Dodaj do ulubionych

Lepiej się wyszaleć za młodu?

15.01.14, 12:42
Nawiązując do wypowiedzi w wątku obok - czy 'szalenie' za młodu przywyczaja do przelotnych znajomości, czy może prowadzi do wyszalenia się i stabilizacji później w związku?
Zakładam wątek, bo osobiście mnie to interesuje :). A tu przyczynek do dyskusji:

www.psychologytoday.com/blog/sex-murder-and-the-meaning-life/201401/is-it-good-or-bad-sow-your-wild-oats?tr=HomeEssentials
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 12:56
      > Nawiązując do wypowiedzi w wątku obok - czy 'szalenie' za młodu przywyczaja do
      > przelotnych znajomości, czy może prowadzi do wyszalenia się i stabilizacji późn
      > iej w związku?

      Jestem sceptycznie nastawiony do koncepcji wychowawczych zakładających swobodę kształtowania tego co jest dane człowiekowi przez Pana... Jak napisano w Piśmie Świętym, chodzi raczej o... rozwijanie swoich talentów i oczywiście zmniejszanie wad...
      • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 13:00
        Temperujcie swoje wady bracia i siostry, lecz nie próbujta ich w zalety przerabiać. Zalety już macie...
      • kutuzow Co ma Biblia do... 15.01.14, 13:08
        loppe napisał:
        > Jestem sceptycznie nastawiony do koncepcji wychowawczych zakładających swobodę
        > kształtowania tego co jest dane człowiekowi przez Pana... Jak napisano w Piśmie
        > Świętym, chodzi raczej o... rozwijanie swoich talentów i oczywiście zmniejszan
        > ie wad...

        Loppe, naprawdę chcesz w dyskusji o doświadczeniach seksualnych podpierać sie Bibią?
        Już chyba wolałem jak pisałeś o astrologii -już tamto miało więcej sensu (bo nie dało się nijak zweryfikować przynajmniej). Tutaj zaś wchodzisz na grząskie pole. Pierwszy problem, czy wybierasz podejście ze starego czy z nowego testamentu. Nie wiem czy wiesz, ale one są dość różne.

        Tak ogólnie zaś "w temacie" to wrzucam tak na przemyślenie:
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a42b4017fb4852c2.html
        • loppe Re: Co ma Biblia do... 15.01.14, 13:12
          Kontempluj bracie Pismo Święte, a mniej o nim dyskutuj, a wielce zyskasz...

          Bo nie Tobie ani mnie zawalczyć z najważniejszym tekstem który stworzył naszą cywilizację judeochrześcijańską...
          • kutuzow Historia córek Lotta -dla Loppego pod rozwagę 15.01.14, 13:43
            loppe napisał:

            > Kontempluj bracie Pismo Święte, a mniej o nim dyskutuj, a wielce zyskasz...
            >

            Loppe byłoby dobrze gdybyś jeszcze wiedział na o się powołujesz. Skoro rozmawiamy tutaj o "doświadczeniach" młodości, to może się odniesiesz do doświadczeń córek Lota. Poniżej masz ich historię:

            Historia Lota i jego córek jest na prawdę ciekawa, zwłaszcza po ich szczęśliwej ucieczce z Sodomy. Zatrzymali się oni w jaskini koło miejscowości Zoar. Córeczki Lota w trosce o utrzymanie lotowego rodu postanowiły coś zrobić. A że żadnego odpowiedniego chłopa w okolicy nie było, postanowiły upić tatusia, żeby był „łatwiejszy". Tak też uczyniły. Pierwszej nocy starsza córka weszła pijanemu tatusiowi do łóżka i odbyła z nim stosunek płciowy (Genesis 19:33). Następnego wieczora córki upiły tatusia ponownie i tym razem młodsza córka poszła kopulować się z tatusiem (Genesis 19:34-35).

            W efekcie tych kazirodczych stosunków obie córki Lota urodziły synów. Starsza nazwała swojego Moab co znaczy „pochodzący od ojca", który ponoć dał początek wszystkim biblijnym Moabitom. Młodsza nazwała syna Ben-ammi, co oznacza „syn mojego rodu", który stał się protoplastą Ammonitów (Genesis 19:36-38).

            Żeby było śmiesznie okazuje się, że moabitka Ruth, czyli potomkini Moaba, wyszła za mąż za syna króla Salomona Boaza, pradziadka Dawida (Ruth 4:18-22). Warto tu przypomnieć, że, jak uczy Nowy Testament, Zbawiciel pochodził z „rodu dawidowego i salomonowego" (Mateusz 1:2-16). Wychodzi więc na to, że jedynie dzięki kazirodczym stosunkom Lota z córkami, mógł się narodzić Józef ojciec Jezusa. A żeby było jeszcze śmieszniej wychodzi, że albo proroctwo się spełniło i Józef był ojcem Jezusa, czyli Jezus nie był „synem bożym". Albo Jezus nie był synem Józefa czyli proroctwo się nie spełniło. I tak źle i tak źle.

            Cała ta pikantna sprawa nasuwa szereg fundamentalnych pytań natury moralnej. Jeśli Lot i jego córki nie zostały potępione w Biblii za stosunki kazirodcze, lub porażone gromem z nieba przez Jahwego, czy oznacza to, że dla Boga stosunki płciowe na linii tata-córka w pijanym widzie to nic zdrożnego? Jeśli tak, to dlaczego Kościół czepia się do tak normalnej i naturalnej rzeczy jak stosunki „pozamałżeńskie"? Jeśli natomiast Kościół piętnuje stosunki kazirodcze, to na jakiej podstawie? Bowiem albo Biblia jest świętą księgą i „słowem bożym" czyli nie podlega ani krytyce, ani interpretacji, wtedy seks z córką jest OK, bo Bóg ani Lota, ani córek nie ukarał a nawet nie napiętnował. Albo jeśli seks z córką to grzech, to Kościół nie jest w zgodzie z Biblią choć bardzo lubi się powoływać na autorytet moralny tego zbioru starożytnych żydowskich klechd.

            źródło:
            www.racjonalista.pl/kk.php/s,4032
            • loppe skjkfjwiohf0erhg0 15.01.14, 13:48
              Odpowiem Ci od razu. Nie będę nawet czytać tego, nie będziesz mi przewodnikiem po Biblii. Może za rok gdy przeczyścisz swój toksyczny umysł, bo za takowy twój uważam, bez urazy
              • loppe Re: skjkfjwiohf0erhg0 15.01.14, 13:52
                Pamiętajcie, ludzie toksyczni wierzą że mają przepis na was i będą wam nieproszeni mówić jak się macie zmienić żeby im się spodobać. Na chwilę.

                Toksycznym ludziom jak kutuzov mówimy:

                www.youtube.com/watch?v=I0t5fUC4jgc
                I pozostajemy sobą
                • kutuzow Piękny przykład kultury gościa od Biblii 15.01.14, 14:00
                  loppe napisał:

                  > Toksycznym ludziom jak kutuzov mówimy:
                  >
                  > www.youtube.com/watch?v=I0t5fUC4jgc
                  > I pozostajemy sobą

                  taaa. Nawet nie jestem zaskoczony. Gdy brakuje argumentów włącza się agresja.
                  Śmiesznie tylko to wygląda to "odpierdol sie" w zestawieniu z nawoływaniem do kierowania się naukami Pisma Świętego.

                  Ośmieszasz się Loppe tylko..
                  • loppe Re: Piękny przykład kultury gościa od Biblii 15.01.14, 14:04
                    Dupku to my podbiliśmy ten świat. Judeochrześcijanie. Z Biblią u podstawy.
                    • kutuzow Re: Piękny przykład kultury gościa od Biblii 15.01.14, 14:09
                      loppe napisał:

                      > Dupku to my podbiliśmy ten świat. Judeochrześcijanie. Z Biblią u podstawy.

                      loppe, dobrze Ci radze odpuść sobie zanim jeszcze bardzie się ośmieszysz. Błysnąłeś już elokwencją, błysnąłeś już kultura osobistą, teraz się tylko pogrążasz.
                      • loppe Re: Piękny przykład kultury gościa od Biblii 15.01.14, 14:09
                        kutuzow napisał:

                        > loppe napisał:
                        >
                        > > Dupku to my podbiliśmy ten świat. Judeochrześcijanie. Z Biblią u podstawy
                        > .
                        >
                        > loppe, dobrze Ci radze odpuść sobie zanim jeszcze bardzie się ośmieszysz. Błysn
                        > ąłeś już elokwencją, błysnąłeś już kultura osobistą, teraz się tylko pogrążasz.


                        dupek:)
                        • loppe Re: Piękny przykład kultury gościa od Biblii 15.01.14, 14:13
                          Facet zachowuje się jak misjonarz który przybył na jakiś czarny ląd. Kutuzov, Ty jesteś idiotą i nawet nie wiesz o tym ha ha ha
                          • kotoshi Re: Piękny przykład kultury gościa od Biblii 19.01.14, 09:59
                            loppe napisał:

                            > Facet zachowuje się jak misjonarz który przybył na jakiś czarny ląd. Kutuzov, T
                            > y jesteś idiotą i nawet nie wiesz o tym ha ha ha

                            Loppe, strasznie mnie zaskoczyłeś.
              • kutuzow Bo pytanie okazało się niewygodne :-) 15.01.14, 13:52
                Widzisz Loppe, dla takich ludzi jak Ty, którzy najpierw wyskakują z Bliblią, żeby potem podkulić ogon gdy padają niewygodne pytanie mam tylko jedno określenie:

                www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6a24e93b3cff9f21.html
                • loppe Re: Bo pytanie okazało się niewygodne :-) 15.01.14, 13:55
                  www.youtube.com/watch?v=I0t5fUC4jgc
                  • loppe Re: Bo pytanie okazało się niewygodne :-) 15.01.14, 14:00
                    Ja Kutuzowowi napisałem tu na forum już pół roku temu - nie potrzebujesz mnie czytać jeśli nowe treści drażnią mózg twój. I ja osobiście nigdy nie piszę pierwszy do niego. Kutuzow jest napalony na odzywanie się do mnie. Kontruję teraz. Uważam go za ograniczonego człowieka. Nie chciałem tego pisać.
            • kruche_ciacho Re: Historia córek Lotta -dla Loppego pod rozwagę 15.01.14, 13:51
              a to dlatego ze te historie dotycza starego testamentu
              przyjscie na ziemie Jezusa znioslo to co stare i obowiazujacy dla chrzescijan stal sie nowy testament czyli ewangelie, dzieje apostolskie, listy do......, ksiega objawienia.
              gdzie dokladnie znajduje sie ta jego wypowiedz juz nie pamietam :)
              • kutuzow Re: Historia córek Lotta -dla Loppego pod rozwagę 15.01.14, 13:56
                kruche_ciacho napisała:

                > a to dlatego ze te historie dotycza starego testamentu

                Widzisz Loppe wyskoczył z Biblią, która składa się zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu.
                Zadałem mu najpierw pytanie o który testament mu chodzi, ale na tak "szczegółowe" pytanie już nie radził sobie z odpowiedzią.

                Jak pisałem -lepiej żeby już został przy tych swoich znakach zodiaku :-)

                Poza tym historia córek Lota bardzo dobrze wpisuje się w temat wątku o "szaleństwach za młodu". Przykład ten pokazuje że warto być otwartym na nowe "eksperymenty" ;-)
              • rekreativa Re: Historia córek Lotta -dla Loppego pod rozwagę 15.01.14, 14:20
                Tak, tak, ale kiedy trzeba gejowi dopierdolić, albo promować karę śmierci, to wtedy Stary Testament nikogo w rączki nie parzy, wręcz przeciwnie.
      • yoric Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 14:09
        > Jestem sceptycznie nastawiony do koncepcji wychowawczych zakładających swobodę
        > kształtowania tego co jest dane człowiekowi przez Pana... Jak napisano w Piśmie
        > Świętym...

        Loppe... SERIO?
        • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 16:28
          No jakie SERIO? Ty się zachowujesz jak gimnazjalista, a wydaje ci się że coś wiesz na pewno. I to jest żałosne.

          A teraz jeden z najbardziej awangardowych i wiedzących o co chodzi:

          www.youtube.com/watch?v=ANQspcmfhJU
    • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 13:13
      Wiesz, z moich obserwacji wynika, że nie ma takiej reguły: "wyszalał/a się za młodu, to będzie z nim/nią spokój".
      Znam takich, co nie szaleli za młodu i nie szaleją na starość, i takich, co szaleją całe życie.
      Sama w młodości na polu damsko-męskim nie szalałam wcale, teraz zbliżam się do 40, od 10 lat z tym samym chłopem i szczerze mówiąc, jakiejś wielkiej potrzeby, żeby nadrabiać zaległości, nie odczuwam.
      Kombinuję, że może nawet szalenie za młodu stwarza większe zagrożenie - taka osoba może w pewnym wieku odczuwać większą tęsknotę i ochotę, żeby jeszcze chociaż raz , albo dwa odświeżyć te smaczki z młodości. (niż ta osoba, która smaczków nie doświadczyła, więc nie ma za czym tęsknić).
    • kutuzow Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 13:32
      Yoric -nie mogę otworzyć linka, ale napiszę Ci moje podejście. Zdecydowanie jestem za "wyszaleniem za młodu", ponieważ nasz charakter buduje się właśnie poprzez różne doświadczania. To trochę analogiczne do tego jak doświadczenia testowania różnych potraw za młodu przekłada się na nasz gust kulinarny. Jeśli dziecko wcina tylko hamburgera, pizze i słodycze, to potem nie smakuje mu bardziej wyrafinowana potrawa. Obecnie mamy Internet, więc nawet ktoś kto od szkoły średniej jest z tym samym partnerem, ma możliwość "podejrzenia" innych opcji i ew. rozwinięcia swego repertuaru. To jak brak doświadczenia "za młodu" przekłada się na jakość seksu widać dobrze w pokoleniu naszych rodziców, gdzie nie było Internetu, Świerszczyków i często pierwszy raz był po ślubie. W efekcie seks stawał się "obowiązkiem" bo nie dawał przyjemności otoczony całym systemem zakazów i tabu.

      Zobacz, że większość kobiet ceni sobie doświadczenie u partnera. Przypadki skrajne wręcz całą odpowiedzialność za życie erotyczne pary składa na barki faceta. dobrze żeby ten facet mógł gdzieś te doświadczenie zdobyć.

      Druga kwestia. Nasze podejście do życia, system wartości bardzo zmienia się na przestrzeni okresu 20-30 lat. Często mając 30+ mamy zupełnie inne priorytety niż mając 20+. Mały procent związków zawartych w wieku lat 19-20 potrafi przetrwać tą pierwszą dekadę, ponieważ po 10-ciu latach to dwoje zupełnie rożnych ludzi niż wtedy gdy się pobierali. Ciężko więc "czekać" ze zbieraniem doświadczenia w oczekiwaniu na odpowiedni związek.

      Trzecia kwestia - wszechogarniająca kultura konsumpcji. Żyjemy w czasach gdy reklamy bombardują nas przekazem "zadbaj o siebie -jesteś tego warta/warty". Wiele osób przejmuje egocentryczne nastawienie do świata. W takiej sytuacji jest dużo większa presja na realizację marzeń/fantazji. Jeśli jakiś facet zapragnie poszaleć na kładzie, albo skoczyć ze spadochronu, to mając tylko minimum środków może sobie to marzenie zrealizować. Jeśli spojrzymy na najpopularniejszą męską fantazję -trójkąt KKM, to czemu nagle taki facet 35+ mający tą samą zonę od 15 lat miałby sobie odpuścić realizację tego marzenia skoro jest ono na wyciągnięcie reki? Skoro wszystkie inne już zrealizował? Konsumpcjonizm nie ułatwia podejmowania rozsądnych decyzji, raczej pochwala decyzję -czemu mam sobie tego odmawiać. Więc wg mnie lepiej "za młodu" eksperymentować i szaleć niż później żałować i ulegać fantazją ze stratą dla związku.

      3B -dostępność amatorskiego porno pokazuje szczególnie facetom, że szalone rzeczy nie są udziałem tylko aktorów porno. Nagle okazuje się że tysiące (jeśli nie setki tysięcy) osób ma fajne pomysły, realizuje jakieś fantazje. Dwadzieścia lat temu facet bez doświadczenia który miał od 20 roku życia tą samą żonę, łatwiej rozumiał jej zakazy w stylu "do buzi nie wezmę bo się szanuję -nie jestem dziwką, w pupę nie bo to grzech śmiertelny, przy świetle nie, bo sie wstydzę itp". Teraz facet bez doświadczenia, który widzi że inni mają fajne życie erotyczne już nie kupuje argumentu pt: "takie rzeczy to tylko na filmach porno robią" Jeśli gostek sobie nie poużywał wcześniej to może się czuć jak frajer, omija go bowiem coś fajnego co jest udziałem innych obok.
      • rekreativa Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 14:13
        Że zbieranie doświadczeń w młodości (czy to praktycznych, czy nawet teoretycznych) może wpływać na naszą dojrzałość, rozwijać nas itd to jest oczywiste.
        Pytanie brzmi: czy to, żeśmy tacy doświadczeni i z tylu pieców chleb jedli czyni nas bardziej odpornymi na pokusy, gdy się już postanowimy ustatkować?
        Czy z samego tytułu bogatego doświadczenia erotycznego stajemy się bardziej skłonni do monogamii, wierności i lojalności? Czy przeciwnie? Ktoś, kto jest tak chciwy przeżyć, otwarty na nowości, ciekawy, zawsze taki pozostanie, bo ma to po prostu w genach? I nieważne, ile już tych kobiet poznał, ile pornosów obejrzał, bo zawsze będzie jakaś nowa, interesująca kobieta i jakiś nowy smaczek z ekranu do wypróbowania?
        • mojemail3 Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 14:28
          rekreativa napisała:

          (...)"Czy przeciwnie? Ktoś, kto jest tak chciwy przeżyć, otwarty na nowości, ciekawy, zawsze taki pozostanie, bo ma to po prostu w genach? I nieważne, ile już tych kobiet poznał, ile pornosów obejrzał, bo zawsze będzie jakaś nowa, interesująca kobieta i jakiś nowy smaczek z ekranu do wypróbowania?(...)"

          Zachowania kompulsywne, jeśli nie są leczone i kontrolowane będą się nasilać.Chyba,że czasem będzie wina brak ;-)
          Może lepiej tą otwartość na nowosci, ciekawość i chciwość przeżyć realizować w innej dziedzinie...
          • rekreativa Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 14:55
            Tu się też można zastanowić, co właściwie mamy na myśli mówiąc "wyszaleć się".
            Ale moim skromnym zdaniem jest trochę tak, jak piszesz. Te szaleństwa (podrywać, podrywać, zaliczać, zaliczać) bardziej przypominają natręctwa i bynajmniej nie znikają z czasem.
            • marek.zak1 Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 14:59
              Zgadzam się. Spotykanie się, nieunikanie sposobnosci, nabywanie doświadczenia jak najbardziej, ale słowo ,,szaleństwo" źle mi się kojarzy. Kto szaleje, ten często nie ma czasu ani chęci na nic innego.
              • saamsara Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 15:08
                I ja jestem za. Słowo szaleć nie kojarzy mi się źle, ale lepsze jest używać życia. Myślę, że nie ma to wpływu na późniejszą wierność czy nie, to zależy od charakteru, systemu wartości i potrzeb. Ale zdecydowanie dobrze jest w życiu różnych rzeczy spróbować, nabyć doświadczeń, przy okazji poznać przecież siebie. Dla mnie osoby typu "poznałem swoja miłość w podstawówce, straciłam z nią cnotę, jestem zoną/mężem i innych nie miałem/łam". są bardzo ubogie, one nawet nie wiedzą czy jest im fajnie czy nie bo z czym mają to porównać?
                • mojemail3 Re: Punkt dla dośw. 15.01.14, 15:13
                  saamsara napisała:

                  (...)"Dla mnie osoby typu "poznałem swoja miłość w podstawówce, straciłam z nią cnotę, jestem zoną/mężem i innych nie miałem/łam". są bardzo ubogie, one nawet nie wiedzą czy jest im fajnie czy nie bo z czym mają to porównać?"

                  A ja bardzo zazdroszczę takim osobom, w ogóle zazdroszczę prostego pojmowania świata nie spaczonego złym doświadczeniem.
                  Chyba mężczyżni mają większy problem "braku doświadczenia"...
                  Co do szaleństw, najwięcej mam ich na koncie z jedną osobą ;-)
                • rekreativa Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 15:21
                  "są bardzo ubogie, one nawet nie wied
                  > zą czy jest im fajnie czy nie bo z czym mają to porównać? "

                  Bardzo to czarno-białe widzenie świata z Twojej strony.
                  Naprawdę uważasz, że trzeba koniecznie przelecieć wielu, żeby wiedzieć, czy Ci dobrze z kimś w łóżku?
                  • mojemail3 Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 15:25
                    rekreativa napisała:

                    (...)"Naprawdę uważasz, że trzeba koniecznie przelecieć wielu, żeby wiedzieć, czy Ci dobrze z kimś w łóżku?"

                    Człowiek, ja się za dużo nażre różnych rzeczyt to się i porzygać może...
                    Jak już tak nawiązujemy do konsumpcji;-)
                    --
                    • t.akaja Re: Punkt dla dościawdczenia 15.01.14, 16:05
                      Co za dużo to niezdrowo.
                      Należę to owej grupy kobiet z zerowym doświadczeniem z innymi mężczyznami pod każdym względem: całowania, seksowania, miziania, przytulania. Otóż sprawa ma się tak, że nie czuję się uboga, wręcz przeciwnie. Taki był, jest mój wybór, gdyż nie czułam potrzeby. Gdybym jednak ją czuła mogłabym powiedzieć, ze mam braki.
    • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 14:38
      lttrs

      www.youtube.com/watch?v=Sv8U3eNxPDs
    • t.akaja Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 16:19
      Niestety link mi się nie otwiera.
      Myślę jednak, ze to czy będziemy szaleć z kilkoma, czy też tylko z jedną osobą, nie ma żadnego znaczenia i żadnego wpływu na dalsze postępowanie w naszym życiu. Z pewnymi cechami, a raczej słabościami po prostu się rodzimy.
    • wont Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:25
      As it turned out, having more sexual partners was associated with less stable relationships and less relationship satisfaction.

      Przyznam się, że wyniki badań mnie z początku zdziwiły. Ale zastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że to przecież nie jest satysfakcja odczuwana obiektywnie ale subiektywnie. Badanie subiektywnie odczuwanej satysfakcji obarczone jest przecież psychologicznym mechanizmem nazywanym eufemistycznie "szczęśliwy, bo głupi". Dlatego przecież PRL utrudniał Polakom wyjazdy na Zachód. As it turned out, having seen more Western countries, was associated with less stable relationship with the motherland and less relationship satisfaction.

      Ja tam upieram się przy swoim - kto nie wyszalał się za młodu, kto nie zrozumiał, że cipka to jest tylko cipka i nie różni się zasadniczo od innej cipki i że w intymnej relacji z kobietą ważniejsze jest wnętrze jej duszy a nie wnętrze jej cipki, ten ma statystycznie większe szanse na kryzys wieku średniego i związkowe zdrady spowodowane panicznym strachem przed przeciekającym przez palce życiem.
      • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:32
        Coś mi współgra z tym co piszesz. Po pierwsze, mój "kryzys wieku średniego" przejawił się raczej dewocją na punkcie tej jedynej - żony, a nie jak to jest zazwyczaj. Po drugie, przypomina mi się jak powiedziałem do przyjaciela jako młodzian, żeby raczej się ożenił z pierwszą dziewczyną w której się zakocha, niż przedłużał i w ten sposób relatywizował te sprawy. Ani jedno, ani drugie nie ma sensu uniwersalnego oczywiście.
        • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:43
          Łażę za nią od rana do wieczora z tekstem "I want to take care of you" i temu podobnymi...
        • wont Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:49
          Najważniejsze, że czujesz się szczęśliwy. Ale wiesz, niektórych jednak korci spróbować w życiu różnych rodzajów ciastek i dopiero wtedy złożyć długoterminowe zamówienie na wyłączność.
          • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:52
            wont napisał:

            > Najważniejsze, że czujesz się szczęśliwy. Ale wiesz, niektórych jednak korci sp
            > róbować w życiu różnych rodzajów ciastek i dopiero wtedy złożyć długoterminowe
            > zamówienie na wyłączność.

            Nie ma najlepszej drogi dla każdego, tak jak nie ma najlepszego samochodu dla każdego. Ludzie są różni.
            • wont Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 19:57
              loppe napisał:
              > Nie ma najlepszej drogi dla każdego, tak jak nie ma najlepszego samochodu dla k
              > ażdego. Ludzie są różni.
              -----------------
              Ja tam się zgadzam z tym co napisałeś. Ale ty tak na poważnie? A co z drogą Biblii? :)
              • loppe Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 20:00
                wont napisał:

                > loppe napisał:
                > > Nie ma najlepszej drogi dla każdego, tak jak nie ma najlepszego samochodu
                > dla k
                > > ażdego. Ludzie są różni.
                > -----------------
                > Ja tam się zgadzam z tym co napisałeś. Ale ty tak na poważnie? A co z drogą Bib
                > lii? :)

                To jest wnikliwe pytanie. Mnie się wydaje że w ramach Biblii jest już sporo dróg, a może właściwie wszystkie - bo jak mówi poeta "z tak wielu dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle";)
      • fuzja_jadrowa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:36
        > Ja tam upieram się przy swoim - kto nie wyszalał się za młodu, kto nie zrozumia
        > ł, że cipka to jest tylko cipka i nie różni się zasadniczo od innej cipki i że
        > w intymnej relacji z kobietą ważniejsze jest wnętrze jej duszy a nie wnętrze je
        > j cipki,

        Nie wydaje mi się, że to rodzaj wniosków, do których można dojść wyłącznie poprzez szaleństwo.

        ten ma statystycznie większe szanse na kryzys wieku średniego i związk
        > owe zdrady spowodowane panicznym strachem przed przeciekającym przez palce życi
        > em.

        Nie mieszałabym do tego kryzysu wieku średniego, moim zdaniem w większości męskich przypadków wynika on z czego innego.
    • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 20:59
      Nie wiem do czego prowadza szalenstwa, choc czesto szalalam. Nie umiem zlapac u siebie trendu. Jestem zdolna do wszystkiego i nic z niczego u mnie nie wynika, bo moge zyc rok bez seksu i nie bedzie mi nawet przykro, moge nie moc zyc bez seksu. Zauwazylam tylko jedno: gdy sa okresy szuszy 'zyje' bylymi kochankami, wracam myslami do tego co robilismy i jak sie wtedy czulam, natomiast NIGDY nie mysle o swoim bylym mezu, ktorego kochalam. Taka ciekawostka. W jakims sensie oni dali mi wiecej niz on. Gdybym nie miala tej kolekcji to nie mialabym do czego wracac, a tak, w jakims sensie czuje sie spelniona. Yoric moze nie wszyscy jestesmy stworzeni do spelniania sie w taki sam sposob. Trzeba realizowac sie i czerpac spelnienie z tego, w czym sie jest dobrym i w czym czujesz sie jak ryba w wodzie, wbrew wszystkiemu i wszystkim, w zgodzie z soba.
      • marek.zak1 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 21:13
        Nie wspominasz faceta, ktorego kochałaś, tylko byłych kochanków? Czyżby cię aż tak zranił, czy zawiódł?
        • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 21:21
          Moze przyjemniej wspomina sie ruchanie jak szalone kozice z okrzykami "aj fak ju" i klasnieciami mokrej dupy jako sciezka dzwiekowa, niz milosny osli ped z malzonkiem za reke w strone teczy w nieodlacznej asyscie baranka, motylka, treli skowronkow i bujnej girlandy kwiatow na szyi z napisem "Aloha" ?
        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 21:30
          marek.zak1 napisał:

          > Nie wspominasz faceta, ktorego kochałaś, tylko byłych kochanków? Czyżby cię aż
          > tak zranił, czy zawiódł?


          Nigdy nie udało jej się połączyć seksu i miłości? A za pierwszym razem Kitunia?
    • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 21:01
      Czlowiek szaleje bo czegos szuka. Najczesciej szuka siebie samego. Bedzie chcial szalec tak dlugo az nie znajdzie. A jak nie znajdzie - bedzie nieszczesliwy.

      Szukac siebie samego we wnetrzu cipki ? Karkolomne to przedsiewziecie, mlody Skywalkerze.

      Ale calkiem przyjemne.
    • xciekawax Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 15.01.14, 23:57
      uwazam ze ludzie powinni sie wyszalec za mlodu. Doswiadczenia otwieraja horyzonty. Rowniez zmienia sie mentalnosc. Majac dlugoletni zwiazek zawarty za mlodu myslalam ze ten moj ex to ten jedyny, i nie wyobrazalam sobie byc bez niego (nawet gdy bylo to niezdrowe dla mnie). Gdy nadszedl koniec bylo to dla mnie szokiem przerazliwym, ale rowniez otworzylo mi to szeroko oczy na Swiat wokol mnie. Mysle ze majac pare tam zwiazkow/ doswiadczen za soba i przepraktykowaniu "zakonczenia zwiazkow" nie marnowalabym tyle czasu w moim poprzednim . no ale glupi po szkodzie, czy jak to jest..

      Teraz szaleje, ale juz z nowym partnerem. dzieki przeszlemu doswiadczeniu moge docenic to co mam teraz .

      Mysle rowniez ze przeginanie tez jest niezdrowe. Rozmywa sie wtedy ta silna wiez do drugiego czlowieka bo mamy zakodowane ze to sie rozleci. Mam pare kolezanek ktore tak wybrzydzaly facetow (ze w sumie tylko szalaly), a teraz maja trudnosc znalesc kogokolwiek na stale (a juz tego chca), bo szukaja tego idealu i nie moga zaakceptowac ze ten ma to, a tamten ma tamto. W pewnym momencie te "randkowanie" staje sie stylem zycia. Ale moze po prostu nie znalazly kogos kto by im mocno zakrecil w glowie :)

      rowniez, nie mam dzieci, ale jezeli bede miala corke to nie jestem pewna jak te wartosci bede chciala jej przekazac. Czy tlumaczyc jej zeby nie robila sobie nadziei ze ta jej pierwsza milosc przezyje ? Troche to demoralizujace bo przeciez wszyscy mamy nadzieje ze te nasze zwiazki przezyja :)
    • kutuzow Różnica wynikająca z roli płci 16.01.14, 12:38
      Wcześniej napisałem odpowiedź z punktu widzenia faceta. Pominąłem bardzo ważną kwestię różnicy w podejściu do seksu obu płci. Bardzo fajnie jest to zaprezentowane w najnowszej Polityce art. "Jak o tym mówić". Wyjaśnienie ewolucyjne róznicy w podejściu wynikające z konieczności większej inwestycji w ciążę (vs "rozsiewanie" plemników) pominę. Zaciekawił mnie ten fragment:

      "W większości kultur wciąż panuje przekonanie, że kiedy młody męzczyzna ma więcej partnerek i bardziej eksperymentuje, to dobrze. Kiedy to samo robi kobieta -to źle. Pod względem tych odczuć zmieniliśmy się mniej niż się na ogół sądzi.

      A rewolucja seksualna?

      Bardziej zmieniła ekspresję naszych odczuć niż same odczucia. One są nieoczekiwanie trwałe"

      Ten atawizm moim zdaniem nadal jest obecny. W którymś z wątków Kitty poruszyła kwestię figury kobiet. Wspominała o przypadku kobiety której tłuszcz umiejscowiony był na brzuchu, przez co pojawiały się niezdrowe zapytania, czy przypadkiem nie jest w ciąży. Podświadoma obawa nowego partnera, że będzie wychowywał dziecko poprzednika.

      Wracając do podziału. Przeczytałem kiedyś wywiad ze wspaniałym fotografem Helmutem Newtonem. Wspominał on, że gdy trafił do Singapuru, to sprzedał jeden ze swoich aparatów, żeby sprawdzić czy to prawda, że Azjatki mają "w poprzek". Znam wielu facetów którzy byli bardzo ciekawi jak to jest z kobietą innej rasy (np. Murzynką). Z punktu widzenia ewolucji, taki facet nic nie traci na rozsiewaniu swoich plemników wśród innych ras. Kobieta która inwestuje w ciąże i potem w wychowanie dziecka niewiele zyskuje. Co z tego że dziecko nabierze np. większej odporności na malarie, skoro wychowuje się w Polsce. Wręcz może to odstraszać (przykłady Polek które wracają z Anglii z dziećmi z "permanentną opalenizną") i mają problem ze znalezieniem "tatusia" dla tego dziecka.

      Co do roli samych doświadczeń.
      We wspomnianym art. jest także ciekawy akapit o zmieniającej się rzeczywistości:

      "
      ... Jakoś ludzie przez wieki z tym żyli.

      Tylko czy dobrze żyli? Kobiety szybko z seksem kończyły albo uprawiały go bez przyjemności. Mężczyznom seks przynosił rozładowanie, ale zwykle nie dawał rozkoszy. Dopóki seks nie był powszechny w kulturze, kiepski seks, albo brak seksu specjalnie nie frustrował. Dziś wywołuje nieznane wcześniej napięcia, skłania do poszukiwań i do ryzykownych zachowań. Póki seks był trzymany pod korcem sfery prywatnej, każdy prywatnie jakoś sobie z nim radził. Dziś jest wszechobecny. Wszedł do sfery publicznej, ...."

      • sabat.77 Re: Różnica wynikająca z roli płci 16.01.14, 12:43
        kutuzow napisał:

        > Tylko czy dobrze żyli? Kobiety szybko z seksem kończyły albo uprawiały go bez p
        > rzyjemności. Mężczyznom seks przynosił rozładowanie, ale zwykle nie dawał rozko
        > szy.

        Ale przecież nadal tak jest. Nic się nie zmieniło, poza tym, że kobiety podnosząc głowę, jednocześnie oczekują większego uszanowania braku ich potrzeb seksualnych. Kiedyś częściej dawały dla świętego spokoju, teraz już tego robić nie chcą. Jeśli seksu nie lubią, to go nie uprawiają.
        W sumie to dobrze, z punktu widzenia kobiet.
    • snowball5 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 16.01.14, 19:55
      Ja moge mowic tylko za siebie I kazdy powinien tak samo. Otoz szalenstwa seksualne I czeste zmiany partnerow nigdy mnie nie pociagaly, zawsze chcialam miec tego jednego wyjatkowego, do tego jestem stabilna w uczuciach, jesli kogos kocham, to kocham calym sercem I baaardzo dlugoterminowo. Dlatego wydaje mi sie, ze szalenie za mlodu I skakanie z kwiatka na kwiatek moze prowadzic do niestabilnosci w zwiazku, gdyz jest to kontynuacja zyciowego wzorca - jak nie ten/ ta to inny/inna. Nie koncentruje sie w 100 proc na moim partnerze I rozwiazywaniu z nim problemow bo w podswiadomosci mam ze to przeciez nie pierwszy raz przyjdzie mi zakonczyc zwiazek I rozpoczac nowy. Problem- pozbede sie go, nuda/ monotonia - nowa znajomosc zawsze jest bardziej ekscytujaca. To troche jak narkotyk. Takie jest moje zdanie i osobiscie obawialabym sie troche zwiazku z taka osoba.
      • marek.zak1 Lzy zawiedzionych :( 16.01.14, 20:55
        Tak z punktu widzenia faceta. To wyszalenie najłatwiej idzie, jak sie kobietom mówi o uczuciach, miłości itp. Po skorzystaniu / wykorzystaniu, gdy się chce odejść, trzeba też coś powiedzieć i widzieć łzy zakochanych i zawiedzionych. To nie jest fajne.
        • sabat.77 Re: Lzy zawiedzionych :( 16.01.14, 21:40
          A mi sie zdaje, ze jest taki wzorzec kulturowy, ze laska musi gadac o milosci. Calkiem mozliwe, ze widzac przystojnego, dobrze zbudowanego byczka ona chce sie z nim pieprzyc na podobnej zasadzie jak facet co widzi fajna laske na dyskotece. Na kobiecy promiskuityzm jest mniejsze przyzwolenie spoleczne, wiec moze to taka sciema ? Musi troche poopowadac o milosci, zeby nie wyjsc na kurwiszona ?

          Kiedys byl jakis program o parach przed slubem, takie reality show. Pokazywali zajebiscie przystojnego pana, ktory wybral sie z narzeczona do Hiszpanii. On byl nalogowym podrywaczem i lgnal na imprezach do ladnych Hiszpanek, a ta dziewczyna z zazdroscia go szukala.
          To byly akcje po 10-20 minut, facet juz calowal sie z obca laska. Gdzie tu czas na milosc, poznanie charakterow, zasoby itd ? Laska miala ochote, poznala ladnego faceta, i poczula chec by sie z nim zabawic. NIC WIECEJ.
          Sam bylem swiadkiem, jak dziewczyna dala dupy gosciowi, ktorego poznala jakies pol godziny wczesniej na domowce.
          Ja mysle ze to kwestia uporu faceta i jego pewnosci siebie glownie. Podejscie na zasadzie "morda nie szklanka, nie potlucze sie jak mnie spoliczkuje" i bedzie robil podejscia tak dlugo az trafi na laske, ktora akurat bedzie miala ochote i uzna, ze gosciu sie kwalifikuje na one night stand.
          I wciaz milosci tutaj nie widze.
          • marek.zak1 Re: Lzy zawiedzionych :( 16.01.14, 21:48
            Sabat napisał:
            ,,To byly akcje po 10-20 minut, facet juz calowal sie z obca laska. Gdzie tu czas na milosc, poznanie charakterow, zasoby itd ? Laska miala ochote, poznala ladnego faceta, i poczula chec by sie z nim zabawic. NIC WIECEJ."

            Skąd wiesz, co poczuła laska? Pytałeś?
            • sabat.77 Re: Lzy zawiedzionych :( 16.01.14, 22:18
              marek.zak1 napisał:

              > Skąd wiesz, co poczuła laska? Pytałeś?

              Co można poczuć w 20 minut ?????
          • bgz0702 Re: Lzy zawiedzionych :( 17.01.14, 19:54
            sabat.77 napisał:

            > Sam bylem swiadkiem, jak dziewczyna dala dupy gosciowi, ktorego poznala jakies
            > pol godziny wczesniej na domowce.

            ojej, to byłeś świadkiem nieprzyzwoitego skandalu! ;))
            • sabat.77 Re: Lzy zawiedzionych :( 17.01.14, 21:35
              ? Jak dla mnie to oni mogli pieprzyc sie nawet po 20 sekundach, chodzilo tutaj o udowodnienie pewnej tezy.
    • triismegistos Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 17:43
      To ja anegdotkę opowiem, z której każdy wnioski wyciągnie swoje własne. Nie tak dawno temu, kiedy byłam nawet nie w wolnym związku, ale singielką, szukałam sobie przez internet kandydata na zaspokajacza. I napisał do mnie żonaty facet proponując swoją kandydaturę. Odpisałam mu, że nie zadaję się z żonatymi, co pana rozsierdziło i w kilku kolejnych wiadomościach okropnie zmył mi głowę.
      W skrócie, napisała, ze jestem taka siaka i owaka, bo się puszczam, a przyszłemu facetowi na pewno o tym nie powiem (na marginesie, skąd pomysł, że nie powiem, i co w tym takiego strasznego, że mam obowiązek mówić?) a on jest lepszy, bo przed ślubem, biedaczek, się nie wyszalał.
      • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 17:50
        triismegistos napisała:

        (...)"a on jest lepszy, bo
        > przed ślubem, biedaczek, się nie wyszalał (...)"

        Mój wniosek, z żonatymi się nie zadawać na żadnym etapie życia, z wyjątkiem własnego żonatego męża;-)
        Większość jest cudownie lojalna dla swoich żon i to jest w sumie piękne...
        • triismegistos Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 19:45
          Yyy, szczerze? Kiedy jestem wolna lubię utrzymywać przy sobie kilku stałych kochanków, którzy jednakowoż dość szybko się nudzą, więc dość regularnie poszukuję sobie bzykaczy. Zdziwiłabyś się ilu żonatych szuka wrażeń.
          Ja już dawno straciłam złudzenia, faceci puszczają się ile wlezie.
          • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 20:04
            triismegistos napisała:

            (...)"Zdziwiłabyś się ilu żonatych szuka wrażeń.
            Ja już dawno straciłam złudzenia, faceci puszczają się ile wlezie (...)"

            Doskonale to wiem,nie żyję na pustyni.Co nie zmienia faktu,że dla mnie to trefny towar...
            Puszczają się ile wlezie, a potem i tak wracają do żon z podkulonym ogonem ( w większości przypadków)
            Facetom się nie dziwię, ja bym się nie połakomiła na taki kąsek, z czystej solidarności w stosunku do moich bliskich przyjaciółek, co mężów nie zaniedbywały pod żadnym względem,a zostały same z dziećmi i problemami ( mężowie się wymiksowali, w sytuacji trudnej rodzinnie)
            Jaką można mieć motywację, będąc tą trzecią? pocieszenia biednego pana???
            Jedynie stan nieważkości przy silnym zauroczeniu może to tłumaczyć, ale to chyba domena pensjonarek, co?
            • triismegistos Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 20:50
              Nie mam bladego, albowiem dla mnie żonkosie nie stanowią apetycznego łupu. Nie mówię, ze nigdy mi się nie zdarzyło, bo w końcu metryczki o stanie cywilnym nie sprawdzam, ale co to za interes wpuszczać pod kołdrę kogoś, o kim na wstępie wiem, że jest zakłamanym draniem?
            • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:50
              mojemail3 napisała:

              > Jaką można mieć motywację, będąc tą trzecią? pocieszenia biednego pana???
              > Jedynie stan nieważkości przy silnym zauroczeniu może to tłumaczyć, ale to chyb
              > a domena pensjonarek, co?

              Jaka mozna miec motywacje? Nie czytasz sasiednich watkow? Przykladowo:
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148984972,148984972,Seksu_niet.htmlhttps://forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148964501,148964501,Tak_mi_przykro_ze_po_latach_tu_wracam_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148458605,148458605,czy_jeszcze_zdaze_nadrobic_stracony_sex_.html
              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:12
                hello-kitty2 napisała:

                > Jaka mozna miec motywacje? Nie czytasz sasiednich watkow? Przykladowo(...)"

                No to rozumiem, jest oferta niszowa dla żonatych, nawet tych co panicznie boją się chorób przenoszonych drogą płciową...Taka mężatka wyposzczona, a przy tym zadbana, przebadana, na gwarancji;-)
                • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:21
                  mojemail3 napisała:

                  > No to rozumiem, jest oferta niszowa dla żonatych, nawet tych co panicznie boją
                  > się chorób przenoszonych drogą płciową...Taka mężatka wyposzczona, a przy tym z
                  > adbana, przebadana, na gwarancji;-)

                  Nie, to śpiew syreny. W pewnym sensie jestem badaczem tych osobliwych ssaków morskich.
                  Z osobliwości tego pokroju bardziej interesująca jest niejaka Kirke, chociaż przy niej trzeba trochę uważać, bo można zostać zwykłą świnią.
            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:06
              mojemail3 napisała: > Jaką można mieć motywację, będąc tą trzecią? pocieszenia biednego pana???

              Nikt Ci nie powie tylu miłych rzeczy co żonaty facet. Przy nikim nie poczujesz się tak wyjątkowa. I nigdy nie zobaczysz u żadnego mężczyzny tak zbolałej miny gdy mówi o swojej Królowej Lodu:)))
              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:17
                zawle napisała:

                > Nikt Ci nie powie tylu miłych rzeczy co żonaty facet. Przy nikim nie poczujesz
                > się tak wyjątkowa. I nigdy nie zobaczysz u żadnego mężczyzny tak zbolałej miny
                > gdy mówi o swojej Królowej Lodu:)))

                Domyślam się...W d... niech sobie wsadzą "miłe rzeczy" a wyjątkowe to się lubią czuć nastolatki...Mi wystarczy poczucie,że jestem zwykłą i pospolitą babą ale nie w ciemię bitą...
                • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:27
                  mojemail3 napisała:

                  > Domyślam się...W d... niech sobie wsadzą "miłe rzeczy"

                  Czy to jest zaproszenie do zabawy ? :D

                  > Mi wystarczy poczucie,że jestem zwykłą i pospolitą babą ale nie w ciemię bitą...

                  Nie mów tak, bo zaraz mi stają przed oczami bulgoczące na piecu garnki, wrzeszczące dzieciaki i gonienie męża wałkiem do ciasta :D
                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:30
                    sabat.77 napisał:

                    > Czy to jest zaproszenie do zabawy ? :D

                    Co kto lubi, niech sobie wsadza;-)


                    > Nie mów tak, bo zaraz mi stają przed oczami bulgoczące na piecu garnki, wrzeszc
                    > zące dzieciaki i gonienie męża wałkiem do ciasta :D

                    Niech Ci tam staje co sobie życzysz...
                    • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:32
                      mojemail3 napisała:

                      > Co kto lubi, niech sobie wsadza;-)

                      No, z tym bym się zgodził.

                      > Niech Ci tam staje co sobie życzysz...

                      Eeee... teraz to już mi nic nie musi stawać :) Chyba że zegarek, ale tego to sobie nie życzę akurat...
                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:40
                  mojemail3 napisała: > Domyślam się...W d... niech sobie wsadzą "miłe rzeczy" a wyjątkowe to się lubią
                  > czuć nastolatki...Mi wystarczy poczucie,że jestem zwykłą i pospolitą babą ale
                  > nie w ciemię bitą...

                  szkoda że odebrałaś to tak dosłownie. Ja też tak kiedyś cwaniakowałam....jaka to ze mnie baba z zasadami, cwana, silna i nie w ciemię bita. Do czasu. Facet w potrzebie potrafi się wykazać i jest wspaniałym psychologiem i znawcą kobiecych potrzeb. Mądrość przychodzi PO. Gdy szuka się odpowiedzi na podstawowe pytania. Okazuje się że to pospolitykus hasbandus.
                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:49
                    zawle napisała:
                    > szkoda że odebrałaś to tak dosłownie. Ja też tak kiedyś cwaniakowałam....jaka t
                    > o ze mnie baba z zasadami, cwana, silna i nie w ciemię bita. Do czasu. Facet w
                    > potrzebie potrafi się wykazać i jest wspaniałym psychologiem i znawcą kobiecych
                    > potrzeb. Mądrość przychodzi PO. Gdy szuka się odpowiedzi na podstawowe pytania
                    > . Okazuje się że to pospolitykus hasbandus.

                    Zawle, ja wiem, że można się dać pięknie wkręcić, ale podstawowa sprawa jest taka,że ja nie jestem w potrzebie...Uważam,że od wczesnej młodości mam dobrą intuicję i zdolność do oddzielania ziarna od plew.Komplementy zawsze szczerze mnie bawiły, nie potrzebuję ich,żeby się dowartościować.Jestem w stałym, starym związku i nie szukam, chyba że możliwości poprawy tego co mam.
                    Jasne,że odebrałam wypowiedz, jako sarkastyczną, ale mam takie buńczuczne skłonności;-)
                    • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:55
                      mojemail3 napisała:

                      > Zawle, ja wiem, że można się dać pięknie wkręcić, ale podstawowa sprawa jest ta
                      > ka,że ja nie jestem w potrzebie...Uważam,że od wczesnej młodości mam dobrą intu
                      > icję i zdolność do oddzielania ziarna od plew.Komplementy zawsze szczerze mnie
                      > bawiły, nie potrzebuję ich,żeby się dowartościować.Jestem w stałym, starym zwią
                      > zku i nie szukam, chyba że możliwości poprawy tego co mam.

                      Kurcze ! Toczka w toczkę, mam tak samo :D
                    • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 23:57
                      mojemail3 napisała: > Zawle, ja wiem, że można się dać pięknie wkręcić, ale podstawowa sprawa jest ta
                      > ka,że ja nie jestem w potrzebie...Uważam,że od wczesnej młodości mam dobrą intu
                      > icję i zdolność do oddzielania ziarna od plew.Komplementy zawsze szczerze mnie
                      > bawiły, nie potrzebuję ich,żeby się dowartościować.Jestem w stałym, starym zwią
                      > zku i nie szukam, chyba że możliwości poprawy tego co mam.
                      > Jasne,że odebrałam wypowiedz, jako sarkastyczną, ale mam takie buńczuczne skłon
                      > ności;-)

                      No skoro jesteś w szczęśliwym i zaspokajającym Ciebie związku:)))) Ja akurat trafiłam na pana którego potrzeby nie były zaspokojone na tej samej płaszczyżnie. Braku seksu.
                      Masz specyficzną manierę mojemail która mnie irytuje i nie zachęca do rozmów a Tobą, aczkolwiek mamy wiele wspólnego. Nie chodzi o takie komplementy, nie chodzi o dowartościowanie, nie chodzi o ziarna i plewy. To bardzo wygodne, proste krzesełko na którym wydajesz się wyższa. Może widzisz z tego krzesła więcej, ale nadal tylko wokół siebie.
                      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:05
                        Czy wy się kłócicie jedna z drugą, że mojemail nie dałaby się poderwać żonatemu ? Bo nie nadążam za wami...
                        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:08
                          sabat.77 napisał:

                          > Czy wy się kłócicie jedna z drugą, że mojemail nie dałaby się poderwać żonatemu
                          > ? Bo nie nadążam za wami...

                          Nie....przecież jest w fajnym związku oraz ma rentgena w oczach. My się sprzeczamy o manierę;)
                          • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:11
                            zawle napisała:

                            > Nie....przecież jest w fajnym związku oraz ma rentgena w oczach. My się sprzecz
                            > amy o manierę;)

                            Tu prawie każdy ma manierę, znaczy forum jest zmanierowane;-)
                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:16
                              mojemail3 napisała: > Tu prawie każdy ma manierę, znaczy forum jest zmanierowane;-)

                              jasne że każdy, ale tylko bliski powie Ci co go w Tobie wkurwia;)
                          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:17
                            zawle napisała:

                            > Nie....przecież jest w fajnym związku oraz ma rentgena w oczach. My się sprzecz
                            > amy o manierę;)

                            Każdy ma Roentgena w oczach, jeden lepszego drugi gorszego.
                            A czy jakaś babka dałaby się poderwać żonatemu, to chyba zależy bardziej od babki niż tego w jakim jest związku. Dla większości żonaty nie istnieje, nawet jakby jej machał fiutem przed oczami. To jest zrozumiałe, zwykle nie ma podstawowej wartości z punktu widzenia kobiety tj. zdolności związkowej. Bo już jest w związku. Co tu dalej kombinować, żonaty facet innej babie nic dać nie jest w stanie. Chyba że ma tyle forsy, żeby utrzymywać jedną i drugą, no to wtedy może coś z tego wyniknąć.
                            • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:22
                              sabat.77 napisał:

                              (...)"To jest zrozumiałe, zwykle nie ma podstawowej wartości z punktu widzenia kobiety tj. zdolności związkowej(...)"

                              Czy ja wiem, dla zakochanej kobiety żadne przeszkody nie istnieją...
                              Ja miałabym potencjalną krzywdę dzieci przed oczami.
                              No i ogólnie nie lubię sobie komplikować życia, nie mam tyle energii.
                              • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:31
                                mojemail3 napisała:

                                > Czy ja wiem, dla zakochanej kobiety żadne przeszkody nie istnieją...
                                > Ja miałabym potencjalną krzywdę dzieci przed oczami.
                                > No i ogólnie nie lubię sobie komplikować życia, nie mam tyle energii.

                                Napisałem "zwykle", ponieważ zaangażowanie w ew. potomstwo i uwikłanie w kredyty, sprawy rodzinne itd. może być na tyle silne, że czyni wysoce nieprawdopodobnym opuszczenie relacji przez obiekt. "Potencjalna krzywda dzieci" to czynnik zmniejszający prawdopodobieństwo jego wyjścia z aktualnego związku, dodatkowo umniejszający przyszłe zasoby samca. To czysta matematyka.
                                Im silniejsze zaangażowanie w aktualny związek (mowa o zaangażowaniu przymusowym) i im niższe dostępne zasoby samca tym niższa jego potencjalna atrakcyjność w oczach płci przeciwnej. Biorąc pod lupę typowego Kowalskiego - żonaci faktycznie "nie istnieją". Nie mamy o czym rozmawiać.

                                Zakochanej kobiecie ? A co to takiego. Za co miałaby go kochać ? On nie przedstawia żadnej wartości, za którą należałby się afekt.
                                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:34
                                  sabat.77 napisał: Im silniejsze zaangażowanie w aktualny związek (mowa o zaangażowaniu przymusowy
                                  > m)

                                  Dobre. Kiedyś było na miłość, na dzieci. Teraz jest na kredyt. A ostatnio słyszałam że i na emeryturę:)))
                                • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:45
                                  sabat.77 napisał:

                                  (...)"Zakochanej kobiecie ? A co to takiego. Za co miałaby go kochać ? On nie przedstawia żadnej wartości, za którą należałby się afekt (...)"

                                  Za nic, są takie co mają wielką potrzebę obdarzenia mężczyzny wszechogarniającym uczuciem...
                                  Ale...w zanadrzu mają chytry plan związku, białego welonu, dzieciątek...czyli w koło Macieju to samo;-)
                                • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:46
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Zakochanej kobiecie ? A co to takiego. Za co miałaby go kochać ? On nie przedst
                                  > awia żadnej wartości, za którą należałby się afekt.

                                  Za cechy charakteru.
                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 07:16
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Za cechy charakteru.

                                    Za cechy charakteru kocha ktoś nastawiony na długoterminową współpracę. Jeśli ta współpraca jest znacząco utrudniona lub wręcz niemożliwa - wtedy afekt nie nastąpi. Kobieta może zakochać się w żonatym mężczyźnie tylko wtedy, gdy będzie realna opcja, że on drugą kobietę zostawi i będą razem. Przynajmniej - żonaty musiałby tę drugą w tym poczuciu utwierdzić. Inaczej żaden charakter nic nie zmieni.
                                    • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 08:32
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Za cechy charakteru kocha ktoś nastawiony na długoterminową współpracę. Jeśli t
                                      > a współpraca jest znacząco utrudniona lub wręcz niemożliwa - wtedy afekt nie na
                                      > stąpi. Kobieta może zakochać się w żonatym mężczyźnie tylko wtedy, gdy będzie r
                                      > ealna opcja, że on drugą kobietę zostawi i będą razem. Przynajmniej - żonaty mu
                                      > siałby tę drugą w tym poczuciu utwierdzić. Inaczej żaden charakter nic nie zmie
                                      > ni.

                                      Nie wpomnieliście tu jednej wielkiej i bezmiernej kobiecej cesze: litości. Do niej jak gówno do dupy przylepiona jest empatia, chęć niesienia pomocy i uszczęsliwiania. Zakochać się można w każdym wieku i z głupich powodów. Pierszy raz się zakochałam w pewnym idiocie z małym siurkiem ( sprawdziłam to niedawno) tylko dlatego że w czasach absolutnego nienoszenia czapek, szalików i rękawiczek miał śmiałość w nich chodzić i do tego nosił futro spięte paskiem ze sprzączką. Na prześmiewcze komentarze kolegów odważnie odpowiedział : bo mama mi kazała. Padłam na kolana przed tym wariatem;)
                                      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:23
                                        Nie, to jest jakis margines zachowan. Mainstream nie jest oparty na litosci tylko na imponowaniu i byciu bezustannie ocenianym, bez cienia taryfy ulgowej. Kly, pazury, gryzienie i szarpanie za futro, walka o pozycje i dostep do miesa i wody. Jak na sawannie, tylko sceneria sie zmienila.
                                        • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:40
                                          Dodam, ze w tej walce ludzie maja generalnie tendencje do falszowania oceny wlasnej sytuacji. W rzeczywistosci zwykle jest nieco gorzej niz sie wydaje, trzeba miec na ten mechanizm oklamywania samego siebie pewna poprawke. Zazwyczaj jestesmy w gruncie rzeczy brzydsi, glupsi i mniej znaczacy niz nam sie zdaje. To fajnie widac jak ludzie strosza sie jak kiepsko wyszli na zdjeciu, tymczasem dla osoby postronnej nie ma roznicy z realem. Podobnie, ilez to razy trzeba ugryzc sie w jezyk, gdy ktos mowi "przeciez nie jestem az tak glupi/glupia", a polowa postronnych ma ochote krzyknac "alez jestes". Realista to umiarkowany pesymista.
                                          • marek.zak1 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:56
                                            Dlaczego ludzie maja się stresować? Jak myślą o sobie że są mądrzejsi, atrakcyjniejsi, poprawiają sobie samopoczucie.
                                            Dlaczego masz sie nie okłamywać, skoro to sprawia frajdę?
                                    • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:50
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Za cechy charakteru kocha ktoś nastawiony na długoterminową współpracę. Jeśli t
                                      > a współpraca jest znacząco utrudniona lub wręcz niemożliwa - wtedy afekt nie na
                                      > stąpi. Kobieta może zakochać się w żonatym mężczyźnie tylko wtedy, gdy będzie r
                                      > ealna opcja, że on drugą kobietę zostawi i będą razem. Przynajmniej - żonaty mu
                                      > siałby tę drugą w tym poczuciu utwierdzić. Inaczej żaden charakter nic nie zmie
                                      > ni.

                                      Masz denerwujaca ceche systematyzowania swiata. Ja mam jeszcze potrzeby wykraczajace poza te z zakresu opisywanego przez psychoewo. Wiec pewnie bede kochac sie w tym, z kim bede rozmawiac o Bogu, a Tobie niewierzacemu rzeczywiscie pozostaje tylko kalkulacja i podpisywanie konraktow na dlugoterminowa wspolprace.

                                      I jeszcze uwaga do zonatych i zdrad. Wg mnie, choc jedna dziewczyna twierdzi inaczej ale ona metryk nie sprawdza, w pewnym wieku wszyscy sa zajeci wiec z kim uprawiac ten seks? W kim sie kochac? Przeciez nie ciagle z tymi dwudziestoparolatkami, w koncu to za chwile beda koledzy naszych dzieci.
                                      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:58
                                        A tu sobie niepotrzebnie folgujesz. Ja nie jestem niewierzacy, pare razy juz mowilem, ze wierze w istote/ istoty najwyzsze w jakiejs formie, niemniej po tym jak zbudowana jest rzeczywistosc mniemam, ze blizej jej do jakiejs myslacej maszyny, zupelnie obojetnej emocjonalnie, ale za to eksperymentujacej. Przeczytaj Solaris Lema, to zrozumiesz co mam na mysli.
                                        • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:15
                                          sabat.77 napisał:

                                          > A tu sobie niepotrzebnie folgujesz. Ja nie jestem niewierzacy, pare razy juz mo
                                          > wilem, ze wierze w istote/ istoty najwyzsze w jakiejs formie, niemniej po tym j
                                          > ak zbudowana jest rzeczywistosc mniemam, ze blizej jej do jakiejs myslacej masz
                                          > yny, zupelnie obojetnej emocjonalnie, ale za to eksperymentujacej. Przeczytaj S
                                          > olaris Lema, to zrozumiesz co mam na mysli.

                                          Problem w tym, ze Ty mnie nie zachecasz do zrozumienia. Masz nature grzebacza i madrali, zajmujesz sie dlubactwem, rozgryzasz wszystko na jakies czastki elementarne, zawsze znajdziesz dziure w calym :) Ja w zyciu potrzebuje towarzysza, ktory ma dystans, podchodzi do rzeczy z jakims komfortem, niespieszac sie. Ty przypominasz mi krecacego sie baczka. Jakbysmy zyli razem to bym Cie regularnie uciszala i pewnie by doszlo do przemocy domowej :) Pisze to pol zartem. Musisz trafic na kogos, komu sie bedziesz podobac z charakteru, nie ma innej drogi.
                                          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:24
                                            Jestem w sytuacji, w ktorej nie musze juz na nikogo trafiac. Mnie to nie dotyczy, niech sie inni wykazuja. Dzielimy sie na forum swoim spojrzeniem na swiat, stad moja odpowiedz na temat Boga i jak go widze.
                                      • marek.zak1 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:58
                                        W pewnym wieku to jak w telefonie, albo zajety, albo nie odpowiada.
                                      • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:50
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        (...)"I jeszcze uwaga do zonatych i zdrad. Wg mnie, choc jedna dziewczyna twierdzi inaczej ale ona metryk nie sprawdza, w pewnym wieku wszyscy sa zajeci wiec z kim uprawiac ten seks? W kim sie kochac? Przeciez nie ciagle z tymi dwudziestoparolatkami, w koncu to za chwile beda koledzy naszych dzieci (...)"

                                        A trzeba się nieustannie w kimś kochać? Po co, na co, dlaczego? Ja już mam ten etap za sobą, przeżyłam, doświadczyłam, nie czuję potrzeby powtórki takich emocji.
                                        A nie szkoda energii, tyle jest ciekawych rzeczy do zrobienia, do przeżycia w wieku średnim, dojrzałym, po co się cofać w rozwoju???
                                        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:54
                                          mojemail3 napisała:> A trzeba się nieustannie w kimś kochać? Po co, na co, dlaczego? Ja już mam ten
                                          > etap za sobą, przeżyłam, doświadczyłam, nie czuję potrzeby powtórki takich emoc
                                          > ji.
                                          > A nie szkoda energii, tyle jest ciekawych rzeczy do zrobienia, do przeżycia w w
                                          > ieku średnim, dojrzałym, po co się cofać w rozwoju???

                                          ooooo....znowu koślawe krzesełko;)
                                        • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 13:25
                                          mojemail3 napisała:

                                          > A trzeba się nieustannie w kimś kochać? Po co, na co, dlaczego? Ja już mam ten
                                          > etap za sobą, przeżyłam, doświadczyłam, nie czuję potrzeby powtórki takich emoc
                                          > ji.
                                          > A nie szkoda energii, tyle jest ciekawych rzeczy do zrobienia, do przeżycia w w
                                          > ieku średnim, dojrzałym, po co się cofać w rozwoju???

                                          W dojrzalym pewnie tak :) Patrz Yoric jest prawie w moim wieku, on jeszcze nie zaczal na powaznie, a ja mam juz konczyc? :) Moja matka zakochala sie w wieku 42 lat. Czy to jest tak ze skoro dziewczynki dojrzewaja wczesniej to wczesniej sie rowniez starzeja?
                                          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 13:32
                                            Do jakiego wieku kobiety interesuja sie seksem ? Klimakterium je "kasuje" seksualnie, tak ze seks im zaczyna byc totalnie obojetny ?
                                            • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 13:53
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Do jakiego wieku kobiety interesuja sie seksem ? Klimakterium je "kasuje" seksu
                                              > alnie, tak ze seks im zaczyna byc totalnie obojetny ?

                                              A cholera wie. Takie kobiety to juz pewnie tu nie pisuja. Ale cos slyszalam od matki, ze w przypadku kuzynki po 50 tce ginekoleg podtrzymuje hormonami cykl miesiaczkowy i ze jest to czesta praktyka teraz ale po jakiego gwinta to nie wiem? Ona jest po rozwodzie i od lat nikogo nie ma, po co jej ta plodnosc? Moze zeby powstrzymac szybkie starzenie sie, strzelam, bo nie mam zielonego pojecia?
                                              • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 14:06
                                                Hmm... Mam na mysli takie kolo 60-tki raczej. Czyli juz raczej "po" niz "przed"...
                                              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 14:48
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                (...)"w przypadku kuzynki po 50 tce ginekoleg podtrzymuje hormonami cykl mi
                                                > esiaczkowy i ze jest to czesta praktyka teraz ale po jakiego gwinta to nie wiem
                                                > ? Ona jest po rozwodzie i od lat nikogo nie ma, po co jej ta plodnosc? Moze zeb
                                                > y powstrzymac szybkie starzenie sie, strzelam, bo nie mam zielonego pojecia?(...)"

                                                Dokładnie tak, dobrze to wydedukowałaś, spadek poziomu estrogenów powoduje szybkie starzenie się u kobiet.
                                          • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 14:45
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > W dojrzalym pewnie tak :) Patrz Yoric jest prawie w moim wieku, on jeszcze nie
                                            > zaczal na powaznie, a ja mam juz konczyc? :) Moja matka zakochala sie w wieku 4
                                            > 2 lat. Czy to jest tak ze skoro dziewczynki dojrzewaja wczesniej to wczesniej s
                                            > ie rowniez starzeja?

                                            Ty jesteś w innej sytuacji, jeśli jeszcze poszukujesz.Możesz sobie założyć,że wszystko przed Tobą, ja takich założeń w sferze związkowej i męsko-damskiej nie robię.
                                            Mam inne plany;-) zamierzam mieć drewniany dom pod lasem do 50 tki, a potem sobie zasiądę w tym bujanym fotelu...
                                            Widzisz, ja uważam,że nie oszukamy natury, gadanie,że mężczyzna może zawsze mieć dzieci, nawet do 60 tki i póżniej, jest wierutną bzdurą...Mam znajomego lekarza, który ostatnio obśmiewał ten temat, tych nieograniczonych możliwości.
                                            Różnica wieku między nami i naszym dzieckiem to 34 i 38 lat, to jest bardzo dużo i ostatni dzwonek, jak by nie patrzyć biologicznie się zwijamy a nie rozwijamy,a dzieciaka trzeba wychować i utrzymywac jeszcze pewnie ze 20 lat...
                                            Powinniśmy mieć pierwsze dziecko 15 lat temu, ale tak bywa, nie wszystko mamy wtedy kiedy chcemy, samo "chcenie" nie zawsze załatwia sprawę.

                                            Zakochać się proszę bardzo, można i do setki.
                                            • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 14:56
                                              Zgadza sie. Starzy juz jestesmy, osmieszamy sie tylko tym seksem... Dzieci a potem wnuki nanczyc, w fotelu bujanym sie bujac...
                                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 15:32
                                              mojemail3 napisała: > Różnica wieku między nami i naszym dzieckiem to 34 i 38 lat, to jest bardzo duż
                                              > o i ostatni dzwonek, jak by nie patrzyć biologicznie się zwijamy a nie rozwijam
                                              > y,a dzieciaka trzeba wychować i utrzymywac jeszcze pewnie ze 20 lat...> Mam inne plany;-) zamierzam mieć drewniany dom pod lasem do 50 tki, a potem sob
                                              > ie zasiądę w tym bujanym fotelu..

                                              Mam 44 lata. Czyli dużo więcej niż Ty od Kitty. W sensie biologicznym rzeczywiście zaczynam się zwijać. Kładę to na karb niedawnej śmierci mojej matki która mi uzmysłowiła że jestem pierwsza w kolejce. Jednak nie myślę o swojej sferze emocjonalno- seksualnej jako o pudełeczku zabezpieczonym reklamówką i obwiązanym sznutkiem , a schowanym na strychu. Ten dom drewniany to grobowiec jest. A Twoje teksty o dojrzałości, wyższym stadium rozwoju i realizowanych pasjach ściemą.
                                              • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 15:56
                                                Zawle, daj tej dziewczynie spokoj. I co ? Mialaby sie oddac komus takiemu jak ja, zeby przezyc przygode w jakims przydroznym motelu ? Z na wpol obcym czlowiekiem ? A potem - jak zyc, jak patrzec w oczy mijajacemu ja mezowi, ktorego wciaz kocha ? Jak spojrzec do lustra, na dziecko, na swoje przyszle zycie. O nie. To bylby poczatek konca, nie jest jej to do niczego potrzebne.
                                                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:16
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Zawle, daj tej dziewczynie spokoj. I co ? Mialaby sie oddac komus takiemu jak j
                                                  > a, zeby przezyc przygode w jakims przydroznym motelu ? Z na wpol obcym czlowiek
                                                  > iem ? A potem - jak zyc, jak patrzec w oczy mijajacemu ja mezowi, ktorego wciaz
                                                  > kocha ? Jak spojrzec do lustra, na dziecko, na swoje przyszle zycie. O nie. To
                                                  > bylby poczatek konca, nie jest jej to do niczego potrzebne

                                                  Ty mi tu sabat nie dramatyzuj;) Ja nie neguję cucych wyborów. Moje też sa wypadkową oczekiwań, możliwości i chęci. Wkurzają mnie natomiast denne teksty o pasjach ZAMIAST, jakby ci co się bzykają nie byli ciekawymi ludżmi z zainteresowaniami. Denerwują mnie teksty o uwstecznianiu się, cofaniu w rozwoju czy jakoś tam, bo seksualność powinna towarzyszyć dorosłym ludziom a nie być kojarzona z brakiem doświadczenia. Ten ton...jestem fajniejsza, jestem dojrzalsza. A to decyzja z REZYGNACJI.
                                              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:15
                                                zawle napisała:

                                                (...)"Mam 44 lata. Czyli dużo więcej niż Ty od Kitty (...)"

                                                Mam 39 lat ( prawie 40) Kitty 38, Ty 43, czyli reprezentujemy to samo pokolenie;-)
                                                Mamy po prostu nieco inne doświadczenia życiowe.
                                                To że za każdym razem w komunikacji miejskiej pytają mnie czy bilet ma być ulgowy, nie znaczy,że mam się zachowywać się jak smarkula...

                                                "(...)Ten dom drewniany to grobowiec jest. A Twoje teksty o dojrzałości, wyższym stadium rozwoju i realizowanych pasjach ściemą (...)"

                                                Myśl o mnie co chcesz, jest mi to obojętne. Możesz mi nawet życzyć żle, a propos tego domu, jakoś to przeżyję.Nie wiem doprawdy dlaczego tak Ci działam na nerwy, to chyba jak pewnej profesor na studiach,potem się okazało,że jestem fizycznie podobna jej synowej, stąd pewnie antypatia bez przyczyny...
                                                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:22
                                                  mojemail3 napisała: > To że za każdym razem w komunikacji miejskiej pytają mnie czy bilet ma być ulgo
                                                  > wy, nie znaczy,że mam się zachowywać się jak smarkula...

                                                  ??????

                                                  > Myśl o mnie co chcesz, jest mi to obojętne. Możesz mi nawet życzyć żle, a propo
                                                  > s tego domu, jakoś to przeżyję.Nie wiem doprawdy dlaczego tak Ci działam na ner
                                                  > wy, to chyba jak pewnej profesor na studiach,potem się okazało,że jestem fizycz
                                                  > nie podobna jej synowej, stąd pewnie antypatia bez przyczyny...

                                                  Czyś Ty zgłupła dziewczyno? ja nawet swojemu byłemu męzowi życzę dobrze ( żeby zginął z mojej reki, nie obcej;)))
                                                  Nie Ty mi działasz na nerwy, tylko Twoje teksty. Nie wiem do kogo jesteś podobna więc antypatii z tego tytułu nie może być.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > Czyś Ty zgłupła dziewczyno? ja nawet swojemu byłemu męzowi życzę dobrze ( żeby
                                                    > zginął z mojej reki, nie obcej;)))
                                                    > Nie Ty mi działasz na nerwy, tylko Twoje teksty. Nie wiem do kogo jesteś podobn
                                                    > a więc antypatii z tego tytułu nie może być.

                                                    Apropo dzialania na nerwy, nie ma takiej osoby co by mi wczesniej czy pozniej nie dzialala na nerwy. Dlatego uwazam to za standard, przechodze nad tym do porzadku dziennego i nie wplywa to na moje relacje. To normalne. A jak mi syn dziala na nerwy :) Kazde dzialanie na nerwy mi przechodzi, to przejsciowe, jakies zaiskrzenie i przychodzi stan normalnosci, zobojetnienia, jakos tak.
                                                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 20:47
                                                    zawle napisała:

                                                    (...)"Nie Ty mi działasz na nerwy, tylko Twoje teksty (...)"

                                                    To nie czytaj od dzisiaj, co se będziesz nerwy szarpać...

                                                    A przy okazji, ciekawe,że dyskusja zeszła na "chodzenie na kurwy"...Jak się to ma do szaleństw za młodu? Przygnębiająco chyba;-)
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:04
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > To nie czytaj od dzisiaj, co se będziesz nerwy szarpać...

                                                    Ale ja to lubię...dlatego nie skorzystam z Twojej rady, tylko będę tropić te krzesełkowe potwory;)
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:05
                                                    Wszystko to kwestia priorytetow, czego sie oczekuje. Przeciez faceci ze stalych zwiazkow tez laza. Wiec trudno jednoznacznie okreslic to jako kapitulacje, w rozumieniu braku mozliwosci.
                                                • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:03
                                                  Ja tez musze mlodo wygladac. Ostatnio jak jednej pani zaprezentowalem wszystkie techniki uwodzicieli PUA, a potem sciaglem koszulke i zaprezentowalem moje imponujace bicepsy, to powiedziala, ze powinienem isc do przedszkola.
                                            • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:18
                                              mojemail3 napisała:

                                              > Mam inne plany;-) zamierzam mieć drewniany dom pod lasem do 50 tki, a potem sob
                                              > ie zasiądę w tym bujanym fotelu...
                                              > Widzisz, ja uważam,że nie oszukamy natury, gadanie,że mężczyzna może zawsze mie
                                              > ć dzieci, nawet do 60 tki i póżniej, jest wierutną bzdurą...Mam znajomego lekar
                                              > za, który ostatnio obśmiewał ten temat, tych nieograniczonych możliwości.
                                              > Różnica wieku między nami i naszym dzieckiem to 34 i 38 lat, to jest bardzo duż
                                              > o i ostatni dzwonek, jak by nie patrzyć biologicznie się zwijamy a nie rozwijam
                                              > y,a dzieciaka trzeba wychować i utrzymywac jeszcze pewnie ze 20 lat...
                                              > Powinniśmy mieć pierwsze dziecko 15 lat temu, ale tak bywa, nie wszystko mamy w
                                              > tedy kiedy chcemy, samo "chcenie" nie zawsze załatwia sprawę.
                                              >
                                              > Zakochać się proszę bardzo, można i do setki.

                                              Chcesz powiedziec, ze zakochanie sluzy do splodzenia dzieci?
                                              Mnie akurat wlasny dom nie cieszy. Znajac siebie mialabym ten dom, siedzialabym w nim i myslala 'co ja tu robie?' :) Moglabym zyc w hotelach. Zupelnie nie jestem w stanie sie przywiazac do miejsca. A najgorsze czego nie znosze to urzadzanie mieszkania. Pewnie jakbym miala swoj dom, to by byl prawie pusty. Ale wole nie miec lub miec jak najmniej, zeby mnie to nie trzymalo, teraz dom jest bardzo ciezko sprzedac ale mozna wynajac. Ale podoba mi sie jak ludzie maja plany na zycie i sobie je realizuja. Jakbym miala duzo kasy to bym robila jedne studia po drugich, dla czystej przyjemnosci, kazde w innym kraju i uczylabym sie tych wszystkich jezykow. To mnie cieszy.
                                              • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:26
                                                hello-kitty2 napisała: Jakbym miala duzo kasy to bym robila jedne studia
                                                > po drugich, dla czystej przyjemnosci, kazde w innym kraju i uczylabym sie tych
                                                > wszystkich jezykow. To mnie cieszy.

                                                też tak mam, może nie z takim natężeniem. Ale skoro mowa o nauce...rozpoczynam anglika za miesiąc, a wymarzone studia dla przyjemności to matma. Uwielbiam
                                                Mieszkanie za to zmieniałabym co roku, co roku bym je meblowała i zaczynała od nowa. Obawiam się że podobnie mam z facetami, aczkolwiek jestem już zmęczona.
                                                • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:40
                                                  zawle napisała:

                                                  > też tak mam, może nie z takim natężeniem. Ale skoro mowa o nauce...rozpoczynam
                                                  > anglika za miesiąc, a wymarzone studia dla przyjemności to matma. Uwielbiam
                                                  > Mieszkanie za to zmieniałabym co roku, co roku bym je meblowała i zaczynała od
                                                  > nowa. Obawiam się że podobnie mam z facetami, aczkolwiek jestem już zmęczona.

                                                  Bysmy sie zgraly, Ty bys meblowala, ja bym Cie anglika uczyla. Facetow bysmy mialy do zabawy.
                                              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:28
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Chcesz powiedziec, ze zakochanie sluzy do splodzenia dzieci?

                                                No skąd, napisałam,że zakochac się można do setki, ale wspomniałaś o yoricu,że zaczyna, to ja mówię,że może się nie udać zdążyć ze wszystkim.


                                                > Mnie akurat wlasny dom nie cieszy. Znajac siebie mialabym ten dom, siedzialabym
                                                > w nim i myslala 'co ja tu robie?' :)

                                                Hoteli nienawidzę, wolę własny namiot;-)
                                                Widzisz, ja sobie uświadomiłam ostatnio, na przykładzie moich znajomych, rodziny,że Małopolska jest zdecydowanie bardziej konserwatywna niż reszta kraju, te wartości rodzinne, własny kawałek ziemi i takie tam...Nie mówię,że wszyscy, ale wielu tak tu ma...
                                                Chyba,że jest zupełnie inaczej, niech się ujawnią i zadadzą mi kłam;-)
                                                Miejsce na ten dom już mam...
                                                • mojemail3 Re: OT do Kitty 18.01.14, 17:35
                                                  No właśnie znalazłam , potwierdzenie na tą "tradycyjność" Małopolski...Objawia się np. w dodatnim przyroście naturalnym:

                                                  cytuję za Portalem Samorządowym:

                                                  (...)"Jak na tym tle wygląda Polska? Dynamika procesów demograficznych jest bardzo zróżnicowana, ale dobrze nie jest. Chlubnym wyjątkiem jest Małopolska - to jedyny region w Polsce, i w całej postkomunistycznej części UE (nie licząc małej Słowenii), mający dodatni zarówno przyrost naturalny, jak i saldo migracji... Znalazło to odzwierciedlenie w fakcie, iż niedawno Kraków prześcignął Łódź, i z 756 tysiącami mieszkańców, został drugim najludniejszym miastem w Polsce (...)"

                                                  • bcde Re: OT do Kitty 18.01.14, 18:07
                                                    Chlubnym wyjątkiem jest Małopolska - to
                                                    > jedyny region w Polsce, i w całej postkomunistycznej części UE (nie licząc małe
                                                    > j Słowenii), mający dodatni zarówno przyrost naturalny, jak i saldo migracji...
                                                    > Znalazło to odzwierciedlenie w fakcie, iż niedawno Kraków prześcignął Łódź, i
                                                    > z 756 tysiącami mieszkańców, został drugim najludniejszym miastem w Polsce (...
                                                    > )"

                                                    Pomyśleć, że Łódź miała swego czasu ponad milion mieszkańców, a teraz ma ok. 730 tys.
                                                    A Kraków też miał grubo ponad 800 tys., więc aż tak dobrze nie jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: OT do Kitty 18.01.14, 18:24
                                                    bcde napisał:

                                                    > Pomyśleć, że Łódź miała swego czasu ponad milion mieszkańców, a teraz ma ok. 73
                                                    > 0 tys.
                                                    > A Kraków też miał grubo ponad 800 tys., więc aż tak dobrze nie jest.

                                                    Krakow jest tez najslawniejszy. Kazdy kto pyta mnie o Polske pyta mnie o Krakow. Trudno sie dziwic. Z Lodzi to pewnie sie do W-wy sie poprzenosili.
                                                • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:49
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > Widzisz, ja sobie uświadomiłam ostatnio, na przykładzie moich znajomych, rodzin
                                                  > y,że Małopolska jest zdecydowanie bardziej konserwatywna niż reszta kraju, te w
                                                  > artości rodzinne, własny kawałek ziemi i takie tam...Nie mówię,że wszyscy, ale
                                                  > wielu tak tu ma...
                                                  > Chyba,że jest zupełnie inaczej, niech się ujawnią i zadadzą mi kłam;-)
                                                  > Miejsce na ten dom już mam...

                                                  Podoba mi sie to, to ludzi pcha do przodu, inspiruje do wspolpracy. Czasem szkoda mi, ze tak nie mam. Wydaje mi sie to tez cieple i kobiece. Chociaz mam tez cos kobiecego - lubie pichcic, najlepiej dla gosci i na duza skale i drygowac pomagierami :) Sama tez moge byc pomagierem.
                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:23
                              sabat.77 napisał: > A czy jakaś babka dałaby się poderwać żonatemu, to chyba zależy bardziej od bab
                              > ki niż tego w jakim jest związku. Dla większości żonaty nie istnieje, nawet jak
                              > by jej machał fiutem przed oczami.

                              Masz rację...gdyby zaczął od machania fiutem to nie ma szans:)))
                              Są jednak różni żonaci. Nieżonaci, w separacji, nie mieszkający z żoną, żonaci na wylocie i wiele innych odmian...do wyboru do koloru:)))
                              • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:25
                                zawle napisała:

                                > Są jednak różni żonaci. Nieżonaci, w separacji, nie mieszkający z żoną, żonaci
                                > na wylocie i wiele innych odmian...do wyboru do koloru:)))

                                Ale to już zupełnie inna inszość...Jak w separacji, nie mieszkający, na wylocie, to inna kwalifikacja czynu, już są potencjalnie do wzięcia, bo zdeklarowani a nie "cicho-ciemni..."
                                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:32
                                  mojemail3 napisała: już są potencjalnie do wzięcia, bo zdeklarowani a
                                  > nie "cicho-ciemni..."

                                  Każdy jest cicho- ciemny. Nawet ten niesparowany. Zawsze może być cierpliwym PUA-wcem;)
                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:56
                                    zawle napisała:

                                    > Zawsze może być cierpliwym PUA-wcem;)

                                    A Ty dalej grabisz sobie :-))))) Myslisz, ze my bez konca bedziemy zarzegnywac Twoje rozroby. A jadnak gdybym miala sie znalezc w sytuacji kryzysowej, w jakiej podbramkowej, to najbezpieczniej czulabym sie z Toba, oby poczucie humoru Cie nigdy nie opuscilo. Amen.
                                    • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 08:26
                                      hello-kitty2 napisała: > A Ty dalej grabisz sobie :-))))) Myslisz, ze my bez konca bedziemy zarzegnywac
                                      > Twoje rozroby. A jadnak gdybym miala sie znalezc w sytuacji kryzysowej, w jakie
                                      > j podbramkowej, to najbezpieczniej czulabym sie z Toba, oby poczucie humoru Cie
                                      > nigdy nie opuscilo. Amen.

                                      Lubię rozruby. W pracy muszę się wykazywać innymi cechami, a że mam żartobliwo- awanturniczą naturę to prywatnie ( nie internetowo) mogę uzywać do woli;)
                                      • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:01
                                        zawle napisała:

                                        > Lubię rozruby. W pracy muszę się wykazywać innymi cechami, a że mam żartobliwo-
                                        > awanturniczą naturę to prywatnie ( nie internetowo) mogę uzywać do woli;)

                                        Mam to samo i to wlasnie w Tobie lubie, w pracy skrupulatna, w zyciu nonszalancka, w pracy uporzadkowana, w zyciu olewajaca, w pracy skupiona, w zyciu zakrecona, w pracy zarzadzajaca, w zyciu dajaca sie poniesc, w pracy oszczedna, w zyciu z gestem, w pracy trzymajaca krotko, w zyciu rozrabiajaca itd. Podwoja natura podobniez charakterystyczna dla Blizniakow.
                                        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 11:52
                                          hello-kitty2 napisała:> Mam to samo i to wlasnie w Tobie lubie, w pracy skrupulatna, w zyciu nonszalanc
                                          > ka, w pracy uporzadkowana, w zyciu olewajaca, w pracy skupiona, w zyciu zakreco
                                          > na, w pracy zarzadzajaca, w zyciu dajaca sie poniesc, w pracy oszczedna, w zyci
                                          > u z gestem, w pracy trzymajaca krotko, w zyciu rozrabiajaca itd. Podwoja natura
                                          > podobniez charakterystyczna dla Blizniakow.

                                          U blizniaków te cechy świetnie współistnieją na zasadzie dwóch różnych natur. U mnie jest inaczej. Ja mam to wszystko w jednym worze. Kiedyś bardzo mnie to męczyło, chciałam być normalna. Teraz traktuję to jako poszerzony repertuar. Widzę plusy: elatyczność, większa świadomość ( muszę wybrać i ponieść konsekwencje), szersze horyzonty. Nie męczę się, tylko obśmiewam. Nam ciagle wkłada się do głowy jak powinniśmy postępować, jak się zachowywać. Tyle się mówi o asertywności. Nikt nie wspomina że asertywność to jeden z wielu sposobów. I że mamy prawo wyboru. W tym temacie jesteśmy identyczne. Mam prawo wyboru ze świadomością przyjęcia na klatę możliwych i niemożliwych konsekwencji. Takie prawo daję innym ludziom. Z konsekwencjami. A co do podkręcania śruby...łatwo spowodować żeby się ktoś wyzwolił z konwenasów....wystarczy go wkurwić. Co czynię czasami. I czasami dowiaduję sie więcej na temat danego człowieka, niż gdybym z nim przeoglądała 10 sezonów w operze;)
                                • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:33
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Ale to już zupełnie inna inszość...Jak w separacji, nie mieszkający, na wylocie
                                  > , to inna kwalifikacja czynu, już są potencjalnie do wzięcia, bo zdeklarowani a
                                  > nie "cicho-ciemni..."

                                  Dokładniej - zależy co im zostało po post-rozwodowym "oskubaniu" :)
                            • jesod Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:33
                              sabat.77 napisał:
                              > A czy jakaś babka dałaby się poderwać żonatemu, to chyba zależy bardziej od bab
                              > ki niż tego w jakim jest związku.

                              Chyba jednak dla tej babki istotne jest też to, czego ona by chciała, na czym jej zależy i czego szuka, a nie tylko to, by się dać poderwać żonatemu czy też nieżonatemu.

                              sabat.77 napisał:
                              > Dla większości żonaty nie istnieje, nawet jak
                              > by jej machał fiutem przed oczami. To jest zrozumiałe, zwykle nie ma podstawowej
                              > wartości z punktu widzenia kobiety tj. zdolności związkowej.

                              A dlaczego żonaty miałby mieć taką siłę istnienia? Z jakiego powodu? Jego własnych potrzeb?
                              Żona się nim nie przejmuje ( z jakiegoś tam powodu, bo jakiś jednak musi być) to reszta damskiego świata przynajmniej powinna nim się troskliwie zająć?
                              No i jeszcze ten fiut, jako zachęta...
                              Zdolność fiutowa ma być jego kartą przetargową i zachętą dla kobiet? I to wszystko... w ofercie? Taki fiut-cukiereczek, którego nie sposób ominąć wzrokiem, a tym bardziej zrezygnować z pociumkania.
                              • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:36
                                jesod napisała:

                                > Zdolność fiutowa ma być jego kartą przetargową i zachętą dla kobiet? I to wszy
                                > stko... w ofercie? Taki fiut-cukiereczek, którego nie sposób ominąć wzrokiem, a
                                > tym bardziej zrezygnować z pociumkania.

                                Fiut nie ma dużego znaczenia. Nie jest wartością, tak jak atrakcyjne ciało kobiety.
                                To znaczy - chyba o tyle ma znaczenie, by utwierdzał w relacji.
                                • jesod Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:55
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Fiut nie ma dużego znaczenia. Nie jest wartością, tak jak atrakcyjne ciało kobi
                                  > ety.
                                  > To znaczy - chyba o tyle ma znaczenie, by utwierdzał w relacji.

                                  No, przepraszam bardzo... ale zdaje się, że coś napisałeś wcześniej o machaniu fiutem w celu zwrócenia na siebie uwagi. Więc...? :)
                                  A teraz, jeszcze, że nie jest wartością... To skąd to fiutowe szaleństwo, że kobiety takie nieczułe na punkcie fiuta, że go nie rozumieją, że o niego nie dbają, że go nie doceniają, że nie zwracają na niego należytej uwagi, że go nie doceniają, nie rozumieją jego potrzeb i w ogóle rzadko kiedy mają do niego właściwe podejście?
                                  Podczytując to forum można mieć wrażenie, że dla mężczyzny liczy się tylko fiut i można do niego dotrzeć jedynie przez fiuta, a nie np. tylko przez żołądek, jak kiedyś przekonywano. Aha... zapomniałam, być może, że przez żołądek to do serca była droga. A, w takim razie do fiuta...? Przez co? Przez atrakcyjne ciało... chyba.
                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 08:04
                                    Alez interesuja sie fiutem, gdyz jest to punkt kontroli mezczyzny. Fiutem mozna sie nie interesowac, jesli sprawuje sie kontrole nad nim w inny sposob, badz... nie interesuje sie juz tym mezczyzna, gdyz wypelnil swoja misje i stal sie uciazliwym balastem.

                                    Natomiast fiut istotnie nie jest interesujacy sam w sobie, podobnie jak reszta meskiego ciala.

                                    Chyba ze dla geja.
                                    • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 16:43
                                      "Natomiast fiut istotnie nie jest interesujacy sam w sobie, podobnie jak reszta
                                      > meskiego ciala."

                                      Oczywiście, że nieprawda.
                                      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 17:51
                                        Chcesz przez to powiedziec, ze podniecilby Cie nagi, muskularny mezczyzna z duzym kutasem ???
                                        • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:10
                                          Kutas mnie najmniej interesuje w męskim ciele (wystarczy, że jakiś jest)
                                          Ale już ładna, jędrna pupa to co inszego. A jak jeszcze w połączeniu z sześciopakiem!
                                          (przerwa na wytarcie śliny)
                                          ;)
                                          • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:31
                                            rekreativa napisała:

                                            > Ale już ładna, jędrna pupa to co inszego. A jak jeszcze w połączeniu z sześciop
                                            > akiem!
                                            > (przerwa na wytarcie śliny)
                                            > ;)

                                            Tak jest, a zauwazyliscie, ze czesto facetom tak smutno z tylu zwisaja gacie? :( Ja tez panicznie nie cierpie chudych nog u facetow. Ostatnio widzialam jakiegos trenera pilki moznej w obcislych jeansach z takimi ksztaltnymi udami, nie moglam sie napatrzec.
                                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 20:03
                                              hello-> Tak jest, a zauwazyliscie, ze czesto facetom tak smutno z tylu zwisaja gacie? :
                                              > ( Ja tez panicznie nie cierpie chudych nog u facetow. napisała:

                                              A ja uwielbiam męskie tyłeczki w siwych spodenkach dresowych wisających pod krągłością pośladków:)) Nie znosze nóg piłkarzy...to jest dla mnie obleśne..takie mięsniory nie współmierne do reszty. Chude akceptuję, ale nie chudą klateczkę i wąskie ramionka:))
                                              • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:40
                                                zawle napisała:

                                                > A ja uwielbiam męskie tyłeczki w siwych spodenkach dresowych wisających pod krą
                                                > głością pośladków:)) Nie znosze nóg piłkarzy...to jest dla mnie obleśne..takie
                                                > mięsniory nie współmierne do reszty. Chude akceptuję, ale nie chudą klateczkę i
                                                > wąskie ramionka:))

                                                Ja wlasnie pisalam o braku kraglosci :) Wykopalam ten wywiad, od pierwszej minuty przez 30 sekund te NOGI, jak usiadl w tych spodaniach i w porownaniu z chudzinami prowadzacego.
                                                www.npo.nl/artikelen/college-tour-interviewt-frank-de-boer
                                                • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:49
                                                  hello-kitty2 napisała: Wykopalam ten wywiad, od pierwszej minu
                                                  > ty przez 30 sekund te NOGI, jak usiadl w tych spodaniach i w porownaniu z chudz
                                                  > inami prowadzacego.

                                                  E tam...jakiś taki zwalisty;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > E tam...jakiś taki zwalisty;)))

                                                    No, bysio :) Jakby mnie przygniotl ciezarem 'zawlil' sie :-))) to by mi bylo milo. Ja tam lubie kawal chlopa :)
                                                    Wstaw jakiegos, jaki Ci wpadl w oko.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:06
                                                    hello-kitty2 napisała: > No, bysio :) Jakby mnie przygniotl ciezarem 'zawlil' sie :-))) to by mi bylo mi
                                                    > lo. Ja tam lubie kawal chlopa :)
                                                    > Wstaw jakiegos, jaki Ci wpadl w oko.

                                                    Bysie mi się podobają, ale w wyrku lepiej mi ze średniakami. Gdybym miała Ci pokazać faceta który zwala mnie z nóg to musiałby być Frankenstein:) Raz tylko widziałam Włocha....mrauuuuu
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bysie mi się podobają, ale w wyrku lepiej mi ze średniakami. Gdybym miała Ci po
                                                    > kazać faceta który zwala mnie z nóg to musiałby być Frankenstein:) Raz tylko wi
                                                    > działam Włocha....mrauuuuu

                                                    Ale wrzuc cos na przymiarke, bo trudno mi sobie wyobrazic co Cie kreci, mniej wiecej.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > E tam...jakiś taki zwalisty;)))

                                                    Pogięło ? :D
                                                    Zwalisty to ten jest:
                                                    www.youtube.com/watch?v=ML_Lg5MQ3YE
                                                    Szczerze mówiąc ma coś z innej orientacji w sobie, przynajmniej tak mi pajęczy zmysł podpowiada, ale jeśli chodzi o muskulaturę to jest ciekawa sprawa, bo gość ma potężną, a wydaje mi się wiarygodne, że zrobił ją bez sterydów. Nie ma tyle wody w sobie, trochę już widziałem a tu mnie zaskoczył... No i nogi ! :)
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:31
                                                    sabat.77 napisał: > Szczerze mówiąc ma coś z innej orientacji w sobie, przynajmniej tak mi pajęczy
                                                    > zmysł podpowiada, ale jeśli chodzi o muskulaturę to jest ciekawa sprawa, bo goś
                                                    > ć ma potężną, a wydaje mi się wiarygodne, że zrobił ją bez sterydów. Nie ma tyl
                                                    > e wody w sobie, trochę już widziałem a tu mnie zaskoczył... No i nogi ! :)

                                                    Wiesz jak się taki facet zachowuje w łóżki czy też chwilę przed? Można umrzeć ze śmiechu. Lubię lekko skrepowanych, nieświadomych swojego piekna gości.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:34
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zwalisty to ten jest:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=ML_Lg5MQ3YE
                                                    > Szczerze mówiąc ma coś z innej orientacji w sobie, przynajmniej tak mi pajęczy
                                                    > zmysł podpowiada, ale jeśli chodzi o muskulaturę to jest ciekawa sprawa, bo goś
                                                    > ć ma potężną, a wydaje mi się wiarygodne, że zrobił ją bez sterydów. Nie ma tyl
                                                    > e wody w sobie, trochę już widziałem a tu mnie zaskoczył... No i nogi ! :)

                                                    Ciekawe jak wyglada w spodniach? Czy w Polsce panowie poginaja w obcislych spodniach?
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:39
                                                    hello-kitty2 napisała: > Ciekawe jak wyglada w spodniach? Czy w Polsce panowie poginaja w obcislych spod
                                                    > niach?

                                                    Niestety tak. Łysawy, po 40, z brzuszkiem, takie parówiaste nóżki, rureczki wciągnięte w nie zawiązane sztyblety......masakra:)))
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > Niestety tak. Łysawy, po 40, z brzuszkiem, takie parówiaste nóżki, rureczki wci
                                                    > ągnięte w nie zawiązane sztyblety......masakra:)))

                                                    Co wy z tymi nogami ?? A z brzuszkiem ??
                                                    Jak facet jest tęgi, to zazwyczaj ma potężne nogi. Weź sobie dźwigaj ponad sto kilo przez całą dobę, będziesz miała po paru latach takie giry, że nie kupisz na to żadnych spodni. To nie jest śmieszne...
                                                    Jeśli chodzi o zwisającą dupę, to sekret jest prosty. Gość jak ma brzuszek, to kupuje na większy rozmiar spodnie, bo kupuje pod największy wymiar, czyli na swój pas. Jeśli dupy nie ma wielkiej, to mu gacie zwisają, niestety...
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:48
                                                    sabat.77 napisał: > Jak facet jest tęgi, to zazwyczaj ma potężne nogi. Weź sobie dźwigaj ponad sto
                                                    > kilo przez całą dobę, będziesz miała po paru latach takie giry, że nie kupisz n
                                                    > a to żadnych spodni. To nie jest śmieszne...
                                                    > Jeśli chodzi o zwisającą dupę, to sekret jest prosty. Gość jak ma brzuszek, to
                                                    > kupuje na większy rozmiar spodnie, bo kupuje pod największy wymiar, czyli na sw
                                                    > ój pas. Jeśli dupy nie ma wielkiej, to mu gacie zwisają, niestety...

                                                    będę bardziej wyrozumiała;)
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:00
                                                    Jeju, czy naprawdę nie można o wrażeniach czysto estetycznych/erotycznych pogadać bez tej całej otoczki miłosiernego pocieszania pięknych inaczej?
                                                    Co kogo obchodzi, dlaczego komuś dupa zwisa, albo cycki w tym kontekście? Zwisa i wygląda kiepsko i tyle.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:09
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Jeju, czy naprawdę nie można o wrażeniach czysto estetycznych/erotycznych pogad
                                                    > ać bez tej całej otoczki miłosiernego pocieszania pięknych inaczej?
                                                    > Co kogo obchodzi, dlaczego komuś dupa zwisa, albo cycki w tym kontekście? Zwisa
                                                    > i wygląda kiepsko i tyle.

                                                    Jakiego pocieszania ?? To była czysto techniczna informacja.
                                                    Moim zdaniem ludzi grubych i obżerających się należy bombardować psychicznie, wręcz atakować, zaszczuć - żeby ich zmusić do działania. Można mieć litość do choroby, ale zero tolerancji dla lenistwa, niedbalstwa i folgowania samemu sobie. To jest szkodliwe dla tych ludzi i tak jak jest wroga atmosfera wobec palaczy, tak powinna być wroga wobec tych, którzy topią smutki w kolejnym batoniku xxl, hamburgerze albo tabliczce czekolady. Niech zjedzą kalarepę albo ogórka :P
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:19
                                                    " To jest szkodliwe dla tych ludzi i tak jak jest wroga atmosfera wobec palaczy,
                                                    > tak powinna być wroga wobec tych, którzy topią smutki w kolejnym batoniku xxl,
                                                    > hamburgerze albo tabliczce czekolady. Niech zjedzą kalarepę albo ogórka :P"

                                                    He, he, spróbuj taki komentarz walnąć pod artykułem o modelkach plus size (czyli coś koło rozmiaru 55), to Cię baby zjedzą żywcem.
                                                    W ogóle obserwuję, że trend jest odwrotny. Zamiast walczyć z otyłością wszelkimi sposobami, to się odpuszcza i folguje otyłym. "Zaakceptuj siebie", "Grube tez może być atrakcyjne" itd.
                                                    A że za 5 lat będą delikwenta przez dziurę w ścianie z domu wyciągali, to kto by się przejmował.
                                                    Ważne, żeby broń boziu, grubasa nie urazić.

                                                    (kiedy w jednej amerykańskiej szkole przy okazji kontrolnych badań dzieciaków wysłano do rodziców listy, że ich pociecha zbliża się niebezpiecznie do granicy otyłości i może by coś z tym zrobili, to była wielka obraza majestatu - jak oni śmieli tak poniżyć dzieci... No to powodzenia z takim podejściem)
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:28
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > W ogóle obserwuję, że trend jest odwrotny. Zamiast walczyć z otyłością wszelkim
                                                    > i sposobami, to się odpuszcza i folguje otyłym. "Zaakceptuj siebie", "Grube tez
                                                    > może być atrakcyjne" itd.

                                                    Wiesz, słowo honoru - mówię to szczerze - kobiet mniej to dotyczy. Im bardziej nadwaga uchodzi na sucho, zresztą - jak wszystko. Niemniej - jeśli jej ambicją jest być osobą zdrową, a nie tylko atrakcyjną, no to już nie jest takie oczywiste...
                                                    Natura nie zna psychoewo, nie interesuje ją atrakcyjność seksualna i grubasów równo wali wielką drewnianą chochlą po głowie, nie patrząc na płeć :)
                                                    Więc - grube może być atrakcyjne, ale mało prawdopodobne by było zdrowe...

                                                    > A że za 5 lat będą delikwenta przez dziurę w ścianie z domu wyciągali, to kto b
                                                    > y się przejmował.
                                                    > Ważne, żeby broń boziu, grubasa nie urazić.
                                                    >
                                                    > (kiedy w jednej amerykańskiej szkole przy okazji kontrolnych badań dzieciaków w
                                                    > ysłano do rodziców listy, że ich pociecha zbliża się niebezpiecznie do granicy
                                                    > otyłości i może by coś z tym zrobili, to była wielka obraza majestatu - jak oni
                                                    > śmieli tak poniżyć dzieci... No to powodzenia z takim podejściem)

                                                    Mnie to irytuje. To nie jest poprawność tylko konformizm, tchórzliwość i hipokryzja.
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:44
                                                    " Wiesz, słowo honoru - mówię to szczerze - kobiet mniej to dotyczy. Im bardziej
                                                    > nadwaga uchodzi na sucho,"

                                                    To już pewnie psychoewo: do pewnego stopnia nadwagi babka faktycznie może być dla facetów ponętna, bo jej pójdzie w cyce, w pupsko, w biodra, czyli w strefy erotycznie nęcące. Poza tym krągłość, miękkość, łagodność rysów i linii ciała jest uznawana za kobiece i podniecające.
                                                    U faceta odwrotnie: kręci kanciastość, supłowatość ciała, ostre rysy, wyraźna szczęka itd.
                                                    Otyłość to zaciera i odbiera mężczyźnie te elementy erotycznie dla kobiet pociągające. Przydaje mu za to cech kobiecych: biustu, bioderek, okrągłej buzi z rozmytymi, łagodnymi rysami.
                                                    No do dupy, niestety.
                                                    Poza tym mam takie własne wrażenie, że o ile nadwaga do pewnego oczywiście poziomu może kobietę odmłodzić (szczególnie taką po 40-ce), to facetowi w każdym wieku dodaje lat.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 23:49
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > U faceta odwrotnie: kręci kanciastość, supłowatość ciała, ostre rysy, wyraźna s
                                                    > zczęka itd.
                                                    > Otyłość to zaciera i odbiera mężczyźnie te elementy erotycznie dla kobiet pocią
                                                    > gające. Przydaje mu za to cech kobiecych: biustu, bioderek, okrągłej buzi z roz
                                                    > mytymi, łagodnymi rysami.
                                                    > No do dupy, niestety.

                                                    Nawet bardzo do dupy.
                                                    Według moich obserwacji otyłość u faceta jest strasznie dyskwalifikującą seksualnie cechą. Pewnie nawet bardziej niż pustki w portfelu i we łbie. Gruby facet jest FUJ ! Trzeba być wyjątkową osobowością lub bardzo postawionym człowiekiem, żeby to zrównoważyć.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 08:39
                                                    rekreativa napisała: > He, he, spróbuj taki komentarz walnąć pod artykułem o modelkach plus size (czyl
                                                    > i coś koło rozmiaru 55), to Cię baby zjedzą żywcem.
                                                    > W ogóle obserwuję, że trend jest odwrotny. Zamiast walczyć z otyłością wszelkim
                                                    > i sposobami, to się odpuszcza i folguje otyłym. "Zaakceptuj siebie", "Grube tez
                                                    > może być atrakcyjne" itd.
                                                    > A że za 5 lat będą delikwenta przez dziurę w ścianie z domu wyciągali, to kto b
                                                    > y się przejmował.
                                                    > Ważne, żeby broń boziu, grubasa nie urazić.


                                                    Raz...modelki plus size są w rozmiarze 38-42, 55 chyba nie istnieje ( chodziłam po sklepach ze swoją koleżanką). Ostatnim rozmiarem jest 52 lub 48/50 czyli XXXL .
                                                    Zaakceptuj siebie mówi się do osób o figurze odbiegającej od obowiązującej. Nie do otyłych tak, że zagraża to ich zdrowii czy życiu. Myślę że ten trend jest normalny i fajny. Nie musimy być z jednej wykrawalni. Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt- ludzi otyłych z powodu jakiejś choroby. Tych wrzuca się do wora z napisem: niechluj, obrzartus, brak silnej woli, żarłok . Protestuję. Żona mojego pierwszego chłopaka jest otyła tak że nie mogą jej zrobić podwiązania żołądka, bo ma tak złe wyniki. Niedawno była uprawiającą sport, fajnie wyglądającą kobietą. Nie znana jest przyczyna tego co się z nią stało, chociaż je mało i usiłuje się leczyć.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:27
                                                    Jesli tyje jedzac malo, to znaczy, ze powinien jesc jeszcze mniej.
                                                    Malo i duzo to sa wzgledne okreslenia. Moze tak byc, ze zaburzenia hormonalne zmieniaja metabolizm, ale zawsze to jest jakis odnosnik do ktorego dostosowuje sie podaz kalorii. Leze w lozku ? Mniej jem. Biegam i wyciskam pare ton zelaza dziennie ? Moge zjesc wiecej. Jestem chory i mam zaburzenia metabolizmu ? To znaczy ze musze jesc mniej. W obozach koncentracyjnych po "kuracji "nie bylo grubasow.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:31
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jesli tyje jedzac malo, to znaczy, ze powinien jesc jeszcze mniej.
                                                    > Malo i duzo to sa wzgledne okreslenia. Moze tak byc, ze zaburzenia hormonalne z
                                                    > mieniaja metabolizm, ale zawsze to jest jakis odnosnik do ktorego dostosowuje s
                                                    > ie podaz kalorii. Leze w lozku ? Mniej jem. Biegam i wyciskam pare ton zelaza d
                                                    > ziennie ? Moge zjesc wiecej. Jestem chory i mam zaburzenia metabolizmu ? To zna
                                                    > czy ze musze jesc mniej. W obozach koncentracyjnych po "kuracji "nie bylo gruba
                                                    > sow.

                                                    Prawie nie je. Je tak mało że jest słaba i mdleje. Argumentem o obozach koncentracyjnych mnie przekonałeś. Nie będę udawadniać absurdalności. Ty sabat schudłeś nie? Sam i duma Cie rozpiera. Obłuda rzekomej kontroli;)
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:40
                                                    Ile to jest prawie wcale ? Ile kcal ? Konkrety prosze. Mdlec i byc slabym mozna z roznych powodow.
                                                    Nie jest fizycznie mozliwe, zeby ktos tyl nie dostarczajac pokarmu, chyba ze zbiera sie woda w organizmie. To jest proces fizyczny, tak jakbys mnie przekonywala, ze do wiadra z piaskiem samo sie dosypuje, nie wiadomo skad.
                                                    A co do kontroli, to mysle ze jestes w tym zagadnieniu mocniejsza, nie wspomne jak absurdalne rady mi dawalas w kwestii rozwodu.
                                                    Zgadzam sie, ze czlowiek nie na wszystko ma wplyw, wrecz na wiekszosc rzeczy wplywu nie ma, ale to na co ma wplyw mozna wyroznic, przeliczyc i uzyskac zalozone efekty jak w doswiadczeniu fizycznym. Naszym swiatem rzadzi bezlitosna matematyka, nie emocje i dobre checi. Szczyty zdobywa sie sila woli, a nie magia pozytywnego myslenia, jak probuja wmowic psychologowie.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:50
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > A co do kontroli, to mysle ze jestes w tym zagadnieniu mocniejsza, nie wspomne
                                                    > jak absurdalne rady mi dawalas w kwestii rozwodu.

                                                    Możesz pzrytoczyć żebym się czegoś mogła nauczyć i dowiedzieć o sobie? :)))

                                                    > Zgadzam sie, ze czlowiek nie na wszystko ma wplyw, wrecz na wiekszosc rzeczy wp
                                                    > lywu nie ma, ale to na co ma wplyw mozna wyroznic, przeliczyc i uzyskac zalozon
                                                    > e efekty jak w doswiadczeniu fizycznym. Naszym swiatem rzadzi bezlitosna matema
                                                    > tyka, nie emocje i dobre checi. Szczyty zdobywa sie sila woli, a nie magia pozy
                                                    > tywnego myslenia, jak probuja wmowic psychologowie.

                                                    Widzisz....ja to widze tak. Czasami te same mechanizmy dają inne efekty. Jest problem. Dla strony "nie mam na niego wpływu". Jedni przykrywają to kołdrą z napisem "kontrola nad ciałem", "pasje", "dom na wsi", "praca", inni z napisem "żarcie", "alko".Ten sam mechanizm, inny efekt.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:58
                                                    Jasne. Slyszalem tez ciekawa wersje tego zjawiska pt. "mezczyzna nie jest mi do niczego potrzebny".
                                                    Nikt nie jest idealem i kazdy jakos przykrywa swoje leki, w ten czy inny sposob. Ale sa sposoby konstruktywne i destrukcyjne. Osobiscie uwazam, ze dieta, sport, marzenia o domku z drewna itd. to mniej destrukcyjne sposoby lagodzenia leku niz zachlewanie sie na smierc, kompulsywne zarcie czy narkotyki :)
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:04
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jasne. Slyszalem tez ciekawa wersje tego zjawiska pt. "mezczyzna nie jest mi do
                                                    > niczego potrzebny".
                                                    > Nikt nie jest idealem i kazdy jakos przykrywa swoje leki, w ten czy inny sposob
                                                    > . Ale sa sposoby konstruktywne i destrukcyjne. Osobiscie uwazam, ze dieta, spor
                                                    > t, marzenia o domku z drewna itd. to mniej destrukcyjne sposoby lagodzenia leku
                                                    > niz zachlewanie sie na smierc, kompulsywne zarcie czy narkotyki :)

                                                    Mi nie jest POTRZEBNY mężczyzna. Bycie z kimś nie jest moją potrzebą. Jest świętem. Możesz mi wymienić te POTRZEBY? Oczywiście masz rację w temacie konstruktywnych i niekonstruktywnych sposobach zakrywania dziury. Tylko czemu Ci konstruktywni mają tyle pogardy dla tych niekonstruktywnych?
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:13
                                                    Pogardy ??? Dostrzegasz we mnie pogarde wobec ludzi otylych ??? To zart jakis, nikt nie odczuwa wiekszej empatii wobec nich niz ja, bo ja WIEM jak to jest po drugiej stronie barykady. A jest bardzo chujowo.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pogardy ??? Dostrzegasz we mnie pogarde wobec ludzi otylych ???


                                                    Widać żle odczytałam te Twoje słowa:
                                                    Można mieć litość do choroby, ale zero tolerancji dla lenistwa, niedbalstwa i folgowania samemu sobie.


                                                    Mnie się litość, lenistwo i niedbalstwo kojarzą z pogardą.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:43
                                                    Wiem o co Ci chodzi ale juz o ta litosc jedna dyskusja sie rozbila kiedys :)
                                                    W powszechnym obiegu jest to tozsame / mylone ze wspolodczuwaniem. Litosc kontrolujaca i pogardzajaca jest strasznie niebezpieczna, takich ludzi trzeba sie wystrzegac. Ale nie to mialem na mysli. Czlowiekiem czasem trzeba wstrzasnac, by zrozumial, ze ma wybor i dokonal go z wlasnej woli. Z reguly otyli ludzie maja wybor i go dokonuja. Wazne, zeby dokonali tego wyboru swiadomie. Wola pozostac otyli niz podjac sie walki o dobra figure. Bo jak juz jest sie grubym, to latwiej nim pozostac niz zmienic sytuacje. Tyle ze trzeba przyjac na klate konsekwencje, co nie zawsze jest mile.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 11:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Wiem o co Ci chodzi ale juz o ta litosc jedna dyskusja sie rozbila kiedys :)
                                                    > W powszechnym obiegu jest to tozsame / mylone ze wspolodczuwaniem. Litosc kontr
                                                    > olujaca i pogardzajaca jest strasznie niebezpieczna, takich ludzi trzeba sie wy
                                                    > strzegac. Ale nie to mialem na mysli. Czlowiekiem czasem trzeba wstrzasnac, by
                                                    > zrozumial, ze ma wybor i dokonal go z wlasnej woli. Z reguly otyli ludzie maja
                                                    > wybor i go dokonuja. Wazne, zeby dokonali tego wyboru swiadomie. Wola pozostac
                                                    > otyli niz podjac sie walki o dobra figure. Bo jak juz jest sie grubym, to latwi
                                                    > ej nim pozostac niz zmienic sytuacje. Tyle ze trzeba przyjac na klate konsekwen
                                                    > cje, co nie zawsze jest mile.

                                                    We wszystkich dyskusjach pomijamy emocje i uczucia, nawet przy zdradzie nikogo one nie interesowaly chociaz o nie wszystko sie rozbiega. Lubie otyli sa nieszczesliwi. Nie wierze, ze jakis grubas czuje sie dobrze w swojej otylosci, moze doszedl do momentu, ze zaczyna mu zwisac ale nikogo otylosc nie uszczesliwia. Wg mnie nalezy im pomagac w praktyce, bez zadnych gadek propagandowych. Tyle, ze o taka pomoc powinni poprosic sami, jak o wszystko. Jak cos chcesz musisz poprosic, nie ma innej drogi. Tak jak BigPig nawolywal na forum, ze tez chce zobaczyc jak wygladam, smieszne, chcesz cos, to musisz o to poprosic u zrodla, wlasciwej osoby, wprost. To samo z grubasami, musza sie zwrocic o pomoc, jesli sobie nie radza. No ale jak komus prosba przez gardlo nie chce przejsc, bo sie nie wiem, nie znizy sie (?) to dla mnie wyglada na jedno: widocznie mu nie wystarczajaco zalezy. Sama chetnie bym pomogla jakiemus grubasowi poswiecajac swoj czas na wspolna aktywnosc fizyczna ale musi poprosic.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Pogardy ??? Dostrzegasz we mnie pogarde wobec ludzi otylych ???

                                                    Tak u Ciebie i Kag.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:47
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jasne. Slyszalem tez ciekawa wersje tego zjawiska pt. "mezczyzna nie jest mi do
                                                    > niczego potrzebny".
                                                    > Nikt nie jest idealem i kazdy jakos przykrywa swoje leki, w ten czy inny sposob
                                                    > . Ale sa sposoby konstruktywne i destrukcyjne. Osobiscie uwazam, ze dieta, spor
                                                    > t, marzenia o domku z drewna itd. to mniej destrukcyjne sposoby lagodzenia leku
                                                    > niz zachlewanie sie na smierc, kompulsywne zarcie czy narkotyki :)

                                                    Ale konstruktywne dla Ciebie, a dla otoczenia moze juz mniej. Jestem sobie w stanie wyobrazic jak dekonstruktywna moze byc dla Twojej Twoja obsesja odchudzania, to samo mozna powiedziec o mojemail, dla niej moze byc konstuktyny domek z drewna, a dla meza juz mniej, bo moze musi sobie zyly wypruc zeby na niego zarobic :-)))) Moze walnie na zawal ze stresu zanim sie zdarzy wprowadzic. Przyznaje ze strzelam ale sama pisala jaki maz zarabany robota, ze o piatej czy jakos wstaje, robi po kilkanascie godzin, moze lubi, nie wiem. Troche jednak dziwne, nie?
                                                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 19:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    (...)"to samo mozna powiedziec o mojemail, dla niej moze byc konstuktyny domek z drewna, a dla meza juz mniej, bo moze musi sobie zyly wypruc zeby na niego zarobic :-)))) Moze walnie na zawal ze stresu zanim sie zdarzy wprowadzic. Przyznaje ze strzelam ale sama pisala jaki maz zarabany robota, ze o piatej czy jakos wstaje, robi po kilkanascie godzin, moze lubi, nie wiem. Troche jednak dziwne, nie?(...)"

                                                    Kitty, a nie możesz mnie sama zapytać, nawet nie na priva tylko tutaj, zamiast prowadzić śledztwo? Nie, nie bój się, mój stary nie padnie na zawał ze stresu, nie pracuje całą dobę na moje rzekome obsesje, gdybyśmy się uparli, już pewnie byśmy na tej swojej wsi mieszkali, ale ja nie muszę mieć wszystkiego już, zaraz, teraz mamy inne priorytety.
                                                    Poza tym, ja prowadzę tzw. zdrową kuchnię więc ani otyłość ani zawał nam nie grozi...
                                                    O współczesnej żywności, a propos " szaleństw za młodu ;-)" wypowiem się póżniej, bo właśnie wróciłam z pewnej małopolskiej wsi, z torbą swojskich wyrobów od znajomych...
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 09:52
                                                    I jeszcze powiedz taka rzecz - ile procent ludzi z powazna nadwaga to osoby rzeczywiscie powaznie chore, na tyle by rzutowalo to na ich mozliwosci schudniecia. Najczesciej jest odwrotnie - nadwaga powoduje po czasie stan chorobowy.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:00
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > I jeszcze powiedz taka rzecz - ile procent ludzi z powazna nadwaga to osoby rze
                                                    > czywiscie powaznie chore, na tyle by rzutowalo to na ich mozliwosci schudniecia
                                                    > . Najczesciej jest odwrotnie - nadwaga powoduje po czasie stan chorobowy.

                                                    Myślę że większość. Bo dla mnie złe nawyki żywieniowe wdrukowane w domu rodzinnym ( dziecięca otyłość) nieuchronnie prowadzą do depresji i zaniżonej samooceny. To dla mnie też choroba. Obżarstwo lub brak umiejetności dietetycznych ma swoją pierwotną przyczynę. Mam bardzi szczupłą koleżankę która z niesmakiem opowiadała o swojej- otyłej. Że żarła lody i piła piwo na wczasach, przy takiej wadze. Na moje pytanie co ona wtedy robiła odpowiedziała : to samo. Jasne..jak łatwo potepiać kogoś innego, gdy samemu można to robić bezkarnie
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:10
                                                    Dlatego czasem trzeba wytoczyc armaty, zeby pomoc tym ludziom. Inaczej zmarnuja sobie zycie, nie bedac w stanie sobie pomoc. Moje zacietrzewienie wynika wlasnie z tego, ze zmarnowalem wieksza czesc zyciowego potencjalu, kto wie - moze caly, przez to ze sam sobie nie bylem w stanie pomoc, a nie bylo nikogo kto by mnie wystarczajaco mocno motywujaca kopnal w dupe. Czasem krzyczacy na ciebie kapral ma lepsze intencje niz slodko prawiaca komplementy psiapsiolka.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:20
                                                    sabat.77 napisał: sam sobie nie bylem w stanie pomoc, a nie bylo nikogo kto by mn
                                                    > ie wystarczajaco mocno motywujaca kopnal w dupe. Czasem krzyczacy na ciebie kap
                                                    > ral ma lepsze intencje niz slodko prawiaca komplementy psiapsiolka.

                                                    Cóż...każdy człowiek na swój czas na rozwiązanie swoich problemów. I ma do tego prawo. O intencjach kaprala nic nie wiem. I nie są one aż tak bardzo ważne. Ważny jest skutek. Jak u promujących SIEBIE pomagających. Wiem że nie zawsze są skuteczne słodko- pierdzące metody.
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 14:45
                                                    Ale dyskusja się wywiązała...
                                                    Pozwolisz, że tu się podepnę, bo już mi się nie chce szukać konkretnego posta.

                                                    Wracając do tych modelek plus size: rozmiar 55 to było celowe przejaskrawienie, by podkreślić, że chodziło o naprawdę otyłe kobiety. To nie były dziewczyny puszyste, z lekką nadwagą, tylko osoby otyłe niemal po amerykańsku - zdjęcie dotyczyło właśnie jakiejś kampanii akceptacyjnej, a dyskusja była na FB.
                                                    Jakikolwiek głos potępiający takie stawianie sprawy był zaraz miażdżony.
                                                    Tymczasem w USA - najgrubszym kraju świata - nie ma już stanu, w którym byłoby mniej niż 20% ludzi otyłych (nie z nadwagą, tylko otyłych, czyli o mocny stopień wyżej niż to, co się widuje na polskich ulicach) W wielu stanach procent ten dobił już 30. Wśród dzieci i młodzieży dobija 20%.
                                                    Już w tej chwili na leczenie i wsparcie osób otyłych rząd wydaje tyle kasy, że ledwo wyrabia na zakrętach.
                                                    Bo tu nie chodzi już o estetykę, ale o zdrowie i sprawność. Podczas gdy niewielka nadwaga nie wpływa raczej na stan zdrowia, to otyłość wpływa i to bardzo mocno.
                                                    Ci ludzie nie tylko cierpią na typowe choroby jak cukrzyca, nadciśnienie, ale przede wszystkim mają problemy z samodzielnym przemieszczaniem się i obsługą samych siebie. Większość osób otyłych ląduje w którymś momencie na rencie inwalidzkiej, bo nie są w stanie pracować.
                                                    W tym świetle powinno się wręcz zakazać pokazywania otyłości jako czegoś spoko, fajnego i wymagającego akceptacji.
                                                    Oczywiście, nie wolno ludzi gnoić, z tym się wszyscy zgadzamy, ale trzeba ich aktywizować do zmiany. Pomagać schudnąć, uczyć zdrowego odżywiania, promować siłownie, kluby sportowe, które prowadzą programy dla osób otyłych itd.
                                                    Tymczasem lekarz szkolny nie może rodzicom zwrócić uwagi, że jeśli nie zmienią dziecku diety, to dziecko lada moment będzie miało cukrzycę i rozwalone stawy biodrowe, bo rodzice to uważają za poniżanie??? Burmistrz nie jest w stanie wprowadzić zakazu sprzedaży coli w litrowych kubłach, bo mieszkańcy podnoszą wrzask, że to zamach na wolności demokratyczne???
                                                    Otyłe młode kobiety prężą się w bieliźnie na zdjęciu i wołają, że mamy akceptować ich chorobliwy stan???
                                                    No to już jest jakaś patologia, bo otyłość to nie jest typ urody. To jest choroba, a chorobę należy leczyć. Podobnie jak taką np. anoreksję. Nikt raczej nie patrzy spokojnie, że dziewczyna się zagładza na śmierć - rodzice, przyjaciele, partner/partnerka wszyscy walczą, żeby taką osobę namówić na leczenie i terapię. Dlaczego nie walczą o to samo w przypadku osoby , której grozi chorobliwa otyłość? Dlaczego biernie się przyglądają, jak ona pochłania kolejną pizzę przed komputerem? Dlaczego sami jej/jemu tę pizzę przynoszą?

                                                    PS Piszesz, że przecież nie każdy jest otyły, bo się obżerał niezdrowym żarciem. Jasne, ale też nikt się nie budzi pewnego dnia cięższy o 100 kilo. To jest proces.
                                                    Jeśli ktoś widzi, że nie zmienił nic w swojej diecie, je tyle samo, a zaczyna sporo przybierać na wadze, to niech idzie do lekarza, bo to nie jest normalne. Choroby zw. z zaburzeniami hormonalnymi (tarczyca najbardziej popularna) się leczy. Może potrwać , zanim uda się postawić właściwą diagnozę i dobrać odpowiednią dawkę leku, ale w większości przypadków się to udaje i organizm wraca do normy. Może pozostać jakaś nadwaga, ale przy odpowiednio dobranej diecie (którą można opracować z dietetykiem) i przy ruchu fizycznym ten proces zostanie powstrzymany.
                                                    Przypadki, że człowiek tyje na potęgę przy normalnym odżywianiu, a badania nic nie wykazują to jakiś promil wszystkich z problemem otyłości. No i jak słusznie zauważył sabat jakaś przyczyna tutaj musi być. Nikt nie tyje z powietrza. Coś musi się dziać złego w organizmie, więc trzeba tak długo chodzić po lekarzach, aż odkryją, co się zepsuło.
                                                    Poza tym jednak znakomita większość przypadków otyłości wynika z braku ruchu i złych nawyków żywieniowych. Ja wiem, że każdy gruby lubi mówić, że przecież on tak bardzo mało je i czasem nawet faktycznie nie je dużo w sensie objętości jedzenia, ale CO on je, to już włos staje dęba. A do tego sport co najwyżej w telewizorze. I przez 10 latek się 50 kilo do przodu nazbiera (a często i więcej).
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 14:58
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Wracając do tych modelek plus size: rozmiar 55 to było celowe przejaskrawienie,
                                                    > by podkreślić, że chodziło o naprawdę otyłe kobiety. To nie były dziewczyny pu
                                                    > szyste, z lekką nadwagą, tylko osoby otyłe niemal po amerykańsku - zdjęcie doty
                                                    > czyło właśnie jakiejś kampanii akceptacyjnej, a dyskusja była na FB.


                                                    Czyli chodził Ci o konkretną kampanię- akceptacyjną. Nie miała ona na celu promowania grubości, tylko akceptację dużego ciała. To samo dzieje się od dziesiątków lat w drugą stronę. Promowane są anorektyczki- osoby chore.
                                                    Ja oczywiście w temacie otyłości mam takie samo zdanie co Ty. Mam w pracy dziewczynę która rośnie w oczach. Rano zaczyna śnadaniować. Rob to ostentacyjnie, tak żeby wszyscy widzieli- wyciąga dwie złożone kanapy, knut kiełbach i Grześka XXXL. W mojej ocenie popełnia publicznie samobójstwo. To są ludzkie tragedie.
                                                    Stany mnie nie interesują. No może o tyle że to co tam się dzieje, zaraz będzie u nas. Myślę że otyłość to bardziej złożony problem. Cywilizacyjny. Przetworzone żarcie, drogie jedzenie zdrowe, brak dostepu do lekarzy, depa i ogólne odcięcie od nas samych.


                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 15:00
                                                    oczywiście nie napisałam najważniejszego. Podstawowym błedem jest wrzucanie do jedego wora wszystkich ludzi poza rozmiarem 0.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 15:14
                                                    zawle napisała:

                                                    Myślę że otyłość to bardziej złożony problem. Cywilizacyjny. Przetworzo
                                                    > ne żarcie, drogie jedzenie zdrowe, brak dostepu do lekarzy, depa i ogólne odcię
                                                    > cie od nas samych.

                                                    Szprycowanie hormonami drobiu i ryb chodowlanych. Jak czytam na forach kulturystycznych od razu kaza odstawic miesa, szczegolnie drob, wedliny, jajka, mleko z supermarketow. Kupowac normalne, pelnotluste produkty zwierzece na wsi. Ludzie na tym chudna! Zadnych produktow light = chemia. Tylko pytanie: u mnie, tak jak pewnie w Stanach NIC nie kupisz u rolnika, wszystkie rzezniki pobankrutowaly na wsiach, sa same supermarkety!!! Co ja mam jesc? Inna rzecz, ze wprowadza sie oferty sprzedazy masowej, zamiast 250 g lodow to 1 kg i zra 1 kg, bo w tej samej cenie albo taniej. Supermarkety oglupiaja, ja nienawidze zakupow spozywczych, w ogole nie chodze, moj partner wszystko kupuje raz w tygodniu. Zdrowego, nieprzetworzonego produktu na zachodzie to z lupa szukac. Ratuje tylko sport. Ale silki i takie inne to drozyzna, niestety. Zostaje rower, bieganie i ograniczenie w zarciu i tego sie Holendrzy trzymaja.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 15:20
                                                    hello-kitty2 napisała:> Szprycowanie hormonami drobiu i ryb chodowlanych. Jak czytam na forach kulturys
                                                    > tycznych od razu kaza odstawic miesa, szczegolnie drob, wedliny, jajka, mleko z
                                                    > supermarketow. Kupowac normalne, pelnotluste produkty zwierzece na wsi. Ludzie
                                                    > na tym chudna! Zadnych produktow light = chemia.

                                                    I tak jest. Kiedyś oglądąłam program o odchudzaniu jakiegoś znanego aktora ( były superman chyba). On przyrównywał swoje jedzenie do narkotyku. Powiedział : spróbuj wydzielać małe dawki heroiny narkomanowi. Narkoman może przestać ćpać, ja nie mogę przestać jeść. Zdrowe zycie jest drogie.
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 15:44
                                                    A tak, tu macie obie rację. To, co się wyprawia w przemyśle spożywczym to jest skandaliczne.
                                                    Zastanawiam się tylko, czy przeciętny konsument może mieć na to jakiś większy wpływ, bo bojkot raczej jest mocno ograniczony (jeść musimy, w przeciwieństwie do np. noszenia sweterków z angory), a produkty ekologiczne cenowo powyżej możliwości wielu ludzi.
                                                    (apropos, czy one faktycznie muszą być aż tak drogie? Bo to też mi się coś wydaje podejrzane).
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 15:53
                                                    rekreativa napisała: > (apropos, czy one faktycznie muszą być aż tak drogie? Bo to też mi się coś wyda
                                                    > je podejrzane).

                                                    Kiedyś z kilograma mięsa było 60 dag wędliny. Teraz pewnie po obróbce byłoby mniej - gdy wycieknie wpompowana woda. A teraz z kilograma mięsa robią 1,5 kg wędliny. Reszta to śmieci i trutka. O ile mięso tak jest w ogóle. Parówki potrafią mieć 20% oddzilonego mechanicznie gówna.
                                                  • bgz0702 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kiedyś z kilograma mięsa było 60 dag wędliny. Teraz pewnie po obróbce byłoby mn
                                                    > iej - gdy wycieknie wpompowana woda. A teraz z kilograma mięsa robią 1,5 kg węd
                                                    > liny. Reszta to śmieci i trutka. O ile mięso tak jest w ogóle. Parówki potrafią
                                                    > mieć 20% oddzilonego mechanicznie gówna.

                                                    kiedyś brat zostawił mi psa, natychmiast musiał lecieć do swojej pięknej dziewczyny. Masakra to była bo pies nie wiedział co jest grane i nie chciał jeść karmy którą brat mi przywiózł- uznał ze osamotniony zasługuje przynajmniej na lepsze żarcie. Więc ok. Trza mu było jakoś smutki wynagrodzić ale nie mogłam go karmić tym samy co rodzinę bo żarł wtedy jak dzik. Przy okazji zakupów w Biedronce wzięłam paczkę parówek min żeby moje dzieci mogły go karmić z ręki. A na tych parówkach była info że zawierają żeby nie przesadzić ale chyba gdzieś w granicach 30% mięsa!!!!!!!!! To ja się pytam co tam jest jeszcze w tej parówce mięsnej?!!!!!!!!!! szok i stres. Ten kto to je dzisiaj jutro wyda na lekarza, jestem w szoku ze są takie produkty "spożywcze" na rynku
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:34
                                                    Żeby parówka była jadalna, musi mieć przynajmniej 50% mięsa.
                                                    Te poniżej się nawet dla psa nie nadają.
                                                    Pytanie tylko, dlaczego takie produkty parówopodobne w ogóle ktoś dopuszcza do obrotu?
                                                    Jeśli będą chcieli zejść na 10%, to też dostaną pozwolenie?
                                                  • kotoshi Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:46
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    Przy okazji zakupów w Biedronce
                                                    > wzięłam paczkę parówek min żeby moje dzieci mogły go karmić z ręki. A na tych p
                                                    > arówkach była info że zawierają żeby nie przesadzić ale chyba gdzieś w granicac
                                                    > h 30% mięsa!!!!!!!!! To ja się pytam co tam jest jeszcze w tej parówce mięsnej?
                                                    > !!!!!!!!!! szok i stres. Ten kto to je dzisiaj jutro wyda na lekarza, jestem w
                                                    > szoku ze są takie produkty "spożywcze" na rynku

                                                    Ale ta zawartość mięsa mieści się w przedziale definicji parówki! Moja mama mi za to opowiadała, jakie okropne jedzenie było w PRL-u. A na dodatek nie było żadnego wyboru, jeszcze kolejki do tego.
                                                    A znajomy ojca mojego chłopaka to były tzw. badylarz. Podobno do dziś z żoną wspomina, jaki to koszmarne środki do opryskiwania warzyw były wtedy na rynku (wszyscy ogrodnicy z nich korzystali, innej opcji nie było). Facet opowiada, że po oprysku w szklarni chorowali z żoną przez kilka dni, mimo że oczywiście jakoś chronili drogi oddechowe. To podobno była straszna trucizna. On mówi też, że cała chemia w dzisiejszych warzywach i owocach to pikuś przy tamtej
                                                    Gdy to opowiedziałam rodzicom, to oni na to, że skoro Czernobyl ich nie zabił, to i pryskane warzywa im nie zaszkodziły.
                                                    A moja mama mówi też, że kiedyś na porządku dziennym były masowe zatrucia np. na weselach - przeważnie po sałatce z majonezem (salmonella).
                                                  • marek.zak1 Szalenstwa parówek 19.01.14, 17:04
                                                    Prowadzone prace wykazały, ze smak mięsa w parówkach wyczuwa sie przy ok. 25%. Stąd 30%.
                                                    Za komuny mówiono, ze w parówkach jest papier toaletowy.
                                                  • sabat.77 Re: Szalenstwa parówek 19.01.14, 17:20
                                                    A ja slyszalem, jak jeden pan mowil na jamnika "szczekajaca parowka". Dalo mi to do myslenia...
                                                  • kotoshi Re: Szalenstwa parówek 19.01.14, 17:32
                                                    > Za komuny mówiono, ze w parówkach jest papier toaletowy.

                                                    No właśnie. Moja mama mówi, że ja to zwłaszcza wtedy wkurza, gdy ludzie krytykując dzisiejsze jedzenie, wspominają, jakie to niby wtedy było super. Natomiast mama już od dziecka miała stały dostęp do różnych produktów (także spożywczych w stylu ser, salami, szynka - w folii) z RFN dzięki rodzinie - i że wtedy zwłaszcza na bieżąco było widać, jak obrzydliwe w smaku jest jedzenie w PRL.
                                                  • bgz0702 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 17:23
                                                    kotoshi napisała:

                                                    > A moja mama mówi też, że kiedyś na porządku dziennym były masowe zatrucia np. n
                                                    > a weselach - przeważnie po sałatce z majonezem (salmonella).

                                                    kiedyś pracowałam w korporacji i dziwny zwyczaj zapraszania szefów na wesela aż mnie słabił ale poszłam raz musiałam iść kolejny. ;)) i po jednym takim wylądowałam z 1/4 gości w szpitalu zakaźnym z podejrzeniem salmonelli ;))) ale miałam fajnie, bo jako jedyna okazałam się nie być chora a tylko objawy brzucha mi towarzyszyły chyba z innego powodu jednak nie musiałam iść do pracy a ponieważ ja chorowita nie jestem wiec bardzo mnie ucieszył ten dodatkowy czas wolny od pracy;)) tyle mi się przysłużyła ta salmonella ;)
                                                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 20:53
                                                    kotoshi napisała:

                                                    (...)" Podobno do dziś z żoną wspomina, jaki to koszmarne środki do opryskiwania warzyw były wtedy na rynku (wszyscy ogrodnicy z nich korzystali, innej opcji nie było) (...) To podobno była straszna trucizna. On mówi też, że cała chemia w dzisiejszych warzywach i owocach to pikuś przy tamtej(...)"

                                                    Opowieści dziwnej treści ;-)

                                                    Kotoshi, środki ochrony roślin, czyli w skrócie pestycydy ( fungicydy, herbicydy, insektycydy) współcześnie stosowane, to nadal są "trucizny"...Istnieją wprawdzie na rynku środki tzw. trzeciej generacji o małej toksyczności, ale nie zawsze są skuteczne, dlatego stosuje się wciąż
                                                    środki bardzo toksyczne i toksyczne dla ludzi,aby je w ogóle nabyć i stosować, należy mieć właściwe przeszkolenie i swiadectwo ukończenia, więc nawet "prosty chłop" na wsi, musi się stosować do wytycznych ustawy o substancjach i preparatach chemicznych...
                                                    Inspekcje ochrony roślin działają bodajże od 1945 roku, więc jeśli były stosowane jakieś niedozwolone środki czy w niewłaściwy sposób, to było to działanie poza prawem.
                                                    O tym, że środki stosowane obecnie są nadal bardzo toksyczne świadczą oznakowania na opakowaniach, te z trupią czaszką...Znam też osobiście przypadki smiertelnych zatruć, osób które piły alkohol przed czy po stosowaniu, wbrew zaleceniom...
                                                    Pocieszę Cię jednak, że środki dostępne w Polsce są tak makabrycznie drogie ( niektóre opakowania kilka gramowe-kilkaset złotych) że nie stosuje się ich w zbyt dużej ilości, a poza tym od tego roku weszły nowe wytyczne ochrony integrowanej, czyli takiej bardziej "ekologicznej"...


                                                    (...)"Gdy to opowiedziałam rodzicom, to oni na to, że skoro Czernobyl ich nie zabił, to i pryskane warzywa im nie zaszkodziły (...)"

                                                    Skutki często nie pojawiają się w pierwszym pokoleniu, więc jeszcze się okaże.
                                                    Koncerny chemiczne i farmaceutyczne( to jest często to samo, jak np.Novartis, Basf) nie publikują przecież niekorzystnych wyników badań,liczy się zysk;-)
                                                  • marek.zak1 Cos za coś. 19.01.14, 21:22
                                                    To wszystko prawda, ale prawidłowe obchodzenie sie z tymi srodkami gwarantuje bezpieczeństwo. Jest zawsze cos za coś. Dzięki nawozom sztucznym, pestycydom, fungicydom, Polska i Europa stały się samowystarczalne pod wzgledem wyżywienia, czego nigdy nie było w przeszłości. Po I Wojnie Światowej wystarczała roczna blokada Niemiec przez Anglię i z głodu zmarło kilkaset tysięcy ludzi, a druga Wojna wybuchła, jak Hitler chciał dać Niemcom Lebensraum i samowystarczalność żywnościową.
                                                    Obecne środki sa coraz bardziej skuteczne i selektywne, a prawidłowe stosowanie gwarantuje bezpieczeństwo uzytkowników i konsumentów.
                                                    Tak, że don't worry Gregory :)
                                                  • mojemail3 Re: Cos za coś. 19.01.14, 22:29
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    "To wszystko prawda(...)"
                                                    (...)Polska i Europa stały się samowystarczalne pod wzgledem wyżywienia"

                                                    To wszystko prawda Marku, ale...samowystarczalni jesteśmy, a nawet mamy nadprodukcję, a nawet rezerwy na wypadek klęsk żywiołowych.Obecnie problemem jest nadprodukcja, stąd dopłaty do gospodarowanie ekstensywnego. No i ta całe dążenie do samowystarczalności po wojnie miało na celu przeciwstawienie się potędze amerykańskiego rolnictwa.
                                                  • sabat.77 Re: Cos za coś. 19.01.14, 22:40
                                                    Nie wiadomo czy nie pojawia sie konkurencja ze strony Chin :) Nasz czosnek juz dostaje w skore, chociaz ten chinski jest dla mnie niejadalny...
                                                  • mojemail3 Re: Cos za coś. 19.01.14, 22:49
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie wiadomo czy nie pojawia sie konkurencja ze strony Chin :) Nasz czosnek juz
                                                    > dostaje w skore, chociaz ten chinski jest dla mnie niejadalny...

                                                    No właśnie, przypomniałam sobie, w związku z Chinami. Chińczycy masowym stosowaniem środków ochrony roślin doprowadzili do praktycznie całkowitego wyginięcia pszczół, widziałam ciekawy film BBC o tym, jak ręcznie, za pomocą pędzelka zapylają drzewa owocowe,a każdy owoc rośnie sobie w papierowej torebce na drzewie...

                                                    U nas sytuacja pszczelarstwa jest fatalna, nie chodzi nawet o miód,ale o spadek ilości zapylaczy, bo pszczoły masowo chorują i zdychają, mają niską odporność, ale wpływ dużych monokultur( które wymagają nawet 4 krotnego stosowania pestycydów w sezonie) powoduje kumulację trucizn w ich maleńkich, wrażliwych organizmach.
                                                    Pszczelarze to w ogóle ciekawa grupa, hobbystów i ekologów, zysk ze sprzedaży miodu jest tu najmniej istotny, a cena w zasadzie symboliczna w stosunku do nakładu pracy i zaangażowania.
                                                  • kotoshi Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 07:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Opowieści dziwnej treści ;-)
                                                    > Inspekcje ochrony roślin działają bodajże od 1945 roku, więc jeśli były stosow
                                                    > ane jakieś niedozwolone środki czy w niewłaściwy sposób, to było to działanie p
                                                    > oza prawem.

                                                    Z opowieści kojarzę, że ten były badylarz to bardzo normalny facet, który nie opowiada głupot . No ale sama go nie znam, na uprawach się nie znam, a do tego wierzyć też nikt mi nie musi.
                                                    Jednak - czy tak bardzo dziwne jest, że w PRL toksyczność środków / jakość sprzętu do pryskania bardzo odbiegały - w dół - od norm światowych?
                                                  • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 10:25
                                                    kotoshi napisała:

                                                    > mojemail3 napisała:

                                                    > Z opowieści kojarzę, że ten były badylarz to bardzo normalny facet, który nie o
                                                    > powiada głupot . No ale sama go nie znam, na uprawach się nie znam, a do tego w
                                                    > ierzyć też nikt mi nie musi.

                                                    Kotoshi, poziom ogólnej wiedzy jest taki sobie w naszym kraju, a wiedzy specjalistycznej, to już w ogóle;-) ja nie kwestionuję odczuć tego pana, ale wiesz, domorosłych ekspertów jest masa, inna sprawa,że pestycydy mogły być używane w nieadekwatnych ilościach i stężeniach, dla potencjalnie większej skuteczności i zysku.Teraz nie jest to takie proste, są terminy, karencje, a na podstawie faktur zakupu i ewidencji zabiegów można dokładnie sprawdzić, czy ktoś w tym ogrodnictwie " nie przesadził"...
                                                    No i jeszcze jedno, większość środków chemicznych stosowanych wtedy i dzisiaj to jednak produkcja tzw." zachodnia" np. słynne DDT, z którym nadal mamy problem, bo wciąż jest w glebach.
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,398409,polski-sposob-na-sprawne-oczyszczanie-gleb-z-pestycydow.html
                                                    A czy wiesz,że np. Roundup, stosowany obecnie nawet w ogródkach przydomowych w celu zwalczania chwastów, był stosowany w czasie wojny w Wietnamie???

                                                    Ale pocieszę Cię,że mamy w Polsce gleby chyba najmniej skażone w Europie, właśnie przed ekstensywną gospodarkę i tzw."zacofanie"
                                                    www.iung.pulawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=147&Itemid=90
                                                    Pewnie Cię zanudzam, ale ja się tym m.in.zajmuję zawodowo, więc się rozpędziłam, tutaj i tak uproszczonym językiem...

                                                    > Jednak - czy tak bardzo dziwne jest, że w PRL toksyczność środków / jakość sprz
                                                    > ętu do pryskania bardzo odbiegały - w dół - od norm światowych?

                                                    Nie wydaje mi się, możliwe że nielegalnie sprowadzano z Niemiec np. przeterminowane, niezgodne z normami środki.Jakość sprzętu? Czy ja wiem, stary dobry Pilmet nadal się trzyma.
                                                    Opryskiwacze używane w rolnictwie to nie są aż tak skomplikowane urządzenia.
                                                    Pewnie maszyny uprawowe o dużej mocy odbiegały jakością.Ale to już naprawdę temat nie na to forum...
                                                    No i jeszcze jedno, mam wrażenie, że wpływ ośrodków badawczych, instytutów naukowych był większy na gospodarkę, teraz koncerny przejmują doradztwo technologiczne, a co za tym idzie sferę wpływów ekonomicznych.
                                                    Wiesz, nie można negowac wszystkiego co było w PRL, tylko dlatego,ze to był PRL...Ja całą podstawówkę chodziłam w czasach PRL...
                                                    Oj, przepraszam, przynudzam...
                                                    Pozdrawiam i trzymam kciuki za sesję;-)
                                                    Miłego dnia i tygodnia!
                                                  • kotoshi Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 21:06
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kotoshi, poziom ogólnej wiedzy jest taki sobie w naszym kraju, a wiedzy specjal
                                                    > istycznej, to już w ogóle;-) ja nie kwestionuję odczuć tego pana, ale wiesz, do
                                                    > morosłych ekspertów jest masa, inna sprawa,że pestycydy mogły być używane w nie
                                                    > adekwatnych ilościach i stężeniach, dla potencjalnie większej skuteczności i zy
                                                    > sku.>

                                                    Hej, Mojemail, to jest bardzo ciekawe, co piszesz. Co do tego pana - byłego ogrodnika: kiedyś gdy będę miała okazję, to dopytam konkretnie ojca mojego faceta (pod jakimś pretekstem), jeśli chodzi o szczegóły na temat tych prac w szklarniach przed laty.
                                                    Ja się domyślam, że to, co powszechnie wiemy na temat koncernów, to wierzchołek góry lodowej raczej…

                                                    > Wiesz, nie można negowac wszystkiego co było w PRL, tylko dlatego,ze to był PRL

                                                    To moje negatywne nastawienie do PRL mam głownie po mamie, która (za sprawą intensywnych kontaktów) jak sama mówi, cały czas żyła między dwoma światami: światem „tam” i szarością „tu”, i że dla niej to było bardzo upokarzające.

                                                    Dziękuję Ci (ja nie tyko sesję, ale cały ten rok mam wyjątkowo ciężki).
                                                    - i wzajemnie miłego tygodnia :)
                                                  • marek.zak1 Koncerny 20.01.14, 21:23
                                                    Nie demonizujcie koncernów. Pracuję w jednym takim juz 22 lata. Pestycydy et al są coraz bardziej skuteczne i selektywne. Można jeść małe kwaśne, zielone jabłka, zaatakowane przez pleśń, ale ludzie wolą wielkie czerwone śłodkie i chrupiace, ktorych sad każdego roku wyprodukuje kilka razy wiecej. Głód i pragnienie ekspansji wywolało mnóstwo wojen, o których już zapomnieliśmy.
                                                    Za komuny za jedną pensję mozna było kupić 30 kg szynki, stojąc od świtu w kolejce. Teraz 120 i to bez tłuszczu dookoła.
                                                    Jestem krytyczny wobec koncernów i nawet, jak Kotoshi wie, popelniłem kilka w książek w temacie, ale są dwie strony medalu. Dziękli globalizacji koncerny produkuja dużo, tanio, skuteczne produkty, dzieki ktorym nie ma głodu, jeżdzimy samochodami i latamy samolotami. To wszystko produkuja koncerny, nie lokalne manufaktury. Taki swiat.
                                                  • bgz0702 Re: Koncerny 21.01.14, 00:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jestem krytyczny wobec koncernów i nawet, jak Kotoshi wie, popelniłem kilka w k
                                                    > siążek w temacie, ale są dwie strony medalu. Dziękli globalizacji koncerny prod
                                                    > ukuja dużo, tanio, skuteczne produkty, dzieki ktorym nie ma głodu, jeżdzimy sa
                                                    > mochodami i latamy samolotami. To wszystko produkuja koncerny, nie lokalne manu
                                                    > faktury. Taki swiat.

                                                    tak jest
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 11:34
                                                    kotoshi napisała:> Z opowieści kojarzę, że ten były badylarz to bardzo normalny facet, który nie o
                                                    > powiada głupot .

                                                    I to prawda jest. Do dzisiaj wątpliwi moralnie rolnicy mają w dupie terminy, okresy karencji i prewencji. Sprzedają bo dojrzało i szkoda wywalić. Tyle że kiedys pomidora w pażdzierniku nie było już w sklepach. Teraz kupisz go cały rok. Produkowanego w powietrzu, nie w ziemi, pod lampą, nie słońcem i na takiej ilości chemii że nie gnije 2 tygodnie.
                                                    Jako mała dziewczynka jeżdziłam na wieś. Jednego lata opiekowałam się kaczuszkami karmiąc je pokrojoną pokrzywą z jajkami. Nestepnego lata trzeba było do tej karmy ładować antybiotyk, inaczej żadna by nie przeżyła. za moich czasów nie było bananów i mandarynek. Pomarańcze było sprzedawane tylko przed Bożym Narodzeniem. A my żyliśmy na warzywach i kluchach, bo mięso było bardzo drogie. Na pewno było zdrowiej
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 11:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pomarańcze było sprzedawane tylko przed Bożym Narodzeniem.

                                                    Takie przepyszne, kubańskie. Pastewne, oni tym zdaje się zwierzęta karmili.
                                                    Jak wyruszał okręt to z dumą wspominano o tym w wiadomościach :D
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 11:43
                                                    W Dzienniku Telewizyjnym...
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 11:44
                                                    sabat.77 napisał: > Takie przepyszne, kubańskie. Pastewne, oni tym zdaje się zwierzęta karmili.
                                                    > Jak wyruszał okręt to z dumą wspominano o tym w wiadomościach :D

                                                    No widzisz.....jakie społeczeństwo radosne było? Teraz mi się nie chce nowego samochodu posprzatać, kiedyś moja matka przewracała do góry nogami mieszkanie z powodu nowej serwetki.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 14:18
                                                    A moze tak sam jest z seksem ?

                                                    Po calonocnej orgii seksualnej:
                                                    - a moze bysmy sie tak jeszcze troche popieprzyli ?
                                                    - spierdaaaaalaj...
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:02
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A tak, tu macie obie rację. To, co się wyprawia w przemyśle spożywczym to jest
                                                    > skandaliczne.
                                                    > Zastanawiam się tylko, czy przeciętny konsument może mieć na to jakiś większy w
                                                    > pływ, bo bojkot raczej jest mocno ograniczony (jeść musimy, w przeciwieństwie d
                                                    > o np. noszenia sweterków z angory), a produkty ekologiczne cenowo powyżej możli
                                                    > wości wielu ludzi.
                                                    > (apropos, czy one faktycznie muszą być aż tak drogie? Bo to też mi się coś wyda
                                                    > je podejrzane).

                                                    Ja sie nawet zastanawialam czy nie krasc z poli jakiegos zielska :) Widzialam wykopali cale tony jakis burakow i leza tego cale gory, chyba na pasze, bo buraki czerwone to dla nich sa niejadalne, no ale wyjdzie, ze mnie nie stac i ze Polacy to zlodzieje. Ale fakt na te ekologiczne to mnie nie stac, pozostaja zboza ale tu np kaszy nie ma, matka mi w walizce gryczana, peczak i jeczmienna przywozi. Dajcie spokoj jaka nedza w tych sklepach, a snack bar na kazdym rogu. A u Ciebie w Portugalii tez taka nedza w sklepach? Moze chociaz ryby tanie? Bo u mnie ryby to luksus, chociaz kraj nadmorski. Paranoja.
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:29
                                                    Ha, ha, ja tak samo z Polski wożę kaszę gryczaną i płatki jęczmienne :)
                                                    W Portugalii nie ma czegoś takiego jak kasza.
                                                    Ryby są, jasne i owoce morza - w bród i niedrogo. Tylko jak sobie ostatnio poczytałam w jakimś pisemku zdrowotnym, co się w tych rybkach z wody kumuluje, to mi apetyt nieco opadł (jakieś cząsteczki plastiku itp. syf)
                                                    Warzywa i owoce kupuję sobie na targu. Dobre są, smaczne.
                                                    Mięso kupuje mi teściowa u zaufanego swojego rzeźnika, to raz w tygodniu podjadę i zabiorę.
                                                    Wędlin tutaj w ogóle nie kupuję, bo dla mnie to one niejadalne są.
                                                    No i z pieczywem problem, bo ciężko dostać coś, co by przypominało polski ciemny chleb, a ja białej buły nie jadam.
                                                  • bgz0702 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 16:43
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ha, ha, ja tak samo z Polski wożę kaszę gryczaną i płatki jęczmienne :)
                                                    > W Portugalii nie ma czegoś takiego jak kasza.
                                                    > Ryby są, jasne i owoce morza - w bród i niedrogo. Tylko jak sobie ostatnio pocz
                                                    > ytałam w jakimś pisemku zdrowotnym, co się w tych rybkach z wody kumuluje, to m
                                                    > i apetyt nieco opadł (jakieś cząsteczki plastiku itp. syf)

                                                    jest taka ryba, nazywa się nototenia- moze ją znasz. Poławiana komercyjnie ale mało popularna- osobiście za nią nie przepadam ale większość moich znajomych w tym mój mąz zajadają się nią i bardzo sobie chwalą. Rybka pływa w okolicach Antarktyki więc zdrówka jej nie można odmówić , no i cena to jakiś kosmos bo ona kosztuje w okolicach 11zł za kg. Spróbuj, sprzedawana w małych tuszkach i ma ości ale bardzo delikatne
                                                  • wont Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 06:19
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > jest taka ryba, nazywa się nototenia- moze ją znasz. Poławiana komercyjnie ale
                                                    > mało popularna- osobiście za nią nie przepadam ale większość moich znajomych w
                                                    > tym mój mąz zajadają się nią i bardzo sobie chwalą. Rybka pływa w okolicach Ant
                                                    > arktyki więc zdrówka jej nie można odmówić , no i cena to jakiś kosmos bo ona k
                                                    > osztuje w okolicach 11zł za kg. Spróbuj, sprzedawana w małych tuszkach i ma ośc
                                                    > i ale bardzo delikatne
                                                    ----------
                                                    Dzięki za namiar na tę rybkę! Ja od ponad pół roku nie jem mięsa, białko zwierzęce dostarczam w postaci ryb, owoców morza i serów. Ale coraz częściej słychać, że na rybach i owcach morza też można się naciąć (np. podobno norweskie hodowlane łososie wcale nie są zdrowe a tajlandzkie krewetki to już w ogóle zabójstwo - żyje to to w głębokich dołach zalanych wodą i podlewane jest gęsto antybiotykami, żeby żadnej choroby nie złapały i strat nie było). Jak masz jakiekolwiek inne namiary na sprawdzone, zdrowe rybki to będę bardzo zobowiązany!
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 11:14
                                                    wont napisał:

                                                    > Dzięki za namiar na tę rybkę! Ja od ponad pół roku nie jem mięsa, białko zwierz
                                                    > ęce dostarczam w postaci ryb, owoców morza i serów. Ale coraz częściej słychać,
                                                    > że na rybach i owcach morza też można się naciąć (np. podobno norweskie hodowl
                                                    > ane łososie wcale nie są zdrowe a tajlandzkie krewetki to już w ogóle zabójstwo
                                                    > - żyje to to w głębokich dołach zalanych wodą i podlewane jest gęsto antybioty
                                                    > kami, żeby żadnej choroby nie złapały i strat nie było). Jak masz jakiekolwiek
                                                    > inne namiary na sprawdzone, zdrowe rybki to będę bardzo zobowiązany!

                                                    A Ty przypadkiem ostatnimi czasu nie schudles jakos znacznie?
                                                  • wont Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 17:33
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A Ty przypadkiem ostatnimi czasu nie schudles jakos znacznie?
                                                    -------------
                                                    Skąd ten pomysł??? :) Zabawne, że o tym wspomniałaś ale jest dokładnie odwrotnie. Zawsze byłem szczupły, ale rok temu rzuciłem fajki i przez kilka pierwszych miesięcy 2013 przybrałem tak z 10 kg. Wziąłem się za siebie w wakacje i trochę zrzuciłem, ale przyszła jesień, zima etc i... Summa summarum liczę sobie teraz 188/92 (czyli jakieś cztery kg zrzuciłem) i planuję na wiosnę zrzucić tak jeszcze z 6. W każdym razie czuję się w obecnym stanie nieatrakcyjnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 17:35
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i z pieczywem problem, bo ciężko dostać coś, co by przypominało polski ciemn
                                                    > y chleb, a ja białej buły nie jadam.

                                                    Ale numer, a ja wlasnie tez te gabki chleby zastepuje platkami owsianymi. Namaczam we wrzatku, jak wciagna wode to dodaje jajko czy dwa, sol, robie belt i smaze placuszka i to jem na cieplo zamiast chleba, samo, czasem z serem. Jak odpakuje jeszcze goracego w pociagu to taki zapach, reszcie slinka cieknie. Tylko ze ja jestem fanem jaj.
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 17:39
                                                    Widze, ze lubisz jaja pod kazda postacia... :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 23:54
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Widze, ze lubisz jaja pod kazda postacia... :)

                                                    Od dziecka :) Tak sobie mysle, ze pod nieobecnosc zalozyciela przerobilismy mu watek na spozywke, a czego by sie mozna bylo po nas spodziewac, no powiedz :-)
                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 23:58
                                                    Nie przesadzaj. Uwielbienie do jaj jak najbardziej mozna podciagnac pod szalenstwa mlodosci, wystarczy uruchomic odrobine wyobrazni :)
                                                  • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 13:57
                                                    :) Jak w zabawie w głuchy telefon.
                                                    Pierwsza osoba: Szaleństwa młodości
                                                    Ostatnia: Łosoś norweski jest niezdrowy
                                                    :D
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 20.01.14, 14:09
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > :) Jak w zabawie w głuchy telefon.
                                                    > Pierwsza osoba: Szaleństwa młodości
                                                    > Ostatnia: Łosoś norweski jest niezdrowy
                                                    > :D

                                                    :-) Dom wariatow i co sie dziwic, ze Yoric podkurwiony chodzi, niby sie garniemy do wspolpracy, a potem rozwalamy kazdy projekt :-) Nawet Kutuzow dal sie wkrecic z szynka. Fajnie jest.
                                                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 18:16
                                                    Zaczynam się cieszyć że żyję w tym zacofanym kraju jakim jest Polska. Twoja mam kotoshi miała inne podniebienie niż ja. Chleb był tylko zakalcowaty, ale wędliny były świetne. Zwłaszcza te obecnie niejadalne: kaszanka, pasztetowa. Poza tym ludzie się na tych weselach być może truli, bo nie było tyle preparatów przedłużających terminy?
                                                  • kutuzow Ile kosztowała szynka w PRL-u 19.01.14, 19:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zaczynam się cieszyć że żyję w tym zacofanym kraju jakim jest Polska. Twoja mam
                                                    > kotoshi miała inne podniebienie niż ja. Chleb był tylko zakalcowaty, ale wędli
                                                    > ny były świetne. Zwłaszcza te obecnie niejadalne: kaszanka, pasztetowa. Poza ty
                                                    > m ludzie się na tych weselach być może truli, bo nie było tyle preparatów przed
                                                    > łużających terminy?

                                                    Jasne że w czasach PRL-u wędliny były lepsze, bo były naturalne (nie było tych technologi wstrzykiwania solanki). Jest tylko inna kwestia zupełnie pomijalna dzisiaj. Czy wiecie ile wtedy kosztowała np. szynka? Jakieś pół roku temu "Polityka" zrobiła zestawienie. przy podobnej średniej pensji jaka jest teraz, szynka kosztowała coś ok 70-75 PLN za kg (jeśli dobrze pamiętam).
                                                    Nie mogłem znaleźć tego art, ale znalazłem inny potwierdzający to:
                                                    finanse.wp.pl/kat,1036117,strona,4,title,Tesknisz-za-PRL-em-Sprawdz-o-ile-wszystko-zdrozalo,wid,11926666,wiadomosc.html
                                                    "W 1989 r. pensja przeciętnego Kowalskiego wystarczała na 12 kg kiełbasy "Myśliwskiej". 20 lat później miesięczne wynagrodzenie wystarczy na 112 kg! W roku okrągłego stołu mogliśmy kupić 17 kg schabu wieprzowego. Teraz stać nas na 201 kg mięsa"


                                                    Także głównym problemem jest to, że ludzie sami szukają taniego jedzenia. Ktoś przecież kupuje tą szynkę po 16 PLN, która w promocji jest tańsza od surowego mięsa z którego jest robiona (pomijając już same straty na wadze przy przetwarzaniu).

                                                    Zobaczcie że kiedyś szynka była rarytasem -na święta. Obecnie mięso jest na kanapkach "na codzień". Właśnie przez to że jest relatywnie duuużo tańsze. Niestety za tym idzie spadek jakości. Jak ktoś chce moze sobie kupić szynkę parmeńską w cenie tej z PRL-u i zapewniam że będzie zadowolony z jakości. Tylko kto jest w stanie na co dzień zapłacić 3-4 razy więcej za wędline?

                                                    Pewnym rozwiązaniem jest pieczenie szynki, schabu i innych wędlin samodzielnie. Mając piekarnik i przyprawy można to robić w domu. Moja narzeczona jest wyśmienitą specjalistką od sztuki gotowania i ostatnio głównie taką wędlinę jemy. Różnica jest taka, że szynka ze sklepu jest "niejadalna" po 2-3 dniach (wypływa z niej to czym jest nastrzyknięta). Szynka własnej roboty z czasem potrafi się zeschnąć, ale nie traci jakości i smaku. Oczywiście z 1 kg mięsa otrzymamy pewnie z 80% tej wagi po upieczeniu - ale jakość jest nieporównywalna.

                                                    Podobnie jest z chlebem pieczonym samodzielnie na zakwasie. Nie dość że ma rewelacyjny zapach i smak, to jeszcze można go jest przez TYDZIEŃ! Nie ma spulchniaczy, nie robi się "gliniasty" w naturalny sposób czerstwieje, ale po odkrojeniu 1 kromki reszta nadal jest pyszna.
                                                    Niestety wadą są koszty. Tak jak szynka w sklepie jest tańsza, tak tutaj dobry chleb własnej roboty także kosztuje. Wielki bochen (taki ok 50 cm długości) to koszt ok 10 PLN.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 11:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > I jeszcze powiedz taka rzecz - ile procent ludzi z powazna nadwaga to osoby rze
                                                    > czywiscie powaznie chore, na tyle by rzutowalo to na ich mozliwosci schudniecia
                                                    > . Najczesciej jest odwrotnie - nadwaga powoduje po czasie stan chorobowy.

                                                    Nie wiem jaki procent. Wiem jednak, ze jak masz np problem z kolanami to zaczyna sie pod gorke, bo jak robic np cardio? Chociaz sa takie rowery, ze krecisz rekami. Sa takie schorzenia, przy ktorych trudno uprawiac sport. A tez na zadnej silce nikt nie bedzie bral odpowiedzialnosci, ze jakis grubas padnie i sie przywali sztanga. Do uprawiania sportu trzeba byc zdrowym.
                                                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jesli tyje jedzac malo, to znaczy, ze powinien jesc jeszcze mniej.
                                                    > Malo i duzo to sa wzgledne okreslenia. Moze tak byc, ze zaburzenia hormonalne z
                                                    > mieniaja metabolizm, ale zawsze to jest jakis odnosnik do ktorego dostosowuje s
                                                    > ie podaz kalorii. Leze w lozku ? Mniej jem. Biegam i wyciskam pare ton zelaza d
                                                    > ziennie ? Moge zjesc wiecej. Jestem chory i mam zaburzenia metabolizmu ? To zna
                                                    > czy ze musze jesc mniej. W obozach koncentracyjnych po "kuracji "nie bylo gruba
                                                    > sow.

                                                    Oj tak najbardziej ortodoksyjni w podejsciu do grubasow sa byli grubasi. A jaki rygor jest na forach dietetycznych, na ktorych najbardziej rygorystyczni sa ci najbardziej odchudzeni, jakby zapomnieli jak to bylo na poczatku drogi i jakby zapomnieli UWAGA, ze czesc z tego co zrzucili ODZYSKAJA jak sie przestana odchudzac :-) Jojo jest zawsze czasem mniejsze, czasem wieksze, czasem szybciej, czasem pozniej. To normalne.

                                                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 10:47
                                                    Jasne. Dlatego jedynym wyjsciem jest zmienic nawyki zywieniowe. Diety nie. maja sensu, trzeba przeliczyc ile powinno sie zjadac bedac szczuplym i tyle jesc. Waga na zalozonym poziomie sama sie ustabilizuje po jakims czasie. Konsekwentnym trzeba byc do konca zycia, to jest jak bycie niepijacym alkoholikiem.
                                                  • niezapominajka333 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 12:22
                                                    Oj Sabat, Sabat, może doczytaj trochę, zanim coś takiego napiszesz. Z drugiej strony lekarze często idą po najmniejszej linii oporu, wrzucając ludzi np z zespołem Cushinga lub z niedoczynnością tarczycy do wspólnego worka z napisem śmierdzące lenie i obżartuchy.
                                                    Argument typu "W obozach koncentracyjnych po "kuracji "nie bylo gruba
                                                    > sow" jest równie przemyślany, jak ongiś stwierdzenie Kutuzowa, że " Gdyby bród z podłogi był tak groźny jak sugerują to dzisiejsze standardy to ludzkość nie przeżyłaby okresu średniowiecza (gdzie podłogą było często tzw "klepisko" czyli ubita ziemia)".

                                                    Ludzkość przeżyła wojny, epidemie, katastrofy, a nawet obozy koncentracyjne, a szkodliwości im raczej odmówić nie można.

                                                    "Jesli tyje jedzac malo, to znaczy, ze powinien jesc jeszcze mniej.
                                                    > Malo i duzo to sa wzgledne okreslenia. Moze tak byc, ze zaburzenia hormonalne z
                                                    > mieniaja metabolizm, ale zawsze to jest jakis odnosnik do ktorego dostosowuje s
                                                    > ie podaz kalorii. Leze w lozku ? Mniej jem. Biegam i wyciskam pare ton zelaza d
                                                    > ziennie ? Moge zjesc wiecej. Jestem chory i mam zaburzenia metabolizmu ? To zna
                                                    > czy ze musze jesc mniej. W obozach koncentracyjnych po "kuracji "nie bylo gruba
                                                    > sow.

                                                    Jestem chory i mam zaburzenia metabolizmu to znaczy że muszę je leczyć, bo przy niedoczynności tarczycy organizm jest nastawiony na magazynowanie energii, nie na jej wydatkowanie i potrafi tak spowolnić podstawową przemianę materii, że człowiek nie ma siły na ćwiczenia, a chyba nie chodzi o taki sposób chudnięcia, żeby leżeć przez kilka miesięcy i głodować.
                                                    Podobnie w nadczynności tarczycy nie chodzi o to, żeby zjadać tony jedzenia, bo mam wilczy apetyt, tylko żeby sprawdzić, jakie są przyczyny nadczynności i je leczyć, bo konsekwencje mogą być bardzo przykre.
                                        • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:27
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Chcesz przez to powiedziec, ze podniecilby Cie nagi, muskularny mezczyzna z duz
                                          > ym kutasem ???

                                          Sabat! Jaka autoreklama :-)
                        • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:15
                          sabat.77 napisał:

                          > Czy wy się kłócicie jedna z drugą, że mojemail nie dałaby się poderwać żonatemu
                          > ? Bo nie nadążam za wami...

                          A dałabym się? O co zakład???
                          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:19
                            mojemail3 napisała:

                            > A dałabym się? O co zakład???

                            Możemy się założyć, że byś nie dała się poderwać żonatemu facetowi. Może być ?
                            • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:27
                              sabat.77 napisał:

                              > Możemy się założyć, że byś nie dała się poderwać żonatemu facetowi. Może być ?

                              No dobrze, a już miałam nadzieję,że się założę o nowe buty,że sobie kupię sama;-)
                      • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:07
                        zawle napisała:

                        > No skoro jesteś w szczęśliwym i zaspokajającym Ciebie związku:)))) Ja akurat tr
                        > afiłam na pana którego potrzeby nie były zaspokojone na tej samej płaszczyżnie.
                        > Braku seksu.

                        Jestem, a sprawy często mają się inaczej niż nam się wydaje, co mi też to forum uświadomiło.
                        Jak większość osób tutaj mam nieco pokręcony życiorys, ale nie jestem skłonna uprawiać tu duchowego ekshibicjonizmu. Wolę się uczyć na doświadczeniach innych, obserwując.


                        > Masz specyficzną manierę mojemail która mnie irytuje i nie zachęca do rozmów a
                        > Tobą, aczkolwiek mamy wiele wspólnego.

                        Wiem, ale nic na to nie poradzę, musisz z tym jakoś żyć i mnie znosić ;-) Ja nie kłamię, choć nie zawsze mówię całą prawdę.Co do doświadczeń życiowych, to wydaje mi się,że jednak mamy zupełnie inne...

                        >To bardzo wygodne, proste k
                        > rzesełko na którym wydajesz się wyższa. Może widzisz z tego krzesła więcej, ale
                        > nadal tylko wokół siebie.

                        Pewnie tak, każdy z nas jest zwykle skupiony na sobie i swoich sprawach, naturalna rzecz.
                        Czy ja się wywyższam? Może to podświadome, Bozia mi wzrostu poskąpiła;-)
                        • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 16:45
                          "Bozia mi wzrostu poskąpiła;-)"

                          Poważnie?
                          A ja sobie Ciebie wyobrażałam jako wysoką postawną brunetkę :D
                    • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:32
                      mojemail3 napisała:

                      > Zawle, ja wiem, że można się dać pięknie wkręcić, ale podstawowa sprawa jest ta
                      > ka,że ja nie jestem w potrzebie...Uważam,że od wczesnej młodości mam dobrą intu
                      > icję i zdolność do oddzielania ziarna od plew.Komplementy zawsze szczerze mnie
                      > bawiły, nie potrzebuję ich,żeby się dowartościować.

                      Mozna sie jeszcze zwyczajnie zakochac. Chociaz zeby sie zakochac to chyba tez trzeba chciec.
                      • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:40
                        hello-kitty2 napisała:

                        (...)"Mozna sie jeszcze zwyczajnie zakochac. Chociaz zeby sie zakochac to chyba tez trzeba chciec (...)"

                        Otóż to. Trzeba mieć w sobie tą chęć;-)
                      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:44
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Mozna sie jeszcze zwyczajnie zakochac. Chociaz zeby sie zakochac to chyba tez t
                        > rzeba chciec.

                        ... i mieć tak może z szesnaście lat ;)
                        Bo później to z tym zakochiwaniem się już tak lekko nie ma...
                        • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 00:58
                          sabat.77 napisał:

                          > ... i mieć tak może z szesnaście lat ;)
                          > Bo później to z tym zakochiwaniem się już tak lekko nie ma...

                          Rozumiem, ze teoria o tej 'jedynej' Cie nie przekonuje? :)
      • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 21:33
        Ja uwazam, ze zonaci co chca sie wyszalec powinni chodzic na kurwy, zamiast zawracac samotnym babom glowe. Od tego to zostalo wymyslone.
        • mojemail3 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 21:47
          sabat.77 napisał:

          > Ja uwazam, ze zonaci co chca sie wyszalec powinni chodzic na kurwy, zamiast zaw
          > racac samotnym babom glowe. Od tego to zostalo wymyslone.

          No proszę, jaki konstruktywny wniosek...

          W wieku XIX tym były piękne czasy dla burdeli:
          Wikipedia:
          (...)"Tym niemniej domy publiczne o wyższych standardach w XIX wieku były dość zwykłym miejscem rozrywki i odpoczynku, czymś w rodzaju męskiego klubu towarzyskiego, gdzie w określone dni spotykali się ci sami ludzie. W tamtych czasach dom publiczny stał się jedną z ważniejszych instytucji życia społecznego (choć oficjalnie skrywaną), a goście czuli się tu bardziej po domowemu niż w swych wiktoriańskich domach rodzinnych. Odwiedzanie tego typu przybytków stanowiło swoisty model spędzania wolnego czasu. W domach schadzek załatwiano również interesy(...) Domy takie zajmowały się też polityką, były bowiem zakłady w których zbierały się elity miasteczka a nawet kraju (...)"

          To by panom pasowało, prawda?
          I wilk byłby syty i owca cała ;-)
          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 21:53
            Pewnie by pasowalo. Gdyby nie ten cholerny hiv, to moze wiecej ludzi by chodzilo i ceny by spadly ? ;)
            • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 21:56
              Jaki HIV?
              Kondoma se nałóż.
              • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:13
                Te, biolog... ;) Jakiego kondoma ? Masz chyba nieaktualne informacje niestety. Prezerwatywy chronia przed HIV w mocno ograniczonym stopniu. Szacuje sie, ze przynajmniej 15% ryzyka transmisji zostaje. Bez ryzyka to mozna sobie co najwyzej dac wacka strzepac...
                • mabelle2000 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:32
                  sabat.77 napisał:

                  > Te, biolog... ;) Jakiego kondoma ? Masz chyba nieaktualne informacje niestety.
                  > Prezerwatywy chronia przed HIV w mocno ograniczonym stopniu. Szacuje sie, ze pr
                  > zynajmniej 15% ryzyka transmisji zostaje. Bez ryzyka to mozna sobie co najwyzej
                  > dac wacka strzepac...

                  15 % ? To chyba z folii paroprzepuszczalnej zaczeli te kondomy robic.
                  • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:40
                    mabelle2000 napisał(a):

                    > 15 % ? To chyba z folii paroprzepuszczalnej zaczeli te kondomy robic.

                    Kopiuję z wikipedii:
                    "W pewnym stopniu ochroną podczas kontaktu seksualnego przed wirusem HIV i innymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową są prezerwatywy. Światowa Organizacja Zdrowia WHO podaje, że skuteczność prezerwatyw w zapobieganiu HIV to 80-95%. Jak zaznacza WHO: "To oznacza, że używanie prezerwatyw chroni przed 80% do 95% zakażeń wirusem HIV, które pojawiłyby się gdyby prezerwatywy nie zostały użyte". Polskie Krajowe Centrum do spraw AIDS opierając się na innych badaniach podaje, że skuteczność prezerwatyw wynosi 90-95%. Susan C Weller i Karen Davis-Beaty, autorki innego dużego przeglądu badań stwierdzają, że skuteczność prezerwatyw wynosi średnio 80%. Krajowe Centrum ds. AIDS przestrzega, że używanie środków plemnikobójczych takich jak globulki albo prezerwatyw ze środkiem plemnikobójczym może powodować podrażnienie błony śluzowej pochwy i tym samym ułatwić zakażenie wirusem HIV. Mimo że żadne badanie nie pokazało, że prezerwatywy są skuteczne w 100% w zapobieganiu HIV, to trzeba pamiętać, że użycie prezerwatywy zawsze daje większe bezpieczeństwo, niż nieużycie żadnej ochrony."
                • kutuzow prezerwatywa i ryzyko HIV 17.01.14, 23:48
                  sabat.77 napisał:

                  > Te, biolog... ;) Jakiego kondoma ? Masz chyba nieaktualne informacje niestety.
                  > Prezerwatywy chronia przed HIV w mocno ograniczonym stopniu. Szacuje sie, ze pr
                  > zynajmniej 15% ryzyka transmisji zostaje. Bez ryzyka to mozna sobie co najwyzej
                  > dac wacka strzepac...

                  Sabat -to 15 procent, to nie wynika z zawodności lateksu (że niby przepuszcza wirusa), tylko tak szacują ryzyko że:
                  - gumka Ci pęknie w czasie seksu
                  - źle ją założysz
                  - rozerwiesz przy wyjmowaniu z opakowania/zakładaniu
                  itp.
                  Także jest to ryzyko niejako "związane" ze stosowaniem gumki, ale nie wynikające z samej gumki jako takiej.
                  • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 11:17
                    A ja spotkalem dane, ze chodzi jednak o przepuszczanie przez pory w prezerwatywie malenkiego retrowirusa (wirusy sa przeciez strasznie male). Niemniej z punktu widzenia faceta to ryzyko np. jesli chodzisz zeby zrobila ci loda w gumie to ryzyko jest bliskie zeru. Trzeba znac zachowania i szacowac ryzyko. To chyba wszystko co mozna zrobic.
                    • mojemail3 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 11:51
                      sabat.77 napisał:

                      > A ja spotkalem dane, ze chodzi jednak o przepuszczanie przez pory w prezerwatyw
                      > ie malenkiego retrowirusa (wirusy sa przeciez strasznie male). Niemniej z punkt
                      > u widzenia faceta to ryzyko np. jesli chodzisz zeby zrobila ci loda w gumie to
                      > ryzyko jest bliskie zeru. Trzeba znac zachowania i szacowac ryzyko. To chyba ws
                      > zystko co mozna zrobic.

                      Jak już zminimalizujesz ryzyko na każdym polu, to niewiele zostanie Ci do przeżycia...
                    • mabelle2000 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 12:02
                      sabat.77 napisał:

                      > A ja spotkalem dane, ze chodzi jednak o przepuszczanie przez pory w prezerwatyw
                      > ie malenkiego retrowirusa (wirusy sa przeciez strasznie male).

                      A konkretnie ?
                      Zeby doszlo do zakazenia HIV musi byc jeszcze wysoka wiremia, wiec nie wiem o czym mowisz.
                      • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 12:25
                        Toc oczywiste, ze mowimy o kontakcie seksualnym z osobnikiem o wysokiej wiremii, musi byc mocno "zakazny" w tych dywagacjach.
                        • mabelle2000 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 12:53
                          sabat.77 napisał:

                          > Toc oczywiste, ze mowimy o kontakcie seksualnym z osobnikiem o wysokiej wiremii
                          > , musi byc mocno "zakazny" w tych dywagacjach.

                          Nie zrozumielismy sie. Jesli wysuwasz hipoteze, ze wirus jest w stanie przedostac sie przez mikropory w prezerwatywie (cokolwiek to znaczy), to najpierw podaj link, ze w ogole jest to mozliwe, a potem jeszcze udowodnij, ze wiremia w takiej ilosci spermy bylaby na tyle wysoka, zeby w ogole zakazenie bylo mozliwe. No i co z cisnieniem, ktore mogloby ejakulat "przepchnac" przez lateks ?
                          Jesli dysonujesz takimi danymi, to chetnie przeczytam.
                          • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 13:30
                            Ja nie mowie co jest mozliwe i nie stawiam hipotez, bo nie badam tego zagadnienia, tylko gdzies tak wyczytalem. Jakbym mial sie wszystkim zajmowac od strony badawczej, to musialbym zyc z 10 tysiecy lat. Wole poznac wyniki badan, a te sa chyba dosc niejednoznaczne. I to mnie martwi, bo to jest tak, jakbym zapytal badaczy czy otworzy mi sie spadochron przy skoku z samolotu, a oni by mi powiedzieli, ze zdania na ten temat sa podzielone :)
                    • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 12:40
                      sabat.77 napisał:
                      jesli chodzisz zeby zrobila ci loda w gumie to...
                      ---
                      Żeby chodzić do prostytutek na loda w gumie to chyba trzeba mieć dwie lewe ręce.
                      • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 12:50
                        a to czemu ?
                        • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 13:18
                          W ogóle idea loda w gumie jest dla mnie niezrozumiała. A już wizyta u prostytutki w tym celu i płacenie za tą wątpliwą przyjemność 50 czy 100 złotych budzi mój głęboki sprzeciw, jako psucie rynku :) Już lepiej zostać w domu, odpalić jakiegoś porntjuba a pieniądze wydać na Polską Fundację Osteoporozy. Na starość będzie jak znalazł.
                          • hello-kitty2 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 13:47
                            wont napisał:

                            > W ogóle idea loda w gumie jest dla mnie niezrozumiała. A już wizyta u prostytut
                            > ki w tym celu i płacenie za tą wątpliwą przyjemność 50 czy 100 złotych budzi mó
                            > j głęboki sprzeciw, jako psucie rynku :) Już lepiej zostać w domu, odpalić jaki
                            > egoś porntjuba a pieniądze wydać na Polską Fundację Osteoporozy. Na starość będ
                            > zie jak znalazł.

                            Albo inaczej. Zawle pisala, ze malolaty sobie sami obciagaja. Ja np ogladam ten cyrk z Monte Carlo czy z skads, co tam wyprawiaja, w kazdym badz razie moze by sie tak wygimnastykowac, zeby sobie samemu obessac? :) Skoro Sabat byles w stanie schudnac kilkadziesiat kg to nie rozciagniesz sie do samozassania? Pomysl sobie, ze z nadwaga to byloby niemozliwe, a teraz kto wie? Mozesz wybrac sie na jakies zajecia ze stretchingu, zeby podpatrzyc jakie cwiczenia do tego sluza. W koncu jak masz duzego to tez plus, bo miejszy dystans :-)
                            • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 14:11
                              Teoretycznie mialbym latwiej niz Ty, w zakresie gimnastycznym. W praktyce raczej nie, nie ta budowa ciala :)
                              • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 14:28
                                Przy rimmingu mielibyście równe szanse :)
                          • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 14:37
                            Ale to juz zalezy od preferencji, przeciez nie kazdy musi byc takim malkontentem jak Ty :) Ja tylko wskazuje, ze handjob i oral w gumie wydaja sie byc relatywnie bezpieczna wersja przygod w burdelu. Czy z tym sie nie zgadzasz ?
                            • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 15:04
                              Ja uważam, że seks w prezerwatywie jest wystarczająco bezpieczny i nie widzę rzeczywistych powodów, które uzasadniałyby ograniczanie się mężczyzn podczas wizyt u prostytutek do blowjoba w gumce. Zawsze istnieje jakieś ryzyko, ty chcesz je za wszelką cenę minimalizować a ja wolę dokonywać jego oceny pod kątem korzyść/ryzyko. Swoją drogą ciekawe czy przy masturbacji można nabawić się choroby wenerycznej, jeśli się ma na ręce kurzajkę (HPV)? :)

                              • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 15:16
                                Cegla moze na glowe spasc jak sie z domu wyjdzie albo sopel lodu w zimie. Byly takie przypadki, niemniej to jest granica bledu statystycznego. Pewnie latanie samolotem i jazda samochodem jest potencjalnie jeszcze bardziej niebezpieczne.
                                Natomiast regularne wizytowanie burdeli, w gumie czy bez, ryzyko niesie dosc spore. Latwo to chyba nawet obliczyc, na podstawie dostepnych danych.
                                • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 15:39
                                  No właśnie, ciekawe co jest ze statystycznego punktu widzenia bardziej niebezpieczne - regularny seks w prezerwatywie z prostytutkami czy regularny seks bez prezerwatywy z partnerką, które regularnie zdradza. Jestem przekonany, że to drugie.

                                  PS. Niepotrzebnie sprowadzasz seks z prostytutkami do "wizytowania burdeli". To tak, jakbyś zamiast np. słowa "jedzenie" mówił "fast food". A gdzie wykwintna kolacja w drogiej knajpce? Gdzie przydrożny bułgarski snack? Gdzie miejsce w tej definicji na tajską albo afrykańską kuchnię? I gdzie przede wszystkim miejsce dla zwykłych sympatycznych dziewczyn (z sąsiedztwa, chciałoby się powiedzieć), które wolą popracować nocami za 5-10 tys. miesięcznie zamiast siedzieć na kasie za 1.5 tys.
                                  • hello-kitty2 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 18:01
                                    wont napisał:

                                    > PS. Niepotrzebnie sprowadzasz seks z prostytutkami do "wizytowania burdeli". To
                                    > tak, jakbyś zamiast np. słowa "jedzenie" mówił "fast food". A gdzie wykwintna
                                    > kolacja w drogiej knajpce? Gdzie przydrożny bułgarski snack? Gdzie miejsce w te
                                    > j definicji na tajską albo afrykańską kuchnię? I gdzie przede wszystkim miejsce
                                    > dla zwykłych sympatycznych dziewczyn (z sąsiedztwa, chciałoby się powiedzieć),
                                    > które wolą popracować nocami za 5-10 tys. miesięcznie zamiast siedzieć na kasi
                                    > e za 1.5 tys.

                                    Dziewczyny obciagaja za kase bez gumy? Z polykiem?
                                    • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 18:06
                                      Jasne, ostatnio jak przeczesywalem Roxe, to znalazlem taka oferte. Zwykle chca za to doplate, ale dla mnie to antyreklama. Isc do takiej co robi dobrze bez gumki to juz ekstremalna glupota.
                                      • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 19:35
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Jasne, ostatnio jak przeczesywalem Roxe, to znalazlem taka oferte. Zwykle chca
                                        > za to doplate, ale dla mnie to antyreklama. Isc do takiej co robi dobrze bez gu
                                        > mki to juz ekstremalna glupota.
                                        -----------
                                        Jakieś herezje piszesz. W Wawie francuz bez gumki jest standardem i nikt nie bierze za to jakichkolwiek dopłat. Więcej - ja nie spotkałem dotychczas dziewczyny, która by robiła to tylko w gumce. Do głowy by mi nawet nie przyszło pytać, to tak jakbym zamawiając latte pytał się czy dolewają mleka. Może na Śląsku jest inaczej, ale szczerze w to wątpię.

                                        PS. Zrobiłem quick check, kliknąłem na odlotach trzy losowo wybrane dziewczyny w Katowicach i wszystkie w ofercie mają FBG (francuz bez gumy)
                                        • sabat.77 Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 19:55
                                          O fak. No to milego korzystania :p
                                          • rekreativa Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 20:02
                                            Masz kolegę, który obeznany z tematem, to zamiast fochy strzelać, wypytałbyś o szczegóły.
                                            Np. Ile razy mu się zdarzyło złapać gratisową niespodziankę weneryczną?
                                            • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 20:18
                                              rekreativa napisała:

                                              > Masz kolegę, który obeznany z tematem, to zamiast fochy strzelać, wypytałbyś o
                                              > szczegóły.
                                              > Np. Ile razy mu się zdarzyło złapać gratisową niespodziankę weneryczną?
                                              ---------------
                                              Ani razu :) Bo ja się w kontaktach z prostytutkami zawsze zabezpieczam (z wyjątkiem miłości oralnej).

                                              Na HIV badałem ostatnio dokładnie trzy miesiące temu (słowo honoru). I bałem się tym razem najbardziej, bo w międzyczasie byłem w związku i uprawiałem seks bez gumki (spirala) z dziewczyną, która wydawała się na pierwszy rzut cnotliwa, ale jak się okazało po kilku miesiącach miała więcej zestrzelonych messerschmittów niż cały raf.
                                          • wont Re: prezerwatywa i ryzyko HIV 18.01.14, 20:13
                                            Dziękuję :) Ale teraz to ja już bardzo rzadko chodzę. I od paru lat w zasadzie do jednej i tej samej.

                                            Ale żeby była jasność - jeżeli mówimy o miłości oralnej i hiv, to ryzyko zarażenia osoby biernej (czyli klienta) wynosi zero. Null. Osoba czynna (prostytutka) w przypadku stosunku oralnego bez zabezpieczenia ma, co prawda minimalne, ale jednak jakieś tam ryzyko.
                • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 15:55
                  Jakby faktycznie HIVem można było się tak łatwo zakazić, to już z 80% ludzi by go miało. Prezerwatywa jest jedynym środkiem zapobiegawczym od chorób przenoszonych drogą płciową.
                  A skąd te 15% , to Ci kutuzow poniżej wyjaśnił.
                  • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:06
                    rekreativa napisała:

                    > Jakby faktycznie HIVem można było się tak łatwo zakazić, to już z 80% ludzi by
                    > go miało. Prezerwatywa jest jedynym środkiem zapobiegawczym od chorób przenoszo
                    > nych drogą płciową.
                    > A skąd te 15% , to Ci kutuzow poniżej wyjaśnił.

                    Ale dobrze minimalizowac ryzyka, jak nie dla siebie to dla ludzkosci :)
                    Rekreatywia czy wiesz moze dlaczego nie wynaleziono jeszcze lekarstwa na wirusa HIV? Czy to jest takie tudne? Czy niemozliwe? Dlaczego?
                    • rekreativa Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 18:45
                      Kitty, ogólnie wirusy jest trudno zwalczać ze względu po pierwsze na specyfikę ich działania w organizmie (nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to jest skomplikowane, ale ogólnie chodzi o to, że leki przeciwwirusowe takie jak np. interferon niszcząc elementy składowe wirusa w komórce niszczą też samą komórkę. ), a po drugie z powodu niezwykle dużej tendencji do mutowania.
                      HIV jest najszybciej mutującym stworem znanym człowiekowi. Z tego też powodu równie trudno o skuteczną szczepionkę. Zanim lek czy szczepionkę opracujesz, zanim przeprowadzisz testy na zwierzętach i na ludziach, to ten wirus już zdąży się minimalnie zmienić i szczepionka przestaje działać.
                      Na grypę też co roku muszą szczepionkę modyfikować, bo wirus mutuje i zeszłoroczna już nie działa.
                      Z HIVem dodatkowo jest ten problem, że atakuje on komórki odpornościowe, czyli te, które przy szczepionce powinny prawidłowo funkcjonować, by wytworzyć odporność.
                      Niemniej z tego, co czytam, opracowano już jakiś typ szczepionki, która przyniosła zadowalające efekty u zwierząt i ma wejść w fazę testów na ludziach. (mechanizm tego specyfiku jest taki, że zamiast niszczyć wirusy, co jest znacznie trudniejsze do osiągnięcia, on im uniemożliwia wejście do komórki. A jeśli wirus do komórki nie dostanie się, to się też nie będzie namnażał, czyli jest unieszkodliwiony.)
                      • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 21:55
                        rekreativa napisała:

                        > Niemniej z tego, co czytam, opracowano już jakiś typ szczepionki, która przynio
                        > sła zadowalające efekty u zwierząt i ma wejść w fazę testów na ludziach. (mecha
                        > nizm tego specyfiku jest taki, że zamiast niszczyć wirusy, co jest znacznie tr
                        > udniejsze do osiągnięcia, on im uniemożliwia wejście do komórki. A jeśli wirus
                        > do komórki nie dostanie się, to się też nie będzie namnażał, czyli jest unieszk
                        > odliwiony.)

                        Dzieki serdecznie za wyjasnienie. Jest wiec nadzieja. Pocieszajace. Zawsze ogladam te filmy o rozprzestrzeniajacych sie wirusach zamieniajacych ludzi w jakies zombi i zawsze sie panicznie boje :-)
                        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:02
                          hello-kitty2 napisała: > Dzieki serdecznie za wyjasnienie. Jest wiec nadzieja. Pocieszajace. Zawsze ogla
                          > dam te filmy o rozprzestrzeniajacych sie wirusach zamieniajacych ludzi w jakies
                          > zombi i zawsze sie panicznie boje :-)

                          Chcesz linka do filmu nad odczulenie? Powrót zombiaków do normalnego świata, terapia i farmakologia:)
                          • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:09
                            zawle napisała:

                            > Chcesz linka do filmu nad odczulenie? Powrót zombiaków do normalnego świata, te
                            > rapia i farmakologia:)

                            Laduj, jak masz jeszcze jakies sc-fi to tez. Mam teraz 2 tygodnie laby. W sumie moze powinnam odgrzebac Twoj watek o filmach ale tam pewnie sporo romantyzmu bylo?
                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:13
                              www.filmweb.pl/serial/In+the+Flesh-2013-682141/episodes
                              Znalezisko mojej córy:))
                              • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 22:18
                                www.filmweb.pl/film/Mr.+Nobody-2009-269102
                                www.filmweb.pl/search?q=jestem+bogiem
                                www.filmweb.pl/search?q=my%C5%9Bl+jak+facet
                                www.filmweb.pl/film/Sugar+Man-2012-644473
                                www.filmweb.pl/film/Amen.-2002-33394
                                www.filmweb.pl/search?q=poradnik+pozytywnego+myslenia
                                www.filmweb.pl/film/Party+Monster-1998-506906
                                • marek.zak1 Zdradzona 18.01.14, 22:22
                                  Poradnikl pozytywnego myslenia - super .

                                  Przy okazji a propos szleństw. Niestety są one zwiazane nie raz z porzucaniem dotychczasowych partnerek. Oto fragment mojego wiersza ,,Zdradzona":

                                  Siedzi przed nim złamana.
                                  Jakże czuje się sama.
                                  Cały świat się zawalił
                                  Zniszczył, rozpadł, spalił.

                                  ..................................................

                                  Zbudzi się jutro o świcie
                                  Dla niej skończyło się życie.
                                  Jest pęknięta, złamana.
                                  I taka strasznie sama.


                                  • sabat.77 Re: Zdradzona 18.01.14, 22:39
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Zbudzi się jutro o świcie
                                    > Dla niej skończyło się życie.
                                    > Jest pęknięta, złamana.
                                    > I taka strasznie sama.

                                    Bo nie powiedziała mama,
                                    nie zapowiedział jej tata,
                                    że mąż może ją zdradzić,
                                    bez seksu, po ośmiu latach.
                                    • zawle Re: Zdradzona 18.01.14, 22:46
                                      Błagam Was...z poezji toleruję tylko Danusię Wawiłow:))
                                      • loppe Re: Zdradzona 18.01.14, 22:54
                                        A czy to nie jest tak, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość zapachnie?
                                      • rekreativa Re: Zdradzona 18.01.14, 23:21
                                        Spokojnie, to nie poezja, to rymowanie.
                                        • sabat.77 Re: Zdradzona 18.01.14, 23:29
                                          rekreativa napisała:

                                          > Spokojnie, to nie poezja, to rymowanie.

                                          Ja dla jaj moją zwrotkę dopisałem, wyluzujcie...
                                          • rekreativa Re: Zdradzona 18.01.14, 23:45
                                            Ależ wiem, że dla jaj!
                                            Bardzo pięknie zresztą :D
                                            • marek.zak1 Re: Zdradzona 19.01.14, 09:50
                                              Dziękuje za wszelkie komentarze, ale przede wszystkim Sabatowi za podjecie rękawicy :).
                                              • hello-kitty2 Re: Zdradzona 19.01.14, 11:21
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Dziękuje za wszelkie komentarze, ale przede wszystkim Sabatowi za podjecie ręka
                                                > wicy :).

                                                Potrzebujesz komentarza, to prosze, moj komentarz: napisz sonnet o milosci, zobaczymy czy sobie poradzisz? Klasyczny sonnet, jaki pisal Petrarca czy jego renesansowi nasladowcy.
                                                • marek.zak1 Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 11:37
                                                  Ty


                                                  Kocham cię tyle lat
                                                  Tyle mych lat dla ciebie.
                                                  Oddałem ci mój świat
                                                  I znalazłem się w niebie.

                                                  Ty jesteś moim światem
                                                  Innego nie potrzebuję.
                                                  Kocham cię wiosną i latem.
                                                  Przestawać nie próbuję.

                                                  Kiedy cię widzę codziennie
                                                  Jestem zwyczajnie spełniony.
                                                  Kocham cię ciągle, niezmiennie.
                                                  Twojej miłości spragniony.

                                                  Tyle lat razem z tobą,
                                                  Za wszystkie ci dziękuję.
                                                  Życia mojego ozdobą
                                                  Byłaś, jesteś. Tak czuję.

                                                  Wspólne noce, poranki.
                                                  Ciągle ciebie spragniony.
                                                  Ciebie, mojej kochanki.
                                                  Mojej kochanki i żony.

                                                  • hello-kitty2 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 13:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ty
                                                    >
                                                    >
                                                    > Kocham cię tyle lat

                                                    Sonnet mial byc, nie a la. Wiekszosc pisarzy zaczynala od tlumaczen obcej tworczosci, potem przerobek, a na koncu pisania swoich tekstow. Dlaczego przeskoczyles pierwszy etap? Przydalby sie przeciez.
                                                  • marek.zak1 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:02
                                                    Wiersz ma trafiać do serca, a drogi są różne, jak zapewne wiesz. Moja żona się popłakała, jak jej przeczytałem i to znaczy, że jest OK :).
                                                    Pozdrawiam
                                                  • zawle Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiersz ma trafiać do serca, a drogi są różne, jak zapewne wiesz. Moja żona się
                                                    > popłakała, jak jej przeczytałem i to znaczy, że jest OK :).
                                                    > Pozdrawiam

                                                    Pewnie jej powiedziałeś że to upubliczniasz. A żona jest częścią Ciebie. Ja też bym się popłakała.
                                                  • hello-kitty2 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 15:28
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiersz ma trafiać do serca, a drogi są różne, jak zapewne wiesz. Moja żona się
                                                    > popłakała, jak jej przeczytałem i to znaczy, że jest OK :).
                                                    > Pozdrawiam

                                                    No coz, moge tylko powiedziec, ze jej nie rozumiem. Zreszta nigdy jej nie rozumialam i nie zrozumie. Ja jestem kims daleko innym. Nie mam z tym problemu.
                                                  • bgz0702 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:38
                                                    No a dla mnie ok, jak bym była twoją żoną też by mi było przyjemnie
                                                  • zawle Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:43
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > No a dla mnie ok, jak bym była twoją żoną też by mi było przyjemnie

                                                    Na serio? Chciałabyś żeby Twój mąż publicznie wygłaszał takie wierszyki? Bo to może i słodkie jest, ale u nastolatek płci żeńskiej i nie w mojej rodzinie;)
                                                  • marek.zak1 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:45
                                                    To pisze część mojej kobiecej subtelnej natury. Mam tez w sobie dużo chama, ale to ukrywam :)
                                                  • zawle Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To pisze część mojej kobiecej subtelnej natury. Mam tez w sobie dużo chama, ale
                                                    > to ukrywam :)

                                                    Nie lubię przegieć...chamów i pensjonarek.
                                                  • hello-kitty2 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 15:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To pisze część mojej kobiecej subtelnej natury. Mam tez w sobie dużo chama, ale
                                                    > to ukrywam :)

                                                    A dlaczego to ukrywasz?
                                                  • marek.zak1 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 15:45
                                                    Staram sie nie eksponować moich wad, ot co. Nie ma się czym chwalić.
                                                  • bgz0702 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 16:13
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Staram sie nie eksponować moich wad, ot co. Nie ma się czym chwalić.

                                                    no to Marek muszę ci powiedzieć ze mnie zachwycasz. Jak jest autentyzm i absolutna wiara w swoje ideały to dla mnie mogą być nawet naiwne. A poza tym naiwne są fajne, cynikiem zawsze masz czas zostać
                                                  • marek.zak1 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 16:30
                                                    dzieki za miłe słowa. Jako pracownik korporacji nie moge nie bywać cynikiem, ale w życiu prywatnym i literaturze tego unikam.
                                                  • bgz0702 Re: Proszę, Kitty coś a la sonet.. 19.01.14, 14:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > No a dla mnie ok, jak bym była twoją żoną też by mi było przyjemnie
                                                    >
                                                    > Na serio? Chciałabyś żeby Twój mąż publicznie wygłaszał takie wierszyki? Bo to
                                                    > może i słodkie jest, ale u nastolatek płci żeńskiej i nie w mojej rodzinie;)

                                                    no nie, przepraszam, publicznie- nie doczytałam, było coś o żonie. Publicznie to ja przepraszam ale chyba tylko w sytuacji w której czułabym potrzebę potwierdzenia ważności swojej roli w życiu męża ale na razie publicznie nie potrzebuje. No ale mój mąż nie sprzedaje swojej sztuki
        • triismegistos Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:01
          A ja uważam, że powinni się rozwieść i nie zawracać doop swoim żonom.
          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 17.01.14, 22:09
            O, o, patrzcie jo, ledwo przyjszla a juz by sie rozwodzila.
            Tak szczerze ? Pierdolenie. Nie powinni sie zenic, brac wspolnych kredytow i miec dzieci. Wtedy mozna miec na wszystko wylozona lache.
            Samo rozwodzenie sie niczego nie zmienia. Niby ze te zony takie biedne, ze maz ma rozwod sam dac ? A to niech sie same rozwioda i w chuj ida.
    • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 18.01.14, 10:53
      Yoric, a nie prosciej zalozyc, ze w przypadku obu plci szaleja te osoby, ktore maja na to warunki i ochote ? Przyklady ze srodowiska aktorow, politykow, biznesmenow uwiklanych w kolejne erotyczne skandale nie wystarcza jako dowod ? To w jakim wieku szaleja to chyba nie ma znaczenia. Nie wiem czy mozna sie wyszalec na zapas. A wysrac na zapas sie mozna ? :)
    • midnight_lightning Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 03:01
      @yoric
      "Lepiej się wyszaleć za młodu?"

      Odpowiedź jest prosta: "W miarę jedzenia apetyt rośnie".


      Ciekawsze jest pytanie, jak tzw. ilość "doświadczeń erotycznych" jest premiowana u ewentualnego partnera.


      U kobiet to sprawa prosta. Im więcej facet ma na koncie zaliczonych towarów, tym bardziej pożądany. Im więcej zaliczonych na koncie, tym większa Pewność Siebie, którą tak uwielbiają kobiety.


      A u mężczyzn? ale wszystkich, nie tylko samców alfa, większość to bety. Czy im imponuje "doświadczona" kobieta, przez którą przepłynęło kilkadziesiąt beczek cudzego nasienia? czy im imponuje napotykanie na każdym kroku szwagrów, którzy życzliwie informują, co to oni nie robili z "nią"?

      Bogaci panowie, mający nieograniczony wybór preferują młodziutkie sztuki, u których zachodzi prawdopodobieństwo małego zużycia.

      Gdyby było inaczej, przechodzone, "doświadczone" prostytutki byłyby rozchwytywane jako materiał na żony. Chociaż rzeczywiście, niektóre z prostytutek mogą być mniej używane od rozmiłowanych w tym sporcie amatorek.
      • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 19.01.14, 11:24
        midnight_lightning napisał:

        > A u mężczyzn? ale wszystkich, nie tylko samców alfa, większość to bety. Czy im
        > imponuje "doświadczona" kobieta, przez którą przepłynęło kilkadziesiąt beczek c
        > udzego nasienia? czy im imponuje napotykanie na każdym kroku szwagrów, którzy ż
        > yczliwie informują, co to oni nie robili z "nią"?
        >
        > Bogaci panowie, mający nieograniczony wybór preferują młodziutkie sztuki, u któ
        > rych zachodzi prawdopodobieństwo małego zużycia.
        >
        > Gdyby było inaczej, przechodzone, "doświadczone" prostytutki byłyby rozchwytywa
        > ne jako materiał na żony. Chociaż rzeczywiście, niektóre z prostytutek mogą być
        > mniej używane od rozmiłowanych w tym sporcie amatorek.

        Ale o co chodzi? Przeciez sie nie wymydli :-)
        • midnight_lightning Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 01:28
          Naprawdę wierzysz w to, że się "nie wymydla"? a może to prowokacja?

          Właściwie w swoim poprzednim poście napisałem już wszystko, ale dla ciebie mogę się powtórzyć :)

          Bogaci panowie, mający nieograniczony wybór(!) preferują młode kobiety, u których zachodzi prawdopodobieństwo małego "wymydlenia". Jakoś nie doceniają doświadczonych w tym sporcie pań po 30-ce.

          I kilka cytatów odnośnie "psychologicznego wymydlania się" - z artykułu z foch.pl foch.pl/foch/1,132906,15264783,Seksualne_niewolnice__przeciwko__masturbacji_kobieta_.html?v=1&obxx=15264783#opinions

          "- I jedna prosta zasada - nie chcesz być laską to bzykania, to nie zgadzaj się na bycie laską do bzykania. To bardzo proste. Tym bardziej, że kiedy poznasz "tego jedynego" fakt, że byłaś na jakimś etapie życia laską do bzykania raczej go zniechęci niż zachęci.

          - A ja, na przykład nie chciałbym mieć do czynienia z dziewczyną, która przeszła przez tego typu doświadczenia. "

          Jednak dla wielu mężczyzn bardzo ważne jest, czy często i z KIM (!!!) się kobieta seksiła w przeszłości.

          Szczególnie w sytuacji, gdy tak wiele kobiet preferuje facetów macho, "słodkich brutali", "uroczych drani". Kto zapewni, że taki były chłopak, osiedlowy kozaczek-bandzior nie wpadnie pewnego razu w środku nocy z łysymi kolegami, bo im się zachciało seksu po alkoholu, a "żonka" akurat mieszka najbliżej? Taki naiwny, nie patrzący na przeszłość swojej wybranki mąż dostanie profilaktycznie skatowany, by nie przeszkadzał w udanym gangbangu.

          Niemożliwe?
          www.gazetakrakowska.pl/artykul/1069120,krakow-czterej-mezczyzni-oskarzeni-o-brutalny-gwalt-zbiorowy,id,t.html
          szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,15249148,Worek_na_glowe__a_potem_krotka_rozmowa_o_Natalii_.html
          • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 02:41
            midnight_lightning napisał:

            > "- I jedna prosta zasada - nie chcesz być laską to bzykania, to nie zgadzaj się
            > na bycie laską do bzykania. To bardzo proste. Tym bardziej, że kiedy poznasz "
            > tego jedynego" fakt, że byłaś na jakimś etapie życia laską do bzykania raczej g
            > o zniechęci niż zachęci.

            "Ten jedyny'' nie istnieje wiec nie musze sie przygotowywac na jego spotkanie.

            > Bogaci panowie, mający nieograniczony wybór(!) preferują młode kobiety, u który
            > ch zachodzi prawdopodobieństwo małego "wymydlenia". Jakoś nie doceniają doświad
            > czonych w tym sporcie pań po 30-ce.

            Jak masz wlasna kase to ''bogaci panowie'' ci zwisaja.

            Tracisz czas.

            • midnight_lightning Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 03:24
              "Ten jedyny'' nie istnieje wiec nie musze sie przygotowywac na jego spotkanie."

              To pisał mężczyzna. Dla was, kobiet, ten "jedyny" nie istnieje, ale spora część mężczyzn, tych nie należących do grupki zaliczaczy traktuje siebie właśnie jako "jedynych" a partnerki jako "jedyne". Owszem, takich macie w głębokim poważaniu. I bardzo dobrze, będzie więcej samotnych kobiet.

              "Jak masz wlasna kase to ''bogaci panowie'' ci zwisają"

              No tak, jak każda kobieta obracająca się tylko w krągu bogatych, uważasz, że każdy musi być bogaty:) Takich cudów nigdzie nie ma, przekonasz się za kilka lat, gdy staniesz się nieatrakcyjna dla swoich bogatych. Wtedy zrozumiesz, co już pisałem, że ważne jest, z KIM sie zadawała kobieta w przeszłości. Wtedy nie zaimponujesz mężczyznom, którym kasa wcale nie imponuje.

              Tracę czas? w jakim sensie? pisząc na tym forum? ty też tu piszesz.
              • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 11:56
                I tym sposobem Kituniu, dowiedziałaś się że nie masz szans na bycie tą jedyną, tego jedynego.
                www.filmweb.pl/film/I+B%C3%B3g+stworzy%C5%82+seks...-2011-632160
                Ale to chyba nie jest problem, bo to i tak nie jest Twoja grupa docelowa?:)))
                • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 13:58
                  zawle napisała:

                  > I tym sposobem Kituniu, dowiedziałaś się że nie masz szans na bycie tą jedyną,
                  > tego jedynego.
                  > www.filmweb.pl/film/I+B%C3%B3g+stworzy%C5%82+seks...-2011-632160
                  > Ale to chyba nie jest problem, bo to i tak nie jest Twoja grupa docelowa?:)))

                  Chyba najgorsze co wylania sie z tej rozmowy z ML to obraz tego jedynego :))))
                  • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 15:24
                    hello-kitty2 napisała: >
                    > Chyba najgorsze co wylania sie z tej rozmowy z ML to obraz tego jedynego :))))

                    Strzeż nas Boże przed "jedynymi takimi"!!!!:)))
                    • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 15:53
                      zawle napisała:

                      > hello-kitty2 napisała: >
                      > > Chyba najgorsze co wylania sie z tej rozmowy z ML to obraz tego jedynego
                      > :))))
                      >
                      > Strzeż nas Boże przed "jedynymi takimi"!!!!:)))

                      My to sie rozumiemy bez slow :)
                      • midnight_lightning Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 00:02
                        I jak zwykle zero odpowiedzi odnośnie treści, a w zastępstwie osobiste wycieczki. Argumentów brak?

                        A cóż to za ocenianie tego "jedynego" poprzez pryzmat mojej skromniutkiej osoby? czy to nie jest aby tak przez was krytykowane, straszne, paskudne uogólnianie? Nieładnie, oj, nieładnie :)

                        • lybbla Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 01:17
                          :) Przy całym dystansie do poetyki ML. Chłopak się wyrobi. Znaczy się kibicuję mu by się wyrobił. Pierwsze jaskółki już widać. A dziewczęta w swej tęsknocie za rollercoasterem mogłyby sobie darować. Przecież wyraźnie napisał, że po agentach Tomkach nie bierze. No love lost.
                        • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 03:18
                          midnight_lightning napisał:

                          > I jak zwykle zero odpowiedzi odnośnie treści, a w zastępstwie osobiste wycieczk
                          > i. Argumentów brak?

                          Argumenty? Na argumenty trzeba zasluzyc. Ty chyba nie wiesz z kim rozmawiasz. Ja nie potrzebuje mezczyzny, a jak potrzebuje to sobie biore. Zycie jakis mas, o ktorych wypisujesz bzdury mnie nie obchodzi. Na argumenty dla teorii nieudacznikow szkoda mi czasu. Wole sie posmiac i pogadac o dupie Maryni. Osobistych wycieczek nie mam zamiaru czynic, bo osobiscie mnie nie obchodzisz.
                        • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 11:14
                          midnight_lightning napisał:
                          >
                          > A cóż to za ocenianie tego "jedynego" poprzez pryzmat mojej skromniutkiej osoby
                          > ? czy to nie jest aby tak przez was krytykowane, straszne, paskudne uogólnianie
                          > ? Nieładnie, oj, nieładnie :)

                          A nie..bo gdyby odrzucić Twoją manię wielkości ( wytłumaczę- Ciebie tam w ogóle nie było- w tej myśli), nie byłoby też uogólniania. Ot...pułapki postrzegania;))
                          • sabat.77 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 11:39
                            Ale ty jestes... Chlop sie zaczal otwierac, a ty mu od razu kopa w jaja :)
                          • midnight_lightning Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 20:32
                            Hello-kitty2 napisała:
                            "Chyba najgorsze co wylania sie z tej rozmowy z ML to obraz tego jedynego :))))"


                            No tak, mnie w tej myśli wcale nie ma :) Te pułapki postrzegania :)
                            • zawle Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 20:45
                              midnight_lightning napisał: > No tak, mnie w tej myśli wcale nie ma :) Te pułapki postrzegania :)

                              Jakie te chłopy upierdliwe, jak baby się wykłucają.
                              Ciebie tam w ogóle nie było- w tej myśli. Ty byłeś pomysłodawcą. Ty- ML ( bardzo na miejscu) podrzuciłeś myśl o tym jedynym. Mnie tam nie interesuje że się z nim utożsamiasz. Stąd te pułapki.
    • kuku-na-muniu8 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 21.01.14, 09:12
      Moim zdaniem wyszalenie się za młodu zdecydowanie prowadzi do późniejszej stabilizacji. Sama nie miałam za bardzo okazji, aby się wyszaleć za czym tęsknię troszkę(za przygodami seksualnymi też), ale górę bierze miłość do mojego ukochanego faceta ;)
    • tes.a32 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 11:29
      A co to znaczy "wyszaleć się za młodu?"
      Bzdury piszecie i tyle
      • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 25.01.14, 14:25
        tes.a32 napisał(a):

        > A co to znaczy "wyszaleć się za młodu?"
        > Bzdury piszecie i tyle

        A nie mozesz napisac czegos od siebie?
        • tes.a32 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 10:14
          A muszę?Nie chce mi się .ot co/
          • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 26.01.14, 15:24
            tes.a32 napisał(a):

            > A muszę?Nie chce mi się .ot co/

            Nie musisz ale jak nie bedziesz pisac w miare sensownie tylko kasac po lydkach to skonczysz na marginesie jak Jesod. Wolna wola.
            • jesod Nie musisz 26.01.14, 16:18
              hello-kitty2 napisała:
              > Nie musisz ale jak nie bedziesz pisac w miare sensownie tylko kasac po lydkach
              > to skonczysz na marginesie jak Jesod. Wolna wola.

              O! Proszę. Jesod pod pręgierzem.
              I do tego na marginesie... tak specjalistycznego forum. No, no, no....
              To straszne. Jesod jest niepocieszona, zdruzgotana i zrozpaczona. Taka ją kara spotkała dotkliwa. Uuuuuu.... Jesod nie wyjdzie z tej traumy. Uuuuu....

              A propos sensowności wypowiedzi własnych i tych nie wyrzuconych na margines, tak jak Jesod, to radzę się dokładniej przyjrzeć. Dokładniej to oznacza również obiektywniej i... na trzeźwo.

            • tes.a32 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 01.02.14, 11:50
              Ale o co chodzi?należysz do tzw."elity" forumowej,która chciałaby"innych" ustawiać na marginesie ?Zaoszczędzę ci tego i nie napiszę co myślę o tzw." establishmencie forumowym":)
              • hello-kitty2 Re: Lepiej się wyszaleć za młodu? 01.02.14, 12:49
                tes.a32 napisał(a):

                > Ale o co chodzi?

                Nie lubie wypowiedzi, ktore tylko dekonstruuja, a nic nie wnosza, nie buduja. Sa one potrzebne tylko je wypowiadajacym.

                Ale powiedzialam: wolna wola. Jest ponad to.

                należysz do tzw."elity" forumowej,która chciałaby"innych" ustaw
                > iać na marginesie ?Zaoszczędzę ci tego i nie napiszę co myślę o tzw." establis
                > hmencie forumowym":)

                Nie, ja nie jestem moderatorem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka