Dodaj do ulubionych

love story - sygnały ostrzegawcze

28.09.04, 02:17
To dotyczy tych, którzy jeszcze nie zdecydowali sie na decydujacy krok - czyli
powołanie do zycia dziecka. Jeszcze mozna zastanowic sie, czy faktycznie
trafiliśmy na własciwą osobę. Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jednym z
nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągle sie
"starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej się
starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka.
Obserwuj wątek
    • mickey.mouse Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 07:09
      To znana bajka. Typowe ...
      • libressa Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 07:42
        najlepiej nie starać się, nie ma przynajmniej wyrzutów sumienia :)
        Pozdrawiam
        Libressa
        ---
        Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
    • marcin1973 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 08:09
      każdy z nas to lekceważył; ja również, choć u mnie akurat wymagania były
      malutkie, prawie żadne- ale to też jest ostrzeżenie...

      woman-in-love napisała:

      > To dotyczy tych, którzy jeszcze nie zdecydowali sie na decydujacy krok - czyli
      > powołanie do zycia dziecka. Jeszcze mozna zastanowic sie, czy faktycznie
      > trafiliśmy na własciwą osobę. Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
      > które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
      > tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jednym z
      > nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
      > spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągle sie
      > "starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej się
      > starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka.
      • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 19:52
        każdy z nas to lekceważył; ja również, choć u mnie akurat wymagania były
        > malutkie, prawie żadne- ale to też jest ostrzeżenie...

        hmmm....a tego akurat nie rozumiem...
    • sixxx Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 08:43
      woman-in-love napisała:

      Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
      > które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
      > tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jednym z
      > nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
      > spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągle sie
      > "starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej się
      > starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka.

      w innym poście woman-in-love napisała:
      Nic mnie w nim nie drażni. Uwielbiam Go! No, ale przez uczciwość dodam, że nie
      mieszkamy razem - i jesteśmy "tylko" kilka lat. A po co miałabym szukać dziury w
      całym?

      nic nierozumiem, albo jesteś niekonsekwentna w tym co piszesz, albo mówisz o
      dwóch różnych partnerach
      • marcin1973 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 28.09.04, 08:45
        jasne, że mówi o dwóch różnych...ten pierwszy to mąż były a drugi to obecny
        partner.

        sixxx napisał:

        > woman-in-love napisała:
        >
        > Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
        > > które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
        > > tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jed
        > nym z
        > > nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
        > > spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągl
        > e sie
        > > "starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej
        > się
        > > starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka
        > .
        >
        > w innym poście woman-in-love napisała:
        > Nic mnie w nim nie drażni. Uwielbiam Go! No, ale przez uczciwość dodam, że nie
        > mieszkamy razem - i jesteśmy "tylko" kilka lat. A po co miałabym szukać
        dziury
        > w
        > całym?
        >
        > nic nierozumiem, albo jesteś niekonsekwentna w tym co piszesz, albo mówisz o
        > dwóch różnych partnerach
        • sixxx ups 28.09.04, 08:54
          • wiedzma26 Re: ups 28.09.04, 10:01
            wiesz sixx jak tak czytam TWoje posty to dla mnie większość z nich to "upss".
            zanim się wypowiesz poczytaj może troche wcześniejszych postów aby wczuć się w
            klimat, poznać sytuacje piszących.. Gdzieś tam poruszasz kwestie że może sami
            jesteśmy sobie winni bo puszczamy bąki - dla mnie jest to żałosne co piszesz -
            zwłaszcza że temat naszej atrakcyjności był na tym forum poruszany wiele razy
            (nie zliczę ile razy dostawałam rady żeby seksi bieliznę kupic lub umyć się ;b)
            Kiedyś rozmawiałam z moja siostra na temat ozieblosci mojego mężą (już nie
            poruszam tego tematu z osobami nie dotkniętymi tym problemem - bo to bez sensu -
            dopóki Twoja żona ni z tego ni z owego nóg nie zaciśnie nie będzies wiedział o
            co nam chodzi) ona pochwaliła mi się że jej mąż to chory jest jak seksu nie ma
            codziennie. Siostra jest gruba, po ciąży bardzo gruba - ma olbrzymi problem z
            gazami - pierdzi wszędzie dosłownie, jest wiele rzeczy które można zarzucić jej
            atrakcyjności. A ja się katuje jak durna - ćwiczenia, dieta, kosmetyki itd itp i
            ona ma a ja nie mam seksu. i mi się w łepetynie "rozjaśniło" nieco. Spojrzałam
            na mojego męża spojrzałam na jego zdjęcia ze ślubu - postarzał się i to bardzo i
            przytył i nie jest tak atrakcyjny jak kiedys - i ja tego nie zauwazyłam - wiesz
            dlaczego - bo go KOCHAM. Brałam z nim ślub takze z takimi konsekwencjami - że
            się postarzeje, że przytyje, że będzie bąki przy mnie puszczał... Gdyby mi to
            przeszkadzało - to nie byłaby miłość... i na razie tyle Ci pisze gdyż mi palce
            zmarzły...
            • marcin1973 Re: ups 28.09.04, 10:46
              ano własnie...kurka wodna.. staram się "dbać o siebie" czyli mieć lekko
              zamglone oczy, wagę tę samą od dziesięciu lat, nosic obcisłe bokserki kiedy
              widać, że są bokserki i obcisłe, myć się ze dwa razy dziennie- bo zapachu potu
              organicznie nie znoszę, no i co? i tak muszę różne głupie podchodzy
              uskuteczniać,,,a chory jestem jak seksu nie ma co drugi dzień....no co półtora
              dnia..
              Marcin

              wiedzma26 napisała:

              > wiesz sixx jak tak czytam TWoje posty to dla mnie większość z nich to "upss".
              > zanim się wypowiesz poczytaj może troche wcześniejszych postów aby wczuć się w
              > klimat, poznać sytuacje piszących.. Gdzieś tam poruszasz kwestie że może sami
              > jesteśmy sobie winni bo puszczamy bąki - dla mnie jest to żałosne co piszesz -
              > zwłaszcza że temat naszej atrakcyjności był na tym forum poruszany wiele razy
              > (nie zliczę ile razy dostawałam rady żeby seksi bieliznę kupic lub umyć
              się ;b)
              >
              > Kiedyś rozmawiałam z moja siostra na temat ozieblosci mojego mężą (już nie
              > poruszam tego tematu z osobami nie dotkniętymi tym problemem - bo to bez
              sensu
              > -
              > dopóki Twoja żona ni z tego ni z owego nóg nie zaciśnie nie będzies wiedział o
              > co nam chodzi) ona pochwaliła mi się że jej mąż to chory jest jak seksu nie ma
              > codziennie. Siostra jest gruba, po ciąży bardzo gruba - ma olbrzymi problem z
              > gazami - pierdzi wszędzie dosłownie, jest wiele rzeczy które można zarzucić
              jej
              > atrakcyjności. A ja się katuje jak durna - ćwiczenia, dieta, kosmetyki itd
              itp
              > i
              > ona ma a ja nie mam seksu. i mi się w łepetynie "rozjaśniło" nieco.
              Spojrzałam
              > na mojego męża spojrzałam na jego zdjęcia ze ślubu - postarzał się i to
              bardzo
              > i
              > przytył i nie jest tak atrakcyjny jak kiedys - i ja tego nie zauwazyłam -
              wiesz
              > dlaczego - bo go KOCHAM. Brałam z nim ślub takze z takimi konsekwencjami - że
              > się postarzeje, że przytyje, że będzie bąki przy mnie puszczał... Gdyby mi to
              > przeszkadzało - to nie byłaby miłość... i na razie tyle Ci pisze gdyż mi palce
              > zmarzły...
              • anula36 Re: ups 28.09.04, 18:13
                a klata wydepilowana:) chodzacy ideal jest rownie neipokojacy jak zapuszczony
                osobnik:)
                • marcin1973 Re: ups 28.09.04, 21:31
                  ejże Anula!!!!!
                  niczego nie depiluję; a że mam na klacie co stacja to włos to juz nie moja
                  wina; żaden ideał poza tym, bo butów notorycznie nie czyszczę, o!
                  anula36 napisała:

                  > a klata wydepilowana:) chodzacy ideal jest rownie neipokojacy jak zapuszczony
                  > osobnik:)
                  • anula36 Re: ups 28.09.04, 22:32
                    odetchnelam z ulga:) Jakas skaza na krysztale;)

                    W takim razie musi byc cos innego na rzeczy...
                    • marcin1973 Re: ups 29.09.04, 00:50

                      poza tym jestem nerwus, raptus, obździdrąg i zambruder
                      anula36 napisała:

                      > odetchnelam z ulga:) Jakas skaza na krysztale;)
                      >
                      > W takim razie musi byc cos innego na rzeczy...
                      • anula36 Re: ups 29.09.04, 01:10
                        pierwsze 2 cechy daje sie zauwazyc:) Co do reszty-nie mam zdania.
                        • marcin1973 Re: ups 29.09.04, 07:52
                          hehe lepiej się przyznaj, że nie wiesz co to obździdrąg i zambruder...
                          anula36 napisała:

                          > pierwsze 2 cechy daje sie zauwazyc:) Co do reszty-nie mam zdania.
                          • anula36 Re: ups 29.09.04, 09:25
                            popierwsze nei wiem,po drugie trudno takie rzeczy ocenic przez net,
                            nerwusowatosc troche w sieci wylazi:)
            • sixxx Re: ups 28.09.04, 14:36
              nie chodzi przecież tylko o to czy ktos się myje lub nie, czy puszcza bąki czy
              nie (ograniczacie się tylko do tego), ale o wiele bardziej subtelnych spraw,
              które drażnią naszych partnerów i potem jest jak jest. nigdy nie uwierzę, że
              zdrowy mężczyzna, o normalnych preferencjach nie będzie chciał bzyknąć swojej
              żonki kilka razy w miesiącu.a jeśli ją jeszcze kocha (przynajmniej tak mówi) i
              tego nie robi, tym bardziej jest to dziwne. dziewczyny obudźcie się. zdrowy
              normalny mężczyzna musi pociurlać co jakiś czas (i nie jest to raz na rok czy
              cos koło tego). czy jakiś facet, na tym forum się wypowiadający, powiedział, że
              mu się nie chce, bo jest oziębły. owszem moze mu się niechcieć, ale tylko ze
              swoją kobitą
              • wiedzma26 Re: ups 29.09.04, 21:59
                Jejku sixx dlaczego ty nie rozumiesz że my NIE WIEMY nie mamy bladego, zielonego
                czy żółtego pojęcia dlaczego nasi partnerzy nie chcą - nie chcą seksu z nami i
                nie chcą rozmawiać o problemach z seksem... a zastanawianiem się czy brak seksu
                nie wynika przypadkiem z tego że coś we mnie jest nie tak prowadzi tylko i
                wyłącznie do popadania w kompleksy itd...
            • sixxx Re: ups 28.09.04, 14:39
              wiedzma26 napisała:

              A ja się katuje jak durna - ćwiczenia, dieta, kosmetyki itd itp
              > i
              > ona ma a ja nie mam seksu. i mi się w łepetynie "rozjaśniło" nieco. Spojrzałam
              > na mojego męża spojrzałam na jego zdjęcia ze ślubu - postarzał się i to
              bardzo
              > i
              > przytył i nie jest tak atrakcyjny jak kiedys - i ja tego nie zauwazyłam -
              wiesz
              > dlaczego - bo go KOCHAM. Brałam z nim ślub takze z takimi konsekwencjami - że
              > się postarzeje, że przytyje, że będzie bąki przy mnie puszczał... Gdyby mi to
              > przeszkadzało - to nie byłaby miłość... i na razie tyle Ci pisze gdyż mi palce
              > zmarzły...
              obojętnie ile byś się katowała i tak nie bedziesz taka jak przed ślubem, nie ta
              skóra, nie ten zapach, brak tajemniczości, niedostępności, jesteś dla niego
              otwartą i to zapisaną księgą, którą przeczytał i niechce mu się jej po prostu
              otwierać
              • anula36 Re: ups 28.09.04, 18:14
                gdyby wszyscy mysleli tak jak ty,to zadne malzenstwo nei uprawialoby seksu w
                celach innych niz prokreacyjne:)
                • ptic_a Oboje macie rację 29.09.04, 10:35
                  ... bo ja w stosunku do mojej połówki chętki miałem ogromne i nie przeszkadzało
                  mi, że to już kilka lat po ślubie, a naście od momentu poznania.
                  Po odstawieniu, po dłuższym okresie abystynencji, zauważam, że ona przestaje
                  być dla mnie atrakcyjna w sensie seksualnym. Nie kojarzy mi się już w chwilami
                  upojenia, nie wznieca już namiętności. Tak, jakbym wszystko znał i nie był
                  zainteresowany ponownym odkrywaniem jej ciała, jej reakcji. Wszystko zależało
                  od starań - gdy wcześniej były, to ogień płonął - gdy zniknęły, to i ogień
                  zaczął przygasać.
                  • anula36 Re: Oboje macie rację 29.09.04, 10:53
                    no wlasnie grunt to namietnosc i starania, mysleze nawet po 20 latach
                    malzenstwa da sie je wykrzesac,trzeba tylko chciec;)
              • wiedzma26 Re: ups 29.09.04, 22:02
                dla mnie tym różni się miłość od zauroczenia że trwa dłużej. Czy TWoja małzonka
                jest dla Ciebie także otwartą i zapisaną księgą??
                Ja mam nadzieje że niedługo mnie kto inny zapisywał będzie ;-b
    • scabrosa_macabrescu Re: love story - sygnały ostrzegawcze 29.09.04, 12:28
      woman-in-love napisała:

      > To dotyczy tych, którzy jeszcze nie zdecydowali sie na decydujacy krok - czyli
      > powołanie do zycia dziecka. Jeszcze mozna zastanowic sie, czy faktycznie
      > trafiliśmy na własciwą osobę. Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
      > które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
      > tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jednym z
      > nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
      > spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągle sie
      > "starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej się
      > starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka.

      łał, no tak, a myślałam, że tylko ja tak głupia jestem, a dalej to co było,
      jakiego rodzaju porażka?, ja się zbuntowałam na całej linii, porównałam nawet
      to wszystko do przyginania do ziemi młodego drzewka, przyginasz, przyginasz i
      fajnie, ale nagle jak się nie wyprostuje!:)
      • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 29.09.04, 20:29
        tylko czy da sie przewidziec jak sie malzenstwo potoczy?? W ilu procentach??
        Sama twierdzisz Woman,ze dalas sie wpuscic w rozne kanaly malzenski. Nietrudno
        bedac bogatszym o doswiadczenia byc szczesliwym w 2 zwiazku,nieformalnym,nie
        meiszkajac razem i nei posiadajac dzieci.
        MOze jest to w ogole idealna forma zwiazku?
        Tylko nei kazdy 20-30 letni czlowiek chc mieszkac sam,sam wychowywac dzieci a
        partnera miec tylko wtedy kiedy to jednej i drugiej stronei pasuje.
        byc moze w tym przyapdku powiedzienie "przez ciernie do gwiazd"jest jak
        najbardziej uzasadnione,tylko najkpierw trzeba sie przedrzec przez te ciernie:)
        • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 29.09.04, 23:18
          Gdybym miała dzisiejszą mądrośc (doświadczenia) i niegdysiejszą urodę! Ale może
          mozna podzielić się doświadczeniem, żeby dzisiejsze młode i piekne dwudziesto-
          trzydziestolatki mogły uniknąć przynajmniej podstawowych błędów? Któzby nie
          chciał przezyć cudownego, pełnego miłości małżeństwa obfitującego w namietny
          seks?! Mimo wszystko myśle, ze jest to możliwe. Długo zastanawiałam sie, czy to
          sama idea małżeństwa jest nie dla ludzi, czy to myśmy sie nie spisali.
          Oczywiscie prawda lezy posrodku. Popełnilismy mnóstwo błędów i zmarnowaliśmy
          naszą szansę. W dużej mierze po prostu padlismy ofiarą braku doswiadczenia,
          wtrącalstwa innych, ciężkich czasów w komunie i niezawinionej długiej rozłąki.
          • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 30.09.04, 01:14
            A jakiez to sa PODSTAWOWE bledy ktorych dzisiejsze 20 -30 latki moga uniknac?
            Malzenstwo samo w sobie? Wybieranie nieodpowiednich partnerow? Tylko ktorzy sa
            odpowiedni?Niespakowanie walizki mezusiowi w odpowiednim momencie,tylko ktory
            jest ten odpowiedni moment? Ze nei wspomne o WTRACALSTWIE innych, jako grzechu
            kardynalnym.
            CZy 20 lat temu czy teraz moze wystarczyloby az i tylko przestrzegac np slow
            przysiegi malzenskiej -tej koscielnej, o milosci( do partnera a nie rodzicow,
            dzieci ,komputera,kolegow,alkoholu,telewizora), wiernosci,wpolnym byciu do
            smierci a na okrase dorzucic kochanie blizniego jak siebie samego.
            To co prawda juz wczesniej wymyslono,tylko z realizacja ciezko, co raz ciezej.
            Co do zycia w komunizmie nei pamietam tych zcasow ,weic sie nei moge
            wypowiedziec o ich zgubnym wplywie badz braku tego wplywu na zwiazki
            miedzyludzkie.
            • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 30.09.04, 05:41
              Obiektywne okolicznosci (dalej zwane Oo) np. komunizm - mają duży, negatywny
              wpływ na zycie ludzi (nawet komunistów) Jednak i w tych zamierzchłych czasach
              istniały szczęśliwe związki. Oo - jak np. wtrącalstwo innych, choroba, utrata
              pracy, przymusowa rozłąka - mogą niszczyć lub lub wzmacniać związek. nawet
              kłopoty z seksem, jeśli oboje się kochają i chcą popracować nad tematem - moga
              wpłynąć wzmacniająco. Rzecz polega na tym, czy uznajemy problem jako wspólną
              sprawę i "wespół-wzespół" stawiamy jej czoła. Zwalanie odpowiedzialności na
              jedną ze stron, dąsanie sie, odmowa - to dziecinne, egoistyczne podejście. Tym
              często grzeszą "Piekni trzydziestoletni". I ja również w swym małżeńskim
              niespełnieniu nie umiałam przyjąc do wiadomosci, ze byc może popełniam jakis
              błąd. Czułam się wyłacznie POKRZYWDZONA. I tym samym zamknęłam się, zapiekłam w
              złosci. Dalej już tylko jazda w dół. W swym "świetym oburzeniu" nawet karnie
              zdradziłam. Błąd kardynalny. Jest tego więcej, ale byłoby za dużo na raz. Miłego
              dnia - w-i-l
              • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 30.09.04, 09:40
                "Jesli OBOJE sie kochaja" wlasnie oboje.
                I maja swiadomosc ze sa po tej samej stronie. A jesli ta swiadomosc ma tylko
                jedna osoba w parze a druga nie chce przyjac do wiadomosci?
                NIe ma sie co obwiniac wtedy tylko zmykac.
                Tylko jak przwidziec,ze
                partner przybierze opcje zwalania winy, dasania sie w sytuacji
                problemowej,przed slubem?
                Na podstawie jakich przeslanek?
                I jak zachecic ,zmusic strone druga do wspoldzialania metodami innymi niz
                szantazowanie rozwodem,wyrzuceniem z domu,szuraniem godzinami i nie pozwalaniem
                spac??
                • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 30.09.04, 11:27
                  Obserwując w mini skali zachowanie partnera, kiedy zdarzaja sie drobne
                  niepowodzenia, jaka zajmuje postawę, czy jest solidarny, czy jest "reformowalny.
                  Oprócz środków drastycznych warto u partnera dostrzegac i odkrywać to, co jest w
                  nim dobre i rozdmuchiwać, jak iskrę.
                  • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 30.09.04, 12:20
                    a jak sie obzeni i na zle odmieni?
                    • sunrise27 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 01.10.04, 22:07
                      anula36 napisała:

                      > a jak sie obzeni i na zle odmieni?
                      A to reguła,ze po slubie zmiany tylko na gorsze? Strach sie bac,jesli tak jest:)
                      • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 00:51
                        Nie o to mi chodzilo ze sie odmieni na gorsze,tylko ze w ogole moze sie zmienic
                        i ze ei da sie WSZYSTKIEGO w przyszlym zwiazku i partnerze przewidziec.
                        • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 08:57
                          anula36 napisała:

                          > Nie o to mi chodzilo ze sie odmieni na gorsze,tylko ze w ogole moze sie
                          zmienic
                          >
                          > i ze ei da sie WSZYSTKIEGO w przyszlym zwiazku i partnerze przewidzieć


                          A po kilku latach wspólnego 'pozycia' często stwierdzamy: "on/ona był/a taka od
                          samego poczatku. jak mogłam/em tego nie widzieć?" Zwodniczośc miłosnego
                          spojrzenia robi swoje, ale wiążąc sie na całe zycie warto zdać sobie sprawe z
                          realiów.
                          • marcin1973 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 10:54
                            czyli cytując "Lalkę": "kiedy mężczyzna patrzy na kobietę, diabeł zakłada mu
                            różowe okulary" i w tym samym dialogu "ale czasami je znajduje" - to chyba
                            między panią Wąsowską i Wokulskim, ale głowy (ani główki) nie dam..
                            Pewno Woman-in-Love będzie wiedziała to poprawi:)
                            Pzdr Mar
                            woman-in-love napisała:

                            > anula36 napisała:
                            >
                            > > Nie o to mi chodzilo ze sie odmieni na gorsze,tylko ze w ogole moze sie
                            > zmienic
                            > >
                            > > i ze ei da sie WSZYSTKIEGO w przyszlym zwiazku i partnerze przewidzieć
                            >
                            >
                            > A po kilku latach wspólnego 'pozycia' często stwierdzamy: "on/ona był/a taka
                            od
                            > samego poczatku. jak mogłam/em tego nie widzieć?" Zwodniczośc miłosnego
                            > spojrzenia robi swoje, ale wiążąc sie na całe zycie warto zdać sobie sprawe z
                            > realiów.
                            • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 13:08
                              Pewno Woman-in-Love
                              będzie wiedziała to
                              poprawi:)


                              hihi w wolnej chwili
                              przewertuję "Lalkę"
                              ( z przyjemnoscią) a
                              póki co - tam chyba
                              było "zdejmuje"
                              :-)))
                              • marcin1973 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 16:04
                                czepiasz się!!! a ja pisałem zerkając lekko na trole, które myszkowały po
                                mieszkaniu w poszukiwaniu dziewiczych (tj. nigdy przez nich nie psutych)
                                sprzętów, wieszałem pranie, mieszałem zupę i szykowałem wszystko do spaceru.
                                MARCIN
                                woman-in-love napisała:

                                > Pewno Woman-in-Love
                                > będzie wiedziała to
                                > poprawi:)
                                >
                                >
                                > hihi w wolnej chwili
                                > przewertuję "Lalkę"
                                > ( z przyjemnoscią) a
                                > póki co - tam chyba
                                > było "zdejmuje"
                                > :-)))
                          • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 11:05
                            i wiazac sie wylacznie z rozsadku,wszelkie klapkujace oczy uczucia zabronione.
                            Oczywiscie nie dopuszczamy do siebei mysli,ze to jaki partner byl na poczatku
                            nie bedzie nam za te pare lat przeszkadzac.
                            • woman-in-love Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 13:45
                              Warto też rzucic okiem na rodziciów w myśl zasady: niedaleko pada jabłko od
                              jabłoni :-0. Wiele mozna wywnioskowac - jaka będzie Luba/y po latach.
                              • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 02.10.04, 16:40
                                haha
                                tu sie w ogole nei sprawdza w naszym przypadku:)
                                Tesc jest po szkole zawodowej,przypiety do rzeczywistosci maksymalnie - w
                                pozytywnym tego slowa znaczenia a jego wlasny synus fruwajacy w chmurach
                                doktorek:)

                                Anula36@gazeta.pl GG 1992072
                                • wiedzma26 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 03.10.04, 00:54
                                  buu a ja dziś widziałam jak chłopak siedział w knajpie i pupkę dziewczyny
                                  dotykał i mi szkoda..... strasznie.......
                                  • anula36 Re: love story - sygnały ostrzegawcze 03.10.04, 00:58
                                    trzeba sie bylo podstwic do poglaskania:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka