franek-b
10.06.09, 10:59
Bardzo sympatyczny film, zupełnie inny jeśli chodzi o fabułę do 2 ostatnich Woody Allena... Choć prawda jest taka, że on cały czas koncentruje się na relacjach między ludźmi a ewentualna akcja jest pretekstem do przedstawienia bohaterów w odpowiednim świetle lub kontekście.
Porównując do poprzedniego dzieła czyli Snu Kasandry, który był wariacją na temat zbrodni i kary, ten jest w 100% zorientowany na relacje damsko-męskie. Celowo napisałem damsko-męskie, ponieważ znów w odróżnieniu tym razem od Wszystko gra - to bardziej "zepsutą" stroną wydają się kobiety (to one zdradzają). Lecz jednocześnie zdrada jest zupełnie usprawiedliwiona poszukiwaniem prawdziwej miłości przez nie.
Oscar dla Penelope Cruze w tym filmie to spora przesada, zagrała dobrze, ale w typowo europejski (wręcz almodovarowski sposób) i pewnie stąd takie uznanie dla niej za to.
Jak zwykle genialna dla mnie Scarlett Johansson:-) no ale ja ją lubię, więc jestem nieobiektywny.
Trójkącik miłosny to jest coś czego nie można nie zobaczyć:-)