Dodaj do ulubionych

samotnosc ...

14.10.05, 15:43
samotnosc w zwiazku jest czyms najgorszym co moze nas spotkac!!! Ja jestem
samotna mimo ze jestem mezatko i mam coreczke..!!! Moja samotnosc polaga na
braku rozmow ....nie bede juz wspominac o seksie..:-(
To ze jestem na tym forum i zabieram glosświadczy o tym ze juz jest to
najgorsze....
najgorsze sa wieczory jak on wraca z pracy ....najgorsze jest to jak klade
sie w innym pokoju spac czekajac az przyjdzie ,,, najgorsze jest to ze spie
po 4 godz na dobe placzac . marzac i ...zamartwiajac sie co bedzie i jak
bedzie....najgorsze jest to ze wychodzi na imprezy wekendowe i . wiem ze
spotyka sie z kobietami...

TO TAK BOLI ZE AZ CZUJE SIE PRAWDZIWY NAMACALNY FIZYCZNIE BOL SERCA!!!

jestem atrakcyjna prawie 30-letnia dziewczyna , a czuje sie jak staruszka!
probuje budowac siat ten inny bez niego ale ja chyba nie bede umiec!jestesmy
juz 10 lat razem i nigdy nie bylam z kims innym! CZUJE SIE UZALEZNIONA!

i chyba w tym tez tkwi problem! sama wystawiam sobie diagnoze i wiem co
powinnam zrobic ale JA NIE POTRAFIE!BARDZO CHCIALABYM MIEC
PRZYJACIELA....takiego ktoremu moge sie wyzalic i powiedziac wszystko ...ale
niestety tylko w necie stac m,nie na szczerosc taka bezgraniczna! nie
potafilabym mowic o moim M mojej przyjaciolce jaka tez bardzo dobrze sie z
nim zna...-bylabym JUDASZEM!

TYLE TEGO HAOTYCZNEGO LISTU! Mam nadzieje ze bledy was nie przeraza moze ktos
mi cos napisze:-)))
Obserwuj wątek
    • margarita17 Re: samotnosc ... 14.10.05, 15:50
      Pogadaj z nim
      on wie, jak się czujesz?
      CZemu spotyka się z kobietami?

      może terapia małżeńska? kiedyś było inaczej?
      • iwi-monia Re: samotnosc ... 14.10.05, 15:56
        witam cie Margarita17!

        kiedys bylo inaczej ale 10 lat to kawal czasu i cos sie bezpowrotnieskonczylo...
        Problem polega na tym ze moj M to typ "MILCZKA'--nie ma potrzeby rozmow - one
        go denerwuja a jak juz cos jest mowinione i krytyka siega jego osoby to juz
        jest koniec rozmowy i takie sa jego ostatnie slowa" CYT-SKORO TAK MAMY
        ROZMAWIAC TO JA DZIEKUJE" ---MOJ M nigdy nie krzyknie nigdy nie przeklnie itd.
        ale ja chyba bym wolala jeby krzyknal bo wowczas chos odrobine kierowalby sie
        emocjami....a tak ...cisza i ta cholerna obojetnosc...NAPRAWDE SPRAWA JEST
        BARDZO TRUDNA
        • margarita17 Re: samotnosc ... 14.10.05, 16:03
          Napisałaś "krytyka sięga jego osoby". Pewnie to tylko zwrot, ale moze on czuje
          się właśnie atakowany i krytykowany...
          Zresztą nie wiem, nie jestem ekspertem. Ktoś się właśnie oburzył żę nie
          rozumiem jego punktu widzenia, bo miałam inne spojrzenie...
          Jedno jest pewne, tu się możesz wygadać, może i usłyszeć jak to u kogos było,
          ale decyzję/ kroki będziesz musiała podjąć sama...
          Może Panowie - typy "Milczka" coś ci poradzą :)
          • iwi-monia Re: samotnosc ... 14.10.05, 16:14
            NAJGORSZE jest to ze on juz sie nie tsra . on juz " olewa"to wszystko!

            Moj m jest facetem baaardzo przystojnym( naprawde) , inteligentnym, swietnie
            zarabiajacym. ma wysokie stanowisko..a przy tym jest skromny, zawsez
            usmiechniety i baaardzo lubiany przez wszystkich( naprawde) Moj m w kazdej
            dziedzinie zycia jest dobry . ma wilu przyjaciol , kolegow i przyjaciolek( ale
            w dobrym tego slowa znaczeniu)jest dusza towarzystwa...ale w domu to cichy
            zamkniety facet jaki caly czas paracuje, caly czas tworzy nowe prokekty
            i ......nie mam czasu na pierdoly:-))


            ja KOCHAM GO BARDZO ZA TO JESLIM JEST CZLOWIEKIEM --czasami sama myslenad tuym
            jak to jest ze on nie ma wad???

            jego jedyna wada jaka nas tak rozni jest to ze nie ma potrzeby rozmowy, zawsez
            musi byc tak jak on chce, TO TAKIE SKOMPLIKOWANE....

            ON JEST CHODZACYM IDEALEM A JA JESTEM TAKA NORMALANA....moze to to jest tym
            najwiekszym problemem.?ja jestem typowa kobieta jaka lubi byc sluchana, lubi
            sie czasami pouzalac,,,, ale on jest jakby ponad to...jego umysl nie potrafi
            myslec o tak prozaicznych sprawach...:-)))

            i jeszcze to ze kobiety leca na niego...

            nie mam na niego haka...nawet jak dochodzi to konfrontacji to ja
            wychodze "balado' on jest tak inteligentny ze wszystko tak mi wytlumaczy i
            zrobi mi takie pranie mozgu ze ...ja jestem ta winna..


            dzis piatek i on wychodzi na impreze ...ja chyba oszaleje
            • margarita17 Re: samotnosc ... 14.10.05, 16:17
              Poczucie winy w Tobie się odzywa
              Jest taki świetny, a ty co krzywa i garbata? Kobieto! Nie wierzę.
              • iwi-monia Re: samotnosc ... 14.10.05, 16:25
                margarita17--fajnie ze odpisujesz...

                wlasnie ...ja zawsez mialam wielekomleksow a on mi kiedys mowil ze jestem
                sliczna i zgrabna,,,ale nie o tym chce pisac!

                po tylu latach wydaje mi sie ze wiem co moze byc powodem takiego stanu rzeczy
                ale..nie wiem jak z tego wybrnac ! Skonczylam AM mialam psychologie i
                teoretycznie moge dac sobie odpowiedz na wiele pytac ale ja tego w praktyce nie
                wiedze! Poki nie bylo dziecka bylam cholernie silna i pewna siebie dziewczyna a
                teraz boje sie sama siebie --boje sie tego ze jestem sama, ze j7uz nic milego
                mnie nie spotka..tylko praca i dom i ...brak oparcia w facecie....


                on mnie zniszczyl....on podcial mi skrzydla , ja przy nim nabawilam sie
                kompleksow
                • margarita17 Re: samotnosc ... 14.10.05, 17:20
                  a chciałam ci psychologa zaproponować (żeby ułożyć się wewnętrznie) :)
                  dlaczego on cię zniszczyl
                  Masz dziecko masz dla kogo żyć, masz dla kogo byc wesoła i szczęśliwą kobietą.
                  a jak znasz już powód to staraj się coś z tym zrobić, sama albo z czyjąś pomocą
            • dotix3 Re: samotnosc ... 15.10.05, 08:26
              to przerażające co piszesz...
              wasz związek jest patologiczny jesli tak sie w nim czujesz
              pozwoliłaś facetowi zawładnąć swoim umysłem , ciałem i emocjami
              boisz się rozmów z nim
              kombinujesz i nie jestes szczera - to się zawsze mści
              no i kompletnie nie rozumiem, jak możesz zgodzić się na to aby Twój mąż
              wychodził na imprezy sam
              OBUDŻ SIĘ DZIEWCZYNO
      • iwi-monia R... 14.10.05, 16:28
        a najgorsze jest to ze za 3 godziny wroci i wyjdzie ....i co ja mam zrobic! ?

        jest wielce obrazony i sie nie odzywa bo powiedzialam mu wczoraj ze juz nie
        moge tak zyc! Polozylam sie kolo niego i zaczelam mowic spokojnie bez placzu ze
        to mnie boli i td. a on co..? odwrocil sie do mnie tylkiem i zaczal spac...COS
        PELKO WE MNIE...I WYNIOSLAM SIE DO INNEGO POKOJU.
        • ewolwenta Re: R... 14.10.05, 17:25
          A ty nie masz gdzie wyjść?
          W jakim wieku masz dziecko? Może możesz wyskoczyć z przyjaciółmi do knajpy
          miejsca gdzie dzieciak się czyś zajmie i będziesz mieć go na oku.
          Zadzwoń do przyjaciółki powiedz że masz doła i chęć na damskie ploty o
          pierdołach i przegadaj wieczór o lakierach o paznokci i modnym kształcie
          obcasa, albo jak wolisz o technice skoków spadochronowych. Zajmij się czymś co
          będzie miłe. Po prostu nie siedź w domu i nie myśl o tym.

          Nie da się?
          • iwi-monia Re: R... 14.10.05, 17:38
            ja jestem osobą bardzo aktywna zawodowo i towarzysko( mam 2 prxzyjaciolki i
            pare kolezanek)ale jak juz wczesniej pisalam nie opowiadam im o tych moich
            najglebszych problemach...nie potafilabym tak zdradzic meza.....

            wiec tak naprawde z moim problemem jestem sama....i mimo sily charakteru w pacy
            i na zewnatrz ..w domu jestem slaba jak dziecko....


            a tak poza tym to jakbys mnie spotkala gdzies w pracy czy na przysllowiowej
            kawie to Bys nie pomyslala ze moge miec takie problemy z wsną osobowoscią, z
            tak niską samooceną, i takimi kompleksami...:-(((

            a ja wychodze z domu 2 razy w tyg chodze na taniec sportowy ale to tylko 2 h.
            • ewolwenta Re: R... 14.10.05, 17:57
              Napisałaś, że problemem (jednym z ...) są imprezy weekendowe męża, z których
              jesteś wykluczona. Ja pytam o to, czy możesz zastosować środek doraźny? Sama
              wyjść? Chodzi o to że jak siedzisz w domu i myślisz o tym, co on tam robi to
              się nakręcasz. Jeżeli nie masz na to bezpośredniego wypływu (nie zakażesz mu
              wyjść) to zmień to co możesz - własne myślenie o problemie.

              W jakim tonie utrzymujesz rozmowy z nim?
              Często masz pretensja? Czy on tak Twoje zachowanie może odbierać?

            • zwiirek Re: R... 19.10.05, 22:29
              Jesli uwazasz, ze rozmowa o problmach (wieloletnich) z przyjaciolkami jest zdrada meza to nie masz przyjaciolek. bo ich tak nie traktujesz.
              Zostan kiedys po tancach na kawie z partnerem, napisz mu smsaa, ze wrocisz wieczorem i spedz ten czas gdziekolwiek.
              Niech wychodzenie nie bedzie tylko jego prawem.
              Nie mam pojecia czy to zadziala, ale moze da do myslenia, nie wiem.
    • kawamania Re: samotnosc ... 14.10.05, 17:59
      przeczytalm co napisalas i jestem wstrzasnieta. nie trzymaj sie tak ulegle tego
      faceta. znajdz w sobie sile na to by zaczac byc dobra dla siebie. nie znosze
      facetow co wlasnym zonom funduja kompleksy, to przeciez jakis dol! Mnie sie
      wydaje, ze on sobie juz kompletnie was odpuscil i bawi sie z innymi, ale jest
      tchorzem bo nic nie mowi. za to pewnie w towarzystwie bryluje. szkoda zycia.
      wez dziecko i wyjedz gdzies na jakis urlop albo do rodziny, odetchnij troche i
      przemysl sprawe. swiat sie nie zawali przeciez.sily zycze. to sie da robic,
      uwierz mi!
      • woman-in-love Re: samotnosc ... 14.10.05, 18:04
        kawamania - całkowicie się zgadzam; miałam kiedys tak, że po kazdym towarzyskim
        spotkaniu mąż się dąsał, a zapytany - o co tym razem się bzdyczy - wypominał mi
        najlżejsz potknięcia, wszysko miał mi zazłe, więc w koncu wpadłam w obsesję -
        prawie zdziczałam. Cholera, kiedy uwolniłam się od tego człowieka - odżyłam pod
        każdym względem. Rodzony, podobno kochający mąż znęcał się nade mna, choć
        uchodzilismy za wzorowe małzeństwo, poniewaz nie pił i nie bił mnie, niezłe, co?
    • ansheila Hmmm, a dlaczego właściwie mąż... 14.10.05, 21:44
      nie bierze Cię ze sobą na te imprezy ??? Jeśli nie brak Wam pieniędzy -
      dziecko można zostawić przecież z opiekunką...
      Współczuję Ci - Twój facet żyje jakby odrębnym pozamałżeńskim życiem. Nie daj
      się dalej niszczyć. Zawalcz o swoje prawa i potrzeby !
      • texus hej 15.10.05, 05:12
        Trochę cię rozumiem bo wiem jakim twój mąż jest typem człowieka. Z opisu trochę
        przypomina mojego byłego szwagra. Ja jedno szczescie mam kochanego meza jednak
        mimo to cierpie na samotnosc bo bardzo za nim tesknie poniewaz widujemy sie
        dosc rzadko. Czasami miedzy nami tez bywaja rozsterki a ja jestem typem
        czlowieka, ktory nie za bardzo umie pokazac swoje uczucia i pragnienia drugiej
        osobie. W takich sytuacjach ratuję się po prostu listem. Napisać co czuję jest
        mi dużo łatwiej niż powiedzieć. Skoro twój mąż ma cały czas dostęp do komputera
        w pracy to na pewno ma internet. Zapewne znasz jego e-mail czy nr GG. Spróbuj
        porozumieć się z nim tą drogą. Jeśli nie chce cię słuchać w realu spróbuj
        dotrzeć do niego wirtualnie.
        • margarita17 Re: hej 16.10.05, 15:00
          Hej, Iwi-Monia.
          Jak tam w niedzielne popołudnie? Lepiej trochę? Coś się zmieniło? Odezwij się...
    • flatronn Re: samotnosc ... 16.10.05, 16:17
      Ciekawe dlaczego tak się nagle stało? Może pamiętasz jakieś wydarzenie z
      waszegop życia po którym się zmienił. Przepaszam za stwierdzenie, ale on się
      wyraźnie ciebie wstydzi. Może w pewnej chwili stwierdził, że coś jest nie tak i
      uciekł w różne inne sprawy. Może myśli, że i tak jesteś od niego zależna np.
      finansowo.
      Może tego wymaga jego praca? Czym się zajmuje?
    • flatronn Re: samotnosc ... 16.10.05, 17:48
      I pamiętaj jedno. Do tanga trzeba dwojga. Ale... po ciemnej nocy jasny dzień
      przychodzi
      • iwi-monia Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi: 17.10.05, 09:28
        nie bylam przez pare ostatnich dni bo pomagalam siostrez sie przeprowadzac...

        moze w paru słowach co sie wydarzylo przez te 2 dni!

        Wiec w piątek moj M znowu wyszedł na impraze. Wrociłmo 4 rano a o 8 musielismy
        wyjechac do siostry! Byl zmeczony i niewyspany ale ja mimo ze zwsze sie nad nim
        litowalam teraz tego nie zrobilam. Wstalam obudzilam coreczke , wlaczylam
        muzyke i zaczelam sie szykowac do wyjazdu. Maz wstal i byl wyraznie nie
        zadowolony z tego ze nie siedze cichutko...Ok 9 z lekkim poślizgiem
        wyjechalismy i ....ja prowadzilam! mILCZALAM CALA DROGE I TO CHYBA BAAAARDZO
        ZDZIWILO MEZA....I ON ZACZAL SIE MNIE PYTAC DLACZEGO JESTEM TAKA TAKA
        NABURMUSZONA I JA MU POWIEDZIALAM...Ale kochani on i tak mi powiedzial ze w
        nastepny piatek wychodzi i ja nie mam prawa mu tego zabronic...

        pozniej byla przeprowadzka, a po niej parapetowa( dziecko bylo u tesciow).
        Niestety nie chcialam pokazac siostrez ze mamy jakies problemy( jest w ciazy i
        by sie martwila-znam sie baaardzo dobrze). Maz to wykorzystal ....i caly czas
        mnie obejmowal i ukradkiem dawal buziaki....i co....mysli ze wszystko jestv ok!

        jak wczoraj wracalismy ja znow milczalam i on na to...CZY ZNOWU MAM JAKIS
        PROBLEM I ON MA TEGO DOSC ...wiec dalam sobie na "luz"-nic nie powiedzial
        usmiefchnelam sie i co,,, jest tak jak jest i chyba juz tak bedzie ! On mysli
        ze wszystko gra i nic juz nie zmieni...

        DZIEKUJE ZA POSTY- MAM NADZIEJE ZE SIE JESZCZE ODEZWIECIE !IWONA
        • margarita17 Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 09:32
          Rozmawiaj z nim. Co to znaczy żę on mysli że wszystko gra, to powiedz mu że nie
          gra. Samo naburmiuszenie nic nie da, a może ty wyjdżna imprezę w piątek albo w
          sobotę. Choć nie wiem czy taki trochę klin klinem jest dobry w tym przypadku...
        • leo.g Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 10:02
          Jeśli twój móż wyjdzie na kolejną imprezę bez Ciebie,zabierz córeczkę i wyjedź
          do rodziny lub znajomych. Wróć do domu na drugi dzień po południu.Wyłącz
          telefon.Zobaczysz jaka będzie jego reakcja.Jeśli on ma prawo do swobodnego
          wyjścia z domu i nie możesz mu tego zabronić to TY też masz do tego takie same
          prawo
          • woman-in-love Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 10:13
            bardzo dobra rada. Popieram!
            • ryba61 Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 10:30
              a przede wszystkim zrozum że on toba mnipuluje. Jest ochydnym typem
              manipulatora starajacym się wykazać twoja wyższość nad tobą.
        • szella11 Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 12:29
          Zrób to co ci wszyscy doradzaja. z twoich listów wynika że jestes osoba
          wykształcona i inteligentną, więc nie rozumię skąd u ciebie ta głupia uległość
          i zgadzanie sie na wszystko. Zacznij wychodzić, bądz z ludzmi niech zobaczy że
          ty też masz własne zdanie. Przeciez on strasznym egoistą. Prawde mówiąc
          strasznie mnie denerwują twoje listy, ale potrafię cie zrozumieć. Przez jakis
          czas w moim związku było podobnie ale w końcu zbuntowałam sie i pomogło. Po
          pewnym czasie mój mąz stwierdził że nareszcie zaczęłam sie zachowywac jak
          normalna osoba i jest ok. Zaczął liczyć się z moim zdaniem.
          Wyjedz na parę dni nie mów gdzie, wyłącz telefon, przestań się nad nim użalać.
          Jeżeli mu na tobie zalezy to w końcu zrozumie, jeżeli nie to po co masz sobie
          marnowac dalej życie. Jesteś młoda masz jeszcze szanse na miłość. Powodzenie i
          proszę zrób coś i bądz twarda
        • gonia64 Re: jestem-dziekuje ze taka duzą ilosc odpowiedzi 17.10.05, 16:58
          Przez 22 lata byłam dobrą, kochającą żoną. (głupią) Patrzyłam jak cały świat
          się kręci wokół mojego męża. Nie reagował na moje próby rozmowy o tym co mnie
          męczy. Skończyło się na tym że znalazł sobie inną, młodszą. Romansował z nią
          przez rok a ja ślepa nie widziałam co się dzieje. Biegał za tą suką w czasie
          kiedy ja byłam w pracy. Nie wiem co dalej będzie. Wiem jedno, straciłam kawał
          swojego życia na faceta który nie zasługiwał na mnie. Nie mam dokąd się
          wyprowadzić więc tkwię w tym chorym związku.
          Po tym wszystkim kiedy się odrobinę pozbierałam postanowiłam że choć trochę
          pogram na jego emocjach. Choć trochę niech się pomartwi.
          Moja taktyka była taka. Tylko raz umówiłam się z kolegą, którego wtajemniczyłam
          w swój problem. Ponieważ wie jakie są słabe strony męskiego ego pomógł mi
          skutecznie uderzyć w męża.
          Wyszłam wieczorem z domu oczywiście się wcześniej demonstracyjnie szykując.
          Poszłam z kolegą na kolację, specjalnie kupił mi kwiaty, pogadaliśmy i o 1.30
          kolega odwiózł mnie do domu.
          Mój mąż nie spał i leżał cichutko. Znów demonstracyjnie włożyłam kwiaty do
          wazonu i poszłam pod prysznic. Całą noc miał z głowy. Nie mógł spać słyszałam
          jak wzdychał i się kręcił. (miałam malutką satysfakcję) Na drugi dzień zapytał
          czy mogę zabrać kwiaty z kuchni bo go drażnią. Powiedziałam że nie ma problemu
          postawię je przy łóżku. Na to on że niech lepiej stoją w kuchni. Wytrzymał do
          godzin popołudniowych. Później delikatnie zaczął mnie wypytywać kto to był?
          Powiedział że widział jak wysiadałam z obcego samochodu. Od tego czasu boi się
          żebym to ja sobie nie poszła. I dobrze niech się boi.
          Teraz od czasu do czasu po pracy kupuję sobie czerwoną różę. I kiedy ją
          przynoszę do domu to jego szlag trafia.
          To są moje malutkie bitwy ale wojnę już i tak przegrałam. Pewnie gdybym ten
          manewr zastosowała dawno zamiast ślepo ufać, być tak tolerancyjną. To moje
          małżeństwo miało by sens, a tak.... To co się stało nie jestem w stanie wymazać
          z pamięci. Boli okrutnie każdego dnia. Każde spojrzenie na niego to ból. Nie
          potrafię wybaczyć.
    • matko74 Re: samotnosc ... 17.10.05, 13:45
      Bez urazy, ale sama sobie zgotowałaś ten los. Stałaś się
      klasyczną "przyssawką", od której trzeba odejść, bo sama tego nie uczyni.
      Będzie się zadręczać myślami, płakać, próbować sobie wmawiać, że jeszcze będize
      lepiej, że koleś się zmieni, etc. Otóż, samo z siebie się nie zmieni. A miałoby
      się zmienić ot tak, bo po prostu chłop Twój nie chce z Tobą rozmawiać, nie
      sypiacie razem, a przynajmniej nie uprawiacie seksu. Co to za relacja? Związek
      dla kogo? Dla was koszmar. Związek masochisyczno-sadystyczny, który tylko zżera
      i wkrótce popadniesz w choroby i nie tylko psyche. Pomyśl więcej o sobie!
    • lenka1 Re: samotnosc ... 18.10.05, 09:50
      Witam!
      Jestem pierwszy raz na tym forum.
      I widzę, że mamy nawet podobny problem. Jestem 1,5 roku po ślubie i mamy 6
      miesięcznego synka.Mójmąż od sporego czasu wogóle mnie nie zauważa. Żyjemy obok
      siebie.Zero czułości zero seksu.Nie ma niczego. Tylko kłótnie.Już na tydzień
      wyprowadziłam się do rodziców. Obiecał, że się zmieni i będzie wszystko ok.
      Dobrze było pzez dwa tygodnie. Był seks i czułość. A teraz znowu to samo.Mój
      mąż nie chce się ze mną kochać.Jak próbuję z nim rozmawaić to mówi że jest
      wszystko w porządku. A ja mam 26 lat i potrzebuję seksu. Kiedyś powiedział, że
      z żoną to jest już inaczej. Mój mąż nigdzie się nie szwęda i nie imprezuje.
      Powiedzcie mi, czy u 29 letniego faceta brak ochoty na seks to jest normalna
      rzecz?
      W pewnym stopniu wiem co czujesz.Ja powoli wpadam w depresję.Nie wiem co mam
      robić.
      • ppp01 Re: samotnosc ... 18.10.05, 10:53
        witam.
        Męszczyzna o którym napisala autorka tego tytulu jest skonczona
        swinią,zapatrzoną tylko w siebie.Mogę tak mówic bo ja tez taki byłem.Arogant i
        samolób.Kilka paskudnych lat zafundowałem swojej żonie i dziecku.Moja żona jest
        kochaną kobieta ale zobaczylem to dopiero teraz.W moim przypadku moje oczy
        otworzyła rozłąka [prawie roczna].Nie chce tego doradzac,ale w moim przypadku
        poskutkowło.Wiekszoś z nas uważa sie za pępek świata mając za nic swoją drugą
        polowe.Chciałbym żeby faceci zaczeli dostrzegac swoje żony i docenili to co
        mają nim będzie za póżno.Pozdrawiam
        • matko74 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:00
          ppp01 nie kalaj do tego stopnia męskiego gniazda, bo nie wiesz jak jest z
          tamtym kolesiem. Samolubność z czegoś się bierze, choćby ze skomasowanej
          frustracji, dziejących się rzeczy, na które ma niewielki wpływ, a z poczucia
          obowiązku w nich trwa, zniechęcenia do żony po porodzie (niektórzy mężczyźni
          przez to przechodzą). Trochę pokory, tym bardziej, że sam doświadczyłeś
          podobnej sprawy, a nie każdy jest Tobą.


          ppp01 napisał:

          > witam.
          > Męszczyzna o którym napisala autorka tego tytulu jest skonczona
          > swinią,zapatrzoną tylko w siebie.Mogę tak mówic bo ja tez taki byłem.Arogant
          i
          > samolób.Kilka paskudnych lat zafundowałem swojej żonie i dziecku.Moja żona
          jest
          >
          > kochaną kobieta ale zobaczylem to dopiero teraz.W moim przypadku moje oczy
          > otworzyła rozłąka [prawie roczna].Nie chce tego doradzac,ale w moim przypadku
          > poskutkowło.Wiekszoś z nas uważa sie za pępek świata mając za nic swoją drugą
          > polowe.Chciałbym żeby faceci zaczeli dostrzegac swoje żony i docenili to co
          > mają nim będzie za póżno.Pozdrawiam
          • ppp01 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:39
            Poznaliśmy wszyscy ten przypadek z opowieści jednej strony to fakt.Druga strona
            medalu to taka,że większośc facetów jak już wezmie ślub to zapomina po co ten
            ślub brała.Z kochającego romantyka robi sie gburowatym typem.Już nie pamieta
            jak biegał z kwiatkami i zabiegał o wzlędy.Zapraszał na kolacje i do
            kina.Wiem,że facet nie zawsze jest winnien ale to on powinien zabiegac o
            wzgledy swojej damy.Tak tak wiecej romantyzmu i rozmów codziennych i by nie
            było takich rozmów z obcymi osobami.A co do zniechecenia po porodzie to jest to
            żenada.Ta kobieta urodziła jego dziecko.Moze niektórzy nie dorosli do pewnych
            rzeczy.
      • matko74 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:12
        Jakie są przyczyny kłótni i kto je inicjuje? Czy są one spowodowane Twoją
        niemocą w odniesieniu do bierności Twojego męża? Kobiety w ciąży, karmiące, z
        małymi dziećmi, naprawdę w oczach mężczyzn często są traktowane niczym
        trędowate. To siedzi w psyche i trochę czasu upływa zanim się mężczyźni
        przekonują, że to są te same kobiety. Nie oszukujmy się, ale niewiedza i
        swoiste "obrzydzenie" robi swoje (patrz mężczyźni unikający seksu z kobietami w
        ciąży). Mężczyzn też potrafi przerażać świadomość, że to samo miejsce u
        kobiety, które dawało tyle przyjemności, było też miejscem, z którego wyszedł
        potomak/potomkini. To potrafi działać blokująco na potrzebę odbywania stsounków
        płciowych. Mężczyźni, jak i kobiety są różni. Jedni zachowują się tak inni
        siak, pogadaj dlaczego jest tak, a nie inaczej u Ciebie. Pogadaj bez żenady w
        pełni otwarcie i każ wręcz Twojemu facetowi mówić wszystko, nawet jeśli ma
        boleć! W tym przypadku to już nie ma znaczenia, a może jedynie pomóc. Dowiesz
        się w pełni na czym stoisz. Wtedy podejmiesz decyzję, co dalej czynić. Trochę
        pomędrkowałem.

        lenka1 napisała:

        > Witam!
        > Jestem pierwszy raz na tym forum.
        > I widzę, że mamy nawet podobny problem. Jestem 1,5 roku po ślubie i mamy 6
        > miesięcznego synka.Mójmąż od sporego czasu wogóle mnie nie zauważa. Żyjemy
        obok
        >
        > siebie.Zero czułości zero seksu.Nie ma niczego. Tylko kłótnie.Już na tydzień
        > wyprowadziłam się do rodziców. Obiecał, że się zmieni i będzie wszystko ok.
        > Dobrze było pzez dwa tygodnie. Był seks i czułość. A teraz znowu to samo.Mój
        > mąż nie chce się ze mną kochać.Jak próbuję z nim rozmawaić to mówi że jest
        > wszystko w porządku. A ja mam 26 lat i potrzebuję seksu. Kiedyś powiedział,
        że
        > z żoną to jest już inaczej. Mój mąż nigdzie się nie szwęda i nie imprezuje.
        > Powiedzcie mi, czy u 29 letniego faceta brak ochoty na seks to jest normalna
        > rzecz?
        > W pewnym stopniu wiem co czujesz.Ja powoli wpadam w depresję.Nie wiem co mam
        > robić.
        • lenka1 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:31
          Nie wiem o co mojemu mężowi chodzi. Niałam cesarskie cięcie i nie karmiłam
          piersią. Próbowalam już wszystkich sposobów. Były rozmowy prośby kłótnie i nic
          z tego nie wyszło. Cały czas powtarza że wszystko jest w porządku.Rozmawiałam z
          nim bardzo otwarcie i szczerze.Zaproponowałam abyśmy poszli razem do lekarza,
          może potrzebuje pomocy. Nie zgodził się. Na tydzień wyprowadziłam się do
          rodziców i jak wróciłam było przez jakiś czas dobrze. Oczywiście wszystko
          zaczynało się odemnie. Pewnego razu stwierdziłam że poczekam na jego pierwszy
          krok.No i na ten pierwszy krok czekam juz prawie 4 tygodnie.To nie jest dlamnie
          normalne.Kiedys mi powiedział jak probowałam sie do niego zbliZyc, "czy zawsze
          musi mi się chcieć kiedy tobie sie chce?" Mam pytanie: czy kochanie sie z zona
          to obowizek i przymus czy ogromna przyjemnosc i chcec bycia blisko?Wtedy
          zrozumialam ze chyba moj maz kocha sie ze mna tylko z obowiazku.niech ktos mi
          poradzi.
          • matko74 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:38
            kochanie się z obowiązku, to czysta farsa. Przyznaję, nie mam bladego pojęcia
            co możez być przyczyną stanu Twego faceta. Skoro jednak Twoje krótkie odejście
            sprawiło, że zaczął tęsknić, może powinnaś postawić ultimatum: albo stanowimy
            związek i żyjemy razem, albo nie. Skoro jego obecność w Twoim życiu sprowadza
            się do biernego bycia, to nie potrzebujesz takiego męża. Wybacz otwartość.
            Oczywiśćie nie wiem jak wygląda jego relacja z dzieckiem, czy pomaga Ci w życiu
            i w wychowaniu dziecka, takie "okołomałżeńskie historie"...

            lenka1 napisała:

            > Nie wiem o co mojemu mężowi chodzi. Niałam cesarskie cięcie i nie karmiłam
            > piersią. Próbowalam już wszystkich sposobów. Były rozmowy prośby kłótnie i
            nic
            > z tego nie wyszło. Cały czas powtarza że wszystko jest w porządku.Rozmawiałam
            z
            >
            > nim bardzo otwarcie i szczerze.Zaproponowałam abyśmy poszli razem do lekarza,
            > może potrzebuje pomocy. Nie zgodził się. Na tydzień wyprowadziłam się do
            > rodziców i jak wróciłam było przez jakiś czas dobrze. Oczywiście wszystko
            > zaczynało się odemnie. Pewnego razu stwierdziłam że poczekam na jego pierwszy
            > krok.No i na ten pierwszy krok czekam juz prawie 4 tygodnie.To nie jest
            dlamnie
            >
            > normalne.Kiedys mi powiedział jak probowałam sie do niego zbliZyc, "czy
            zawsze
            > musi mi się chcieć kiedy tobie sie chce?" Mam pytanie: czy kochanie sie z
            zona
            > to obowizek i przymus czy ogromna przyjemnosc i chcec bycia blisko?Wtedy
            > zrozumialam ze chyba moj maz kocha sie ze mna tylko z obowiazku.niech ktos mi
            > poradzi.
            • lenka1 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:45
              Jeżeli chodzi o dziecko. to bardzo angażuje się w wychowanie syna.Ale o mnie
              już zapomniał. Często się mnie pyta czemu chodzę zdenerwowana że nic mnie nie
              cieszy.Pyta sie wtedy co sie dzieje. A ja mu znowu poraz kolejny mowie co mnie
              boli i co jest powodem takiego mojego zachowania.A on na to odpowida:"o znowu
              to sdamo,daj spokoj czepias sie bez powodu"
              • matko74 Re: samotnosc ... 18.10.05, 12:29
                Przykro mi, ale nie da się tak żyć. Ruch jest po Twojej stronie.

                lenka1 napisała:

                > Jeżeli chodzi o dziecko. to bardzo angażuje się w wychowanie syna.Ale o mnie
                > już zapomniał. Często się mnie pyta czemu chodzę zdenerwowana że nic mnie nie
                > cieszy.Pyta sie wtedy co sie dzieje. A ja mu znowu poraz kolejny mowie co
                mnie
                > boli i co jest powodem takiego mojego zachowania.A on na to odpowida:"o znowu
                > to sdamo,daj spokoj czepias sie bez powodu"
      • matko74 Re: samotnosc ... 14.11.05, 14:06
        Nie, stanowczo nie jest to normalne!

        lenka1 napisała:

        > Witam!
        > Jestem pierwszy raz na tym forum.
        > I widzę, że mamy nawet podobny problem. Jestem 1,5 roku po ślubie i mamy 6
        > miesięcznego synka.Mójmąż od sporego czasu wogóle mnie nie zauważa. Żyjemy
        obok
        >
        > siebie.Zero czułości zero seksu.Nie ma niczego. Tylko kłótnie.Już na tydzień
        > wyprowadziłam się do rodziców. Obiecał, że się zmieni i będzie wszystko ok.
        > Dobrze było pzez dwa tygodnie. Był seks i czułość. A teraz znowu to samo.Mój
        > mąż nie chce się ze mną kochać.Jak próbuję z nim rozmawaić to mówi że jest
        > wszystko w porządku. A ja mam 26 lat i potrzebuję seksu. Kiedyś powiedział,
        że
        > z żoną to jest już inaczej. Mój mąż nigdzie się nie szwęda i nie imprezuje.
        > Powiedzcie mi, czy u 29 letniego faceta brak ochoty na seks to jest normalna
        > rzecz?
        > W pewnym stopniu wiem co czujesz.Ja powoli wpadam w depresję.Nie wiem co mam
        > robić.
    • mosiia Re: samotnosc ... 18.10.05, 10:45
      Jestem przerażona...myślałam, że opisujesz moje małżeństwo...dlaczego oni tacy
      są?
      ...
      • lenka1 Re: samotnosc ... 18.10.05, 11:33
        mosiia? to było do mnie?
        czy masz podobny problem?
        • gomory Re: samotnosc ... 23.10.05, 21:39
          Taki problem jak Ty ma sporo osob. Na tym forum takze. Patrzac w przod widze
          czarny scenariusz: wszystko bedzie jeszcze bardziej sie nakrecalo. Twoje
          domaganie sie seksu wali poteznie w jego meskie ego. Taki panuje wzorzec
          meskosci, samiec MUSI byc seksualnie sprawny i chetny, wiec takimi naciskami go
          psychicznie kastrujesz. Trudno mocniej ugodzic mezczyzne, niz dowodzac mu ze
          jest do niczego w seksie. Z drugiej strony, kobieta MUSI byc dla faceta
          podniecajaca. Jesli nie wzbudza zadzy, to z kolei wali w jej najczulszy punkt.
          Trudno bardziej dowalic kobiecie, niz udowadniajac jej ze jest brzydka i nie
          wzbudza podniecenia. Lada dzien zaczniesz lapac kompleksy, ze jestes jakas
          felerna.
    • szella11 Co u ciebie iwi-monia 19.10.05, 20:48
      Nie piszesz od wczoraj. Coś się stało? Napisz co u ciebie. Pozdrowienia
      • woman-in-love Re: Co u ciebie iwi-monia 20.10.05, 11:00
        Tak, do zimnych współmałżonków jak ulał pasuje przysłowie:"nikt nie jest tak
        ślepy jak ten, kto nie chce widzieć". To coś niesłychanego - ci ludzie naprawde
        są przekonani o swojej "porządności" i uważją się za znakomitych małzoków/ki. A
        ze nie chcą udzielać się w łóżku? To "obsesja" drugiej strony. Skąd się bierze
        ta ślepota?
        • margarita17 Re: Co u ciebie iwi-monia 20.10.05, 11:11
          Stąd, że często oni tego nie czują, nie jest to dla nich tak ważne, żeby mogli
          zdać sobie sprawę jak to jest ważne dla kogoś innego :(
          Czasami sobie uświadamiają... wymaga to pewnego wstrząsu... tylko często za
          poźno.. tak myślę....
          • wizard5 moze to jakos uporzadkowac? 20.10.05, 14:45
            Moze udalo by nam sie to jakos wypunktowac,uporzadkowac?Polaczyc sily i pomoc
            dziewczynie a przy okoazji wielu innym?
            Czytalyscie popularny podrecznik-Mezczyzni sa z Marsa,kobiety z Wenus czy jakos
            tam?Mi wiele pomogl.
            • gomory Re: moze to jakos uporzadkowac? 23.10.05, 21:32
              Akurat to dzielko tutaj na nic. Wiecej chyba przyniosloby zglebienie
              mkechanizmow dzialania ludzi z osobowoscia narcystyczna. Jest taka fajna
              ksiazka, ale zapomnialem tytulu - moze moja piekniejsza polowka bedzie
              pamietala, to rzuce autora i tytul ;).
    • regina110 Re: samotnosc ... 23.10.05, 20:14
      Iwi-Monia. Naprawde Cie rozumiem. Nie mam dziecka, ale reszta. Tak jakbym
      czytala o sobie.
      Napisz co u Ciebie..?
      • iwi-monia Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 26.10.05, 16:10
        Witam was drogie dziewczyny! Wybaczcie mi te przerwe w pisaniu ale...jakos nie
        mialam nastoju( wiem -przepraszam, nieladnie z mojej strony):-(
        U mnie bez zmian, praca dom,praca dom....i cisza w domu , jesli chodzi o "M".
        Nie wiem ,,,chyba tak musi juz byc! zaczenam myslec o tym aby zaczac tak na
        powaznie budowac soj świat....i chciałam zaczac od kupna sobie pieska(
        wiem ,,,moze cześć z Was zacznie sie śmiac) ale tak wlasnie chfce zrobic!
        Niestety mój "M" jest temu przeciwny ale ja jak ta wiriatka boje sie zrobic
        cos wbrew JEMU!!!! NIENAWIDZE SIEBIE ZA TO!!!!!!!
        • margarita17 Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 26.10.05, 16:17
          Będziesz budować swój świat od kupna pieska ????
          O mamo. A twoje (wasze) dziecko nie jest twoim światem? Sorry, jeśli
          trywializuję. A jak chcesz to sobie kup:) Tylko co to zmieni?
          • iwi-monia Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 26.10.05, 16:29
            hm......wiedziałam ze ki sie oberwie!:-)))
            ja i moja coreczka chcemy obydwie pieska ale to nie jest w tym wszystkim
            najistotniejsze....myslalam ze zwrócisz uwage na fakt ze on sie na to nie
            zgadza....MNIE TO ZASKAKUJE ZE MIMO TEGO ZE JEST TAKI JAKI JEST TO JESZCZE MA
            ZAKAZY I NAKAZY.....


            jesli chidzi o pieska to ....fakt baardzo chce miec taka przytulanke ze jak
            jestem sama wieczorem i cora spi to mam z kim pogadac ( bede miala) ,,,,,


            Nie wiem co mam wam napisac...--wszystkie jestescie takie silne i madre a
            ja....tak stłamszona przez "M" ze nawet psa sama nie kupie.
            • iwi-monia Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 26.10.05, 16:30
              margaritta ! dzieki ze jestes i piszesz do mnie !
              • leo.g Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 26.10.05, 18:02
                Dlaczego witasz tylko dziewczyny? NIe tylko dziewczyny odpowiedziały na twój
                post
              • lemonna Re: WYBACZCIE ZE TAK DŁUGO MILCZŁAM! 31.10.05, 17:20
                kup sobie pieska. bedzie tylko twoj i tylko dla ciebie, bedzie cie kochal i
                zawsze jak siw kurzysz bedziesz mogla isc z nim na sacxer i nie brac komorki.
                moze na tym spacerze kogos fajnego spotkasz:)??
    • ania3456 Re: samotnosc ... 31.10.05, 16:01
      Rozumiem Cię doskonale. Od kilku lat moje życie wygląda prawie tak samo jak
      Twoje. Nie rozmawiam z mężem, bo on ciągle mnie zbywa. A problemy rosną ...
      Rok temu zaczęłam budować swój własny świat i nawet dobrze się w nim poczułam,
      poznałam kogoś równie atrakcyjnego jak mój mąż, kogoś kto dawał mi prawie
      wszystko to, czego potrzebowałam. Ale mój mąż gdy się o tym dowiedział,
      postanowił się poprawić. Na początku starał się tak bardzo, że w końcu mu
      uwierzyłam. Teraz znowu żałuję ...
    • wellis Re: samotnosc ... 05.11.05, 21:08
      jestes niewiarygodna w tym co piszesz dla mnie !!! I szkoda mi czasu dla
      ciebie !
      • arkusz.plano Nie wierzę w to co piszesz 05.11.05, 23:31
        Sądzę podobnie jak poprzedniczka: to co piszesz jest mało wiarygodne.

        • iwi-monia Re: iwi-monia!!! 06.11.05, 12:50
          Witam was po przerwie!!!


          Przeczytałam posty moich poprzedników i cóż moge napisac...??

          Arkusz.plano i waillis( jesli przekreciłam nick to przepraszam) maja prawo nie
          woerzyc w to co pisze...ale po co pisac tak ostro" szkoda mi dla ciebie czasu"???


          A czy ja kazałam was poswiecac mi ten czas? ??????


          To co pisałam jest prawda i ja sama wiem o tym ze jest psoro kobiet i mezczyzn
          ktorzy cholernie samotnie czuja sie w swoich zwiazkach! Ja mam dni leprze i dni
          gorsze ...Moj pierwszy post jakm rozpoczełam ten wątek napisałam w dniu kiedy
          byłam totalnie załamana...wszystko widziałam w czarnych barwach....


          teraz mam lepszy okres....i to ze nie kazdego dnia tu zagladam i nie kazdego
          dnia narzekam nie swiedczy o tym ze 'kŁAMAŁAM!!!!

          Wiele osbob tu pisze o podobnych problemach....i wiem ze ów osoby doskonale
          wiedza ze taki problem jest wieeeeelkim problemem i ciezko jest to wszystko ujac
          jakos logicznie w slowa i przelac na tzw'papier"!To ze te posty moga byc
          haotyczne bez " ładu i składu" jest rzeczą normalna bo najczesciej piszemy jes
          poda czas emocji....


          ja nigdy nie krytykowalam kogos i nie wysmiewałam jego problemow ! A PISANIE
          KOMUS " SZKODA MI DLA CIEBIE CZASU JEST BARDZO RANIACE!""


          .....mam nadzieje ze znajde tu przyjaciół a nie wrogów ktorzy chcą tylko kogos
          zranic ! jesli nie chcecie pomoc słowem to nie rańcie NIM!
          • iwi-monia Re: iwi-monia!!! 06.11.05, 12:53
            PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ALE PISZAC NA KLAWIATURZE BAAARDZO CZĘSTO JE POPEŁNIAM !


            A jak u was??? czy sie odezwiecie dzis do mnie?:-))
            • kamao1 Re: iwi-monia!!! 17.01.06, 22:03
              iwi-monia, zaintrygował mnie twój wątek, przeczytałam cały? Co teraz słychać u
              ciebie? Wpadasz jeszcze tu? Zastanawiam się dlaczego nie wybrałaś się z mężem
              na te piątkowe imprezy, przecież zostawiałaś już dziecko u teściów?
              zobaczyłabyś co on tam porabia?
    • gabi551 Re: samotnosc ... 11.11.05, 04:57
      "Masz naturalne prawo prowadzić życie szczęśliwe i pełne sukcesu.Człowiek jest
      tym, o czym przez cały dzień myśli, jak "myśli w głębi serca".Zmień treści
      swoich myśli i przekonań. Myśli i wiara kształtują twoje życie, kierują twoim
      losem i twoją przyszłością."
      Niestety to nie ja jestem taka mądra.Polecam Tobie nie lekturę a pracę nad sobą
      wraz z książkami wielkiego nauczyciela pozytywnego myślenia - Josepha
      Murphy'ego /"Potęga podświadomości"i "Kosmiczny wymiar twojej mocy"/. Jestem
      dużo starsza od Ciebie.Po 22 latach małżeństwa mój świat się zawalił.Wcześniej
      także byłam bardzo samotna w związku.Próbowałam wielu metod-bezskutecznie, aż
      pojawiła się kobieta /żeby bardziej bolało-moja bardzo dobra koleżanka/,i może
      dlatego byłam samotna,że ona zawładnęła moim mężem.Bardzo kocham mojego męża i
      nie wiem, czy nie wylądowałabym w psychiatryku,gdyby nie wyżej wymienione
      książki.Doktor Marphy napisał "Cud odmieni twoje życie, jeśli zaczniesz
      wykorzystywać magiczną moc podświadomości". W moim życiu wydarzył się taki cud,
      ale tak jak już pisałam, to nie była lektura, to była ciężka umysłowa praca .
      Uratowałam naszą rodzinę,odzyskałam męża, spokój i harmonię.Jestem szczęśliwa i
      nadal korzystam z mądrości zawartych w tych książkach.Są w nich przedstawione
      liczne metody wpływania na podświadomość i znajdowania właściwej odpowiedzi
      nawet w chwilach zwątpienia.Wierzę,że także dla Ciebie książki te będą zawsze
      dostępnym i niezawodnym w każdej sytuacji życiowej poradnikiem. To naprawdę
      działa.
      • naiwna52 Re: samotnosc ... 11.11.05, 08:28
        zazdroszczę ci gabi551 mnie w mojej samotności po zdradzie mąża i jego odejściu
        (po 26 latach małżeństwa) nie chce się nic, czuję wokół siebie i w sobie pustkę
        której nie chce mi się lub nie umiem zapełnić, jestem i wegetuję, brakuje mi
        sensu życia, uciekam w cisze i w sen, kiedy się budzę wiem że nie jest to dobre
        rozwiązanie, ale nie chce mi się przełamać swojego stanu, idę do pracy i jestem,
        udaję, że wszystko jest w porządku, udaję przed rodziną i przyjaciółmi, a kiedy
        jestem zmęczona udawaniem uciekam w samotność naszego pustego (bo bez niego)
        mieszkania, nie chce mi się o niego walczyć - bo czy jest sens? to co najgorsze
        emocje zaraz po dowiedzeniu się o zdradzie już minęły, zostało rozgoryczenie,
        brak wiary w siebie, niechęć do wszystkiego,
        • gabi551 Re: samotnosc ... 13.11.05, 03:08
          Tobie także polecam książki Josepha Murphy'ego "Potęga podświadomości"
          i "Kosmiczny wymiar twojej mocy". Dowiesz się z nich, że masz w sobie klucz do
          wspaniałego życia i jak tego klucza używać.Musisz tylko bardzo chcieć.Wiem, że
          to trudne, ale życie może być piękne i to zależy tylko od ciebie.Wiedza zawarta
          w tych książkach da ci wiarę w siebie .Twja podświadomość zna rozwiązanie
          wszystkich problemów."Podświadomość jest twoją najwierniejszą przyjaciółką,
          króra poruszy niebo i ziemię, aby urzeczywistnić wszystkie twoje
          pragnienia."[ale musisz je mieć].
          Uwierz i czytaj treści zawarte w tych książkach w skupieniu i z pełnym
          zrozumieniem. Wypełnisz pustkę i już po krótkim czasie odczujesz spokój,
          odzyskasz wiarę w siebie/" Wiedza o ukrytej w tobie nieskończonej mocy, która
          potrafi spełnić wszystkie twoje życzenia, da ci niezachwianą wiarę w siebie
          oraz poczucie pewności"/. Zamknij drzwi za przeszłością i wybacz z całego serca
          wszystkim, którzy cię skrzywdzili/ to jest podstawą/. Zastanów się czego tak
          naprawdę chcesz, bo wszystko jest możliwe. Możesz być znowu z mężem albo
          spotkać nowego partnera. To zależy tylko od ciebie, od tego jak bardzo
          pragniesz.Uwierz mi, wszystko jest możliwe.Ja tego doświadczyłam.Po dobrym
          śniadaniu udaj się do księgarni i zacznij nowe życie.Pamiętaj - "Twój umysł to
          twórcza moc.Kiedy twoje myśli i uczucia stopią się w jedną całość, powstaje
          subiektywna wiara, a "według wiary waszej niech wam się stanie"". Podświadomość
          urzeczywistni każde wyobrażenie, jakie będziesz jej wpajać z wiarą i uporem.
          Jest to ciężka praca, ale szybko odczujesz przyjemność chęć zagłębiania się w
          wiedzę zawartą w tych książkach./Moja rada: zakreślaj ważne dla ciebie kwestie,
          a zwłaszcza techniki i formuły do zastosowania/. Przekonasz się jak szybko
          przestaniesz uciekać i weżmiesz życie w swoje ręce.Powodzenia.Mam nadzieję,że
          za kilka tygodni napiszesz do mnie przepełniona radością i szczęściem. Gabi
    • zonaniezona1 Re: samotnosc ... 11.11.05, 08:25
      O czyzbyśmy miały tego samego męża? Raz najkochańszy na świecie drugi raz zimny
      i okrutny... Czarujący dla obcych! Takie były początki, były jescze gorsze
      chwile niz Ty opisujesz. Nie daj się samotności. Ja w każdym razie zaczynam
      walczyć o Siebie. Nie będe się ciągle oszukiwac i nie będę się poddawać !
      Służcą też nie będę . Też skończyłam studia i wiele lat pracowałam zawodowo.
      Teraz nie pracuję , ale szukam pracy. Nie dam się uśpić za życia....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka