jaa1977
08.02.06, 10:35
odeszlam i:
ciesze sie z porannej kawy, umiem o siebie zadbac (kapiel z pianka, teatr, 6
raz bridget jones itp) - bo wreszcie uwazam ze mi sie cos nalezy, ze na
cokolwiek zasluguje, ide ulica i uwazam, ze moge wszystko, polubilam swoje
cialo, swoja sexualnosc (juz nie jestem zbocozna, nimfomanka itp), zaczelam
ujawniac swoje poglady - rozmawiac, sprzeciwiac sie, okazalo sie nagle, ze
jestem super oczytana, ciekawa, nagle okazuje sie, ze swiat to nie tylko
facet, ze jest tyle super rzeczy, ktore mozna robic, a nie tylko
beznadziejnie czekac na czyjs dotyk, powrot do domu, czulosc, sex. zalatwilam
tysiac zaleglych spraw typu papiery, urzedy, lekarze, zajecia dla dziecka,
ach ach - jetsem wolna
moj naczelny wniosek po 2 miesiach to: popatrzcie na to forum: ile zycia,
energii, nerwow wam ucieka, jak bardzo jestescie skoncentrowani na jednym
(nie mysle tu o seksie, bo dobrze wiecie ze to nie jest sedno sprawy), jak
jestescie zapetleni, jak biegacie w kolko - przerwijcie to - nie mowie, zeby
zrobic jak ja - ale sprobujcie sie uniezaleznic od zachcianek, ochoty,
nastroju tej drugiej osoby. da sie: powiedzcie sobie jasno: jestescie
krzywdzeni, zaslugujecie na cos wiecej, nalezy wam sie to, przyznajcie sobie
prawo do bolu, cierpienia, ale potaktujcie ten problem jak kazdy inny w
zyciu - choroba, bezrobocie itd. nie z waszej winy, nie dlatego ze jetsescie
gorsi, tylko tak wyszlo. a raczej to nie wyszlo. wiem, to cholernie trudne
stwierdzic tak, bo dotyczy tej najintymniejszej sfery zycia, ale takie
spojrzenie z boku na problem jak kazdy inny, pewen dystans, pewna nawet
rezygnacja jest sto razy lepsze niz ciagla szarpanina
to co napisalam pare miesiecy temu:
brak seksu - jest to upokarzajace, dolujace, odbierajace wiare w siebie, w
niego tez - bo skoro
widzi jak mi zle bez tego i mi tego nie jest w stanie dac, to myslisz czy cie
kocha. bo spojrzmy prawdzie w oczy - tu nie chodzi o opieke nad chora osoba,
o
kosztowne prezenty, o bog wie co, tylko o pol godziny przyjemnosci
i tak mysle i mysle, moze za daleko pojade, ale jak nie jest w stanie mi tego
dac, to czy da mi cos w pryzszlosci bardziej wymagajacego (czasu, wysilku,
zaangazowania pieniedzy)???
mam dizeciaka, poslubie 7 lat, cale miesiace bez, rycze co drugi dzien -
mysle
o zemscie, odegraniu sie, leze w lozku jak on spi i wysylam mu smsy o tym, ze
go nienawidze
zeby byc do konca szczera, to nie jestem atrakcyjna - waze 77, ale jestem
zadbana, ubrana, ladna, mam piekny biust, chetna, mam mnostwo pomyslow, moge
mu
sprawiac przyjemnosc godiznami nie chcac nic w zamian
wg niego jestem gruba, mam za duze zewn organy plciowe i wydzielam sluz - co
mnie dyskredytuje
chcialabym odejsc, nawet mimo dziecka, ale boje sie ze moze ma racje i jestem
za gruba zeby miec faceta. oczywisice odchudzalam sie sto razy, w sumie to
zgubilam z 50-60 kg, ale zawsze wracam
z drugiej strony podobam sie facetom - widze to w ich oczach, oczywisice nie
wszytskim
w przeszlosci dochodzilo do odrzucania mnie z kopniakami i tekstami typu zrob
sobie sama dobrze. mowil mi, ze jak sie rozbiore to kazdy ucieknie, ze mam
obwisly biust, fotografowal mi pryszcze na plecach, zeby mi udowodnic, jaka
jestem brzydka
od lat to trwa, mam depresje, lecze sie latami, teraz jestem na czwartych
prochach
blagam powiedzcie mi, zebym znalazla sile i odeszla