25.05.08, 01:17
Piję bimber, dostałem od kolegi. (piję, bo mnie boli ucho i gardło i muszę
robić tzw. płukankę). Właściwie to wszystko byloby super, gdyby nie fakt, ze
po tym specyfiku kompletnie tracę czucie w języku - coś jakbym go sobie całego
sparzył. Czy to normalne z bimbrem?
Obserwuj wątek
    • sven_b Re: Bimber 25.05.08, 05:27
      Może tak się dziać. Ja tak miałem gdy zatrułem się oscypkiem. Leczono mnie
      właśnie bimbrem:) W Poroninie wszystko tym leczą. Dodatkowo może też odbijać się
      metalicznie, jakby zamiast dolotu do żołądka była rynna z ocynku.
      Zdrowia winszuję:)
    • edek40 Re: Bimber 25.05.08, 09:46
      To musi miec wielki woltarz.

      Na zdrowie.

      Wczoraj zrobile malzonce dobrze. Dzis ledwo mowie.

      Postanowilem bowiem pomoc jej w usuwaniu trawy z kwiatkow, krzaczkow i innych zielonych, ktorych nie moge kosic wraz z trawa, a skoro ta rosnie, to "podcinam" rowniez roslinnosc ozdobna, co zawsze wkurza kobialke. Zapadla wiec sluszna decyzja o otoczeniu roslinnosci pozytecznej kora. No i pomagalem. A bylo zimno i mokro. A robota na kolanach. Wczoraj uzylem zwyklej wodki. Jak nie uleczy mnie, to dzwonie do Ciebie ;)
    • margotje Re: Bimber 25.05.08, 09:59
      Jesssssssssss, Tomek.... a czy wiesz z jakiego zrodla to pochodzi? Odwazny
      jestes, nie powiem!
    • jerry.s Re: Bimber 25.05.08, 10:36
      jeżeli tylko język to się nie przejmuj ... czasami tak bywa ...

      jeżeli jednak nie widzisz tego co piszę ... a w zasadzie jeżeli nic nie widzisz
      ... to znaczy że to nie był dobry bimber ;)

      pzdr,
      j
    • tomek854 Re: Bimber 25.05.08, 12:23
      Jak sie zacznie sciemniac, to znak, ze pora przesiasc sie na legalne alkohole ;-)
    • 1realista Re: Bimber 25.05.08, 18:34
      bo jest slabej jakości. Dobry bimber ma kopa jak porządna śliwowica i tu wystepuja jedyne skutki uboczne :-). Po dobrym bimbrze sie nie odbija.
      • bassooner Re: Bimber 25.05.08, 23:06
        Ja swego czas spożywałem leguralnie, dość duże ilości spirytusu gorzelnianego.
        Jechał trochę jakąś kurde melasą, czy cóś...no wiecie zapachem gorzelni ale
        smakował wybornie, a i łeb nie pękał następnego dnia.
        Mojtało się go pół na pół, tata-mama z przegotowaną wodą i odstawiało na jakiś
        czas na "odstanie". Jak się w butelkę puknęło łyżeczką, czy nożem i dźwięk był
        szlachetny, dźwięczny znaczy, a nie głuchy znaczyło to, że można spożywać.
        Oczywiście w trakcie konsumpcji prawie zawsze zabrakło tego odstanego.
        Wtedy robiło się szybkie tata-mama wprost z kranu i piło jeszcze nieklarowną,
        mleczną berbelę zapijając grejfrutową ciepłą i gazowaną Helleną...ach gdzie te
        czasy.
        Teraz zimna Finlandia i stu procentowe soki Hortexu...bleeeeeeeee...;-(((
        • 1realista Re: Bimber 25.05.08, 23:48
          Ja tam w piciu mam dwie zasady.1) nie mieszam rodzaju pitego alkoholu. 2 ) jak mi wodka nie smakuje to nie piję - pierwszy kieliszek zawsze piję na dwa razy po poł coby sprobować co to za wynalazek. Wynalazków nie pijam.
          No i wiem kiedy przestac. ;-)

          Skutki... nie wiem co to kac. Naprawde.:-)
          • bassooner Re: Bimber 27.05.08, 10:22
            1realista napisał:

            > Ja tam w piciu mam dwie zasady.1) nie mieszam rodzaju pitego alkoholu. 2 ) jak
            mi wodka nie smakuje to nie piję - pierwszy kieliszek zawsze piję na dwa razy po
            poł coby sprobować co to za wynalazek. Wynalazków nie pijam. No i wiem kiedy
            przestac. ;-) Skutki... nie wiem co to kac. Naprawde.:-)
            ___________________________________________________________________
            "Nie mieszam... nie smakuje to nie piję... pierwszy na dwa razy... wynalazków
            nie pijam...wiem kiedy przestać... nie wiem co to kac..."

            No widzisz...a tatuś musi...;-(((
            • margotje Re: Bimber 27.05.08, 16:42
              bassooner napisał:

              > 1realista napisał:

              ___________________________________________________________________
              > "Nie mieszam... nie smakuje to nie piję... pierwszy na dwa razy... wynalazków
              > nie pijam...wiem kiedy przestać... nie wiem co to kac..."
              >
              > No widzisz...a tatuś musi...;-(((



              Bass... oplulam przez Ciebie caly ekran
              :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              )))))))))))))))))))))))))))
            • 1realista Re: Bimber 27.05.08, 23:53
              Basssiu zapomnialem jeszcze dodać że nie zapijam ;-)

              Nic nie musi. Alkohol pije sie dla przyjemnosci, w fajnym towarzystwie aby sobie posmakowac. No i jeszcze ewentualnie dla zapomnienia. No to po jaka cholerę pic cos co nam nie smakuje? Lepiej kupic taki alkohol który nam i towarzystwu bedzie smakował. Wtedy mamy i przyjemnosc. Wodka jest dla kulturalnych ludzi a nie dla towarzystwa które chce sie najebać byle czym byle we lbie szumiało. To albo głupota albo alkoholizm.
          • emes-nju Re: Bimber 27.05.08, 17:19
            1realista napisał:

            > Skutki... nie wiem co to kac. Naprawde.:-)

            Mam prostsza metode.

            W zamrazarce mam wodke Abstynent. Na razie jej nie tknalem wiec nie bylo powodow do kaca. A jak juz ja tkne, to kaca tez nie bedzie, bo abstynenci nie miewaja kaca ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka