Gombrowicz w Argentynie

02.10.11, 21:26
W Gombrowiczowi, gdy przebywał w Argentynie, pomagała miejscowa polonia. Jeden z domów, w ktorym przebywal najczęściej, był dom, należący do mojej krewnej (nie jestem mocny w pokrewieństwach), znajdujący się w san Isidro, niedaleko Buenos Aires. Jej mąż był przyjacielem WG jeszcze sprzed wojny. Proszę o podanie nazwisk mojej krewnej i jej mężą, dobrze zapowiadajacego się, ale niespełnionego poety.
Pozdrawiam Marek
    • brms Zupełnie nie na temat 03.10.11, 12:36
      Proszę wybaczyć wtręt, bez związku z pytaniem z wątku, ale z samą Argentyną.
      Otóż czytałam ostatnio pewną pracę doktorską młodego historyka argentyńskiego na temat imigracji i bardzo zadziwił mnie akapit o emigrantach z Polski, Czech i kilku innych krajów szeroko pojętej Wschodniej Europy. Powołując się na źródła, wykazał, że 90% populacji kobiet (zarówno panien jak i mężatek) przybywających do Buenos Aires z ww krajów zajmowała się prostytucją i nie wydostawała się poza dzielnicę La Boca. Nie bardzo mnie ten obraz przekonywał, ale też nie miałam żadnych argumentów do dyskusji.
      Czy miał Pan okazję rozmawiać z rodziną na tematy imigracji w Argentynie? Gdyby dysponował Pan jakimiś źródłami (lub choćby impresjami z rozmów), byłabym wdzięczna za odzew.
      • Gość: el_padre Re: Zupełnie nie na temat IP: 178.73.49.* 03.10.11, 15:52
        To chyba niezupełnie chodzi o Polonię sensu stricto. W Argentynie głośna była sprawa zorganizowanej żydowskiej bandy sprzedającej do burdeli młode żydówki zwabione do tego kraju wizją lepszego życia. Kaptowali dziewczyny z terenu zaboru rosyjskiego i austriackiego, wywozili do Argentyny i zmuszali do prostytucji. Rzecz miała miejsce przed I wojną światową i tuż po niej. Chyba w latach dwudziestych wzięto się za to, jak sprawa wyszła na jaw przy okazji jakiego skandalu. Był chyba w Gazecie spory artykuł na ten temat jakiś czas temu. Ale powtarzam jeszcze raz, ta sprawa dotyczyła żydowskiej emigracji, choć jak wiadomo różnie się ludziom w życiu układało i nie twierdzę, że Polki (i Polacy) także tym się nie zajmowały.
        • Gość: el_padre A tu więcej na ten temat IP: 178.73.49.* 03.10.11, 18:38
          pl.wikipedia.org/wiki/Cwi_Migdal
          • brms Re: A tu więcej na ten temat 04.10.11, 11:14
            ¡Gracias, padre!
    • Gość: el_padre Wdaje mi się, że chodzi o IP: 178.73.49.* 03.10.11, 15:44
      Marię Świeczewską i jej męża Karola Świeczewskiego. Mieszkali w San Isidoro i Gombrowicz bywał u nich częstym gościem. Dokarmiali biedaka:) Karol Świeczewski umarł jakiś czas po wojnie i pani Maria wyszła drugi raz za mąż za dr. Leonarda Wanke (także Polaka) i obecnie nazywa się Maria Świeczewska - Wanke. Nie wiem czy oboje jeszcze żyją, ale chyba tak. On ma ponad 90 lat. Wspomina o nich Rajmund Kalicki w książce "Dziennik patagoński" wydanej przez Wydawnictwo Nowy Świat w 2007 roku. Kalicki mieszkał u nich w czasie ostatniego swojego pobytu w Argentynie i w książce zamieszczone są także ich zdjęcia. Sama książka jest zresztą bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że trochę ci pomogłem, choć przyznam, że trochę to dziwne nie znać nazwiska swojej krewnej:) i to w dodtaku z takimi zasługami dla polskiej kultury.
      W różnych książkach o Gombrowiczu z okresu jego pobytu w Argentynie, szczególnie w czasie wojny, często przewija się to nazwisko.
      • marek.zak1 Re: Wdaje mi się, że chodzi o 03.10.11, 18:37
        To była zagadka dla forumowiczów. Odpowiedź prawidłowa. Brawo. Maria Świeczewska zmarła bardzo niedawno - 16 wrzesnia tego roku. Karol zmarł niedługo po śmierci Gombrowicza. Słowo ,,dokarmiali" zostało użyte prawidłowo. Maria Świeczewska była chemiczką z zawodu i po przyjeździe do Argentyny, założyła niewielką manufakturę, co dawało wzgledną stabilizacje finansową. Bardzo liczyła na pomoc meża, ale Karol, jako poeta, nie na wiele sie przydawał w biznesie. Gdy pytałem, co zwykle robi, odpowiedź była, ,,zbawiają świat z Witkiem". Szło przy tym oczywiscie morze alkoholu.
        Pozdrawiam i gratuluję.
        Marek Żak
        • Gość: el_padre Zaraz, zaraz.... IP: 178.73.49.* 03.10.11, 18:39
          Jak konkurs to i nagroda:)))))))
          • marek.zak1 Re: Zaraz, zaraz.... 03.10.11, 20:10
            Bardzo logicznie myślisz. Otrzymasz moją powieść z osobistą dedykacją, ale musisz napisać, na mój adres prywatny (marek.zak1@gazeta.pl) jaka to powieść, a także swój, na który ci ją wyślę.
            Pozdrawiam Marek
    • nobullshit Robienie takich podchodów 04.10.11, 21:38
      żeby zareklamować swoją książkę, jest co najmniej nieeleganckie. (A mówiąc mniej oględnie, żenujące.) A w dodatku szkodzi forum, bo osoba, która dał się tak wpuścić w maliny, następnym razem trzy razy się zastanowi, czy poświęcić parę minut, aby komuś odpowiedzieć, kiedy akurat ów ktoś naprawdę będzie potrzebował pomocy.
      Dobre choć to, że przy okazji skorzystała Brms - za co ładnie podziękowała.
      Poza tym - wątek spamerski i do kasacji.
      • marek.zak1 Re: Robienie takich podchodów 04.10.11, 21:50
        Nie promuję żadnej z moich książek, ani nie wymieniam ich tytułów, tak więc mówienie o reklamie jest kuriozalne. Podałem mój prywatny adres, aby dana osoba skontaktowała się ze mną osobiscie, jeśli jest tym zainteresiwana.
        Pozdrawiam Marek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja