Dodaj do ulubionych

Przedwcześnie podwyższone o 0.05?

04.12.09, 09:56
Witam,

o ile dokładnie temperatury muszą być wyższe, żeby uznać je za przedwcześnie
podwyższone? (Według Roetzera)

Pytanie szczególnie do Bystrej, bo to w jej odpowiedziach wyczytałam, że
temperatury przedwcześnie podwyższone muszą być o 0.1C wyższe (tym po szczycie
wystarczy 0,05C). Podręcznik Roeztra tego nie precyzuje, skąd więc te dane?
Czy mogłabym prosić o jakieś źródła na ten temat?

Moje wątpliwości wzbudziły informacje pod tymi adresami:
- tutaj jest wykres, gdzie jest strzałka pod temp. zaledwie o 0,05C wyższą >>
www.woczekiwaniunadziecko.strona.pl/temperatura.html
- tutaj rewelacje Renaty i Piotra Zdulskich - instruktorów INER-Polska,
sprawdzone pod względem merytorycznym przez Radę Naukową INER-Polska >>
www.ae.katowice.pl/images/user/File/DA/NRP.doc
Piszą tak:
Przedwczesny wzrost temperatury - "Wzrost temperatury może rozpocząć się w
dniu szczytu lub nawet kilka dni przed nim. Mamy wtedy do czynienia z
przedwczesnym wzrostem temperatury. Temperatury przedwczesne wyższe oznaczamy
skierowanymi do góry strzałkami. Rozpoczynająca wzrost pierwsza przedwczesna
wyższa temperatura musi być o minimum 0,05 st. C wyższa od najwyższej z 6
niższych temperatur poprzedzających wzrost."

Wiele razy przeświadczenie o tym, że przedwcześnie podwyższone muszą być o
0,1stC wyższe, bardzo skomplikowało mi interpretację wykresu i opóźniało
wyznaczenie niepłodności bezwzględnej o kilka dni. Chciałabym się więc
upewnić, że Bystra opiera swoje informacje o tym, że przedwcześnie podwyż.
mają być o 0,1C wyższe na solidnych podstawach. Czy ktoś się orientuje w tym
temacie? Czy Roetzer w innych źródłach jest bardziej precyzyjny w tym temacie?
Obserwuj wątek
    • bloody86 Poprawka mała 04.12.09, 11:55
      Napisałam, że "nie-uznawanie" temperatur o 0,05C wyższych za przedwcześnie
      podwyższone opóźniało mi wyznaczenie niepłodności o kilka dni - trochę
      przegięłam. Poprzestańmy na tym, że mi to trochę utrudniło sprawy.

      Z góry dziękuję za odpowiedzi
    • bystra_26 źródło itp. 04.12.09, 21:50
      1. Moim źródłem jest instruktorka z dwudziestoletnim stażem prowadząca kursy dla
      nauczycieli w INER warszawskim. Nie mam czasu przeszukiwać swoich materiałów z
      kursu teraz, ale idea, która mniej więcej przyświeca podejściu, żeby
      przedwcześnie podwyższone przed dniem szczytu traktować bardziej rygorystycznie
      (+0.1 C do szóstki), jest następująca - lepiej chuchać na zimne i nie dać się
      nabrać na "podsok", który niekoniecznie jest wynikiem działania progesteronu.
      Wzrost o 0.1 jest solidny, a odczytanie 0.05 C, zwłaszcza na rtęciówce, może być
      przewidzeniem.

      2. Utrudniało Ci to interpretację, znaczy konkretnie co? Że taka 0.05 C
      "przedwczesna" podwyższała o te 0.05 C linię podstawową i 3-cia nie spełniała
      warunku, więc trzeba było czekać dzień dłużej?

      Rozumiem to, że jak się stosuje orto-NPR, to dni bezpiecznych czasami jest
      żałośnie mało i każdy jeden "stracony" jest na wagę złota. Tylko zadaj sobie
      pytanie - czy warto uznać tę jedną temperaturę bardziej pod swoje potrzeby, a
      potem mieć schizę ciążową do końca cyklu?

      3. Skoro masz tak wprost napisane u p.Zdulskich, że wystarczy 0.05 C, to można
      temu zaufać, bo p. Zdulska jest bardzo dociekliwą kobietą i dzieci ma nadal 3.
      • bloody86 Re: źródło itp. 05.12.09, 10:50
        Dziękuję za odpowiedź :)

        > 2. Utrudniało Ci to interpretację, znaczy konkretnie co? Że taka 0.05 C
        "przedwczesna" podwyższała o te 0.05 C linię podstawową i 3-cia nie spełniała
        warunku, więc trzeba było czekać dzień dłużej?

        - Dokładnie tak.
        Miałam też 'bardziej' skomplikowaną sytuację (2 dni różnicy w zależności od
        interpretacji przedwcześnie podwyższonej), jak na załączonym obrazku (drugi
        wykres, z marca):

        www.fertilityfriend.com/home/1ba099
        Tutaj w dniu szczytu (23dc), temp. podniosła mi się tylko o 0,07C, więc nie
        uznałam jej za przedwczesną. W kolejnych dniach (po szczycie) nie była dużo
        wyższa (a do tego brakuje jednego pomiaru), więc nie mogłam ich uznać za wyższe,
        a niepłodność wyznaczyłam od 29dc i wydaje mi się, że słusznie. Niby mogłam
        zaufać twardej szyjce, ale wolałam, jak mówisz, uniknąć schizy.

        Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam do dyspozycji termometru atomowego ;) i
        idealnych warunków pomiarowych, i że nie ma co wierzyć w te 'podskoki', tym
        bardziej że mierzę temp. Microlifem i może to być w granicy jego błędu.
        Pomijając już uroki orto-npru i dni na wagę złota... po prostu chciałam sięgnąć
        do "źródeł", przekonać się, że to nie jest jakoś arbitralnie wyznaczone - "0,1C,
        bo tak mówię". Z ostrożnością też można przesadzić.

        - P. Zdulska faktycznie dociekliwa jest, ale tak naprawdę to nie wiadomo, czy u
        siebie też uznałaby 0,05C za przedwczesną.



        • bystra_26 dygresja 05.12.09, 11:51
          Masz powody, żeby Twój obecny wykres wyglądał tak dziwnie? Byłaś/jesteś chora,
          stresy , wyjazdy?
          • bloody86 Re: dygresja 05.12.09, 12:00
            20 i 23dc to temp. ewidentnie zakłócone (alkohol i spóźniony pomiar). Poza tym
            chyba bez większych przeżyć (chociaż z natury jestem dosyć nerwowa). Poprzedni
            cykl był 56-dniowy - bez wyraźnej przyczyny, w III fazie było lekkie przeziębienie.

            Czekam właśnie na wynik prolaktyny. Tylko badanie robione było w okolicach
            owulacji, po lekkim stresie, więc nie wiem czy to wiarygodne. Jeśli to nie
            prolaktyna, to nie wiem co jeszcze mogę zbadać? Lekarz radził progesteron, ale
            nie widzę w tym przyczyny długiej fazy folikularnej.
            Jakie hormony jeszcze zbadać? - TSH itp.?
            Objawów niedoczynności tarczycy raczej nie mam, ale wykresy szaleją (chociaż od
            zawsze były raczej dłuższe niż krótsze)


            • bloody86 dygresji ciąg dalszy 07.12.09, 16:24
              Prolaktyna wyszła mi w normie - 16 (norma do 25), chociaż w momencie badania i
              przed byłam dosyć zdenerwowana.

              Czy jest sens robić jeszcze jakieś badania hormonalne?

              Nie staram się, ale denerwują mnie już moje nieregularne cykle (od 29 do 56 dni)
              :/ Z ostatnich 8 cykli, 5 było dłuższych niż 35 dni. Poza tym, wyczytałam
              gdzieś, że taka długa faza folikularna może przyczynić się do poronień, wad
              rozwojowych. Nie chciałabym, żeby po ewentualnej pomyłce w interpretacji,
              pojawiły się takie problemy. - Czy to może być prawda?

              Moje główne pytanie:
              - Czy można coś z tą 'nieregularnością' zrobić? Jakoś sobie pomóc? Skrócić
              fazę folikularną?

              Może castagnus? W sumie młoda jestem (23 lata), może być jeszcze trochę
              nieregularnie, ale 25 dni różnicy między jednym cyklem a drugim to chyba lekka
              przesada.
              • horpyna4 Re: dygresji ciąg dalszy 07.12.09, 19:29
                Wyluzuj. Za kilka lat cykle się nieco uspokoją, nie warto faszerować
                się hormonami. Ważne, że potrafisz rozpoznawać początek fazy
                lutealnej, czyli przewidywać koniec każdego bieżącego cyklu. Jest to
                bardzo ważne z powodów praktycznych - można np. bez obaw chodzić w
                jasnych spodniach...

                Pamiętaj też, że opóźnienie owulacji może mieć najrozmaitsze powody,
                u mnie wystarczał wyjazd urlopowy. To samo nerwy, infekcje, czy
                branie pewnych leków: organizm uznaje, że nie jest o odpowiedni
                moment na ewentualną ciążę i przesuwa owulację na później. Jak się
                nad tym zastanowić, to chyba jest pozytywne działanie, prawda?

                Znam też przypadki wyregulowania po łykaniu przez jakiś czas
                preperatów witaminowo-mineralnych. Po prostu organizmowi czegoś
                brakowało.

                Tak więc nie wpadaj w panikę, bo najlepszy jest spokój. I nie
                doszukuj się na siłę problemów.
                • bloody86 Re: dygresji ciąg dalszy 07.12.09, 19:45
                  Dzięki za głos zdrowego rozsądku :) bo już w hipochondrię wpadam.

                  "Miałam nadzieję", że to prolaktyna... wzięłabym jedną tabletkę i "po sprawie",
                  a tak to jest 10 tysięcy innych rzeczy, które mogą mi psuć szyki. Bo to się
                  trzeba dobrze odżywiać, witamin dostarczać, nie denerwować się, nie wyjeżdżać,
                  nie chorować, zasłaniać zasłony na noc, za dużo nie siedzieć/ćwiczyć, nie pić,
                  nie odchudzać się, nie tyć, nie żyć, bo się rozreguluje ;) Ech, i jak tu
                  wytrzymać te 'kilka lat'... menopauza mnie chyba szybciej dopadnie ;) Marzą mi
                  się takie cykle 28-dniowe - co za rozpusta by była :>

                  Pozdrawiam Wszystkich "Regularnych" i "Regularnych Inaczej" ;)
                  • horpyna4 Re: dygresji ciąg dalszy 08.12.09, 11:51
                    Zaakceptuj takie cykle, jakie są. I żyj na luzie.

                    I pociesz się, że mając nieregularne cykle unika się "wpadek". Bo
                    dziewczyny o regularnych cyklach zwykle wierzą kalendarzowi. Do
                    czasu...
                  • lacitadelle Re: dygresji ciąg dalszy 08.12.09, 12:04
                    za młodu ;) też miałam bardzo nieregularne cykle, nawet bardziej niż Ty. Wyszłam
                    za mąż i jakoś się w miarę ustabilizowało, choć 28dniowe na pewno nie są :)

                    Moim zdaniem cykle nieregularne są pożyteczne do nauki, zrozumienia idei i
                    stosowania w życiu NPR.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka