mery73
08.02.05, 15:54
Mam następujący problem. Niedawno wróciła mi miesiączka po porodzie. Dziecko
budzi się kilka razy w nocy, muszę do niego wstawać, jest mi trudno odczekać
odpowiedni czas potrzebny do zmierzenia temperatury, bo synek płacze, a w
nocy w bloku hałas strasznie się roznosi. Zresztą, jak tu zostawić płaczące
dziecko... Więc zaraz po przebudzeniu pędzę zaspana do drugiego pokoju do
syna. Czasami wkładam do buzi termometr, czasami mierzę temperaturę, gdy
wrócę do łóżka, czasem, gdy mąż jest z nami w domu w nocy, on idzie do
dziecka. Wykresy wychodzą mi niewiarygodne. Teraz robię trzeci od czasu, gdy
wróciła mi miesiączka. (Jeszcze nie współżyliśmy od czasu mojego porodu - 10
m-cy). Powiedzcie, jak u Was było z pomiarem, gdy trzeba było wstawać do
dziecka, a męża nie było z Wami.