Dodaj do ulubionych

Żona odsuwa się ode mnie

28.02.14, 10:16
W moim małżeństwie nie ma już seksu, jest żebranie o niego.
Jesteśmy ze sobą 9 lat, z czego 5,5 roku po ślubie, mamy prawie dwuletnią córeczkę i żyjemy coraz bardziej "obok siebie".
Nie jestem idealnym mężem, mam mnóstwo paskudnych wad, staram się zmieniać dla swojej żony i dla córki - żeby nasze życie było lepsze. Jestem bałaganiarzem, czasem jestem leniem i czasem "nic mi się nie chce" - jak każdy - czasem ujawniam takie wady kiedy jestem bardzo zmęczony, jednak w odróżnieniu do swojej żony nie kładę się spać o 19 lub 20 kiedy kładziemy małą do łóżka.
Od początku było w naszym związku nieco dziwnie. Byłem jej pierwszym, ona była moją "drugą", choć wcale nie miałem wielkiego doświadczenia, zawsze byłem bardzo nieśmiały, zamknięty w sobie. Nie byłem "wulkanem seksu", ale jakieś potrzeby miałem. Zawsze jednak w bardzo dużym stopniu liczyły się dla mnie uczucia drugiej osoby, więc nasz pierwszy raz - pomimo mojego sprintu - uważałem za udany, ona wówczas zresztą teraz. Wiedziałem, że jestem szybki więc nadrabiałem to grą wstępną, pieszczotami, atmosferą, "pożądaniem".
Niestety, czego bardzo teraz z perspektywy czasu bardzo żałuję to to, że pokazałem jej, że mogę w całości jej się oddać do dyspozycji nie oczekując niczego w zamian.
Wiem, że znajdą się tutaj "feministki" twierdzące, że zmęczona kobieta może nie mieć ochoty na seks, że powinienem ją odciążyć. Zanim jednak tak napiszą, niech wiedzą, że zawsze bardzo staram się - nie wspierać żonę w obowiązkach domowych - tylko dzielić wspólne obowiązki, bo zawsze uważałem, że dbanie o dom to wspólna praca. Wg tego myślenia często gotowałem obiady, przynosiłem zakupy, robiłem i wieszałem pranie, nigdy też nie pozwalałem żonie sprzątać łazienki uważając, że babranie się w Domestosie i innych silnych detergentach nie jest zajęciem dla kobiety. W czasie wymarzonej ciąży było jeszcze "gorzej". Z jednej strony, biorąc pod uwagę to, że była w domu na zwolnieniu starałem się angażować ją w jakieś lekkie zajęcia, żeby nie umarła z nudów, z drugiej zaś strony - wiele spraw organizowałem zupełnie sam znając jej upodobania i potrzeby.

To chyba wtedy coś jej "strzeliło do głowy". Co prawda przed ciążą seks był też żebrany, rzadko i tak jak ona chciała, ale jakoś to znosiłem. Jednak kiedy zaczął rosnąć brzuch, z zalecenia lekarzy musieliśmy się powstrzymać od współżycia ona chyba przelała całe swoje uczucia na dziecko (nie, nie zarzucajcie mi, że nie kocham córki) i rozbuchała swój "instynkt" - wyobraźcie sobie, całe szafy ubranek, loginy na dziesiątkach forów matek, ubieranie psa (mamy ratlerka) albo miśków w dziecięce ubranka. To właśnie wtedy przestałem słyszeć "kocham cię" albo prozaiczne "dziękuję" - w sumie bardzo ważne słowa. Wtedy też chyba, z nieznanego mi powodu przestała potrzebować bliskości ze mną.
Nie jestem ideałem, kilka razy ostro się pokłóciliśmy o dość błahe sprawy, jednak ona ma cokolwiek despotyczny charakter. Nie znosi sprzeciwu, uwielbia też niedopowiedzenia. Ubóstwia wręcz serwowanie mi "docinek" i złośliwych uwag. Ja niestety - nic tego nie usprawiedliwia - kilka razy wybuchłem w takich sytuacjach, kiedy wiedząc na przykład, że jestem bardzo zmęczony, bo pracuję po godzinach, jeżdżę po jakieś zakupy na drugi koniec miasta - zrobiłem syf w łazience (nie interesowało ją przecież, że tylko ja w niej sprzątam, ona nawet nie schyli się kiedy coś upadnie na podłogę albo coś się rozleje - to chyba ja trochę zrobiłem z niej taką "świętą krowę").

Wtedy kiedy przestała potrzebować bliskości ja zacząłem czuć się w naszym małżeństwie gorzej. Wiedziałem, że ona w zasadzie nie ma potrzeb w seksie więc w ogóle unikałem tematu, wspierałem ją słowem w zmartwieniach w ciąży, ale przez to, że odpychała mnie kiedy chciałem ją przytulać albo pocałować jak zakochani odsuwałem się od niej "emocjonalnie". Wewnątrz siebie przestawałem ją szanować.
Urodziło się córeczka. Oboje byliśmy nieopisanie szczęśliwi, z tego powodu zresztą szczęśliwi jesteśmy do dziś. Mamy cudowne dziecko, pomimo różnych zmartwień, chorób radzimy sobie z opieką i wychowaniem doskonale, pomaga nam babcia (moja teściowa). Oczywiście po porodzie - połóg, więc w ogóle tematu seksu nie dotykałem. Nie chciałem, żeby poczuła się naciskana, poganiana. Nie chciałem "popsuć atmosfery".

Mimo wszystko mając ponad pół roku postu radziłem sobie samodzielnie. To chyba nic złego?!

Kiedy skończył się połóg, kiedy odpoczęła po ciąży i początkach opieki nad dzieckiem zacząłem podchody. Tutaj znów wniosę uwagę dla feministek twierdzących, że opieka nad dzieckiem wyczerpuje i kobieta może "nie chcieć". Moja żona w zasadzie nie karmiła piersią - nie udało się, miała z tym ogromne trudności, najpierw bardzo ją wspierałem i "dopingowałem", pomagałem. Potem kupiliśmy odciągacz, też ją wspierałem, sam wiele razy wysłuchując, że to pewnie moja wina, że jestem złym mężem i ojcem, że ją stresuję, nie dbam o nią i dziecko. Było jednak tak, że ona nigdy w nocy do małej nie wstawała, nie kąpała jej ani nie usypiała. Bardzo zaangażowałem się w opiekę nad córką - nigdy jednak nie odsuwałem żony od tego - ona po prostu nie chciała nic z tych rzeczy robić. Popołudnie, wieczór i rano miała dla siebie. Ja zajmowałem się dzieckiem od powrotu z pracy do wyjścia z domu rano. W tym czasie też wyprowadzałem psa, organizowałem pranie, zakupy, umawiałem lekarzy, szczepienia. Być może błędem było to, że od porodu wziąłem miesiąc urlopu (miałem go sporo zaległego) i postawiłem żonie sprawę jasno - sama zdecyduj co mam robić, jakie zajęcia mam przejąć. Wyszło na to, że robiłem w zasadzie wszystko. Był przełom kwietnia i maja, było słonecznie, ciepło. Jej nie chciało się nawet wyjść z małą na spacer, bo za ciężko wózek wynieść. Sam chodziłem z córcią w wózku i psem. Wielokrotnie wtedy rozmyślałem jak miło byłoby iść trzymając się za ręce z ukochaną kobietą.

To chyba właśnie ta moja uległość i zaangażowanie spowodowały to co dzieje się teraz. Krótko tylko powiem, że zachowywałem się tak między innymi dlatego, że mój własny ojciec był typowym "Piotrusiem Panem" - nic go nie interesowało, nic w domu nie robił, nie interesowało go moje wychowanie ani "byt". Chciałem być jego przeciwieństwem, byłem gotów paść na twarz, aby tylko na wszystko starczyło, a także w domu cały swój czas poświęcić rodzinie.
Dziś udało mi się dojść do tego, że żona robi po drodze z pracy drobne zakupy pod domem i bawi się z córką, opiekuje się nią na równi ze mną. Niestety po półtora roku codziennych kąpieli małego brzdąca zupełnie samemu "
"siadł mi" kręgosłup i zaproponowałem kąpiele jej, zasadniczo robimy to razem. Ona ją myje, ja zanoszę do sypialni w ręczniku, wycieram, ubieram (nie jest to proste - jest tak energiczna i szybka jakby petardy w tyłku miała :-P), kładę do łóżka (od roku młoda śpi z nami w łóżku, to niestety w dużej mierze moja wina, bo najpierw zacząłem usypiać ją w naszym łóżku i przenosiłem do łóżeczka, potem kilka razy ze zmęczenia jej nie przeniosłem i przyzwyczaiła się - moja wina, nie bronię się), potem na zmianę ją usypiamy. Jednak - w większości przypadków to ona zaczęła ostatnio małą usypiać, a przy tej okazji sama idzie spać zaraz po niej. Zawsze tłumaczy się zmęczeniem, brakiem nastroju albo coś ją boli. Niestety ostatnio "wypaliłem do niej" ohydnym tekstem - "ty lepiej powiedz co cię nie boli, to już chyba tylko wymówka jest". Kiedy ona idzie spać, ja zabieram się za wstawienie prania, sprzątam w kuchni, pobojowisko zabawek w salonie, robię sobie kolację. Ona już dawno śpi, ja czekam aż skończy się pranie, albo zamiatam i zmywam podłogi.
-
Obserwuj wątek
    • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:17
      -
      • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:30
        katass napisał(a):

        > Ostatnie dwa nasze zbliżenia? Szybki seks, "nie całuj mnie!", czułem się gorzej
        > niż jakbym poszedł do dziwki.

        Wobec tego idź do dziwki, wtedy powinieneś poczuć się lepiej. Tak podpowiada logika.

        > Nie chcę jej zdradzić....
        > Kocham ją....

        Jasne, ale zrozum, jest to kwestia wyboru. Tutaj nie ma wyjścia - ona nie chce i końmi jej nie zmusisz. Zrobiłeś już wszystko, zatem musisz wybrać, zdrada albo abstynencja.
        • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:35
          sabat.77 napisał:
          > > Nie chcę jej zdradzić....
          > > Kocham ją....
          >
          > Jasne, ale zrozum, jest to kwestia wyboru. Tutaj nie ma wyjścia - ona nie chce
          > i końmi jej nie zmusisz. Zrobiłeś już wszystko, zatem musisz wybrać, zdrada alb
          > o abstynencja.

          Nie jestem chyba gotów na taki wybór. Zupełnie tego nie chcę i wciąż się "miotam", próbuję z nią rozmawiać, inicjować seks, robić atmosferę. Kombinuję też jak to robić żeby "na ten dzień" była wypoczęta i dało się coś zorganizować.

          Przeraża mnie to, że zaczynam w koleżance w pracy widzieć "obiekt seksualny", kilka razy zdarzyło mi się o niej śnić. Nie chcę zniszczyć małżeństwa zdradą...
          • jesod Przeraża mnie to 28.02.14, 10:42
            katass napisał(a):
            > Przeraża mnie to, że zaczynam w koleżance w pracy widzieć "obiekt seksualny", k
            > ilka razy zdarzyło mi się o niej śnić. Nie chcę zniszczyć małżeństwa zdradą...

            Ty normalnie piszesz jakby Ci ktoś jajka obciął... :)
            • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 10:44
              jesod napisała:

              > Ty normalnie piszesz jakby Ci ktoś jajka obciął... :)

              Taka kobieta powoduje trochę "efekt kastracji" dla faceta. Kiedyś byłem bykiem, a teraz - gdybym miał okazję - chyba zabiłby mnie stres.
              • jesod Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 10:51
                katass napisał(a):
                > Taka kobieta powoduje trochę "efekt kastracji"

                Aaaaa.... widzisz! Wchodzisz na właściwe wibracje tego forum. Jesteś swój! Śpiewasz jak większość nicków tutaj... Takie wróbelki elemelki z jednego chóru. Zaraz Cię tutaj polubią, przytulą i wesprą. Sie nie martw!

                katass napisał(a):
                > Kiedyś byłem bykiem,
                > a teraz - gdybym miał okazję - chyba zabiłby mnie stres.

                I to wszystko przez jedną kobietę?! Niesamowite...
                • sabat.77 Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 10:56
                  Nie przejmuj się nią kolego. Czasem wystarczy ją ignorować i w końcu daje sobie spokój, czasem trzeba huknąć z góry i wtedy wieje jak mały piesek z położonymi uszkami i podkurczonym ogonkiem. Każde forum niestety ma takiego upierdliwego napastnika.
                  • jesod Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:06
                    sabat.77 napisał:
                    > Nie przejmuj się nią kolego. Czasem wystarczy ją ignorować i w końcu daje sobie
                    > spokój, czasem trzeba huknąć z góry i wtedy wieje jak mały piesek z położonymi
                    > uszkami i podkurczonym ogonkiem. Każde forum niestety ma takiego upierdliwego
                    > napastnika.

                    Jeśli to o mnie - to podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam.... zmianę wcielenia.
                    Mam pan podejście do kobiet... Ten szyk, ten styl, ta moc empatii, zrozumienie, dystans i sprawiedliwa ocena.
                    Jestem zachwycona. :)
                    • sabat.77 Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:18
                      jesod napisała:

                      > Jeśli to o mnie - to podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam.... zmianę wc
                      > ielenia.
                      > Mam pan podejście do kobiet... Ten szyk, ten styl, ta moc empatii, zrozumienie
                      > , dystans i sprawiedliwa ocena.
                      > Jestem zachwycona. :)

                      Cieszę się. Ty jedna nigdy nie przestałaś we mnie wierzyć, to muszę przyznać :)
                      • jesod Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:53
                        sabat.77 napisał:

                        > jesod napisała:
                        >
                        > > Jeśli to o mnie - to podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam.... zmi
                        > anę wc
                        > > ielenia.
                        > > Mam pan podejście do kobiet... Ten szyk, ten styl, ta moc empatii, zrozu
                        > mienie
                        > > , dystans i sprawiedliwa ocena.
                        > > Jestem zachwycona. :)
                        >
                        > Cieszę się. Ty jedna nigdy nie przestałaś we mnie wierzyć, to muszę przyznać :)

                        W swoim zapatrzeniu w siebie źle pan odczytał mój zachwyt, więc proszę się tak nie cieszyć szczerze i naiwnie, bo... nie ma naprawdę z czego.
                        Zachwyt był ironiczny i prześmiewczy.
                        Prawda jest zaprzeczeniem tego stwierdzenia z uśmiechem.
                        • sabat.77 Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:15
                          No jasssne. Pochlebia mi twoje obrzydzenie :)
                          • jesod Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:46
                            sabat.77 napisał:
                            > No jasssne. Pochlebia mi twoje obrzydzenie :)

                            A mi pana obrzydzenie nie pochlebia.
                • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 10:58
                  A ja go rozumiem. Są rzeczy do których niekiedy się nie nadajemy. Ja również mogłabym zdradzić, każdy może, pytanie czy chcę? Facet ewidentnie kocha żonę, boi się ze po zdradzie nie będzie tak samo. Poza tym sex dla niego nie jest tylko ulżeniem w swojej potrzebie, ważne jest dla niego uczucie. Nie wiem natomiast czy próbował z nią porozmawiać...?
                  • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:04
                    t.akaja napisał(a):

                    > Poza tym sex dla niego nie jest tylko ulżeniem w swojej potrzebie, ważne jest dla niego
                    > uczucie. Nie wiem natomiast czy próbował z nią porozmawiać...?
                    Próbował wiele razy, najpierw było - "daj mi czas" - więc go dawałem, czekałem, nie robiłem nic, bo chciała czasu. Potem, kiedy czekanie bez efektów wzbudzało mój niepokój, kiedy próbowałem inicjować albo tylko porozmawiać w dzień było "znów szukasz awantury", "co ty znowu ode mnie chcesz" albo "nie mam czasu".
                    Oczywiście ważne jest też w jakim tonie rozmawiałem. Nigdy o nic ją nie obwiniałem. Raczej proponowałem - "może spróbujemy coś razem naprawić w seksie", "może ty czasem zaczniesz w łóżku", czasem sprośny sms typu "wieczorem lodzik i minetka", który zazwyczaj był ignorowany. Czasem też pytałem "co się dzieje, może pójdziemy do specjalisty", bez odpowiedzi, potrafi wyjść, pójść się położyć w łóżku do spania i ignorować moje błaganie o rozmowę odwracając się plecami i idąc spać.
                    • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:13
                      Jak to dziwnie ludzie się dobierają...
                      Wiele bym dała żeby mój mąż mial takie podejście jak Ty. Masz w sobie dużo ciepła.
                      Obawiam się, że w Twojej żonie nie ma już uczuć jakich byś oczekiwal. Nie wiem czym się kierowała wiążąc z Tobą. Może ma kryzys, może to minie, a może już nigdy się nie zmieni, i w rzeczy samej życie ucieknie Ci między palcami.
                      • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:19
                        t.akaja napisał(a):

                        > Jak to dziwnie ludzie się dobierają...
                        Raczej, jak bardzo ludzie się zmieniają lub ukrywają prawdę o sobie.

                        > Wiele bym dała żeby mój mąż mial takie podejście jak Ty. Masz w sobie dużo ciepła.
                        Mam również wiele wad, o niektórych tylko wspomniałem, w pierwszym poście, i wciąż dla swojej żony chcę je zmieniać. Nie są to jakieś katastrofalne zagadnienia, ale skoro coś mi zarzuca to staram się nad tym pracować. Niestety z drugiej strony nic nie idzie "w zamian".

                        > Obawiam się, że w Twojej żonie nie ma już uczuć jakich byś oczekiwal. Nie wiem
                        > czym się kierowała wiążąc z Tobą. Może ma kryzys, może to minie, a może już nig
                        > dy się nie zmieni, i w rzeczy samej życie ucieknie Ci między palcami.
                        Gdyby to był kryzys, to trwałby już dość długo, bo jak pisałem pogarszał się jeszcze przed dzieckiem a apogeum nastąpiło w okresie ciąży i początku macierzyństwa. Ostatnio zaczęły się nawet docinki adresowane przez nią do córki - "zobacz, tatusia nie interesuje, że się przewróciłaś" - kiedy mała się wywróci (żona siedzi na kanapie, zaś ja mam ręce utytłane obieranymi ziemniakami albo coś gotuję) lub "pamiętaj, że to tatuś nie chciał ci kupić [...tutaj coś wstaw...]". Zdarzyło się tak kilka razy, ale mnie nie zdarzyło się nigdy powiedzieć do dziecka czegoś przeciw jego matce ;(
                        • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:38
                          Wady każdy ma. Ty próbujesz to zmieniać, bo zwyczajnie Ci zalezy.
                          Przykre jest to co piszesz o dziecku, takie ustawianie przeciw drugiemu. Moj mąż równiez odbiera to w sposób podobny, czyli że ja naszego syna ustawiam przeciwko niemu, a tak nie jest. Kontakt z nim ma praktycznie żaden. Przez lata pracował nad tym by syn nie mial o nim najlepszego zdania. To już duży chlopiec, sporo rozumie, wnioski wyciągnął. Ja wiele razy próbowałam o tym rozmawiać, wręcz żebrałam o zainteresowanie dzieckiem. Ale on ma swój świat gdzie nie ma w nim miejsca na mnie i dziecko. Obarczanie mnie winą to w pewien sposób rozgrzeszanie siebie, bo sobie nie ma nic do zarzucenia. Często rozmawiam z synem o tacie, tlumaczę go, ale on przecież wszystko widzi. Powiedzial do mnie "tata nigdy nie powinien mieć dzieci, nie powinien zakładać rodziny" Serce pęka w takich chwilach. Noszę w sobie ból, bo nie mogę zapewnić mu takiego dzieciństwa jakie mieć powinien. To chłopak, wsparcie ojca jest dla niego bardzo ważne. Czasem, choć negatywnie mówi o ojcu, płacze. Widzę jak cierpi, choć zewnętrznie, albo po prostu wmawia sobie, ze go nie kocha. Kocha ojca i stąd te łzy, rozczarowanie. Moja walka jest bezsensowna.
                          • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:48
                            Ja też miałem "ojca" tylko na papierze. Nigdy się mną nie interesował. Pracował, ale wpędzając matkę w długi wszystko wydawał na swoje "zachcianki" - fotografia, stereo. Jemu się należało - tak był wychowany, moja matka zasuwała dnie i noce. Nie obchodziła go moja nauka, czas ze mną, taki prawdziwy "Piotruś Pan" - bardzo chciałem być jego przeciwieństwem zapewnić rodzinie wszystko czego potrzebuje - myślę, że to mi się udało, być prawdziwym OJCEM - to chyba też idzie mi całkiem nieźle. Nie ułożyło się tylko z żoną, która jest coraz "dalej"...
                            • marek.zak1 Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 11:51
                              Napisałes, ze jestes zbyt uległy i skulony. Zmień to. Przeczytaj ,,Poskromienie złośnicy" - to inspiruje.
                              • jesod Poskromienie złośnicy 28.02.14, 12:50
                                marek.zak1 napisał:
                                > Napisałes, ze jestes zbyt uległy i skulony. Zmień to. Przeczytaj ,,Poskromienie
                                > złośnicy" - to inspiruje.

                                Mareczku, Ty też w oczach masz poskramianie złośnicy. Wystarczy uważnie w nie spojrzeć.
                                KK też tak ma. Twierdził kiedyś, że kobiety mają diabła pod spódnicą...
                                • marek.zak1 Re: Poskromienie złośnicy 28.02.14, 14:36
                                  Diabła pod spódnicą? Ja uważam że niebo :)
                            • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:01
                              No właśnie, gdy pisałeś o tym wcześniej od razu miałam obraz swojego syna jak będzie wyglądało jego życie w przyszłości. Ze względu na moje dzieciństwo również obiecałam sobie być lepszą matką, choć moja była kochana, ale daleko. Przeżylam rozwód rodziców tragicznie, więc chcialam chronić swoje dziecko przed tym co ja przezyłam. Zachowanie Twojego ojca to wypisz wymaluj ojciec mojego syna. Istnieje on, jego hobby, zachcianki, koledzy...........Smutne jest to, że nawet gdy oboje siedzimy w pracy, albo ja w pracy on przy swoim hobby to nawet nie zadzwoni do niego by zapytać jak sobie radzi, czy wszystko jest ok.
                              Sama się zastanawiam do czego jest mi potrzebny, jestem samowystarczalna...prawie. Jestem matką i ojcem, kucharką, sprzątaczką, praczką, niańką........On ma pracę i czas dla siebie.
                              • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:03
                                Może u was jest odwrotnie niż u mnie ?! Macie zepsute "życie rodzinne", ale masz "orgazmy z 7 nieba" ? :)
                                • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:19
                                  Powiedzmy, że mogłabym mieć, ale że go nigdy nie ma, to i tego nie ma. A ja nie chcę być dla niego tylko wtedy gdy ma taką potrzebę.
                                  • katass Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:27
                                    Chyba byśmy się dogadali ze sobą, normalnie ;)
                                    To tak pół żartem pół serio :)
                                    • sabat.77 Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:32
                                      To sie dogadajcie. Widac swiatelko w tunelu...
                                      • smok-diplodok Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 12:35
                                        sabat.77 napisał:

                                        > To sie dogadajcie. Widac swiatelko w tunelu...
                                        Zaraz ich zlinczują za anonsowanie się...
                                        • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 15:34
                                          smok-diplodok napisał:

                                          > Zaraz ich zlinczują za anonsowanie się...
                                          Eeee tam, jakie anonse :) Zwykła rozmowa.
                                    • t.akaja Re: Przeraża mnie to 28.02.14, 15:33
                                      Podejrzewam że tak by było :)
          • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:45
            katass napisał(a):

            > Nie jestem chyba gotów na taki wybór. Zupełnie tego nie chcę i wciąż się "miot
            > am", próbuję z nią rozmawiać, inicjować seks, robić atmosferę. Kombinuję też ja
            > k to robić żeby "na ten dzień" była wypoczęta i dało się coś zorganizować.
            >
            > Przeraża mnie to, że zaczynam w koleżance w pracy widzieć "obiekt seksualny", k
            > ilka razy zdarzyło mi się o niej śnić. Nie chcę zniszczyć małżeństwa zdradą...

            Rozumiem to doskonale. Istotnie, pewnie nie jesteś gotowy. Ja tylko wskazuję, że niechybnie Cię to czeka. Teraz przyjdzie okres szaleństw, rzucania się z motyką na słońce, a potem bierność i zrezygnowanie. Zdrada jest na końcu. Wszystko ma swoja kolej, zatem teraz rozpaczaj i rób sobie nadzieję. Ja tylko ostrzegam, że nic z tego. W sumie chciałbym jakoś oszczędzić Ci tego wszystkiego, ale nie wiem jak. Musisz się sam przekonać.
            • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:47
              Jestem realistą i nie boję się prawdy. Staram się jednak nie poddawać i szukać dobrych na ten etap rozwiązań. Bardziej boję się teraz tego, że mam 32 lata i zaraz przeleci mi życie, a ja nie skorzystam z jego uroków.
              • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:53
                katass napisał(a):

                > Jestem realistą i nie boję się prawdy. Staram się jednak nie poddawać i szukać
                > dobrych na ten etap rozwiązań. Bardziej boję się teraz tego, że mam 32 lata i z
                > araz przeleci mi życie, a ja nie skorzystam z jego uroków.

                Ja mam 36 i jestem już po tych wszystkich "cierpieniach młodego Wertera", na etapie tuż przed zdradą. Już zdecydowałem jak ułożę sobie resztę życia, teraz mam trochę kwasów "logistyczno-technicznych". Myślę, że najważniejsza jest ewolucja wewnętrzna, dojście samemu do nowego spojrzenia na rzeczywistość. Nie bój się, że nie skorzystasz, musisz inaczej do tego podejść i tyle.
                • t.akaja Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 11:07
                  Człowiek do wszystkiego musi dojrzeć sam. Jesteśmy z jednego rocznika, przejścia są za mną i zapewne przede mną. Zdrada, myśl o niej pojawia się w mojej glowie, a to jest bardzo dziwne, bo to nie jestem ja, ta prawdziwa ja. Wiem że jeśli do niej dojdzie, to pojawi się gigantyczny kac moralny, nie wiem czy chce to przerabiać. Tyle, że będąc w związku czuję się hmm....jak bez niego. Po zdradzie mojego męża, swiat nabral nieco innych barw i wartości...stał się taki bezsensowny.
          • ina_nova Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 12:51
            > Przeraża mnie to, że zaczynam w koleżance w pracy widzieć "obiekt seksualny", k
            > ilka razy zdarzyło mi się o niej śnić. Nie chcę zniszczyć małżeństwa zdradą...

            A mnie przeraża fakt, że zdecydowałes się związać z kobietą, z którą od początku nie było dobrze.
            • jesod Przeraża mnie 28.02.14, 12:57
              ina_nova napisała:
              > > Przeraża mnie to, że zaczynam w koleżance w pracy widzieć "obiekt seksual
              > ny", k
              > > ilka razy zdarzyło mi się o niej śnić. Nie chcę zniszczyć małżeństwa zdr
              > adą...
              >
              > A mnie przeraża fakt, że zdecydowałes się związać z kobietą, z którą od początk
              > u nie było dobrze.

              Dzięki temu wszyscy zaczynają być przerażeni.
              Słusznie.
              Taki właśnie miał być wynik tej wymiany zdań. Babofobia, bardziej subtelnie feminafobia...
              • t.akaja Re: Przeraża mnie 28.02.14, 15:37
                Jakby tak się uważniej przyjrzeć, to raczej w żadnym związku nie ma równowagi.
                Przeciwieństwa się przyciągają, tylko jeszcze nie wiem czemu...
          • waldekm12 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 14.10.16, 10:55
            Jak zobaczy,że interesujesz się inną, a jeszcze lepiej jak jakaś zainteresuje się tobą, to się sama nakręci. One tak mają
        • jesod Wobec tego 28.02.14, 10:38
          sabat.77 napisał:
          > Wobec tego idź do dziwki, wtedy powinieneś poczuć się lepiej. Tak podpowiada lo
          > gika.

          Logika...? Chyba małego dupersztyka.
          • sabat.77 Re: Wobec tego 28.02.14, 10:47
            jesod napisała:

            > Logika...? Chyba małego dupersztyka.

            Jak to szło ?
            "Spadaj mała, tam są drzwi".
            • jesod Re: Wobec tego 28.02.14, 10:56
              sabat.77 napisał:
              > jesod napisała:
              >
              > > Logika...? Chyba małego dupersztyka.
              >
              > Jak to szło ?
              > "Spadaj mała, tam są drzwi".

              Utożsamiasz się z logiką małego dupersztyka?
              Stąd taka osobista, agresywna reakcja?
              Wstyd!!!
              Wielki wstyd, proszę pana...
              • sabat.77 Re: Wobec tego 28.02.14, 10:57
                Której litery słowa S P A D A J nie rozumiesz ?
                • jesod Re: Wobec tego 28.02.14, 11:00
                  sabat.77 napisał:
                  > Której litery słowa S P A D A J nie rozumiesz ?

                  Proszę pana, mam pytanie... Czy to jest pana prywatne forum?
                  A taki był pan milusiński, swego czasu... Co za zmiana, proszę pana.
                  • sabat.77 Re: Wobec tego 28.02.14, 11:12
                    jesod napisała:

                    > Proszę pana, mam pytanie... Czy to jest pana prywatne forum?

                    A twoje ?

                    > A taki był pan milusiński, swego czasu... Co za zmiana, proszę pana.

                    Zmiana ? Nie pokazałem nawet dziesiątej części tego co potrafię.
                    Jam xiąże mroku na czarnym wierzchowcu ziejącym ogniem i siarką. Przyobleczon w czapę z piór puchacza i srebrną maskę. Łapię dla igraszki młode jaskółki i oślepiam je srebrnym kordem, porzucając by zdechły z głodu. Serce moje kamienne a na emblematach śmierć i desperacja...
                    Za mną idzie Buka z Muminków, zamrażając ziemię pod stopami. Moje telepatyczne zdolności podpowiadają mi, że leci za mną z wywieszonym ozorem, by prosić o autograf. Nie umie wyjść z podziwu dla mej mrocznej zajebistości...
                    Bu hu !!! Nadciągają cumulusy, nadfruwa stado czarnych mew. Kryj się, kryj kto może, bo z nieba zaraz posypie czarnymi żabami i luźnym gównem :D
      • dreemcatcher Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:30
        no cóż wpadłeś w sidła kobiety której potrzebne było tylko dziecko ty kasę musisz przynosić, szału w łóżku już nie będzie. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie, po kilku latach takiego życia przestaniesz całkowicie się interesować żoną . On zacznie niby coś robić ale to tylko pozory i tak się miniecie w okazywaniu uczuć bo nie da się pokochać znowu kogoś kto was do siebie zniechęcił . Jak chcesz seksu to poszukaj na mieście w domu będziesz mógł tylko pozornie rozładować napięcie. To taki typ kobiety która potrzebowała męża i dziecko, twoje uczucia nie znaczą nic.
        • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:38
          dreemcatcher napisał:

          > no cóż wpadłeś w sidła kobiety której potrzebne było tylko dziecko ty kasę musisz przynosić, szału
          > w łóżku już nie będzie. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie, po kilku latach takiego życia
          > przestaniesz całkowicie się interesować żoną .
          Bardzo właśnie mnie boli to, że interesuję się coraz mniej, a jej to chyba odpowiada. Mam już bardzo dość "walenia konia" kiedy ona idzie spać. T

          > Jak chcesz seksu to poszukaj na mieście w domu będziesz mógł tylko pozornie rozładować
          > napięcie. To taki typ kobiety która potrzebowała męża i dziecko, twoje uczucia nie znaczą nic.
          Jakby ci to powiedzieć - nie potrzebuję seksu z byle kim. Potrzebuję seksu z żoną, niestety mocno wiążę seks z uczuciem do kogoś.
          • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:49
            katass napisał(a):

            > Jakby ci to powiedzieć - nie potrzebuję seksu z byle kim. Potrzebuję seksu z żo
            > ną, niestety mocno wiążę seks z uczuciem do kogoś.

            My to rozumiemy, ale ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że to się zmienia z czasem. Musi wychłodnieć twoja rozbuchana emocjonalność, wtedy popatrzysz na to inaczej.
        • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 28.02.14, 10:40
          Czekaj, już zakładam czepiec Wielkiego Inkwizytora.
          "BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA !!". Wskazuję czarownicę długim, kościstym paluchem.
          Łapcie pochodnie, rozpalamy stosy...

          :)
          A przecież są ludzie niekompetentni emocjonalnie, egoistyczni i niedojrzali niezależnie od płci. Nie da się ukryć, że są niełatwymi partnerami... Co nie zmienia faktu, że czarnowidztwo co do tego "związku" jest, trzymając się historii autora, dość mocno wskazane.
      • man_lucky Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 07.03.14, 14:02
        Chłopie nie zmienisz na tym etapie tego rozmową, czy postawą roszczeniową. Musisz niestety dać jej do zrozumienia, że jest od ciebie w dużym stopniu zależna. Ona pewnie to wie, ale myśli, że wychowała sobie ciebie i takie status quo będzie trwało wiecznie. Nie widzę innej metody jak metoda szokowa. Owszem kochanie jesteśmy razem, ale to ja na swoich barkach zapewniam nam bardzo wiele. Od dzisiaj nie ma kasy na bzdety, nie ma "małego Jasia", który będzie robił wszystko za ciebie i siebie. Jeśli chcesz takiego życia jak dotąd to przekonaj mnie o tym.
        Owszem szantaż, ale nie ma innego wyjścia bo sprawy stały się wynaturzone.
        Metodą małych kroków możesz jeszcze wiele zmienić. Najpierw nowy podział obowiązków. Jak będę robił to i to, reszta należy do ciebie. Pamiętaj chłopie, że kobieta nie kocha za to, że będziesz prał, gotował i sprzątał za nią. Takie podejście jest absurdem. I przestań sam siebie źle oceniać, jesteś zbyt dobrym człowiekiem i to jest twoja największa wada.
      • fanta9 Re: Żona odsuwa się ode mnie - dokończenie! 29.11.16, 11:26
        Stary, jakby czytał (prawie) o sobie. Nie chcę straszyć, ale ja już jestem 13 lat w podobnym małżeństwie. Ok, było na początku fajnie, ale potem, po 5 latach, gdy pojawiły się dzieci, wszystko siadło. Kobieta jest raczej z tych mało przytulających się za dnia, a w nocy interesuje się teraz bardziej Facebookiem i książkami, niż mną. Nie chcę straszyć, ale może być tylko gorzej. Rozmową się tego nie rozwiąże. Taka już natura. Trzymaj się, chłopie. Pozdrawiam.
    • jesod Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 10:36
      katass napisał(a):

      Aś Ty jakiś Sierotek Marysiek jesteś...
      Twój post napisany dosyć charakterystycznie dla klimatów pisania na tym forum, to samo tło, ta sama melodia, te same jęki, te same dźwięki, ujęcia i przegięcia.

      Coś Ci powiem, w największym skrócie...
      Tak samo jak są głupi mężczyźnie na tym świecie, tak samo nie brakuje takich kobiet.
      Ktoś by powiedział, że jest prawidłowo, bo wszystko musi trwać w pewnej równowadze i się uzupełniać. To tak ogólnie, niekoniecznie w indywidualnym doborze.
    • zyg_zyg_zyg Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 11:20
      Wiem, co to brak seksu w związku i wiem, jak to wpływa na całe życie. Można by sądzić, że ton i klimat Twojego maila to wynik tego braku właśnie. Ale chyba pod spodem jest coś więcej. Czy Ty nie za bardzo wisisz na swojej żonie? Masz jakieś przyjemności, jakieś życie pozazwiązkowe? Uprawiasz jakiś sport? Chodzisz na browara z kolegami? Urywasz się gdzieś sam? Masz satysfakcjonujące życie zawodowe? Ulubioną grę na kompie? Słuchasz jakiejś muzyki? Jest w Twoim życiu cos odrębnego, do czego Twoja zona nie ma dostępu i za powodzenie czego nie jest Twoim zdaniem odpowiedzialna?
      • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 11:25
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Wiem, co to brak seksu w związku i wiem, jak to wpływa na całe życie. Można by
        > sądzić, że ton i klimat Twojego maila to wynik tego braku właśnie. Ale chyba po
        > d spodem jest coś więcej. Czy Ty nie za bardzo wisisz na swojej żonie? Masz jak
        > ieś przyjemności, jakieś życie pozazwiązkowe? Uprawiasz jakiś sport? Chodzisz n
        > a browara z kolegami? Urywasz się gdzieś sam? Masz satysfakcjonujące życie zawo
        > dowe? Ulubioną grę na kompie? Słuchasz jakiejś muzyki? Jest w Twoim życiu cos o
        > drębnego, do czego Twoja zona nie ma dostępu i za powodzenie czego nie jest Two
        > im zdaniem odpowiedzialna?

        Odpowiadając na twoje pytanie, ciekawie zadane:
        Tak, mam pracę którą bardzo lubię, jestem szanowany w pracy za swoje kompetencje i to jak pomagam innym. Dwa razy w tygodniu gram w squash-a, na piwo raczej rzadko się urywam z domu - moze to pantoflarskie, ale wolę ten czas poświęcić córce albo na ogarnięcie domu - bo mam już głębokie przeświadczenie że jeśli ja tego nie zrobię - to ona się nie wysili. Czasem w weekend zabieram córkę na basen, często proponuję wspólne rodzinne spacery - wtedy też spotykam się z ogromnym oporem - żonie się nie chce, nie ma siły, nastroju, "pogoda nie ta" więc idziemy z małą sami.
        Czy jest w moim życiu coś totalnie odrębnego na co ona nie ma wpływu - nie, nie ma - bo wszystko co robię to robię dla dobra naszej rodziny. Chyba byłem i jestem zbyt uległy i skulony.
        • smok-diplodok Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 11:53
          katass napisał(a):

          > Czy jest w moim życiu coś totalnie odrębnego na co ona nie ma wpływu - nie, nie
          > ma - bo wszystko co robię to robię dla dobra naszej rodziny. Chyba byłem i jes
          > tem zbyt uległy i skulony.

          Rozbestwiła się... z kobietą jak z drzwiami, jak nie trzaśniesz to się nie zamknie... ;). A tak na poważnie, czym Cię skusiła (i Ty ją)? Kto bardziej się garnął do małżeństwa? Czy żona ma jakieś pasje, w których się realizuje? Bo tak trochę mi to wygląda, że nie za bardzo i wtedy efekty mogą być takie, jakie są. Coś lubiliście robić konkretnego w przeszłości razem (prócz romantycznych spacerów za ręce przy świetle zachodzącego słońca)? Nie sądzisz, że brakuje jej trochę mocniejszych emocji, szaleństwa, trochę tego przysłowiowego bałaganu? To, że nastawia Cię przeciw córce to dla mnie sygnał alarmowy... winna stać murem za Twoim autorytetem a nie go podkopywać.
          • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 11:58
            Miała pasje - studiowała pedagogikę, wydawała się bardzo inteligenta i zafascynowana tym, urzekło mnie to. Pomagałem jej, spędzaliśmy wiele czasu nad różnymi zagadnieniami, które były poruszane na jej zajęciach. To było "to coś". Po studiach jednak zupełnie to porzuciła, nawet nie próbowała szukać pracy w zawodzie, iść na dalsze kursy, szkolenia, certyfikacje. "Usiadła na laurach", przestało ją cokolwiek interesować. Kiedy się poznawaliśmy zachwalała się, że bardzo lubi czytać, ja bardzo lubiłem rozmawiać o książkach - ale od czasu studiów nie sięgnęła po nic poza książkami o dzieciach albo Grey'a ;(
            • smok-diplodok Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 12:33
              katass napisał(a):

              > Miała pasje - studiowała pedagogikę, wydawała się bardzo inteligenta i zafascyn
              > owana tym, urzekło mnie to. Pomagałem jej, spędzaliśmy wiele czasu nad
              > zagadnieniami, które były poruszane na jej zajęciach. To było "to coś". Po stud
              > iach jednak zupełnie to porzuciła, nawet nie próbowała szukać pracy w zawodzie,
              > iść na dalsze kursy, szkolenia, certyfikacje. "Usiadła na laurach", przestało
              > ją cokolwiek interesować. Kiedy się poznawaliśmy zachwalała się, że bardzo lub
              > i czytać, ja bardzo lubiłem rozmawiać o książkach - ale od czasu studiów nie si
              > ęgnęła po nic poza książkami o dzieciach albo Grey'a ;(

              To małżeństwo w niej zabiło tą pasję czy coś po drodze się stało? Brak sukcesów na tym polu (sukces - cokolwiek, co nas popycha do dalszego działania) ją zniechęcił? Nie próbowała czegoś nowego? Reguła to nie jest i mówię tylko z własnego doświadczenia, u mnie też swego czasu był potężny kryzys, trochę wynikało to z braku czasu (dzieci były malutkie). Od kiedy każde ma swoje pasje, coś się poprawia. Ona się realizuje na swój sposób, ja na swój, każde jest zadowolone, mniej jest awantur, seks jakby częściej. Ideałem by było, gdyby pasja była wspólna i był nią seks :), hehehe...
              • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 12:41
                Trudno powiedzieć dlaczego tak się stało, że przestała się tym interesować. Pracy nie szukała nawet w zawodzie. Nie zarabialiśmy wtedy dużo, pamiętam, że od razu narzekała że nie ma co nawet szukać pracy bo jej nie znajdzie bez kursów, a na te nas nie stać.
                • smok-diplodok Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 13:28
                  katass napisał(a):

                  > Trudno powiedzieć dlaczego tak się stało, że przestała się tym interesować. Pra
                  > cy nie szukała nawet w zawodzie. Nie zarabialiśmy wtedy dużo, pamiętam, że od r
                  > azu narzekała że nie ma co nawet szukać pracy bo jej nie znajdzie bez kursów, a
                  > na te nas nie stać.

                  Jedną z opcji mogłaby być próba wepchnięcia jej w jakąś pasję, dostarczenia jej jakiegoś bodźca, do którego oczy się jej znów zaświecą (byle nie innego faceta ;). Nie wiem, czy to możliwe na tym etapie, ale na pewno wymagałoby to sporo wyczucia. Nie doszukałem sie tego, czy ona nudzi się w domu? Pracuje? Czy w ogóle rozważałeś to, że ma romans?
      • hello-kitty2 Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 18:46
        zyg_zyg_zyg napisała:

        Jest w Twoim życiu cos o
        > drębnego, do czego Twoja zona nie ma dostępu i za powodzenie czego nie jest Two
        > im zdaniem odpowiedzialna?

        A pisanie na forum nie wystarczy? :-)
    • that.bitch.is.sick Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 12:37
      To jest raczej troll liczący na potwierdzenie forumowych tez, za bardzo jego zeznania nawiązują do toczących się ostatnio dyskusji. Na przykład że pożąda żony bo czuje więź emocjonalną, a żona pod wpływem(prolaktyny zapewne) dostała macierzyńskiego kociokwiku i ubiera pieski.
      Przegiąłeś urqu czy jakiś jego sprzymierzeniec. To się już w pale nie mieści jak daleko sięga ludzka chęć mieszania i manipulacji.
      A co z poziomem testosteronu tego pana, czyżby był on pod tym względem upośledzony? Tu się wkarada niekonsekwencja do fabuły...
      • kutuzow Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 13:46
        that.bitch.is.sick napisała:

        > To jest raczej troll liczący na potwierdzenie forumowych tez, za bardzo jego ze
        > znania nawiązują do toczących się ostatnio dyskusji. Na przykład że pożąda żony
        > bo czuje więź emocjonalną, a żona pod wpływem(prolaktyny zapewne) dostała maci
        > erzyńskiego kociokwiku i ubiera pieski.
        > Przegiąłeś urqu czy jakiś jego sprzymierzeniec. To się już w pale nie mieści ja
        > k daleko sięga ludzka chęć mieszania i manipulacji.
        > A co z poziomem testosteronu tego pana, czyżby był on pod tym względem upośledz
        > ony? Tu się wkarada niekonsekwencja do fabuły...

        Czytając początkowego posta miałem dokładnie takie samo wrażenie -że jest to kompilacja tez i anty tez z forum.
        Choć z drugiej strony może jesteśmy na tym forum juz na tyle długo że przypominamy ekipę z dowcipu co to w domu wariatów opowiadając dowcipy rzucali tylko numerami: 3, 7 ,21, 13 itp.
        Bo wszyscy już te dowcipy znali dokładnie i nie było sensu tego po raz n-ty opowiadać od nowa.

        • zyg_zyg_zyg Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 15:13
          > Choć z drugiej strony może jesteśmy na tym forum juz na tyle długo że przypomin
          > amy ekipę z dowcipu co to w domu wariatów opowiadając dowcipy rzucali tylko num
          > erami: 3, 7 ,21, 13 itp.

          Ta, wzajemne wyzywanie od ostatnich też już było, tylko w innych konfiguracjach, a cieszy się niezmiennym zainteresowaniem ;-)
        • sea.sea Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 18:25
          Ja jestem wybitnie mało podejrzliwa, do tej pory nie wiem, kto tu się podszywa za kobietę, a kto za faceta oraz kto jest czyim alter ego, ale mnie ten post też jakoś dziwnie zajeżdża...

          Jeśli zaś to nie prowokacja, to hm. Żona się składa z samych wad, nic nie wkłada w związek, nie daje dupy, ewidentnie nie tylko nie kocha, ale nawet nie lubi, traktuje gorzej jak służbę, a wątkodawca ją nadal kocha, chce ją bzykać i spędzić z nią resztę życia. Ja mam na to radę jedną: człowieku, wyhoduj jakieś jaja, bo się zachowujesz jak żona przemocowca, a w męskim wydaniu to jest chyba nawet jeszcze bardziej żałosny widok :/ Tyle, że przemocowiec, to tej swojej żonie czasem kupi kwiatki, raz na ruski rok bywa miły, a ta opisywana żona wątkodaja nie...
          • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 23:04
            I jeszcze sie tam bezwstydnie ratlerek zaplatal. Chamstwo i drobnomieszczanstwo...
            • marek.zak1 Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 23:13
              Pozdrowienia od Sowy :)
              • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 23:20
                marek.zak1 napisał:

                > Pozdrowienia od Sowy :)

                ...dla forumowego ratlerka ? Czy to Sowi flirt ?
              • that.bitch.is.sick Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 23:21
                Doda vel doktor śmierć vel moby dick też pozdrawia.
                • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie 01.03.14, 00:24
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Doda vel doktor śmierć vel moby dick też pozdrawia.

                  Nice :) Tyle tych pozdrowień, atmosfera barowa. Kieliszki i cygara w dłonie, here to stay :)
                  www.youtube.com/watch?v=cFWn8d2_n20
                  • that.bitch.is.sick Re: Żona odsuwa się ode mnie 01.03.14, 01:43
                    sabat.77 napisał:

                    > that.bitch.is.sick napisała:
                    >
                    > > Doda vel doktor śmierć vel moby dick też pozdrawia.
                    >
                    > Nice :) Tyle tych pozdrowień, atmosfera barowa. Kieliszki i cygara w dłonie, he
                    > re to stay :)
                    > www.youtube.com/watch?v=cFWn8d2_n20

                    Sabat stawiasz że wątkotwórca to troll?
                    • sabat.77 Re: Żona odsuwa się ode mnie 01.03.14, 09:04
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Sabat stawiasz że wątkotwórca to troll?

                      Nie mam pojęcia. Ubierany ratlerek mnie rozbawił :)
                      Szczerze mówiąc to nie wiem czy ma to dla mnie aż tak duże znaczenie czy to troll czy nie. I tak w większości wypadków dyskutuję nad własną sytuacją, chcę coś wyciągać dla siebie. Moja postawa na forum jest w jakimś stopniu egocentryczna. Bierze się to ze specyficznej konstrukcji psychicznej, chyba jest to pewnego rodzaju niedojrzałość.
    • ina_nova Re: Żona odsuwa się ode mnie 28.02.14, 12:49
      >To chyba właśnie ta moja uległość i zaangażowanie spowodowały to co dzieje się teraz.

      Nie do końca, to miks jej charakteru i Twojego postępowania. Z osobą o innym podejściu mogłoby być inaczej.
    • ewelka1129 Re: Żona odsuwa się ode mnie 06.03.14, 19:38
      Hej a probowales z nia porozmawiac?Gdybym ja miala takiego meza to bym go na rekach nosila.
      • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie 07.03.14, 09:07
        ewelka1129 napisał(a):

        > Hej a probowales z nia porozmawiac?Gdybym ja miala takiego meza to bym go na r
        > ekach nosila.

        Nie raz próbowałem z nią rozmawiać, niestety dla niej jakakolwiek rozmowa - albo to o wspólnym naprawianiu, o zachowaniu lub próba przytulenia się nawet do niej kończy się "reakcją obronną" - złośliwe komentarze, prowokowanie awantury albo "mina jakbym jej pół rodziny wymordował".
        • ewelka1129 Re: Żona odsuwa się ode mnie 07.03.14, 10:19
          To pokaz jej ze sie od niej odsuwasz to szybko doceni to Co ma.nie staraj sie juz tak.niech ona tez zacznie miec jakies obowiazki. Badz taki sam jak ona.powinno zadzialac mowie na wlasnym przykladzie.
    • ewelka1129 Re: Żona odsuwa się ode mnie 06.03.14, 19:49
      Ale to moze nie chodzi o penisa
    • katass Re: Żona odsuwa się ode mnie 07.03.14, 09:08
      krzsztofsyp napisał(a):

      > Stary nie panikuj. Zobacz porady w książce dostępnej na www.twojpenis.info. Ja
      > je zastosowałem i moja pani nie może sie mnie doczekać w sypialni ;) To wszystk
      > o kwestia odpowiedniego podejścia - kobiety też lubią seks. Poza tym jak poćwic
      > zysz będziesz naprawdę cennym kochankiem.

      Idź spamuj gdzie indziej, jeśli dla ciebie problem z seksem i bliskością z żoną zawęża się do wielkości fiuta. Jesteś pustym człowiekiem.
    • czarownicazksiezyca Re: Żona odsuwa się ode mnie 07.03.14, 19:50
      Moja rada: nie zrob jej drugiego dziecka. Rozwod bedzie bardziej bolał. Malzonka moze chciec sobie sie pobyczyc na macierzynskim albo miec nowe slodkie bobo ( w koncu nie zapierdziela przy dziecku wiec macierzynstwo to sam lukier- przebieranie w nowe ubranka i gruchanie). Aktualnie jestes sprzataczka, nianka, zaopatrzeniowcem i kucharzem. W sumie sama cie nie rzuci bo bedzie jej trudniej bez sluzby. Tylko czy tobie taka funkcja na dluzsza mete bedzie odpowiadac?
    • zanusieczka20 hmhmm 02.06.14, 16:17
      przeciez ja trzeba kopnac w dupe i tyle! co sie z nia piescic! im bardziej sie piescisz tym bardziej jej sie w glowie poprzewracalo! ona se zyje jak krolowa ja bym mega chciala miec takiego meza jak ty a mam meza ktorego nie kocham w dodatku ine umie znalezc pracy i jest do wszystkiego nastawiony negatywnie... jest strasznie po prostu! a kontaktu ze mna i sexu to tez nie szuka! zaje fajnie byloby byc twoja zona...! ja ubolewam ze mojego nie kochalam nigdy i nie mialam nigdy motyli w brzuchu i charakterami zupelnie inni jestesmy ale z nim siedze bo mamy dziecko i poza tym on ogolnie niby jest dobrym facetem ale bez jaj... jakbym go kochala byloby mi duuuzo lepiej z nim zyc a tak to wiecznie na niego wrzeszcze o wszystko i sama musze sie powtrzymywac non stop zeby tylko juz tak sie nei wku.. na niego i na to jego podejscie do zycia! i to ze go nie kocham strasznie mnie boli i przeszkadza na codzien nie chce mi sie czesto nic robic i nie mam jzu sily z ta swiadomoscia... i okropnie podziwiam ludzi ktorzy maja to czego nie mam-milosc... bo milosc to perfekcja i cud. Wracajac do Ciebie... Ty jestes wspanialy a to ze jest ona jaka jest to musisz jej dac "kopa" i tyle, niech sie bierze sama do roboty! niech Ci wreszcie powie czy Cie kocha! od tego trzeba zaczac! moze nie mam ochoty na sex z braku uczucia co nie? Nie ciezko na to wpasc. Dlatego ta kwestia jest po pierwsze. Taki problem mozecie rozwiazac tylko ustaleniem co i jak sie dzieje i albo jest znowu zaje.. sex, mozesz ja wziac na wczasy za granice czy na wczasy w gory czy gdzies tam i cos moze odzyje! ja jakos musze bez wielkiej milosci zyc z facetem, musze bo na to sie decyduje i jak nadal bede czula ze to nie ma sensu ze nie idzie wszystko ku lepszemu.. ze nasze uczucia sie jakos fajnie nie rozwiajaja (chociaz jestesmy 6 lat i jakos wiecznie sie kloce tylko ze nic z siebie nie daje.. ale nadal mam nadzieje ze gorzej juz nie bedzie i ze razem damy rade i ze jakos bedzie mu sie coraz bardziej chcialo sexu pracy i dogadania i rozmowy ze mna... bo widze pewne postepy choc na razie dalej mizerne... haha.. eh.. ja mam niebawem 25lat i tak se ulozyc podjelam zycie akurat z takim egzemplarzem.. do ktorego ni jak pasuje.. ale coz... Ty musisz ja potraktowac wreszcie powaznie nie jak swoje dzieciatko tylko to jest DOROSLA kobita -ZONA i ma normalnie sie dogadac! musisz od niej oczekiwac SEXU UCZUC i ona od Ciebie... u mnei bylo mega zle jakis czas ze w ogole moj facet nie chcial mnie w lozku to wiecznie plakalam ale robilam wszystko zeby to wyjasnic, w koncu wyprowadzilam sie od jego rodzicow z dzieckiem... teraz bedziemy mieszkali tylko razem... ale on jak mowilam jest jaki jest (jak nie facet) i dopiero niedawno wyrwal sie od rodzicow.. tak to byl podlegly im i tez przez to miedzy nami byla klapa totalna.. (najwazniejsze ze u nas to nie ma tej cud miod milosci! eh..ale jakos to uczucie ktore jest albo starczy albo nie wiem co sie stanie ale staram sie za wiele nie rozpaczac tylko na luzie wszystko z nim ukladac na tyle ile sie da i zobacze... bo moze nie bedzie gorzej tylko nadal coraz pozytywniej... czasem trzeba przystac na to jak jest a na pewno nie okazuj ty sam uleglosci i zainteresowania tylko olej ja to moze wreszcie sie ocknie i sie Toba zainteresuje. pokaz ze masz ja gdzies i ze Ci to nie odpowiada jak jest niech to wreszcie poczuje. Moze Cie nawet juz zdradza? moze sie wypalila! ale chcialabym zeby moj byl taki wszechstronny i cudny... jak Ty ;P :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka