08.05.08, 14:54
Jeśli chcecie odzyskać pan Barona, należy złożyć tutaj okup w wysokości
dziesięciu tysięcy postów, w wysokich nominałach chmielewszczyzny każdy. Mogą
być w używanych wątkach. Macie czas do jutra wieczorem, inaczej Baron do was
nie wróci. I nie próbujcie żadnych sztuczek z zawiadamianiem organów, bo to
nic nie da. Bez okupu żywego go nie dostaniecie!
Porywacze Barona
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Anonim 08.05.08, 14:56
      A których organów, tych oliwskich? To mogę nie zawiadamiać, za daleko mi!
    • stara.gropa Re: Anonim 08.05.08, 15:00
      Skandal w biały dzień! Baron miał porwać Grohę i do worka... A to
      Groha porwala Barona. Koniec świata.
      Najlepsze organy w Polsce są na Starym Mieście w katedrze. Mam je po
      drodze do domu zawiadomić?
      • the_dzidka Re: Anonim 08.05.08, 15:31
        > Najlepsze organy w Polsce są na Starym Mieście w katedrze.

        Zapomniałaś dodać w jakim mieście tongue_out Baaaardzo po warszawsku.
        • stara.gropa Re: Anonim 09.05.08, 07:26
          Dzidko droga, a o jakim mieście ja mogę pisać?
    • eulalija Re: Anonim 08.05.08, 15:00
      Ja wiedziałam, wiedziałam, że to się źle skończy.

      Nasz wrażliwy, delikatny Baron nie powinien udawać się sam z misją
      porwania Grohy w worek.

      Dobra, teraz lecę na spacer a potem podkładam miękką poduszkę pod
      odwłok i i ratuję Barona.
    • g0p0s Re: Anonim 08.05.08, 15:01
      To cena wyjściowa i można się targowaćsmile
      • lylika Re: Anonim 08.05.08, 15:02
        Jesteś jednym z porywaczy? smile)
        • g0p0s Re: Anonim 08.05.08, 15:04
          Porywam się na zbicie ceny. Zresztą Groha powinna najpierw towar
          okazać, nie będziemy kupować Barona workusmile
          • the_dzidka Re: Anonim 08.05.08, 15:33
            Chyba że w kocim, wtedy to inna sprawa. Baron wyjdzie z niego cały
            okłaczony, jak wybrakowany yeti, hi, hi, hi.
          • ewa9717 Re: Anonim 08.05.08, 15:42
            A jeśli porywacze będą pokazywać szanpan barona PO KAWAŁKU???????
            • g0p0s Re: Anonim 08.05.08, 16:06
              Po kawałku nie bierzemy! Nie będziemy przecież robili sobie potem
              Barona-składakasmile
            • lylika Re: Anonim 08.05.08, 16:10
              ewa9717 napisała:

              > A jeśli porywacze będą pokazywać szanpan barona PO KAWAŁKU???????
              ...
              Masz na myśli, że jeśli zawiadomimy Ogrgany, to porywacze będą Baronowi wyrywać organy?
    • groha Re: Anonim 08.05.08, 15:42
      Żadnych negocjacji! Baron na razie ma się dobrze, ale bez okupu, to się może
      zmienić w każdej chwili. Organy nadal wykluczone, nawet jeśli ktoś potrafi na
      nich tak pięknie zawyć, jak Okrętka. Okup ma być złożony do jutra, najpóźniej do
      godziny 18.00 i szlus. I tak jesteśmy tanie dranie, przecież Pan Baron wart jest
      o wiele więcej, niż te głupie parę tysięcy postów. Zaczynamy odliczanie!
      Aha, worka też nie oddamy!
      • g0p0s Re: Anonim 08.05.08, 16:07
        A może poryacze udzielą nam kredytu? Na hipotekę SzanPana
        oczywiściesmile
        • lylika Re: Anonim 08.05.08, 16:11
          g0p0s napisał:

          > A może poryacze udzielą nam kredytu? Na hipotekę SzanPana
          > oczywiściesmile
          ...
          Chodzi hipotekę śmietnika Barona? smile)
          • ewa9717 Re: Anonim 08.05.08, 18:16
            Zawszeć posesja...
            • edyta95 Re: Anonim 08.05.08, 20:19
              Barony bywają marudne, będziesz się Go chciała pozbyć wkrótce Moja
              Droga Groszko smileA wtedy my przygarniem na łono warszawskie, za
              darmoszkę
              • lylika Re: Anonim 08.05.08, 20:27
                Tak całkiem za darmoszkę to nie będzie. Już ileś postów nastukaliśmy. smile)
                • lylika Re: Anonim 08.05.08, 20:48
                  Groha! Grohaaa jesteś? Może mogłabyś pokazać nam kawałek Barona. Może być malutki organek. Kawałek ucha na przykład. Niespokojni jesteśmy, Baron bardzo delikatnego zdrowia jest a w kieleckiem wiatry niemiłosierne i uszy Barona najbardziej zagrożone. smile)
    • mika_p Re: Anonim 08.05.08, 19:28
      Była wściekła. Stracili tyle umiejętności... To przecież śmiechu warte,
      komunikować się metodą machania kawałkami skóry, a co do języka... Błuuee...

      W całej historii wszechświata nigdy żaden Audytor nie doznał wrażenia "błuuee".
      A to nieszczęsne ciało pełne bylo powodów do "błuuee". Pewnie, mogła je w każdej
      chwili opuścić, a jednak... jednak... wcale nie chciała. Pojawiło się to okropne
      pragnienie, by tu zostać, sekunda po sekundzie.

      I czuła się głodna. To tez nie miało sensu. Żołądek to przecież tylko worek do
      trawienia pokarmów, nie powinien wydawać poleceń. Audytorzy mogli całkiem
      wygodnie przetrwać, wymieniając molekuly z otoczeniem i wykorzystując dowolne
      miejscowe źródło energii. To był fakt.

      Ale niech ktoś spróbuje wytłumaczyć to żołądkowi. Wyczuwala go. Był tam w środku
      i burczał. Nękały ją wlasne organy wewnętrzne. Dlaczego ci... dlaczego ci...
      dlaczego skopiowali organy wewnętrzne? Błuuee.

      Tego było za wiele. Musiała... chciała... dać temu wyraz, wykrzykując jakieś...
      jakieś straszne słowa...

      - Dysonans! Zamieszanie!

      Pozostali Audytorzy obejrzeli się ze zgrozą.

      Ale te słowa nie pomogły pannie Mandarynkowej. Nie miały takiej mocy, jak
      kiedyś. Na pewno jest coś gorszego... A tak.

      - Organy! - wrzasnęła, zadowolona, że wreszcie znalazla coś odpowiedniego. - I
      na co się tak... organy, gapicie? - dodała. - Do roboty!

      _________________________
      Terry Pratchett, "Złodziej czasu"

      To mój wkład w temacie organów.
    • goonia Re: Anonim 08.05.08, 22:57
      Zeby nam sie pan Baron sydromu sztokholmskiego nie nabawil, bo za 20 tysiecy
      postow ani mil morskich nie bedzie chcial z kieleckiego wracac.
      A tak wogole to anonim co nie ma literek z gazety wycietych i z mozolem
      naklejonych na kartke z zeszytu sie nie liczy, podroba i juz.
      • lylika Re: Anonim 08.05.08, 23:03
        goonia napisała:

        > Zeby nam sie pan Baron sydromu sztokholmskiego nie nabawil, bo za 20 tysiecy
        > postow ani mil morskich nie bedzie chcial z kieleckiego wracac.
        > A tak wogole to anonim co nie ma literek z gazety wycietych i z mozolem
        > naklejonych na kartke z zeszytu sie nie liczy, podroba i juz.
        ....
        Co racja to racja. Nie było naklejanych. Nie liczy się. smile)))
    • stara.gropa Re: Anonim 09.05.08, 07:24
      Groho, okup już zebrany. Żądamy dowodu, że trzymasz Barona w swoich
      objęciach. Niech się wypowie czy chce wracać.
      • g0p0s Re: Anonim 09.05.08, 12:49
        Ściema, chcą się podzielić po 5000smile
        • groha Re: Anonim 09.05.08, 13:30
          Do kitu z takim interesem. Odwołujemy akcję. Na pełny okup nie ma co liczyć, się
          okazuje, a my nie jesteśmy aż takie pazerne zbrodzienie i mamy za miękkie serce,
          żeby iść do celu po kawałkach, albo po całym trupie takiego fajnego zakładnika.
          A trzymać go żywego w krzach, o suchym chlebie i zalewajce, to jednak za wiele
          zachodu i za duże ryzyko jego zbyt szybkiego zejścia, więc koniec końców -
          postanowiliśmy go wypuścić. Czyli pan Baron na wolności już jest, ale wcale nie
          wiadomo, kiedy i czy w ogóle do Was wróci. Bo jak poooszedł w las...! Nawet
          piórko mu się nie migoce...
          • stara.gropa Re: Anonim 09.05.08, 13:35
            Nasz arystokrata okazał się widocznie wyjatkowo uciążliwy, skoro
            Groha wypuściła go 24 godzinachsmile (pewnie Groha nie chciała zrobić
            kolacji przy świecach i koncertu kwartetu smyczkowego na żywo)
          • g0p0s Re: Anonim 09.05.08, 13:35
            Barona o suchym chlebie??? Taż barony nawet nie wiedzą co to chleb.
            A od wody to od razu rdzewieją, może być tylko szmpan, wino i
            koniaksmile
            • lylika Re: Anonim 09.05.08, 13:43
              Mam nadzieję, że Baron zdąży na spotkanie. Już my Go odkarmimy. smile
    • goonia Re: Anonim 09.05.08, 16:42
      No i prosze jak nam latwo poszlo, zawodowo sie mozemy z porywaczami rozprawiac.
      • cytrynka6543 Re: Anonim 10.05.08, 01:19
        Baron powrócił na Memłono w doskonałej kondycji i w doskonałym
        humorze,porywaczom dziękujemy pięknie. Odwdzięczymy się z pewności
        • cytrynka6543 Re: Anonim 10.05.08, 01:19
          ..ą
          • groha Re: Anonim 10.05.08, 02:34
            Nie ma za co, cała przyjemność po naszej stronie smile
            Polecamy swe usługi na przyszłość. Porywamy raczej bezboleśnie. Takie atrakcje,
            jak: wleczenie po skałach, wożenie motorem po wertepach ze ścierką na plecach,
            zamykanie w budzie z plazdrągami, przyduszanie workiem i usypianie z wysypką -
            tylko na specjalne zamówienia. Cena do negocjacji. Za to wywożenie do lasu
            zawsze gratis.
    • 36krzysiek Re: Anonim 10.05.08, 10:56
      Pozwolicie że się wtrącę jako niedoszła ofiara porwania. Szczerze
      liczyłem, że nikt żadnego postu nie napisze i Grocha porwie mnie już
      na zawsze, ale jak zwykle się zawiodłem na Was winkOkoliczności
      przyrody w kieleckich krzach są tak urokliwe, że chętnie bym tam
      został a i oprawcy są tak sympatyczni, że poddał bym się totrurze
      przebywania w ich towarzystwie bez większych oporów. No i dworków i
      zameczków różnych tam mrowie a mrowie, tak więc warunki godne
      szlachcica zostały by zapewnione. Niedługo przygotuję relację z
      wojaży. Jeszcze raz Groszce i Grochowi i Grochowiątku serdecznie
      dziękuję za cudne chwile i przyjęcie godne Elki II smile))
    • 36krzysiek Relacja z wizytacji 10.05.08, 12:41
      Piąta rano. Budzik łagodnym dźwiękiem budzi mnie ze snu. Wstaję
      radosny i wypoczęty, gotowy na nowy dzień i nowe wyzwania.
      Rozpoczyna się Wielka Wyprawa. Pociąg na stacji Warszawa Zachodnia
      czeka gotowy do odjazdu. Zajmuję przytulne miejsce w pachnącym
      lawendą przedziale. Miła pani konduktor uśmiecha się pod wąsem i
      roznosi świeżo parzoną kawę. Towarzysze podróży, prześcigają się w
      uprzejmościach i wzajemnej pomocy. Pociąg rozpoczyna podróż z
      planowym opóźnieniem i mknie po szynach rozwijając momentami
      zawrotną prędkość 45 km/h. Myślę, że koleje poważnie powinny
      rozważyć ograniczenie takich prędkości. Turbulencje wywoływane przez
      pędzący skład mogą odbijać się na otaczającej przyrodzie i wprawiać
      w drgania budynki. Po prawie trzygodzinnej podróży i pokonaniu
      dystansu 181 km jestem u celu. Na dworcu w Kielcach jak
      zwykle...wieje. Na peronie dostrzegam Grohę. Padamy sobie w ramiona,
      uściskom i powitaniom nie ma końca. Pewnie byśmy tak trwali do dziś,
      gdyby nie interwencja Grochątka, które nas rozdziela. Pierwszy
      przystanek to restauracja Prowansja w samym sercu miasta. Udajemy
      się na poranną kawę. Lokal znajduje się w podziemiu, co będzie miało
      znaczenie w dalszej części relacji. Ilość informacji i tematów, jaką
      chcemy sobie przekazać nawzajem, zamienia nas we włoską rodzinę i
      powoduje chrypkę. Pani za barem zerka na nas podejrzliwie –
      Jedenasta rano a oni już pijani! Naszą rozmowę przerywa tumult i
      dzikie ryki dochodzące z okienka umieszczonego pod sufitem. Przez
      szybę widzimy dziki tłum przewalający się przez miasto. Staramy się
      dociec co to, najazd szwedzki? Kibole wracający z meczu? Pochód
      pierwszomajowy, który zgubił się w lesie? Okazuje się, że rozpoczęły
      się Juwenalia i to studenci się bawią. Matko Boska! Skoro to ma być
      przyszłość narodu i oni mają pracować na nasze emerytury to niech
      Opatrzność nad nami czuwa. Grochątko ze szczerą obawą zastanawia się
      w jakim stanie będzie samochód zaparkowany nieopodal. Na szczęście
      dzicz obeszła się z nim łagodnie i nadaje się do dalszego
      użytkowania. Zostaję odwieziony do hotelu, który tak naprawdę jest
      celem tej Wyprawy. Przyjechałem tu przecież na Bardzo Ważną
      Konferencję. Hotel, średni Gierek, położony jest w pięknym sosnowym
      lesie. Dekorator wnętrz poszedł w stronę minimalizmu. Aby nie psuć
      czystej formy zrezygnował z takich detali jak zasłony, firany,
      lampy, stoliki nocne i lustra.
      W pokoju unosi się dziwny zapach. Rozejrzałem się, nie, budynek nie
      jest z zapałek. Nie ma też śladu tępienia insektów. Tajemnica
      zostaje rozwiązana na drugi dzień rano. To tylko dezodorant
      współlokatora. Konferencja, jak każda porządna konferencja, zaczyna
      się od obiadu. Zimny rosół z monolitem sklejonego makaronu, schabowy
      z serem i ziemniaczki smażone, sądząc po zapachu, na oleju, który
      został po karpiu ze świąt. Przebiegu obrad i poruszanych tematów
      opisywać nie będę, bo najbardziej rozentuzjazmowanego człowieka mogą
      wprowadzić w stan śpiączki. Dodam tylko, że przez dłuższą chwilę
      zastanawiałem się, czy w branży kolejowej obowiązkowo nosi się wąsy.
      Nie mam nic przeciwko wąsom, ale przez chwilę czułem się jak na
      planie Chłopów Reymonta. Po osiemnastej urywam się z tych atrakcji i
      zostaję porwany przez Grochę i Grocha na drugą rundę spotkania.
      Idziemy pod świętą Katarzynę, zaliczamy cudowne źródełko na oczy i
      kapliczkę z graffiti Żeromskiego. Groh dokumentuje fotograficznie
      nasze pląsy. U Baby Jagi zasiadamy na kawę po amerykańsku.
      Obgadujemy po kolei wszystkich członków TWCh , dokonujemy rozbioru
      gramatycznego i logicznego dzieł Guruy, omawiamy sytuację w kraju i
      na świecie. Ćwiczenie przepony jak zwykle na pierwszym planie.
      Dostaję od Grohy skarb w postaci pięknego krzemienia pasiastego.
      Zainteresowanych odsyłam na stronę
      pl.wikipedia.org/wiki/Krzemie%C5%84_pasiasty Niestety mrok
      zapada i zbliża się pora powrotu. Po drodze zatrzymujemy się w
      punkcie widokowym, gdzie można podziwiać panoramę Gór
      Świętokrzyskich. Grohowie podwożą mnie pod hotel. Żegnamy się dobre
      piętnaście minut. Trafiam w sam środek uroczystej kolacji,
      zorganizowanej na cześć Konfrencji. Uczestnicy obijają się o ściany
      i mają wyraźny problem z wejściem po schodach. Omijam towarzystwo
      szerokim łukiem i udaję się na spoczynek.
      Dzień drugi przebiega spokojnie. Jakoś tak cicho, uczestnicy
      zmęczeni, wyciszeni. Po obiedzie urywam się i rozpoczynam powrót.
      Tak widzę, że mój pobyt polegał głównie na urywaniu. Podróż do
      Warszawy przebiega identycznie jak podróż do Kielc, tyle że w
      odwrotną stronę. Po wysiąściu na dworcu, targany poczuciem
      obowiązku, pędzę na spotkanie TWCh w Oboku ale to już w innym wątku.
      FINE
      • groha Re: Relacja z wizytacji 10.05.08, 23:20
        Pan Baron nazbyt łaskaw, doprawdy. Taktownie przemilczał ten nieszczęsny rosół,
        kiedy wiedziona kobiecym instynktem dopytywałam, czy aby głodem go nie morzą na
        tej konferencji, widać obawiał się, biedak, że możemy go siłą wziąć na naszą
        zalewajkę, czy coś. Ale i tak dzielny jest nasz Baron, Wam powiem, jak mało kto.
        I wcale nie taki rachityczny, jak inne arystokraty, o nie! O suchym pys...
        znaczy po tym pysznym rosole, na Łysicę zaleciałby na własnych nogach
        rach-ciach, to pewne, a jakbyśmy się uparli, to i na Łysiec dałby się zawlec bez
        protestu. Tylko że ciemno już się robiło i nie chcieliśmy narażać szanownego
        gościa na szwank, bo tam teraz dwie skrajne opcje ostro się ścierają, i trzeba
        bardzo uważać, żeby jakim kropitkiem w łeb nie dostać niechcący. Za duże ryzyko,
        po prostu. A nam pan Baron szalenie przypadł do gustu, szalenie! Zaczynamy
        poważnie myśleć, czy w końcu nie wziąć w dzierżawę jakiegoś dworku z kawałkiem
        zieleni i nie zapuścić na niej kóz. Oczywiście jeden pokoik w tej chałupie
        zawsze czekałby na pana Barona, bo wiadomo - panicz potrzebuje jednak więcej
        intymności, a dla reszty Towarzystwa wybudowałoby się piękną, przestronną i
        wygodną pralnię...
        Aha, jeśli Elce II za całe przyjęcie wystarczy kawa po amerykańsku (czyli
        normalna, z ekspresu, za to z ciasteczkiem czekoladopodobnym, jakby kto nie
        wiedział), to znaczy, że z niej już nasza baba jest smile
        Drugie aha! Zdjęć z wizyty pana Barona są 3. Słownie: trzy. Reszta to
        krajobrazy, jak zwykle u Groha. Wszystkie jeszcze w aparacie, ale to bez
        znaczenia. I tak nie umiem ich tutaj powiesić, ha ha. Ewentualnie mogę w naszym
        albumie, jeszcze chyba pamiętam jak to się robi.
      • lylika Re: Relacja z wizytacji 11.05.08, 11:59
        Pociąg na stacji Warszawa Zachodnia
        > czeka gotowy do odjazdu. Zajmuję przytulne miejsce w pachnącym
        > lawendą przedziale.
        ...
        Czy to tym oto pullmanem podróżował SzaPanBaron?
        img153.imageshack.us/img153/5664/080510parowozy004sv3.jpg
    • minerwamcg Uff! Przeczytałam cały kryminał... 11.05.08, 10:37
      ...i odetchnęłam z ulgą. Baron w worku - może jeszcze kocim? - może
      podnieść ciśnienie nawet dojrzałemu nieboszczykowi. Grunt, że sie
      dobrze skończyło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka