Dodaj do ulubionych

Czy warto?Ciągle nie wiem...

02.01.06, 16:52
Proszę wypowiedźcie się! Szczerze, kto zaliczył nieplanowaną ciążę przy
metodach naturalnych? Ciąża przez własną lekkomyślność, czy niespodziankę
organizmu:(? Przez 2 lata brałam pigułki, teraz mierzę temperaturę i obserwuję
śluz, ale nie mam komfortu psychicznego związanego z stosowaniem tej metody.
Obserwuj wątek
    • dziorkamadziorka Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 02.01.06, 17:46
      Jeżeli chodzi o metodę naturalną to niewiele mogę powiedzieć - dopiero zaczynam
      obserwacje, bo staramy się o dziecko. Natomiast po odstawieniu pigułek w
      październiku 2004 do tej pory nie zaszłam w ciążę, a stosowaliśmy inne metody
      zapobiegania ciąży. Ale myślę, że mierzenie temperatury napewno pozwoli Ci na
      lepsze poznanie organizmu.
      • ania800 Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 02.01.06, 21:03
        Dla mnie jest super pomocna w poczęciu dzziecka
        jako metoda zabezpieczneia przez nie wiem ale ja bym się nie zdecydowała za
        bardzo srtesujące i mało pewne jak dla mnie
    • violla7 Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 09:18
      ja,dwa razy.
      Pierwszy raz stosowałam tylko obserwację śluzu;odczekałam 3 dni suche i czwarty
      dzień suchy uznałam za niepłodny,a tu dwa dni później znów pojawił się śluz
      płodny ,ale było już za późno na jakąkolwiek reakcję.
      drugi raz zaszłam w ciążę ze współżycia w 8dc przy cyklach 29-30dn.
      W tym dniu nie było żadnego śluzu,sprawdzałam wieczorem szyjkę-była nisko,twarda
      na szyjce też nie było żadnego podejrzanego śluzu.
      Śluz o cechach płodnych pojawił się 9 dc,szczyt śluzu był 16 dc ,a skok
      temp.18dc.
      Teraz właściwie nie stosuję już NPR-kolejnej niespodzianki bym nie zniosła;
      Można stosować się do wszystkich zasad NPR i tak wpaść.W drugim przypadku
      stosowałam metodę objawowo-termiczną-podobno o skuteczności równej pigułkom
      i wyższej od prezerwatyw ,a mimo tego zaszłam w ciążę.
      Teraz stosuję wyśmiewane i i uważane za wysoko nieskuteczne przez NPR
      prezerwatywy i są w 100% skuteczne(korzystam tylko z fazy poowulacyjnej,którą
      skracam o 3-4 dni).
      Na NPR nie dam się już nigdy namówić.
      O ile w 1 przypadku mogę uznać swoją winę ,bo gdybym mierzyła temp.to pewnie
      wiedziałabym,że nie było owulacji.
      Ale w drugim przypadku nie mam sobie nic do zarzucenia-wg wszystkich metod
      wyznaczania niepłodności przedowulacyjnej ten 8dc był niepłodny-bez żadnych
      naciągań,bo bardzo zależało mi na uniknięciu poczęcia.
      • yonkaa Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 11:56
        Rozumiem, że zawiodłaś się na tej metodzie, ale dla ścisłości chciałabym dodać do Twojego postu
        informację podawaną w podręcznikach NPR. Jeżeli komuś bardzo zależy na uniknięciu poczęcia, nie
        powinien korzystać z niepłodności przedowulacyjnej. Teraz się do tego stosujesz używając
        prezerwatyw. Dlatego skuteczność wynosi 100%. Gdybyś stosowała się do tej zasady wcześniej, też
        uniknęłabyś ciąży opierając się tylko na NPR. Metoda objawowo termiczna jest pewna właściwie w 100%
        w fazie poowulacyjnej. W fazie przedowulacyjnej możliwość zajścia w ciążę istnieje, ale nie pamiętam
        na ile %.
      • majkabis Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 18:46
        violla7 napisała:

        > drugi raz zaszłam w ciążę ze współżycia w 8dc przy cyklach 29-30dn.
        > W tym dniu nie było żadnego śluzu,sprawdzałam wieczorem szyjkę-była
        nisko,tward
        > a
        > na szyjce też nie było żadnego podejrzanego śluzu.
        > Śluz o cechach płodnych pojawił się 9 dc,szczyt śluzu był 16 dc ,a skok
        > temp.18dc.


        Pierwsze słysze, aby sluz od razu miał cechy sluzu płodnego- wynika z Twojej
        wypowiedzi, że pierwszy pojawił sie w 9 dc i od razu płodny. Nie ma tak, że
        estrogenów od razu jest tyle, by pojawił się śluz płodny. Jesli tak twierdzisz,
        to nie znasz swojej płodności i jej podstaw. To samo z szyjką macicy.
        Gdyby tak było, to ... plemniki Twojego faceta musiałyby pobić rekord świata w
        przezyciu- skoro szczyt sluzu był w 16 dc, to tuz za nim była owulacja, czyli-
        przezywalnośc 8 dni. Owulacja nie mogła byc wczesniej, bo tempka skoczyłaby
        wczesniej, a i sluz płodny tak długo by sie nie utzrymywał. Gratuluje pomysłu
        na mieszanie w głowach tym, które interesują sie ta metodą!
        • majkabis Do violi 03.01.06, 19:21

          No i sie zgadza: tu podałas nieco inne "fakty":
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=26773859&a=26781802
          Czyli- nie wiadomo, co i kiedy stosowałas, ani czy w ogóle wpadłaś.
          Jedno wiadomo- przyszłaś tu mącić.
          A za chwilę pewnie się dowiemy, ze tak dokładnie to ty nie pamietasz, albo sie
          pomyliłas.
          • violla7 Re: Do majkabis 04.01.06, 11:10
            "za chwilę pewnie się dowiemy, ze tak dokładnie to ty nie pamietasz, albo sie
            > pomyliłas"
            no i co w tym dziwnego?zresztą te dwie wypowiedzi nie zawierają drastycznie
            odmiennych danych;
            no dobra niech wam będzie-nie prowadziłam obserwacji,poszłam na żywioł,a teraz
            narzekam.NPR jest jedyną super skuteczną metodą.
            Teraz lepiej?

        • fiamma75 Do Majkabis 03.01.06, 19:57
          W swojej obronie npr zdrowo przesadzasz.
          Viola napisała, że 9dc pojawił się śluz o cechach śluzu płodnego - co w tym
          dziwnego? Nie napisała - pojawił się nagle śluz bj. Wiadomo, że pewnego dnia po
          @ pojawi się śluz o cechach płodnego i od tego dnia zaczyna się okres płodny.
          Jak pojawia się ten śluz, pleminiki mają szanse sobie żyć, niewszyscy panowie
          mają słabe chłopaki, zresztą wystarczy 1 superplemnik (osobiście znam 2
          chłopców poczetych z 6-dniowych superplemników). Prawdopodobna owulacja była 16
          dc(szczyt śluzu) -plemnik wytrzymał 7 dni (w literaturze podaje się, że takie
          przypadki zdarzają się, choć naprawdę b.rzadko) a skok był 2 dni później - nic
          nadzywczajnego (nie wiesz, że skok temp. może być nawet 2-3 dni po owulacji).
          I jeszcze - nie zapominaj, że niepłodność przedowulacyjna jest niepłodnością
          względną, więc tzw. wpadki mają prawo się zdarzać od czasu do czasu, choć w
          sumie jest to stosunkowo rzadki przypadek.
          śluz płodny mógł się utrzymać tak długo - nie zdarzył Ci się nigdy cykl np. z
          10-dniami takiego śluzu? Bo mi zdarzały.
          Dla obrony Violi Rotzer na str. 90-91 podaje, że "na początku cyklu w ostatnim
          dniu twardego i zamkniętego ujścia szyjki macicy współżycie doprowadzi do
          poczęcia. W tej sytuacji następnego dnia ujście szyjki macicy pozostanie
          bardziej miękkie i otwarte. Poczęcie w takich okolicznościach należy do
          rzadkości."
          Natury nie da się zamknąć w sztywne ramki, bo tak łatwiej.
          • majkabis Do Fiammy 03.01.06, 20:54
            Sęk w tym, że sama viola nie podaje jednoznacznie, kiedy był np. skok tempki.
            Wrzuc ją w wyszukiwarke, to zobaczysz, że "stosuje" to, co w danej chwili jej
            pasuje: a to tylko NPR do wpadki, a to NPR i prezerwatywa, a potem że jednak
            brała piguły. No i że skok był róznie- w zalezności od watku. I to moim zdaniem
            psuje jej wiarygodność.
            Śluz OD RAZU płodny jest bardzo, bardzo mocno podejrzany- jesli przypomnisz
            sobie na planszach, jak wzratsają estrogeny i ich korelację ze śluzem, to
            stanie sie jasne, że nie ma czegos takiego, jak wyrzut estrogenów, tylko
            powiększający sie pęcherzyk produkuje coraz większe ilości estrogenów. Aby
            pojawił się śluz płodny NAGLE- bez wczesniejszego pojawienia się jakiejkolwiek
            cechy (wygląd czy tylko odczucie), to ten pęcherzyk musialby NAGLE urosnąć, a
            to jest nierealne.
            A jesli nie pojawił sie NAGLE, tylko był poprzedzony sluzem niepłodnym, to by
            oznaczało, że złamała ZASADY!!! Ona twierdzi, że w 8 dniu było SUCHO i nie było
            ŻADNEGO śluzu- nawet wewnetrznie.
            napisałaś:
            dziwnego? Nie napisała - pojawił się nagle śluz bj. Wiadomo, że pewnego dnia po
            >
            > @ pojawi się śluz o cechach płodnego i od tego dnia zaczyna się okres płodny.

            Otóz NIE- płodnośc po miesiączce zaczyna sie nie póxniej, niz w momencie
            pojawienia się JAKIEGOKOLWIEK sluzu lub zmiany odczucia na "juz nie sucho"
            (przynajmniej w angielskiej, ale w Retzerze chyba też).Jesli bylby niepłodny
            sluz, to w żaden sposób nie mozna przewidzieć, za jaki czas (godziny, minuty)
            pojawi się ten płodny.
            • fiamma75 Re: Do Fiammy 03.01.06, 22:11
              majkabis napisała:
              [...]
              > Śluz OD RAZU płodny jest bardzo, bardzo mocno podejrzany- jesli przypomnisz
              > sobie na planszach, jak wzratsają estrogeny i ich korelację ze śluzem, to
              > stanie sie jasne, że nie ma czegos takiego, jak wyrzut estrogenów, tylko
              > powiększający sie pęcherzyk produkuje coraz większe ilości estrogenów. Aby
              > pojawił się śluz płodny NAGLE- bez wczesniejszego pojawienia się
              jakiejkolwiek
              > cechy (wygląd czy tylko odczucie), to ten pęcherzyk musialby NAGLE urosnąć, a
              > to jest nierealne.
              > A jesli nie pojawił sie NAGLE, tylko był poprzedzony sluzem niepłodnym

              Nie ma czegoś takiego jak śluz niepłodny (no jedynie w typie mokrym, ale nazywa
              się to stałą wydzieliną), wiem jednak, że chodzi Ci o śluz estrogenozależny -
              przecież za płodny uważa się juz ten o cechach "gorszej jakości" czyli
              słaborozciagliwy, mętny - bywa że wcale nie pojawi sie śluz bj.

              , to by
              > oznaczało, że złamała ZASADY!!! Ona twierdzi, że w 8 dniu było SUCHO i nie
              było
              >
              > ŻADNEGO śluzu- nawet wewnetrznie.
              > napisałaś:
              > dziwnego? Nie napisała - pojawił się nagle śluz bj. Wiadomo, że pewnego dnia
              p
              > o
              > >
              > > @ pojawi się śluz o cechach płodnego i od tego dnia zaczyna się okres pło
              > dny.
              >
              > Otóz NIE- płodnośc po miesiączce zaczyna sie nie póxniej, niz w momencie
              > pojawienia się JAKIEGOKOLWIEK sluzu lub zmiany odczucia na "juz nie sucho"
              > (przynajmniej w angielskiej, ale w Retzerze chyba też).Jesli bylby niepłodny
              > sluz, to w żaden sposób nie mozna przewidzieć, za jaki czas (godziny, minuty)
              > pojawi się ten płodny.

              No to właśnie 9dc pojawił się ten
              • fiamma75 Re: Do Majkabis 03.01.06, 22:19
                Coś mi się źle wysłało - jeszcze raz:
                [...]
                > Śluz OD RAZU płodny jest bardzo, bardzo mocno podejrzany- jesli przypomnisz
                > sobie na planszach, jak wzratsają estrogeny i ich korelację ze śluzem, to
                > stanie sie jasne, że nie ma czegos takiego, jak wyrzut estrogenów, tylko
                > powiększający sie pęcherzyk produkuje coraz większe ilości estrogenów. Aby
                > pojawił się śluz płodny NAGLE- bez wczesniejszego pojawienia się
                jakiejkolwiek
                > cechy (wygląd czy tylko odczucie), to ten pęcherzyk musialby NAGLE urosnąć, a
                > to jest nierealne.
                > A jesli nie pojawił sie NAGLE, tylko był poprzedzony sluzem niepłodnym

                Nie ma czegoś takiego jak śluz niepłodny (no jedynie w typie mokrym, ale nazywa
                się to stałą wydzieliną), wiem jednak, że chodzi Ci o śluz estrogenozależny -
                przecież za płodny (czyli taki który pozwala przeżyć plemnikom) uważa się juz
                ten o cechach "gorszej jakości" czyli słaborozciagliwy, mętny - bywa że wcale
                nie pojawi sie śluz bj.

                , to by
                > oznaczało, że złamała ZASADY!!!


                Nie złamała. stosowała zasadę "ostatniego suchego dnia" albo "ostatniego dnia
                zamkniętego ujścia szyjki macicy". Mają one IP niższy np. od zasady "6 dni" czy
                od reguły Doringa, ale są to jak najbardziej reguły NPR.

                Ona twierdzi, że w 8 dniu było SUCHO i nie było
                >
                > ŻADNEGO śluzu- nawet wewnetrznie.

                U mnie też tak bywało. A następnego dnia pojawiało się odczucie w! albo szyjka
                się zmieniała albo nawet pojawiał się śluz estrogenozależny. Tylko, że u nas w
                takiej sytuacji nie dochodziło do poczęcia. I co - też bajeruję?

                > napisałaś:
                > dziwnego? Nie napisała - pojawił się nagle śluz bj. Wiadomo, że pewnego dnia
                p
                > o
                > >
                > > @ pojawi się śluz o cechach płodnego i od tego dnia zaczyna się okres pło
                > dny.
                >
                > Otóz NIE- płodnośc po miesiączce zaczyna sie nie póxniej, niz w momencie
                > pojawienia się JAKIEGOKOLWIEK sluzu lub zmiany odczucia na "juz nie sucho"
                > (przynajmniej w angielskiej, ale w Retzerze chyba też).Jesli bylby niepłodny
                > sluz, to w żaden sposób nie mozna przewidzieć, za jaki czas (godziny, minuty)
                > pojawi się ten płodny.

                No to właśnie 9dc pojawił się ten JAKIKOLWIEK śluz (jeśli ktoś jest typem
                suchym to oznaca to początek dni płodnych). Dzień przedtem nie było a
                następnego dnia się pojawił. Co w tym dziwnego???

                Czepiasz się. Tak trudno Ci przyjąc do wiadomości, że niepłodność
                przedowulacyjna jest niepłodnością względną?
                Jakoś nie komentujesz mojego cytatu z Rotzera, który dopuszcza sytuację Violi.
            • arletapp Re: Do Fiammy 09.01.06, 15:13
              Dla porownania:
              ja stosuje npr od 9 lat. W ciagu tego czasu raz zaszlam w ciaze, ale wiedzialam
              na 100%, ze w ten dzien mam to jak w banku. (choc planowane to nie bylo ;-)
              Moja przyjaciolka ma tez za soba 9 letnie doswiadczenia z npr i jedna
              zaplanowana corke.
              Dla mnie to metoda 100% skuteczna, problem polega jedynie na tym, ze trzeba
              poznac na wskros wlasny organizm, nauczyc sie obserwowac i interpretowac
        • violla7 Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 04.01.06, 11:01
          ja niestety tak mam,że od razu mam śluż o cechach płodnych,np.7dc jest sucho-
          bez jakiegokolwiek śluzu,a następnego dnia śluz ,który jest
          przeźroczysty,rozciągliwy-moze trochę mniej niż kilka dni później ,ale jednak.
          Poza tym śluz występuje u mnie od 8-9 dni.
          Co do rozbieżności to pierwszy post pisałam bez notatek,i dlatego jest tylko
          nieścisłość w skoku temp.zamiast 17 to 18dc(ale to było 3 lata temu).
          Nie mącę i nie mam zamiaru nikogo przekonywać o tym,że NPR jest do niczego.
          Napisałam tylko o tym co mnie spotkało.

          Też chciałabym żeby to była fikacja
        • mamalgosia majkabis 04.01.06, 13:55
          nie zgadzam się. Ja mam od razu śluz płodny. Obserwacje prowadzę od 7 lat, więc
          chhyba jest to już jakaś praktyka
          • mamalgosia Re: majkabis 04.01.06, 13:56
            mówiąc płodny mam na myśli śluz o przynajmniej jednej cesze płodnego
      • majowa-panna Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 04.01.06, 23:35
        > Ale w drugim przypadku nie mam sobie nic do zarzucenia-wg wszystkich metod
        > wyznaczania niepłodności przedowulacyjnej ten 8dc był niepłodny-bez żadnych
        > naciągań,bo bardzo zależało mi na uniknięciu poczęcia.

        Nie wiem czy bym się zdecydowała na przytulanko w 8 dniu cyklu gdyby mi
        zależało na uniknięciu... To jest ryzyko mimo reguł wg mnie.
    • mamalgosia Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 13:48
      Nie, nie zaliczyłam "wpadki", mam dwójkę planowanych. Ale dzieje się to dzięki
      dużemu marginesowi, jaki zostawiam dla bezpieczeństwa. A co za tym idzie -
      więcej wyrzeczeń:(
    • zabeczka73 Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 18:33
      Stosuję z powodzeniem metodę objawowo - termiczną. Od lat. I nie narzekam. Znam
      za to kilka osób, które maja dziecko z wpadki przy okazji stosowania
      prezerwatywy, któa pękła. Kiedyś była dyskusja na forum - był post "z jakiej
      metody macie dziecko" Poczytaj to dowiesz sie, że wszystkie zawodzą. Łącznie z
      pigułką.
      żabeczka
      • alanka Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 05.01.06, 19:21
        Myślę, że masz rację - wszystkie metody zawodzą, łącznie z metodami NPR. Co
        prawda pigułka mnie nie zawiodła, ale ostro obniżyła moje libido. Teraz libido
        wróciło do normy:-), ale za to strach przed niezaplanowaną ciażą powrócił:-(
        Pociesza mnie Tówj post, z jego treści domyślam się, że metoda
        objawowo-termiczna Cię nie zawiodła.
    • mariankaa Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 03.01.06, 21:48
      My jesteśmy kilka miesięcy po ślubie i stosujemy NPR. Pierwszy miesiąc był
      troszkę pod napięciem, ale teraz czujemy się bezpiecznie. Przede wszytskim
      dlatego, że wybraliśmy się razem na dość intensywny kurs dla Metody Rotzingera.
      Polecam właśnie taki sposób zapoznania się z NMPR bo nawet jeśli masz podstawy
      to takie spotkania (w naszym wypadku 4 x ok 3 h) usystematyzują Waszą wiedzę i
      dodadzą pewności siebie.

      Osobiście znam wiele małżeństw z wieloletnim stażem (25 a nawet 32)które
      stosują metody NPR i nie miały niespodzianek. Znam jedno ze stażem 20,
      które "padło" w 18 roku małżeństwa:) No i jestem Matką Chrzestną:)

      Myślę, że jeśli ktoś rzeczywiście poważnie podchodzi do tego to są to metody na
      prawdę dobre. I tak na prawdę tylko na początku wymagające wysiłku...
      • osieuek Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 04.01.06, 09:20
        > dlatego, że wybraliśmy się razem na dość intensywny kurs dla Metody Rotzingera.

        Połączenie metody Roetzera, Doeringa i Ratzingera... :-DD
        • mamalgosia osieuek 04.01.06, 13:54
          to taka wersja nieomylna:)))
      • mamalgosia Rotzera, a nie Ratzingera:))) 04.01.06, 13:53

        • mariankaa Re: Rotzera, a nie Ratzingera:))) 07.01.06, 23:58
          Upss... Chyba za mało ostatnio śpię:)
      • gliderbb Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 06.01.06, 09:17
        A możesz napisać gdzie byliście na takim kursie? My szukamy dobrego kursu w
        okolicach Śląska.
        Pozdrawiam.
        • mariankaa Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 08.01.06, 00:01
          No cóż my byliśmy w Warszawie. Wiem że instytut, z którego korzystaliśmy robi
          też kursy w Krakowie. www.iner.pl. Ale mam znajomą w Jaworznie, która jest
          nauczycielką i gdybyście byli zainteresowani to mogę zapytać czy by nie
          pouczyła kogoś. Nie obiecuję bo ma małego synka, ale może jak nie ona to może
          poleci. Tylko czy Wam pasują okolice Jaworzna:)
          • gliderbb Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 09.01.06, 10:04
            Okolica Jaworzna jak najbardziej nam odpowiada, ponieważ to jest dość blisko
            nas. Jeżeli możesz to bardzo proszę o kontakt do Tej znajomej.
            Wielkie dzieki.
            Pozdrawiam.
    • yonkaa Re: Czy warto?Ciągle nie wiem... 05.01.06, 22:03
      Wiecie co? Myślę, że to pytanie powinno być zadane w inny sposób. Kto zaliczył wpadkę stosując NPR a
      kto nie i jak długo. Myślę, że to dałoby prawdziwszy obraz sytuacji i pokazałoby proporcje między
      zadowolonymi z metody a tymi, którzy się zawiedli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka