simon921
25.04.08, 16:10
Człowiek to jednak uczy się przez całe życie. Kumpel dostał niedawno
wezwanie do sądu na świadka. Oczywiście z pouczeniem, że
niestawienie się grozi doprowadzeniem przez policję, grzywną lub
karą pozbawienia wolności. Oczywiście w jakiej sprawie nie napisano
ani słowa.
Okazało się, że firma musi go zwolnić na rozprawę i wynagrodzenie w
tym momencie płaci sąd. Jest jedno ale. Sąd wcale nie płaci zwrotu
tych pieniędzy, która osoba traci nie będąc w pracy, tylko jakąś
sobie ustaloną z góry śmieszną stawkę, która się nijak nie ma do
utraconych zarobków. Czyli tym sposobem kolega poszedł na urlop (no
bo przynajmniej dostanie normalne wynagrodzenie) mając nadzieję, że
skończy się na 1 dniu tego urlopu i całego nie wykorzysta na
zeznawanie.