tomek854
04.12.03, 13:15
Miejsce zdarzenia: droga z Dzierzoniowa w kierunku Wroclawia
Jade sobie moim PF 125. Przede mna Seat Cordoba DKL XXXX a przed nim TIR. Wloka
sie 80. Seat pare razy zabiera sie do wyprzedzania TIRa ale tak sie zabiera jak pies do
jeża. Ja sie troche spiesze, wiec postanowilem nie czekac tylko wyprzedzic obu.
Znalazlem sobie takie ladne miejsce - dluuuuuga prosta i tylko jeden samochod z
przeciwka. Wyprzedzanie duzym fiatem to skomplikowana operacja logistyczna
wymagajaca posiadania doktoratu z fizyki :) wiec wymyslilem sobie taka teorie:
wyprzedzam seata, mijam sie z tym z przeciwka i z rozpedu smigam przed ciezarowke.
Miejsca jest akurat. Jak pmyslalem, tak zrobilem. Zostalem troche z tylu, rozbujalem sie do
110 aż :) i wyprzedzilem seata, schowalem sie za tira i wlaczywszy lewy kierunkowskaz
czekalem na wyminiecie tego z przeciwka. Ale tu nagle slysze klakson - to seat wlaczyl
dlugie, wyprzezdzil mnie na trzeciego ( miedzy drzewami - smierc w oczach mialem...) i
pocisnal przed tira. Ja musialem hamowac, bo bylem rozpedzony a nie chcialem wjechac w
TIRa ale zaraz potem musielismy wraz z TIR-em hamowac drugi raz, bo jednak seat to nie
porsche i nie zdazyl wyprzedzic TIRa przed zakretem. A zza zakretu wyjechal autobus.
TIR Hamowal tak ze malo mu naczepa z kolein nie wyskoczyla a ja sie wyroblem 15 cm od
jego zderzaka...
Jestem pod wrazeniem - jak mozna byc AZ TAK GLUPI... Facet ma calkiem dobry
samochod a ryzykuje zyciem tylu osob ( moim, poloneza z przeciwka, swoich pasazerow,
autobus, TIR...) zeby sie moc pochwalic, ze nie dal sie duzemu fiatowi... A przeciez mogl
juz dawno wyprzedzic tego TIRa a zreszta na pewno by mnei przegonil 20 razy takim
samochodem...
Znajomy Chorwat powiedzial mi kiedys, ze zaluje ze polska przeszla na biale tablice, bo
wczesniej jak sie widzialo samochod na polskich czarnych blachach w l;usterku to wiadomo
bylo ze kretyn jedzie i trzeba na pobocze zjechac...