Dodaj do ulubionych

Postrzeganie partnera/ki

07.05.05, 08:42
Tak sobie dziś pomyślałem - otwierałem jedno oko gdy się żona przebierała -
czy partnerzy nasi są dla nas (w sensie obiektywnym) nadal atrakcyjni. Czyli
rozwinąwszy - czy np. na imprezce podrywałbym babeczkę taką jak moja żona w
celu natychmiastowej bliżej znajomości niekoniecznie wielokrotnej. No i nie
wiem! Pewnie nie - jakieś tam rozstępy, brzuszek, gdzieś tam zwałki, nogi już
nie takie. Pewnie w drugą stronę też tak jest. Może w tym tkwi jakiś klucz do
wszelkich problemów? I czy udało by się, mimo wszystko, wzajemną atrakcyjność
zachować.
Mówię o atrakcyjności fizycznej na którą niestety- mielenie jęzorem,
blekotanie, wiercenie dziury w brzuchu, którą to dziurę trzeba znaleźć
koniecznie, trucie, dokuczanie mimowolne- ma wpływ zastraszający.
Marcin
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 09:55
      To chyba rzecz jest w nas, a nie w powierzchowności naszych partnerów.

      Ja wpadam w zachwyt nad jego pośladkami i futerkiem na brzuszku, mimo że ten
      brzuszek jakiś taki, co raz większy. Z drugiej strony on nie wpada w zachwyt na
      mój widok, w żaden widoczny sposób :\ i to już od dawna.

      Może to kwestia, że kot co jednej dziury pilnuje to nie wyżyje?

      Ciekawe jak jest z kocicami? Z osobistego doświadczenia starcza mi jeden kocur,
      byle marcował a nie chce :(
    • drobiazg Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 11:21
      Wg. mnie łatwiej być atrakcyjnym dla kogoś nowego, partnera w domu mamy w
      każdej sytuacji, kiedy żle sie czuje, kiedy jest rozdrażniony, nieumalowany (w
      przypadku kobiety ;-), kiedy przywozimy go w "stanie nieważkości " po
      zakrapianej imprezie, ogólnie okazji na zobaczenie wad czy mankamentów urody
      jest mnóstwo.
      Jeśli mimo wszystko trafiają sie magiczne momenty to znaczy, że to ta właściwa
      osoba jeśli nie to nawet super atrakcyjny wygląd nic nie zmieni. Znam parę
      gdzie żona odeszła od mega atrakcyjnego faceta... bo, oj dużo by pisać a chodzi
      tylko o to, że rozstępy i brzuszek i zwałki to nie wszystko a jak kochamy to
      ich nie widzimy ;-)
    • juna_bis Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 11:41
      Moj na oko wyglada lepiej niz wtedy kiedy sie poznalimy. Wiec tak, bylby
      atrakcyjny na imprezie. Po rozbiorce widac za duzy brzuch, ale bedziemy nad nim
      pracowac. Lepiej sie ubiera, nadal ma mily i ladny usmiech. Jest czuly, bystry
      i da sie z nim pogadac. Ma mniej wlosow (ale to akurat nie problem), i gdy sie
      usmiecha robia mu sie wokol oczu zmarszczki - do twarzy mu z nimi.
      Tak, jest dla mnie nadal atrakcyjny.
    • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 13:07
      Czyżby z tego wynikało, że my kobietki jednak dałybyśmy się wyrwać naszym
      facetom, gdybyśmy zaczynali od początku?
    • f.r.e.e.l.o.v.e Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:34
      A ja mysle, ze to kwestia "szczesliwosci" w zwiazku. Im wiecej spiec, zatargow
      wzajemnego zalu itd, tym wiecej powodow zeby kolejna rzecz uznac za złą. Jesli
      zwiazek jest udany, ludzie potrafia sie dogadac i wspolnie rozwiazywac
      problemy, maja "udany" seks wtedy rozstepy na pewno nie beda problemem...:)
      pozdrawiam
      __
      GG 8681204 - "dostępna" jesli ktos chce pogadac:)
      • toej Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:41
        W zupelności zgadzam się. Nie mam nigdy ochoty na male conieco tylko wtedy gdy
        jestem wkurzony na mają żonkę np. za idiotyczne zachowanie przed miesiączką;)
        Jest wtedy brzydka i patrzeć na nią nie chcę.A jak nie ma problemów i
        uśmiechamy się do siebie to jest najpiękniejszą kobietą na świecie:))
        • f.r.e.e.l.o.v.e Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:44
          jakie to proste...:):) A tu takie dyskusje sie odbywaja..:):)
          • f.r.e.e.l.o.v.e Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:47
            A dla marcina1973 mam rade. Zawsze patrz na zone dwoma oczami (obojgiem
            oczu???:) wtedy obraz nie bedzie tak zafalszowany:):)
          • toej Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:47
            to wcale nie jest takie proste wbrew pozorom;)
            • f.r.e.e.l.o.v.e Re: Postrzeganie partnera/ki 07.05.05, 14:49
              wiem, ze nie jest. Chcialabym zeby tak bylo:) Nie pisze tu dlatego, ze zyje w
              zwiazku "wiecznej szczesliwosci":(
      • skazanynasukces Re: Postrzeganie partnera/ki 18.07.05, 15:38
        i rozstepy moga byc atrakcyjne, wierzcie mi!
    • armila Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 00:46
      To jest bardzo ciekawy temat.
      I powiem Marcinie1973, że zmroziły mnie twoje słowa. Bardzo nie chciałabym aby
      mój mąż stwierdził, że jestem dla niego nieatrakcyjna. Powaznie, chyba mam z
      tym problem, bo ja u siebie widzę własnie rozstępy, te kilogramy, które sie do
      mnie w międzyczasie przykleiły, brzuch i te wielkie cycki (niestety wraz z
      dodatkowymi kilogramami one tez "przybierają").
      A on mówi, że mu sie podobam, że ach och i w ogóle - ale jak ja siebie widze
      nago w lustrze, to czasami sie mu dziwię - nie wyglądam oczywiście jak monstrum
      100 kilogramowe - ale nie jestem ze swojego wyglądu zadowolona.
      Widze jak faceci na mnie zerkają - ale to jest w ciuchach, makijazu...

      Wiem jedno! Nie chciałabym aby pewnego dnia mój mąż powiedział tak o moim
      wygladzie komuś, tak jak ty to napisałes o swojej żonie - nawet jeśli było to
      przy jednym oku "...jakieś tam rozstępy, brzuszek, gdzieś tam zwałki, nogi już
      nie takie..." - to po prostu straszne, ja na pewno załamałabym się. Mam
      nadzieję, że ona nigdy tego nie przeczyta.
      • anula36 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 00:48
        nawet jak przeczyta bedzie siedziec cicho bo sie meza bardzo boi:)
      • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 10:12
        No nie przeczyta. Spojrzałem obiektywnie - bez uczuć, wrażeń poza postrzeganiem
        w danym momencie. Ale nie twierdzę, że ona mi się nie podoba! Bo nadal mi się
        podoba - ubiera się znacznie lepiej niż kiedyś, czyli tak jak lubię, itd itd.
        No ale że widać "drobne usterki" - cóż wada urządzenia powstała w trakcie
        używania. Patrzyłem na nią wtedy po jakimś szczekaniu - to się wzrok wyostrza.
        A wieczorem przy winku, tuż "po" - wyglądała całkiem fajnie:--)
        armila napisała:

        > To jest bardzo ciekawy temat.
        > I powiem Marcinie1973, że zmroziły mnie twoje słowa. Bardzo nie chciałabym
        aby
        > mój mąż stwierdził, że jestem dla niego nieatrakcyjna. Powaznie, chyba mam z
        > tym problem, bo ja u siebie widzę własnie rozstępy, te kilogramy, które sie
        do
        > mnie w międzyczasie przykleiły, brzuch i te wielkie cycki (niestety wraz z
        > dodatkowymi kilogramami one tez "przybierają").
        > A on mówi, że mu sie podobam, że ach och i w ogóle - ale jak ja siebie widze
        > nago w lustrze, to czasami sie mu dziwię - nie wyglądam oczywiście jak
        monstrum
        >
        > 100 kilogramowe - ale nie jestem ze swojego wyglądu zadowolona.
        > Widze jak faceci na mnie zerkają - ale to jest w ciuchach, makijazu...
        >
        > Wiem jedno! Nie chciałabym aby pewnego dnia mój mąż powiedział tak o moim
        > wygladzie komuś, tak jak ty to napisałes o swojej żonie - nawet jeśli było to
        > przy jednym oku "...jakieś tam rozstępy, brzuszek, gdzieś tam zwałki, nogi
        już
        > nie takie..." - to po prostu straszne, ja na pewno załamałabym się. Mam
        > nadzieję, że ona nigdy tego nie przeczyta.
        • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 10:22
          Nastrój jest chyba właśnie kluczowy. Dobry humor poprawia postrzeganie
          partnera.
          Stąd zapewne nieskuteczność marmolenia o seks. Narzekanie nie poprawia
          nastroju, percepcja się pogarsza i kto by się kochał z ropuchą albo padalcem?
          • woman-in-love Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 14:06
            a to mój dialog z ukochanym (mamy oboje na karku szósty krzyżyk)
            on: - cholera, wzrok mi sie psuje
            ja: - no i dobrze, nie będziesz widział moich zmarszczek
            on: - ale ja kocham twoje zmarszczki ( i tu dużo całowania rzeczonych...)
            • alter50 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 14:21
              Mysle sobie ,że natura w tym względzie jest wspaniała.To wszystko przebiega
              płynnie i my tego tak drastycznie nie widzimy , bo jesteśmy stale razem.Tak jak
              patrząc codziennie na swoją gębę podczas golenia wszystko dzieje sie powoli.Cos
              pewnie urosło cos tam sie zmieniło,ale ja nigdy nie byłem wielbicielem
              cielęcinek.Najważniejsze ,żeby nie było sucho i żeby stało ,reszta jest no
              powiedzmy mniej ważna.Mam nadzieje ,że długo tak będzie.
            • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:41
              Wzruszyłam się. No porostu się wzruszyłam!
        • armila Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 18:36
          marcin1973 napisał:

          "...cóż wada urządzenia powstała w trakcie używania..."

          Ty sie tak popisujesz, czy na prawdę taki jesteś???
          • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:07
            jestem skończonym cynikiem - nie udaję. Jest mi z tym lżej.
            armila napisała:

            > marcin1973 napisał:
            >
            > "...cóż wada urządzenia powstała w trakcie używania..."
            >
            > Ty sie tak popisujesz, czy na prawdę taki jesteś???
    • sagittka Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 18:52
      Partner nie robi sie coraz młodszy i ładniejszy.
      Im więcej wspólnych lat za sobą, tym bardziej potrzeba silniejszych bodźców.
      I jak to pogodzić?
      • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:08
        nie jazgotać, nie kłócić się, nie dokuczać, kochać sie...łatwe prawda?
        sagittka napisała:

        > Partner nie robi sie coraz młodszy i ładniejszy.
        > Im więcej wspólnych lat za sobą, tym bardziej potrzeba silniejszych bodźców.
        > I jak to pogodzić?
        • drobiazg Re: Postrzeganie partnera/ki 10.05.05, 15:44
          marcin1973 napisał:

          > nie jazgotać, nie kłócić się, nie dokuczać, kochać sie...łatwe prawda?

          a co w zamian??? policzysz zwałki tłuszczu, wypatrzysz rozstępy, i przelecisz z
          rana na boczku ;-) oj Marcin sam wiesz, że jak Kuba Bogu itd.

          A może nie chowac sie w "Piłkę nożną" czy "Przegląd sportowy", nie dawać
          mądrych rad tylko przytulić, nie dokuczać, kochac się ... łatwe prawda ?

          a nam wtedy niebieskie oczy przysłonia brzuszek ;-)
      • alter50 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:16
        Co to znaczy silniejszych bodźców,każdy to inaczej odczuwa.Mocniejsze bodźcee
        to nie tylko nowy partner to umiejętnośc również wychowania sobie
        obecnego.Czasami zupełnie nowy partner rozczarowuje.Nowe pozytywne bodźce to
        niekoniecznie nowe ciało........ej mozna by o tym godzinami pisać,co nie
        znaczy ,że korzystam tylko ze starego ciała,ale to jest bardziej
        skomplikowane........
      • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:50
        A właśnie, „starego” partnera się zna jak łysego konia. Człowiek wie jak,
        gdzie, kiedy i w jakim tempie.

        Urozmaicenie może polegać zupełnie na czym innym. Za przykład podam, że wczoraj
        zostałam wciągnięta do wanny pełnej wody piany i mego mężczyzny. Ja byłam
        ubrana. Zdejmowanie zmoczonych obcisłych dżinsów w tejże niedużej wannie było
        zabawne i fajnie się skończyło. :)
    • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 20:53
      zaniedbał się haniebnie, a gdy przestał się tym gryźć, ja też sobie odpuściłam,
      a teraz żałuję :( A on się dziwi, że sex przy świeczkach to żadna atrakcja:P
      • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:18
        no właśnie, ja sobie nie odpuściłem, moja żona chyba wygląda że tak! żebym ją
        musiał do fryzjera wyganiać? albo ciuchy jakieś znośne wyszkiwać? (już o
        bieliznie nie wspomnę, brrrrr). kiedyś nie było widać między nami różnicy wieku
        (ja jestem młodszy) teraz niestety widać (jakoś nie mogę spoważnieć w
        wyglądzie, ciągle liceum jak sie patrzy z daleka, z bliska już mniej....),
        ściąłem włosy długie (bo musiałem) i wcale mi lat nie przybyło (wręcz
        odwrotnie :))) Marcin
        thistle napisała:

        > zaniedbał się haniebnie, a gdy przestał się tym gryźć, ja też sobie
        odpuściłam,
        >
        > a teraz żałuję :( A on się dziwi, że sex przy świeczkach to żadna atrakcja:P
        • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:23
          a przytyła 30kg , wyłysiała i zęby straciła? i oczekuje hołdów estetycznych z
          racji użycia kupionego przez c i e b i e antyperspirantu? jeśli nie, to jeszcze
          wiele przed tobą ...
          ja odpuściłam sobie z niejaką nadzieją, że jemu się od tego odechce - próżny
          trud, a teraz się muszę pocić na aerobiku, kolejny dowód na to, że nie opłaca
          się zmieniać z powodu faceta;)
          moze Ślubna doszła do tego samego wniosku ?
          • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:27
            A jej sie nie chce ani pocic ani nic robic Przytyla 30 i co? Do tego do seksu tez trzeba ja namawiac A ja wcale nie jestem takim znow napalonym co to chce codziennie
            • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:35
              a ty, tak z ręką na sercu, nie zmieniłeś się?
              • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:39
                Pewnie sie zdziwisz ale zewnetrznie nie zmienilem sie Dbam o siebie i jeszcze wszystkiego mi sie chce Swoja droga jak czytam Twoje wypowiedzi to zadziorna jestes :)
                • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:41
                  eeee, nie, ja człowiek do rany przyłóż, tylko marudzenie o seks cholerę we mnie
                  budzi;)
                  • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 21:54
                    To dlaczego tu jestes? Dlaczego tez przestalas to lubic?
                    • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:03
                      Przestałam, bo mi sie znudziło - nawet do wielokrotnego orgazmu mozna się
                      przyzwyczaić, a jak juz chyba Szanowny Założyciel zauważył, rozrywek teraz
                      dostatek, można znaleźć cos ciekawszego dla siebie, a zaglądnęłam tu, bo długo
                      miałam wyrzuty sumienia.

                      Dzięki temu forum przeszły ;)
                      • anula36 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:04
                        to ja jestem ciemna masa bo jakos nei znam wielu ciekawszych rozrywek:(
                        • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:10
                          nie jesteś ciemna masa, tylko co innego Ci napływ serotoniny zapewnia :0)
                          jak dla mnie np.
                          dobre dowcipy (te o seksie są fajniejsze od samego tematu ;)
                          wyjście do teatru
                          wciągająca książka/film
                          - taki jest początek listy
                          • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:12
                            Dziwie sie i lubie Cie i dlatego jednoczesnie wspolczuje
                            • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:15
                              hmmm, dzieki (chyba?)
                              radze sobie mimo wszystko ;)
                              • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:22
                                Tak teraz napisalas jakbys to Ty byla nieszczesliwa w zwiazku Czy seks mozna zastapic doznaniami kulturalnymi? Wiem ze sa niezbedne ale nie alternatywne
                                • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:35
                                  Nie jestem, i zdaję sobie sprawę, że on też nie jest. Może, gdy się
                                  zestarzejemy i libido mu spadnie.
                                  To nie jest ZASTĘPSTWO tylko właśnie przyjemniejsza alternatywa. Są też inne,
                                  zabawa z dziećmi, ciężka praca na świeżym powietrzu (tak ze dwa razy w roku ;)
                                  Podejrzewam, że gdybym do teatru chodziła 5 do 8 razy w tygodniu, to też by mi
                                  uszami wyciekało.
                                  • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:43
                                    Szczypta cynizmu z teatrem troche mi wyjasnila sprawe :) A gdyby tak pogodzic to razem? Naprawde nie da sie? No, nie w teatrze:))) ale przy erotycznej ksiazce czytanej we dwoje? Ale mam wymagania, prawda?:)))
                                    • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:44
                                      Nadzwyczaje :)
                                    • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:46
                                      czytanie w łóżku?
                                      strictly forbidden!!!!
                                      (mż nie znosi konkurencji, nawet w takiej formie)
                                      • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:52
                                        Az zal mi konczyc tak wspaniala dyskusje:))) Moze nie skoncze:)
                                        • anula36 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:52
                                          prawdziwy mezczyna tak szybko nie konczy:)
                                          • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:55
                                            Nie czepiaj się Anula to już ponad 1 i 1/2 godziny. Statystycznie niezły
                                            wynik ;P
                                            • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:57
                                              Moze tylko staram sie byc prawdziwy A ze nie zawsze wychodzi? Coz, chociaz sie staram :)
                                            • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 22:58
                                              no cóż,aluzju paniał, jak mówił wujek Józek, dobrej nocy życzę ;)
                                              • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:01
                                                Zaraz aluzja Ale ok ja rowniez pozdrawiam i zycze zeby moze dzis, tej nocy, nie trzeba bylo udawac i byc szczesliwa :) (szczerze)
                                                • thistle Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:04
                                                  dzięki i wzajemnie ( u mnie będzie ok, bo Ślubny wraca dopiero jutro, i mam
                                                  całe łózko dla siebie:D
                                                  • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:13
                                                    Moze wiec jutro spelnia sie Twe marzenia :) (zrobilo sie to forum prywatne ale juz koncze i przepraszam)
                                              • leszix Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:05
                                                Dziekuje rowniez kibicom :)))))
                                                • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 09.05.05, 00:37
                                                  Nie ma za co. Było ciekawie.Miłej nocy.
              • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:42
                zmieniłem się, pewnie, jak każdy, przestałem być miłym chłopcem z dobrej rodziny
                thistle napisała:

                > a ty, tak z ręką na sercu, nie zmieniłeś się?
          • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 08.05.05, 23:41
            oszalałaś?
            30kg? brrrrrr, nie przepadam za antypotami, a poza tym jej zapach mi odpowoada
            akurat.
            thistle napisała:

            > a przytyła 30kg , wyłysiała i zęby straciła? i oczekuje hołdów estetycznych z
            > racji użycia kupionego przez c i e b i e antyperspirantu? jeśli nie, to
            jeszcze
            >
            > wiele przed tobą ...
            > ja odpuściłam sobie z niejaką nadzieją, że jemu się od tego odechce - próżny
            > trud, a teraz się muszę pocić na aerobiku, kolejny dowód na to, że nie opłaca
            > się zmieniać z powodu faceta;)
            > moze Ślubna doszła do tego samego wniosku ?
            • gomory Re: Postrzeganie partnera/ki 09.05.05, 01:12
              Marcinie, ja tak z zupelnie inne beczki, w kwestii formalnej. Czy bylaby
              mozliwosc zebys odpowiadal pod, a nie nad cytowanym postem? Teraz to wyglada po
              prostu nienaturalnie. Kurde najpierw czytam odpowiedz a pozniej pytanie ;).
              • anula36 Re: Postrzeganie partnera/ki 09.05.05, 01:14
                cwiczenie refleksu included:)
                • katte2 Re: Postrzeganie partnera/ki 10.05.05, 13:40
                  szkoda, ze nie macie ochoty wypowiedzic sie w kwestii - co wam sie nie podoba u
                  partnera/partnerki w wygladze teraz po tylu latach
                  mysle, ze to ma bardzo duzy wplyw na seks
                  mogloby byc wskazowka zarowno dla kobiet jak i mezczyzn na co nalezy zwrocic
                  uwage
                  o konkretach mysle
                  • drak62 Re: Postrzeganie partnera/ki 12.05.05, 15:55
                    katte2 napisała:

                    > szkoda, ze nie macie ochoty wypowiedzic sie w kwestii - co wam sie nie podoba
                    u
                    >
                    > partnera/partnerki w wygladze teraz po tylu latach
                    > mysle, ze to ma bardzo duzy wplyw na seks
                    > mogloby byc wskazowka zarowno dla kobiet jak i mezczyzn na co nalezy zwrocic
                    > uwage
                    > o konkretach mysle

                    U kobiet ogolnie podoba mi się
                    - depilacja
                    - niepalenie
                    - zadbane włosy
                    -naturalny makijaż
                    - dbanie o skórę (kremy, mleczka i te wszystkie inne środki kosmetyczne)
                    - dbanie o figurę (ale bez przesady, bez anorektyvcznej diety)
                    - poczucie humoru i ciepło
                    Nie podoba mi się
                    - zaniedbywanie wygladu zewnętrznego
                    - zaniedbane dłonie
                    - palenie papierosów
                    - tycie
                    - zrzędzenie
                    - kompletny brak makijażu

    • elza78 Re: Postrzeganie partnera/ki 11.05.05, 23:03
      a ty zone kochasz czy "konsumujesz" :) ze tak latwo ci otwierac jedno oko kiedy
      drugie pozostaje zamkniete :)
      wiesz zazwyczaj sprzatanie zaczyna sie od wlasnego podworka (tu czytaj -
      wlasnych faldek itp) juz w jednej madrej ksiazce napisali ze u kogos wady
      latwiej zauwazyc niz u siebie na zasadzie belki i zdzbla :) chcesz zmienic zone
      zmien siebie, atrakcyjnosc partnera nie lezy tylko w jego mocy, takze w twojej
      glowie, nikt przeciez z nas nie jest doskonaly i postawilabym przed toba z
      tysiac ladniejczych od twojej zony lasek, pytanie tylko co z tym zrobisz...
      bo wlansnie od tego zalezy czy warto sie dla ciebie starac :)
      • woman-in-love Re: Postrzeganie partnera/ki 12.05.05, 10:52
        Pamiętacie "Pana Tadeusza"? Scenę, kiedy Tadeusz nasyciwszy się ciałem Telimeny
        (za sprawą mrówek) zaczyna dostzegać jej usterki? "Przebóg - naróżowana!" Tacy
        jesteście, niewdzięczni, jak dostaniecie swoje - stajecie się nad wyraz
        spostrzegawczy.
        • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 12.05.05, 23:18
          Albo i wycieńczeni i śpiący ;)

          Co do sycenia to czy nie pomyliłaś ksiąg WiL ? ;)
        • marcin1973 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 17:14
          jasne- tyle, że po jakimś czasie, po dłuższej konsumpcji!!! Tak od razu, to
          takie naróżowanie nawet korzystnie wygląda - wszak dba o siebie!! heheehhehe.
          Aha nie mam brzucha, ani nie łysieję jakby się ktoś pytał. Woman? różujesz
          się????
          woman-in-love napisała:

          > Pamiętacie "Pana Tadeusza"? Scenę, kiedy Tadeusz nasyciwszy się ciałem
          Telimeny
          >
          > (za sprawą mrówek) zaczyna dostzegać jej usterki? "Przebóg - naróżowana!"
          Tacy
          > jesteście, niewdzięczni, jak dostaniecie swoje - stajecie się nad wyraz
          > spostrzegawczy.
          • woman-in-love Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 18:31
            Na mojej ślicznej bużce nie znajdziesz grama różu, szminki, pudru ni żadnego
            świństwa! Trzeba psychologa, żebym sie poperfumowała od wielkiego dzwonu. I -
            wyobraż sobie - wcale mi to nie przeszkodziło w awansach płci przeciwnej :-)))
            A co do ksiąg w "Panu Tadeuszu" - kłócić się nie będę, ale pamiętam, jak
            cichaczem czytaliśmy dalszy ciąg Telimeny z mrówkami, niepublikowany w wersji
            dla Liceów. (tak go nogi Telimeny ścisnęły jak kleszcze, a usta
            szeptały:Tadeuszu, jeszcze!) No i potem była uczta, na której oczy Tadeusza jak
            szpiegi tropiły wszystkie niedoskonałości ofiarnej kochanki.
      • ewolwenta Re: Postrzeganie partnera/ki 12.05.05, 22:02
        Staję w obronie Marcina. Powiedział, że sobie nie odpuścił. Elza czytaj
        uważnie. :)
    • mariamagdalena66 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 08:10
      Panowie wobec stałych partnerek są bardzo wymagający, zwłaszcza, gdy pierwsze
      auroczenie już minęło, natomiast do jednorazowego "bzykanka" biorą
      wszystko "jak leci"
      • mariamagdalena66 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 08:17
        I jeszcze jedno, szkoda, ze panowie nie popatrzą na siebie, spasione brzuszki,
        przygarbione sylwetki, zepsute zeby, posiwiale wlosy, wylysiale glowy, obwisle
        piersi (tak, tak widzialam obwisle piersi u faceta), brak higieny osobistej. I
        tacy panowie chca umawiac się na randki z bardzo atrakcyjnymi paniami , sama
        widzialam! Im nie przyjdzie do głowy, ze te piekne kobiety także pożądaja
        wrażeń estetycznych!
        • petar2 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 09:23
          no kurde, to już wrodzona pewność siebie i niezaprzeczalna ynteygencja nie
          wystarczą??
          • mariamagdalena66 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 09:47
            Nie.
            • necia100 Re: Postrzeganie partnera/ki 13.05.05, 10:38
              Mój partner nadal przystojny z cały czas piękną ciemną karnacją....wiatr
              powieje i już opalony....ale brzuszek coraz większy a apetyt na seks
              mniejszy....jedno się zmienia na korzyść ,drugie na nie korzyść...Pewnie u mnie
              podobnie.Trudno ukryć upływ czasu....niestety nie mam juz takiej satysfakcji
              jak kiedyś ,że wziąto mnie za córke....swojego męża...Zanudzam,sory nieraz
              fajnie powspominać....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka