Dodaj do ulubionych

Koci wal cz.2

15.11.06, 17:51
Masz kota - jak lwa, mawiala moja ciocia. I chyba miala racje, bo sie
zastanawiam nad nabyciem. Nie lwa oczywiscie. Jeszcze sie nie zdecydowalam,
bo mnie troche przeraza sprzatanie i te klaki na ubraniu. No i co ja z nim
zrobie jak bede chciala krze zwizytowac?! I czy lepiej dziewczynke miec czy
chlopca, czy patrzec na usposobienie i reszta glowy nie zawracac? Pomozcie.
Ja nie mam o kotach bladego pojecia. A jeszcze wyczytalam, ze jak kot
podrapie to jakas zaraza po latach wylazi i sie nie da wyleczyc.
Goonia w rozterce.
Obserwuj wątek
    • felis2 Re: Koci wal cz.2 15.11.06, 18:42
      Jakie sprzątanie? Grzebanie w kuwecie? To nie problem. Nawet przy trzech.
      Do kłaków się nabywa szczotkę czy rolkę, a później przyzwyczaja i jej nie używasmile.
      Co do usposobienia - to mam wrażenie, ze na oko sie tego nie rozpozna. Podobno
      rasowe mają jakieś tam cechy charakterystyczne, ale wszystkie moje futra są rasy
      mruczek nakolankowy i każda prezentuje dużą indywidualność.
      Jak nie planujesz hodowli, to najlepiej odpłciowić.
      Na krótkie wyjazdy (2-3 dni) moje dostają większy zapas jedzonka i wody i mają
      wolną chatę. Ale one są trzy, więc im się nie nudzi.
      Jak dotąd żadna zaraza po drapaniu mi jeszcze nie wylazła. Jakaś infekcja się
      moze przyplątać, pazury bywają brudne, ale to chyba od razu... Na razie rany po
      dawaniu tabletki, czy unieruchamianiu do zastrzyku albo zdjęcia szwów goiły nam
      się bez problemów.
      Mnie zawsze żal mruczków piwnicznych, więc namawiałabym cię na przygarnięcie
      kogoś bezdomnego. Najlepiej dwóch - mają sie z kim bawić jak ludzia nie ma i nie
      robią z nudów demolki.
      U mnie koty pojawiły sie i są. Nie miałam problemów z hodowaniem towarzystwa,
      możliwe, że po prostu głupi ma szczęście, ale wizyty u weterynarza ograniczały
      się do sterylizacji i corocznych przeglądów i szczepień. No, ostatnio jedna się
      przeziębiłasmile Ale moze się trafić, ze zwierzak będzie chorował, wtedy i kosztuje
      więcej i sprawia kłopoty, biorąc kicia musisz się z tym liczyc.
    • groha Re: Koci wal cz.2 15.11.06, 22:20
      Gooniu kochana, to ja Ci powiem, jak czekista czekiście - zastanów się pięć
      razy i jeszcze dwa razy dodatkowo. Bo to decyzja prawie taka sama, jak przy
      planowaniu dziecków - na całe życie. Jak wsiąkniesz, to na amen i wtedy już nie
      ma przeproś, ani do widzenia. I jak z dzieckiem - na przemian, to rozpływasz
      się z czułości, to znów szalejesz z niepokoju, a czasem, po prostu, masz ochotę
      udusić. Z domu, w którym króluje sierść i ślady kocich pazurów, ruszyć się
      trudno, a alergicznym znajomym zaczyna lecieć z nosa nawet wtedy, gdy mijają
      nas na ulicy, hehe. My możemy jeść byle co, ale wysterylizowany kocurek musi
      mieć specjalną karmę, bo jeśli nie, to mu się zaraz zatka przewód pokarmowy
      albo moczowy, a niewykastrowany zaperfumuje mieszkanie oraz wywali każde drzwi,
      byle tylko przygruchać sobie panienkę. Która przyjdzie z przychówkiem i zażąda
      od nas almimentów, to pewne. Z kolei wysterylizowana kotka ma nie tylko
      specjalne wymagania pokarmowe, ale także różne dziwactwa, które z wiekiem mogą
      się nasilać do obłędu. Naszego, rzecz jasna, gdy najdzie ją melancholia, stres,
      albo inne licho i zacznie podsikiwać kąty, lub jeszcze gorzej - łóżko ukochanej
      pańci... A wtedy nie tylko trzeba szybko wyprać bety, ale równie szybko
      wybaczyć kotu, żeby się stres nie pogłębił. Kota, nie nasz. Nas mogą jedynie
      żreć wyrzuty sumienia, że robimy halo z głupiej pościeli, gdy kochana kicia
      daje nam do zrozumienia, że jej z nami źle. Czyli - wredni jesteśmy i wszystko
      nasza wina, cholera. Taka np. zniszczona kolumna głośnikowa też, bo trzeba było
      ją obudować nieheblowaną dechą, a nie wystawiać delikatnej materii na próbę
      kocich pazurów i zębów. Albo książki. Tapicerkę. Szkło. Kwiatki. Firanki.
      Sznurówki. Wszystko. Cały dom trzeba dostosować, żeby potem niczego nie
      żałować. No, chyba, że trafi się kocia ciućma, co to wszystkiego się boi,
      niczego nie ruszy, pyszczek w łapki zawinie i śpi całymi dniami w pościeli. Ale
      ja takiego nienormalnego kota jeszcze nie spotkałam, a żyję z nimi już ho, ho!
      od kiedy pamiętam. Widać mi nie pisany. U mnie każdy zdrowy, młody kot, jak
      młody panicz we dworze - musi się wyszaleć. Na wszystkie sposoby, byle dziecka
      nie zrobił. I nie ma znaczenia, czy to kocia arystokracja, czy pospólstwo. Po
      ścianach potrafią latać wszystkie, jak im kocia palma odbije. Aż dziw, że
      człowiek to wszystko wytrzymuje, wszystko wybacza i prosi o jeszcze... Bo to z
      kolei jest tak, jak z mężczyzną życia - jak Cię weźmie i się zakochasz, to
      koniec. Świata bez niego nie ma. I bez kotów tak samo. A może nawet bardziej,
      bo one zwykle odpowiadają na naszą miłość dziką wzajemnością i są wierne aż do
      śmierci, czego nie można powiedzieć o każdym facecie naszego życia, niestety.
      Podobnie jest z różnymi zarazami - gorszej, niż ludzka nigdzie nie znajdziesz,
      więc akurat tym nie zawracałabym sobie głowy. Pewien koci poeta napisał, że
      ten, kto uratuje życie choćby jednemu kotu, ratuje swoją ludzkość i pewnie coś
      w tym jest, bo pewne cechy trzeba w sobie wyćwiczyć do perfekcji. Choćby
      cierpliwość. Oraz wyrozumiałość. W końcu, czy tego chcesz, czy nie, nie Ty
      jesteś najważniejszą osobą w Twoim domu. Ani mąż. Ani dzieci. Jest nią kot...
      Który w wolnych chwilach potrafi być tak cudownym, mruczącym, słodkim
      kłębuszkiem, że aż się coś robi ze wzruszenia i z mety zapomina się o jego
      ostatniej pogryzionej ofierze... Jeśli więc mogę coś doradzić, to - nie
      wybieraj kota, Gooniu! Jeśli zdecydujesz, że jesteś na to gotowa, idź do
      hodowli, czy do domu adopcyjnego, nie wiem, gdzie u Was się chodzi po koty,
      usiądź wśród nich i pozwól, niech któryś sam Cię wybierze. To będzie Twój, na
      bank. A potem, w trudnych chwilach, na pewno Ci pomożemy...smile)
      • goonia Re: Koci wal cz.2 15.11.06, 22:49
        No wlasnie......tak sobie myslalam, ze to nie bedzie latwo.
        Ja sie znam na psach a nie kotach. Siersciuszek bylby przygarniety ze
        schroniska i mysle, ze moze takiego troszke starszego bysmy przysposobili,
        zamiast 2 miesiecznego malucha. No ale to przeciez nie wiadomo, ktory nas za
        serce chwyci. Musze sie dobrze zastanowic.


        Dziekuje za pomoc. Chcialam na forum zwierzeta poszukac informacji, ale tam
        tylko pyskowki mozna znalezc. Pytac strach.
        • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 15.11.06, 22:55
          Właśnie kot tak siedzi na monitorze, że mi ogon zwisa. Franca nie da się
          przegonić, jej tu dobrze. Cugowski jej wyje do uszu po raz 100 kolęde rozterek,
          a ona ma wszystko w czterech literach
        • maalza Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 09:55
          Weź Gooniu kotka ze schroniska, weź. Ja Cie proszę. Jak mysle o tych biednych
          futrzakach w schroniskach to serce mi się ściska. Niestety wszystkie kocyki
          psie i kocie w domu są juz zajęte sad
          Pomysl, że taki kitek na pewno będzie miał u Ciebie lepiej niz w jakimkolwiek
          kocim przychówku.
          Jeśli masz dom z ogrodem sugeruję kocurka (wykastrowanego, żeby nie mnożyły się
          w okolicy koty bez potrzeby, które potem albo ktoś uspi albo wyrzuci). Jeśli to
          mieszkanie, to sugeruje wysterylizowaną kotkę.
          Mialam w domu kilka kotek i nie było z nimi kłopotu ( mieszkam w mieszkaniu),
          natomiast niewypuszczany kocur w mieszkaniu się męczy - on musi mieć
          terytoriumm, spacery, inaczej zdemoluje Ci mieszkanie.
          Mam kocura, jest wykastrowany i wychodzi na polko sam, dlatego moje mieskznaie
          jeszcze stoi.
          Kuweta i kłaki to pikuś, tym sie nie przejmuj, naprawdę.
          • mucha90 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 19:39
            Primo: Mam kota ze schroniska i nigdy tak łagodnego stworzenia nie widziałam.
            To to nawet nie drapie prawie!
            Secundo: Do kłaków się można przyzwyczaić, chociaż jak sie człowiek na czarno
            lubi ubierać i ma rudzielca w domu to życie bywa ciężkie... wiem z autopsji.
            Tertio: O żadnej zarazie nic nie wiem a drapania przez kota doświadczam od
            niepamiętnych dla mnie czasów wink

            Mój ambitny komentarz - koty są fajne, nie trzeba ich na spacery wyprowadzać i
            rzucać im piłeczek. Taki kot sie sam sobą zajmie (czyt. śpi) wink
            • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 19:48
              Właśnie, ja przeważnie chodzę na czarno, kot jest biały. Ale kicham na to
      • woloduch1 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 00:00
        Ales to pieknie opisala! Az mi sie serce scisnelo...

        Pozdrawiam

        Woloduch
        • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 00:04
          Niewiem czy pięknie opisałam, ale cały czas mi ekran ogonem zamiata. Ja już nie
          wiem co mam zrobić coby ją przegonić. Nijak cholera nie chce zejść
          • woloduch1 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 01:40
            Hi, hi, hi... Prawda, ale nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie...
            Twoj opis, Emzerio tez byl piekny, ale ja uprzednio komentowalem post (dlugi)
            Grohy...

            Pozdrawiam

            Woloduch
            • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 06:38
              A to ja przepraszam. Więcej już się nie odezwę
              • felis2 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 09:36
                Czemu się nie odezwiesz? Tu każdy koci głos potrzebny, bo co kot, to inna
                osobowość, wiec trzeba gooni pokazać jak najwięcejsmile
                Ja mam jakieś podejrzanie grzeczne kotecki, chyba że na starość im odbije. 2 i
                pół roku, 3 lata i znajda ok 6-7 lat. Żywią dziką miłość do kartonowych
                pudełek, zwłaszcza znajda, tak ze trzeba pilnować zamykania szafy, inaczej
                strzępy latają po całym domu. Głupawkę czasem mają i przez chałupę przeciąga
                szaleńczy pościg. Ale 'szkody' to tylko łapki odbite na ścianach, to się nie
                liczy, bo sie łatwo czyści. Poza tym co tam łapki, na ścianach mam też ślady
                rowerowych opon oraz działalności dzieciątka. Mam jeszcze nieco poszarpane
                pazurami meble. Mozliwe, ze to moja wina, bo mam kanape, której nie lubię i
                pozwalam dewastować, no to jak kanapę wolno, to kicie uważają, ze fotele też
                (tu już przykład wybaczania zwierzątkom i usprawiedliwiania wybrykówsmile)

                mzrr, czas prezentowy się zbliża, poproś o monitor lcdsmile
                • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 09:43

                  >
                  > mzrr, czas prezentowy się zbliża, poproś o monitor lcdsmile

                  Kogo mam poprosić o ten monitor?
                  • felis2 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 10:29
                    Dawcębig_grin Mikołaja, trolla, rodzinkę, skąd ja mam wiedziec, kto ci prezenty daje?
                    • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 13:06
                      felis2 napisała:

                      > Dawcębig_grin Mikołaja, trolla, rodzinkę, skąd ja mam wiedziec, kto ci prezenty
                      daje?

                      A, od prezentów to jestem ja
                      • maalza Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 13:46
                        Dzięki Tobie Groho uważam wątek za zamknięty. Jest wszystko, czego trzeba:
                        Goonia bierze kota, my się cieszymy (i kot też), poczytałysmy cudny wiersz p.
                        Klimka, mzrr dostanie pod choinke wielki monitor. Toż to raj smile)
                        • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 17:39
                          maalza napisała:

                          > Dzięki Tobie Groho uważam wątek za zamknięty. Jest wszystko, czego trzeba:
                          > Goonia bierze kota, my się cieszymy (i kot też), poczytałysmy cudny wiersz p.
                          > Klimka, mzrr dostanie pod choinke wielki monitor. Toż to raj smile)

                          Małza, rozumiem, że ten monitor, to od Ciecie
    • groha Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 12:38
      A bo to się da pisać krótko? Może i się da, ale ja nie umiem. A o kotach w
      szczególności. Wiem, wiem, już ktoś tu napisał, że takie długie posty są
      męczące, lecz powiem szczerze, że przejęłam się tym bardzo średnio. Owszem,
      próbowałam uczyć się lapidarnych wypowiedzi oraz zwięzłości stylu, ale mi się
      odechciało. Niektórych mistrzów/yń i tak nieprześcignę, nie? smile)
      Gooniu, wiesz o tym, że nie chciałam Cię zniechęcić, prawda? Napisałam, jak
      jest. Z dziećmi, psami, kotami, papugami, ze wszystkim, za co człowiek jest
      odpowiedzialny. Cudnie, choć nie zawsze słodko, jak to w życiu. Wiem, że wiesz
      o tym doskonale, więc bierz kota! smile
      A wszystkim kociarzom, obecnym i przyszłym, dedykuję wierszyk wspaniałego
      człowieka i kociego poety:

      Koci raj.

      W kocim raju nie ma martwych myszy,
      zimnych piwnic i okrutnych dzieci,
      płaczu kociąt, których nikt nie słyszy,
      resztek jadła wyrzuconych do śmieci.
      W kocim raju nie mieszka się w brudzie,
      nikt nie bije i zły pies nie warczy.
      W kocim raju są po prostu dobrzy ludzie
      i to kotom za niebo wystarczy.
      (Franciszek Klimek, Ja w sprawie kota...)
    • goonia Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 17:15
      Wierszyk wczoraj dziecku mowilam
      W pokoiku na stoliku itd
      ...................
      przyszedl kotek wypil mleczko..........
      przyszla mama, kotka zbila........itd..

      Na to moja madrala mowi: mama nie bic miau!
      Kochajace serduszko jest,
      i poduszka do spania dla kota tez juz jest - tylko ja sie caly czas wahamsad
      W niedziele pojedziemy do schroniska.
      Goonia w coraz wiekszej rozterce.


      • groha Re: Koci wal cz.2 16.11.06, 19:17
        Patrz, jakie masz mądre i dobre dzieciątko! Wprost doskonały materiał na
        kociaręsmile Nie bój się Gooniu, bierz kocicę! Dzieciątka Ci wychowa świetnie, jak
        moja nieodżałowanej pamięci Kicia Klara, która przez 16 lat swego życia była
        super niańką, choć trochę nietypową - kochała do obłędu tylko nasze dziecko. Na
        innych małolatach ostrzyła sobie pazury i goniła z domu na cztery wiatry. A
        nasze z mety nauczyła, co wolno, a czego sobie nie życzy i pokazała mu, co tak
        naprawdę w życiu ważne - nauczyła go kochać beziteresownie, jak tylko kot
        potrafi. Zawsze, gdy słyszę o jedynakach, że egoistyczne, egocentryczne itp.,
        to mówię, że mój jest nietypowy i normalny tylko dlatego, że go kocica
        wychowałasmile Z dwójką dzieciątek też da sobie radę. Oraz z dorosłymi. Mówię Ci,
        kiedy zobaczy się swego męża, jak słodko grucha do zupełnie niezainteresowanego
        nim kota, wabiąc go do waszego łóżka, to aż trudno uwierzyć, że chłop może mieć
        tyle wdzięku i tak wielkie, dotąd nieodkryte pokłady czułości w nim drzemią.
        Dopiero wtedy widać, jaki fajny facet Ci się trafiłsmile
        Pozdrawiająca i czekająca z niecierpliwością na kolejne doniesienia w
        temacie "koci wał"
        Groha
    • g0p0s Re: Koci wal cz.2 20.11.06, 16:01
      Z okna autobusu widziałem dzisiaj kota. Smoliście czarnego z białym
      śliniaczkiem. Siedział sobie ze schowanymi pod siebie łapami pod ławką wiaty
      przystankowej. Nie wyglądał na zaniedbanego dachowca, przyglądał się ruchowi na
      przystanku. Czy koty tak jak niektóre psy wychodzą po domowników?
      • maalza Re: Koci wal cz.2 20.11.06, 16:06
        Nie słyszałam o takim przypadku, może po prostu oglądał świat?
      • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 20.11.06, 16:44
        Moja biała cholera, mniej więcej 10 minut przed przyjściem Pawełka siedzi na
        szafce w przedpokoju i miauczy
      • g0p0s Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 11:12
        Dziś ponownie jechałem tą samą trasą. Kot siedzi.
        • lylika Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 11:48
          g0p0s napisał:

          > Dziś ponownie jechałem tą samą trasą. Kot siedzi.
          ...
          G0p0sku, musisz wysiąść i z nim pogadać. Może on bezdomny jest, wyrzucony, samotny lub, co nie daj Boże, chory?
          • g0p0s Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 12:01
            Nie znam się na kotach, ale na pierwszy rzut oka wygląda na zdrowego, zadbanego
            i zadowolonego. Może czeka na autobus?
            • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 12:21
              Nie rozumiem, jeszcze go nie masz w domu??????
              • dorka_31 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 13:11
                A może to faktycznie kot o psim usposobieniu i na kogoś czeka?? smile)
                • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 13:19
                  Na GOPOSA!!!!!!!!!!!!!
                  • g0p0s Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 13:29
                    Przecież nie będę go zabierał do pracy i na jakieś wyjazdy. Rybki mogę mieć z
                    pełną automatyką. Jak ktoś jest chętny, to mogę podać namiar na przystaneksmile
                    • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 13:41
                      W domu nie bywasz?
                      • g0p0s Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 14:57
                        Bywam, ale nie nieustannie. Zdarzają się przerwy. Tak więc zwierzątka odpadają.
    • asia.sthm Re: Koci wal cz.2 20.11.06, 22:09
      Gooniu, jak sprawy stoja?

      A zajrzyj ty do mojej wizytowki, co?
      • groha Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 14:12
        No właśnie, no właśnie! Gooniu, i jak, i jak?? Wlazł Ci już jakiś kociak na
        kolanka? Napisz, bo mnie ciekawość żresmile
    • goonia Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 19:17
      oj, co ja sie mam. Najpierw sie pan maz zguntowal, jak uslyszal ile kosztuja
      wizyty u weterynarza, potem sie namyslil, ze jednak tak, pojechalismy do
      schroniska, a tam.................cielaki nie koty. Jak rany julek, czy tutaj
      wszystko musi byc wielkie?!!! Najwiekszy kot byl niewiele mniejszy od owczarka.
      Krotko mowiac wrocilismy bez kota. Ale szukam. Zastanawiam sie czy na poczatek
      nie zostac zastepcza rodzina i wtedy sie zobaczy co dalej. Czy my sie wogole
      dla kota nadamysmile
      Na razie znalazlam pazurki dla kicia. A to juz postep prawda? Tutaj duzo ludzi
      usuwa kotom pazury, zeby nie drapaly, ale to strasznie mi sie nie podoba i stad
      pazurki mi potrzebne.
      www.softpaws.com/soft_paws_kit.htm
      • asia.sthm Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 20:44
        Zostan zastepcza rodzina, to jest dobry poczatek i masz weta na wlasnosc .
        Nie zapomnij posprzatac jak przyjda kontrolowac rodzine, a resztka to pestka.

        A w tych kolorowych pazurach to koty umieraja ze wstydu, mowie ci.
        • goonia Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 21:47
          Lepszy kot w pazurach niz zezowatysmile))
          Jak mi sie male kocie przytrafi to go zapazuruje na rozowo, szkoda mi nowych
          mebli, przynajmniej narazie, dopoki koty mi w glowie nie zawroca calkiem.
          Sprzatac specjalnie nie musze, ale dzieci oddam sasiadom na przechowanie, choc
          to aniolki som.
          • asia.sthm Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 22:32
            Gooniu, jak mozesz. To jest zez chwilowy , kwestia sekundy nie dluzej...a
            kolorowe tipsy dla kota to wstyd nawet jak inne koty tego nie widza.
            Zreszta rob jak chcesz, ja sie nie wtracam..to z twojego kota beda sie smiac tongue_out
            Poki co trzymam kciuki za sprawy i za stan twoich mebli.
            • goonia Re: Koci wal cz.2 21.11.06, 23:56
              No juz dobrze....... nie dzielmy tipsow na kocie, co go nie ma.
              Sie zastanawiam czym oni te zwierzki pasa, ze takie wielkie rosna? Importy z
              Hameryki czy co?
              A kociaczek sliczny, nawet z zezem i wierszyk do tego, ze miau.
      • felis2 Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 07:37
        goonia napisała:

        > Tutaj duzo ludzi
        > usuwa kotom pazury, zeby nie drapaly, ale to strasznie mi sie nie podoba

        No i dobrze, ze ci sie nie podoba, to przecież nie obciecie pazurków tylko
        palców!
        Ale nie ma przepisu, że kot musi drapać meble, może ci sie trafi wytworny
        osobnik, kulturalnie korzystający z drapakasmile Popertraktować zawsze mozna, jak
        go zaszantażujesz tipsami, to sie musi zgodzićbig_grin

        Tak sie zastanawiam (teoretycznie) nad kolorkami dla moich. Czarnej ładnie by
        było w czerwonych, szaro-bialej zielonookiej - w zielonych, ale calkiem nie
        wiem co by burej pasowało... Pomarańczowy może?

        Powodzenia zyczę w poszukiwaniu kotka w wydaniu kieszonkowym
        • groha Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 15:01
          Koty mają dobry gust, więc trzeba brać pod uwagę, że papuzie kolory mogą im
          strasznie działać na nerwysmile A wtedy, do pełnej safysfakcji i uspokojenia
          skołatanej głowy, wystarczają im zębiska. Z powodzeniem! Swoją drogą, aż dziw,
          że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, żeby też je usuwać, nie? Wstawiałoby się
          kotu sztuczną szczękę na czas jedzenia, a potem - zęby do szklaneczki, kota na
          poduchę i z głowy. Najwyżej weterynarze płakaliby rzewnymi łzami, bo problem
          kamienia nazębnego znikłby na zawsze, a wraz z nim spora część ich dochodów,
          meblarzom też by się urwało, oraz producentom wody utlenionej, za to z
          powodzeniem rosłyby fortuny kocich protetyków. Jezu... Jedyna nadzieja w tym,
          że natura, nawet ta udomowiona, jakoś potrafi się obronić przed szalonymi
          ludźmi, inaczej - mogiła. Więc kto wie, czy te wielkie koty, o których piszesz
          Gooniu, to nie jest już pierwszy efekt walki o przetrwanie gatunku! Może w tym
          szaleństwie kastrowania im wszystkiego, koty domowe już zaczynają się mutować i
          tylko patrzeć, jak wyhodują jadowity kolec na ogonie, albo ostrą łuskę na
          uszach...? Inaczej nie mają żadnych szans. Kurczę, Gooniu, jeśli to prawda, to
          trzeba szybko brać kotka, póki jeszcze go choć trochę przypomina! smile
          • g0p0s Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 15:19
            Porąbało ludzi, żeby kotom pazury usuwać? Nie rozumiem tego. Kolczyków
            wszedzie, tatuaży nie rozumiem, to pazurów też. Zacowany jestem.
            • groha Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 16:17
              No, porąbało i to jak. Tatuaże i kolczyki, to przy tym malutki pikuś. To raczej
              tak, jakby faceta, tuż przed pierwszym, że się tak oględnie wyrażę: bliższym
              spotkaniem z ukochaną, łapano brutalnie za fraki, usypiano i zgrabnie usuwano
              mu paznokcie. Z paluszkami. Żeby paskudnik nie zaciągnął babie rajstopek.
              Fajnie, nie? Uch, złe we mnie wstępuję, gdy słyszę o takim barbarzyństwie.
              • goonia Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 17:30
                Tez mi sie zdawalo, ze to niezbyt madry pomysl okaleczac kota. Psom nikt zebow
                nie wybija jak pogryza futro lub piata pare butow.
                Oficjalnie jestem zgloszona jako rodzina zastepcza. Pani byla strasznie
                szczesliwa po rozmowie ze mna, poniewaz bedzie mogla uratowac o jednego wiecej
                kotka przed uspieniem. Takze lada dzien, a moze nawet juz dzisiaj jakis bidulek
                do nas zawita. A raczej szczesciaz, ktory jedno swoje zycie zaoszczedzilsmile
                Moze nawet z wdziecznosci nie bedzie wydlubywal pierza z kolder i gabki z
                foteli.
                • felis2 Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 18:26
                  Supersmile
                  Nie martw sie na zapas, kocio może sobie znaleźć inne rozrywki, dewastacja mebli
                  nie jest obowiązkowa
                • asia.sthm Re: Koci wal cz.2 22.11.06, 20:05
                  Cudnie Goonieczko smile))
                  Kot ci z wdziecznosci nic nie bedzie wydlubywal, jednak na wszelki wypadek
                  zaopatrz sie w sprzet bojowy:
                  Na drapanie najlepsza psikawka, taka do kwiatow. Kot pazury w fotel to psikasz
                  mu po oczach. Boja sie jak diabel swieconej wody. Potem juz wystarczy, ze
                  psikawka stoi na honorowym miejscu.
                  W drapak tak czy siak musisz zainwestowac albo wymysl sama pieniek obwiniety
                  linka okretowa.
                  Hop siup jak sie ciesze, forum nam sie dokoci.
                  • meduza7 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 01:42
                    Gooniu, polecam to forum
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
                    nikt się tam nie kłóci i od niczego nie wyzywa, a dobre ludzie na pewno doradzą.
                    • mzrr21 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 06:13
                      Tu się też nikt nie kłóci
                      • meduza7 Re: Koci wal cz.2 23.11.06, 09:39
                        to było w nawiązaniu do któregoś z postów na początku, że na forum Zwierzęta to
                        same pyskówki.
                        • goonia Oto Kasia 23.11.06, 17:43
                          search.petfinder.com/petnote/displaypet.cgi?petid=7404068
                          zawita do nas w sobote.

                          Meduzo dziekuje za link.
                          • dorka_31 Re: Oto Kasia 23.11.06, 17:48
                            Jakie cudeńko kocie! smile) Czy ona ma naprawdę takie zielone oczy?? Baaardzo,
                            bardzo ładniusia smile))
                            • lylika Re: Oto Kasia 23.11.06, 21:06
                              Gratulacje dla Ciebie a najlepsze życznia wszelkiej pomyślności w nowym domu dla Kasi. Cudna jest.
                              • groha Re: Oto Kasia 23.11.06, 22:09
                                Gooniu, śliczności Kasia! Niech Wam się szczęśliwie wiedzie na nowej drodze
                                życiasmile
                                • maalza Re: Oto Kasia 24.11.06, 09:39
                                  Fantastyczna Kasia, gratuluję dobrego wyborusmile))
                                  Nie wiedziałam, że są koty z dodatkowymi palcamismile Niech Wam będzie radośnie!
                                  • meduza7 Re: Oto Kasia 24.11.06, 10:55
                                    Dodatkowe palce - to odpowiedź gatunku na (nie)ludzką praktykę usuwania kotom
                                    tychże.
                                    Śliczna kocia.
                                    • lylika Oto Edeka 24.11.06, 11:09
                                      Edeko, znalazłam Cię!smile))
                                      img179.imageshack.us/img179/7426/061124edeka004jr6.jpg
                                      • edeka5 Re: Oto Edeka 24.11.06, 15:44
                                        Wiedziałam, że występuję w sklepach w Niemczech, ale nie wiedziałam, że w
                                        kociej postaci smile
                                    • g0p0s Re: Oto Kasia 24.11.06, 11:11
                                      Ludziom też się dodatkowe palce przytrafiają. Słyszałem o jednej takiej osobie
                                      z dodatkowymi palcami u nóg. Specjalnie to nie przeszkadza, bo człowiek był
                                      himalaistą.
                                      • maalza Re: Oto Kasia 24.11.06, 13:36
                                        Ale z tego co wyczytałam to ponoc taka rasa jestsmile
                                        U psów występuje "wilczy pazur", czyli szóste palce w tylnych łapkach - moja
                                        Gapa tak ma.
                          • asia.sthm Re: Oto Kasia 24.11.06, 14:51
                            Kasia sliczna - - to istna damęcja nie majaca umilowania do wydlubywania
                            wnetrznosci umeblowaniu.
                            Gooniu, bedzie wam dobrze razem.

                            PS Ostatniej nocy przysnilo mi sie, ze rowniutko obrastam czarna sierscia.....
                            obudzilam sie zezowata ze zdziwienia.
                            • goonia Re: Oto Kasia 24.11.06, 16:40
                              Bardzo wszystkim dziekuje za komplementy w imieniu Kasi (chyba ja przemianujemy
                              na "Kicie"), we wlasnym za slowa otuchy.
                              Jestem lekko spanikowana, bo mam ja odebrac juz dzisiaj, a mam tylko wyrko i
                              miske. W przerwie zamiast jesc bede latac po okolicy z obledem w oczach w
                              poszukiwaniu karmy, piasku i kuwety.
                              Kasi nie wybieralismy, bo jestesmy zastepcza rodzina dla niej,bierzemy co nam
                              daja. Oczywiscie moglam powiedziec nie, no ale po co? Szliczna jest. Uratowana
                              przed uspieniem we wtorek, wiec na razie spokojna, ale jak sie rozbryka to
                              bedzie wesolosmile
                              Boje sie na sama mysl, ze ja sie jej bede bala i weterynarz mi jej nie wyda, bo
                              pomysli, ze jej jeszcze krzywde zrobimysad
                              • mzrr21 Re: Oto Kasia 24.11.06, 17:06
                                Głupiaś, zrób ładny wyraz twarzy i pomiziaj
                                • goonia Re: Oto Kasia 24.11.06, 18:00
                                  A czy je twierdze inaczejsmile) pomiziac moge ale jak ja ja na rece wezme?!!
                                  Ratunku! I jeszcze torbe musze jakas miec, bo jak ja ja do domu przywioze?
                                  • edeka5 Re: Oto Kasia 24.11.06, 21:02
                                    Nie znam się na wożeniu kotów, ale wydaje mi się, że nie torbę a koszyk.
                                    • mzrr21 Re: Oto Kasia 24.11.06, 21:04
                                      W objęciach!!!!!!!!!!!!
                                      • goonia Re: Oto Kasia 24.11.06, 21:43
                                        W objeciach to zdaje sie moj malzonek bedzie musial niesc i mnie i Kasie. ja
                                        juz sie nie nadaje do niczego. W sklepie nie bylo karmy ktora mi kazano kupic,
                                        zamiast kuwety male domki z kolowrotkiem a pojemniki z piaskiem maja po 7kg.
                                        najmniejszy. Autobusem to mam wiezc?! Ja sie poddaje. Ide na forum koty. A kto
                                        umie niech ksiazke pisze.
                                        Milego weekendusmile
                                        • maalza Re: Oto Kasia 27.11.06, 10:52
                                          Możesz być z siebie dumna Gooniu, uratowałaś jedno kocie zycie. To bardzo wiele!
                                          Do przewożenia kota powinien być transporterek - wiklinowy albo palstikowy.
                                          Plastikowy bardziej poręczny i praktyczny.
                                          Nie panikuj, bo nie ma co panikować, tylko daj się Kasi oswoić. Myślę, że
                                          będziecie się oswajać nawzajemsmile
                                          Potem zobaczysz, że kupowanie karmy i noszenie worka z piaskiem, nawet 9
                                          kilogramowego, to sama radość smile
                                        • felis2 Re: Oto Kasia 27.11.06, 18:07
                                          No, pierwszy worek żwirku możesz przynieść, w charakterze chrztu bojowegosmile A
                                          później skorzystaj ze sklepów internetowych i przyniosą ci do domu.
                                          • goonia Kociej epopei ciag dalszy 28.11.06, 17:00
                                            Kasia bedzie mama. Tak twierdzi vet, chociaz kazal z nia przyjechac za tydzien
                                            zeby sie upewnic. Takze mamy wesolo. Kasia siedzi glownie pod lozkiem albo w
                                            swoim domku. Nie drapie, je ladnie, daje sie poglaskac, zwiedza katy i usiluje
                                            spac ze mna w lozku. Sliczna jest, tylko taka smutna. Upodobala sobie mojego
                                            meza a on jej wcale nie chcialsmile
                                            • felis2 Re: Kociej epopei ciag dalszy 04.12.06, 08:07
                                              Będzie ciąg dalszy o życiu z Kasią?
                                              • maalza Re: Kociej epopei ciag dalszy 04.12.06, 13:55
                                                Tak jest, czekamy na dalsze odcinki serialu "Z Kasią w tle".
                                                Mam nadzieję, że Goonia nie utkneła z Kasią pod łóżkiem, czy w innym kącie...
                                                • asia.sthm Re: Kociej epopei ciag dalszy 04.12.06, 14:26
                                                  Kasia juz sie okocila i Goonia nie ma teraz glowy do glupot.
                                                  Wymyslajmy lepiej imiona dla kociakow.
                                                  Moje propozycje: Worek, Gacia, Gucio , Ramzes , Sedes, Bakielit, Szpulka.
                                                  Siodmego Goonia sobie sama ochrzci.
                                                  • asia.sthm Re: Kociej epopei ciag dalszy 04.12.06, 14:28
                                                    fatalnie mi sie policzylo: osmego Goonia sama smile
                                                  • goonia Saga kocia cd. 05.12.06, 16:32
                                                    Asiu Tobie sie pomylily koty z reniferami Swietego Mikolajasmile)A kotki nazwiemy
                                                    Roza(o-z kreska i z-z kropka)Fryga i Precel.


                                                    Kasia ma katar, musiala isc do lekarza, dostala pigulki i kropelki. Ciaza w
                                                    dalszym ciagu nie potwierdzona na 100%. Chyba potwierdza, jak kotki na swiat
                                                    przyjdasad
                                                    Nie wiem kto kogo sie bardziej bal na poczatku, pewnie my jej, ale pomalu nam
                                                    to mija. Kasia jest urocza, i bardzo madra. Nie znam sie na kotach, ale ona
                                                    zachowuje sie troche jak pies. Kladzie sie pod drzwiami jesli wejde do
                                                    lazienki, albo kolo fotela, kiedy ogladam telewizje. Jak sie bawi, to bardzo
                                                    uwaza zeby mnie nie podrapac. Wie, ze nie moze wchodzic na meble i wystarczy ja
                                                    raz przegonic zeby zapamietala. Oczywiscie jak ja nie widze to "zapomina" i
                                                    wlazi. A i jeszcze patrzy w oczy jak ma zamiar zrobic cos, czego jej nie wolno,
                                                    sprawdza cwaniara czy zareagujesmile
                                                    Jedyny problem to jej tryb zycia. Od 23.00 zaczyna urzadzac galopady, je,
                                                    skrobie - jednym slowem spac nie daje. Moj maz sie wyprowadzil z sypialni i nas
                                                    zamyka, bo mowi, ze zwariuje. Na poczatku nie bylo tego problemu, bo sie Kasia
                                                    bala i przemykala cichutko. Teraz mam wrazenie, ze stado sloni biega po domu a
                                                    nie jeden maly kotek.
                                                    Niewyspana Goonia
                                                  • groha Re: Saga kocia cd. 05.12.06, 18:17
                                                    Czyli wszystkie koty mają te same godziny aktywności! Kurczę, zapomniałam Ci
                                                    wcześniej powiedzieć, Gooniu, o tych magicznych, kocich godzinach: 23 wieczorem
                                                    i 5 rano, kiedy nawet najspokojniejszy kot musi dostać głupawki. Musi i koniec.
                                                    Nie wiem, to chyba fizjologicznie uwarunkowany kop adrenalinowy, na który nie
                                                    ma rady. Bo nawet starym kotom odbija punktualnie o tych godzinach i galopują
                                                    po mieszkaniu, jak stado mustangów. Albo kocich pegazów. Te z kolei latają po
                                                    ścianach, na wysokości minimum metr dwadzieścia. Jedyną pociechą jest to, że w
                                                    końcu już się tego nie słyszy. Przyzwyczajenie, czy coś. Na przykład mnie już
                                                    nic, co nie jest lecącą półką ze szkłem, nie jest w stanie przerwać zasłużonego
                                                    odpoczynku. Czego i Wam życzę! To znaczy - szybkiego przyzwyczajenia do tupotu
                                                    kocich łapek, nie do spadających półek, Boże brońsmile
                                                  • mzrr21 Re: Saga kocia cd. 05.12.06, 18:33
                                                    To moja jest nienormalna w takim razie. Ona około 21 idzie spać i nie wiadomo,
                                                    że jest kot do 8mej rano. O przepraszam, jak ktos wstaje o 6 to dostaje jeść,
                                                    ale potem jest cisza i spokój
                                                  • lylika Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 18:12
                                                    Co nowego u Kasi?
                                                  • goonia Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 19:13
                                                    Oj, Kasia jest urocza i sliczn ai strasznie madrasmile. Juz mowielam? A to
                                                    przepraszam. To z niewyspania. Przez Kasie.
                                                    Wuprowadzilismy jej kuwete do lazienki a jedzenie do kuchni, to nam przynajmnie
                                                    w nocy sie szura ani nie chrupie. Za to usiluje wyciagac prezenty dzieci z
                                                    wersalki, chyba jej sie torby podobaja, bo szeleszcza.
                                                    No i choinka wyglada okropnie - ubrana w 2/3 od gory. Moje mlodsze dziecko nie
                                                    siega wysoko i wszystko wiesza na dole choinki, w nocy my przewieszamy wyzej,
                                                    zeby Kasia sobie nie odbijala babek lapkami. Oczywiscie moj maz zostawil kolo
                                                    choinki podnozek i w nocy obudzil nas rumor. Kasia weszla na niego, dzieki
                                                    czemu mogla dosiegnac do babek, przewieszonych po to zeby nie siegala. Niestety
                                                    podnozek stal nieco za daleko i zleciala na chinke zgarniajac ze soba kilka
                                                    rzeczy. najadla sie strachu i mam nadzieje, ze nie bedzie wiecej probowac.
                                                    A wogole to sie na mnie obrazila wczoraj, bo pozno przyszlam do domu, trzeba
                                                    bylo szybko dzieci nakamic, pomyc i polozyc do lozek, zrobic obiad na dzisiaj i
                                                    nie mialam czasu sie z nia pobawic. Dalam tylko jesc i juz. Jak mialam czas
                                                    kolo polnocy to wcale nie chciala do mnie przyjsc. Usiadla pod choinka i juz.
                                                    Czy to normalne?
                                                  • asia.sthm Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 19:48
                                                    Kasia ma racje we wszystkim. Ona mysli ,ze choinke ubieracie specjalnie dla
                                                    niej, a Wy sie w podchody z nia bawicie.
                                                    Reszty sie nie czepiam, czyli ze dzieci trzeba nakarmic.. itd
                                                  • goonia Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 19:58
                                                    I jeszcze pulapki na nia zastawiamy. Co za okropni ludzie.
                                                    Ale zeby sie na mnie od razu obrazic i z takim wyrzutem w oczach patrzec, to ja
                                                    nie wiem czy sobie zasluzylam. Pies sie nie obrazal, to sie zdziwilam takim
                                                    zachowaniem.
                                                    Juz jej na szczescie przeszlo i znowu sie placze pod nogami mialczac
                                                    przerazliwie, zeby za uchem podrapac.
                                                  • asia.sthm Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 21:13
                                                    Bo pies to pies-lepsza wersja czlowieka, a kot to pan i wladca.
                                                    Gooniu, na to nie ma rady i ty sie nie waz buntowac, teraz jestes kociamama i
                                                    juz na bunty za pozno...
                                                  • goonia Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 22:40
                                                    Wlasnie widze,ze ja mam niewiele do gadaniasmile
                                                    A i tak sie ciesze, ze (puk, puk odpukac) choinka jeszcze nie lezy, jak karnisz
                                                    z firanka co go Kasienka ze sciany wyrwalasmile Choinkowy balagan zdecydowanie
                                                    bylby wiekszy.
                                                    Zeby tylko ona spala w nocy........zamiast np. siedziec w wannie i odrywac mate
                                                    antyposlizgowa. Wiecej spalam jak moje dzieci byly niemowletami.
                                                  • lylika Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 22:26
                                                    Moja kotka buszuje na choince co roku więc na dole wieszam bombki nietłukące.smile
                                                  • felis2 Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 22:54
                                                    Moim dwóm futrom choinka się bardzo podobała. Trzeciej - jeszcze nie wiem. Ze
                                                    względu na kotecki, dzieciątko oraz moją niechęć do plastikowyc bombek - w tym
                                                    roku w planach wystrój nietłukący, ekologiczny i głównie spożywczy. Zobaczymy,
                                                    jak to wyjdzie... Pierniczków na pewno muszę jeszcze dopiec, bo chłopy zeżarły
                                                    już przeszło połowę
                                                  • goonia Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 23:22
                                                    Moje dzieci wyjatkowo malo tluka, zreszta mamw wiekszosci takie bomki, ktorych
                                                    nie szkoda. Te lepsze wisza wyzej.
                                                    Ja nie chce, zeby sie kicia pokaleczyla jak by babka spadla, a poza tym jak
                                                    poza jej zasiegiem to moze jej nie bedzie tak kusilo? Oczywiscie trzeba
                                                    pamietac zeby stolki poodsuwac, zamiast jej ulatwiac dostepsmile
                                                    A jak zaczne ciastka wieszac, to mi ludzkie dzieci szybciej kolki otrzasna niz
                                                    kotsmile
                                                  • asia.sthm Re: Saga kocia cd. 15.12.06, 23:48
                                                    ....a ty ludzkie ciastka jak wieszasz? bo ja do tej pory na dobry pomysl nie
                                                    wpadlam, zeby nie znikaly?
                                                  • goonia Re: Saga kocia cd. 18.12.06, 17:56
                                                    juz ci mowie jak wieszam. W sobote zaczelam piec pierniczki - z dwoch wielkich
                                                    szklanych sloi zostal dzis juz tylko jeden. One mialy lezecz 3-4 dni! Z 10
                                                    tacek kruchych ciasteczek upieczonych wczoraj zostaly 3 - tylko dlatego, ze je
                                                    schowalam. Powiesic to sobie moge brytfanke co najwyzej, bo to jest cud jak cos
                                                    do swiat dotrwa. zawsze w swieta robie dodatkowa porcje, poza ciastami
                                                    oczywisciesmile
                                                    Za to tymi resztkami piernikowymi zapachnilam cale biuro dzisiaj. Niech maja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka