mejson.e
19.11.05, 18:12
Do pasji mnie, spokojnego i cierpliwego czleka, doprowadzaja bezmyslne
chamskie prymitywy na drodze.
1. Jade sobie w szarowce szara uliczka wypatrujac szarych przechodniow i
rowerzystow i w ostatniej chwili o centymetry mijam uchylone szare drzwi w
szarym samochodzie, bo gosc nie pofatygowal sie zamknac drzwi na czas
pogawedki z innym gosciem na chodniku.
2. Tocze sie wieczorem przez niezle oswietlona uliczke i nagle konstantuje, ze
to nie zaparkowany ale jadacy mercedes - on tylko nie wlaczyl swiatel.
3. Czekam grzecznie z podporzadkowanej, az przejedzie ten z prawej, ale ten
czeka az przejedzie ten z mojej lewej. "Lewy" toczy sie ze slepym prawym
reflektorem, po czym dostojnie skreca w moja uliczke bez zadnego
kierunkowskazu. Gdyby mrugnal choc raz, to zdazylby przejechac i ten z prawej
i ja i zamiatarka MPO zanim laskawca skrecilby w swoja prawa.
4. Minuta postoju pod czerwonym a ja juz mam czerwona mgle w oczach. Wielkie
kombi przede mna gniecie hamulec przez caly cykl czerwony majac mozliwosc
obserwacji w lusterku wstecznym mojej geby podswietlonej na czerwono jak dynia
na Helloween. Reczny nie istnieje, tak samo jak stabilnosc pojazdu na drode
bez pochylosci.
5. Zimny poranek, pierwszy szron na szybach w tym roku. Z bocznej drogi
wytacza sie orurowany pysk Sprintera z para ogromnych dalekosieznych
reflektorow na rurze. Maja wzbudzac respekt i zmiatac maruderow z drogi.
Mojego respektu nie budzi kawalek geby kierowcy ledwie widoczny w
dwudziestocentymetrowej szczelinie wydrapanej chyba paznokciami na przedniej
szybie.
6. Co chwila zle ustawiony reflektor w mijanym samochodzie przyszpila mnie
oparcia fotela. Na snopy swiatla z szukajacych nieba reflektorow pojazdu za
mna z trudem pomaga nawet podwojne sciemnienie lusterka.
7. Goracy wieczor ostatniego lata, uchylona tylna szyba, plejada meteorow
niedopalkow wyrzucanych na zewnatrz dla zachowania schludnosci popielniczek
mijanych samochodow. Rano znajduje na tylnej kanapie peta zanurzonego w
wypalonej tapicerce.
W zamknietym nadwoziu nie widac slomy wystajacej z butow, moze czasami odwazny
wzorek dresu, ale znamiona niewychowanego niechluja roztaczaja sie wokol ostro
jak aromat obornika poruszonego srebrnymi widlami.
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.