Dodaj do ulubionych

Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wartośc

27.01.13, 13:20
To tak dłuższy w temacie że niektóre samce także pisujący tutaj wiedzą że są w głębokiej dupie ale nie mają męskiej siły w sobie by to zmienić.
>>>>

Za każdym razem, kiedy mężczyzna inicjował seks i został odtrącony, jest coraz bardziej zraniony, jego ego jest skaleczone. Po wielokrotnym "spaleniu" i pogardliwej odprawie mężczyzna zawaha się przed przystąpieniem do działania, a nawet może stracić chęć uprawiania seksu. Może wtedy pożądać kobiet, które go nigdy nie odtrąciły, albo może w ogóle stracić zainteresowanie seksem. Jeśli pociągają go inne kobiety, może opacznie zakładać, że własna żona już go nie pociąga. Jeśli mężczyzna traci zainteresowanie seksem, myśli, że się starzeje.

Na początku wspólnego życia pary z reguły uprawiają seks niemal o każdej porze, kiedy tylko mają okazję. Później przytłacza ich codzienny kierat pracy i obowiązków domowych, i seksu jest mniej. Potem, kiedy mają dzieci, muszą czekać na odpowiedni moment. Kiedy mężczyzna próbuje zaproponować seks, mówiąc:

"Chodźmy do łóżka", często kobieta nieświadomie udziela mu jednej z następujących odpowiedzi odmownych:

Teraz nie mogę. Muszę przygotować kolację.
Teraz nie mogę. Mam pilne telefony.
Nie mogę. Muszę jechać na zakupy.
Nie mam czasu.
Nie mogę. Mam dużo pracy.
Nie mam nastroju.
To naprawdę nie jest dobry moment.
Boli mnie głowa.
Nie mogę teraz myśleć o seksie.
Mam miesiączkę i czuję się fatalnie.

Za każdym razem, gdy dochodzi do takiej sytuacji mężczyzna stara się być wyrozumiały, ale emocjonalnie coraz trudniej mu opanować uczucie odtrącenia, a z czasem może w ogóle przestać inicjować współżycie seksualne. Może go nadal chcieć, ale po częstej odprawie będzie się powstrzymywał i czekał na wyraźny znak od partnerki, że ma odpowiedni nastrój.

Mężczyzna może poświęcić poro czasu na dociekania kiedy partnerka jest gotowa do seksu. Może się zastanawiać: "Czy teraz jest dobry moment?" Choć mężczyzna może sobie tego nie uświadamiać wprost, każdy przypadek, kiedy wbrew swemu nastrojowi powstrzyma się przed inicjowaniem seksu, sprawi, że będzie się czuł coraz bardziej odtrącony.

Dlaczego mężczyźni czują się odtrąceni?

Z wielu powodów odtrącenie seksualne jest dla mężczyzny jedną z najbardziej drażliwych kwestii. Mężczyźni mają znacznie większy popęd seksualny niż kobiety. Niemal nieustannie myślą o seksie. Jeśli mężczyzna pożąda seksu, czuje się odtrącony, kiedy go nie dostaje.

Głównie dzięki pobudzeniu seksualnemu mężczyźni zaczynają więcej czuć. Serce mężczyzny otwiera się, gdy jest podniecony. Kiedy mężczyzna jest pobudzony i ma zainicjować seks, jest najbardziej wrażliwy. Właśnie wtedy najgłębiej odczuje ból odtrącenia.

Kiedy mężczyzna nie wie, jak uniknąć poczucia odtrącenia, jego frustracja i ból wzmagają się. W rezultacie przestaje czuć pociąg do partnerki. Ta utrata pociągu nie jest wyborem, lecz reakcją automatyczną.

W niektórych przypadkach pociąg seksualny mężczyzny kieruje się gdzie indziej - ku kobiecie z fantazji, która go nie odtrąci, lub ku kobiecie, która jest mu obojętna. Nie ryzykuje wtedy bolesnego odtrącenia. To tłumaczy, dlaczego mężczyznę może podniecać nieznajoma kobieta, ale traci pociąg do tej, którą kocha.

Niestety tak bywa bardzo często. I choć kobiety doszukują się innych przyczyn teoretycznej oziębłości partnera, nie biorąc pod uwagę tego prostego mechanizmu, to czasem dochodzą do prawidłowych wniosków, ale niestety zazwyczaj jest już zbyt późno, aby odzyskać to co się utraciło.

całość
www.msfera.pl/dlaczego-mezczyzni-przestaja-inicjowac-seks.html
Obserwuj wątek
    • rekreativa Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 15:29
      A masz coś w drugą stronę?
    • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 15:40
      Urquardzie,
      Piszesz o facecie rozchwianym emocjonalnie i slabym, zdominowanym przez kobietę. Wiem, ze takich jest bardzo dużo, może i większość. Współczuję kobietom, jeśli mają faceta, który epatuje się swoim poczuciem odtrącenia i usuwa sie w stronę własnych iluzji i frustracji. Życie to rywalizacja z konkurencją, innymi facetami, itp. ale także, czasami nieświadomie, z własną kobietą. Jeśli tę rywalizację facet przegra, następuje opisany przez Ciebie ciąg zjawisk.
      • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 16:09
        marek.zak1 napisał:

        > Urquardzie,
        > Piszesz o facecie rozchwianym emocjonalnie i slabym, zdominowanym przez kobietę
        > . Wiem, ze takich jest bardzo dużo, może i większość. Współczuję kobietom, jeśl
        > i mają faceta, który epatuje się swoim poczuciem odtrącenia i usuwa sie w stron
        > ę własnych iluzji i frustracji. Życie to rywalizacja z konkurencją, innymi fac
        > etami, itp. ale także, czasami nieświadomie, z własną kobietą. Jeśli tę rywaliz
        > ację facet przegra, następuje opisany przez Ciebie ciąg zjawisk.

        Marek a zdarzalo Ci sie czasem gwalcic swoja zone? Czy kiedys odmowila Ci zblizenia?
        • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 16:26
          Nie. Zawsze, jako kobieta mądra i kochająca swojego, bardzo dalekiego od ideału, męża, miała wiele zrozumienia dla moich potrzeb.
          To wlasnie miłość robi różnicę :). Kobiety raczej nie poważają i nie kochają slabych i rozchwianych facetów i to jest praprzyczyna późniejszych kłopotów, a nie koniecznośc przygotowania kolacji i bóle głowy. Prawda?.
          • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 16:43
            marek.zak1 napisał:

            > Nie. Zawsze, jako kobieta mądra i kochająca swojego, bardzo dalekiego od ideału
            > , męża, miała wiele zrozumienia dla moich potrzeb.
            > To wlasnie miłość robi różnicę :). Kobiety raczej nie poważają i nie kochają sl
            > abych i rozchwianych facetów i to jest praprzyczyna późniejszych kłopotów, a ni
            > e koniecznośc przygotowania kolacji i bóle głowy. Prawda?.

            Czyli chcesz powiedziec do wszystkich panow na forum, ktorym doskwiera bezseksie w malzenstwie: wasze zony was nie kochaja, dlatego wam odmawiaja, tak?
            • niezapominajka333 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 18:06
              > Czyli chcesz powiedziec do wszystkich panow na forum, ktorym doskwiera bezseksi
              > e w malzenstwie: wasze zony was nie kochaja, dlatego wam odmawiaja, tak?

              A nie kochają was dlatego, że jesteście słabi i rozchwiani ; -)
            • zyg_zyg_zyg Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 18:35
              A wszyscy panowie, którzy czują się seksualnie zaspokojeni w swoich związkach, mieli szczęście trafić na partnerki, które rozkładają nogi wiedzione bardziej zrozumieniem męskich potrzeb, niż z pożądaniem i pragnieniem? Jako że "mężczyźni mają znacznie większy popęd seksualny niż kobiety".
              • zawle Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 18:49
                Niestety Marek potwierdza to co jest w wątku. Facet mający w domu kobietę, która daje mu zawsze, uważa siebie za kogoś wyjątkowego, a swoją żonę za kochającą. Niestety dość marnie świadczy to o facetach.
                • urquhart Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 20:07
                  zawle napisała:
                  > Niestety Marek potwierdza to co jest w wątku. Facet mający w domu kobietę, któr
                  > a daje mu zawsze, uważa siebie za kogoś wyjątkowego, a swoją żonę za kochającą.
                  > Niestety dość marnie świadczy to o facetach.

                  Bo to jest coś wyjątkowego.
                  Przynajmniej tak wynika z badań że pochwalić się może taką sytuacją po 10 latach jedynie 20%
                  • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 00:28
                    Ale Marek zdaje się pisze o tym, ze żona NIGDY mu nie odmawia, to znaczy, że daje mu również wtedy, gdy nie ma kompletnie ochoty, gdy źle się czuje, gdy jest na niego bardzo rozżalona itd. To zdecydowanie wygląda na zwykle spełnianie obowiązku, a z miłością erotyczną i pożądanem nie ma nic wspólnego. Tak na zdrowy chłopski rozum: każdy normalny na umysle, żywy, mający poczucie bycia odrębną jednostką człowiek czasami zwyczajnie nie ma na coś ochoty/jest chory/przygnębiony/wściekły na współmałżonka. Jeśli więc mimo tych okoliczności ZAWSZE rozkłada nogi i daje się wydupcyć, to znaczy, że chyba rzeczywiście mamy tu do czynienia z czymś wyjątkowym: z wyjątkowym idiotą, któremu myli się szczęśliwe pożyciu z łatwym użyciem ;-) I dodam złośliwe, ze w tym konkretnym przypadku zaskoczenia żadnego nie przeżyłam ;-)
                    • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 00:44
                      aandzia43 napisała:

                      > Ale Marek zdaje się pisze o tym, ze żona NIGDY mu nie odmawia, to znaczy, że da
                      > je mu również wtedy, gdy nie ma kompletnie ochoty, gdy źle się czuje, gdy jest
                      > na niego bardzo rozżalona itd. To zdecydowanie wygląda na zwykle spełnianie obo
                      > wiązku, a z miłością erotyczną i pożądanem nie ma nic wspólnego. Tak na zdrowy
                      > chłopski rozum: każdy normalny na umysle, żywy, mający poczucie bycia odrębną j
                      > ednostką człowiek czasami zwyczajnie nie ma na coś ochoty/jest chory/przygnębio
                      > ny/wściekły na współmałżonka. Jeśli więc mimo tych okoliczności ZAWSZE rozkłada
                      > nogi i daje się wydupcyć, to znaczy, że chyba rzeczywiście mamy tu do czynieni
                      > a z czymś wyjątkowym: z wyjątkowym idiotą, któremu myli się szczęśliwe pożyciu
                      > z łatwym użyciem ;-) I dodam złośliwe, ze w tym konkretnym przypadku zaskoczeni
                      > a żadnego nie przeżyłam ;-)

                      Albo mamy do czynienia ze The Stepford wife => remote control wife :)

                      www.youtube.com/watch?v=yZvx9PF3NAU
                      "Is that DVD?" :)
                      • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 01:17
                        Albo Stepford, albo utopia pana Marka, albo matkujaca żona "mająca zrozumienie dla jego potrzeb" (czytaj: nic nie wymagaj, bo się obrażę i będę płakał) :-D Jakby nie było: kolorowe bajeczki z pierwszej czytanki dla chłopców.
                        • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 08:01
                          aandzia43 napisała:

                          > Albo Stepford, albo utopia pana Marka, albo matkujaca żona "mająca zrozumienie
                          > dla jego potrzeb" (czytaj: nic nie wymagaj, bo się obrażę i będę płakał) :-D Ja
                          > kby nie było: kolorowe bajeczki z pierwszej czytanki dla chłopców.

                          To "zrozumienie dla jego potrzeb" nie jest trafnym zwrotem. Powinno być raczej "rozumiejąca konsekwencje swojego postępowania". Czyli prosto - jeśli przestaniesz dawać mężowi zupełnie (kierując się potrzebami własnymi), to z dużym prawdopodobieństwem możesz założyć, że za 5 lat jego wieczorny wypad "z kolegami" lub "spotkanie biznesowe" będzie prawdopodobnie wypadem do burdelu.
                    • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 00:45
                      aandzia43 napisała:

                      > Jeśli więc mimo tych okoliczności ZAWSZE rozkłada
                      > nogi i daje się wydupcyć, to znaczy, że chyba rzeczywiście mamy tu do czynieni
                      > a z czymś wyjątkowym: z wyjątkowym idiotą, któremu myli się szczęśliwe pożyciu
                      > z łatwym użyciem ;-) I dodam złośliwe, ze w tym konkretnym przypadku zaskoczeni
                      > a żadnego nie przeżyłam ;-)

                      No to co ? Wygląda na to, że niektórym idiotom łatwiej żyje się na tym łez padole :)
                      Grunt to być szczęśliwym.

                      Ale ja bym dodał jeszcze bardziej złośliwie, że w kwestii bezustannej dostępności ja bym panu Markowi tak bezkrytycznie nie dowierzał. Mój niezbyt rozbudowany intelekt buntuje się przeciwko tak postawionej tezie, a przecież jestem tylko misiem o bardzo małym rozumku.
                      Jakże więc mały rozumek musiałby mieć ktoś, kto historie pana Marka (znanego pisarza koniec końców) brałby tak dosłownie i bezkrytycznie, jak pelikan tłustą rybkę. No nie ma tu takich, jak Boga kocham.
                      • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 01:06
                        Ohh Sabacie, oczywiście, ze mój rozumem też ni w ząb nie bierze na serio pana Marka. Wystarczy, ze on bierze sobie bardzo, bardzo serio :-D
                        • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 11:45
                          aandzia43 napisała:

                          > Ohh Sabacie, oczywiście, ze mój rozumem też ni w ząb nie bierze na serio pana M
                          > arka. Wystarczy, ze on bierze sobie bardzo, bardzo serio :-D

                          Widocznie jest mu to potrzebne. Nie wszyscy gładko znosimy własną mizerię i słabość. Konieczność wiary w sukces i własne spełnienie życiowe jest powszechna wśród mas ludzkich.
                          A przecież jest taką samą iluzją jak każda inna wiara i spełnia podobne role. Broni nas przed świadomością rzeczy, które w swej naturze są zbyt przerażające by je przełknąć.
                          Myślimy kodami które narzuciła nam kultura. Szczęśliwa rodzina, domek z prefabrykatów, brykający na trawniku pies, pieniądze i szacunek sąsiadów. Kino familijne.

                          Im jesteśmy słabsi wewnątrz, tym większa dawka wiary jest nam potrzebna. Tak jak świątynie pękają w szwach w czasie wojen i kataklizmów, tak świątynia wewnętrznego bożka ma się najlepiej we własnym bólu i strachu przed otoczeniem.

                          Nie każdy ma dość siły by być Diogenesem, który wypróżnia się gdzie popadnie i mieszka w beczce. I dobrze, w społeczeństwie Diogenesów bym się nie widział :)

                          Obserwując tą sytuację przypomina mi się "Kongres Futurologiczny" Lema.

                          "Jesteśmy zniewoleni stanem rzeczy. Zagnał nas w kąt. Gramy takimi kartami, jakie nam społeczny los wcisnął w ręce. Przynosimy spokój, pogodę i ulgę jedynym zachowanym sposobem. Utrzymujemy na skraju równowagi to, co bez nas runęłoby w agonię powszechną. Jesteśmy ostatnim Atlasem tego świata. Chodzi o to, że jeśli już musi ginąć, niechaj nie cierpi. Jeżeli nie można odmienić prawdy, trzeba ją zasłonić, to ostatni jeszcze humanitarny, jeszcze ludzki obowiązek."

                          Czasem się inaczej nie da Aandzia.
                    • bcde Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 02:39
                      > Ale Marek zdaje się pisze o tym, ze żona NIGDY mu nie odmawia, to znaczy, że da
                      > je mu również wtedy, gdy nie ma kompletnie ochoty, gdy źle się czuje, gdy jest
                      > na niego bardzo rozżalona itd. To zdecydowanie wygląda na zwykle spełnianie obo
                      > wiązku, a z miłością erotyczną i pożądanem nie ma nic wspólnego. Tak na zdrowy
                      > chłopski rozum: każdy normalny na umysle, żywy, mający poczucie bycia odrębną j
                      > ednostką człowiek czasami zwyczajnie nie ma na coś ochoty/jest chory/przygnębio
                      > ny/wściekły na współmałżonka. Jeśli więc mimo tych okoliczności ZAWSZE rozkłada
                      > nogi i daje się wydupcyć, to znaczy, że chyba rzeczywiście mamy tu do czynieni
                      > a z czymś wyjątkowym: z wyjątkowym idiotą, któremu myli się szczęśliwe pożyciu
                      > z łatwym użyciem ;-) I dodam złośliwe, ze w tym konkretnym przypadku zaskoczeni
                      > a żadnego nie przeżyłam ;-)

                      Nie powinnaś być złośliwa i używać słowa "idiota", skoro swoje wnioski tylko wydedukowałaś, a twoja dedukcja nie musi być prawidłowa. Nie znasz stanu faktycznego, bo żona Marka się nie wypowiedziała. To co tobie wygląda na spełnianie obowiązku, często wbrew sobie i nie mające nic wspólnego z miłością erotyczną i pożądaniem, wcale takie być nie musi. To, że Marek napisał, że żona mu nigdy nie odmawia, nie oznacza, że on dobiera się do żony, gdy ona ma powody do odmowy. Dużo zależy od ich uczuć ku sobie i tego, jak często mają seks. Jeśli dość rzadko, to może być on także wyczekiwany przez żonę Marka. A w razie ewentualnej choroby/niedyspozycji Marek zapewne żony nie molestuje, bo ma wyczucie i empatię i ją kocha.
                      • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 12:57
                        To, że Marek napisał, że żona mu nigdy nie
                        > odmawia, nie oznacza, że on dobiera się do żony, gdy ona ma powody do odmowy. D
                        > użo zależy od ich uczuć ku sobie i tego, jak często mają seks. Jeśli dość rzadk
                        > o, to może być on także wyczekiwany przez żonę Marka. A w razie ewentualnej cho
                        > roby/niedyspozycji Marek zapewne żony nie molestuje, bo ma wyczucie i empatię i
                        > ją kocha.

                        Wzięłam i to pod uwagę, ale sorry, empatia i czułość nie wystarczają by odgadnąć ZAWSZE uczucia drugiego człowieka. A Marek, niezależnie od tego, jak naprawdę wygląda jego życie, mógłby nie nadużywać słowa ZAWSZE. To niebezpieczne ;-) Ja mogę napisać, że nie odmawiam mężowi ZAZWYCZAJ i nikt się mnie nie będzie mógł przyczepić ;-)
            • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 18:46
              Niestety taka prawda.
              • zyg_zyg_zyg Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 18:59
                A mężczyźni odmawiający seksu swoim kobietom? Jeśli oczywiście wierzysz w ich istnienie...
                • zawle Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 19:17
                  Byłam w takim związku. Nigdy nie pomyślałam o sobie że jestem nieatrakcyjna, niepociągająca. Raczej że z nim jest coś nie teges.
                  • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 19:25
                    Na pewno jesteś atrakcyjna i pociągajaca, ale może on był zestresowany, zmęczony, wystraszony, ze nie wyjdzie, a Ty go skrytykujesz. Psychika .
                    • sea.sea Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 20:29
                      Biedactwo. Może są na świecie kobiety, które takiego smutnego króliczka chętnie pogłaszczą, przytulą i powiedzą, że wszystko będzie dobrze. Jednak we mnie budzi się instynkt odesłania łzawej mimozy do mamusi, żeby mu zrobiła kakao, przypomniała o umyciu zębów i otuliła kołderką.

                      Jak nosiciel spodni jest zdziwiony, że kobieta ośmiela się miewać jakieś oczekiwania i wymagania względem jego osoby, i tak go to straszliwie opresjonuje, że mu się od tego narząd kopulacyjny chowa do środka, to chyba powinien rozważyć, czy należą mu się spodnie czy może lepiej powinien zacząć nosić spódniczkę trzynastoletniej pensjonarki.


                      • urquhart Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 20:48
                        sea.sea napisała:
                        > Biedactwo. Może są na świecie kobiety, które takiego smutnego króliczka chętnie
                        > pogłaszczą, przytulą i powiedzą, że wszystko będzie dobrze. Jednak we mnie bud
                        > zi się instynkt odesłania łzawej mimozy do mamusi, żeby mu zrobiła kakao, przyp
                        > omniała o umyciu zębów i otuliła kołderką..

                        Sorry Sea. Jak kobiety walą takie teksty to korci mnie żeby pokazały jak wygląda ich syn, albo odniosły się do własnych mądrości jak bedą już go miały. Bo zauważyłem i wypunktowałem ileś razy straszną niespójność oczekiwań co do tych innych (tych złych) mężczyzn versus bezkrytyczność wobec własnego dziecka (obiektu miłości).

                        > Jak nosiciel spodni jest zdziwiony, że kobieta ośmiela się miewać jakieś oczeki
                        > wania i wymagania względem jego osoby, i tak go to straszliwie opresjonuje

                        Jak samiec śmie mieć jakieś oczekiwania i wymagania to się przecież nazywa że wpisuje się w opresyjność patriarchatu i dowodzi przedmiotowego traktowania kobiet.
                        • sea.sea Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 21:17
                          > Sorry Sea. Jak kobiety walą takie teksty to korci mnie żeby pokazały jak wygląd
                          > a ich syn, albo odniosły się do własnych mądrości jak bedą już go miały.
                          Jestem programowo bezdzietna i zamierzam ten stan utrzymać, więc w tym przypadku się do niczego nie odniosę.

                          Acz we własnym domu mam przykład syneczka mamusi, który się w porę wkurzył, odciął, zabrał za samowychowanie i teraz jest mężczyzną do którego nawet taka dość złośliwa małpa jak ja się nie ma o co przyczepić. Choć trudno mi ocenić ogrom pracy, jaką wykonał, bo go dostałam już "gotowego" i całą historię znam tylko z jego opowieści, to jednak jest to przykład, że da się.

                          Absolutnie nie neguję tego, co zacytowałeś w pierwszym poście, ale mam jednocześnie nieodparte wrażenie, że w dzisiejszych czasach płeć męska frustruje się, popada w depresję, załamuje i traci jaja z byle powodów, bo tak im wygodniej, nie muszą dzięki temu się jakoś specjalniej wysilać czy podejmować trudnych decyzji.

                          > Jak samiec śmie mieć jakieś oczekiwania i wymagania to się przecież nazywa że w
                          > pisuje się w opresyjność patriarchatu i dowodzi przedmiotowego traktowania kobiet.
                          A jak to się ma do całokształtu mojej klepaniny na forum, bo jakoś nie kojarzę, żeby w moich postach się przewijał wyżej wymieniony motyw? :)
                          • urquhart Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 21:46
                            sea.sea napisała:
                            > złośliwa małpa jak ja się nie ma o co przyczepić. Choć trudno mi ocenić ogrom
                            > pracy, jaką wykonał, bo go dostałam już "gotowego" i całą historię znam tylko z
                            > jego opowieści, to jednak jest to przykład, że da się. (...)

                            Pewnie że się da. Ale wcale nie jest to łatwe, oczywiste i powszechne
                            Natomiast niedostrzeganie przez rozczarowanych facetami kobiet nadskakującym za to dzieciom że stada ich niesamodzielnych rozpuszczonych nastolatków to jakość mężczyzn za dekadę to smutna norma.

                            > A jak to się ma do całokształtu mojej klepaniny na forum, bo jakoś nie kojarzę,
                            > żeby w moich postach się przewijał wyżej wymieniony motyw? :)

                            Że w ogóle prawa do jakichkolwiek wymagań można jak się chce programowo zdeprecjonować.
                          • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:27
                            sea.sea napisała:

                            > Acz we własnym domu mam przykład syneczka mamusi, który się w porę wkurzył, odc
                            > iął, zabrał za samowychowanie i teraz jest mężczyzną do którego nawet taka dość
                            > złośliwa małpa jak ja się nie ma o co przyczepić. Choć trudno mi ocenić ogrom
                            > pracy, jaką wykonał, bo go dostałam już "gotowego" i całą historię znam tylko z
                            > jego opowieści, to jednak jest to przykład, że da się.

                            To, że się przyznał i ze szczegółami opowiedział o swojej słabości to rokuje niezbyt dobrze. Według mnie podstawową słabością maminsynka jest to, że ufa swojej kobiecie bezgranicznie, jak swojej matce. A tak się przecież nie da. Wiele z was musi być okłamywane by podziwiać "prawdziwego mężczyznę". Inaczej nie umiecie.
                            A tak ?
                            On ci wypapla co myśli i opowie o wszystkich swoich przeżyciach i słabościach, a ty go z czasem za to znienawidzisz :)
                            • sea.sea Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:39
                              Nie było ze szczegółami :) Poza tym temat wynikł w jakimś innym kontekście i to było bardziej poinformowanie o pewnych faktach, które wpłynęły na pewne zdarzenia - a nie rzewne zwierzenia.

                              A cała historia jest dla mnie wręcz przeciwnie - wyrazem jego siły i sprawczej mocy i dodaje mu męskości, a nie ujmuje. Self-made man. Dla mnie to seksowne jak diabli :)
                        • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 21:55
                          urquhart napisał:

                          > Sorry Sea. Jak kobiety walą takie teksty to korci mnie żeby pokazały jak wygląd
                          > a ich syn, albo odniosły się do własnych mądrości jak bedą już go miały. Bo zau
                          > ważyłem i wypunktowałem ileś razy straszną niespójność oczekiwań co do tych inn
                          > ych (tych złych) mężczyzn versus bezkrytyczność wobec własnego dziecka (obiektu
                          > miłości).

                          Urqu ale musisz byc bardziej precyzyjny do czego pijesz, bo ja mam syna i chetnie sie stawiam do raportu, do ktorego tu wzywasz kobiety, chetnie Ci go 'pokaze', wiec pytaj konkretnie, znasz jakies pytania jak obnazyc bezkrytycznosc wobec wlasnego dziecka? Bo narazie to ja nie rozumiem o czym ty mowisz, do mnie mow przykladami, to co mowisz nie dociera do mnie, za ogolnie. Wiec pytaj, przetestujmy raz a dobrze, co wg mezczyzny jest bezkrycznoscia wobec syna. Dawaj! Sama jestem ciekawa czy jestem bezkrytyczna.
                          • zawle Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:10
                            Ja chciałabym zaznaczyć, że czym innym jest chwilowa niedyspozycja a czym innym unikanie seksu. Też mam syna i powiem że to zupełnie inny materiał niż córka. Ona niewiele wymaga, jest samowystarczalna i samodzielna. On potrzebuje motywowania, głaskania, ciągłej uwagi i czułości. Gdybym mu to pokazała, zaprzeczyłby:)
                            • urquhart Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:13
                              zawle napisała:
                              > unikanie seksu. Też mam syna i powiem że to zupełnie inny materiał niż córka.
                              > Ona niewiele wymaga, jest samowystarczalna i samodzielna. On potrzebuje motywow
                              > ania, głaskania, ciągłej uwagi i czułości. Gdybym mu to pokazała, zaprzeczyłby:

                              Napisz to samo o czyimś mężu, to Cię obsiądą oburzone że w dupach się tym facetom przewraca :)
                              • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:22
                                urquhart napisał:

                                > Napisz to samo o czyimś mężu, to Cię obsiądą oburzone że w dupach się tym facet
                                > om przewraca :)

                                E, nie przesadzaj. Większość mężczyzn uciekłaby przed taką opiekuńczą mamuśką z wrzaskiem gdzie pieprz rośnie :)
                            • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:16
                              zawle napisała:

                              > Ona niewiele wymaga, jest samowystarczalna i samodzielna. On potrzebuje motywow
                              > ania, głaskania, ciągłej uwagi i czułości.

                              A może ty odczuwasz pragnienie okazania synowi tych uczuć i podświadomie przenosisz to na niego ? Takie zaburzenie percepcji ?
                              • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 22:51
                                > zawle napisała:
                                >
                                > > Ona niewiele wymaga, jest samowystarczalna i samodzielna. On potrzebuje m
                                > otywowania, głaskania, ciągłej uwagi i czułości.

                                A mnie interesuje od jakiego wieku takie potrzeby u niego zaobserwowalas? Czy chcesz powiedziec, ze od poczatku? Ze to wynika z jego charakteru?

                                Pytam, bo dla porownania podam (moj syn w tym roku konczy 6 lat). Nigdy takich potrzeb u niego nie obserwowalam. Teraz kiedy juz dobrze mowi jak pytam go czy mnie kocha. Mowi, ze nie wie :) Nie lubi sie przytulac, nie znosi czulosci. Zauwazylam, ze juz predzej przytuli sie do ojca. Ale rzadko. Jemu tez milosci nie wyznaje. Poza tym mam z nim super kontakt.

                                I co Urqu? Jak oceniasz?
                                • bcde Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 02:14
                                  > A mnie interesuje od jakiego wieku takie potrzeby u niego zaobserwowalas? Czy c
                                  > hcesz powiedziec, ze od poczatku? Ze to wynika z jego charakteru?
                                  >
                                  > Pytam, bo dla porownania podam (moj syn w tym roku konczy 6 lat). Nigdy takich
                                  > potrzeb u niego nie obserwowalam. Teraz kiedy juz dobrze mowi jak pytam go czy
                                  > mnie kocha. Mowi, ze nie wie :) Nie lubi sie przytulac, nie znosi czulosci. Zau
                                  > wazylam, ze juz predzej przytuli sie do ojca. Ale rzadko. Jemu tez milosci nie
                                  > wyznaje. Poza tym mam z nim super kontakt.
                                  >
                                  > I co Urqu? Jak oceniasz?


                                  Nie wiem co ci Urqu odpowie, ale według mnie to kiepsko wygląda, jeśli 6-latek mówi, że nie wie, czy kocha mamę. IMO coś jest nie tak między wami lub z nim. Zastanów się nad tym.
                                  • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 02:25
                                    bcde napisał:

                                    > Nie wiem co ci Urqu odpowie, ale według mnie to kiepsko wygląda, jeśli 6-latek
                                    > mówi, że nie wie, czy kocha mamę. IMO coś jest nie tak między wami lub z nim. Z
                                    > astanów się nad tym.

                                    No przeciez sie zastanawiam. A skad szesciolatek ma wiedziec czy kocha? I co to jest milosc? A to ze nie mowi swojemu ojcu, ze go kocha Cie nie dziwi?

                                    Czyz nie jest najwazniejsze dla mezczyzn zeby nie byl rozpieszczony przez nadopiekuncza mamusie? :)
                                    • bcde Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 02:46
                                      A skad szesciolatek ma wiedziec czy kocha? I co to
                                      > jest milosc?

                                      Zapytaj innych sześciolatków, czy kochają mamę, to się dowiesz. W tym wieku miłość dzieci do rodziców jest zwykle bardzo silna.
                                      • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 12:07
                                        bcde napisał:

                                        > A skad szesciolatek ma wiedziec czy kocha? I co to
                                        > > jest milosc?
                                        >
                                        > Zapytaj innych sześciolatków, czy kochają mamę, to się dowiesz. W tym wieku mił
                                        > ość dzieci do rodziców jest zwykle bardzo silna.

                                        Milosc moze i silna ale mowienie o milosci to inna sprawa, a pytanie o milosc to jeszcze inniejsza. Wiesz nie chodzi mi o bezrozumne klepanie, jak dzieci - papugi po rodzicach: 'I love you' - 'I love you too'. Tak to on tez klepie. Zastanawia mnie wtedy kiedy widze, ze on sie zastanawia.

                                        Zreszta bcde obserwujac Cie widze, ze tak troche idealizujesz swiat, opisujesz go jakim powienien byc, a nie jaki jest.
                              • zawle Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 12:30
                                sabat-77 napisał:
                                > A może ty odczuwasz pragnienie okazania synowi tych uczuć i podświadomie przeno
                                > sisz to na niego ? Takie zaburzenie percepcji ?

                                Uwielbiam takie psychologizowanie:) To by się raczej nazywało przeniesienie. Odczuwam pragnienie okazywania mu czułości, bo wiem że jest to mu bardzo potrzebne. Córce nie aż tak bardzo. On jest jeszcze nieukształtowany, niepewny. Muszę zadbać o dobre z nim relacje bo ciągle toczy się walka o to, kim będzie. Córka jest młodą, silną osobą. Oczywiście nie jest tak ze nie jestem jej potrzebna. Ale ja muszę w jej przypadku tylko być. Gdyby mnie potrzebowała. Synowi muszę ciągle towarzyszyć. Kobiety i mężczyźni bardzo się różnią. W mojej ocenie kobiety muszą kłamać żeby być w dobrym związku. Dbać o niego, ale robić taki żeby to on czuł się silny. Udawać że mąż jest zawsze pożądany, jak u Marka. Tworzyć iluzję, nieprawdziwy wizerunek mężczyzny. Tak żeby mógł się nim czuć. Nie mieć zbyt wielu oczekiwań, traktować jak dziecko a równocześnie widzieć w nim głowę rodziny i macho.
                                • sabat-77 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 12:41
                                  zawle napisała:

                                  > Od
                                  > czuwam pragnienie okazywania mu czułości, bo wiem że jest to mu bardzo potrzebn
                                  > e. Córce nie aż tak bardzo. On jest jeszcze nieukształtowany, niepewny. Muszę z
                                  > adbać o dobre z nim relacje bo ciągle toczy się walka o to, kim będzie. Córka j
                                  > est młodą, silną osobą. Oczywiście nie jest tak ze nie jestem jej potrzebna. A
                                  > le ja muszę w jej przypadku tylko być. Gdyby mnie potrzebowała. Synowi muszę ci
                                  > ągle towarzyszyć.

                                  Grochem o ścianę. Dobra, poddaję się.

                                  > Kobiety i mężczyźni bardzo się różnią. W mojej ocenie kobiety
                                  > muszą kłamać żeby być w dobrym związku. Dbać o niego, ale robić taki żeby to o
                                  > n czuł się silny. Udawać że mąż jest zawsze pożądany, jak u Marka. Tworzyć iluz
                                  > ję, nieprawdziwy wizerunek mężczyzny. Tak żeby mógł się nim czuć. Nie mieć zbyt
                                  > wielu oczekiwań, traktować jak dziecko a równocześnie widzieć w nim głowę rodz
                                  > iny i macho.

                                  W takim razie po co kobiecie związek ? Rozumiem, że takie działania wykluczają odczuwanie prawdziwego pożądania do partnera ?
                                  • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 12:52
                                    sabat-77 napisał:

                                    > W takim razie po co kobiecie związek ?

                                    Ojciec dziecku jest potrzebny, ot co (w moim odczuciu).
                      • kutuzow Do sea.sea 28.01.13, 15:42
                        sea.sea napisała:

                        > Biedactwo. Może są na świecie kobiety, które takiego smutnego króliczka chętnie
                        > pogłaszczą, przytulą i powiedzą, że wszystko będzie dobrze. Jednak we mnie bud
                        > zi się instynkt odesłania łzawej mimozy do mamusi, żeby mu zrobiła kakao, przyp
                        > omniała o umyciu zębów i otuliła kołderką.

                        Sea.sea cenię sobie Twoje posty na forum, bo są zazwyczaj przemyślane i wyważone. Ten zaś wydaje mi się mocno nastawiony na obśmianie tematu. Jasne że łatwiej wyśmiać i udać że problemu nie ma. Jak zwykle na tym forum będę jednak walczył o takie samo podejście gdy opisywany jest problem kobiet jak i mężczyzn. Zobacz że nie trzeba szukać daleko żeby znaleźć wątek kobiety która narzeka że musi "ubiegać" się o seks raz w miesiącu i przez to czuje się fatalnie. Tak widać pełne zrozumienie w duchu "kto to słyszał żeby chłopa trzeba było prosić, przecie to jego obowiązek jest". Tutaj zaś mamy zrozumienie dla tych odmów i budowanie klimaty w duchu że dojrzały facet to powinien zrozumieć że nie samym seksem kobieta żyje. Widzisz tutaj podwójne standardy (które są ciągle obecne na tym forum niby pełnym równouprawnienia)?

                        link do wspomnianego wątku:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,140010607,,Nigdy_nie_bylo_mi_tak_smutno.html?s=0
                        "Seks uproszę raz w miesiącu. Potem mówię, że było super, żebyśmy to robili częściej, ale dalej nic się nie dzieje. Wybyłam sobie z głowy mój temperament, nigdy bym nie pomyślała, że będę miała taki problem. Przerabiałam już depresję, ale chyba nawet wtedy nie czułam takiego smutku w środku. Jestem domowym robotem, bez seksu, rozmów, w ogóle bez zainteresowania."
                        • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 28.01.13, 16:02
                          kutuzow napisał:

                          Widzisz tutaj podwójne standardy (które są ciągle obecne na tym for
                          > um niby pełnym równouprawnienia)?

                          A jak Kutuzow rozumiesz pelne rownouprawienie w seksie? Wg mnie polega ono na walce o wladze. Ktos musi byc kobieta, a ktos musi byc mezczyzna. Czyli w zasadzie rownouprawinienia nie ma. Albo on mnie albo ja jego. Albo my ich albo oni nas. Rownouprawnienie sprowadza sie do rownouprawnienia do walki o wladze.
                          • kutuzow Re: Do sea.sea 28.01.13, 17:06
                            hello-kitty2 napisała:

                            > A jak Kutuzow rozumiesz pelne rownouprawienie w seksie? Wg mnie polega ono na w
                            > alce o wladze. Ktos musi byc kobieta, a ktos musi byc mezczyzna. Czyli w zasadz
                            > ie rownouprawinienia nie ma. Albo on mnie albo ja jego. Albo my ich albo oni na
                            > s. Rownouprawnienie sprowadza sie do rownouprawnienia do walki o wladze.

                            Kitty, albo wychodzimy z założenia że mamy równouprawnienie i obie strony mają takie samo prawo (czyli też np. prawo do tego aby nie inicjować, a czekać na inicjatywę drugiej strony w seksie), albo wychodzimy że każda z płci ma swoje "zwyczaje" i wtedy bierzemy je pod uwagę.
                            Nie lubię jedynie gdy się próbuje w przypadku kobiet zachować stare uprawnienia pozyskując nowe które są efektem zasady równouprawnieniem. Przykład: Za kolację na randce tradycyjnie płaci facet (oczekiwanie kobiety), ale facet powinien być czuły, empatyczny i wyrozumiały (bo przecież mamy czasy równouprawnienia).
                            • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 28.01.13, 17:29
                              kutuzow napisał:

                              > Nie lubię jedynie gdy się próbuje w przypadku kobiet zachować stare uprawnienia
                              > pozyskując nowe które są efektem zasady równouprawnieniem.

                              Rozumiem, wtedy postrzegasz to jako podwojne standardy. Trudno nie przyznac Ci racji. Jednak temat rownouprawnienia jest trudny i wiekszosc z nas sobie z nim nie radzi. A triumfy swieca jednak zwiazki nie oparte na rownouprawnieniu, czyz nie?

                              Tak mysle, ze Twoja wypowiedz bylaby ciekawym tematem na nowy watek.
                            • zawle Re: Do sea.sea 28.01.13, 23:40
                              kutuzow napisał: > Nie lubię jedynie gdy się próbuje w przypadku kobiet zachować stare uprawnienia
                              > pozyskując nowe które są efektem zasady równouprawnieniem. Przykład: Za kolacj
                              > ę na randce tradycyjnie płaci facet (oczekiwanie kobiety), ale facet powinien b
                              > yć czuły, empatyczny i wyrozumiały (bo przecież mamy czasy równouprawnienia).

                              Ja osobiście nie widzę w tym sprzeczności. Czy prawdziwy mężczyzna nie może być empatyczny i wyrozumiały? Czy osoba płacąca za kolację nie może być empatyczna i czuła? Bez sensu. Ja mogę naprawić kran gdy zaszwankuje podczas nieobecności mojego faceta. Czy wtedy muszę płacić za kolację;)
                              • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 07:13
                                Podoa mi sie ta wypowiedź, tak zreszta jak Kitty, ze równouprawnienie to równe szanse w walce o władzę. Napiszę jeszcze jedną kontrowersyjna tezę, mianowicie, że jeśli kobieta tę walke wygra, przegra walke o swoje szczęście. Nigdy nie wybaczy swojemu facetowi tego, że jest słaby. Co wy na to?
                                Chciałem wczoraj z wami podyskutować, ale klienci, kolacja i w hotelu zwaliłem się w bezsile.
                                • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 09:36
                                  Napiszę jeszcze jedną kontrowersyjna tezę, mianowicie
                                  > , że jeśli kobieta tę walke wygra, przegra walke o swoje szczęście. Nigdy nie w
                                  > ybaczy swojemu facetowi tego, że jest słaby. Co wy na to?

                                  My na to, że walkę o szczęście przegrywają obydwoje, gdy jedno z nich zwycięży. Mam na myśli zwycięstwo realne, nie układ, który trzyma się we względnej równowadze i szczęściu, bo stronie bardziej narcystycznej strona sprytniejsza wciska kit, że ona (ta narcystyczna) rządzi ;-) Taki układ może sobie fajnie funkcjonować, prawda? ;-) No cóż, co kto lubi, mnie nic do tego, choć to nie moje klimaty.
                            • that.bitch.is.sick Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 10:57
                              kutuzow napisał:

                              > Kitty, albo wychodzimy z założenia że mamy równouprawnienie i obie strony mają
                              > takie samo prawo (czyli też np. prawo do tego aby nie inicjować, a czekać na in
                              > icjatywę drugiej strony w seksie), albo wychodzimy że każda z płci ma swoje "zw
                              > yczaje" i wtedy bierzemy je pod uwagę.
                              > Nie lubię jedynie gdy się próbuje w przypadku kobiet zachować stare uprawnienia
                              > pozyskując nowe które są efektem zasady równouprawnieniem. Przykład: Za kolacj
                              > ę na randce tradycyjnie płaci facet (oczekiwanie kobiety), ale facet powinien b
                              > yć czuły, empatyczny i wyrozumiały (bo przecież mamy czasy równouprawnienia).

                              Przepraszam kutuzow ale chyba dochodzi tu do nieporozumienia. Nie można postawić dwóch drużyn hokejowych, jednej kazać grać na bosaka i bez kija a potem równo liczyć wyniki. Żeby było po sportowemu szanse muszą być wyrównane.
                              Fakt że kobiety zyskały prawa obywatelskie to jeszcze nie równouprawnienie tylko powrót do bezwzględnej normy. Tu odniesienie do niewolników, to że niewolnicy byli traktowani jak zwierzęta nie oznacza że nie byli ludźmi. Jeśli kobiety nie miały praw obywatelskich, nie znaczy że im się nie należały. Po odzyskaniu praw obywatelskich - równych praw nie było i nie ma nadal albowiem głównie mężczyźni nadal są właścicielami kapitału i środków produkcji, w którego posiadanie weszli w sposób nieuczciwy, m.in. niewoląc kobiety, posiadając niewolników, stosując przemoc i wybiórczo traktując system prawny. Równość wobec prawa nie zaciera różnic pomiędzy płciami i jeśli kobieta ma równe prawa to nie oznacza, że ma się dostosowywać do męskich standardów - i że nie masz jej traktować jak kobietę - czyli z szacunkiem należnym potencjałowi macierzyństwa, a także istocie słabszej fizycznie. Widzę że to do ciebie nie dociera.
                              Kobiety to połowa ludzkości wraz ze swoją fizyczną słabością, menstruacją oraz specyfiką mentalną - równe prawa oznaczają że musisz uznawać i szanować kobiecą odmienność (tak jak odmienność rasową) na równi z własną. Do kobiecych odmienności w naszym systemie społecznym - należą m.in. niższe zarobki, mniejsze szanse na rynku pracy i te kwestie mają charakter strukturalny, a nie indywidualny. Jeśli każesz kobiecie płacić w restauracji, w zamian za to że będziesz ją traktował jak człowieka to otwieramy kolejny rozdział dyskryminacji. Równe traktowanie należy się nam z urzędu - o równych zarobkach możemy porozmawiać wtedy gdy porównamy nasze szanse.
                              • zawle Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 11:25
                                Ja tu widzę nadal małych chłopców. Obrażalskich, nieskłonnych do elastyczności, do zmian. Tyle się mówi o męskiej sile. Aloe czy mężczyzna nie może być silny nawet wtedy gdy ma obok siebie równorzędną partnerkę? Ustaliliście zasady gry i jeśli kobieta chce je trochę zmodyfikować to jest obraza męskiego ego, kłopoty z potencją, wycofanie i teksty: "sama tego chciałaś". Równouprawnienie nie znaczy że pomiędzy nami nie ma żadnych różnic. Pójdę pracować do kopalni jak któryś z was za mnie urodzi.
                                • sabat-77 Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:09
                                  Bez przesady. Niskolibidowa kobieta zawsze będzie mieć przewagę nad mężczyzną, chyba że ten jest kastratem. To kobieta dysponuje w tych warunkach kiedy może "nagrodzić" partnera, a ten kto ma bat ten ma władzę. Mężczyźni mogą sobie pierdolić trzy po trzy o męskiej sile, ale to jest imho wojna gołej dupy z kijem. Przeciętny mężczyzna nie ma żadnego argumentu by przeciwstawić się żonie, która ma niższe potrzeby seksualne niż on.
                                  • zawle Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:14
                                    Ale świat jest pełen wysokolibidowych.....
                                    • sabat-77 Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:22
                                      zawle napisała:

                                      > Ale świat jest pełen wysokolibidowych.....

                                      Jesteś w stanie czymś to poprzeć, poza swoim widzi mi się ? Bo większość statystyk dotyczących większości działań seksualnych przeczy tej tezie, od statystyk dotyczących masturbacji poczynając (ledwie 50% kobiet i niemal 100% mężczyzn). Umyślnie przywołuję ten przykład, bo w innych związanych z doborem partnera można by się kłócić (wymagania mogą neutralizować realizację popędu).
                                      • zawle Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:26
                                        Moje wszystkie koleżanki są wysokolibidowe. Nawet te, które to wolą robić z chłopem niż ze sobą:) Bo i taką opcję należy barć pod uwagę...że kobiety nie mają takiej frajdy, że tak zostały wychowane, że boją się potępienia i uznania ich za zboczone, nieczyste. Badania naukowe potrafią bardzo zafałszować obraz.
                                        • sabat-77 Re: Oj kutuzow kutuzow 30.01.13, 05:59
                                          zawle napisała:

                                          > Moje wszystkie koleżanki są wysokolibidowe. Nawet te, które to wolą robić z chł
                                          > opem niż ze sobą:) Bo i taką opcję należy barć pod uwagę...że kobiety nie mają
                                          > takiej frajdy, że tak zostały wychowane, że boją się potępienia i uznania ich z
                                          > a zboczone, nieczyste. Badania naukowe potrafią bardzo zafałszować obraz.

                                          Za to moje koleżanki mówią, że zwykle lubią seks, ale praktycznie każda miała w życiu jakiś dłuższy lub krótszy moment kiedy seks mógłby da niej nie istnieć. Miały na to wpływ na przykład odchowanie dzieci, depresje, długoterminowe zaburzenia nastroju itd.
                                          Jedna mówiła wprost, że gdy ma jakiegoś partnera, to seks - owszem, ale gdy nie ma nikogo, to temat nie istnieje i nie jest problemem, po prostu zajmuje się przez kilka miesięcy/lat innymi sprawami. Wiele wspominało, że po urodzeniu dziecka przez kilkanaście miesięcy/kilka lat temat pożądania właściwie nie pojawiał się. Jedna wprost dziękowała mężowi, że dobiera się do niej nie częściej niż raz na dwa tygodnie, bo ona w tych sprawach to jest "noga" i niezbyt to lubi.
                                          Nie chcę mówić o tym, że gros kobiet to żeńskie eunuchy, ale że wasza seksualność funkcjonuje w nieco inny sposób niż męska i łatwiej ją wygasić/przykryć innymi działaniami. Szczególnie gdy grunt, na którym rozwija się ta seksualność nie jest podatny - np. poprzez surowe wychowanie czy silne uwarunkowanie religijnym tabu.
                                          • zawle Re: Oj kutuzow kutuzow 30.01.13, 08:27
                                            sabat-77 napisał: długo....

                                            Masz rację. Każda kobieta miała takie momenty. Że nie musiała. Lub że miała dobrą wymówkę. Ale to że jesteśmy inne nie oznacza że mamy małe libido. Mężczyzna uprawia seks dla samego seksu ( bardziej). Poruszacie się w dość prostym świecie. Dla nas świat tak nie wygląda. My jesteśmy bardziej skomplikowane.
                                          • chopper_ka Re: Oj kutuzow kutuzow 30.01.13, 08:35
                                            sabat-77 napisał:

                                            > Za to moje koleżanki mówią, że zwykle lubią seks, ale praktycznie każda miała w
                                            > życiu jakiś dłuższy lub krótszy moment kiedy seks mógłby da niej nie istnieć.

                                            Mialam dwa takie okresy w swoim zyciu. Oba po kilka miesiecy. Pierwszy-kiedy przyszlo mi walczyc o utrzymanie ciazy blizniaczej i drugi, kiedy budowalam dom. W pierwszym przypadku rozgrywaly sie sprawy zycia i smierci, w drugim - po kolejnej, nieprzespanej dobie padalam gdzies miedzy rolka welny mineralnej, a paka styropianu i natychmiast zasypialam.

                                            > Jedna wprost dziękowała mężowi, że dobiera się do niej nie częściej niż r
                                            > az na dwa tygodnie, bo ona w tych sprawach to jest "noga" i niezbyt to lubi.

                                            Ona "noga", a on ? Jezeli chlopina byl tak dobry w te klocki jak moj maz, to w sumie trudno sie dziwic ;-)

                                            > Nie chcę mówić o tym, że gros kobiet to żeńskie eunuchy, ale że wasza seksualno
                                            > ść funkcjonuje w nieco inny sposób niż męska i łatwiej ją wygasić/przykryć inny
                                            > mi działaniami.

                                            Ameryki nie odkryje jesli powiem, ze z seksu trzeba miec satysfakcje. Powiem tak- moj maz ze swoim rasputinowskim zaganiaczem moze jest i dobry na szybki numerek, bo jest gotowy zawsze i w ulamku sekundy. Coz z tego, ze oprocz tej jednej umiejetnosci jego edukacja nie poszla ani krok naprzod przez dziewietnascie lat. Rozumiesz wiec, ze jesli mam do wyboru skladac swoj ulubiony motor w garazu, czy czekac na fajerwerki w sypialni, to raczej czesciej wybieram te pierwsza opcje.
                                            • jesod Ameryki nie odkryję 30.01.13, 13:17
                                              chopper_ka napisał(a):
                                              > Ameryki nie odkryje jesli powiem, ze z seksu trzeba miec satysfakcje.

                                              A jeśli ma się już tę satysfakcję, to ciągnie wilka do lasu. ;)
                                              Dokąd nie zacznie się analizować zbyt dokładnie na czym ta satysfakcja dokładnie powinna polegać, rozdrapywać i rozkładać na czynniki pierwsze, szukać mankamentów, argumentów za i przeciw - zadowolenie ma szanse być o wiele większe.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:48
                                        > od statystyk
                                        > dotyczących masturbacji poczynając(ledwie 50% kobiet i niemal 100% mężczyzn).

                                        A ja czytałam o 62 procentach kobiet i 92 procentach mężczyzn (niemal 70 procent kobiet - to mało...? ;-)) pl.wikipedia.org/wiki/Raport_Kinseya
                                        Wprawdzie wyniki pochodzą sprzed ponad ponad pół wieku- teraz może rzeczywiście kobietom spadlo o 12 procent, a mężczyznom wzrosło o 8...
                                • that.bitch.is.sick Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 12:37
                                  zawle napisała:

                                  > Ja tu widzę nadal małych chłopców. Obrażalskich, nieskłonnych do elastyczności,
                                  > do zmian. Tyle się mówi o męskiej sile. Aloe czy mężczyzna nie może być silny
                                  > nawet wtedy gdy ma obok siebie równorzędną partnerkę? Ustaliliście zasady gry i
                                  > jeśli kobieta chce je trochę zmodyfikować to jest obraza męskiego ego, kłopoty
                                  > z potencją, wycofanie i teksty: "sama tego chciałaś". Równouprawnienie nie zna
                                  > czy że pomiędzy nami nie ma żadnych różnic. Pójdę pracować do kopalni jak który
                                  > ś z was za mnie urodzi.

                                  Kutuzow posługuje się typową manipulacją oprawcy. można to przyrównać do argumentacji neoliberalnej i różnej maści piewców wolnego rynku. Amerykanie, "piewcy wolnego rynku", dopłacają do swojego rolnictwa ale domagają się zniesienia dopłat do rolnictwa w innych krajach itp.
                                  Mężczyźni oferują nam coś co nam się należało i co nam bezprawnie zabrali w zamian za obdarzenie ich jakimiś niesłychanymi przywilejami - typu seks bez zobowiązań i brak odpowiedzialności finansowej za biedniejsza partnerkę. A wszystko to za niesłychany przywilej, że Kutuzow łaskawie uznał Twoje człowieczeństwo, pozwolił Ci mieć własne pieniądze i dał prawa wyborcze. :)
                                  • hello-kitty2 Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 13:31
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > zawle napisała:
                                    >
                                    >> > czy że pomiędzy nami nie ma żadnych różnic. Pójdę pracować do kopalni jak
                                    > który
                                    > > ś z was za mnie urodzi.
                                    >
                                    > Kutuzow posługuje się typową manipulacją oprawcy. można to przyrównać do argume
                                    > ntacji neoliberalnej i różnej maści piewców wolnego rynku. Amerykanie, "piewcy
                                    > wolnego rynku", dopłacają do swojego rolnictwa ale domagają się zniesienia dopł
                                    > at do rolnictwa w innych krajach itp.
                                    > Mężczyźni oferują nam coś co nam się należało i co nam bezprawnie zabrali w zam
                                    > ian za obdarzenie ich jakimiś niesłychanymi przywilejami - typu seks bez zobowi
                                    > ązań i brak odpowiedzialności finansowej za biedniejsza partnerkę. A wszystko t
                                    > o za niesłychany przywilej, że Kutuzow łaskawie uznał Twoje człowieczeństwo, po
                                    > zwolił Ci mieć własne pieniądze i dał prawa wyborcze. :)

                                    Dziewczyny ale nie zapominajcie, ze sa mezczyzni, ktorzy nie chca miec dzieci, wiec nie chca i nie musza szanowac kobiet za ich potencjał macierzyństwa. Macierzynstwo przestaje stanowic wartosc w oczach mezczyzny, jest sprowadzane do wymiaru fanaberii kobiety.
                                  • kutuzow Re: Oj kutuzow kutuzow 29.01.13, 15:23
                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                    > Kutuzow posługuje się typową manipulacją oprawcy.

                                    .... że Kutuzow łaskawie uznał Twoje człowieczeństwo, po
                                    > zwolił Ci mieć własne pieniądze i dał prawa wyborcze. :)"

                                    Bitch jak chcesz podyskutować na ARGUMENTY a nie na to co się tobie WYDAJE, to odpisałem Ci tutaj. Masz tam fakty, z każdym możesz polemizować. Nie dorabiaj mi tylko "gęby" jaki to ja wg Ciebie jestem. Wykaż sie tam.

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142098912,142153741,Oj_Bitch_Bitch.html
                              • kutuzow Oj Bitch Bitch 29.01.13, 15:16
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                "Po odzyskaniu praw obywatelskich - równych praw nie było i nie ma nadal albowiem głównie mężczyźni nadal są właścicielami kapitału i środków produkcji, w którego posiadanie
                                > weszli w sposób nieuczciwy, m.in. niewoląc kobiety,"

                                Bitch - ta część jest tak absurdalna, że miałem ją pominąć. Ponieważ jednak to jest znany motyw w ruchu feministycznym pozwól że wrzucę Ci link który pięknie podsumowuje takie podejście:

                                www.joemonster.org/mg/8066,49,
                                "Równość wobec prawa nie zaci
                                > era różnic pomiędzy płciami i jeśli kobieta ma równe prawa to nie oznacza, że m
                                > a się dostosowywać do męskich standardów -"

                                Bitch, ależ nie ma własnie równości wobec prawa!!! Wahadło przesunęło się teraz na drugą stronę. Przykładem jest jedyna sytuacja w systemie prawnym w którym neguje się zasadę niewinności -czyli podejrzenie o molestowanie. PODEJRZENIE jest tutaj słowem kluczem.

                                Przemoc w rodzinie (gdy ofiarą jest kobieta vs sytuacja gdy ofiarą jest mężczyzna).

                                Orzecznictwo sądowe wobec rozwodów w sprawie tego którte z rodziców ma wychowywać dzieci.

                                ustawa o "przemocy ekonomicznej" -czyli kij na mężczyzn którzy nie chcą się wywiązać ze swojej części wymiany w małżeństwie (nikt nie karze kobiet gdy te reglamentują seks).

                                Wszelkiej maści skandale typu "seks za pracę". Pierwszy z brzegu ten z Samoobrony. Dopóki za seks była praca (czyli jakby nie patrzeć forma prostytucji) wszystko jest OK. Gdy nagle znika "nagroda" pojawia się afera (żeby nie było rozumiem sytuacje gdzie kobieta OD RAZU po propozycji składa pozew, ale nie gdy najpierw KORZYSTA z efektów, a dąs jest gdy takowe się kończą)

                                jeszcze chcesz dowodzić "równości" wobec prawa?

                                Równe traktow
                                > anie należy się nam z urzędu - o równych zarobkach możemy porozmawiać wtedy gdy
                                > porównamy nasze szanse.

                                Mam wrażenie że nie rozumiesz, że na wysokość zarobków wpływają takie czynniki jak RYZYKO pracodawcy oraz predyspozycje danej jednostki do wyściugu szczurów żeby osiągnąć wysokie (te dobrze płatne kierownicze stanowiska).
                                Po pierwsze podobnie jak w przypadku stawek OC za samochód lub ubezpieczeń na życie PŁEĆ ma tu znaczenie bo za nią idzie RYZYKO. Ciekawy jestem czy wkurzasz się na ubezpieczyciela że masz wyższą stawkę ubezpieczenia?
                                Druga kwestia - "parcie" na wyścig szczurów -widziałem badania które pokazywały że kobiety deklarują iż dla nich wazniejsze jest macierzyństwo niż poświecenie się dla kariery. Wolą spokojniejszą pracę w lepszych (mniej stresyjących warunkach) za mniejsze pieniądze niż zasów. Te które wybierają walkę są w mniejszości.
                                Co więcej nawet w tych korporacjach gdzie u steru jest kobieta ona także ma "męskie" podejście do zatrudniania kobiet. (robiono ciekawe badania wśród firm z Top500 w USA czy to kto jest CEO w firmie wpływa na sytuacje kobiet -wniosek: nie wpływa).

                                Sorry Bitch ale Twoje argumenty są niczym z elementarza małej feministki.


                          • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 09:27
                            > s. Rownouprawnienie sprowadza sie do rownouprawnienia do walki o wladze.

                            Dobre :-) Podoba mi się.
                        • sea.sea Re: Do sea.sea 28.01.13, 16:09
                          Ja z postem inicjującym nie polemizuję, byłam po tamtej stronie, wiem jak to jest, mój partner zresztą też i musieliśmy być dla siebie naprawdę bardzo wspierający i uważni, żeby czegoś po drodze nie sknocić, nie nadepnąć na bardzo bolące odciski i żeby było tak jak jest teraz :)

                          Ale kurczę, Marek ma jakąś taką wybitną i unikalną wśród forumowiczów umiejętność pisania o mężczyznach, że mnie się właśnie włącza loża szyderców i zero współczucia, z jakiegoś powodu z klepaniny Marka przebija do mnie obraz zakompleksionych, dupowatych mazgajów którzy są dupowaci nawet jak pozornie są męscy i z którymi trzeba przez bibułkę, bo będą płakusiać. No synie takie, synie malowane, a nie mężczyźni do pożądania, nic nie poradzę.
                          • kutuzow Re: Do sea.sea 28.01.13, 16:42
                            sea.sea napisała:

                            > Ja z postem inicjującym nie polemizuję, byłam po tamtej stronie, wiem jak to je
                            > st, mój partner zresztą też i musieliśmy być dla siebie naprawdę bardzo wspiera
                            > jący i uważni, żeby czegoś po drodze nie sknocić, nie nadepnąć na bardzo bolące
                            > odciski i żeby było tak jak jest teraz :)


                            OK, myślałem że nabijasz się z mechanizmu który jest opisany w pierwszym poście.
                            Co do "jakości" mężczyzn wiem o co Ci chodzi, choć pewnie mnie jakoś nie uwiera za bardzo ten problem (w końcu to nie moja grupa docelowa).

                            Chciałem tylko zauważyć że niezależnie która płeć odtrąca i reglamentuje seks skutki są podobne (u kobiet nawet szybciej to widać, facecji są jednak jakby bardziej przyzwyczajeni do odmowy na etapie dorastania choćby).
                          • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 07:20
                            Ależ wiekszość fcetów jest właśnie taka i to jest wasz dramat, dziewczyny. Wiekszość z Was jest skazana na dupowatego, leniwego, a przy tym zadufanego w sobie faceta. Współczuję.
                            • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 09:22
                              > Ależ wiekszość fcetów jest właśnie taka i to jest wasz dramat, dziewczyny. Wiek
                              > szość z Was jest skazana na dupowatego, leniwego, a przy tym zadufanego w sobie
                              > faceta. Współczuję.

                              Ależ koleżanka pisała o wrażeniach z TWOJEJ PISANINY ;-) Czyli tłumacząc z polskiego na nasze: o obrazie ciebie, jaki wyłania się z twoich postów. Współczuję ;-)
                              • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 12:17
                                Jaki obraz? Napisz proszę, bo przecież mnie nie znasz, ale na pewno masz juz wyrobiona opinię.
                                Czy dyskusja musi zakończyc się na obrażaniu innych wtedy, gdy się z nimi nie zgadzamy?.
                                • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 18:00

                                  > Jaki obraz? Napisz proszę, bo przecież mnie nie znasz, ale na pewno masz juz wy
                                  > robiona opinię.

                                  Boszszekochany, czytać nie umiesz?
                                  "Ale kurczę, Marek ma jakąś taką wybitną i unikalną wśród forumowiczów umiejętność pisania o mężczyznach, że mnie się właśnie włącza loża szyderców i zero współczucia, z jakiegoś powodu z klepaniny Marka przebija do mnie obraz zakompleksionych, dupowatych mazgajów którzy są dupowaci nawet jak pozornie są męscy i z którymi trzeba przez bibułkę, bo będą płakusiać. No synie takie, synie malowane, a nie mężczyźni do pożądania, nic nie poradzę"

                                  Taki obraz. Czytałeś uważnie czy przeleciałeś po łebkach, żeby wychwycić to, co dla twojej wizji siebie i świata wygodne i klepnąć po raz kolejny swoją mantrę jak odbitkę z matrycy? I choć może Sea nie stawia wyraźnego znaku równości między jej obrazem ciebie a typem, który opisała, to wyłonił się on z jej głowy pod wpływem TWOJEJ WIZJI MĘŻCZYZNY OPYTMALNEGO i twojego opisu twojego związku. Zresztą, jak się Sea zjawi, to może nam odpowie.


                                  > Czy dyskusja musi zakończyc się na obrażaniu innych wtedy, gdy się z nimi nie z
                                  > gadzamy?

                                  Nie kombinujemy, nie kombinujemy i focha nie strzelamy odkręciwszy uprzednio kota ogonem ;-) To znaczy oczywiście możesz próbować, ale nie licz na poklask i sukces ;-)
                                  • sea.sea Re: Do sea.sea 29.01.13, 19:46
                                    W rzeczy samej. Nie wiem, czy Marek jest faktycznie sam w sobie dupowaty, ale temu co pisze brakuje jakiegoś nie do końca sprecyzowanego pierwiastka męskiego. I tym jego, pożal się Boże, bohaterom, co marzą o posuwaniu kobiet jak gumowych lal, bo jak mają się na chwilę skoncentrować na odczuciach posuwanej, to im się penis chowa do środka i skulony przytula do wątroby pochlipując cichutko i błagając o chwilę spokoju - też.
                                    • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 29.01.13, 20:51
                                      sea.sea napisała:

                                      > W rzeczy samej. Nie wiem, czy Marek jest faktycznie sam w sobie dupowaty, ale t
                                      > emu co pisze brakuje jakiegoś nie do końca sprecyzowanego pierwiastka męskiego.
                                      > I tym jego, pożal się Boże, bohaterom, co marzą o posuwaniu kobiet jak gumowyc
                                      > h lal, bo jak mają się na chwilę skoncentrować na odczuciach posuwanej, to im s
                                      > ię penis chowa do środka i skulony przytula do wątroby pochlipując cichutko i b
                                      > łagając o chwilę spokoju - też.

                                      Sea sea widze, ze uczciwie czytasz te fragmenty powiesci, ja oszukuje i nie czytam :). Ja wyobrazam sobie, ze Marek jest 'starej daty'. W ogole ludzi na emeryturze traktuje no hmm ulgowo. Loppe jest np na emeryturze w moich wyobrazeniach. Siedza sobie razem w bibliotece przed komputerami, hehe wyobrazam sobie i mi para schodzi, no co dziadkow bede ganiac, przeciez oni maja wnuki, inne pokolenie:)
                                      • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 21:00
                                        W ogole ludzi na emery
                                        > turze traktuje no hmm ulgowo. Loppe jest np na emeryturze w moich wyobrazeniach
                                        > . Siedza sobie razem w bibliotece przed komputerami, hehe wyobrazam sobie i mi
                                        > para schodzi, no co dziadkow bede ganiac, przeciez oni maja wnuki, inne pokolen
                                        > ie:)

                                        Oj Kitty, jaka ty jesteś słodka, sentymentalna dziewuszka! :-) A jestem wredna i nie mam wyrozumiałości dla starszych panów, i Marek (nei emeryt zresztą) nie ma u mnie forów. Wyrozumiała i łagodna mogę być dla zwierzątek, dzieci i młodzieży płci obojga (tak do dwudziestkipiątki). Dziadków ganiam ;-) A Loppe, którego wieku nie znamy, jest dla mnie bytem ciut bezcielesnym i nie z tego świata :-)
                                        • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 29.01.13, 21:43
                                          aandzia43 napisała:

                                          A jestem wredna
                                          > i nie mam wyrozumiałości dla starszych panów, i Marek (nei emeryt zresztą) nie
                                          > ma u mnie forów.

                                          No i slusznie Aandzia, chca rozmawiac, niech sobie radza w pojedynku z ostra Dama, nie ma zmiluj :)

                                          ps. Urqu tez do starszych panow zaliczamy? :)
                                          • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 21:58
                                            Dzięki, dzięki. Taryfy ulgowej nie potrzebuję, tylko dlaczego nie dyskutujecie z tym, co napisałem ,tylko o mnie samym. Przeciez jeśli napiszę, że należy być szczupłym, sprawnym, fizycznie i seksualnie to nie ma to żadnego odnośnika do mojej osoby. Moze ja jestem wstrętnym smierdzącym aseksualnym grubasem i to nic nie ma do mojej tezy.
                                            Pozdrawiam z Rzeszowa
                                            Marek
                                            • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:14
                                              Taryfy ulgowej nie potrzebuję, tylko dlaczego nie dyskutujecie
                                              > z tym, co napisałem ,tylko o mnie samym.

                                              Bo, Królu Słońce, sam o sobie nieustająco piszesz ;-P Właściwie TYLKO O SOBIE ;-P
                                          • sabat-77 Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:30
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > ps. Urqu tez do starszych panow zaliczamy? :)

                                            Urqu, Gomorego, mnie, Kutuzowa. No to mamy już nadwyżkę etatów w tym Kabarecie Starszych Panów :D Tylko josef_to_ja by się nie nadawał, ale on raczył już nas od dłuższego czasu nie odwiedzać, tudzież - jak przypuszczam - zamienił się miejscami z pewnym innym sympatycznym użytkownikiem naszego forum.
                                            • triss_merigold6 Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:39
                                              Josef dręczy ematki.
                                      • sea.sea Re: Do sea.sea 29.01.13, 21:59
                                        Ale to są przecież po trzy-cztery linijki dialogu!
                                        Ponieważ Marek je lubi przytaczać po wielokroć, no to zapamiętałam: pierwszy o tej co robi loda z połykiem a potem się oblizuje i mówi, że była głodna, drugi o tym, co może dać prostytutka czego nie daje zwykła kobieta i trzeci o tym, że bierz mnie jak gumową lalę (tego zwrotu Marek nie używa, ale takie jest przesłanie cytatu).

                                        IMO ze wszystkich trzech cytatów przebija strach przed kobiecymi potrzebami emocjonalnymi i seksualnymi i niemożliwością sprostania im. Ciekawe, że większość forumowych harpii jakoś nie narzeka na kiepskie życie seksualne, czyli się znajdują jednak tacy, co dają radę. Albo po prostu harpiom nie wypada narzekać... (taka mała spiskowa teoria).
                                        • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 22:34
                                          Mam wielki szacunek dla kobiecych potrzeb,ale jestem przeciwko percepcji faceta, który zgodnie z wykładnią pism typu Cosmopolitan, jest jedynie tym, który ma dostarczać orgazmu. Koncentracja na nim zabija całą naszą przyjemność seksu i stąd tyle tematów i postów zrozpaczonych dziewczyn, pytajacych, dlaczego on nie chce, dlaczego on woli sam przy komputerze, dlaczego nie ma wzwodu?
                                          Jesli ja piszę że kazdy w seksie jest odpowiedzialny za swoją przyjemność, to jest be. A jeśli jakiś facet napisałby, że brak wytrysku jest z winy kobiety, napisałybyście, ze to absurd.
                                          Obciązanie odpowiedzialnościa facetów za brak waszej satysfakcji jest absurdem. Cytuje Tatianę Okupnik: niech mój mężczyzna nie przejmuje się moim orgazmem. Mój orgazm-moja sprawa. Niech cieszy sie, ze jest ze mną. Wtedy zawsze będzie chciał to ze mną robić.
                                          To tyle w temacie. Kilka spotkań z klientani, kolacja, alkohol. Dobranoc.
                                          Marek
                                          • sea.sea Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:01
                                            > Koncentracja na nim zabija całą naszą przyjemność seksu
                                            No i po co, po co ten seks z kobietą, kolacyjki, kwiatki, budowanie nastroju, jak można się spuścić w lalę. Lala co prawda pewnie trochę mniej aktywna, ale za to po spuście można się odwrócić i zasnąć od razu, a nie być zmuszonym wykonywać minetę, rozmawiać, czy wykonywać podobne ceregiele dzieki którym zwiększa się prawdopodobieństwo, że żywa partnerka będzie jeszcze skłonna kiedyś udzielić dupy :D (forma "udzielić dupy" jest w tym kontekście jak najbardziej zamierzona).

                                            No ale lalka nie pierze, nie rodzi dzieci i nie ceruje skarpetek...

                                            > dlaczego on nie chce, dlaczego on woli sam przy komputerze, dlaczego nie ma wzwodu
                                            Bo jest meduzą w spodniach, ale to nie powód, żeby go głaskać po główce, chyba że któraś faktycznie tak się boi być sama, że woli się chędożyć z czymś, co ma mniej testosteronu niż ona :)

                                            > A jeśli jakiś facet napisałby, że brak wytrysku jest z winy kobiety, napisałybyście, ze to
                                            > absurd.

                                            Czy mógłbyś dyskutować z określonymi wypowiedziami, a nie z jakimiś wyobrażeniami na temat tego, co napisałaby Ci tzw zbiorowość forumowa, bo akurat ja jestem w stanie sobie wyobrazić i przyjąć do wiadomości, że kobieta może mieć swój udział w braku wytrysku? :)

                                            > Cytuje Tatianę Okupnik: niech mój mężczyzna nie przejmuje się moim orgazmem. Mój
                                            > orgazm-moja sprawa. Niech cieszy sie, ze jest ze mną. Wtedy zawsze będzie chciał to ze
                                            > mną robić.

                                            Powtarzasz się z tą Tatianą, a mnie intryguje, dlaczego niby ona miałaby być autorytetem w tej dziedzinie. Komuś coś wiadomo o życiu uczuciowym i stażu związkowym Tatiany? :)
                                          • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:07
                                            > Mam wielki szacunek dla kobiecych potrzeb,ale jestem przeciwko percepcji faceta
                                            > , który zgodnie z wykładnią pism typu Cosmopolitan, jest jedynie tym, który ma
                                            > dostarczać orgazmu.

                                            Nie czytuję Cosmopolitan. Poza tym znam tyle zastosowań mężcyznzy, że używanie go TYLKO do uzyskiwania orgazmu uważam za jawne marnotrawstwo materiału ;-)


                                            > Koncentracja na nim zabija całą naszą przyjemność seksu

                                            Zgadzam się. Chociaż nie jestem pewna, czy pisząc "naszą przyjemność seksu" nie masz przypadkiem na myśli tylko mężczyzn. Znając twoją forumową i książkową (znaną tylko z cytatów, i wystarczy) twórczość, byłby to całkiem logiczny wniosek ;-)

                                            s
                                            > tąd tyle tematów i postów zrozpaczonych dziewczyn, pytajacych, dlaczego on nie
                                            > chce, dlaczego on woli sam przy komputerze, dlaczego nie ma wzwodu?

                                            Nie, dbanie o orgazm kobiety to nie jest przyczyna zaitneresowania mężczyzn pornografią. Nie nadużywaj znaku równości. Chociaż nadmierna lękliwość połączona z fiksacją na tym punkcie jak najbardziej mężczyznę kastruje.


                                            > Jesli ja piszę że kazdy w seksie jest odpowiedzialny za swoją przyjemność, to j
                                            > est be. A jeśli jakiś facet napisałby, że brak wytrysku jest z winy kobiety, n
                                            > apisałybyście, ze to absurd.

                                            Ależ ja też uważam, że każdy jest odpowiedzialny za swój orgazm! I dlatego nie sypiam z facetami, którzy:
                                            - domagają się wejścia w kobietę teraz i już (nawet na sucho, a co!), bo inaczej im opada i walą focha (znajdź sobie stosowny cytat z siebie samego)
                                            - do normalnego funkcjonowania jako mężczyzna potrzebują kobiety która ZAWSZE daje, bo "ma dużo wyrozumiałości dla potrzeb niedoskonałego mężczyzny"
                                            - na słowo "kobiecy orgazm" reagują jak Szatan na święconą wodę i ewangelizują w kierunku nie przejmowania się nim
                                            Jak widzisz biorę pełną odpowiedzialnść za swoje orgazmy. I dlatego je mam. Dodam jeszcze, że nie sama. Złośliwie dorzucę, że partner od seksu się nie miga i orgazmy też ma ;-)
                                            • triss_merigold6 Re: Do sea.sea 29.01.13, 23:21
                                              LOL.
                                              Wiem, że przynudzam ale mogę się podpisać, prawda?
                                              Przyznam, że raz spotkałam się w realu z wywodem pt.: kobiety wcale nie potrzebują orgazmu, bo co innego je zaspokaja. Doprawdy, ten pan nie miał mistrzowskich osiągów.
                                          • jesod Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 00:00
                                            marek.zak1 napisał:
                                            > Obciązanie odpowiedzialnościa facetów za brak waszej satysfakcji jest absurdem.

                                            Nie ma satysfakcji na żądanie - to działa w obydwie strony.
                                            Jednak sama satysfakcja ma swoje źródło w odpowiednich uwarunkowaniach - wszystko jest ze sobą powiązane - w seksie też.
                                            Nie sądzę, że kobieta ma/powinna wziąć na siebie całą odpowiedzialność za swoje poczucie spełnienia i radość z bycia razem.
                                            Mężczyźni mają zadanie, którego zdaje się, że czasem nie dostrzegają....
                                            I to nie jest wcale łatwe zadanie, bo... kobietę trzeba rozbroić, oswoić i obłaskawić. :)
                                            Ale od czego jest wytrwałość wojownika i zdobywcy?
                                            • sabat-77 Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 00:07
                                              jesod napisała:

                                              > Mężczyźni mają zadanie, którego zdaje się, że czasem nie dostrzegają....
                                              > I to nie jest wcale łatwe zadanie, bo... kobietę trzeba rozbroić, oswoić i obła
                                              > skawić. :)
                                              > Ale od czego jest wytrwałość wojownika i zdobywcy?

                                              JEZUS MARIA.
                                              Czy kobieta jest dziką bestią ?
                                              • jesod Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 00:22
                                                sabat-77 napisał:
                                                > Czy kobieta jest dziką bestią ?

                                                A dlaczego od razu dziką? :)
                                                • sabat-77 Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 00:44
                                                  jesod napisała:

                                                  > A dlaczego od razu dziką? :)

                                                  Ale jednak bestią ?
                                                  Spoko, w innym poście piszesz o pragnieniu wzajemnego tworzenia jedności.
                                                  Jak to się ma do siebie ?
                                                  Ja nie odczuwam pragnienia tworzenia jedności z kimś, kto oczekuje rozbrojenia, oswojenia i obłaskawienia. Ktoś taki stawia się automatycznie w pozycji wrogiej wobec mnie i jedyny sposób w jaki mogę mu udowodnić wyższość to zagranie mu na dupie podkutymi butami marsza żałobnego. Dosłowne lub metaforyczne.
                                                  Czy kobieta pragnie być pokonana przez mężczyznę ? O jakiej jedności można wtedy mówić ? Co za hipokryzja !
                                                  Wtedy nic dziwnego, że gardzicie słabymi, oni nie mają dość siły żeby przygiąć wasze karki do ziemi.
                                                  • jesod Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 01:07
                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > A dlaczego od razu dziką? :)
                                                    >
                                                    > Ale jednak bestią ?

                                                    Panie Sabat, Pan zbyt poważnie odebrał i potraktował moją odpowiedź. :)
                                                  • sabat-77 Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 05:48
                                                    jesod napisała:

                                                    > Panie Sabat, Pan zbyt poważnie odebrał i potraktował moją odpowiedź. :)

                                                    Oj nie rób tego. Nie ucz się sztuki dyskutowania od Sabata, bo zaraz oskarżą Cię o odwracanie kota ogonkiem i dorzucą do checklisty cech unikanych u bliźniego swego.
                                                    Nieistotne.
                                                    BTW. Nie odpowiedziałaś na to, czy moja intuicja ma podobne powody do dumy jej jak Twoja. Przez ten zręczny unik moje przypuszczenia robią się jeszcze bardziej prawdopodobne.
                                                  • jesod Re: Odpowiedzialność za wspólną radość 30.01.13, 14:07
                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > Ale jednak bestią ?

                                                    Kto w kobiecie szuka bestii z pewnością ją znajdzie. Lęk będzie sprawiał, że każdą trzeba będzie przejrzeć na wylot, by upewnić się czy jakieś cząstki tej bestii w sobie nie posiada, a to z kolei może stanowić dla mężczyzny poważne zagrożenie.
                                                    W końcu kobieta to szatan w spódnicy - czyż nie tak? :) Dlatego kościół tak skwapliwie oddał swego czasu kobietę pod troskliwą opiekę mężczyzny...

                                                    Ja jednak nie twierdzę, że kobieta jest bestią - pomijając przypadki patologiczne.
                                                    To Ty tak odczytałeś moją odpowiedź... Lecz co było powodem takiego, dosyć ostrego, jej odbioru?

                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > Ja nie odczuwam pragnienia tworzenia jedności z kimś, kto oczekuje rozbrojenia,
                                                    > oswojenia i obłaskawienia. Ktoś taki stawia się automatycznie w pozycji wrogie
                                                    > j wobec mnie i jedyny sposób w jaki mogę mu udowodnić wyższość to zagranie mu n
                                                    > a dupie podkutymi butami marsza żałobnego.

                                                    Po co ta agresja i odbiór na wrogie nastawienie wobec Ciebie?
                                                    Chcąc stworzyć z kobietą jedność (odnalezienie swojej Drugiej Połowy) musisz najpierw ją poznać - to jest ten element rozbrojenia, po to by umieć z nią postępować i znaleźć porozumienie (element oswojenia) i wreszcie uwrażliwić ją na siebie - byś stał się dla niej jej częścią i był dla niej ważny, tak jak ona sama dla siebie (element obłaskawienia).

                                                    Pisząc o poznaniu nie mam tu wcale na myśli tylko i wyłącznie wyglądu zewnętrznego i jego walorów, które przyciągają mężczyznę optycznie, fantazyjnie budzą i podrażniają pożądanie. Poznanie to całokształt - wygląd, reakcje, zachowania, postępowanie. Jeśli nie poznasz właściwie terenu - będziesz jak na polu minowym - w tym sensie pisałam o rozbrojeniu.
                                                    Poznanie wymaga zrozumienia chęci poznania, odkrycia tego, co da się odkryć ale wcale nie musi się to wiązać z wynikiem zrozumienia samej kobiety ( jako całości). Coś na zasadzie rozumiem jak to działa, ale mogę nie pojąć dlaczego to tak właśnie działa i... nie muszę tego robić - lecz akceptuję to, odpowiada mi to, chcę właśnie tego, a nawet kocham to.

                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > Czy kobieta pragnie być pokonana przez mężczyznę ? O jakiej jedności można wted
                                                    > y mówić ? Co za hipokryzja !

                                                    Pochopny jesteś w swoich wnioskach, a czasem wystarczy dopytać i wyjaśnić o co chodzi.
                                                    Chcesz poznać - to poznawaj, a nie rzucaj się od razu do dupy z podkutymi butami i nie wyznaczaj miejsca w szeregu.

                                                    sabat-77 napisał:
                                                    > Wtedy nic dziwnego, że gardzicie słabymi, oni nie mają dość siły żeby przygiąć
                                                    > wasze karki do ziemi.

                                                    To niebezpieczne, co napisałeś. Szczególnie w kontekście tego przyginania kobiecych karków do ziemi. To pachnie przemocą i agresją, a one mają swoje źródło w niepewności, lęku i frustracji.
                                                    Musicie być mocni by zapanować nad bestią? :)
                                        • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 22:42

                                          > IMO ze wszystkich trzech cytatów przebija strach przed kobiecymi potrzebami emo
                                          > cjonalnymi i seksualnymi i niemożliwością sprostania im.

                                          Tak przebija, że dziurawi całość czyniąc ją nie do strawienia ;-)

                                          Ciekawe, że większość
                                          > forumowych harpii jakoś nie narzeka na kiepskie życie seksualne, czyli się znaj
                                          > dują jednak tacy, co dają radę.

                                          No coś ty, takie rzeczy to tylko w Erze! Harpie, feministki i wszystkie inne kobiety "wymagajace" nie mogą mieć szczęśliwego życia małżeńskiego i erotycznego! ;-)
                                          • triss_merigold6 Nie chce mi się pisać 29.01.13, 23:05
                                            Nie chce mi się pisać więc tylko podpiszę się pod Andzią.
                                            "Zrozumienie dla potrzeb" jawi mi się dość bezpłciowo i mdło. To takie "no dobra, masz".
                                            Przy całym swoim temperamencie i równo od okresu dojrzewania wysokim libido, miewam dni kiedy mi się nie chce. Ze zmęczenia, stresu, niewyspania, braku nastroju, przeziębienia, wkurwu etc. I mojemu partnerowi czasem też się nie chce z powodów jak wyżej. Sugeruję, że to dość ludzkie i zwyczajne.
                                            • aandzia43 Re: Nie chce mi się pisać 29.01.13, 23:24
                                              > Przy całym swoim temperamencie i równo od okresu dojrzewania wysokim libido, mi
                                              > ewam dni kiedy mi się nie chce. Ze zmęczenia, stresu, niewyspania, braku nastro
                                              > ju, przeziębienia, wkurwu etc. I mojemu partnerowi czasem też się nie chce z po
                                              > wodów jak wyżej. Sugeruję, że to dość ludzkie i zwyczajne.

                                              Sugeruję, że to z powodu bycia żywym człowiekiem z dość pobudliwym układem nerwowym. Zimnokrwiste kobiety mogą dawać albo nie dawać i wielkiej różnicy im to nei robi. Czasem się podniecą w trakcie, częściej nie, zmartwienia nie ma. Chłop chce - dam, nie chce - idę spać. Gorącokrwiste klaczki lubią rżnięcie nadzwyczaj, rejestry rozkoszy mają szerokie i bez trudu wyciągają górne C. Podniecić im się jest bardzo łatwo, odpowiedzialność za swój orgazm mają wpisaną w geny ;-) Ale to nie są kobyły do zaprzęgania do pługa. Tak potraktowane giną marnie. Więc niech się łóżkowi oracze żenią z łóżkowymi perszeronkami, a łóżkowi jeźdźcy pustyni z łóżkowymi arabkami ;-)
                                              • triss_merigold6 Re: Nie chce mi się pisać 29.01.13, 23:37
                                                Generalnie to wiem co mi potrzebne. Na co dzień od 6:15 rano funkcjonuję na wysokich obrotach i wieczorem muszę mieć tę godzinę na wyciszenie się. Bywa, że w ciągu dnia odczuwam nagłe chęci, a po 21 przysypiam czytając na głos bajkę. D
                                                Pozytywne (chociaż z powodów organizacyjnych rzadsze niż bym chciała ) jest to, że nadal staramy się korzystać z wolnej chaty. Marzę o chwili kiedy oba bachory będą w wakacje zaopiekowane przez jakieś kolonie/obozy.
                                    • aandzia43 Re: Do sea.sea 29.01.13, 21:03
                                      > I tym jego, pożal się Boże, bohaterom, co marzą o posuwaniu kobiet jak gumowyc
                                      > h lal, bo jak mają się na chwilę skoncentrować na odczuciach posuwanej, to im s
                                      > ię penis chowa do środka i skulony przytula do wątroby pochlipując cichutko i b
                                      > łagając o chwilę spokoju - też

                                      Hihihi, przytulony do wątroby penis bezpłciowego bohatera ;-P Jak to sobie wyobraziłam... ;-P
                            • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 29.01.13, 13:36
                              marek.zak1 napisał:

                              > Ależ wiekszość fcetów jest właśnie taka i to jest wasz dramat, dziewczyny. Wiek
                              > szość z Was jest skazana na dupowatego, leniwego, a przy tym zadufanego w sobie
                              > faceta. Współczuję.

                              Nikt na nic nie jest skazany dopoki wlasciwy sad tego nie orzeknie. Kazdy ma prawo wyboru.
                              • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 14:39
                                Bierze się co jest do wzięcia.
                                • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 29.01.13, 14:48
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Bierze się co jest do wzięcia.

                                  Ale przeciez nie trzeba wcale brac.
                                  • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 16:52
                                    Lepsze samotne noce, weekendy i wakacje? Część kobiet uważa, że jednak nie i lepszy słaby facet niż żaden.
                                    • hello-kitty2 Re: Do sea.sea 29.01.13, 17:27
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Lepsze samotne noce, weekendy i wakacje?

                                      Zalezy jakie masz priorytety Marek.

                                      Część kobiet uważa, że jednak nie i le
                                      > pszy słaby facet niż żaden.

                                      Zgadza sie ale nie ma co zalowac/wspolczuc. Kazdy niesie swoj wlasny krzyz = ponosi konsekwencje wlasnych wyborow.
                                      • marek.zak1 Re: Do sea.sea 29.01.13, 17:40
                                        Dokładnie. Życie to sztuka wyboru.
                                        M
            • wasik79 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 01:29
              Seks, choć ważny, jest tylko jednym z elementów pożycia małżeńskiego. Ważne, aby budować głęboką relację. Jeśli będziesz przyjacielem swojej żony, to seks znajdzie się na miejscu odpowiednim dla was w danym momencie. Raz będzie ważniejszy, raz mniej.
              • bcde Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 02:18
                Jeśli będziesz przyjacielem swojej żony, to seks zna
                > jdzie się na miejscu odpowiednim dla was w danym momencie. Raz będzie ważniejsz
                > y, raz mniej.

                Nieprawda, niestety.
          • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 01:01
            No cóż Marku, kocham i poważam mojego męża m.in.dlatego, ze aby czuł się moim mężczyzną nie muszę rozkładać nóg na każdą jego fanaberię i kwiczeć z zachwytu na każdym minutowym spazmemm (jak mamusia nad byle wypociną ukochanego synka). Chociaż mam wiele zrozumienia dla jego różnych potrzeb, nie traktuję go jak nadopiekuńcza mamcia ;-) I dlatego mogę go pożądać - synia, którego musiałabym ciągle klepać po plecach, żeby się biedaczyna nie zapłakał z braku owaacji po każdym pierdnięciu NIE DA SIE POŻĄDAĆ.
            Mam wrażenie, ze wychodzi mu to na dobre. No i ja też mam radochę z seksu (której nie miałabym będąc w sytuacji twojej żony), ale rozumiem, ze taki szczegol nie interesuje cię zbytnio. Na co komu "wymagające" kobiety? ;-)
            • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 09:22
              To, co piszesz jest typowy trickiem opisanym przez Schopenhauera w ,,Erystyce", a więc doprowadzenie tezy przeciwnika do absurdu i wysmianie jej.
              Polecam - to tylko 100 stron A5.
              Marek
              • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 13:01
                No dobra, już wiemy, że ty wiesz, jako rzecze Schopenhauer, a teraz co konkretnie i na temat odpowiesz na moje posty?
                • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 13:11
                  ;-) I dlatego mogę go pożądać - synia, którego musiałabym ciągle klepać po plecach, żeby się biedaczyna nie zapłakał z braku owaacji po każdym pierdnięciu NIE DA SIE POŻĄDAĆ.

                  Nic dodać, nic ująć.
                  • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 14:30

                    > ;-) I dlatego mogę go pożądać - synia, którego musiałabym ciągle klepać po plec
                    > ach, żeby się biedaczyna nie zapłakał z braku owaacji po każdym pierdnięciu NIE
                    > DA SIE POŻĄDAĆ.
                    >
                    > Nic dodać, nic ująć.

                    Ale co dodać, co ująć? Masz wątpliwości co do tego, że mamusie synków nie pożądają? Spytaj pań z forum, albo eksperta od tematu Urquharta :-) Skoro kobieta NIGDY nie odmawia, bo, jak piszesz:
                    "Nie. Zawsze, jako kobieta mądra i kochająca swojego, bardzo dalekiego od ideału, męża, miała wiele zrozumienia dla moich potrzeb"
                    to, ni mniej nie więcej, oznacza, że w ich pożyciu liczą się TYLKO potrzeby jej męża. A więc traktuje dorosłego faceta jak synia. Bo inaczej co? Rozpłacze się, strzeli focha, nigdy więcej mu nie stanie? Mójboszszsze, straszne. W moim świecie normalny mężczyzna CZASAMI doznaje odmowy, nie doznaje z tego powodu wewnętrznej zapaści, nie staje się impotentem i nei chowa urazy do końca życia. Dla równowagi: normalna kobieta też. Masz jeszcze jakiś cytat do rozpracowania?

              • gomory Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 13:45
                > To, co piszesz jest typowy trickiem opisanym przez Schopenhauera w ,,Erystyce",

                A najlepsze jest to, ze takie odsylanie do Erystyki sam Schopenchauer tez opisal jako nieuczciwy wybieg w dyskusji :D.
                • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 13:52
                  Tak, bo są tam opisne erystyczne tricki i nie należy z nich korzystać w merytorycznej dyskusji. Ja nie odsyłam do Erystyki, tylko wskazuję, który trick został użyty.
            • gomory Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 14:31
              > No cóż Marku, kocham i poważam mojego męża m.in.dlatego, ze aby czuł się moim mężczyzną nie muszę rozkładać nóg na każdą jego fanaberię i kwiczeć z zachwytu na każdym minutowym spazmemm

              Ale przyznasz, ze zona Marka moze rozkladac uda z poczucia milosci i wlasnego podniecenia, a nie checi spelniania mezowskiej fanaberii. W koncu nic nie wspominal o tym, ze w trakcie zagryza zeby cierpiac za czas zaborow i ojczyzne ;).
              • marek.zak1 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 14:42
                Dzięki za wsparcie. Jęsli kobieta kocha swojego meża, a w dodatku go lubi, lubi także sprawiac mu radość samą sobą.
                Kitty, tak jest ?
                M
                • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 14:56

                  > Dzięki za wsparcie. Jęsli kobieta kocha swojego meża, a w dodatku go lubi, lubi
                  > także sprawiac mu radość samą sobą

                  No zgadza się, sama stosuję. Ale co to ma do naszej dyskusji? Nie widzisz różnicy miedzy tym słusznym ze wszech miar zdankiem, którym się teraz podpierasz, a twoim postem z wczoraj?

                  "Nie. Zawsze, jako kobieta mądra i kochająca swojego, bardzo dalekiego od ideału, męża, miała wiele zrozumienia dla moich potrzeb.
                  To wlasnie miłość robi różnicę :). Kobiety raczej nie poważają i nie kochają slabych i rozchwianych facetów i to jest praprzyczyna późniejszych kłopotów, a nie koniecznośc przygotowania kolacji i bóle głowy. Prawda?."
                • hello-kitty2 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 15:15
                  marek.zak1 napisał:

                  > Dzięki za wsparcie. Jęsli kobieta kocha swojego meża, a w dodatku go lubi, lubi
                  > także sprawiac mu radość samą sobą.
                  > Kitty, tak jest ?
                  > M

                  He? A co Ty mnie tu wolasz? Rozmawiasz z Aandzia. Sluchaj co mowi uwaznie i mysl co odpowiedziec, bo to kobieta z doswiadczeniem jest. Ja to sie moge od niej uczyc. Odmeldowuje sie.
              • aandzia43 Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 14:50
                >
                > Ale przyznasz, ze zona Marka moze rozkladac uda z poczucia milosci i wlasnego p
                > odniecenia, a nie checi spelniania mezowskiej fanaberii. W koncu nic nie wspomi
                > nal o tym, ze w trakcie zagryza zeby cierpiac za czas zaborow i ojczyzne ;

                Ależ przyznam przyznam wierzgając z radości nóżkami, bo sama tak robię :-) Nie musicie wyważać otwartych drzwi. Sęk w tym, że nie na żądzę żoniną się Marek powołał. Powołał się na ZROZUMIENIE DLA POTRZEB. Robi różnicę, prawda? Miłość celowo zostawiam chwilowo na boku, bo jej odmian jest dużo. Macierzyńska też ;-)
              • jesod Rozkłada uda 28.01.13, 14:55
                gomory napisał:
                > Ale przyznasz, ze zona Marka moze rozkladac uda z poczucia milosci i wlasnego p
                > odniecenia, a nie checi spelniania mezowskiej fanaberii.

                Jeśli to robi i wchodzi w to element podniety - to raczej razem powinni dobrze się bawić.
                Użyte tutaj określenie "rozkłada uda" zaznaczało bierność żony w mężowskich igraszkach, a robienie tego z miłości jest dawaniem zabawki, której pożąda mąż (a może synuś?).
                Tu raczej została podkreślona/wyeksponowana bierność (z miłości?) żony.

                Czasem jest tak, że to mężczyzna w trakcie igraszek uświadamia kobiecie, że ona jednak ma wielką ochotę.
                Tu nie działa pstryczek-elektryczek.
                Marek go włączył u siebie, ale światło się jednak się nie jarzy... Można powiedzieć, że tylko miga.
                • marek.zak1 Re: Rozkłada uda 28.01.13, 15:56
                  Nie zawsze mam pełną wiedzę, ale małżeństwo to także umiejetnośc kompromisu. Przecież nie zawsze jest tak, że kobieta bardzo chce. Może być że trochę chce, a że widzi, że mąż bardzo, dlaczego ma nie zrobić mu frajdy? Czasami jak nie ma ochoty, albo okoliczności nie sprzyjają (pożar, trzęsienie ziemi, itp.) sprawę się odklada. To tak, jak byłem dzieckiem, lubiłem dostawć prezenty, a teraz sam wolę dawać tym, których lubię. Traktuję to jako prezent.
      • rekreativa Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 27.01.13, 16:14
        Co właściwie masz na myśli mówiąc "facet zdominowany przez kobietę". To znaczy jaki? Taki, który słysząc "nie teraz, muszę zrobić pranie i jeszcze przejrzeć papiery do pracy na jutro", odpuszcza i idzie pooglądać TV?
        I jaka miałaby być reakcja faceta niezdominowanego?
    • stary.dziadyga Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 28.01.13, 19:30
      > Niestety tak bywa bardzo często. I choć kobiety doszukują się innych przyczyn t
      > eoretycznej oziębłości partnera, nie biorąc pod uwagę tego prostego mechanizmu,
      > to czasem dochodzą do prawidłowych wniosków, ale niestety zazwyczaj jest już z
      > byt późno, aby odzyskać to co się utraciło.

      "Za późno" - dobre sobie. Gdyby to było takie proste i "wystarczyłoby" uprawiać seks zawsze wtedy kiedy chce tego partner, nie mielibyśmy tylu problemów wokól seksu w monogamicznych zwiazkach.

      Jeśli parntner idzie z nami do łóżka z poczucia obowiązku, bez ochoty i pożadania z własnej strony to ten fakt widać, słychać i czuć. A kto przy zdrowych zmysłach chciałby uprawiać seks w takich warunkach?

      Mechanizm zaniku pożdania może i słusznie uchwycony, tylko pozostaje pytanie: i co z tym fantem zrobić?
      • urquhart Re: Odrzucenie w seksie a męskie ego, poczucie wa 14.02.13, 12:19
        stary.dziadyga napisała:
        > > to czasem dochodzą do prawidłowych wniosków, ale niestety zazwyczaj jest
        > już z
        > > byt późno, aby odzyskać to co się utraciło.
        >
        > Mechanizm zaniku pożdania może i słusznie uchwycony, tylko pozostaje pytanie: i
        > co z tym fantem zrobić?

        Czyli mamy chwalebny przykład myślenia przed szkodą, kiedy nie jest jeszcze za późno?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka