Dodaj do ulubionych

Już mam dość...

29.01.05, 09:06
...tego. Mąż wcale nie chce ze mną współżyć. Po co mierzę temperaturę i wiem,
że skok mam w 20 dniu cyklu, jeżeli on uważa, że już od 9 dc nie można.
Wcześniej mam okres, w w ciągu tych dwóch dni z reguły akurat mu się nie
chce. Potem zostają 2 - 3 dni do okresu i też różnie bywa, też nieraz się nie
chce.

Pewnie , że bez seksu mogę żyć, ale on niby nie chce, a chodzi coraz bardziej
wściekły. Drze się na mnie, na dzieci... Tak w ogóle to nie wiem, co sie tak
boi tej ewentualnej ciąży, w końcu jak się ma wychować czwórka, to i piątka
by się wychowała... A cały ciężar wychowywania i roboty i tak spada na mnie.

Boję się, że w końcu znajdzie sobie inną. Zostawić mnie nie zostawi, wie, że
nie mam dokąd pójść, a aż taką świnią nie jest, ale i tak perspektywa mi się
nie podoba.

Może mnie pocieszcie i powiedzcie skąd wzięłyście takich aniołów
wstrzemięźliwości i wyrzeczenia, bo mnie jakoś się to nie udało.
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: Już mam dość... 29.01.05, 09:52
      A na jakiej podstawie maz uwaza, ze 9dc jest płodny ?
      • gerttta Re: Już mam dość... 29.01.05, 14:16
        grrrrw napisała:

        > A na jakiej podstawie maz uwaza, ze 9dc jest płodny ?


        Cytuję:
        "Bo nigdy nic nie wiadomo".
    • burczykowa Re: Już mam dość... 30.01.05, 15:00
      Nie jestem psychologiem. Nie znam się na poradnictwie rodzinnym. Nie znam się
      na poradnictwie kościelnym. Dlatego WYDAJE mi się, że problemy ze współzyciem
      wynikają z Waszych wzajemnych relacji mąż- żona, czyli tego, co się między Wami
      dzieje. A poniekąd 2 i 3 akapit twojej wypowiedzi to sugeruje.
      Skoro mąż "niby" nie chce życ bez seksu, a na poczatku cyklu jednak "mu się nie
      chce" (wszystko to Twoje okreslenia), to problem raczej nie tkwi w NPRze.
      Jako mężatka z kilkunastoletnim stażem: zdarzają się miesiące, gdy w
      rubryce "współżycie" zaznaczam 1-2-3 znaczki, ale są i takie, gdy jest ich
      kilkanaście. Największy wpływ na częstość współżycia mają sprawy spoza "seksu":
      nawał pracy, choroba, wyjazdy, przemeczenie. I nie sądze, byśmy -jako
      małżeństwo- byli w tym względzie wyjątkowi. Właśnie zapytałam mojego mężulka,
      dlaczego -jego zdaniem- tak różnie u nas jest ze współżyciem: raz często, raz
      rzadko. Otrzymałam dokładnie taka odpowiedź, jak sama przytoczyłam. Czy mam za
      męża anioła? Watpię- o ile słyszałam, to anioły się nie żenią :). Ale był i
      jest niezwykły- inaczej nie wyszłabym za niego. Możemy byc zapracowani, możemy
      miec gorsze momenty, byc zmęczeni chorobami dzieciaków- po to są wieczory żeby
      o tym rozmawiać. Jesli wiem, że mąż miał ciężki dzień i jest zmęczony, to nie
      prowokuję go , nawet gdyby był to ostatni "dozwolony" dzień I fazy i miałabym
      na niego wielką ochotę. Podobnie postępuje on. Rozmawiamy ze soba, więc wiemy
      co w nas siedzi i czy mamy ochotę na seksualne igraszki.
      Napisałaś:
      Boję się, że w końcu znajdzie sobie inną. Zostawić mnie nie zostawi, wie, że
      > nie mam dokąd pójść, a aż taką świnią nie jest
      Więc uważasz, że AŻ TAKĄ ŚWINIĄ NIE JEST, czyli nieco mniejszą- tak. I co ma do
      tego NPR, jesli między Wami nie jest najlepiej?
      W Twojej wypowiedzi jest wiele nieścisłości, stąd moje wątpliwości. Ale- jak
      zaznaczyłam- psychologiem nie jestem. Napisałam z pozycji żony.
      Pozdrawiam
    • burczykowa Re: Lepsza gumka czy kochanka? 30.01.05, 17:23
      gerttta napisała:

      Co do tego, że chodzi zły - to wiem, że z powodu braku seksu, bo "po" mu
      >
      > przechodzi.
      Czyli jednak nie rozmawiacie o tym szczerze, skoro tylko się domyslasz?

      widzę tu jednak jakąś niekonsekwencję Twojego myślenia: jeśli dla niego seks
      jest "pierwszą potrzebą", to wykorzystałby każdą nadarzającą się okazję (nawet
      po pracy), a juz na pewno nie skracałby sam fazy przed owulacja, czy rezygnował
      ze współżycia w okresie "pewnym".
      Jesli masz późne owulacje, to tych dni do "okresu niebezpiecznego" jest
      więcej, niż 2. Wasz problem, jak z nich korzystacie, dlaczego tak mało i co
      rzeczywiście o tym decyduje. Nie widzę wpływu zasad NPRu na Waszą sytuację. NPR
      nie jest winne temu, że Twój mąż i Ty nie macie ochoty na współżycie.
      • gerttta Re: Lepsza gumka czy kochanka? 30.01.05, 18:52
        Dobre sobie "po pracy". Zamykamy babcię z czworgiem dzieci w drugim pokoju i
        mówimy "dajcie nam spokój, bo idziemy się pokochać".

        burczykowa napisała:

        > widzę tu jednak jakąś niekonsekwencję Twojego myślenia: jeśli dla niego seks
        > jest "pierwszą potrzebą", to wykorzystałby każdą nadarzającą się okazję
        (nawet
        > po pracy), a juz na pewno nie skracałby sam fazy przed owulacja, czy
        rezygnował
        >
        > ze współżycia w okresie "pewnym".
        > Jesli masz późne owulacje, to tych dni do "okresu niebezpiecznego" jest
        > więcej, niż 2. Wasz problem, jak z nich korzystacie, dlaczego tak mało i co
        > rzeczywiście o tym decyduje. Nie widzę wpływu zasad NPRu na Waszą sytuację.
        NPR
        >
        > nie jest winne temu, że Twój mąż i Ty nie macie ochoty na współżycie.


        Skarbie, ja się nie boję, to on się boi i nie mam na to wpływu.
        I co na to ma wpływ jak nie NPR.
        Jak brałam tabletki to było OK.
    • zamia1 Re: Już mam dość... 30.01.05, 18:56
      Czego oczekujesz od użytkowników tego forum?
      • gerttta Re: Już mam dość... 30.01.05, 19:15
        Rady czym czarujecie swoich mężów, że z uśmiechem i miłością zgadzają się na
        trzy stosunki w miesiącu (przy dobrych układach).
        • zamia1 Re: Już mam dość... 30.01.05, 19:30
          NA TRZY?

          Przeczytałam uważnie wypowiedz B. i uważam, że ona ma sporo racji. Od siebie
          dodam: Tobie nie jest potrzebna rada, jak zmienić małżonka, Wam potrzebna jest
          szczera, otwarta rozmowa, i być może, przy okazji przemyślenie od nowa kwestii
          sterowania płodnością w Waszym małżeństwie.

          • burczykowa niestety- też tak myślę 30.01.05, 21:26
            Daj znać, jesli bedziesz potrzebowała jakiejś rady w sprawie NPRu po rozmowie z
            mężem.
          • loginka8 Re: Już mam dość... 30.01.05, 21:29
            Nie jestem psychologiem, ale...

            Gerttta i jej mąż chyba mają problemy z akceptacją metody, którą stosują. Bo NPR
            często oznacza tylko 3 stosunki w miesiącu i nie każdemu to się musi podobać.
            Oczywiście wszystko zależy od warunków mieszkaniowych (u gerttty pewnie raczej
            nie do pozazdroszczenia - pisała o babci, czworgu dzieci i dwóch pokojach),
            oczekiwanej skuteczności (zakładam, że gerttta oczekuje dużej, skoro ma 4
            dzieci), wpływu hormonów na samopoczucie gerttty. Wygląda na to, że gerttta
            stosuje NPR, bo ksiądz tak każe, a jej mąż dlatego, że gerttta uważa, że tak
            będzie lepiej. Być może mąż czuje się lekko poddenerwowany całą sytuacją i
            próbuje zasugerować, że źle się w niej czuje.
            Zgadzam się z zamią, że jest im potrzeba szczera, otwarta rozmowa (choć w
            praktyce nie zawsze to tak łatwo wygląda).
            Trudno się doszukiwać winy w NPR, bo NPR jakie jest, takie jest - nie w każdym
            małżeństwie buduje szczęście. Tak jak zamia, proponowałabym "przemyślenie od
            nowa kwestii sterowania płodnością w Waszym małżeństwie."

            Trzymaj się gerttta i może staraj się postępować bardziej w zgodzie z własnym
            sumieniem, niż z tym, co każe ci ksiądz... Bóg po to dał nam płodność z jej
            wszystkimi objawami, żebyśmy mogli z tego mądrze korzystać. Korzystać mądrze nie
            musi znaczyć "umartwiać się".
        • babok1 Re: Już mam dość... 30.01.05, 23:38
          Gerrta nie dam Ci takiej rady bo jej nie znam. U mnie podobnie jak mam
          wrazenie jak u wiekszosci uzytkowniczek forum to wlasnie cykle z 3 zaznaczonymi
          x naleza do wyjatkow (wyjazdy wakacyjne, czyjas choroba) a normalnie jest ich
          sporo wiecej. Maz w zwiazku z tym nie poczuwa sie do bycia aniolem
          wstrzemiezliwosci.Przeczytalam Twoj poprzedni watek i ciagle nie moge zrozumiec
          o co chodzi. Z jednej strony bardzo pozne owulacje wiec dni nieplodnosci
          przedowulacyjnej powinno byc duzo, z drugiej niewyjasniona bardzo krotka faza
          wyzszej tempki -przeciez to nie jest norma jesli utrzymuje sie jak piszesz
          latami. Z jednej strony narzekasz na brak warunkow do wspolzycia bo czworo
          dzieci i dwa pokoje (rozumiem i naprawde wspolczuje) z drugiej piszesz ze jak
          bralas tabletki nie bylo problemow ? Moze jest tak ze najlatwiej nie szukac
          przyczyn problemow w malzenstwie tylko zwalic na NPR?? Byc moze rzeczywiscie
          NPR nie bardzo sie dla Was nadaje ale mam nieodparte wrazenie ze to nie jedyny
          Wasz problem i w tym naprawde uzytkowniczki tego forum mimo szczerych checi Wam
          nie pomoga.Naprawde pozdrawiam i zycze zeby udalo sie znalezc najlepsze dla Was
          rozwiazanie. Babok
    • grrrrw Re: Już mam dość... 30.01.05, 20:29
      W innych postach podawałas, ze masz cykle 28 dniowe, ale owulacja ( skok ?) ma
      miejsce na osiem dni przed krwawieniem. Ale w jednym, ostatnim (?) cyklu
      jajeczkowanie (skok ?)było wg. ciebie 22 dnia.
      Czy tak?


      W takiej sytuacji przez przynajmniej dwa lata nie mozecie współzyc w okresie
      niepłodnosci przedowulacyjnej, bo jej po prostu nie ma. I nie bedzie, chyba ze
      przez ten czas nie bedzie cyklu krótszego niz 26 dni.
      To, ze w konkretnym cyklu stwierdziłas jajeczkowanie 20 dnia, nie jest wiadome
      z góry.
      A wiec maz zna dobrze zasady NPR. I uwaza, ze nie powinniscie miec wiecej
      dzieci. Ma prawo tak uwazac.

      Co do niepłodnosci poowulacyjnej, to rzeczywiscie nie zostaje zbyt wiele dni do
      wspolzycia. Bo faza ciałka zółtego powinna miec najmniej 10 dni. Cykle z
      krótsza faza sa niepłodne. Ale to oczywiscie wiadomo dopiero po zakonczeniu
      cyklu.Ale juz Ci radziłysmy na poczatek castagnus.
      • burczykowa Re: Już mam dość... 30.01.05, 21:24
        A dalzcego nie ma niepłodnoci przedowulacyjnej??????????????
        • anulka37 Re: Już mam dość... 31.01.05, 11:13
          Czy ze spokojnym sumieniem poleciłabyś kobiecie z czwórką dzieci ,która nie chce
          kolejnego dziecka korzystanie z niepłodności przedowulacyjnej?
          Czy przypadkiem wyznaczanie końca tej fazy nie bazuje na zaszłości (statystyce)
          kilkunastu czy być może więcej cykli?Czy to,że przez 2 lata owulacja była np 18
          dc,a faza płodna zaczynała się np.11 dc nie wyklucza sytuacji,że w tym miesiącu
          nastąpi wcześniej?organizm nie daje nam żadnych oznak,że w tym miesiącu
          owulacja może wystąpić 14 dc.I co wtedy?
          Dlaczego nauczyciele NPR nie uczulają ,że jeśli kobieta nie chce zajść w ciążę
          (ma do tego prawo ,czy nie?)to należy korzystać tylko z niepłodności
          poowulacyjnej?Natomiast doradzają niebezpieczne nieraz przedłużanie I
          fazy,bo "u mnie i kilku koleżanek to działa"(była tu już mowa o 4 dniach
          płodności w całym cyklu).
          Nie wiem,może przesadzam,ale mnie wydaje się to nieuczciwe.
          • gerttta Do grrrw 31.01.05, 11:28
            grrrw napisała
            Co do niepłodnosci poowulacyjnej, to rzeczywiscie nie zostaje zbyt wiele dni do
            wspolzycia. Bo faza ciałka zółtego powinna miec najmniej 10 dni. Cykle z
            krótsza faza sa niepłodne. Ale to oczywiscie wiadomo dopiero po zakonczeniu
            cyklu.Ale juz Ci radziłysmy na poczatek castagnus.

            Chyba jednak nie są niepłodne, bo absolutne maksimum pomiędzy skokiem
            temperatury a okresem, jaki mi się zdarzyło to 9 dni, często jest to 6 dni. Nie
            możliwe, żeby akurat wtedy, gdy chciałam zaskoczyć cykl się cudownie normował.
            Pięć razy zaszłam w ciążę przy pierwszej próbie (jednego razu nie liczę, bo to
            była wpadka), więc bezpłodna raczej nie jestem. Dlaczego nie bierzecie pod
            uwagę, że istnieją odstępstwa od ogólnie przyjętej normy.

            A co do Castagnusa, to w żadnej aptece nikt nie słyszał. Już w trzech pytałam.
            • fiamma75 Re: Do grrrw 31.01.05, 11:38
              Castagnus kupiłam bez problemów w dwóch różnych aptekach (z tym, że w tej drugiej specjalnie dla mnie ściągali). Może poszukaj jakiejś większej apteki?
          • burczykowa Re: Już mam dość... 31.01.05, 11:36
            A mnie wydaje się nieuczciwe, jesli piszesz, że faze niepłodności
            przedowulacyjnej wyznacza sie na podstawie obliczeń. Nie sądzę, by nauczyciel
            twierdził, ze tak jest, bo tak było u niej czy koleżanki. po to są kursy dla
            nauczycieli, by posiadali i przekazywali wiedze, a nie własne doswiadczenia.
            Oczywiście, że organizm nie daje oznak, ze w 14 dniu cyklu ma byc owulacja.
            Stosując samoobserwację chociazby sluzu jesteś w stanie wykryć moment
            rozpoczęcia przemian w jajniku, które doprowadzą do owulacji. Jesli nie ma
            sluzu a jest stosunek seksualny, to w czym przetrwaja plemniki? w wydzielinie
            pochwowej? Jesli sluz jest gęsty, nieprzenikliwy, to jak plemniki dotrą do
            jajowodu? Wynajmą helikopter?
            Cos mi sie wydaje, że NPR dla Ciebie to kalendarzyk. Dnia owulacji nie wyznacza
            ŻADNA metoda naturalna.Wyznaczamy natomiast fazę płodności.
            Co do polecenia metody: przenigdy nie namawiam kobiety na żadną metodę. To jest
            wybór jej i jej męża. Jeśli ma dokonac wyboru świadomie, to jej przekazuję
            informacje uczciwe i rzetelne, także na temat skuteczności. Jesli dla niej
            skuteczność fazy przedowulacujnej jest nie do przyjecia, to przeciez jej wybór,
            czy bedzie podczas niej współzyła. Zostaja jej jeszcze pigułki i wkładki.
            Skuteczność taka sama (badania WHO).
            • anulka37 Re: Już mam dość... 31.01.05, 12:09
              A jak się wyznacza koniec niepłodości przedowulacyjnej?Nie ma przypadkiem
              reguły 21(od najkrótszego cyklu spośród 12 ostatnich odejmuje się 21 dni;a
              reguła 8 dni :od najwcześniejeszego skoku temperatury -też spośród kilkunastu
              ostatnich obserwacji odejmuje się 8dni?Czy to nie są obliczenia?Dokłada się
              oczywiście do tego też codzienną obserwację śluzu niemniej jednak są to
              reguły,które stosuje się w NPR a nie w kalendarzyku-chyba ,że się mylę ,ale są
              to informacje z tego forum (rady PP,gwrrr i innych może bardziej doświadczonych
              ode mnie).
              U mnie 8 dc cyklu nie było śluzu -nie było go też dobę później ,a mimo tego
              plemniki jakoś przetrwały 8 dni i były nawet zdolne do zapłodnienia.Ale może
              wynajęły helikopter i miały maski tlenowe.
              Jeszcze jedno :oczywiście,że nikogo nie zmuszasz do współżycia I fazie,ale jako
              ekspert w dziedzinie NPR dajesz jednak wskazówki,które mogą mieć konsekwecje
              zupełnie odwrotne od oczekiwanych.
              • burczykowa Re: Już mam dość... 31.01.05, 12:18
                Nooooooooo! Twój mężczyzna to musi być Supermen!
                8 dni przetrwac i to jeszcze bez sluzu!
                Wybacz- dopisuję to do "cudów". Plemniki to zyją, ale zdolne do zapłodnienia są
                ZAZWYCZAJ tylko 3-4 dni, bo zapasy fruktozy nie pozwalaja na więcej. Potem
                tylko wegetacja. Padniete plemniki nie mają szans na rozpuszczenie otoczki. Co
                do obserwacji sluzu i co to dla nas oznacza- zerknij na watek, gdzie
                wyjasniałam trochę fizjologii.

                > Jeszcze jedno :oczywiście,że nikogo nie zmuszasz do współżycia I fazie,ale
                jako
                > ekspert w dziedzinie NPR dajesz jednak wskazówki,które mogą mieć konsekwecje
                > zupełnie odwrotne od oczekiwanych.
                O jakie wskazówki chodzi Ci konkretnie?
                • zxcvbn1 Re: Już mam dość... 31.01.05, 14:42
                  Jeśli jestem w siódmym dniu cyklu, moje cykle są 26-28-dniowe i dzisiaj nie
                  zaobserwowałam śluzu, to mogę współżyć czy nie? Jeśli tak, to co będzie, jeśli
                  za godzinę lub kilka ten śluz się pojawi? Plemniki mają szansę przeżyć czy nie?
                  Jeśli natomiast nie powinnam współżyć, to na jakiej podstawie? Na podstawie
                  reguły 20-21? A czy to nie są przypadkiem obliczenia na podstawie wcześniejszych
                  obserwacji, jak to bardzo słusznie zauważyła anulka???
                  • burczykowa Re: Już mam dość... 01.02.05, 11:26
                    Każda metoda ma swoje zasady, reguły. Jakie zastosujesz, to zalezy od wyboru
                    metody. Czy się do nich dostosujesz, to także Twój wybór, Twoja (Wasza) decyzja.
                    • zxcvbn1 Re: Już mam dość... 01.02.05, 12:10
                      A tak. Moja decyzja, czy w fazie przedowulacyjnej wybiorę abstynecję, obliczenia
                      opierające się na statystykach, czy ruletkę.
                      • burczykowa Re: Już mam dość... 01.02.05, 12:14
                        zxcvbn1 napisała:

                        > A tak. Moja decyzja, czy w fazie przedowulacyjnej wybiorę abstynecję,
                        obliczeni
                        > a
                        > opierające się na statystykach I OBSERWACJI ŚLUZU, czy ruletkę.

                        Znasz zawodnośc poszczególnych metod i wiesz, że nie ma 100% pewnych. Nawet
                        podwiązanie jajowodów nie daje 100%.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka