Dodaj do ulubionych

O mały włos....

29.07.06, 14:34
Nie zabiłem siebie, dyrektora i dwoje innych osób.
Jak wiecie,jeżdżę szybko i brawurowo.Nie wstydzę się przyznać do tego, lecz
również nie jestem z tego dumny.Ot,taki mam styl jazdy.Jednak staram się
zachować max.ostrożności podczas szybkiej jazdy.
Ale przedwczoraj zap....em na całej liniii.
Podczas wyprzedzania kolumny wlokących się samochodów, źle oceniłem sytuację
na drodze.Zamiast zakończyć wyprzedzanie w miejscu zakończenia linii
przerywanych, postanowiłem z rozpędu łyknąć jeszcze jednego "zawalidrogę".
Przeliczyłem się,bo w chwili gdy jechałem równolegle do wyprzedzanego
pojazdu, znienacka dostrzegłem dach auta jadącego z przeciwka (wyskoczył zza
wzniesienia) i cudem (dosłownie) udało mi się wyhamować na tyle,by schować
się za wyprzedzanym samochodem.
Auto jadące z przeciwka (nie zdążyłem zakodować marki) przemknęło koło mnie
jak błyskawica.Ja na budziku miałem 120, on pewnie tyle samo lub więcej.
Tak o to,rutyna i pośpiech przyczyniają się do tragedii.
Ja tym razem miałem oooooooogrooooooomne szczęście.Ale czy następnym razem
nie będę miał pecha?
Pzdr.
PS.
możecie mnie zj...ć! Zasłużyłem na to.:)
Obserwuj wątek
    • wo_bi Re: O mały włos.... 29.07.06, 16:43
      krakus.mp napisał:

      > możecie mnie zj...ć! Zasłużyłem na to.:)

      My nie musimy, Twoj szef za nas to juz zrobi/zrobil!!
    • ernest_linnhoff Re: O mały włos.... 29.07.06, 16:47
      Wyznales swoj "grzech", widac zal za niego. Mozna rozgrzeszyc :)
      • margotje Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:00
        ernest_linnhoff napisał:

        > Wyznales swoj "grzech", widac zal za niego. Mozna rozgrzeszyc :)

        ... pod warunkiem, ze juz grzeszyc w ten sposob nie bedziesz ;)
        • ernest_linnhoff Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:10
          margotje napisała:

          > ... pod warunkiem, ze juz grzeszyc w ten sposob nie bedziesz ;)

          ... oraz w ramach pokuty zatankujesz Krakusie wybranym 10 osobom z forum do
          pelna zbiorniki etylina ;)
          • truskava Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:23
            ernest_linnhoff napisał:

            > ... oraz w ramach pokuty zatankujesz Krakusie wybranym 10 osobom z forum do
            > pelna zbiorniki etylina ;)

            To nie jest dobry pomysł, bo chyba nikt już nie jeździ na etylinie... :-/
            • rapid130 Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:37
              truskava napisała:

              > To nie jest dobry pomysł, bo chyba nikt już nie jeździ na etylinie... :-/

              A widujesz czasem faktury ze stacji paliwowych?

              Jak wół piszą tam wiele razy, d*** żołędne, "etylina bezołowiowa LO95".

              Brzmi jak "sucha woda", albo "mokry ogień".
              • truskava Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:41
                Hehehe, dobre.
                Prawie wyłącznie tankuję na Nestle - fakture przysyłają raz w miesiącu.
                Tam na szczęście nie walą baboli i obciążąja mnie za Benz.Bezolow.95 :-]
                • jerry.s Re: O mały włos.... 01.08.06, 10:51
                  truskava napisała:

                  > Hehehe, dobre.
                  > Prawie wyłącznie tankuję na Nestle


                  jak Ty to robisz? czekolade lejesz do zbiornika?
                  • typson Re: O mały włos.... 01.08.06, 11:00
                    nesquick :D
                    • truskava Re: O mały włos.... 01.08.06, 17:25
                      Dobra dobra, zgrywusy :-P
                      Z wrodzonej przekory piszę "Nestle", co by trochę osłodzić sobie proces
                      tankowania wozidła.
                      • sherlock_holmes Re: O mały włos.... 01.08.06, 21:14
                        A jakby tak ..wymarzyc sobie benzyne w granulkach? Wsypujesz łyżkę, dolewasz litr wody i już jedziesz ze 100km :)
    • rapid130 Re: O mały włos.... 29.07.06, 17:44
      krakus.mp napisał:

      > możecie mnie zj...ć! Zasłużyłem na to.:)

      "Nooooo co za (tu wstawić, zależnie od nastroju oraz inwencji twórczej)
      idiota... debil... przygłup... p$%&*#@%*y k*&%$#$s!!!"

      Tak czasem sobie mówię półgłosem, dla ulżenia stresu, gdy na czubku wzniesienia
      szczęśliwie wyminę się z wyprzedzającym z naprzeciwka bez widoczności.
      ;))))))
    • typson Re: O mały włos.... 29.07.06, 20:10
      ja tam Cie zjebywac nie bede - kazdemu sie zdarza. Ale zjebywac nie bede pod
      warunkiem, ze bedziesz o tym pamietal przy kazdym nastepnym wyprzedzaniu.

      Nie dobrze jest wyprzedzac dlugie kolumny aut, bo prawie zawsze robi sie to
      przyspieszajac. Az w koncu roznica predkosci robi sie na tyle duza, ze schowanie
      sie w kolumne staje sie bardzo trudne, wymaga mocnego hamowania, etc.
      • tomek854 Re: O mały włos.... 29.07.06, 21:35
        Mi sie nie zdarza. Ale moze dlatego, ze wyznaje zasade 'lepiej za dlugo
        poczekac niz za szybko wyprzedzic'?
        • rapid130 Re: O mały włos.... 29.07.06, 23:09
          tomek854 napisał:

          > Mi sie nie zdarza. Ale moze dlatego, ze wyznaje zasade 'lepiej za dlugo
          > poczekac niz za szybko wyprzedzic'?

          Oryś, podpisuję się pod tym 4 łapkami.

          Jestem w stanie wybaczyć komuś kto jedzie na czołówkę z powodu błędu w sztuce
          (jego zła ocena mojej szybkości, ...bo ciężarówka była za długa, ...bo zamiast
          jednej były dwie ciężarówki lecące zderzak w zderzak).

          Wybaczam, gdy taki "błędny rycerz" zabiera się do wyprzedzania w miejscu
          dopuszczalnym, będąc w (skądinąd błędnym) przekonaniu, że sytuacja jest czysta.

          Taki błąd może się przytrafić każdemu, choćby dlatego, że z przeciwka poleci
          coś z V=160 km/h.

          Wybaczam, bo (relatywnie) MAM SPORO CZASU na reakcję obronną.

          * * *
          Ale wściekła kur****ca mnie bierze, gdy trafiam na rozpędzoną "niespodziankę"
          idącą na czołowe znienacka. Na czubku wzniesienia, lub tuż za nim.
          Lub wyłaniającą się krotochwilnie zza tira, wyprzedzanego na zakręcie.

          Gdy MAM UŁAMKI SEKUND czasu na błyskawiczną reakcję zapobiegającą "dzwonowi".

          Sorrrrrki, ale zabieranie się za wyprzedzanie w sytuacji nieczystej (np. przed
          większością zakrętów, czubkami wzniesień) nie jest błędem w sztuce.

          Jest... (piiii piiii piiiii)!!!!

          ;))))
    • wujaszek_joe Re: O mały włos.... 29.07.06, 21:44
      chyba każdy kto jezdzi ma w pamięci pełno takich sytuacji. poza moja mamą,
      która jezdzi zle, wolno, szarpie ale bez cienia zagrożenia życia. styl nie do
      przyjęcia dla lubiących jezdzić:)
      pamiętam rok temu wyprzedzanie corsą, autentycznie w szyi czułem serce:)
      ostatnio w ciągu jednej stukilometrowej jazdy miałem dwa mocne hamowania, ktos
      mi wymuszał bo za szybko jechałem, bo sie zawsze spiesze.
      zauwazyłem ze w oktavii brata w takiej sytuacji wiem ze wjade w niego, a w
      gołej almerze sie boje czy mi sie cos nie stanie. w przyszłym roku chyba nowszy
      samochód, z poduchami absem
      • m.a.n.n A tutaj włosa zabrakło: 29.07.06, 21:48
        www.metacafe.com/watch/1558/car_accident/
        • krakus.mp A tu chyba cud zaistniał.:) 30.07.06, 12:31
          www.metacafe.com/watch/160815/a_bike_accident/
      • krakus.mp Re: O mały włos.... 30.07.06, 12:39
        Witam.
        Czytając wasze wpisy,jestem zdziwiony.Spodziewałem się sporej zjebki, a tu
        rozgrzeszenie.
        Przyznam,że taka wpadka przytrafiła mi się od bardzo dawna.Jako kierowca
        zawodowy,mający na liczniku ponad milion kilometrów (od 1983r,praktyka non stop)
        i będący w wielu opałach na drodze (z winy kogoś innego),ta ostatnia "pomyłka"
        mogła być ostatnią.
        Powiem coś jeszcze.Moja wiara ostatnio stała się słaba,ale Bóg istnieje i....
        chyba mnie jednak kocha.:)
        Pzdr.
        • bassooner Re: O mały włos.... 30.07.06, 14:55
          Masz zjebke ode mnie...a ty łobuzie jeden!!!
        • typson Re: O mały włos.... 31.07.06, 10:57
          > ale Bóg istnieje i....
          > chyba mnie jednak kocha.:)

          No i chociazby z tego powodu, nie nalezy ingerowac w preferencje seksualne
          innych, bo fakt, ze Bóg Cie kocha nie poddaje sie argumentom znanej nam logiki :D:D
    • mrzagi01 Re: O mały włos.... 30.07.06, 19:18
      jak o włosach mowa, to "jedź tak aby nikt przez ciebie nie osiwiał"- to moja
      dewiza. Niech od dzisiaj będzie również twoją dewizą.
      • lobuzek1 Re: O mały włos.... 30.07.06, 22:08
        Błądzić rzeczą ludzką, ale szatańską tkwić w błędzie. Na szczęście nic się nie
        stało, ważne że wyciągasz z tego właściwe wnioski. Pozdrowienia!
    • franek-b Re: O mały włos.... 31.07.06, 09:23
      krakus.mp napisał:

      > Nie zabiłem siebie, dyrektora i dwoje innych osób.
      > Jak wiecie,jeżdżę szybko i brawurowo.Nie wstydzę się przyznać do tego, lecz
      > również nie jestem z tego dumny.Ot,taki mam styl jazdy.

      Błąd błędem - każdemu się zdarzają.
      Ale dla mnie w powyższym zdaniu kryje się cała prawda - typowy 'tuning'
      mentalny - Krakusie nie masz moralnego prawa powiedziec cokolwiek na
      tuningowcow - sam nie jestes lepszy.
      • crannmer Ot co 31.07.06, 10:12
        franek-b napisał:

        > Ale dla mnie w powyższym zdaniu kryje się cała prawda - typowy 'tuning'
        > mentalny - Krakusie nie masz moralnego prawa powiedziec cokolwiek na
        > tuningowcow - sam nie jestes lepszy.

        Ot co.

        Ja jestem zdania, ze mezczyzne od szczeniaka rozni przede wszystkim poczucie
        odpowiedzialnosci.

        I to nie tylko tej bezposredniej, za zycie i zdrowie wlasne, pasazerow i innych
        uczestnikow ruchu.

        Ale takze odpowiedzialnosc za wlasna rodzine, ktorej ewentualnie zginie glowa i
        osoba ta rodzine utrzymujaca (o bolu zony i dzieci, z ktorych robi sie
        polsieroty, nie wspominajac). Za pracownikow firmy, ktora moze stracic
        wiezionego dyrektora i kilka innych waznych pracownikow, przez co ci pracownicy
        moga stracic prace. I wiele innych takich odpowiedzialnosci.

        I jesli ktos ma gdzies odpowiedzialnosc (przede wyszystkim ta za innych), to
        jest szczeniakiem niezaleznie od wieku, powozonej fury i ilosci przejechanych
        kilometrow.

        MfG

        C.
        • camillie Re: Ot co 31.07.06, 14:52
          Crannmer chyba najpełniej to ujął: szczeniactwo.
          • krakus.mp Re: Ot co 31.07.06, 17:35
            camillie napisała:

            > Crannmer chyba najpełniej to ujął: szczeniactwo.
            Chyba jednak nie!
            • camillie Szczeniactwo czy nie... 31.07.06, 20:48
              krakus.mp napisał:

              > camillie napisała:
              >
              > > Crannmer chyba najpełniej to ujął: szczeniactwo.
              > Chyba jednak nie!

              Ależ, to tylko moje zdanie. I ono takie właśnie jest, przeczenie tego nie zmieni.
        • krakus.mp Re: Ot co 31.07.06, 17:34
          Witam.
          crannmer napisał:

          >> Ot co.
          >
          > Ja jestem zdania, ze mezczyzne od szczeniaka rozni przede wszystkim poczucie
          > odpowiedzialnosci.
          >
          > I to nie tylko tej bezposredniej, za zycie i zdrowie wlasne, pasazerow i
          innych
          > uczestnikow ruchu.
          >
          > Ale takze odpowiedzialnosc za wlasna rodzine, ktorej ewentualnie zginie glowa
          i
          > osoba ta rodzine utrzymujaca (o bolu zony i dzieci, z ktorych robi sie
          > polsieroty, nie wspominajac). Za pracownikow firmy, ktora moze stracic
          > wiezionego dyrektora i kilka innych waznych pracownikow, przez co ci
          pracownicy
          > moga stracic prace. I wiele innych takich odpowiedzialnosci.
          >
          > I jesli ktos ma gdzies odpowiedzialnosc (przede wyszystkim ta za innych), to
          > jest szczeniakiem niezaleznie od wieku, powozonej fury i ilosci przejechanych
          > kilometrow.

          Ulżyło ci?
          Co ty gościu wiesz o zawodowej jeździe?

          Zgadzam się,że błąd jeki popełniłem powstał na skutek zbyt
          pochopnej,nieodpowiedzialnej (nieodpowiedniej raczej) decyzji.
          Ale na podstawie jednej błędnej decyzji,ty twierdzisz (oskarżasz mnie) że
          jestem człowiekiem nieodpowiedzialnym, że zachowuję się jak szczeniak.
          ???
          Myślisz,że moja 23 letnia praktyka zawodowa i ponad milion kilometrów
          zrobionych różnymi samochodami,w tym również ciężarowymi,dostawczymi (nawet
          karetką)i osobowymi,trwała by do dziś?
          Gdybym był nieodpowiedzialnym człowiekiem, z pewnością siedziałbym za
          spowodowanie wypadku w kiciu lub wąchał kwiatki od spodu.
          Nigdy nie spowodowałem wypadku i nigdy nikomu nic złego na drodze nie zrobiłem.
          Jeździć szybko,nie znaczy jeździć nieodpowiedzialnie.Szybkość nie zabija!
          Zabija brak wyobraźnie i głupota.
          Swoją wpadkę,traktuję jak wypadek przy pracy, na szczęście zakończony
          szczęśliwie.Wyciągnąłem z tego wnioski i uderzyłem się w pierś.
          Więcej takiego czegoś nie popełnię.Przynajmniej mam taką nadzieję.
          Pzdr.
          • typson Re: Ot co 31.07.06, 17:37
            no dopraszałeś sie o zjebkę to ją otrzymałes wedle zamowienia.
            • krakus.mp Re: Ot co 31.07.06, 17:44
              typson napisał:

              > no dopraszałeś sie o zjebkę to ją otrzymałes wedle zamowienia.
              Odczułem to jak napaść na swoją osobę,a nie jak zjebkę.
              No,ale może jestem przewrażliwiony.Z drugiej strony nie każdy musi lubić
              krakusa.mp
              Tak jak ja niecierpię kilka osób.
        • sherlock_holmes Re: Ot co 31.07.06, 21:24
          Zgadzam sie w zupełności - większości ludzi z wiekiem, doświadczeniem i tym co widzeli na drodze przychodzi uspokojenie i wieksza odpowiedzialność na drodze.
          Za Kraklusem miałem, okazje jechac gdy jeździł jeszcze Transitem i raz miałem ochotę mu powiedzieć co myślę o wyprzedzaniu na grubość lakieru, poza tym nie tak dawno sam się chwalił jak to jechał 50km/h po osiedlu i mijał sie ze mną "na żyletki".
          Dlatego ja nie wierzę w tę skruchę.
          PS. Polecam wszystkim stronę "stop wariatom" - bardzo dobry pomysł że akurat w wakacje coś takiego ogłaszają. Bo w każdym z nas jest wariat drogowy i nie wolno go dopuścić do prowadzenia auta...
          • krakus.mp Re: Ot co 01.08.06, 15:46
            sherlock_holmes napisał:

            > Zgadzam sie w zupełności - większości ludzi z wiekiem, doświadczeniem i tym
            co
            > widzeli na drodze przychodzi uspokojenie i wieksza odpowiedzialność na drodze.
            > Za Kraklusem miałem, okazje jechac gdy jeździł jeszcze Transitem i raz miałem
            o
            > chotę mu powiedzieć co myślę o wyprzedzaniu na grubość lakieru, poza tym nie
            ta
            > k dawno sam się chwalił jak to jechał 50km/h po osiedlu i mijał sie ze
            mną "na
            > żyletki".

            Chwalił?
            Jak miałem się z tobą minąć w inny sposób, skoro osiedlowa droga jest wąska?
            Nie mogłem odbić na prawo,bo uderzył bym w zaparkowane samochody.Ty
            natomiast,mogłeś poczekać w zatoczce,aż ja przejadę.Wpitoliłeś się na chama i
            jeszcze masz czelność twierdzić,że to ja wyminąłem cię na grubość lakieru.
            A jak chodzi o szybkość,to była taka sama jak twoja.Też jechałeś szybciej niż
            20 km/h. Chyba nie zaprzeczysz?
            > Dlatego ja nie wierzę w tę skruchę.
            I masz rację.Nawyki pozostają.:)))

            A skoro mowa o wariactwie drogowym,to przypomnij sobie SH,jak Skodą wywijałeś
            na Rondzie Czyżyńskim, jadąc w kierunky "Wandy".
            Opony piszczały i silnik pracował na max.obrotach.Wiesz kiedy to było?
            Więc nie praw morałów o piratach,wariatach i krakusie,co wyprzedza na grubość
            lakieru.:)
            > PS. Polecam wszystkim stronę "stop wariatom" - bardzo dobry pomysł że akurat
            w
            > wakacje coś takiego ogłaszają. Bo w każdym z nas jest wariat drogowy i nie
            woln
            > o go dopuścić do prowadzenia auta...
            >
            • sherlock_holmes Re: Ot co 01.08.06, 17:54
              krakus.mp napisał:

              > sherlock_holmes napisał:
              >
              > > Zgadzam sie w zupełności - większości ludzi z wiekiem, doświadczeniem i t
              > ym
              > co
              > > widzeli na drodze przychodzi uspokojenie i wieksza odpowiedzialność na dr
              > odze.
              > > Za Kraklusem miałem, okazje jechac gdy jeździł jeszcze Transitem i raz mi
              > ałem
              > o
              > > chotę mu powiedzieć co myślę o wyprzedzaniu na grubość lakieru, poza tym
              > nie
              > ta
              > > k dawno sam się chwalił jak to jechał 50km/h po osiedlu i mijał sie ze
              > mną "na
              > > żyletki".
              >
              > Chwalił?
              > Jak miałem się z tobą minąć w inny sposób, skoro osiedlowa droga jest wąska?
              > Nie mogłem odbić na prawo,bo uderzył bym w zaparkowane samochody.Ty
              > natomiast,mogłeś poczekać w zatoczce,aż ja przejadę.Wpitoliłeś się na chama i
              > jeszcze masz czelność twierdzić,że to ja wyminąłem cię na grubość lakieru.
              > A jak chodzi o szybkość,to była taka sama jak twoja.Też jechałeś szybciej niż
              > 20 km/h. Chyba nie zaprzeczysz?

              Przeczytaj sobie to co sam napisałes:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=36321838&v=2&s=0
              A teraz sie ode mnie delikatnie mówiąc odpier..l, bo najpierw piszesz, że gdybym się nie usunął to byś we mnie wjechał, a teraz że to ja się pchałem na chama.
              Jesteś żenujący i wcale sie nie dziwię, że głosowałeś na PiS - przecież robisz dokłądnie to samo co oni w rządzie.

              > > Dlatego ja nie wierzę w tę skruchę.
              > I masz rację.Nawyki pozostają.:)))
              >
              > A skoro mowa o wariactwie drogowym,to przypomnij sobie SH,jak Skodą wywijałeś
              > na Rondzie Czyżyńskim, jadąc w kierunky "Wandy".
              > Opony piszczały i silnik pracował na max.obrotach.Wiesz kiedy to było?

              Po pierwsze - 5 lat temu jeździłem nieco inaczej, po drugie nie było to na rondzie czyżyńskim, tylko kocmyrzowskim, które wtedy nie było jeszcze rondem.
              Po trzecie - na pustej drodze z max. widocznością szybsze przejechanie zakrętu nie jest porywnywalne z samobójczym pakowaniem sie bez widoczności na czołówkę.

              > Więc nie praw morałów o piratach,wariatach i krakusie,co wyprzedza na grubość
              > lakieru.:)

              Nie wyprzedza tylk owymija. Już ci pisałem, że twoja znajomość przepisów nie odstaje od średniej krajowej.

              I jeszcze jedno: Mejsona sie boisz i masz do niego respekt - reszte mieszasz z błotem i gnoisz za to, że ci powiedzieli co napraw eo tobie myślą. Jesteś żenujący i żałosny. Musisz się wyżywać za to, że zamknąłeś swoje forum z powodu braku frekwencji? Przecież przyrzekałeś, że tu nie będziesz pisał?
              • mejson.e Nawrócenie 01.08.06, 20:17
                sherlock_holmes napisał:

                "Jesteś żenujący i żałosny. Musisz się wyżywać za to, że zamknąłeś swoje forum z
                powodu braku frekwencji? Przecież przyrzekałeś, że tu nie będziesz pisał?"

                Po co aż takie słowa?!
                Krakus to nerwus i zbyt mocno reaguje na ostre słowa, a na takie to już z reguly
                się obraża.

                Na moją opinię zareagował właściwie, więc może odszczeka niektóre poprzednio
                wypisane nieodpowiednie słowa, jeśli coś naprawdę przemyślał.

                Dajmy mu szansę - nawrócony grzesznik ma lepszy wpływ niż nudny faryzeusz...

                P.S.: Ktoś tu się boi Mejsona??!!

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • sherlock_holmes Re: Nawrócenie 01.08.06, 21:08
                  To jest tak: kto sieje wiatr, zbiera burzę. Za głupotę i narażanie czyjegoś życia trzeba słusznie oberwac po uszach, ale postawa "zrobiłem głupio, ale i tak jestem lepszy, bo ....... a wy sie w ogóle nie znacie" chyba jest nie do zaakceptowania?
                  PS. Nie siejesz postrachu - raczej to jak spojrzenie dezaprobaty :)
                • typson Re: Nawrócenie 02.08.06, 10:44
                  > P.S.: Ktoś tu się boi Mejsona??!!

                  ja nie, ostatnio nie mam pieniedzy na paliwo, wiec jezdze po miescie 60 :D:D
              • krakus.mp Re: Ot co 02.08.06, 17:52
                sherlock_holmes napisał:

                >> Przeczytaj sobie to co sam napisałes:
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=36321838&v=2&s=0


                Ty sobie przeczytaj, co odpisałem na twój zarzut.
                Jak nie widzisz, to mogę ci skopiować i wkleić.


                > A teraz sie ode mnie delikatnie mówiąc odpier..l, bo najpierw piszesz, że
                gdyby
                > m się nie usunął to byś we mnie wjechał, a teraz że to ja się pchałem na
                chama.

                Pchałeś się, bo miałeś po swojej prawej stronie zatokę (uliczkę do 14) w której
                mogłeś przystanąć i przepuścić mnie.
                Ciesz się że nie jechałem Tranzitem,bo wpierdoliłbym się w ciebie z dziką
                rozkoszą.Wtedy straciłbyś nie tylko lusterka.

                > Jesteś żenujący i wcale sie nie dziwię, że głosowałeś na PiS - przecież
                robisz
                > dokłądnie to samo co oni w rządzie.

                Głosowałem na Prezydenta z PiS.Żałuję mocno i mam wyrzuty sumienia.
                >
                > Po pierwsze - 5 lat temu jeździłem nieco inaczej, po drugie nie było to na
                rond
                > zie czyżyńskim, tylko kocmyrzowskim, które wtedy nie było jeszcze rondem.

                Tak,masz rację.Rondo Kocmyrzowskie.

                > Po trzecie - na pustej drodze z max. widocznością szybsze przejechanie
                zakrętu
                > nie jest porywnywalne z samobójczym pakowaniem sie bez widoczności na
                czołówkę.

                Zdecydowanie nie,poza tym,że można bokiem wpaść na torowisko i wydachować.
                >
                >> Nie wyprzedza tylk owymija. Już ci pisałem, że twoja znajomość przepisów nie
                od
                > staje od średniej krajowej.

                Ty jesteś z nimi zaznajomiony jak Szczur z kosmosem.
                >
                > I jeszcze jedno: Mejsona sie boisz i masz do niego respekt - reszte mieszasz
                z
                > błotem i gnoisz za to, że ci powiedzieli co napraw eo tobie myślą.

                Nikogo się nie boję.
                Mejsona szanuję,tak samo jak wiele innych osób z tego forum.




                Jesteś żenuj
                > ący i żałosny. Musisz się wyżywać za to, że zamknąłeś swoje forum z powodu
                brak
                > u frekwencji?

                Zamknąłem,bo nie widziałem sensu w jego utrzymywaniu.




                Przecież przyrzekałeś, że tu nie będziesz pisał?

                Widocznie o tym zapomniałem.
                Mam to zrobić?
                Zabierz mi konto, to przestanę.Mówię poważnie.
                >
                • tomek854 Re: Ot co 05.08.06, 17:24
                  > Ciesz się że nie jechałem Tranzitem,bo wpierdoliłbym się w ciebie z dziką
                  > rozkoszą.Wtedy straciłbyś nie tylko lusterka.

                  I tyle by bylo w temacie 'rozsadny krakus'.
      • krakus.mp Re: O mały włos.... 31.07.06, 18:00
        franek-b napisał:

        Krakusie nie masz moralnego prawa powiedziec cokolwiek na
        > tuningowcow - sam nie jestes lepszy.

        Owszem, mam takie prawo.
        Mója technika jazdy i doświadczenie za kółkiem stoją o wiele wyżej od
        umiejętności niejednego stuningowanego dresa.Owszem,zdarzają się wyjątki na
        drodze w postaci tuningowców jadących rozważnie i bezpiecznie,zachowujących
        nakazane przepisy (z wyjątkiem tych o ograniczeniu prędkości).Lecz zdecydowana
        większość tuningowej braci jeździ według własnych zasad.A jak to robi,to ty
        wiesz najlepiej.

        >

        • bassooner Re: O mały włos.... 31.07.06, 18:08
          Się czepiacie krakusa...i dobrze ale bez złośliwości.
          Zrobił źle i przyznał się do winy...ot co.Przemyślał sprawę,więcej pewnie tak
          nie zaryzykuje.Nie każdy wyciąga wnioski.
          Niechaj każdy,który jest bez winy,pierwszy rzuci kamieniem.
          • krakus.mp Re: O mały włos.... 31.07.06, 18:14
            bassooner napisał:

            > Się czepiacie krakusa...i dobrze ale bez złośliwości.
            > Zrobił źle i przyznał się do winy...ot co.Przemyślał sprawę,więcej pewnie tak
            > nie zaryzykuje.Nie każdy wyciąga wnioski.
            > Niechaj każdy,który jest bez winy,pierwszy rzuci kamieniem.
            Bass.Polubiłem Cię chłopie.:)))
          • franek-b Re: O mały włos.... 31.07.06, 21:42
            > Się czepiacie krakusa...i dobrze ale bez złośliwości.
            > Zrobił źle i przyznał się do winy...ot co.Przemyślał sprawę,więcej pewnie tak
            > nie zaryzykuje.Nie każdy wyciąga wnioski.

            Tu nie chodzi o ten przypadek, napisalem, to kazdemu moze sie zdarzyc. Chodzi o
            postawe Krakusa, ktory na innych najezdza a sam nie jest lepszy.
          • winnix Re: O mały włos.... 06.08.06, 21:30
            "I tyle by było w temacie "rozsądny krakus""
            "Znowu zaczynasz,śmieciu?"

            I ty go jeszcze bronisz?
        • franek-b Re: O mały włos.... 31.07.06, 21:40

          > Owszem, mam takie prawo.

          W moim przekonaniu nie masz.

          > Mója technika jazdy i doświadczenie za kółkiem stoją o wiele wyżej od
          > umiejętności niejednego stuningowanego dresa.Owszem,zdarzają się wyjątki na
          > drodze w postaci tuningowców jadących rozważnie i bezpiecznie,zachowujących
          > nakazane przepisy (z wyjątkiem tych o ograniczeniu prędkości).

          Chrzanisz i to poteznie. Kto Ci dał prawo do czucia sie lepszym od tuningowcow?
          a w czym jestes lepszy? bo spojlera nie masz na aucie? pokory pokory pokory
          chlopie!
          Jak masz ochote jezdzic szybko to na tor i tam probuj umiejetnosci, zobaczymy
          jaki mocny jestes...

          Lecz zdecydowana
          > większość tuningowej braci jeździ według własnych zasad.A jak to robi,to ty
          > wiesz najlepiej.

          Tak, widze codziennie tych 'niesmiertelnych', 'szybszych' i
          generalnie 'lepszych' od calego motlochu - Ty masz tuningowcow, inni skodziarzy
          inni szrociarzy... fajnie czuc sie lepszym, nie? dla mnie nie masz powodow.
          • sherlock_holmes Re: O mały włos.... 31.07.06, 21:49
            Wiesz, że w Polsce 95% kierowców łamie przepisty, ale każdy uważa, że jeździ lepiej od innych i że to, że łamie przepisy to nic groźnego, bo oni wiedzą dobrze gdzie można przepisy przestrzegać...
        • dgr Re: O mały włos.... 01.08.06, 08:55
          Witam,
          Podoba mi się twoje stwierdzenie:"Lecz zdecydowana większość tuningowej braci
          jeździ według własnych zasad.A jak to robi,to ty wiesz najlepiej." A następnie,
          oczywiście w innym poście "Jak wiecie,jeżdżę szybko i brawurowo.Nie wstydzę się
          przyznać do tego, lecz również nie jestem z tego dumny.Ot,taki mam styl jazdy."
          Więc jak to jest że z jednej strony próbujesz wmówić jaki to jesteś lepszy od
          tuningowej braci, a z drugiej strony jeździsz dokładnie tak jak oni, tzn wg.
          swoich zasad i próbujesz na siłę udowodnić że jest inaczej ?
          Z jednej strony przedstawiasz sytuację w której postapiłeś co najmniej głupio,
          a z drugie strony masz pretensje do ludzi że piszą co myślą o Tobie ?
          Chyba widze brak konsekwencji w Twoim postepowaniu
          Pzdr dgr
          • krakus.mp Re: O mały włos.... 01.08.06, 15:53
            dgr napisał:

            > Witam,
            > Podoba mi się twoje stwierdzenie:"Lecz zdecydowana większość tuningowej braci
            > jeździ według własnych zasad.A jak to robi,to ty wiesz najlepiej." A
            następnie,
            >
            > oczywiście w innym poście "Jak wiecie,jeżdżę szybko i brawurowo.Nie wstydzę
            się
            >
            > przyznać do tego, lecz również nie jestem z tego dumny.Ot,taki mam styl
            jazdy."
            > Więc jak to jest że z jednej strony próbujesz wmówić jaki to jesteś lepszy od
            > tuningowej braci, a z drugiej strony jeździsz dokładnie tak jak oni, tzn wg.
            > swoich zasad i próbujesz na siłę udowodnić że jest inaczej ?
            > Z jednej strony przedstawiasz sytuację w której postapiłeś co najmniej
            głupio,
            > a z drugie strony masz pretensje do ludzi że piszą co myślą o Tobie ?
            > Chyba widze brak konsekwencji w Twoim postepowaniu
            > Pzdr dgr

            Witam.
            Co do jazdy dresiarstwa i tuningowców,to zauważ jedno.Oni prawie nigdy nie
            włączają kierunkowskazów,często przejeżdżają skrzyżowania na
            czerwonym,wyprzedzają na przejściach,również często wyprzedzają na trzeciego,
            podjeżdżają na chama przed oczekujących do skrętu w lewo ze środkowego
            pasa,ruszają z piskiem opon i często tak samo pokonują zakręty.Poprostu
            dopierdalają na oślep i bez wyobraźni.
            Ja tak nie robię, z wyjątkiem przekraczania dopuszczalnej szybkości.
            To jest ta różnica.
            Ale skoro uważąsz że jeżdżę jak dres lub tuningowiec, to sobie tak uważaj.Dynda
            mi to całkowicie.
            Pzdr.
            • dgr Re: O mały włos.... 01.08.06, 19:27
              Coraz bardziej mi się podoba jak piszesz ;) zwłaszcza to jak udawadniasz
              wyższość swojej jazdy nad tym jak jeżdżą tuningowcy.
              Ale koniec jest chyba najlepszy cyt:" Poprostu dopierdalają na oślep i bez
              wyobraźni." A czy Ty nie dopierdalasz na oślep i bez wyobraźni? Bo chyba nawet
              nie próbowałeś się zastanowić co może sie stać podczas wyprzedzania z duza
              prędkością i przy braku widoczności ?
              No ale jak niejednokrotnie pisałeś Ty jesteś zawodowym kierowcą, milion km, itd,
              itp... Ale jak widać nie na wiele to się zdaje.

              > Dynda mi to całkowicie.
              Zapytaj się tego kierowcy z którym jechałeś na czołówkę czy jemu też dynda

              Pzdr
              • krakus.mp Re: O mały włos.... 02.08.06, 17:30
                dgr napisał:

                > Ale koniec jest chyba najlepszy cyt:" Poprostu dopierdalają na oślep i bez
                > wyobraźni." A czy Ty nie dopierdalasz na oślep i bez wyobraźni?

                Witam.
                Po pierwsze,nie zap....m na oślep i bez wyobraźni.Przytrafiło mi się to raz i
                wyciągnąłem z tego wnioski.Dowodem tego jest ten post.Pisząc go,chciałem
                pokazać,że nawet doświadczonemu kierowcy z długim stażem, może przytrafić się
                pomyłka w ocenie sytuacji na drodze.
                Tak się składa,że dzisiaj jechałem tą samą drogą i przyglądnąłem się dokładnie
                znakom na jezdni i ukształtowaniu terenu.Przerywana linia kończy się na
                wierzchołku małego wzniesienia! Ponieważ droga jest prosta, z daleka wygląda na
                jednolity,długi odcinek.Wzniesienie zlewa się z drogą,zwłaszcza jak jedzie się
                pod Słońce.Ograniczenie szybkości jest do 70 km/h i znaki zezwalają na
                wyprzedzanie.
                Pzdr.
    • plawski Re: O mały włos.... 31.07.06, 20:42
      Sam wiesz, że zrobiłeś źle. Masz tego pełną świadomość. Ponadto przyznałęś się
      do tego publicznie. Piszesz, niżej, że zrobiłeś już parę kilometrów w życiu. Nie
      ma więc co krzyczeć. Niech to będzie dla Ciebie nauczką na przyszłość. Nie myli
      sie ten, kto nic nie robi.
      I tyle.
      • guru454 Re: O mały włos.... 31.07.06, 21:06
        Gdzie drwa rąbią, tam....
        W opisanym przypadku chce się powiedzieć,że można życie stracić.
        Jeden jedyny błąd w obliczeniach może być tym ostatnim.
    • mejson.e W oczekiwaniu na grzmot 01.08.06, 10:42
      To nie był niefart - pracowałeś na to już wiele kmgodzin.
      Z jednej strony zasłaniasz się wielkim doświadczeniem a z drugiej świadomie i
      bez poczucia winy łamiesz wybrane przepisy - ograniczenia prędkości, zakazy
      wyprzedzania itp.

      Sądzę, że to ostatnie wydarzenie niczego tak naprawdę Cię nie nauczy - groza
      minie, wkrótce wrócisz do "swojego" stylu jazdy - SzybkoAleBezpiecznie.

      I na to nie ma rady, bo to może załatwić albo wyobraźnia, albo nieszczęście.
      W codziennym szumie drogowym może pojawić się grzmot wywracający życie.
      Nie tylko wtedy gdy ryzykując trafisz na normalnego pechowca.
      Możesz np trafić na innego ryzykanta, który zza wzniesienia czy zakrętu pojawi
      się ze 160-ką na zegarze.
      Co więcej - nie musisz wtedy ryzykować Ty.
      Może to być kiedyś np Twój syn, który od lat obserwuje Twoje zachowanie i też
      będzie relatywizować podejście do przepisów.

      I jak z paleniem papierosów - z reguły bez konsekwencji ale jeśli zdarzyłaby się
      z tego powodu śmiertelna choroba, to czy potrafiłbyś odpowiedzieć na pytanie,
      czy naprawdę, Boże, kurwa, warto było?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • krakus.mp Re: W oczekiwaniu na grzmot 01.08.06, 16:02
        mejson.e napisał:
        > Co więcej - nie musisz wtedy ryzykować Ty.
        > Może to być kiedyś np Twój syn, który od lat obserwuje Twoje zachowanie i też
        > będzie relatywizować podejście do przepisów.
        >
        > I jak z paleniem papierosów - z reguły bez konsekwencji ale jeśli zdarzyłaby
        si
        > ę
        > z tego powodu śmiertelna choroba, to czy potrafiłbyś odpowiedzieć na pytanie,
        > czy naprawdę, Boże, kurwa, warto było?
        >
        > Pozdrawiam,
        > Mejson
        > --
        Wiesz mejson,czekałem na tę wypowiedź.
        Biorę ją sobie do serca.
        Pzdr.
        • m.a.n.n Re: W oczekiwaniu na grzmot 01.08.06, 22:47
          > > I jak z paleniem papierosów - z reguły bez konsekwencji ale jeśli zdarzył
          > aby
          > si
          > > ę
          > > z tego powodu śmiertelna choroba, to czy potrafiłbyś odpowiedzieć na pyta
          > nie,
          > > czy naprawdę, Boże, kurwa, warto było?

          Niestety, znam kogoś kto palił do ostatnich dni... :/
          • bassooner Re: W oczekiwaniu na grzmot 06.08.06, 20:46

          • bassooner Propozycja? 06.08.06, 20:48
            Zróbcie sobie gdzieś w lesie ustawkę i tyle...może nawet samochodową?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka