woman-in-love
28.09.04, 02:17
To dotyczy tych, którzy jeszcze nie zdecydowali sie na decydujacy krok - czyli
powołanie do zycia dziecka. Jeszcze mozna zastanowic sie, czy faktycznie
trafiliśmy na własciwą osobę. Często nie zauważamy sygnałów ostrzegawczych,
które zapowiadają trudności. Ja przynajmniej zignorowałam wiele z nich,
tłumiąc naturalne odruchy buntu i sprzeciwu w imię "poprawności" itp. Jednym z
nich było, jeszcze w narzeczeństwie, że M. był wymagajacy, a ja musiałam
spełnić jakieś warunki, aby "dostać swoje". Widzę to dopiero teraz. Ciągle sie
"starałam". Oczywiscie - im bardziej się starałam, tym musiałam bardziej się
starać. I wreszcie doszłam do apogeum starania - a dalej wiecie - porażka.