ecco_mama
03.05.05, 23:41
Po dziesięciu z górą latach stosowania npr zaczęło się u mnie coś dziwnego.
Może poradzicie?
Po urodzeniu parę lat temu drugiego dziecka, po rocznym okresie karmienia
organizm mój tak się wyregulował, jak nigdy. Wszystkie objawy (zaznaczam, że
nie odpuszczam i skrupulatnie prowadzę obserwacje i pomiary) bardzo czytelne,
skok wyraźny, o 2-3 kreski, poprzedzony 5 dniami śluzu - w 14dc, od 18dc
żółtawa wydzielina i bolesność piersi aż do miesiączki w 27 dc - wszystko
książkowo. Nic mi nie przeszkadzało - podróże, zmiany klimatu, infekcje. I
tak przez ponad 2 lata. Można chyba po takim okresie założyć pewną
prawidłowośc, czyż nie? Zaczęłam nawet nieśmiało rozważać mniej rygorystyczne
pomiary tempki, bo w sumie pozostałe objawy i tak zawsze skok potwierdzały...
Wiem, wiem, że t. najważniejsza, ale przecież met. Billingsa zakłada tylko
obserwacje śluzu... Aż tu 5 miesięcy temu, nagle - ptc przestała reagować.
Utrzymuje się na stałym, niższym poziomie 36,4 -36,5 przez CAŁY cykl. Poza
tym wszystko, wszystko (!) - jak zwykle, długość cyklu, zmiany śluzu, szyjka,
bolesność piersi... Tylko ta tempka! Skok nie występuje! Od razu uprzedzę
sugestie - termometr na pewno dobry (sprawdziełam), ten sam od dosyć dawna,
nic się nie wydarzyło. Poradźcie, proszę, doświadczone npr-ki, jak to
rozumieć i traktować? Chyba nie jako cykle bezowulacyjne? Może w takim razie
po prostu nie mierzyć?
Czy któraś z Was może też tak ma / miała?