się sprzedały
                                      > a nie są to naprawdę sportowe walki... Tak samo jest z muzyką - może to być św
                                      > ietny PRODUKT ale muzyka do dupy - że taką Britney podam jako przykład.

                                      ale wlasnie o to chodzi, by tluszcza leciala do sklepu, bo britney pokazuje
                                      cycki na teledysku. Od tego sa firmy. To ze kosztem sukcesu britney dokarmia sie
                                      ambitniejsze projekty to juz pozytywne skutki uboczne. Ktos musi pracowac by
                                      ktos mogl jezdzic autostopem ;)

                                      > Dziękuję za wyjaśnienie mi ex cathedra oczywistych rzeczy... Szkoda że nie odpo
                                      > wiadasz na to co ja mowię, tylko na to, co Ci pewnie często mowili, jak pracowa
                                      > łeś w korporacji fonograficznej...

                                      taaak, indoktrynowali mnie i teraz mam plaka briney w kiblu. Fakt, ze glosno nie
                                      popieralem jakosci wielu projektow nie oznaczal, ze nie widzialem w tym sensu -
                                      firma zarabiala, bo oferowala masie ludzi to na co czekali. Fabia tez jest
                                      marnym samochodem w porownaniu z leksusem ale jakos sie swietnie sprzedaje i
                                      wszyscy sa zadowoleni.

                                      > Mam wrażenie że się tłumaczysz - a nei musisz.
                                      tlumacze Tobie.

                                      > Ja tylko mowię, że teraz będzie
                                      > większe rozdzielenie i zamiast jednej gwiazdy sprzedającej miliony plyt będzie
                                      > mnóstwo pomniejszych gwiazd sprzedających tysiące...

                                      zawsze beda wielkie gwiazdy - to wynika z genow czlowieka. Ludzie potrzebuja idoli.

                                      > Ale rozumiem dlaczego się tlumaczysz - często się mówi, ze korporacje zarabiają
                                      > krocie artystom pozostawiając niewiele - ja tam nie wiem jak to jest i nawet t
                                      > ematu takiego nie poruszałem... Ale "uderz w stół"...

                                      ze zacytuje twe sugestie:
                                      > Na pewno tak, ale ja wolę, żeby taki Kazik zarabiał niz wytwornia...

                                      > I wole, zeby na tym byznesie zarabial tworca, niz urzednik, menedzer czy kto
                                      > tam :)
                                      • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 19:12
                                        > caly czas to piszesz. Ze bedni ida do firm, zostaja obskubvani z kasy i do tego
                                        > musza pisac badziewna muzyke, choc wczesniej jako wolni strzelcy byli super ze
                                        > hoho

                                        Ale wcale nie pisze, ze to wina firm. po prostu wola zarabiac kase, niz robic dobra muzyke...

                                        > radia internetowego nie poslucham w samochodzie ani w domu w dobrej jakosci. To
                                        > jest uzupelnienie a nie zastepstwo.

                                        Na razie nie. Ale parę lat temu w ogóle nie przyszłoby Ci do głowy coś tak absurdalnego jak radio przez internet czy telefon komórkowy - jak sam piszesz cywilizacja nam się rozwijea.

                                        > Jazz - slucham mase jazzu i jakos to co jazz radio oferuje jest ponizej
                                        > oczekiwan. Slucham - z braku laku i tylko w samochodzie
                                        >
                                        > Classic - chyba nie uwazasz, ze prawdziwi melomani sluchaja tego typu radia. Ta
                                        > m
                                        > puszczaja pop klasyki - cos jak "z batuta i z humorem"

                                        Z batutą i humorem było fajne - prawie tak jak grupa MoCarta :)
                                        A przykąłdy te podałem nie jako szczytowe osiągnięcie mojej teorii tylko jako pierwsze symptomy. To będzie dalej postępować.

                                        > firma zarabiala, bo oferowala masie ludzi to na co czekali. Fabia tez jest
                                        > marnym samochodem w porownaniu z leksusem ale jakos sie swietnie sprzedaje i
                                        > wszyscy sa zadowoleni.

                                        Tak, ale fabia jest tańsza. A płyta Britney kosztuje mniej więcej tyle, co Henryka Mikołaja Góreckiego.

                                        > ale wlasnie o to chodzi, by tluszcza leciala do sklepu, bo britney pokazuje
                                        > cycki na teledysku. Od tego sa firmy. To ze kosztem sukcesu britney dokarmia si
                                        > e
                                        > ambitniejsze projekty to juz pozytywne skutki uboczne. Ktos musi pracowac by
                                        > ktos mogl jezdzic autostopem ;)

                                        No, coś w tym jest. Ale równie dobrze sponsorować ambitniejsze projekty może Huta Katowice - nie musi być to wydawca Britney :)

                                        > zawsze beda wielkie gwiazdy - to wynika z genow czlowieka. Ludzie potrzebuja id
                                        > oli.

                                        Ale jakoś po śmierci Cobaina nie było takiej histerii jak po śmierci Rudolfa Valentino - może jednak troszkę się zmieniamy?

                                        > ze zacytuje twe sugestie:
                                        > > Na pewno tak, ale ja wolę, żeby taki Kazik zarabiał niz wytwornia...
                                        >
                                        > > I wole, zeby na tym byznesie zarabial tworca, niz urzednik, menedzer czy
                                        > kto
                                        > > tam :)

                                        Owszem. Ale to nie sugeruje mojego złego nastawienia do wytwórni. Jeżeli jadę do małego mechanika a nie do ASO to nie znaczy że uważam że ASO jest złe, tylko dlatego że wole kasę zostawić Panu Maćkowi niż firmie. (choć może i ASO jest złe).

                                        Ale skoro już, to poweidz mi (rozmawialiśmy o tym na zywo, ale isę wykręciłeś sianem): Dlaczego kasety są o połowę (czy ile tam) tańsze niż CD, jeżeli ich nagranie, promocja itd kosztują tyle samo, muzyka na nich jest ta sama, a fizycznie produkcja ich jest droższa?
                                        • typson Re: o divixach 29.05.05, 19:21
                                          > Ale wcale nie pisze, ze to wina firm. po prostu wola zarabiac kase, niz robic d
                                          > obra muzyke...

                                          tak, artysci, nie firmy.

                                          > Na razie nie. Ale parę lat temu w ogóle nie przyszłoby Ci do głowy coś tak absu
                                          > rdalnego jak radio przez internet czy telefon komórkowy - jak sam piszesz cywil
                                          > izacja nam się rozwijea.
                                          sa rzeczy niezastapione. Tak jak www z baltykiem i kwarcowka nie zastapia
                                          smarzenia sie na plazy

                                          > Tak, ale fabia jest tańsza. A płyta Britney kosztuje mniej więcej tyle, co Henr
                                          > yka Mikołaja Góreckiego.

                                          ale wiecej kupuja britney - to kto ru jest winny?

                                          > No, coś w tym jest. Ale równie dobrze sponsorować ambitniejsze projekty może Hu
                                          > ta Katowice - nie musi być to wydawca Britney :)

                                          jaki huta moze miec z tego pozytek? Moze przeszloby gdyby sponsorowali grupe
                                          matelowa.

                                          > Ale jakoś po śmierci Cobaina nie było takiej histerii jak po śmierci Rudolfa Va
                                          > lentino - może jednak troszkę się zmieniamy?
                                          kombajn byl mniej popularny. Popatrz na elvisa, na doorsow. Idole byli, sa i beda

                                          > Owszem. Ale to nie sugeruje mojego złego nastawienia do wytwórni. Jeżeli jadę d
                                          > o małego mechanika a nie do ASO to nie znaczy że uważam że ASO jest złe, tylko
                                          > dlatego że wole kasę zostawić Panu Maćkowi niż firmie. (choć może i ASO jest zł
                                          > e).
                                          maly mechanik nie zrobi tego wszystkiego co moze zrobic ASO. czasem moze zrobic
                                          wiecej tanszym kosztem ale czasem moze nie miec warunkow. Trzeba umiec wybrac.

                                          > Ale skoro już, to poweidz mi (rozmawialiśmy o tym na zywo, ale isę wykręciłeś s
                                          > ianem): Dlaczego kasety są o połowę (czy ile tam) tańsze niż CD, jeżeli ich nag
                                          > ranie, promocja itd kosztują tyle samo, muzyka na nich jest ta sama, a fizyczni
                                          > e produkcja ich jest droższa?

                                          dlatego, ze sie nie sprzedaja.
                                          • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 19:41
                                            > tak, artysci, nie firmy.

                                            Oczywiście, bo nawet jak firma im coś narzuca, to nikt im takiego kontraktu podpisywać nie karze.

                                            > ale wiecej kupuja britney - to kto ru jest winny?

                                            No, pewnie Górecki ma gorszą promocje i mniejsze cycki i to dlatego :D

                                            > jaki huta moze miec z tego pozytek? Moze przeszloby gdyby sponsorowali grupe
                                            > matelowa.

                                            A jaki pozytek z dotowania niezyskownych przedsięwzięc ma firma fonograficzna? przecież zalezy jej na zyskach tak samo jak hucie...

                                            > kombajn byl mniej popularny. Popatrz na elvisa, na doorsow. Idole byli, sa i be
                                            > da

                                            Owszem, by7ł mniej popularny - i to kolejny argument za rozdrobnieniem. Elvis był królem rocka, Doorsi byli najlepsi w jednej z dajmy na to pięciu gałęzi ówczesnego rocka a Kurt był jednym z setek...

                                            > maly mechanik nie zrobi tego wszystkiego co moze zrobic ASO. czasem moze zrobic
                                            > wiecej tanszym kosztem ale czasem moze nie miec warunkow. Trzeba umiec wybrac.

                                            W rowerze zrobi :-) A przegląd u mojego pana Maćka kosztuje 80 złotych z zaglądaniem do suportów i osi. W ASO Meridy (hehe) zwykły przegląd równą 100. (U pana Maćka - 35 złotych).

                                            > dlatego, ze sie nie sprzedaja.
                                            A zatem zróbmy i CD tansze, wtedy też będą się lepiej sprzedawać, a duża grupa osób którzy mają odtwarzacz CD a nie stac ich i kupuje kasety, będzie mogła kupować CD.

                                            Napiszę więcej jak wrócę.
                                            • typson Re: o divixach 29.05.05, 20:23
                                              > No, pewnie Górecki ma gorszą promocje i mniejsze cycki i to dlatego :D

                                              dokladnie, przynajmniej tluszcza tak uwaza! A liczy sie tluszcza, samoobrona i lpr

                                              > A jaki pozytek z dotowania niezyskownych przedsięwzięc ma firma fonograficzna?
                                              > przecież zalezy jej na zyskach tak samo jak hucie...

                                              na pewno wiekszy niz huta. Przynajmniej w zakresie dzialalnosci fonograficznej.
                                              Bo chodzi tez o presiz i inne tego typu przymioty

                                              > Owszem, by7ł mniej popularny - i to kolejny argument za rozdrobnieniem.
                                              jest wystarczajaco rozdrobniony. Przeciez wielkie gwiazdy nie maja monopolu. Sa
                                              tylko zachowane proporcje jakich oczekuje statystyczny odbiorca

                                              > A zatem zróbmy i CD tansze, wtedy też będą się lepiej sprzedawać,
                                              widac obecny poziom sprzedazy jest akceptowalny. Pewnych barier nie da sie
                                              przekroczyc. Byc moze polskie plyty mozna cenic na 29,99 lub nawet 19.99 ale
                                              zagraniczne beda na pewnym poziomie, bo tam jest wieksze pkb ;)
                                              • tomek854 Re: o divixach 29.05.05, 23:30
                                                > Bo chodzi tez o presiz i inne tego typu przymioty

                                                Hucie też się prestiż przyda. A raczej festiwal gwoździ nie wchodzi w rachubę. Zobacz ile rzeczy sponsoruje KGHM...

                                                > widac obecny poziom sprzedazy jest akceptowalny. Pewnych barier nie da sie
                                                > przekroczyc. Byc moze polskie plyty mozna cenic na 29,99 lub nawet 19.99 ale
                                                > zagraniczne beda na pewnym poziomie, bo tam jest wieksze pkb ;)

                                                Ciekawe, bo jeszcze parę lat temu słyszało się, że 50 zotych za polską płytę to nie do przeskoczenia, a teraz 29.99 na porządku dziennym...

                                                Co do tłuszczy i tego, co tłuszcza lubi - na to niestety nic nie poradzimy.

                                                Generalnie, pozwolę sobie na podsumowanie naszej dyskusji, a ty zaznacz, gdzie się zgadzasz a gdzie nie:
                                                1. Duże wytwórnie serwują tłuszczy produkty. Jeżeli wydają dobrą muzykę, to raczej jako produkt uboczny i nie zarabiają na tym (bywają oczywsiście wyjątki)
                                                2. Twórcy jak już się dopchają do dużych wytworni to czesto zaczynaja robic komerche i staja sie produktem zamiast sztuka. Nie jest to wina wytworni, po prostu kazdy woli robic kase, niz byc biednym artysta z ideami
                                                3. Jezeli jednak ma sie pozycje, mozna sie wypiac na duza wytwornie i robic co sie chce zarabiajac na tym krocie (vide: Kazik) lub dyktowac jej swoje warunki nie dając się wprasować w target czy jak to się tam ładnie nazywa, nawet kosztem mniejszych zarobków (vide: Voo Voo, Janerka)
                                                4. Możliwe jest jednak zycie w niszy poza głównym nurtem i dobrze sobei życie z tego, bycie popularnym (vide np. Jazzmani, SDM, WGB, nie wiem co tam jeszcze)
                                                5. W dzisiejszycj czasach latwo jest wydac cos samemu, nagrywajac w domu i nie korzystajac w ogole z "oficjalnych" metod marketuingowych (wolna Grupa bukowina i jej płyta "Słonecznik" lub na przykład hip hopowcy).
                                                6. Mnogość firm fonograficznych powoduje lepszą jakośc na rynku muzyki - to naturalne - konkurencja. Tak dla odbiorców jak i dla twórców - nie podoba mi się w firmie A idę do B
                                                7. W przypadku nie korzystania z duzej wytworni nawet nieautoryzowane wykrozystanie twojej muzyki moze byc zyskowne - im wiecej nas wszedzie, tym wiecej osob o nas uslyszy i przyjdzie na koncert (Bukowina np. ma niezly ubaw z tego, ze wystepuja w spiewnikach jako "stara piosenka harcerska, autor nieznany")
                                                8. Wiecej kanałow promocyjnych - mniejsza cena promocji (konkurencja) - wieksza dostepnosc dla tworcow wydajacych sie wlasnym sumptem lub w malych wytworniach
                                                NIe wiem co jeszcze.. :-)
                                                • jaki71 Re: o divixach 31.05.05, 01:31
                                                  To ja cie wyzwalem do tablicy i pasowalo by sie odniesc do tego co napisales w
                                                  dyskusjach z typsonem i markiem. Najprosciej: Nie masz racji - jestes mlody i
                                                  niewiele wiesz o zyciu. Ale to by troche plaskie i chamskie bylo, bo ty
                                                  argumenty a ja ze ci z paszczy smierdzi.

                                                  Przeczytalem twoje dwie dyskusje i mam podobne zdanie co oni.

                                                  Napiszmy na poczatek ze nalezysz do mlodego pokolenia uzaleznionego od komputera
                                                  i nowinek technologicznych, miejmy nadzieje ze z pedem do wiedzy i
                                                  przedsiebiorczosci. Przy tym wydaje ci sie ze rozumiesz caly swiat i jestes
                                                  najmadrzejszy, ze w kazdej dyskusji ty masz racje. Niestety wiekszosc z nas
                                                  byla, jest, albo bedzie na tym etapie. Do takich jak ty nalezy nasza przyszlosc
                                                  za kilka lat.

                                                  Moze zacznijmy od kradzenia. Jakos przyjelo sie w spoleczenstwie ze
                                                  przywlaszczyc sobie rzeczy materialne to kradziez a tworczosc intelektoalna to
                                                  juz nie. Zastanow sie przez chwile. Mowisz ze pisujesz i publikujesz felietony.
                                                  A jakby ktos wykradl ci z komputera goracy tekst i opublikowal go pod swoim
                                                  nazwiskiem to by byla kradziez czy nie?? Tak samo jest z filmami. Myslisz ze
                                                  krytyk dostajacy do oceny film przed premiera i wsadzajacy go do napedu w kompie
                                                  w 100% zabezpiecza go od kradziezy?? Inni moga pokazac film np. bratankowi,
                                                  ktory pusci film po znajomych. Nie znamy drogi pochodzenia tych trefnych kopi
                                                  wiec wiecej nie podyskutujemy.
                                                  Inna sprawa to divixy temu pochodne. I nie mow ze nie odbiegaja jakoscia od DVD
                                                  bo o tym akurat moge bardzo duzo powiedziec.
                                                  Szczegolnie w Polsce jest duze przyzwolenie kradziezy wyrobione przez lata
                                                  poprzdniej epoki. Wiekszosc Polakow uwaza ze ukrasc dlugopis czy segregator albo
                                                  ryze papieru z pracy to nic zlego ale juz jak polityck czy urzednik panstwowy
                                                  robi walki na grube miliony to jest to kradziesz. Ale to jest to samo. Myslisz
                                                  ze rozni sie tylko skala?? Nie. Rozni sie tylko mozliwosciami: Kowalski ukradnie
                                                  dlugopis bo tyle moze, ale za to Stefan K. moze wiecej i z tego krzysta. Uczciwy
                                                  czlowiek w tym kraju jest wysmiewany i uwazany za nieudacznika bo nie potrafi
                                                  sobie nic naruchac.

                                                  Inan sprawa to dyskusja o firmach fonograficznych i dystrybutorach. I przyklad
                                                  autostopu byl wlasnie idealny. tak jak zabranie ciebie autostopem w kapitalizmie
                                                  rynkowym dziala wszystko. Tyle ze przy produkcie czysto uzytkowym tego nie widac
                                                  ale przy sztuce juz tak. Wytwornie muzyczne czy filmowe zarabiaja kase i taka
                                                  jest ich rola. Ale w przyplywie altruizmu ciagna po kosztach a moze i ponizej
                                                  produkcje niedochodowe. Filmy takie jak Wladca pierscieni czy SW sa tylko i
                                                  wylacznie lokomotywami ciagnacymi wytwornie ktora wypuszcze wiele filmow, ktore
                                                  by sie nigdy nie zwrocily i takie ktore balansuja na granicy rentownoci. To samo
                                                  dzieje sie z muzyka. Tyle ze w nszym kraju ponownie chce sie zalozyc
                                                  spoldzielnie kolesi z kieszenia nabijana naszymi pieniedzi - opodatkowanie
                                                  nadawcow i dydtrybutorow.
                                                  A te nieszczesne radia?? Dalczego schodza na psy?? A telewizje dlaczego nadaja
                                                  taki chlam. Bo to sa firmy takie same jak wspomnaiane huty czy kopalnie. Bo tam
                                                  liczy sie ogladalnosc i sluchalnos. Wiesz jak sie to bada?? Wiesz co to
                                                  telemetria?? Dane jakie dostaja nadawcy i reklamodawcy to dokladny minutowy
                                                  przebieg ogladalnosci. Na ktorym widac kiedy widz zmienil TVN na Polsat czy na
                                                  Trwam. I pod to ukada sie ramowke, walczy sie o kazdego widza. W tych badaniach
                                                  widac jaki widz facet czy facetka i w jakim wieku jaka stcje oglada lub slucha.
                                                  I raczej watpie zeby te dane byly publikowane w internecie. Male radyjka lokalne
                                                  puszczaj respondentow w miejsca gdzie przebywaja ich sluchacze np. kina. Maja
                                                  dane czego ICH sluchacz chce sluchac a nie pan Tomek. A tzw. stacje niszowe jak
                                                  jazz czy klasyka albo opera to nic innego jak walka o zablokowanie wolnych
                                                  czestotliwosci. Najczesciej jest to zmieniarka na kilkaset plyt i funkcja random.

                                                  I na koniec wrocmy do autostopu. Piszesz ze szybciej jestes autostopem niz
                                                  PKS'em. Ze nie ma potrzeby twozenia infrastruktury itd. Ale PKS nie jest tylko
                                                  dla pana Tomka. Wyobraz sobie siebie z rodzina typu 2+2 i wyjazd na wakacje nad
                                                  morze (zakladam ze posiadacie jak teraz tylko rowery) autostopem?? Tez ci nie
                                                  bedzie potrzebna infrstruktura PKS czy PKP?? Przyponij sobie lekcje o powstaniu
                                                  handlu. Niby teraz tez mozesz pojechac do rybaka z Wroclawia do Szczecina ale po
                                                  co skoro w slkepie za rogiem tez masz ryby?? To juz pierwontni stwierdzili ze
                                                  zamiast z kazda zlapana ryba chodzic po ludziach i pytac kto by ja chcial lepiej
                                                  sie oplaca zlapac dziesiec i zaniesc je posrednikowi. Niestety pewnych podstaw
                                                  kapitalizmu nie podwazysz.

                                                  Ale sie upisalem zamiast isc spac. A jutro musze isc do pracy zeby na samochod i
                                                  benzyne zarobic i zeby moc autostopowicza podwiezc.
                                                  • typson Re: o divixach 31.05.05, 01:38
                                                    no pieknie to ujete zostalo. Ja juz opadlem z sil, bo remontuje przedpokoj i
                                                    lazienke a cekol kiepsko wiąze sie z klawiaturą.
                                                  • tomek854 Re: o divixach 01.06.05, 13:50
                                                    > To ja cie wyzwalem do tablicy i pasowalo by sie odniesc do tego co napisales w
                                                    > dyskusjach z typsonem i markiem. Najprosciej: Nie masz racji - jestes mlody i
                                                    > niewiele wiesz o zyciu. Ale to by troche plaskie i chamskie bylo, bo ty
                                                    > argumenty a ja ze ci z paszczy smierdzi.

                                                    Ja, gdybym chcial sie dostosowac napisalbym "taki stary a taki glupi. Nie
                                                    rozumie co czyta, a jeszcze sie wymadrza". Ale podyskutujmy kulturalnie :P


                                                    > przedsiebiorczosci. Przy tym wydaje ci sie ze rozumiesz caly swiat i jestes
                                                    > najmadrzejszy, ze w kazdej dyskusji ty masz racje. Niestety wiekszosc z nas

                                                    Tu zostałem wsadzony do szufladki z całkowitym pominięciem faktu, że gdy nie
                                                    jestem pewien swojego, to po prostu nire dyskutuje - to chyba logiczne? Po co
                                                    dyskutowac o czyms, o czym samemu nie jest sie przekonany.

                                                    Ty tez przeciez jak dyskutujesz, to nie po to, zeby w kazdym poscie swojemu
                                                    adwersarzowi pisac "o tak, masz racje, a ja jestem glupi bo tego nie
                                                    wiedzialem" Po prostu jezeli sie zgadzasz, wystarczy jeden post (albo 0 ) a jak
                                                    sie nie zgadzasz to wtedy uzywajac swoich argumentow prowadzisz dyskusje,
                                                    prawda?


                                                    > Moze zacznijmy od kradzenia. Jakos przyjelo sie w spoleczenstwie ze
                                                    > przywlaszczyc sobie rzeczy materialne to kradziez a tworczosc intelektoalna to
                                                    > juz nie. Zastanow sie przez chwile. Mowisz ze pisujesz i publikujesz
                                                    felietony.
                                                    > A jakby ktos wykradl ci z komputera goracy tekst i opublikowal go pod swoim
                                                    > nazwiskiem to by byla kradziez czy nie??

                                                    Oczywiscie ze by byla. Ale przyklad jest zly, bo ja przeciez nie kradne z
                                                    komputera wytworni plyt Britnej np. i nie wydaje jako "Tomek854 spiewa piosenki
                                                    Britnej, i to jeszcze jej glosem". :D

                                                    Owszem, pisze tez feliteony (ale to akurat za darmo) ale zarabiam pieniadze
                                                    piszac do pewnego magazynu.

                                                    Jezeli ktos mi ukradnie tekst i pusci jako swoj (obojetnie czy wezmie zza to
                                                    pieniadze) jest zlodziejem - ukradl mi prawa autorskie, ukradl moja prace.

                                                    Jezeli ktos wezmie moj magazyn, skopiuje, i bedzie drukowac kopie i sprzedawac
                                                    biorac kase do wlasnej kieszeni (tak jak robia to piraci fonograficzni) to
                                                    bedzie kradziez, bo sam pracy nie wlozyl w wytworzenie tego magazynu, a
                                                    pieniadze za to bierze. po za tym ktos kyto kupuje taki magazyn nie kupuje
                                                    mojego, tylko jego, a wiec ktos kupuje moja prace, a ja nic z tego nie mam.

                                                    jezeli ktos skeruje sobie moj magazyn od kolegi, albo skseruje koledze i
                                                    powie "przeczytaj, bo to ciekawe" - mnie to nie przeszkadza. A to dlatego, ze:
                                                    - i tak by nie kupil, wiec nic nie trace
                                                    - moze spodoba mu sie moja pisanina i kupi kolejny numer

                                                    A to odpowiada przegraniu przeze mnie plyty.

                                                    A wiec ja nie robie innemu co mi nie mile.


                                                    O złodziejstwie, fonograficznych firmach i tak dalej masz duzo racji, ale mam
                                                    tylko chwilke, to sie nie bede rozpisywal - ogolnie sie zgadzamy.

                                                    > I na koniec wrocmy do autostopu. Piszesz ze szybciej jestes autostopem niz
                                                    > PKS'em. Ze nie ma potrzeby twozenia infrastruktury itd. Ale PKS nie jest tylko
                                                    > dla pana Tomka. Wyobraz sobie siebie z rodzina typu 2+2 i wyjazd na wakacje
                                                    nad
                                                    > morze (zakladam ze posiadacie jak teraz tylko rowery) autostopem?? Tez ci nie
                                                    > bedzie potrzebna infrstruktura PKS czy PKP?? Przyponij sobie lekcje o
                                                    powstaniu
                                                    > handlu. Niby teraz tez mozesz pojechac do rybaka z Wroclawia do Szczecina ale
                                                    p
                                                    > o
                                                    > co skoro w slkepie za rogiem tez masz ryby?? To juz pierwontni stwierdzili ze
                                                    > zamiast z kazda zlapana ryba chodzic po ludziach i pytac kto by ja chcial
                                                    lepie
                                                    > j
                                                    > sie oplaca zlapac dziesiec i zaniesc je posrednikowi. Niestety pewnych podstaw
                                                    > kapitalizmu nie podwazysz.

                                                    Z autostopem: zgadza sie. Ale mi chodzi o to, ze "jak dla mnie" nie ma potrzeby
                                                    przystanko i tak dalej, bo ja z nich nie korzystam. Tu faktycznie nieco sie
                                                    zapedzilem - oczywiscie, ze jak bede starszy i z dziecmi, to bede wolal
                                                    samochodem czy pociagiem niz stopem. Na razie jednak mi to odpowiada.

                                                    Autostop odpowiada niszowym wydawnictwom, ktore obywaja sie bez promocji i tak
                                                    dalej. Oczywiscie, ze wszyscy nie moga jezdzic autostopem, bo nie bedzie komu
                                                    ich wozic. :)

                                                    pozdrawiam
      • kierowiec1 Fantastyka i futurologia 25.05.05, 20:28
        "Dobre ksiazki [filmy, historie] sa zawsze prawdziwe, nawet gdyby opisywaly
        rzeczy, ktore nigdy nie wydarzyly sie i nie wydarza."
        (Opowiadanie Pirxa)

        krakus.mp napisał:

        > Wiem że się narażę fanom SF, ale po co marnować czas na oglądanie takiej
        > bajki? Nie szkoda kasy?

        O prawdziwosci, wiekosci lub o rozrywkowosci ksiazki czy filmu nie stanowi, czy
        protagonisci uzywaja miecza dwurecznego, laserowo-swietlnego, czy tez gazrurki.
        Czy podrozuja trojmasztowcem, gwiazdolotem, czy lotniskowcem. I czy akcja dzieje
        sie tysiac lat temu, dwiescie lat w przyszlosci, w czasie terazniejszym, czy tez
        w krainie Nigdy-Nigdy w wieku XIII kalendarza nilfgaardzkiego.

        Charaktery, uczucia i dylematy opisane w takiej np. popularno-fantastycznej
        sadze Sapkowskiego sa o wiele prawdziwsze, niz w masach popularnych powiesci
        sensacyjno-przgodowych (tzw. literarury meskiej) czy powiesci obyczajowych (tzw.
        literatury kobiecej), ktore mimo akcji odbywajacej sie w naszych realiach Ziemi
        dwudzietego wieku sa bardziej bajkowe, nizli basnie Christiansena i bajki braci
        Grimm.

        > Nie lubię wszystkiego,co ma cokolwiek wspólnego z SF.

        Tak jak nie klasyfikuje muzyki na powazna i rozrywkowa, tak i nie klasyfikuje
        ksiazek i filmow na S-F, fantazy i "realistyczne", lecz na dobre i zle.

        Pozdr.

        K.
        • tomek854 Re: Fantastyka i futurologia 25.05.05, 22:21
          > Tak jak nie klasyfikuje muzyki na powazna i rozrywkowa, tak i nie klasyfikuje
          > ksiazek i filmow na S-F, fantazy i "realistyczne", lecz na dobre i zle.

          Mój kolega dzieli SF bardzo trafnie na dwa gatunki: Fantastyka inteligentna i "wychodzą dwa roboty i się napierdalają". Uważam, że to trafny podział, alee nie ukrywam, że czasem lubię też coś z drugiej działki dla odmóżdżenia :D
    • sherlock_holmes Re: Star Wars 25.05.05, 20:10
      Podobno w prawdziwym fan-klubie GW wsyzscy są prawiczkami. Tak że Typsonie, spodziewający się potomka, nie załapujesz się - i stąd nie kumasz bazy :)
      • jaki71 Re: Star Wars 25.05.05, 20:41
        sherlock_holmes napisał:

        > Podobno w prawdziwym fan-klubie GW wsyzscy są prawiczkami. Tak że Typsonie, spo
        > dziewający się potomka, nie załapujesz się - i stąd nie kumasz bazy :)
        >
        To w takim razie musze sie zony zapytac czyje to dziecko po naszym domu chodzi??
        :-)

        Jak juz pisalem jeste fanem masowej rozrywki i nie wstydze sie tego.
        Tak samo jestem fanem SF i Fantazy chociaz tego ostatniego jakby mniej.
        A SW EIV to jeden z filmow na ktorym siedzialem z rozdziawiona japa. Na EV bylo
        podobnie ale juz EVI mnie rozczarowal za stary bylem czy co.
        Nowa trylogia porownujac ja ze stara wcale nie jest gorsza. Jedynie EI byl
        niewypalem bo pomysl Lukasa polegal na tym ze starzy fani pojda na ten film ze
        swoimi dziecmi. I film byl dla nikogo. Dzieci go nie rozumialy a starzy czuli
        sie oszukani.
        EIII jest majstersztykiem jesli chodzi o cala sage. Fabula mierna tak samo jak w
        pierwszej trylogi. Mnostwo skrotow i uproszczen. Ale widowisko przednie i
        wspaniale. Historia zatoczyla kolo i o to chodzilo.
        Kto nie lubi ten nie zrozumie. Film ten podobnie jak Wladca podzieli widzow
        tylko na dwie grupy:
        1. tych zachwyconych
        2. tych, ktorym sie nie podoba.


        P.S. Nigdy nie zapomne filmu, ktory zmienil moje patrzenie na swiat SF.
        Troche przez przypadek a moze nie zostalem przez ojca wyciagniety na film pod
        tytulem ALIEN i wtedy wszystko sie zaczelo. Ud tamtej pory nie przejde obojetnie
        obok zadnego filmu SF.
    • marekatlanta71 Re: Star Wars 28.05.05, 07:53
      W koncu dzis sie wybralem ale zeby byc oryginalny to poszedlem na seans w
      IMAX'ie. Film cieniutki, ale nie odstaje glebokoscia fabuly od reszty serii.
      Efekty specjalne niezle, ale nie zdumiewajace. Przemiana Anakina jakas taka
      nieprzekonywujaca.
      • marekatlanta71 Re: Star Wars 28.05.05, 17:01
        A swoja droga to wybieranie sie do kin na 22:30 jest glupie - teraz juz 11:00 a
        ja nadal w lozku leze :(
        • truskava Re: Star Wars 28.05.05, 17:26
          marekatlanta71 napisał:

          > A swoja droga to wybieranie sie do kin na 22:30 jest glupie - teraz juz 11:00
          > a ja nadal w lozku leze :(


          Teraz już rzadziej, ale kiedyś miałem faze chodzenia do kina na sensy
          rozpoczynające się około 23:00.
          Kiedyś poszlismy tak na Titanica - z kina wyszliśmy o 3:40...
        • art_0 Re: Star Wars 29.05.05, 09:48
          Ja poszedłem na seans o godzinie 0:01....i choć twierdzę, iż film był słabiutki
          nie żałuję. No może troszeczkę, bo 2,5 godziny po tym jak się położyłem
          musiałem wstać ;)

          pozdrawiam

          Art_0
Inne wątki na temat:
Pełna wersja