Dodaj do ulubionych

Jak czesto sie kochacie?

    • olka119 Re: Jak czesto sie kochacie? 06.03.07, 14:28
      zalezy od dni, ochoty ,my jestesmy malzenstwem od 14 lat i dosyc czesto sie
      kochamy z kazdfym rokiem jest sex smaczniejszy.
    • gacusia1 Re: Jak czesto sie kochacie? 06.03.07, 15:02
      Srednio 1-2 razy w tygodniu.Nie wystarcza mi to,ale nie mam wyjscia,bo mojemu
      mezowi wystarcza .-( Jestesmy prawie 3 lata po slubie.
      • groszek_73 Re: Jak czesto sie kochacie? 07.03.07, 15:50
        po kryzysie, poprawiło się znakomicie. Obecnie prawie codziennie.
        • m_aggi do groszka_73 08.03.07, 08:08
          Nie odp jeśli nie chcesz, ale co to był za kryzys?
          • groszek_73 Re: do groszka_73 08.03.07, 12:39
            m_aggi napisała:
            > Nie odp jeśli nie chcesz, ale co to był za kryzys?

            Kryzys związany z brakiem seksu, tak naprawdę okazało się że to był brak
            okazywania uczuć. Zaprowadziło to do romansu, o którym dowiedziała się żona. No
            i teraz próbujemy to skleić, idzie nieźle. Żona zrozumiała ile było w tym jej
            winy, ja też. I okazało się, że bardzo pociągamy się fizycznie. Tak bardzo, że
            żona nie potrzebuje właściwie gry wstępnej :)
            • m_aggi Re: do groszka_73 08.03.07, 13:51
              gratuluje:-) życze wszystkiego dobrego!
            • lidka841 Re: do groszka_73 08.03.07, 17:10
              Jestem 7 lat w związku.Nie małżeńskim.Seks wygasa coraz bardziej ze strony
              mojego faceta.Mam wrażenie że on już tego wogóle nie potrzebuje.Dla mnie to
              koszmar.Rozmowy nie pomagają.Niewiem co robić..
            • glamourous Re: do groszka_73 08.03.07, 17:44
              groszek_73 napisał

              I okazało się, że bardzo pociągamy się fizycznie. Tak bardzo, że
              > żona nie potrzebuje właściwie gry wstępnej :)

              Hehe, znany mechanizm : "nie wiesz co masz, dopoki nie zacznie ci sie wymykac z
              rak".
              Zona goszka przekonala sie na wlasnej skorze, ze z powodu braku seksu moze go
              stracic, przestraszyla sie ze moze odejsc, ze jest atrakcyjny dla innych kobiet
              wiec docenila co, a raczej kogo ma.
              I obudzila sie w niej lwica broniaca swojej "wlasnosci", a i jej libido gdzies
              sie odnalazlo i ochota taka, ze majtki przez glowe znow zdejmuje i nawet
              rozgrzewac jej nie trzeba :-) Ta kryzysowa sytuacja (jego romans, jej poczucie
              zagrozenia) sprawila ze ona znowu go pragnie psychicznie, a to lepsze i
              skuteczniejsze niz marudzenie ze za malo seksu i jakiekolwiek gry wstepne.

              A na wzbudzenie psychicznego pozadania u partnera/ki swietna jest wlasnie
              odrobina - realnej - zazdrosci. Uswiadomienie, co moze stracic, jesli nie
              bedzie czujny/a i za bardzo sie zapedzi w lenistwo.

              Pisalam o tym na forum juz wielokrotnie, ze bycie "za dobrym" dla olewajacego
              nasze potrzeby partnera raczej nie poplaca. Ze moze budzic w nim milosc i
              przywiazanie, ale w kazdym razie na pewno nie budzi zwierzecego pozadania. Zeby
              reanimowac czyjes przygasniete pozadanie skuteczne jest raczej zaprezentowanie
              sie od troche niegrzecznej strony. Nie namawiam tu nikogo do zdrady jako do
              malzenskiej terapii na brak seksu, ale... kazdy powinien potrafic odmierzyc
              sobie taka dawke "zwiazkowego nonkonformizmu" zeby byla adekwatna do sytuacji i
              najwazniejsze - zeby psychologicznie zadzialala na partnera, ale nie zniszczyla
              zwiazku.

              Pozdrawiam z perspektywy osoby, ktora jeszcze dwa miesiace temu miala w lozku
              leniwca, ktorego konmi musialam ciagnac do seksu - teraz sytuacja zmienila sie
              diametralnie : kochamy sie prawie codziennie i to maz jest prawie wylacznie
              strona "molestujaca" ;-)
              • lidka841 Re: do groszka_73 08.03.07, 17:53
                Możesz napisać jak ci się to udało.Zdesperowana
                • glamourous do lidki 09.03.07, 12:22
                  Tu sa moje wywody, w ktorych opisuje moja strategie ktora okazala sie
                  zbawienna, aczkolwiek nie bez efektow ubocznych ;-)Przeczytaj sobie oba te
                  watki :

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=56539564&a=56539564
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=58053200
                  Pozdrawiam i trzymam kciuki, jakby co to pisz na priv :-)
    • picu72 Re: Jak czesto sie kochacie? 08.03.07, 11:53
      Jak policzyłem średnio to .... 1 raz na 2.5 roku. Aż mi samemu trudno w to
      uwierzyć :-( Coż ....
    • rome_s Re: Jak czesto sie kochacie? 08.03.07, 14:36
      Jesteśmy 7 lat po ślubie ja 33, żona 30. Kiedyś było więcej, teraz spadło do 2
      razy na tydzień i to z wielkim trudem.
      Najczęściej co słyszę to jestem zmęczona, nie chcę, a jak juz dojdzie do sexu
      to jest tak raczej z obowiązku (ze strony żony).
      Powoli się załamuję ....
    • baltimora Re: Jak czesto sie kochacie? 08.03.07, 23:05
      10 lat małżeństwa. Dwoje dzieci. Rocznik 1971. Ja mężczyzna. 3-4 razy w
      miesiącu. Z reguły w piątki, czasem soboty. Gdy próbuję coś urozmaicić - odmowa.
      Każdy przewidywalny piątek zaczyna nużyć. Podczas urlopu bywa częściej, ale to
      dwa tygodnie w roku. Znalazłem sobie hobby (rower), które w piątki wprawia żonę
      w irytację ("Dokąd??? Już ja nie jestem ważna. Tylko ten rower"). Ale ja się
      odprężam i jest okej. Nic więcej mi nie potrzeba. Ja nie mam pretensji, ona też
      nie mieć nie może.
    • a.b1 Re: Jak czesto sie kochacie? 09.03.07, 12:24
      różnie, czasmi trzy razy dziennie, czasmai raz na dwa tygodnie
    • mantin0 Re: Jak czesto sie kochacie? 12.11.25, 16:04
      Ja z żoną nie kocham się wcale , ponieważ moja żona niestety jest aseksualna i dla niej seks może nie istnieć co zresztą kiedyś mi oznajmiła , że nie potrzebuje i nie będzie potrzebować seksu. Więc dałem sobie spokój . Jak to się mówi , nic na siłę !! Zazdroszczę tylko tym kobietom , które lubią i maja w swoich związkach sporo seksu.
      • astrarob Re: Jak czesto sie kochacie? 29.12.25, 09:23
        Wyciągam z czeluści. Taki sam przypadek jak poprzednio, nie ma seksu w ogóle (powiedzmy, ze lata ~50), choć potrzeby są, przynajmniej z mojej strony. Kiedyś nawet ciekawe pozycje, zabawki ledwo, wspólne porno nie przeszło w ogóle, może to ją zniechęciło? Na dobrą kochankę to nigdy się nie zanosiło, ale stracić kompletnie zainteresowanie (i twierdzić, że się lubi)- ja nie rozumiem, trochę zakrawa na hipokryzje albo rozdwojenie jaźni...
    • 3856fajnie Re: Jak czesto sie kochacie? 12.04.26, 09:51
      20 lat małżeństwa. Jak nie ma okresu to prawie codziennie się kochamy rżniemy na ostro i spokojnie. Zawsze jej robię minetke a ona obciąga mi laske. Ja też lubię sobie zwalić konia przy niej a ona lubi się pieścić przy mnie. Bardzo dbamy o swój wygląd i higienę osobistą dlatego po tylu latach nadal się sobie podobamy i pociągamy siebie więc seks jest zarąbisty. Robimy sobie wyzwanie podczas gry wstepnej i jest zajebiscie. Ona lubi mnie dymac ostro i ja ja tak samo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka