kraszan1
25.11.05, 01:08
Qrde, długie - zobaczyłem to jak napisałem...
Jest listopadowa noc, brzozowe polana wesoło trzaskają w kominku (na TMT
emitują obraz płonącego kominka - fajna sprawa) i pomyślałem, że skrobnę trzy
słowa do ojca prowadzącego.
W temacie: "nie kochamy się bo on/ona jest przepracowany/a".
I tak sobie myślę, że to jest kolejna ściema. Ktoś tu kiedyś zamieścił
świetny post z listą wymówek stosowanych przez żonę. Absolutny klasyk. I to
się wpisuje.
Ale ad rem. Otóż ja i kfiatuszek też jesteśmy mocno zapracowani (czasami
bardzo mocno) ale klimat jest zupełnie inny.
Na tygodniu zazwyczaj nie mamy klimatu na miłosne uniesienia i wtedy
wystarcza nam poczucie bliskości, poleżenie na sofie, przytulak w kuchni.
Wiecie, że całowanie w karczek kobiety smażącej naleśniki jest fantastycznym
przeżyciem! I świadomośc, że wieczorem w łóżku czekają na mnie ciepłe stópki
i kochane plecki do których mogę się przytulić (i vice versa - nie mylić z
miami vice).
I oboje czekamy weekendu z całym jego dobrodziejstwem - sobotnią wyprawą na
targ, sprzątaniem chałupy, buziakom skradzionym przy myciu wanny i kochaniu
się w różnych porach dnia i nocy. Qrde, to na prawdę jest fajne!!
Potem jest niedziela, leniwa jak jasna cholera (będę robić nic - za K.
Klich). Gotowanie obiadu, rozmowy o niczym, wchłanianie środków masowego
przekazu ("Rodzina zastępcza" i "Fala Zbrodni" rulez!!) pogaduchy o tym co
nam nasze fabryki przygotowały na nastepny tydzień i co myślimy o becikowym,
itp.
I oczywiście między tym wszystkim jest moje hobby, czyli produkcja C2H5OH i
kfiatuszka czytanie korpobroszur (taka praca).
Między tymi aktywnościami jest czas na ogromną dawkę czułości, rozmów, gestów
i... (tego wam nie napiszę :).
Do rzeczy: moim (SKROMNYM) zdaniem nie dajcie się kochani forumowicze nabrać
na klimaty w stylu: jestem zarobiony/a na maxa - to megaściema próbująca
zwieść Was na manowce samokryryki. Zarobionym można być 5 dni w tygodniu.
Więc jak się kochacie i rozumiecie i potrzebujecie (i pożądacie) to
wyczerpująca praca ma tu g... do powiedzenia.
Ufff - tyle bredzenia i jeden malutki wniosek...
Uprzedzając różne wypowiedzi - nie chcę absolutnie chwalić się swoim
szczęściem, bo kiedyś tak nie było (i dlatego trafiłem na to forum), tylko
wrzucić swój punkt widzenia, może się przyda (wątpię).
pzdr
-K
-------------------------------------------------
Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.