kruche_ciacho
17.09.16, 20:07
Watek filozoficzny ;-)
Nie chcac zakladac oftopiku w moim watku ponizej o zakonczeniu zwiazku a podczytujac watek soofun przypomniala mi sie taka oto sytuacja:
Moj “ksiaze” przez caly okres naszej relacji nie zakupil sobie nowej bielizny. Mial spory zapas, zuzywal i jakos pod koniec zauwazylam ze zostaly mu cztery pary z czego dwie solidnie poprute i z dziurami. Na moja delikatna uwage ze chyba czas na zakupy, uslyszalam ze czasu brak, kasy szkoda i w ogole czego ja sie czepiam. Pamietam ze zamilklam na dlugo. Zamilklam bo mi sie te gacie nalozyly na caloksztalt sytuacji, niechceniemisie, marazm, niechec do zmian. Po co nowe, jak chodzimy do lozka, seks jest, po co sie starac. Uderzylo mnie jak duza przepasc nas dzieli w ambicjach, dazeniach, chceniu czegos – przez durne gacie.
Czy to juz tak jest ze z czasem w zwiazku przestajemy dbac o te podstawowe sprawy jak schludnosc, czystosc, dbanie o siebie – czy to osobnicza cecha charakteru niektorych? Skad to przekonanie ze jak kocha to zaakceptuje brak higieny czy brak dbalosci o wyglad?
Jak tam Wasze gacie i te Waszych partnerow? ;-)