wo_bi
09.11.07, 20:22
Witam,
nie wiem, jak to powiedzieć, na szczęście, szczęście w nieszczęściu. Tak, to
szczęście w nieszczęściu chyba lepsze określenie...
Ja nie miałem wypadku, na szczęście. To co przed chwilą napisałem, wyda się co
najmniej dziwne, po tym co napiszę dalej. Wypadek miała moja Rodzicielka,
została potrącona przez samochód. Potrącona, podczas przechodzenia na pasach,
na zielonym świetle, w centrum Pruszkowa.
Skoda Octawia, a właściwie kierujący nią, skręcał na skrzyżowaniu w lewo... W
tym wszystkim, na szczęście, nie stało się nic poważnego. Została potrącona,
przewróciła się. Parę siniaków, na nieszczęście uderzyła głową w asfalt. Nie
było wzywane pogotowie, policja. Nie znam dokładnie wydarzeń jakie miały
miejsce. W każdym razie, kierowca był świadomy swojego błędu. Odwiózł moja
Matkę do domu, dał wizytówkę, numer telefonu, wszystkie informację
identyfikujące samochód. Wziął także numer telefonu i dane poszkodowanej.
Obiecując przy tym, że w razie jakichkolwiek problemów pokryje wszelkie koszty.
Rodzicielkę od dwóch dni bolała głowa. Oczywiście do lekarza wybrać się nie
chciała. Ostra reakcja ze strony mojej siostry, zmusiła Ją, aby do lekarza się
wybrała. Dostała skierowanie do neurologa, a od neurologa skierowanie na
tomografię i parę innych badań. Poza tym, na weekend została w szpitalu na
obserwację. Badania wyszły dobre, ale w sumie dobrze, że chuchają na zimne.
Piszę to, tak ostrzegawczo. Pogoda w ostatnich dniach jest paskudna. Deszcz,
ślisko, ciemno, a i samopoczucie ludzi takie sobie. Uważajcie i rozglądajcie się.
Pozdrawiam
Wobi