Dodaj do ulubionych

To se kurcze kupilem auto ;-S

03.10.06, 20:30
Stwierdzilem ze nie moge juz dluzej czekac, bo przeciez musze jechac do
Polski. A musze jeszcze troche zakupionym autem pojezdzic tutaj zanim wyrusze
w dalsza trase co by sie przekonac, czy mi sie po drodze nie rozsypie.

Zapomnialem juz o kombi i zaczalem szukac czegokolwiek w miare duzego.
Znajomy Szkot akurat sie wybieral na aukcje, i mowi zebym szedl z nim. Nie
bardzo chcialem isc na aukcje, ale moj wspolmieszkacz mowi 'idz z nim, on
fortune zbil na handlowaniu samochodami na aukcjach, zaczynal od taniego
barachla a skonczyl na porsche i jaguarach'.

To i poszlem. Obejrzelismy sobie auta, zapisalismy numery, no i stanelismy.
Raczej nie maja tam tanich samochodow, wiec powiedzialem sobie, ze max to
600. Wylicytowalem escorta, 1998 rok, 1.6 Zetec, pieciodrzwiowy, elektryka,
szyberdach, spoiler (:P), czerwony, 117 000 mil. 575 + jak sie potem okazalo
124 funty sie placi ponad to, a nie jest to wliczone. Pali na dotkniecie jak
na razie. Silnik na razie chodzi idealnie rowno, cichutko, tylko sie wiatrak
nie zalacza - cos jest chyba spieprzone z termostatem albo czujnikiem.
Skrzynia na razie chodzi wysmienicie, tylko jakis luz jest, ale to chyba w
samym drazku raczej. Po blizszym zapoznaniu sie z pojazdem (bo pozatym to
wiecej nie mozna na aukcji sprawdzic) wylazlo
- ze byl bity, ale podobno naprawiony jest 'w miare przyzwoicie' Co ciekawe
byl napastowany czyms, co zlazlo po deszczu i teraz widac jak chujowo jest
posprajowany
- ze jest chyba z deczka zwichrowany uklad kierowniczy - jak dodaje gazu, to
mi skreca w prawo, a jak nie dodaje, to w lewo, w ogole cos tam stuka i
trzeszczy jak krece kierownica. Jak hamuje, nawet ostro, to moge puscic
kierownice i bedzie jechal prosto.
- ze zamek centralny sie zacina - mozna otworzyc tylko lewe drzwi (czyli od
strony pasazera) ale zamknac mozna z obu stron
- ze nie dzialaja halogeny oraz lampka wewnetrzna (na radio nawet nie
liczylem, od razu bylo widac, ze wsadzili jakies gowno, zeby dziury nie bylo
widac).
- ze opony sa napastowane czyms czy pomalowane, co oczywiscie zlazlo po
deszczu - ale nie sa takie zle, choc kazda jest inna (ale tutaj to legalne
jak dlugo maja ten sam bieznika).
- ze wentyl w jednym kole spuszcza powietrze i zostalo to naprawione w taki
sprytny sposob, ze zostalo zalepione super-glue i nalozona zatyczka na to
(jakim cudem im sie to udalo - nie pytajcie).
- ze kolo zapasowe jest inne, nie pomalowane a chujowy kolpak, ktorego sie
bardzo chetnie pozbede nie pasuje na nie.
- ze szyba w drzwiach kierowcy wypada z prowadnicy.

Teraz juz wiem jakim sposobem oni robia takie kokosy na tych aukcjach.
Oczywiscie auto bylo na gwarancji, ale 'niezalezny mechanik' powiedzial, ze
on tu nie widzi nic, co by przeszkadzalo w normalnym uzytkowaniu pojazdu - za
ta wspanialo opinie zaplacilem 20 £.

W sobote ide do mojego znajomego mechanika, co sie chyba zna, bo w serwisie
DAFa pracuje :P, coby mi powiedzial, ogladnawszy na miejscu, czy ladowac w to
pieniadze, czy sie raczej pozbyc jak najszybciej, nawet ze strata (chyba
znowu na aukcje, bo kto mi to kupi jak nic w tym nie zrobie?)

Ale poradzcie mi, czy slusznie mysle, ze sie tego nalezy pozbyc w cholere?
Czy moze zrobic ten uklad kierowniczy, sprawdzic silnik czy jest ok,
przyjechac do Polski, zrobic wszystkie te pierdoly i opchnac potem za 900 bo
one tu po tyle mniej wiecej chodza (wczoraj widzialem identycznego w komisie
za 995)?

Jakby bylo tego malo, w dzien po zakupie zaczela sie nawalnica mejli i
telefonow w odpowiedzi na moje ogloszenie na szkocja.net ze kupie samochod -
moglbym przebierac jak w ulegalkach. Tylko czemu sie nie odzywali 3 tygodnie
temu, jak je pierwszy raz zamiescilem? Wrrrr

Dodatkowo dzisiaj dostalem zdjecie z fotoradaru za jazde 48 na godzine w
miejscu, w ktorym panuje ograniczenie do 60. (okazuje sie, ze jak podwyzszaja
dozwolona predkosc, to to dotyczy tylko osobowych - i skad ja to mam
wiedziec, skoro nawet szkocji nie wiedza? Ja zobaczylem flesza, to zwolnilem,
to sie pewnie na 60£ skonczy, ale jeden szkocki kierowca od 35 lat jechal
sobie tamtedy 50 mil na godzine, strzelilo go 11 razy i utracil prawo jazdy
na rok i dostal 500 funtow tylko dlatego, ze mu nadzwyczajnie zlagodzili
kare... )

Pocieszcie mnie, a jak sie nie da, to dobijcie.

P.S. Chce ktos kupic swietnego escorta 1998 1.6 Zetec full wypas ze spojlerem
z kierownica po prawej stronie? 4000 zlotych i jest Wasz ;-)
Obserwuj wątek
    • pizza987 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 03.10.06, 20:46
      Układ kierowniczy to standard. Mój ojciec ma takiego i ribił przekładnię, stryjek miał takiego i robił przekładnię, teściu miał takiego i robił przekładnię... Jeżeli jeszcze nie cieknie to nie znaczy że za chwilę nie zacznie. Chyba że tam już oleju nie ma :/ Poza tym mozesz mieć lekkie jazdy z elektryką. Pozostałe tematy raczej nie wpływają na pracę silnika. Ojciec go lubi, mi do jazdy nie leży. Oby się dobrze sprawował. Podpytaj sie dokładnie Lexusa czy byłby w stanie Ci zreanimować przekładnię i ewentualnie sprawdź czy ma szansę dojechać do Polski. W Warszawie taka naprawa to chyba było ok. 500 zł (oczywiście nie w ASO).
      • qrakki999 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 04.10.06, 07:50
        Wiatrak to chyba też standard - szwager z rajchu swego czasu przyprowadził
        sobie Escorta i też mu wiatrak szwankował - na słomczynie czy innej giełdzie
        kupił za jakieś grosze inny (bo przeciez nie nowy) i jest git - jakies grosze
        to kosztowało.
        Q
    • tomek854 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 08.10.06, 19:53
      Co tam z nowosci.

      Mialem jaja z otaxowaniem - bo poprzedni wlasciciel byl inwalida, i musialem
      sie stawic w urzedzie. A ja ciagle w trasie - na szczescie wspolmieszkacz mi to
      zalatwil.

      Place prawie dwa razy wiekszy tax niz myslalem, bo to jakis jest z podwojnym
      wtryskiem model - 96.25 za pol roku.

      Bez taxu to on nawet na ulicy nie ma prawa stac, wiec go trzymalem na parkingu
      firmy i nie jezdzilem.

      Jutro znowu ruszam w trase, wiec podstawilem znajomemu mechanikowi pod dom.
      Przez tydzien pogrzebie to mi powie co i jak. Jak na razie wiem, ze cos z
      wiatraczkiem/termostatem/czujnikiem, trzeszczy przekladnia kierownicza (czyli
      pizzowy standard) oraz do wymiany co najmniej jeden przegub.

      Ile mnie to moze kosztowac?
      • pizza987 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 09.10.06, 08:05
        Nie wiem jak to może kosztować na szkockie warunki, ale w Polsce wymiana przekładni w ASO Ford to koszt ok. 4500 zł., naprawa tam gdzie robniłem 600 zł. Poczuj się trochę jak Szkot, wdziej kilt (zdejmij gacie-to zgodnie z tradycją) i zacznij skąpić mechanikowi, może się uda?...
      • margotje Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 09.10.06, 09:30
        tomek854 napisał:

        > Co tam z nowosci.
        >
        > Mialem jaja z otaxowaniem -
        >
        > Place prawie dwa razy wiekszy tax niz myslalem, bo to jakis jest z podwojnym
        > wtryskiem model - 96.25 za pol roku.
        >
        > Bez taxu to on nawet na ulicy nie ma prawa stac, wiec go trzymalem na parkingu
        > firmy i nie jezdzilem.



        Tomku, czy nie moglbys normalnie powiedziec, ze musisz zaplacic podatek (a nie
        tax)... Otaxowac... hmmmmmm
        Nie wiem jak innych, ale w mnie to nieco podq..wia. Otaksowanie po polsku
        oznacza oszacowanie watosci nieruchomosci lub przedmiotu.
        A moze Ty z tych co po trzech miesiacach pobytu zagranica mowia: "ahmmmmm jak
        to bedzie po polsku.......? "
        • computerland1 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 09.10.06, 12:15
          troche racji kobitka ma, nie powiem:)
        • tomek854 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 09.10.06, 13:06
          To ja sie wytlumacze.

          Oczywiscie sam pilnuje sie zeby nie wrzucac angielszczyzmow gdzie nie trzeba.
          Ale placenie podatkow to co innego.

          Tu raczej jest to w moim zamierzeniu skrotowy neologizm - latwiej
          powiedziec 'otaxowac' niz 'oznaczyc okraglym kartonikiem bedacym dowodem
          oplacenia podatku drogowego' - prawda? :-)

          'problem z zaplaceniem podatku' kojarzylby mi sie bardziej np. z sytuacja,
          kiedy nie mam pieniedzy. Z drugiej strony, gdybym nie mial pieniedzy, to bym
          podatku nie zaplacil, auto by stalo i nic by sie nie stalo, gdyby nie to, ze
          musze miec na nim przyczepione koleczko z napisem Road Tax. Czyli nie dlatego
          placilem podatek, ze czulem nieodparta potrzebe dogodzenia budzetowi rzadu jej
          krolewskiej mosci, tylko dlatego zeby miec to koleczko. I to sie raczej tak
          odruchowo traktuje jako 'kupowanie koleczka o nazwie wlasnej tax' niz 'placenie
          podatku.

          Jakbym chcial sobie nalepic nalepke, a nie mogl, to bym napisal 'mialem problem
          z oblepieniem samochodu' - to jest takie samo skrocenie.

          Mam nadzieje ze wyjasnilem i zeby Cie przestana bolec - bo wciskania
          angielszczyzmow sam tez nie lubie...

          Choc musze przyznac, ze rozumiem takich, ktorzy pomieszkali troche i maja
          problemy - ja mieszkam ze szkotami, pracuje ze szkotami, z Polakami to gadam
          tylko przez telefon z moja luba wlasciwie i juz sie na tym lapie, ze czesciej
          mi sie zdarzy wsadzic jakis angielski zwrot w polska rozmowe niz na odwrot :S

          To jest kolejny dowod na to, ze ona musi do mnie przyjechac :-)
          • mrzagi01 Re: To se kurcze kupilem auto ;-S 09.10.06, 13:14
            e nie, no izi, ja fersztejen że musisz sobie otaksować kare (znaczysie walnąć na
            hed taki spejszyl stiker) bo bez tego nie możesz jej nawet na stricie trzymać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka