08.02.06, 10:35
odeszlam i:
ciesze sie z porannej kawy, umiem o siebie zadbac (kapiel z pianka, teatr, 6
raz bridget jones itp) - bo wreszcie uwazam ze mi sie cos nalezy, ze na
cokolwiek zasluguje, ide ulica i uwazam, ze moge wszystko, polubilam swoje
cialo, swoja sexualnosc (juz nie jestem zbocozna, nimfomanka itp), zaczelam
ujawniac swoje poglady - rozmawiac, sprzeciwiac sie, okazalo sie nagle, ze
jestem super oczytana, ciekawa, nagle okazuje sie, ze swiat to nie tylko
facet, ze jest tyle super rzeczy, ktore mozna robic, a nie tylko
beznadziejnie czekac na czyjs dotyk, powrot do domu, czulosc, sex. zalatwilam
tysiac zaleglych spraw typu papiery, urzedy, lekarze, zajecia dla dziecka,
ach ach - jetsem wolna
moj naczelny wniosek po 2 miesiach to: popatrzcie na to forum: ile zycia,
energii, nerwow wam ucieka, jak bardzo jestescie skoncentrowani na jednym
(nie mysle tu o seksie, bo dobrze wiecie ze to nie jest sedno sprawy), jak
jestescie zapetleni, jak biegacie w kolko - przerwijcie to - nie mowie, zeby
zrobic jak ja - ale sprobujcie sie uniezaleznic od zachcianek, ochoty,
nastroju tej drugiej osoby. da sie: powiedzcie sobie jasno: jestescie
krzywdzeni, zaslugujecie na cos wiecej, nalezy wam sie to, przyznajcie sobie
prawo do bolu, cierpienia, ale potaktujcie ten problem jak kazdy inny w
zyciu - choroba, bezrobocie itd. nie z waszej winy, nie dlatego ze jetsescie
gorsi, tylko tak wyszlo. a raczej to nie wyszlo. wiem, to cholernie trudne
stwierdzic tak, bo dotyczy tej najintymniejszej sfery zycia, ale takie
spojrzenie z boku na problem jak kazdy inny, pewen dystans, pewna nawet
rezygnacja jest sto razy lepsze niz ciagla szarpanina

to co napisalam pare miesiecy temu:
brak seksu - jest to upokarzajace, dolujace, odbierajace wiare w siebie, w
niego tez - bo skoro
widzi jak mi zle bez tego i mi tego nie jest w stanie dac, to myslisz czy cie
kocha. bo spojrzmy prawdzie w oczy - tu nie chodzi o opieke nad chora osoba,
o
kosztowne prezenty, o bog wie co, tylko o pol godziny przyjemnosci
i tak mysle i mysle, moze za daleko pojade, ale jak nie jest w stanie mi tego
dac, to czy da mi cos w pryzszlosci bardziej wymagajacego (czasu, wysilku,
zaangazowania pieniedzy)???
mam dizeciaka, poslubie 7 lat, cale miesiace bez, rycze co drugi dzien -
mysle
o zemscie, odegraniu sie, leze w lozku jak on spi i wysylam mu smsy o tym, ze
go nienawidze
zeby byc do konca szczera, to nie jestem atrakcyjna - waze 77, ale jestem
zadbana, ubrana, ladna, mam piekny biust, chetna, mam mnostwo pomyslow, moge
mu
sprawiac przyjemnosc godiznami nie chcac nic w zamian
wg niego jestem gruba, mam za duze zewn organy plciowe i wydzielam sluz - co
mnie dyskredytuje
chcialabym odejsc, nawet mimo dziecka, ale boje sie ze moze ma racje i jestem
za gruba zeby miec faceta. oczywisice odchudzalam sie sto razy, w sumie to
zgubilam z 50-60 kg, ale zawsze wracam
z drugiej strony podobam sie facetom - widze to w ich oczach, oczywisice nie
wszytskim
w przeszlosci dochodzilo do odrzucania mnie z kopniakami i tekstami typu zrob
sobie sama dobrze. mowil mi, ze jak sie rozbiore to kazdy ucieknie, ze mam
obwisly biust, fotografowal mi pryszcze na plecach, zeby mi udowodnic, jaka
jestem brzydka
od lat to trwa, mam depresje, lecze sie latami, teraz jestem na czwartych
prochach
blagam powiedzcie mi, zebym znalazla sile i odeszla
Obserwuj wątek
    • drak02 Re: wolnosc 08.02.06, 10:49
      ZAwsze uważałem że najlepszym antidotum na "męża dupka" jest skupienie się na
      sobie , na swoich potrzebach i swoim życiu a nie na życiu i zachowaniach męża.
      Swoją drogą, z tym fotografowaniem pryszców i śluzem to przesadził-
      potraktował cię jak jakiś jakiś okaz fauny .
      • olalia Re: wolnosc 08.02.06, 11:08
        Gratuluję !!!!Mam nadz.ze ja też tak wkrótce napiszę.Pozdrowienia i uśmiechy
    • kroni Re: wolnosc 08.02.06, 12:30
      gratuluję decyzji i oby więcej nieszczęśliwych i sfrustrowanych (płci obojga)
      miało tyle odwagi co Ty.
      • tester3000 Re: wolnosc 08.02.06, 15:16
        Nalezy podjąć decyzję, ilość spraw i tytułów spowodowała potzrebę wypisania
        zdziwiłem się kiedy strona "odejść" była pięciokrotnie dłuższa od "zostać"
        Po stronie "zostać" z trzech głównych punktów został jeden.
        decyzja zapadła.
        • jaa1977 Re: wolnosc 08.02.06, 17:14
          jak uwazasz
          nie napisalam jeszcze o drugiej stronie medalu, a jest nia:
          a) dziecko - zagubione, bez gruntu pod nogami, watpiace we wszystko, zyjace
          swoja biedna nadizeja, ze kiedys jednak bedizemy razem
          b) samotnosc - pusty dom, zero przyjaciol - byli wspolni i teraz nie wiedza co
          robic, przerazliwy strach ze juz nikt nigdy nie zwroci na ciebie uwagi - nad
          tym poczuciem twoja druga polowka pracowala baaardzo dlugo i wiem ze sie to
          bedzie wleklo latami
          c) poczucie zyciowej porazki - rozwod, strazne slowo
          ale ogolnie: nie znam twojej sytuacji, ale jesli jest rownie powazna jak moja
          to polecam te decyzje
          • kamao1 Re: wolnosc 08.02.06, 17:52
            Gratuluję odwagi! To już nie był tylko problem braku seksu, ale znęcanie się
            psychiczne, czego nie mozna tolerować. Jesteś silna, poradzisz sobie! A co on
            na to? Jak zareagował? Co teraz robi? Gdyby chciał wrócić, wybaczyłabyś?
            • jaa1977 Re: wolnosc 09.02.06, 09:41
              wiesz ja sto razy wybaczylam, jestesmy nawet "przyjaciolmi", wspolne wieczory z
              dizeckiem, ostatnio narty, to nie jest zly czlowiek!!!!, tylko jak slusznie i
              syzbko zauwazylscie, nie radzi sobie z soba i przerzuca to na wszytskich
              innych. nie wiem nie wiem co bedzie. nie pale mostow, ale teraz wiem za duzo ,
              zeby sie ladowac w to samo. bo wiesz mi, ze wewnatrz ukladu nie widzisz nic.
              kompletnie. zycie polega na czekaniu na uczucie, w 99% na radzeniu sobie z
              odrzuceniem a w 1% na totalnej radosci ze sie dostalo ochlap, ktory ci
              wystarcza na miesiac. i nic wiecej sie nie widzi. teraz powoli odkrywam jaki
              byl moj zwiazek i w zwiazku z tym narastaja kolejne warunki - baaardzo duzo
          • tester3000 Re: wolnosc 10.02.06, 19:46
            nie mamy dziecka, w tym przypadku duży plus
            wspólni znajomi, jezeli są choc troche wiecej niż wspólnymi znajomymi znajdą
            rozwiązanie, pewnie część dojdzie do wniosku ze nie ma sensu, większość
            znajomości zostaje. Nie mozna się bac kontaktu z nimi, nie przedstawiac swoich
            racji, nie zameczać.
            samotność, raczej nie choć wiem że kobiety bardziej obawiają się samotności.
            i nie pisze o niustajacych meskich balangach, mogę rozwijac swoje zamiłowania!
            Tylko nie porażka!!!
            zawsze ugotujesz jajko na miękko?
            czasem wychodzi na twardo, niestety tak bywa. nie myśl w kategoriach porażki,
            tylko nie to, zdecydowanie realizacji samej siebie.

            tak czy siak, powodzenia, nie bądź mientka!
    • gomory Re: wolnosc 08.02.06, 15:38
      Chyle czola przed tym, ze udalo Ci sie znalezc sile do rozwiazania tej sytuacji. Zycze by okazalo sie, ze doswiadczylas juz wszystkiego co najgorsze w zyciu. POWODZENIA.
    • lasagrada Re: wolnosc 08.02.06, 17:41
      Jestem pod wrażeniem Twojej przemiany :), bardzo 3mam kciuki za przyszłość i
      żebyś spotkała swojego księcia, ba, nawet królewicza z bajki ;)! A zachowanie
      tego faceta bardzo dużo mówi o nim samym - sądze, że ma co najmniej dwie kopy
      kompleksów i leczył je Twoim kosztem. Powodzenia!
    • anais_nin666 Re: wolnosc 08.02.06, 17:42
      :))
    • misssaigon Re: wolnosc 08.02.06, 19:19
      psychologowie kiedys porównali stres związany z rozwodem do rozległego zawału
      serca - zapewne to przesada ale dla niektórych osób a niekoniecznie
      najmocniejszej kondycji psychicznej jest to traumatyczne przezycie - ale do
      przezycia , do zapomnienia, do zrozumienia.
      Im szybciej sie sama pozbierasz - tym szybciej twoje dziecko zaakceptuje te
      sytacje - szczegolnie jesli na codzien bedzie widziec usmiechnieta mame.
      Niestety sa mezczyzni którze lecza swoje niedwartosciowane, zakompleksione ego
      poprzez dołowanie swojej partnerki - ciagłym saczeniem jadu - "jestes
      nikim", "jestes nieatrakcyjna, nie dbasz o siebie", "beze mnie nie dasz sobie
      rady" itp itd . Takie pranie mózgu ma długofalowe skutki - ale jest jest do
      nadrobienia (polecam nową milość;))
      Pozdrowienia i trzymam kciuki
      • margarita17 Re: wolnosc 09.02.06, 11:43
        beze mnie nie dasz sobie rady, czy sobie poradzisz, czy jesteś tego pewna, jak
        się czujesz emocjonalnie, czy nie ma to wpływy na nasze dziecko? Ja sięna to
        nie zgadzam, a Ty na to i co myłśisz ze mońża to tak zostawić? Nigdy Cię nie
        kochałem itp...

        znamy, znamy

        Psychologa polecam. Dla siebie wyłącznie, dla uwierzenia w to ze jestes wiele
        warta i że ułożysz sobie życie tak jak będziesz chciała.
        Super babka z Ciebie :)
        Dasz radę! Będzie ok, dziecko też się odnajdzie. Ile ma lat?
        • jaa1977 Re: wolnosc 09.02.06, 12:04
          a ty tez to przeszlas? napisz co wiecej
          dizecko 5,5
          on nie ze nie kocha - zawsze mu bylo dobrze, kocha kocha
          psycholog jasne od lat, teraz trzeci, ale wg mnie to kit - wszytsko co ma do
          powiedzenia to juz dawno wiem, ale jak to zmienic to nikt ci nie powie
          • margarita17 Re: wolnosc 09.02.06, 12:15
            kazda histria jest trochę inna.. ja jestem w trakcie...
            pytałam o wiek dziecka, bo Twoje już dużo kuma, to trudny wiek, tym bardziej że
            do szkoły będzie szło. To dla niego coą nowego, no i nowa sytacja w domu....
            Pewnie czuje się trochę jak by to one było powodem, zapewnianiae o swojej
            miłości (przez jedną i druga stronę) oraz nie gadanie na siebie w obecności
            dziecka, nie przekazywanie mu negatywnych emocji... tłuamczenie , dużo ciepła i
            bliskości... ale to już pewnie wiesz dawno....
            I tak naprawdę - jak Ty będziesz szcześliwa to dzecko też będzie (pewnie że na
            razie jest ciezko) , a Ty wrócisz do siępewnie też za jakis rok czy dwa...
            Ale jak wtedy będzie ekstra:)) pomyśl tylko :)
            jak kocha? jak mowi i robi takie rzeczy? a on chodzi do psychologa? a jaka jest
            jego rodzina? wiele sie wynosi z domu.... leczenie swoich kompleksów Twoim
            kosztem...
            Mi psycholog pomaga, pomaga uzmysłowić pewne rzeczy, a do reszty to dohodzę już
            sama, ale fakt że jest to długi proces...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka