Dodaj do ulubionych

jak zajść w ciążę?

20.11.09, 12:49
pisze tutaj bo mam nadzieje ze ktos mi poda gwarantowane metody
zajscia w ciaze?
staram sie z narzeczonym odziecko niestety trzeci miesiac i nic jest
tylko taki maly problem odkiedy staram sie o dziecko moje miesiaczki
strasznie sie zmienily dostaje albo po dwoch tygodniach od ostatniej
albo normalnie o krwawienie trwa dwa dni zawsze miesiaczki mialam
regularnie. slyszalam ze mozna byc w ciazy a miesiaczkowac wiec mam
jeszcze nadzieje nie robilam testu bo sie troche boje ze bedzie na
nie. Wogole zrobilam sie ostatnio troche nerwowa i placzliwa a
ostatnio przylapalam sie na tym ze bylam okropnie glodna i napchalam
sie cistakami a potem mialam niesamowite ochote na ogorki kiszone i
je zjadlam az mnie zemdlilo wiec nie wiem albo juz sobie wmawiam a
dzisiaj dostalam miesiaczke. dajcie mi jakies spsoby na ciaze
Obserwuj wątek
    • bystra_26 ??? 20.11.09, 13:28
      Może najpierw wyjdź za mąż, a potem się staraj o dziecko. Stres
      przedślubny zachodzeniu nie pomaga.

      3 miesiące starań to... strasznie mało.

      Objawy, które opisujesz nie świadczą o ciąży. Wiele osób ma ciągoty
      na jakieś smaki i nie są w ciąży, a nawet są mężczyznami. Zwykle
      szczególna ochota na jakieś jedzenie to albo wynik stresu, albo
      braku niektórych witamin czy pierwiastków.
      • elwiraalpha A to ciekawa teoria, 21.11.09, 09:39
        że do posiadania dziecka konieczne jest małżeństwo. Co za różnica, czy przed
        ślubem, czy po. Jakim prawem ją pouczasz na ten temat. Ciekawa jestem.
        • horpyna4 Re: A to ciekawa teoria, 21.11.09, 10:18
          Nie zrozumiałaś, chodzi o wyeliminowanie stresu. Jeżeli pisze o
          narzeczonym, a nie o np. partnerze, to można zrozumieć, że jest
          planowane małżeństwo.

          Z opisu widać, że dziewczyna miewa silne reakcje somatyczne na stres,
          a to nie ułatwia zajścia w ciążę i utrzymania jej, wręcz przeciwnie.
          Warto więc nie mieć przed sobą stresujących przejść, tylko za sobą.
          I tyle.
      • kobietka_29 Re: ??? 23.11.09, 11:58
        bystra_26 napisała:

        "> 3 miesiące starań to... strasznie mało."

        No nie wiem. Ja zaszlam w pierwszym miesiacu staran... Mysle, ze trzeba po
        prostu znac swoje cialo i nie wywierac na siebie presji od samego poczatku
        (chociaz to ostatnie jest niezwykle trudne do wykonania, gdy sie bardzo pragnie
        zajsc w ciaze).
        • bystra_26 do kobietka_29 23.11.09, 13:08
          > No nie wiem. Ja zaszlam w pierwszym miesiacu staran... Mysle, ze
          >trzeba po prostu znac swoje cialo i nie wywierac na siebie presji
          > od samego poczatku (chociaz to ostatnie jest niezwykle trudne do
          > wykonania, gdy sie bardzo pragnie zajsc w ciaze).

          Zachodzenie w pierwszym staraniowym cyklu to rzadkość.

          Ci, co potrafią rozpoznać dni płodne, starają się statystycznie 3,8
          cyklu (badania empiryczne INER). Są więc tacy, co zachodzą dopiero
          po kilkunastu cyklach - zwykła statystyka. Ci, co idą na żywioł, a
          nie mają pojęcia o płodności kobiety, odpowiednio dłużej. Nie bez
          podstaw WHO mówi, że para ma na zajście w ciąże 2 lata (zasadniczo
          to 24 cykle), dopiero potem można podejrzewać bezpłodność. 3 cykle w
          tym ujęciu to mało.
    • horpyna4 Re: jak zajść w ciążę? 20.11.09, 15:21
      Nie ma gwarantowanych metod zajścia w ciążę. Co nie znaczy, że nic
      się nie da zrobić (jeżeli oczywiście kobieta ma owulacje, a mężczyzna
      wytwarza dostateczną ilość żywych plemników).

      Przede wszystkim uspokój się. A potem zacznij zapoznawać się z
      linkami u góry strony. Naucz się przede wszystkim rozpoznawać śluz
      płodny (w wielu wątkach jest coś na ten temat). Naucz się również
      mierzyć temperaturę zgodznie z zasadami NPR, bo w ten sposób możesz
      wykryć np. brak owulacji, czy niedomogę lutealną.

      I pamiętaj: prawdopodobieństwo zajścia w najbardziej korzystnym
      momencie u zdrowej pary wynosi tylko ok. 1/3. Czyli łatwiej nie
      zajść, niż zajść. A ponieważ niektóre kobiety zachodzą od razu, to
      muszą też istnieć takie, co dopiero po roku, a nawet po 2 latach.

      Jeszcze jedno - stres i nadmierne parcie na ciążę bardzo
      przeszkadzają w zajściu.
      • anusia_magda Re: pyt. do horpyny.. 21.11.09, 14:39
        a propos tego cyt. prawdopodobieństwo zajścia w najbardziej
        korzystnym
        momencie u zdrowej pary wynosi tylko ok. 1/3. Czyli łatwiej nie
        zajść, niż zajść
        mam pytanie, skąd to wynika, jeśli kobieta ma owulację , facet
        nasienie bez zarzutu , reszta też jest ok, to dlaczego się nie
        udaje? po prostu nie chcą sie te dwie komórki połączyć? znam takie
        przypadki gdzie para nie mogła mieć dzieci a jak się rozwiedli i
        spotkali nowych partnerów to nie mieli z tym problemu.. juz nic nie
        rozumię, w sumie nie byli bezpłodni, więc jest coś takiego jak
        niedopasowanie? a może to loteria, czasem : ))???
        • horpyna4 Re: pyt. do horpyny.. 21.11.09, 16:57
          Wiesz, nie wiem dokladnie, bo nie jestem fachowcem, tylko babą z
          pewnym doświadczeniem. Ale niewykluczone, że mogą być eliminowane
          już zarodki, bo chyba tak się dzieje w większości przypadków z
          jakimiś zaburzeniami. Przecież nie wszystkie plemiki w ejakulacie są
          idealne i jak na jajeczko trafi kiepski, to może odebrać szansę
          lepszemu. Może też zdarzać się, że śluz danej kobiety jakoś nie
          pasuje plemnikom od konkretnego faceta - to by wyjaśniało przypadki,
          które opisujesz.

          Poczekaj, może Bystra coś napisze fachowo. Bo ja to sobie mogę co
          najwyżej przypuszczać.
          • anusia_magda Re: pyt. do horpyny.. 21.11.09, 18:05
            dzieki , moze się dowiem? zawsze zastanawia mnie z czego to wynika
            że to tylko ok.30%. albo dlaczego nie dochodzi do zapłodnienia jesli
            wszystko niby jest ok..plemnik, komórka jajowa, śluz, anatomia...i
            inne, może po prostu wola Boża? : )
        • wiolcia29 Re: pyt. do horpyny.. 22.11.09, 02:11
          ...i jeszcze ciekawe do zastanowinia jest to że partnerzy w
          poprzednich związkach mają dzieci,a sami jakoś nie mogą mieć
          swojego, wspólnego szkraba?...ja nie moge tego zrozumieć!!!
          • kozica111 Re: pyt. do horpyny.. 22.11.09, 08:20
            A ja mam swoja teorię i kiedyś już wspomniałam.Po 1 zmieniające sie w czasie np;
            parametry nasienia.Po 2 indywidualna płodność; są kobiety które maja bardzo
            dobry śluz i nie musi być go dużo, tylko jego skład jest korzystny dla plemników
            do tego stopnia że moga sobie w nim hasać bardzo długo, 2, 3, 4 dni.Kolejna
            sprawa żywotność jajeczka 6-48 h,u kobiety z krótko zyjącym jajeczkiem szanse na
            zapłodnienie spadają bo potrzeba lepszego wycelowania w czasie.jeżli para jest
            kobieta z dobry sluzem i długo żyjącym jajeczkiem oraz mężczyzna z dobrym lub
            średnim nasieniem dziecko bedzie rok po roku bez problemu.
            • anusia_magda Re: kozica111 22.11.09, 19:19
              Twoja teoria nawet mnie przekonuje w kontekście właśnie jakby
              chwilowej niepłodności, czy trudności z zajściem gdzie po jakimś
              czasie w końcu się uda.. może tak być że komórka żyje krótko,
              plemnik słabszy więc jest trudność, ale po wielu próbach
              statystycznie powinno się udać ..to wszystko jesli oczywiście nie ma
              jakiejś konkretnej przyczyny...chociaż..pewnie wiele wiele kobiet
              mających przeróżniste problemy , niewiedząc o nich , i tak zachodzi..
              wczoraj spytałam koleżanki , której udało się za pierwszym razem ,
              dosłownie tak jak sobie zaplanowała, i oznajmiła mi że na następny
              dzień po stosunku już wiedziała że jest w ciązy, na to ja ..że skąd?
              ona- bo tak sobie powiedziałam.. i juz ( fakt że nie miała obciążeń
              jak strachu że może jej się nie np. udać) ale za bardzo jej na tym
              dzicku nie zależało , raczej chodziło o męża, bo chciał i o to że
              akurat minęły wakacje a chciała zdążyć przed następnymi..
              Wyobrażacie sobie..to trzeba mieć siłę woli..i jakiś luz
              psychiczny..: ))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka