Dodaj do ulubionych

Trochę się nieswojo czuję

05.08.09, 19:04
...oddając Nissana na złom.

Zupełnie nie chodzi o ekonomię, bo tu sprawa jest klarowna - wzięcie nowego na
raty będzie mnie kosztować niewiele drożej niż jeżdżenie dalej nissanem jeśli
wziąć pod uwagę wszystkie ubezpieczenia i opłaty oraz założyć, że się będzie
wymagał takich inwestycji jak ostatnio. (W tym roku (znaczy przez ostatni rok)
dwa razy się popsuł akurat jak musiałem go mieć na szybko, więc w sumie poszło
800 funtów na wymianę przegubu oraz remont przedniego zawieszenia w celu
przejścia przeglądu a że spodziewałbym się że mnie jeszcze czekać może
porządek z elektryką, hamulcami, kontynuacja roboty przy przednim zawieszeniu
(choć po Walii ucichło- system samonaprawczy?), chyba rozrusznik, wymiana
najstarszej opony i ramion wycieraczek (bo już nie chcą dociskać jak trzeba)
to powiedziałem dość :-) )

Do tego to będzie samochód życia - kupiony za niecałe 500 funtów, w sumie
władowane w niego było blisko 2000 przez 3 lata szczęśliwego jeżdżenia i teraz
pozbywam się go również za 2000 :-) Czyli w sumie wyszedłem na tym tak, ze
koszt zakupu + paliwo i opłaty - tyle mnie kosztowało szczęsliwe jeżdżenie
przez trzy lata. To także jest argument za zmianą, bo rządowy program kończy
się we wrześniu i nikt mi już za niego 2000 funtów nie zapłaci.

Więc to nie o ekonomię chodzi.

Więc może o degradację? Niby przesiadam się z auta klasy jednak dość wysokiej
na małego pierdziszonka? No ale tu to chyba nie ma dużo do gadania - auto jest
w porównaniu do 15letniego "bangera" luksusowo wyposażone i śmiem twierdzić że
porównywalne z nissanem jeśli chodzi o przestronność wnętrza (z tyłu nawet
więcej miejsca na nogi i głowę, za to ciaśniej na trzy osoby) więc to nie to.
Do tego mimo wszystko 5 lat gwarancyjnego spokoju także do mnie przemawia.

Co prawda nie ukrywam, że szkoda mi będzie tego jak się nissan prowadzi -
niski, szeroki, bardzo przyjemne auto do jazdy po Szkockich serpentynach.

Ale to nie to.

Więc może sentymenty? Też nie do końca. Owszem, ja się do aut przywiązuję, bo
z nimi się wiąże dużo wspomnień - miejsca w których byliśmy, ludzie, których
woziliśmy... Nawet mi będzie brakować pająka który od ponad dwóch lat mieszka
sobie w załomie lewego lusterka i po każdej myjni lub ulewie pieczołowicie
odbudowuje swoją pajęczynkę. No ale to nie to.

Prawdziwy powód dla którego się nieswojo czuję, to to, że dołączyłem do
zepsutego zachodniego systemu życia w którym rzeczy się wyrzuca. W Polsce przy
takich kosztach napraw i części jakie tam są, pewnie bym jeszcze pojeździł z
kolejne 50 000 mil... Jakbym go sprzedał do Afryki to by pewnie jeszcze przez
następne 20 lat robił za taksówkę gdzieś w Bostwanie czy innym egzotycznym
miejscu... Bo to w końcu silnik i skrzynia chodzą jak nowe - zero oleju, zero
zacinania się biegów... Parę rzeczy do zrobienia, które w biednym kraju
kosztowałyby grosze i można śmigać. Sam bym po zrobieniu tych ostatnich rzeczy
pewnie jeszcze popróbował pośmigać do marca, kiedy to się przegląd kończy,
gdyby nie to, ze scrappage scheme kończy się lada dzień.

Jakoś tak nie lubię wyrzucać dobrych rzeczy na śmietnik. :S
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Trochę się nieswojo czuję 05.08.09, 19:29
      ja oddalem 3 auta na zlom ...

      pf 125p rocznik 1976. wersja MR75
      co tu mowic. tym sie uczylem jezdzic. pierwsze powerslidy, randki, studniowka.
      ech. nie nadawal sie juz do remontu. buda popekala na slupkach, choc wygladal
      dobrze ...

      ford granada 1979(???)
      raczej 1985, ale to sie okazalo w praniu. auto kupione zeby jezdzic jak wszystko
      wydalem na mieszkanie wlasne. silnik 2.3v6, wyposazenie jakiego by sie nie
      powstydzily nowsze auta. jednak problemy z numerami (sam sie wpakowalem, bo sie
      nie przyjrzalem zbyt dobrze) spowodowaly ze rozebrane juz do renowacji pojechalo
      na szrot.

      Ford Sierra 2.0DOHC - swoje przezyla u prywaciarza. u mnie miala lekki zywot.
      Niestety blacharka nie nadawala sie do remontu. Kombi zaczelo sie lamac, wiec
      wyrok mogl byc tylko jeden. Ale sprzedana na czesci jeszcze jakos zyje (znaczy
      silnik i osprzet, reszta juz pod prasa)
    • cracovian Re: Trochę się nieswojo czuję 05.08.09, 19:48
      W Zimbabwe tez by dlugo jezdzil, ale taka wymiana to podstawa dla
      zdrowej i rosnacej ekonomii. Przerobia go na zyletki, a Twoj nowy
      samochod jest oszczedniejszy i bezpieczniejszy, wiec na dluzsza mete
      wszyscy wyjda na lepsze, nawet Ci w Botswanie.
      • tomek854 Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 01:30
        Ci w Bostwanie akurat nie wyjdą na tym najlepiej, bo zamiast zmienić 30 letni
        samochód na piętnastoletni dalej będą łatać swoje trupy. Oni raczej
        pierdziszonka na raty sobie nie kupią.
    • dr.verte Re: Trochę się nieswojo czuję 05.08.09, 20:49

      zdrajcy tak właśnie się czują
      • tomek854 Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 01:31
        Że co, że zdradziłem biednego nissana? :-)

        Szkoda mi go trochę, ale ja nie o tym ;-) Aż tak sentymentalny nie jestem, aby
        samochodom przypisywać ludzkie uczucia ;-)
    • sven_b Re: Trochę się nieswojo czuję 05.08.09, 21:04
      Weź się w garść, Szkocie:)
    • rapid130 Re: Trochę się nieswojo czuję 05.08.09, 22:18
      Oj, pierdziszonek-Sirion otrze łezki. :P

      Kupowanie nowego samochodu w salonie ma kilka pierwiastków podobnych do
      narodzin dziecka. ;))))))))

      To niepowtarzalne wrażenia (jedno i drugie), które każdy powinien
      kiedyś odczuć. :D
      • tomek854 Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 01:29
        Ja wiem, ale ja właśnie dlatego tyle napisałem o wszystkich aspektach, żeby było
        jasne o który konkretnie mi chodzi.

        Dokładnie tak samo się czuję z powodu wyrzucania lodówki. Otóż nasza lodówka
        czasami się wyłącza i sama rozmraża. Gadałem ze znajomym, technikiem
        chłodnictwa. On mówi, ze pewnie coś się tam rozszczelniło i że w Polsce on by mi
        to zrobił za 30 złotych. Zgłosiłem do Landlordek, pojutrze przyjeżdża nowa
        lodówka a ta idzie na złom.

        Sam kiedyś rozwoziłem takie lodówki, telewizory i tak dalej. Aż żal było patrzeć
        - przyjeżdżamy, facet ogląda sobie wielki, na oko kilkuletni telewizor, ale
        zachciało mu się plazmy, wiec ten wyłącza i idzie na złom, a stawia sobie plazmę.

        Takie telewizory chodzą po 50 funtów, ale że liczba musi się zgadzać w papierach
        to firma je wszystkie złomuje.

        Ja mam takie podejście do życia, że nie można być na tyle bogatym, żeby się nie
        opłacało schylić po pięć złotych które leży na ulicy. Dlatego trochę mnie to
        cały czas dziwi. W tym kraju na złom idzie fortuna.

        Kolega pracował w firmie wynajmującej mieszkania, fortunę zbił na sprzedawaniu
        urządzeń AGD które szły "na złom". Sam od pięciu lat ma lodówkę, którą mu kazali
        wyrzucić jak się wyprowadzali.

        Tu się odbywa takie marnotrawstwo że to się w pale nie mieści.

        Inny przykład: wiozę przez całą Wielką Brytanię (Szkocja - Kent) dwa panele
        szklane o długości około 4 metrów specjalnie wysłane ekspresowo sprinterem.
        Panele ze szkła zbrojonego pochłaniającego promieniowanie UV i tak dalej -
        fortunę kosztują.

        Przyjeżdżam na miejsce, monterzy mierzą i okazuje się, że panele są o 10 cm za
        krótkie. Co robią? Huzia za dwa końce i do śmietnika "brzdęk" i koniec.

        Tymczasem w Birmingham właśnie zaczęła się robota, gdzie potrzebują setek takich
        paneli o długości 3.5 metra. I tak tamtędy bym wracał, przecież mogłem to
        zawieźc. Ale komu by sie chciało papiery na to wypisywać, lepiej wywalić do śmieci.

        No ręce opadają.

        Inny przykład: jak zaczynałem karierę w Szkocji to wynająłem mieszkanie z paroma
        podstawowymi meblami. Resztę uzupełniliśmy na wystawkach. Dziś, choć mieszkanie
        urządzone jest super wciąż większość z tych mebli mamy u siebie, bo są dobre i
        ładne, przychodzą do nas ludzie na lekcje, i to nie jakieś Nedy, ale
        nauczyciele, lekarze, i wszyscy się zachwycają naszymi "antykami".

        Przecież tu się tyle rzeczy marnuje, że masakra.
        • strongwaz Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 08:20

          Nie złomowałem nigdy niczego ( co najwyżej poszło jako zbrojenie do
          lanego budyniu, ale wymontuj co się da z nyssana i oddaj na złom tak
          oclony samochód, jak sprzedasz części na ebayu lub w pl to jeszcze
          na balangę wystarczy :)
          • lobuzek1 Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 08:28
            Ostatnio stare drzwi drewniane z piwnicy przerobiłem sobie na regał na przetwory
            i sprawuje się bardzo dobrze. A co do marnowania rzeczy, to miałem to samo
            odczucie gdy kilka lat temu wakacje spędziłem w stanach. Może to właśnie jest
            sposób na napędzanie gospodarki? Niech się ktoś mądrzejszy ode mnie wypowie.
        • ano.nim Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 09:12
          tomek854 napisał:

          > Tu się odbywa takie marnotrawstwo że to się w pale nie mieści.

          W Szkocji!!!???

          Trzeba będzie wymyślać nowe kawały.

          A co do sprawnych rzeczy to stryszek mam wypełniony starymi, sprawnymi sprzętami
          - gramofony igłowe 3 szt., magnetofony kasetowe 2 szt., magnetofon szpulowy
          ZK-140T itp.....

          Miejsce mi się nie kończy ale takie "przydasie" trzeba kiedyś skasować - coraz
          więcej teraz ustawiam koło śmietnika - większość znika szybko...
        • tiges_wiz Re: Trochę się nieswojo czuję 06.08.09, 10:08
          dobrobyt rozleniwia ...
          moj szwagier mieszka w niemczech i jest elektronikiem.
          znaczy niby naprawia rozne rzeczy, ale wiekszosc z tego jest prawie nie
          uszkodzona (ot zimny lut, czy obsunieta wtyczka), ale ludzie tego nie chca
          spowrotem to sprzedaje dalej lub rozdaje rodzinie.

          sam mam pralke nowa, ktora dziala u jednej pani tydzien (jakas tam dalsza
          rodzina szwagra) i pani kupila nowa, bo ta byla popsuta niby. olazalo sie ze
          wtyczka jedna sie obsunela w transporcie i dlatego pralka szwankowala.

          wiesz orys u nas jak lodowka czy pralka nie pracowala 20 lat to znaczy ze byla
          do kitu ;) w koncy jak sie jakas kupilo, to nie bylo szans na nowa ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka