simon921
18.06.08, 22:58
Jako, że wczoraj udało mi się obowiązki służbowe pokończyć wcześniej, to
wziąłem szybko rower na dach i po 2h byłem już w Bieszczadach. I byłaby to
normalna wycieczka, gdyby nie to, że po przejechaniu 12km rowerkiem złapałem
gumę. I to cholernie efektowną - na szutrze przy ok 40km/h (zjazd) nagle
odkryłem, że jadę na felgach - obu! - dwie gumy jednocześnie. Hamowanie
zakończyło się dość efektownie krótkim lotem, ale bez strat własnych i w
sprzęcie. Tyle, że jestem pod słowacką granicą, godz. 19.30 a ja mam jedną
zapasową dętkę i 12km do auta (żadnej cywilizacji po drodze). Ale dałem radę -
12km z buta prowadząc rower zrobiłem w 1,5h (jak było z górki to sobie
biegłem) no i zdążyłem za jasnego:)
Ale ogólnie wielki pozytyw - przez 4h w górach nie spotkałem nikogo:)