ecco_mama
06.06.05, 19:31
W jednym z poprzednich wątków pojawiła się porada, bodajże Zuzaby, aby w
razie trudności z pomiarem temperatury do dziecka wstawał mąż. Niby niewinne
stwierdzenie, rzucone jednak tonem mocno feministycznym ("dlaczego akurat ty,
nie mąż?") kazało mi zastanowić się nad taką oto kwestią:
Do modelowego stosowania NPR trzeba dwojga - jeśli oboje chcą, akceptują,
podejmują wysiłek i wyrzeczenia, wszystko gra i jest super. Ale nie zawsze i
nie w każdym stadle tak jest. Co, jeśli kobieta nalega na npr, a mężczyzna
się buntuje (to chyba częstsze, niż odwrotnie...) - czy stosowanie bez
współpracy mężczyzny w ogóle jest możliwe? Można by dać trywialny wyrok:
nieodpowiedni mąż - i tyle. Ale z różnych powodów pary się dobierają,
docierają i żyją długo i szczęśliwie, a do pewnych rzeczy drugiej osoby się
nie przekona ani nie zmieni pewnych postaw. Choć byłoby to piękne, nie w
każdym małżeństwie decyzje zapadają jednogłośnie.\ I są sprawy, w których
można wzajemnie się jakoś przekonać, ewentualnie nagiąć, zawrzeć kompromis
itp. Ale NPR wymaga zmiany postawy i to właściwie na całe życie. I co -
zmuszać tę drugą stronę, żeby żyła wbrew sobie? Przecież nic dobrego z tego
nie będzie, NPR stosowane bez przekonania musi być chyba męczarnią dla
obojga...
Zaznaczam, że rozważam tak tylko teoretycznie, a mojego przypadku dotyczy to
o tyle, że małżonek ma wyjątkowo twardy sen i jego wymuszone wstawanie w nocy
do dzieci było farsą ;o) ( wymagało ode mnie najpierw dłuuugiego jego
budzenia, a i tak był na tyle nieprzytomny, ze tylko przez sen wykonywał
moje polecenia; wolałam sama wszystko robić - i lepiej, i szybciej ;///).
Poza tym - decyzja o NPR była jak najbardziej wspólna, przemyślana i
odpowiedzialna. Ale ciężar obserwacji i interpretacji raczej ja z góry
wzięłam na siebie, małżonek się po prostu dostosowuje. Ale nie każda kobieta
może liczyć na :wyrozumiałość, odpowiedzialność, silną wolę itd. swojego
męża. I co wtedy? Czy odpowiadamy: "To jej problem."?
PS : I być może dlatego w poradnikach antykoncepcyjnych na wakacje mało albo
wcale nie pisze się o NPR - toż to długofalowa postawa życiowa dwóch osób, a
nie doraźne zabezpieczenie!