wotur
23.11.05, 14:31
Panie i Panowie, litości!!
Prowdzę codziennie od lat 40, zajeździłem 11 swoich samochodów nie licząc
motocykli, przejechałem blisko - oceniam - 1.2 miliona kilometrów, w tym
trochę w krajach egzotycznych nie tylko pod waględem strony drogi - ale jazdę
po Polsce a szczególnie codzienną po Warszawie traktuję zawsze jako miłą
okazję do odprężenia i życzliwego obejrzenia otoczenia.
Cholera, czy to ja jestem cierpiętnik, masochista, czy to Wy?!!
Nie przeszkadzają mi miłośnicy lewego pasa, troszkę nie pochwalam cwanych lub
tępych miłośników pasa prawego..
Nie przeszkadzają mi nie używający często kierunkowskazów, bo oni w 99$
wykonują sensowne manewry...trochę wzmagają potrzebę koncentracji ci, co ich
używają w nadmierze, bo często wykonują manewry bezsensowne..
Nie przeszkadza mi, gdy się ktoś przede mną wlecze - widocznie ma powód. mam
go przesłuchać? Sytuacja się zaraz i tak zmieni.
Nie przeszkadzają mi psy osikujące opony, grafitti na ścianach, biedacy z
zainatalowanymi w swych "brykach" kilowatami głośników na wzór sympatycznych
skąd innąd Turków...
Siedzę luźno, słucham lubianej muzyki albo kanału radia, relaksuje się
poświęcając prowadzeniu dokładnie tyle emocji, ile jest w danej sytuacji
niezbędne. Z punktu A do punktu B przemieszczam się w czasie raczej poniżej
średniego czasu, ale to ma wychodzić samo, nie na zasadzie zesraj się a nie
daj się.
Uwielbiam snieg i goło;esź (rozrywka) a od czsów upwszechnienia klimatyzacji
rozkoszuję się wnętrzem swej intymnej szklanej klatki w czsie morderczego
upału.
Wszystko to napisałe, aby podkreślić, jakim zaskoczenie jest dla mnie
strumień skarg od "porażanych" światłami hamulcowymi!!
Ludzie, dajcie na luz, gdybym miał zwracać uwagę na takie bzdury, gdyby NAWET
TO mi przeszkadzało, to nie tylko bym wolał chodzić pieszo, ale nawet o
kulach (Tfu, odpukać..)
A nogi nie wciskam w pedał bez sensu, aby mnie nie bolała - bo niby po co?
Pozdrawiam
WT/