marcin1973
07.05.05, 08:42
Tak sobie dziś pomyślałem - otwierałem jedno oko gdy się żona przebierała -
czy partnerzy nasi są dla nas (w sensie obiektywnym) nadal atrakcyjni. Czyli
rozwinąwszy - czy np. na imprezce podrywałbym babeczkę taką jak moja żona w
celu natychmiastowej bliżej znajomości niekoniecznie wielokrotnej. No i nie
wiem! Pewnie nie - jakieś tam rozstępy, brzuszek, gdzieś tam zwałki, nogi już
nie takie. Pewnie w drugą stronę też tak jest. Może w tym tkwi jakiś klucz do
wszelkich problemów? I czy udało by się, mimo wszystko, wzajemną atrakcyjność
zachować.
Mówię o atrakcyjności fizycznej na którą niestety- mielenie jęzorem,
blekotanie, wiercenie dziury w brzuchu, którą to dziurę trzeba znaleźć
koniecznie, trucie, dokuczanie mimowolne- ma wpływ zastraszający.
Marcin