Dodaj do ulubionych

Nienawidzę go!!!

07.02.06, 02:54
Moja cierpliwość się już kończy. Tkwię w związku małżeńskim z niesamowitym
egoistą i chyba psychopatą. Doprowadził mnie już kilka razy niemal do
załamania nerwowego. Jest bardzo inteligentny i wie jak mnie dręczyć, co robi
przy innych. Jak jesteśmy sami to tylko stara mi nawet jakby podświadomie
wmówić mi że jestem od niego gorsza itp., że wszystko ma się kręcić wokół
niego. A potem mówi, że mnie kocha i że mu po prost tak wychodzi. Odeszła bym
ale nie mam gdzie a w tej chwili nie mam nawet pracy. Zaczynam go nienawidzić
i boję się, że pod wpływem emocji coś mu zrobię. Mam wrażenie czasami, że on
nie jest zupełnie normalny. Ja jego, zwłaszcza ostatnie zachowania, odbieram
jako odgrywanie się na mnie za to, że np. ktoś coś mu dogadał w pracy. A na
mnie sobie ćwiczy jak by się odegrać. Teraz awansował i oczywiście całymi
dniami pracuje. Jak mu powiem aby nawat razem pooglądać film (nic więcej poza
pracą i jego rodziną (rodzicami i siostrami) go nie interesuje)to musi mi
pokazać jak bardzo jest zajęty i wtedy to już naprawdę tak manifestuje, że
pracuje aż się komputer mało co nie zapali. Tak jakby koniecznie chciał mi
pokazać jak mnie ignoruje. Inną kwestią jest to, że po 4,5 latach małżeństwa
ja wcalenie czuję, że mam męża. Chyba, żw po całym dniu prac domowych. On
pomaga mi tyko w tym co mu w danej chwili pasuje i czym moż potem się
przechwalać jak on to wspaniale robi a ja jak źle. Dla niego jego rodzina to
jego rodzice i siostry. Jak przyjdą wolne dni od pracy to spędza je u
rodziców. Mnie ten zaszczyt spotyka wtedy jak ma dla mnie jakieś prace do
wykonania. Ale nie mogę jechać po prostu i nic nie robić. Rodzice nie
nauczyli go niczego więcej niż pracy. Wlaśnie teraz śpi w śpiworze na
podłodze po awanturze a ja mam go ochotę trzasnąć czymś ciężkim w głowę za
tyle poniżeń, których od niego doznałam. On chyba wogółe nie dorósł do
małżeństwa. To taki Piotruś Pan, którego mam usługiwać, wielbić go i
pokazywać mu że jest o demnie lepszy i ważniejszy. Jak ja bo nienawidzę!!!!!
Jeszcze mi mówi, że to ja się nie nadaję do małżeństwa, chyba dlatego że
próbuję się mu nie dać
Obserwuj wątek
    • wypasior dałaś się uzależnić 07.02.06, 07:33
      przede wszystkim finansowo; taki pracuś i ważniak to rzeczywiście ciężki orzech
      do zgryzienia, świat widzi pewnie tylko przez pryzmat skuteczności i pieniędzy,
      więc gospodyni domowa to dla niego nikt....
    • misssaigon Re: syndrom ofiary 07.02.06, 09:05
      jest kolejna osoba na tym forum, która prawdopodobnie cierpi na syndrom ofiary-
      czyli pozwala sie dreczyc psychicznie lub fizycznie bedaa jednoczesnie
      uzalezniona od niego
      to uzaleznienie jest w twojej glowie li tylko
      trzeba zebrac siły i odciac sie od tego horroru, im dłuzej tkwisz w tej
      sytuacji tym trudniej bedzie ci pozniej załozyc nowy, zdrowy zwiazek, bo
      bedziesz sama juz zatruta toksynami nienawisci, braku zaufania, pogardy do
      mezczyzn..etc..
      jesli masz dostep do netu to poszukaj pomocy (bezpłatnej jesli brakuje ci
      pieniedzy) u psychologa, psychoterapeuty - czy to z NFZ czy moze z róznyhc
      Fundacji które sie tym zajmuja
      pisanie na forum nie rozwiaze twoich problemów, pomoze ci jedynie chwilowo
      rozładowac napiecie
      potraktuj siebie powaznie- jestes dla siebie najwazniejsza osoba i sam sie
      musisz o siebie zatroszczyc
      powodzenia
      • anula36 Re: syndrom ofiary 07.02.06, 11:39
        poczytaj sobie forum bezpieczenstwo kobiet:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
    • am25 Re: Nienawidzę go!!! 07.02.06, 12:01
      Napewno bardzo duzo kobiet tkwi w takim zwiazku jak Ty i napewno wielu wydaje
      sie ze tak musi byc i nie moga albo nie potrafia tego zmienic.Mysle ze po
      prostu powinnas uciec od tego.Pomysl ze to Twoje zycie i Twoje szczescie,sama
      sie postaraj zeby byc szczesliwa,jesli wiesz ze to malzenstwo Cie
      niszczy.Ucieknij od tego,zacznij zyc na wlasna reke-sprobuj znalezc prace i
      jakies lokum dla siebie i po prostu odejdz od "meza",nie tkwij w tym zwiazku bo
      jesli tak jest caly czas to lepiej nie bedzie a moze byc gorzej i on calkowicie
      Cie zniszczy.Odejdz od niego po prostu bez slowa wyjasnienia,masz do tego
      prawo,zaden papier nie moze Cie trzymac.Nie piszesz o dzieciach,o tym ile macie
      lat,i ze oprocz nienawisci czujesz do meza cos jeszcze ("No kiedy ja go
      kocham") ale jesli jest Ci zle-odejdz.Napewno sama dasz sobie rade,napewno
      jestes silniejsza niz Ci sie wydaje tylko zauwaz to,ze jestes czlowiekiem ktory
      zasluguje na to zeby byc szczesliwa,nie tkwij w tym zwiazku Bog wie po co i
      stan sama na nogi.Nic ani nikt nie moze Cie zmusic do takiego zycia.I uwierz
      KOBIETO ze nie jestes gorsza od nikogo!!!!!!!!!!
    • beciuchna1 Re: Nienawidzę go!!! 25.02.06, 23:16
      Jestem mężatką ponad 10 lat. Właśnie stwierdzam ze jestem samotna w tym
      małżeństwie...oprócz urodzenia wspaniałych dzieci nic właściwie ciekawego w
      moim życiu się nie wydarzyło. Były pieniądze, mozna było ten czas jakoś spędzić
      fajnie. Ale po co...po co wysiłek...lepiej popatrzeć się w tv z puszką piwa.
      Wyjazd nad jezioro...ja prowadzę bo ten się wyleżał z piwem. Syn ma 4 lata, nie
      miałam ani jednego wolnego weekendu od jego urodzenia. Mam teściów sprawnych na
      emeryturze ale też im strasznie wygodnie. Po tych dziecięciu latach
      wypowiedziałam wojnę o pracę. Siedzenie w domu z dziećmi przestało być dla mnie
      przyjemnością. Mąż wychodził codziennie do pracy i miał gdzieś inne sprawy, ja
      zostawałam z dziećmi już zdołowana od miesięcy a on udawał ze niczego nie
      widzi. Przychodził z pracy, drzemka...piwo...telewizja. Wreszcie poszłam do
      pracy z trudem znalezionej, nie wymarzona ale jest. I co z tego...lata jego
      bierności i braku koncepcji na spędzenie wspólnie czasu spowodowały ze nie mam
      już ochoty na siedzenie razem z nim w jednym pokoju i tymbardziej sex.
      Właściwie dla mnie nie ma różnicy czy on w domu jest czy go nie ma....jest tak
      samo. Nigdzie z dziećmi nie wychodzi. Chyba uważa że skoro zarabia to na tym
      kończy sie jego rola....i znów przychodzi z pracy...drzemka...tv. I to jest
      właśnie samotność w małżeństwie. Spaprał wszystko. Kiedy chciałam gdzieś
      pojechać to było to dla mnie top samo co w domu...musiałam zajmowac sie dziećmi
      bo mąż zaległ pod parasolkami z piwem. Teraz wychodzę z domu albo sama albo z
      dziećmi gdzieś, jego nie zabieram nigdzie ze sobą....po co? I wiecie jak sobie
      z tym radzę do tej pory????Co mnie jeszcze w tym wszystkim podtrzymuje, żeby
      nie zwariować????KOCHANEK !!!!!!!!!!!!!Wspaniała przekąska przed gorzkim
      obiadem. Pozdrawiam
      • sabina30 Re: Nienawidzę go!!! 25.02.06, 23:37
        beciuchna myslisz, że długo tak wytrzymasz? życzę Ci jak najlepiej ale tak się
        nie da żyć...
    • sutra Przemoc w rodzinie 26.02.06, 13:17
      Mila - to nie jest forum dla ciebie. Twój mąż najprawdopodobniej stosuje
      przemoc psychiczną. Lepiej od razu idź tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      • zonaniezona1 Re: Przemoc w rodzinie 26.02.06, 14:16
        Syndrom ofiary... Byłam mądrą, zaradną, optymistycznie nastawioną do świata
        osobą . Jak znalazłam dobrą prace , która związana była z wyjazdami- słyszalam -
        jesteś zlą matką ,ze chcesz zostawiac 4- latka na 2-3 dni w miesiacu.
        Kolejnymi poczynaniami i jego zachowaniem (brakiem wsparcia i pomocy)
        przemieniłam się w ofiarę ... losu... Teraz powoli się podnoszę. Choć nie jest
        łatwo... Tak to była normalna przemoc psychiczna. Niełatwo się przed nia
        bronic . Kroplwe wody moga wydrązyć nawet w najtwardszej skale całkiem dużą
        wyrwę. Wspólczuję , bo sama tego doświadczyłam .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka